Galeria Polskie Meble-poradnik najemcy

Nie jestem zwolennikiem tezy w kontekście retailu, że istotne są tylko polskie marki. Wg mnie jeśli ktoś coś budował i próbował w Polsce sprzedawać to żadna satysfakcja z tego, że sieć upadła. Że została wykopana z galerii handlowych i zajęto jej towar.

Tam pracowali ludzie, którzy nie rzadko z dnia na dzień tracili zajęcie i jakiekolwiek dochody.Dawali z siebie wszystko i okazało się, że to -na nic. Będąc „ortodokso-narodowcem” miałbym do wyboru albo samochód marki Polonez (skądinąd świetny w swoim czasie)  po liftingu, albo rower Szarik lub/i mógłbym się przemieszczać tradycyjnie-piechotą w zimie chodząc w srebrnych relaxach z Nowego Targu. Też po liftingu. I też kultowe.

Czyli nie wszystko jest „be”. Polska branża meblarska stawia odpór Ikei czy Jyskowi niemniej jednak łatwo nie jest. Polskie okna, drzwi, meble od lat cieszą się uznaniem za granicą, w krajach Beneluxu, Francji czy we Włoszech. To polscy specjaliści, którzy potrafili się obronić. Podobnie z oknami. Jakość i determinacja-przynoszą efekty czym skwapliwie potrafili się też chwalić… politycy. Polskie prywatne firmy na bazie swojej jakości mają wyrobioną markę.

Co nie oznacza jednak, że galerie  meblowe nie odczuwają zalewu chińskim szajsem mebli od Agnieszki czy Agaty czy jak jej tam. Sporo chińszczyzny. Badziewna jakość, za nie zawsze najniższą cenę. Jaki to ma wpływ na polskich producentów? Zobaczmy zdjęcia.

20150703_114837_resized1

20150703_114842_resized

20150703_114845_resized

20150703_114856_resized

20150703_114917_resized

20150703_115031_resized

20150703_115034_resized

Zdjęcia przysłał czytelnik Kamil. Dziękuję. I przypomnę, że przybywa szajsu w galeriach handlowych. W lokalach ustawiane są meble-jak na wystawie, po to, aby zrobić sztuczny tłum. Nie widziałem mebli z Kalwarii Zebrzydowskiej. 

Prędzej znajdziemy plastikowe stoły, krzesła, parasole-na grilla w sezonie letnim i w krótkiej perspektywie na śmietnik-jeśli mówimy o meblach „po sezonie”. Znamienne są też te tłumy nabywców.

Wniosek: galerie handlowe nie są oknem na biznesowy świat, jeśli były to na kilka lat-są coraz częściej cmentarzyskami firm i przedsiębiorstw. Przekształcają się w funeretail. W „biznes” funeralny.

Uwaga na portfele!-poradnik najemcy

Dla osób, które nie wynajmowały lokali w galeriach handlowych czy centrach handlowych wiele zachowań ze strony wynajmującego jest niezrozumiałych czy wręcz nieprawdopodobnych. Niemniej jednak nie piszemy tutaj o sytuacjach wyimaginowanych, ale praktykach gangsterskich. Wiem, że to mocne słowa.

Niemniej jednak jeśli ochrona zajmuje torebki, a w nich portfele, dokumenty osobiste to jak to nazwać inaczej? Jeżeli „partnera” traktuje się jak złodzieja, oszusta i człowieka, który ma złą wolę w sensie nie płacenia to jak to inaczej nazwać?

Jeżeli zarząd za dług wygenerowany niekompetencją budowlańców czy zarządzających chce np. przejąć restaurację to jak to nazwać? Jeżeli ludzi się zastrasza i szantażuje to jakie można znaleźć słowa zastępcze? 

To nie są kalumnie. A czasy bezkarności i ciszy owianej „tajemnicą handlową” możemy uznać, za minione. Bandyckie zachowania należy piętnować i nie bać się. Trzeba to ucywilizować.

zdj.: http://www.tygodnikzamojski.pl

O komentarz do zajęć majątku poprosiłem mecenasa. 

„Częstą praktyką w Galeriach Handlowych jest wejście Wynajmującego lub Zarządcy do lokalu najemcy bez jego zgody i zajęcie wszystkich znajdujących się tam rzeczy wraz z wymianą zamków od lokalu.

Na skutek tego działania najemca zostaje pozbawiony możliwości korzystania z lokalu oraz wszystkich znajdujących się tam ruchomości. Co ważne, znam przypadki gdzie najemca został w ten sposób pozbawiony kasy fiskalnej, która znajdowała się w lokalu.

Bardzo często takie postępowanie Wynajmującego jest sprzeczne z prawem.

Najemca na podstawie art. 344 kodeksu cywilnego, może wnieść pozew o naruszenie posiadania i domagać się by Sąd przywrócił naruszone posiadanie. W takim postępowaniu Sąd nie analizuje czy posiadanie było zgodne z prawem czy nie lub też czy posiadacz był w dobrej lub złej wierze. Sąd bada tylko czy doszło do samowolnego naruszenia posiadania. Jeśli tak, to nakazuje przywrócenie stanu poprzedniego.

Jest to silny instrument prawny, gdyż w polskim prawie posiadanie jest bardzo mocno chronione.  Wielokrotnie najemcom, których reprezentowaliśmy udawało się uzyskać korzystny dla siebie wyrok, gdzie wynajmujący zmuszony był ponownie udostępnić najemcy lokal wraz ze znajdującymi się tam ruchomościami.

Należy pamiętać, że na wniesienie pozwu do Sądu najemca ma tylko 1 rok, który liczony jest od chwili naruszenia posiadania. Po tym terminie następuje przedawnienie”.

 Adw. Tomasz Henclewski

Henclewski & Wyjatek Adwokaci

Dodam, że w ostatnim czasie natknęliśmy się na błędy w fakturach. Błędy w naliczaniu odsetek. Błędy w odliczaniu VAT-u. Do tej pory nikt na to nie zwracał uwagi, a nie tylko najemca, ale Skarb Państwa stracił setki milionów złotych. 

