Ten wczorajszy wkurw, czyli au widersechen

Bywa tak, że coś się zmienia z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Że robisz coś po cichu bez jakiegoś halo, a tu nagle czytasz o swoim projekcie na portalach w sąsiednim kraju, potem w swoim. I jesteś zawalony w sensie dosłownym. Mailami, telefonami, zapytaniami, propozycjami, zaproszeniami na spotkania. Starsi znajomi sobie przypominają-którzy dawno zapomnieli. Nagle.

Dzwonią. Tak czy inaczej jest to miłe pomimo wszystko. I staram się to wszystko ogarnąć.  Tym bardziej, że prawa ręka projektu  jest po drugiej stronie i kontakt jest utrudniony. Bo kolejki, bo wizy, papiery, podpisy, pieczątki. Mam wrażenie, że pomysł wypali. Nie koniecznie tylko na lokalnym rynku. Bo projekt, który wpadł mi do głowy w grudniu minionego roku nabiera rozpędu, rumieńców. Może z dumy nie puchnie, ale idzie do przodu. Powoli. Krok po kroku. Dzień za dniem.

Kiedy bardzo zależy i wydaje się, że coś jest „skazane na sukces”-np. gh w systemie retail to okazuje się, że jest skazaniem na banicję. Społeczną. I takich ludzi spotkałem setki. Niestety. Albo stety. Nie wiem jaki tego wszystkiego jest sens, ale jedno jest pewne. Nie było by projektu gdyby nie gh. Nie byłoby bloga gdyby nie gh. Nie było by ciśnienia, co dalej robić. Gdzie wyczaić niszę. Czyli zrobić coś unikalnego, co będzie ludziom przydatne. I faktycznie to działa.

W marcu portal pojawił się w sieci. Niektórzy nie rozumieli o co w tym ma chodzić. I oprócz oczywistości robisz coś czego nie zrobił nikt. I już. I teraz kolejny krok. Przemyślany. Zaobserwowany między wierszami. Czyli Niemcy. Bliźniaczy projekt jest prawie gotowy. Kojarzenie Niemców-pracodawców z obywatelami Ukrainy-za pomocą platformy niemieckojęzycznej zadebiutuje w przyszłym tygodniu.

Flag_of_Germany.svg

I jest niepewność, ale i spokój, że to narzędzie zrewolucjonizuje kontakty między pracodawcami i szukającymi pracy. Że wytyczy nowe kierunki kontaktu. Być może nie będzie to rewolucja kopernikańska, ale życiowa na pewno. I Ci którzy zarzucają mi, że sprowadzam do Polski banderowców czy ludzi, którzy mają czarne podniebienie mogą być spokojni. Pomogę im przejechać dalej żeby tu nie gryźli. I przypomnę ten wczorajszy wkurw, że ich tu sprowadza, a za chwilę drugi, że ich wyprowadza dalej. 

Na teraz projekt nabiera rozpędu. W przyszłym tygodniu ma trafić do jednego z największych programów telewizyjnych za miedzą. Coś w rodzaju talk show na poważne tematy. I profili zawodowych przybędzie. Już jest blisko 2500. I przybywa. Kiedy to piszę ktoś się loguje. Kiedy to czytasz to nie wiem co o tym myślisz, ale w jakimś sensie przy dużej dozie szczęścia i przypadkowości jest jak jest.

Dzwonią pracodawcy. Słucham. Lubię słuchać. Ciekawe doświadczenie.  To nie dzwonią galernicy. Ci-niestety tkwią w miejscu w którym są. Z pełną świadomością, że ma to średni sens lub żaden. Niektórym udało się pomóc, innym nie. Niektórych przestrzec-innych nie. A niektórzy-nieliczni -trafili.

I na odpowiednich ludzi, realne warunki i ze swoim produktem. Sporo się dzieje w międzyczasie w retailu. Kolejne otwarcia i miliony nie ludzi. Dziś jest lament, że brakuje rąk do pracy. Pisałem o tym dawno. Wielu bankrutów uciekło, wielu zadłużonych po uszy ludzi szuka swojej szansy tak jak dziś „ludzie ze Wschodu”-szukają swojej szansy. Poza tym demografia jest nieubłagana.  Nie wiem jak traktować prośby żebym pisał nadal bloga, bo są też takie żebym się zamknął. Przychylając się do tych pierwszych powiem tak. To miłe. Karmi próżność. Mam do tego dystans. I nie wiem co o tym myśleć kiedy  Żabka pisze do mnie propozycje, żebym stał się szczęśliwym uśmiechniętym biorcą. System stanął na głowie. Żabka chce płacić 6500 za wejście „ z gwiazdką”  czyli jeśli spełnisz warunki umowy. Sześć tysięcy pięćset złotych płaci Żabka. Żebyś otworzył jej sklepik. Przecież za sukces się płaci-czyli w  drugą stronę. To Ty masz płacić za wejście. Dlatego tak trudno pisać o franczyzie w sposób jednoznaczny. Bo ona ma dwie różne twarze. Podobnie jak człowiek. Jedną przed lustrem kiedy jest sam, a drugą kiedy widzą inni.

Napisałem, że przyszłość nie leży w metrach kwadratowych, ale technologiach. Nie napisałem, bo przeczytałem o tym w gazetach, ale coś zbudowałem. Podjąłem ryzyko. Reasumując portal się zwrócił. I mam kolejkę klientów. I fajnie. O to chodzi. Żeby coś było potrzebne. Nie idealne i nie zaspokoi wszystkich i nie raz się pewnie coś posypie. Bo to normalne. Że coś się sypie. Chodzi o to żeby to jakoś pozbierać.

Do następnego. Pozdrawiam.

P.S. Tym którzy gratulowali i kibicują – serdecznie dziękuję.  

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s