To nie jest tak, że w tych sprawach będziemy milczeć. Ostrzegamy i ostrzegać będziemy wskazując, gdzie i na czym polegają wały do tej pory nie ujawniane. Przemilczane.Widzę te tłumy chętnych do podpisywania umów. Te kolejki potencjalnych najemców i te miliony ludzi, które czegoś od galerii czy centrum oczekują. Nie przeceniam bloga, nie uważam, aby za jego sprawą lawinowo miały posypać się te trefne puzzle. Jakiś tam drobny wkład w rzeczywistość mamy. 

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że mogą Ci zająć nawet Twój portfel.

Pędokpiną na wakacje-poradnik najemcy

Dziś o chłodzie. Upalne dni mają to do siebie, że w Polsce występują rzadko. Ale jak się już trafią- to tropikalnie. Wówczas szukamy chłodu. Galerie są klimatyzowane. Czyli, kiedy leje-dają dach nad głową, a kiedy jest tak jak dziś-dają chłód. Klima jednak nie ma znaczącego związku z obrotami. Czyli ich nie podnosi.

Dziś zwizualizuję system retail w ten sposób.

Retail

Tak wyglądają Twoje urlopy i wakacje po „zarabianiu” w centrum czy galerii handlowej.

Tak też za jakiś czas będą wyglądali ludzie od retailu na swoich wakacjach. I jest to jakieś pocieszenie. Puszczają ludzi w skarpetkach i też ich to dopadnie.

To zdjęcie przypomina też Kopaczową, która klimatyzowaną pędokpiną pojechała do Łodzi robić pijar. Szkoda, że nie w manufakturze w lokalach po bankrutach czyli w miejscu z którego Łódź słynęła-zakładów włókienniczych. Dziś straszy tam „cud junesko”-przyciągający turystów, bezdomnych  i bezrobotnych.

Do Łodzi pojechał też polski podróżnik Seweryn Falkowski. Zabrałem go wczoraj na stopa. Idąc po znakach w kierunku muzeum zaszedł pod słynny zadłużony na setki milionów szpital. Ministrą wtedy była Kopaczowa. Dziś nie wielu o tym pamięta.

Pod tym szpitalem znaki do muzeum się kończą. Taka kpina- jak to pędokpiono.  

Na szczęście to się zużyło. I teraz czas na polskie pociągi. I polskie klimaty. ”Zmienimy się dla siebie”. 

Życzę Wam fajnych wakacji. Na luzie. (fot. internet)

P.S. Jak znajdziecie czas to podeślijcie wakacyjnie- jakieś zdjęcia z tych zaj…”zachodnich galerii handlowych”.

 

„Nie mam więcej siły”-poradnik najemcy

„Przez siedem lat tylko raz byłam dwa tygodnie na urlopie. Nie dorobiłam się majątku. Wszystko inwestowaliśmy z mężem w interes, żeby mieć godną starość…”. – Te gorzkie słowa płyną z ust pani Alicji Bobber, która razem z mężem siedem lat temu postanowiła wejść do galerii Ascana w Gorzowie Wielkopolskim. Do dzisiaj Bobberowie dorobili się dwóch milionów długów!

Z panią Alicją spotykam się w Poznaniu. Kiedy dowiedziała się, że w tamtejszym hotelu OSON organizuje spotkanie z najemcami, postanowiła przyjechać aż spod Szczecina.
– Cieszę się, że mogłam tu przyjechać i spotkać się – mówi na wstępie drżącym z emocji głosem. – Przynajmniej nie zwariuję… Człowiek musi z kimś rozmawiać, mieć poczucie, że ktoś inny chce go jeszcze chociażby wysłuchać.
Patrzę w oczy tej czterdziestoczteroletniej kobiety i widzę, jak nieustannie delikatnie, niemal niedostrzegalnie, drżą jej mięśnie wokół oczu.
Wciąż nie mogę uwierzyć… – mówi tymczasem szeptem pani Alicja, a chwilę później zaczyna opowiadać…

Nasza przygoda z galerią zaczęła się w 2007 roku. Nasz znajomy prowadził w galerii Ascana dwa lokale gastronomiczne. Szło mu całkiem dobrze, ale miał już pomysł na inny biznes i pewnego dnia zaproponował, abyśmy przejęli jego restauracje. Po namyśle, po sprawdzeniu dokumentacji, przychodów, wydatków, uznaliśmy z mężem, że zaryzykujemy. Miała to być nasza inwestycja na starość. Pewny biznes zamiast żebraczej emerytury państwowej. Przejęliśmy więc restaurację Akropolis – 19 metrów kwadratowych z czynszem 70 Euro za metr kwadratowy i Karczmę o powierzchni 52 metrów kwadratowych za 56 Euro miesięcznie za metr.

Remont obu lokali, ich adaptacja i doposażenie kosztowało nas prawie 400 tys. zł. W tym celu zaciągnęliśmy kredyty hipoteczne zastawiając mieszkanie rodziców męża, babci i moich rodziców. Mieliśmy więc pieniądze, a dodatkowo bank otworzył nam limit w koncie do 200 tys. zł. Zabraliśmy się do roboty.

0013

Na początku nawet nie marzyliśmy o tym, aby zarabiać. Cieszyliśmy się, że starcza na koszty działalności i wszystkie opłaty łącznie z pensjami dla pracowników – wszyscy zatrudnieni byli na etatach. Klientów było dużo, jedzenie im smakowało, widzieliśmy przez sobą perspektywy dalszego rozwoju.

002

Rok 2008

Okazało się, że nasze znakomicie położone przy wejściu do galerii lokale nie są już tak dobrze położone, bo galeria zlikwidowała dotychczasowe wejście z uwagi na jakieś wady projektowe. Nagle znaleźliśmy się na końcu „łańcucha pokarmowego”. Zanim klienci zdołali do nas dotrzeć, zdążyli zaliczyć już po drodze kilka innych barów, kawiarni i knajpek.

Zaczęliśmy więc po jakimś czasie negocjować z galerią cenę za czynsz, bo skoro położenie się diametralnie zmieniło, to należałoby, uważaliśmy, zrekompensować nam to w czynszu. Ale to było naiwne życzenie. Dyrektor w galerii nic nie mógł, a zarząd w Warszawie nie widział powodu odpowiadać na pisma. A do tego zamiast obniżki przyszła podwyżka!

W końcówce marca dostaliśmy dodatkowo faktury do zapłaty rozliczające rok poprzedni w zakresie części wspólnych. Okazało się, że do dopłaty jest blisko 14 tys. zł  za 4 miesiące działania galerii! Gdzie miesięczne opłaty z tamtego okresu były wg umowy. Tłumaczono nam, że pracownik się pomylił i naliczył zbyt niskie zaliczki…

Przy okazji próśb o zmniejszenie czynszu na Akropolisie pierwszy raz usłyszeliśmy, że to nie wina zamknięcia popularnego wejścia od strony parkingu, a nasza. Bo na pewno coś się klientom w naszej ofercie nie podoba, może w wystroju lokalu, może za drogo, zróbcie coś, zmieńcie, inni zarabiają świetnie! Nie straciliśmy jednak nadziei i zapału do pracy.

Rok 2009

Jeszcze jest w miarę dobrze, wciąż nie brakuje na opłaty. Akropolis nie odzyskał już swojej świetności. My za to nabieramy doświadczenia, klienci nas lubią, galerie z Polski wysyłają nam oferty współpracy, no nic tylko cierpliwie czekać, aż zaczniemy zarabiać. Właściciel Askany zaczyna tymczasem budowę drugiej galerii w mieście, wymienia listę najemców, którzy wejdą. Po namowach podpisujemy umowę na lokal ok 70 m2.

Rok 2010

Zaczyna się. Bank w styczniu wypowiada nam limit na 200 000 zł. Tłumaczą, że kryzys, branża gastronomiczna jest zagrożona, więc proszę zrozumieć…  Mamy 30 dni na oddanie pieniędzy. Kanał i piekło. Płacząc udaje nam się zamienić limit na kredyt 10 tys. zł miesięcznie. W galerii tymczasem coraz mniej ludzi. Właściwie klientów jest tyle samo, ale wartość paragonów o wiele niższa. Galeria wprowadza nowych najemców gastronomicznych, bo jak twierdzą muszą czymś przyciągnąć ludzi do miejsc, w których nie ma ruchu.

Prośby o obniżenie czynszu nie przynoszą skutku. Zaczynają się więc opóźnienia w płatnościach. Poznajemy stanowczą  panią z windykacji. W dyrekcji galerii tymczasem twierdzą, że skoro spadły nam obroty, to musimy pomyśleć, co robimy źle. Słyszymy, że powinniśmy zachęcać klientów – najlepiej promocjami.

Rok 2011

Bez zmian, jest coraz gorzej.

Rok 2012

Jeszcze gorzej. W naszych głowach puchnie myśl, że coś robimy źle. Ale dobrze, cieszą się w galerii, że współpracujemy z nią i bierzemy udział w różnych akcjach, których koszty ponoszę ja i potem jeszcze w opłatach marketingowych. Galeria co chwilę ma dla mnie propozycję darmowego przygotowania cateringu w zamian za tzw. reklamę.

0032

0042

0053

0063

0071

0081

0091

0101

011

012

Tymczasem budują drugą galerię. W Askanie cały rok prowadzą akcje marketingowe na rzecz Nova Park. Pytam w końcu co to za sens, skoro tu jest coraz gorzej, a oni mi na to, że to nasz wspólny interes!!!

Końcówka roku – oznajmiamy im, że nie wchodzimy do Nova Park. Nie mamy pieniędzy na inwestycję. Poza tym zmieniły się plany galerii i dostaliśmy lokal 160 m2 (!!!) zamiast o połowę mniejszy. Zapytałam, jak ja mam dać rade na takim lokalu skoro KFC ma o połowę mniejszy. Ale oni we mnie wierzyli! „No, pani Alicjo, czynsz będzie niższy, bo to duży lokal a pani coś wymyśli. Faktycznie, czy się stoi, czy się leży, czy za 70m, czy za 160m trzydzieści tysięcy się należy…

Boże, ile nocy nie przespaliśmy rozmyślając. Lepiej nie wchodzić, no ale obiecali, że jak wejdziemy to dadzą nam jeszcze 160000 na adaptację lokalu i zmniejszą czynsz w Askanie. Pomożemy, pani Alicjo, pomożemy!!! Co zrobić, trzeba coś wymyślić. Wymyśliłam – z części lokalu zrobiłam kebab na foodcourt, z części restaurację, wszystko na wspólnej kuchni – ekonomicznie. Damy radę, jesteśmy z mężem bardzo pracowici, żadnej pracy się nie boimy – ze wszystkim sobie poradzimy.

Rok 2013

Prace w galerii dobiegają końca, przejmujemy lokale, to co trzeba w nich zrobić, to kosmos, wszystko firmami, które galeria wynajmuje. Wykonali prace, a potem położyli nam zlecenia do podpisu i zapłaty. Żadnych materiałów, sprzętów nie można do lokalu dowieźć, bo trzeba się zapisać na wjazd. A kolejka na kilka dni. Zrobiłam awanturę i powiedziałam, że maja po mnie zadzwonić, jak uporządkują burdel. Więc jako jedna z nielicznych nie musiałam się ostatecznie zapisywać na to, że transport przywiezie coś do mojego lokalu. Ale skoro się odezwałam, to chcieli pokazać, kto rządzi i pani architekt powiedziała, że nie odbierze szklanych witryn, bo są plastikowe…

Nadszedł dzień otwarcia. Piękny. W galerii mało lokali otwartych, bo nie wszyscy zdążyli. Ale jakie piękne otwarcie: prezydent miasta, oficjele, jakaś gwiazda i catering z Sheratona w Poznaniu! Oczywiście byłam zaproszona, ale jak tu pójść, kiedy w galerii otwartych kilka lokali, wiec cały Gorzów snuł się po tych otwartych. Szczęście trwało dwa tygodnie. Zero ludzi. I, o matko! nikt nowy się nie otwiera.

Po chyba czterech miesiącach Apsys spotkał się z najemcami na zebraniu, w hotelu, darmowa kawa i ciasto. Porozmawiać o planach marketingowych na dany rok. Zajebiste mieli plany. Zatrudnili specjalną firmę. Cały ich plan opierał się na tym, że firma będzie dostarczała jakieś maszyny do losowań, a my będziemy przekazywali fanty. Wszystkie, dokładnie wszystkie akcje opierały się na fantach ze sklepów albo w formie bonu, albo materialnej. Zwróciłam im wtedy uwagę, że nie muszą płacić firmie marketingowej, że skoro to my opłacamy akcję podwójnie, opłata marketingowa plus fanty, to po co płacić trzeci raz firmie. A ponadto nie będzie to żadną zachętą ponieważ już wszyscy mają same promocje, aby tylko ktokolwiek się pojawił.

Było tak dobrze, że otwarcie było w kwietniu, a w czerwcu mój mąż juz miał ciężką depresję. To inteligentny facet, wiedział, że jesteśmy w gównie bez wyjścia. Galeria otwarta w połowie, reszty najemców nie ma. Obroty w Askanie o pięćdziesiąt procent w dół. Najemcy zaczęli się buntować i w końcu galeria zrezygnowała z czynszu na pół roku. Za prąd w lokalu, w którym nie było co robić miesięcznie płaciłam 6000 zł. Pomimo braku opłat czynszowych budżet miesięczny nie domykał się na ok 30000 zł. Firmę męża wykończyliśmy.

Mąż nie mógł dojść do siebie, leczenie. Musiałam sobie radzić. Z pustej restauracji, żeby przyciągnąć ludzi z miasta zrobiłam właściwie dom kultury. Piękny czas, piękne spotkania, ale wszystko darmo, a jeszcze trzeba było zapłacić. Od dłuższego czasu radziliśmy się prawników, co robić – wszyscy rozkładali ręce.

013

014

015

016

017

018

019

020

021

 

023

Punkt kulminacyjny nastąpił, kiedy okazało się, że chcą mi pokazać, kto tu rządzi i odcięli mi prąd w Askanie za niedopłatę 600 zł… Potem wydzwaniali żebym się nie wygłupiała, że to tylko 600 zł, żebym pożyczyła, że Nova Park jeszcze nie ma odciętego prądu. Powiedziałam, że dość mam długów, tyle kłopotów, że nie mam więcej siły.

Całe wyposażenie zostało w lokalach, tylko leasing pozabierał swoje sprzęty. Obydwie galerie naliczyły 12 miesięczne kary. Długów, gdybym chciała spłacić, to już będzie ponad 2 miliony. Ale nie wiem dokładnie, bo to jest poza moim zasięgiem. Pism od komorników już nawet nie czytam. Mąż w zeszłym roku miał bardzo poważny wypadek, leżał w śpiączce. Jak się wali, to na całego.

Tekst: obserwator. 

Spotkanie, czerwiec 2015, Poznań.

Paweł Kukiz o „polskich” galeriach handlowych-poradnik najemcy

W temacie galerii handlowych, centrów i zagranicznych dyskontów, które drenują kieszenie i duszą ten kraj trudno uniknąć perspektywy na przyszłość.

Daniel Passent na swoim blogu wczoraj, zabrał głos w sprawie „kukizowców”, którzy chcą w Polsce zmian systemu, ordynacji wyborczej i opodatkowania galerii handlowych. Materiał Passenta postanowił na stronę  główną wrzucić onet.

Stek bzdur i pseudo-gospodarczo-polityczno-populistyczne rozważania. Z tekstu wynika jakoby młodzi ludzie przypominający kiboli zjechali do Lubina. Albo pan Passent ma kulawy wzrok, albo tam nie był. Rozumiem, że „zza biurka” takie teksty lewym palcem prawej stopy można płodzić. I mącić w mózgach.

Z perspektywy czytelnika ”strach się bać”. Już przed pierwszą turą wyborów prezydenckich i drugą wydawało się z wielu materiałów prasowych, że jeśli wygra  Duda, to wybuchnie wojna. Nie wybuchła.

Na dziś najpewniejszą tarczą antyrakietową są niemieckie Lidle, Kauflandy, Aldi, francuskie „oszołomy”, „ikeje”, „jyski”, „castoramy”  „karfury” i brytyjskie Tesca. Mniej istotne wydają się być portugalskie Biedronki. Nie zapominajmy też o amerykańskim drimie i zagranicznych funduszach w których rękach jest wiele galerii handlowych w Polsce. Nieopodatkowanych -państwa w państwie. Takie hybrydy nowotworowe. Niszczą. Pod płaszczykiem „tajemnicy handlowej” w klimacie en Passent.

Aby się upewnić jak to jest z Pawłem Kukizem postanowiłem z nim porozmawiać. Sprowokował mnie pan Daniel swoimi przemyśleniami.

Co więcej, w bieżących materiałach prasowych albo dywagacje o programie, albo o personaliach. I kociokwik. Że ktoś do kogoś nie zadzwonił albo, że ktoś o kimś zapomniał. Takie „pępkowe świata”. Apologeci systemu od prawa do lewa wiedzą lepiej. Zatem do źródeł.

-Witam panie Pawle.

-Witam.

-Czytał pan książkę Przeliczeni o galeriach handlowych? Dałem ją jednemu z pańskich współpracowników. Taki  gospodarczy materiał na przyszłość. O „polskich” obozach handlowych.

-Szczerze mówiąc nie przeczytałem. Nie mam czasu nawet z żoną porozmawiać, dlatego proszę wybaczyć, ale na razie nie.

-To niech pan nie czyta. Zachęcam, aby znalazł pan chwilę i wszedł na youtuba. Tam jest film dokumentalny o galeriach handlowych. Będzie szybciej.

W Lubinie mówił pan m.in. o „banksterce”. Może pan rozwinąć tę myśl?

-„Banksterka” po polsku to zostawienie ludzi z problemem. Samych. Kredyt we franku to spekulacja, kredyt w złotówkach to lichwa. Proszę pana to nie może być tak, że establishment robi wodę z mózgu społeczeństwu. Od 89 roku rządzą w 65 procentach ci sami ludzie, te same kliki. Dbają tylko o swój interes, a nie interes społeczny. Kapitały przepływają-między nimi. To jest sitwa.

-Podobno nie da się tego zmienić.

 –Jak to się nie da? Da się. Wszystko się da zrobić. Na Węgrzech opodatkowano sklepy wielkopowierzchniowe i nic się nie stało. Węgrzy nie bali się zmian i społeczeństwo na tym skorzystało.

My jeśli chcemy zmiany to mamy dziś wybór, a w zasadzie we wrześniu. Referendum w sprawie JOW-ów będzie kluczowe i bardzo ważne dla Polski. Nie dla Kukiza. Dla naszych dzieci i wnuków. Trzeba ten system rozwalić. Jeśli społeczeństwo nie zrozumie tego, to nie będzie mogło mieć do nikogo pretensji tylko do siebie. Samo siebie będzie dalej łupić.

Jest szansa, jest dobry moment i referendum odpowie nam na  wiele pytań. Trzeba zrobić wszystko, aby przekroczyć 50 procentowy próg frekwencji, a potem możemy mówić o programach i zmianach.

I propozycjach. My musimy zmienić władze, a nie żyć jak w Matrixie.

-W „Złotych Tarasach” w Warszawie udzielał pan wywiadu i wówczas powiedział pan patrząc na te mury, że nie o to nam wszystkim chodziło.

-Bo nie o to chodziło. Bo to nie jest nasze. To nie jest polskie. Zagraniczne kapitały wysysają wszystko. Drenują ten kraj. Jesteśmy tanią siłą roboczą i magazynem Europy. Ja wiele w życiu podróżowałem. Byłem w Stanach, w Kanadzie, w Australii. Tam nie buduje się takich galerii w centrach miast. To jest na obrzeżach, a nie w środku miasta! Tutaj wybijają małych przedsiębiorców, niszczą rodzinne firmy. Miasta pustoszeją. Co to ma znaczyć, że nie płacą podatków. Tutaj zarabiają i tutaj mają płacić.

-Nie płacą. Od murów nie płacą, od wyposażonych lokali nie płacą. Ktoś wyposaża, potem go wyrzucają, wchodzi następny i nie płacą od ścian. A wartość jest znacząco podniesiona. Ukrywają to przed skarbówką. Zresztą skarbówka tym się nie zajmuje. Od zysków też nie płacą, bo nie wykazują. Uciekają w kredyty i koszty  z sufitu. Są zwolnieni. Jak święte krowy.

Wielkopowierzchniowe sklepy musimy opodatkować zdecydowanie. Temu trzeba położyć kres. Wie pan ja bym takie centra pozamykał w niedzielę, żeby Ci mniejsi, którzy jeszcze zostali w centrach miast, mogli coś zarobić. Żeby cokolwiek ożywić te centra. I nie kierują mną względy religijne, ale społeczne. Dla tych mniejszych. Dla firm rodzinnych. Zresztą jak pan pamięta powiedziałem w Lubinie, że Kukiz nie ma patentu na wszystko. Nie jestem omnibusem. Dlatego zapraszam różne środowiska do współpracy. Także w sprawach gospodarczych. Ale podkreślę raz jeszcze z całą mocą, że  wszystko jest w rękach ludzi. Wszystko. Trzeba odwagi do zmian. Zaufania. Taki test będzie we wrześniu podczas referendum.

To jest tak, jakby pan jechał samochodem pod słońce i narzekał, że panu świeci po oczach. Żeby nie raziło co pan musi zrobić? Zmienić kierunek, a nie narzekać, że świeci. Różowymi okularami nic pan nie zmieni.

-W galeriach handlowych zniszczono tysiące polskich firm, poprzez chore prawo pozwalające na stosowanie „nadzabezpieczeń” i kłamliwe, przestępcze sposoby zwabiania najemców. UOKiK nie widzi w tym nic złego, że pod „tajemnicą handlową” zagraniczna sieć nie płaci, a polski przedsiębiorca tego nie wiedząc, że ten drugi nie płaci -wpada w pułapkę. Prawo go nie chroni. Sądy mają związane ręce, bo przedsiębiorca nie jest konsumentem, a inwestor jest  panem i władcą. Czy w przyszłości widzi pan pole do współdziałania na tej płaszczyźnie, aby wreszcie zrobić z tym w Polsce porządek?

-Każdego dnia robię swoje. I proszę, aby każdy walczył na swoim polu. Jestem gotów zrobić porządek przy wsparciu społecznym. Wiele zrobimy dla Polski. Wiele jest zaniedbań i zaszłości. Trzeba to naprawić. W wielu dziedzinach chroniono obcy kapitał niszcząc nasz-kapitał ludzki. Ten najważniejszy kapitał. Staliśmy się skolonizowanym krajem pod obcym butem. Nie dajmy się zniszczyć do końca. Nie dajmy się manipulować. Trzeba zostawić strach. Własne ambicje. Kłótnie i podziały. Tak jak powiedziałem-mnie nie da się kupić.  Jestem otwarty na wszystkie środowiska, które chcą konstruktywnej zmiany. Wierzę, że Polska potrafi.

Dziękuję.

W Lubinie media „okupowały” Kukiza. Każdy chciał zdobyć „setkę”, zdjęcie. 

20150627

Dziennikarze przeprowadzali sondy, kto i jak odebrał spotkanie. Ekipa TVN 24 rozmawiała z dwojgiem młodych ludzi. Opowiadali o niskich zarobkach i pięknych galeriach w których nie robią zakupów, bo nie mają pieniędzy. Ludzie nie wchodzą w dywagacje, kto z kim i jak ma pójść do wyborów. Chodzi o zmianę. Nie dla zmiany. Po to, żeby się nazywało, żeby znów było tak samo.

201506271

-Skąd pani jest?-pytam ok. 60 letnią kobietę.

-Z Wrocławia.

-Czego pani oczekuje?

-Nie wiem. Przyjechałam z ciekawości. Wie pan, ja bym nie chciała żeby to się skończyło jak z Palikotem. W Polsce trzeba coś zmienić, bo mnie się żyje coraz trudniej.

Wcześniej na konferencyjnej sali jak w ulu. Ciekawość i oczekiwanie. Burza mózgów.

Wyjeżdżając z Lubina zaglądam do galerii handlowej. 

201506270

Potężna. Kilkupiętrowa. Ludzie jak zwierzęta w boksach.

2015062711

Pozostałości po upadłej sieci. Zajęty towar. Butów w Centro już nie kupisz.

201506272

To taka bankstero-gangsterka-w białych rękawiczkach. Po cichu. Po „polsku”.

201506274

 

201506275

wniosek: jeśli jesteś przed podpisaniem umowy w galerii handlowej to poczekaj, na  zmianę przepisów, bo jeśli dziś podpiszesz-to się nie pozbierasz.

Zanim zrobisz siku-zadzwoń-poradnik najemcy

Przywołując niepełnosprawnych mam świadomość, że to nie jest łatwy temat. W szczególności w rodzinach, które zmagając się, starają oswajać z tym co niechciane i niepopularne. I na codzień trudne.

Eksperci w galeriach starają się markować różne działałnia po to, aby odbiorca miał wrażenie, że system retail jest uwrażliwiony na „słabszych” potrzebujących etc. Zwróćcie na to uwagę. Ładnie, filantropijnie. Tak, żeby z zewnątrz to wyglądało.

Przekładając na konkret-to jest maska. Co do zasady system retail ma w dupie sprawnych i niepełnosprawnych. Tych pierwszych traktują jak drugich.I odwrotnie. Żeby nie być gołosłownym przyjrzyjcie się temu zdjęciu. To WC dla niepełnosprawnych w galerii handlowej.

20150626

Żeby  jednak skorzystać musisz albo dzwonić albo szukać.

2015062611

Nie jestem w stanie tego pojąć w szczególności, gdy ktoś ma problemy gastryczne. To nie jest miejsce przyjazne dla niepełnosprawnych. Jedyny plus to można za darmo pooglądać witryny mając dach nad głową. 

20150628

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że kreowanie wizerunku ma granice. Przed podpisaniem umowy masz wrażenie, że z Tobą wszystko w porządku, po jej podpisaniu okazuje się, że nie koniecznie-wg retailu.

Organizacyjnie, biznesowo, rodzinnie- stajesz się niepełnosprawnym i już sam nie wiesz czy faktycznie już jesteś, czy wcześniej byłeś. Nie masz wpływu na zarządzanie galerią handlową-i nie wiesz czy są tam umysłowo sprawni-czy nie. Czy wcześniej byli, czy tacy się stali. I nie zapominaj, że za to-też płacisz.

Na własne oczy-poradnik najemcy

Galeria PCC w Poznaniu „miała być” czymś mega specjalnym biznesowo. I jest. Megabankrutem dla wielu. Zapowiedzi, teksty prasowe, cały PR można wrzucić do kosza. Zwracam uwagę na to, że to są teksty sprzedawane w każdej części kraju przed budową i w trakcie. Po otwarciu nie ma informacji co się dzieje dalej. W tych tekstach reklamowych brzmiących jak prasowe nie wiele w nich się zmienia.

Uważajcie, bo wg „ekspertów” w Polsce ma powstać jeszcze bardzo dużo galerii handlowych-przy dworcach kolejowych, PKS-u. Zobaczcie jaki jest efekt „biznesowy”. W branżowej prasie o tym nie przeczytacie. Prawdziwych zdjęć-nie zobaczycie. Tym bardziej cieszę się, że możecie to zobaczyć na własne oczy gdziekolwiek nie mieszkacie, cokolwiek nie robicie. 

wp_20150625_0671wp_20150625_0681wp_20150625_0661wp_20150625_0621wp_20150625_0691wp_20150625_0771wp_20150625_0731wp_20150625_0721wp_20150625_0781wp_20150625_0701wp_20150625_0861wp_20150625_0811wp_20150625_0871wp_20150625_0911wp_20150625_0891wp_20150625_0851wp_20150625_0921wp_20150625_0971wp_20150625_0931wp_20150625_1011wp_20150625_0961wp_20150625_1021wp_20150625_1041wp_20150625_1051wp_20150625_0991wp_20150625_0981wp_20150625_1081wp_20150625_1091

 

W pewnym momencie zbliża się ochroniarz.

-Tutaj można sobie zrobić zdjęcia jedynie przy fontannie. Takie pamiątkowe.

-A tutaj nie? Takie fajne wyklejenia…

zdjcie0406

-No na pamiątkę to przy fontannie.

-Dobrze proszę pana. Idę sobie zrobić zdjęcie na pamiątkę. Dziękuję bardzo.

zdjcie0407

Ku pamięci robię zdjęcie. Prawie jak di Trevi.

wp_20150625_1121

Idziemy dalej robić swoje. Nie ma świętych krów. Pamiątkowy folder z Poznaj City Center.

Podchodzę do punktu info.

-Niech mi pani powie o czym pani tutaj informuje?

-Gdzie są jakie sklepy, co gdzie można znaleźć, ale informacja PKP i PKS jest w innym miejscu. Co do sklepów które są to np. mogę podać stronę internetową, wytłumaczyć , gdzie jest dany sklep.

-Dobrze. To niech mi jeszcze da namiary na bankrutów.

-??????

-No na ludzi którzy tutaj stracili wszystko. Dorobki życia. Którzy prowadzili tutaj kawiarnie, restauracje. Gdzie oni są?

-Ja nie mam numerów telefonów do tych ludzi.

-Szkoda. Bo chętnie bym dopytał jak to wygląda.

-Ja się cieszę, że mam pracę.

-Dziękuję pani w takim razie i w wolnej chwili zapraszam. Dowie się pani z bloga co z niektórymi się stało? Okej?Zajrzy pani?Zapraszam.

Idę dalej. 

wp_20150625_115wp_20150625_126wp_20150625_117wp_20150625_116wp_20150625_120wp_20150625_127wp_20150625_118wp_20150625_131wp_20150625_133wp_20150625_129wp_20150625_130wp_20150625_139wp_20150625_138

Spotykam się z człowiekiem, który w miejscu „poniżej” prowadził tutaj kawiarnię.

-Nic nie zarobiłem. Ani grosza. Obroty to 100-200 złotych dziennie. Czynsz 25 tysięcy. Miałem być jedyną kawiarnią w PCC, a punktów otwarli 11. Nawet nowy punkt Ruchu sprzedaje kawę.

Kredyt. Dług. Na szczęście byłem spółką z o.o. Nałożyli karę w wysokości 170 tysięcy złotych. Nic nie dostaną. Sprzęt wyprowadziłem wcześniej. Teraz nic nie robię. Muszę pomyśleć co dalej. Na szczęście żona coś robi i jest niezależna. W jakimś momencie tylko my tutaj pracowaliśmy. Żadnego pracownika. Mówili mi, że mam za ciemno. Wymieniłem światła. Potem powiedzieli, że nie mam obrotów, bo jest za jasno. Kanapki miałem sprzedawać po złotówce, żeby przyciągnąć klienta. I takie tam. Żeby wymienić meble, witrynę.

2015062514

Docieram do kolejnego bankruta. W tym miejscu, gdzie „wszedł” Samsung była sympatyczna jogurciarnia.

-Odpuścili mi karę, ale pracuję teraz tylko na długi. Sprzęt który został wyprzedaję. Mam nadzieję, że jak go sprzedam to spłacę kredyt. Komornik praktycznie wszystko zajmuje. Chodziłem, prosiłem o obniżkę czynszów. Dali propozycję obniżki o 50% przez trzy miesiące, a potem powrót do stałego czynszu czyli ponad 20 tysięcy miesięcznie. W 13 miesięcy mam dług na 300 tysięcy złotych.

Pobojowisko. Nie szukam już kolejnych. Te same historie. Te same długi. Tak to wygląda od kuchni. 

2015062504

A na dole czeka miejsce „na Twoją reklamę”. 

zdjcie0408

I sfera  wyciszenia, relaksu i czilałtu.

zdjcie0402

A tu? Kolejny milon w plecy.A może Ikea?

zdjcie0405

Wniosek: przed podpisaniem umowy jakimkolwiek tzw. Zintegrowanym Centrum Komunikacyjnym pamiętaj, że pasażer, rzadko bywa Klientem.

Czynsze w takich miejscach to 2000 złotych maksymalnie. Bez żadnych dodatkowych kosztów. Wtedy masz pieniądze dla ludzi -pracowników, i coś Ci zostanie. W przeciwnym razie zostaniesz-wykluczony społecznie.

P.S. W centrum jest galeria handlowa MM. Krawcowa płaci 1400 złotych za lokal. I o to chodzi. Galerię MM przybliżę przy innej okazji.

Poznaj City Center-poradnik najemcy

Zapraszam na spacer główną ulicą Poznania-kiedyś najbardziej prestiżowa, ekskluzywna, wizytówka miasta. Czyli ulica św. Marcina w pełnej krasie. Porzucone lokale. 

download_20150626_115551

download_20150626_115554

download_20150626_115557

download_20150626_115600

download_20150626_115603

download_20150626_115606

download_20150626_115609

download_20150626_115611

download_20150626_115614

download_20150626_115617

download_20150626_115620

download_20150626_115622

download_20150626_115625

download_20150626_115628

download_20150626_115630

download_20150626_115633

download_20150626_115636

download_20150626_115640

download_20150626_115644

download_20150626_115646

download_20150626_115650

download_20150626_115653

download_20150626_115656

download_20150626_115659

download_20150626_115701

download_20150626_115704

download_20150626_115707

download_20150626_115709

download_20150626_115712

download_20150626_115716

download_20150626_115719

download_20150626_115724

download_20150626_115726

download_20150626_115729

Krótki spacer. Centrum miasta. Lokali jest więcej. To konsekwencja absurdalnej polityki Grobelnego i jego ludzi. 

Ale są i też i ciekawostki. W tej szafie są książki. Możesz sobie przysiąść i poczytać. Szafa jest owarta.

 

download_20150626_115732

I coś takiego. Tutaj tętni życie. Na świeżym powietrzu. Super miejsce, fajny klimat.

download_20150626_115735

 

Zadaszone „zielone miejsce”. Ludzie wypoczywają. Z głośników sączy się muzyka.

download_20150626_115738

I zadaszone część na świeżym powietrzu. Full ludzi.

download_20150626_115740

download_20150627_110554

download_20150627_110557

download_20150627_110601

download_20150627_110604

Klimatycznie. A jak wyglądają galerie handlowe w Poznaniu? O tym niebawem.

Odwiedziłem m.in. dworcogalerię PCC. Pan od ochrony zwrócił nam uwagę, że „nie wolno robić zdjęć” i że możemy zrobić sobie na pamiątkę zdjęcia przy fontannie…zrobiliśmy….około stu zdjęć (niebawem na blogu).

I na koniec życzę uczniom, nauczycielom, wychowawcom fantastycznych wakacji. Cóż. Od dziś czas wycieczek do galerii handlowych zostaje zawieszony do września. „Biznesowa” frekwencja spadnie. 

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej weź pod uwagę, że w czasie wakacji-nie ma dzieci, młodzieży, wycieczek do kina. Po jej  podpisaniu weź jednak pod uwagę, że nie ma to wpływu na obroty, a jeśli ma-to śladowe,

Spotkanie-poradnik najemcy

Zapraszam w piątek na spotkanie w sali konferencyjnej w hotelu Lech w Poznaniu przy ulicy św. Marcin 74. Spotkanie dedykowane jest najemcom, byłym najemcom, osobom które interesuje temat retailu. Przedstawię główne założenia naszej działalności. Początek o godzinie 10.00. Spotkanie jest bezpłatne.

Straszą mnie sądem-poradnik najemcy

Być może kiedyś powstanie „Historia pewnego bloga” od kuchni. To znaczy-tego bloga. Otóż  od początku jego istnienia tylko raz spółka zarządzająca galeriami handlowymi gemini park w Bielsku Białej i gemini jasna park w Tarnowie w osobie Krzysztofa Gawła pozwoliła sobie wyrazić żądanie usunięcia fv, którą mi wysłali i którą opublikowałem na blogu.

Skierowałem pana Gawła do kancelarii Henclewski&Wyjatek z Poznania, aby uzasadnili w jakiś sensowny sposób swoje oczekiwanie. Ku mojemu zdumieniu takiej interwencji nie było i słusznie. Bo po co się kopać o detale.

Generalnie galerie handlowe milczą za wyjątkiem Galerii Wileńskiej w Warszawie, która słowami kancelarii prawnej zażądała usunięcia z sieci reportażu zrealizowanego dla Magazynu Express Reporterów pn. „Przeliczeni”.

Więc dziś w ramach „kulis” pewnego bloga cofnijmy się w czasie.

Jest rok 2014-wrzesień.  Zarząd spółki zarządzającej gemini park wprowadza w błąd najemców zarówno podczas komercjalizacji jak i terminu otwarcia nowej części galerii. Zostają na lodzie, z kredytami, długami i co widzą? Uśmiechniętą twarz jednego drugiego i trzeciego. Opowieści o „frekwencji” i tym podobne bzdury. Święte krowy.  Pism, które skierowali do mnie na moje zarzuty-nie opublikowałem, ale niebawem-to zrobię z najwyższą przyjemnością.

Kiedy skontaktował się z nami Express Reporterów zapytałem najemców czy zgadzają się uczestniczyć w programie. Jeden z nich wpuścił ekipę do mieszkania, zaprosił, postawił kawę-normalnie. To była trudna rozmowa- zresztą cały ten gówniany temat powinien ujrzeć światło dzienne w każdej telewizji w tym kraju.

I co się dzieje dalej?

Ekipa programu jest w gemini park, ochrona o tym wie. Generalnie nie jest fajnie dla galerii handlowej,  bo część materiału jest realizowana w nieistniejącej już dziś kawiarni Caffy Factory. W reportażu chciało uczestniczyć więcej najemców z różnych miast w Polsce (Opole, Poznań, Kielce). Ale mówiąc kolokwialnie-się nie załapali. Byli rozczarowani.

Tymczasem w momencie, gdy materiał jest gotowy do emisji nagle część osób w nim uczestniczących wycofuje się. Dogadują się z galerią handlową. Za naszymi plecami. Podpisują „tajne porozumienie” w oparciu o „tajemnicę handlową”. Najemca się wypina ze Stowarzyszenia i występuje z niego.

Co się dzieje dalej? Odkupuję od firmy Lake Love Production zdjęcia filmowe z realizacji, czyli te które się nie znalazły w programie. I w związku z tym, że najemca nas wykiwał-wrzucamy do filmu Przeliczeni tajemnice galerii handlowych i youtuba.

Bo teraz są to moje zdjęcia. I dziś dostaję pismo od kancelarii prawnej-co ciekawe z Krakowa-co ciekawe z tego samego miasta, gdzie swoją siedzibę ma spółka gemini holding-pana Rafała Sonika, filantropa, właściciela dwóch galerii handlowych gemini park w Bielsku Białej i gemini jasna park w Tarnowie. Przypadek? Zbieżność? Cieszę się, że  najemca się odbudowuje. Jak rozumiem spółka uderzyła się w piersi i zwróciła pieniądze spłacając kredyt i wypłacając zadośćuczynienie. To dywagacja. Zatem najpierw przeczytajcie.

 

Czyli krótko mówiąc najemca…straszy mnie sądem. Kobieta u kresu wytrzymałości nerwowej, wydymana przez gemini holding walczy o dobre imię. Więc moja odpowiedź jest następująca panie mecenasie. Proszę skierować sprawę do sądu.

Mogłoby się wydawać, że któraś z urażonych galerii handlowych mnie pozwie tymczasem sądem straszy….najemca.

Dodam, że w awanturze w gemini park nagle dało się obniżyć czynsze…dla najemców. Coś czego nie dało się zrobić przez lata.

I jeszcze jedno. Polubownie to możemy załatwić to tak. Wysyła mi pan wszystkie treści porozumień do publikacji na blogu i wtedy to przemyślę. I odsyłam do kancelarii Henclewski &Wyjatek. Jak rozumiem sprowokował pan drugą część Przeliczonych-tajemnice galerii handlowych.  I dla uspokojenia „pokrzywdzonych najemców”. Sprzedałem 70 filmów po 9,90 zł. Na razie do książek nie wrzuciliśmy. Z youtuba nie usunę. To darmowe. Dla wszystkich. Zarząd OSON-u uznał, że nie będziemy czekać. Tyle.

I jeszcze jedno zarząd jednej z galerii handlowych, którą „okręciliśmy” podczas realizacji zastanawia się czy mnie pozwać. Proszę bardzo. Czekam na proces. Na razie blog jest na 3 miejscu w kategorii biznes i ekonomia w Polsce na platformie blox. Jak w dakarze-idzie w górę. Nie niszczcie ludzi. To jest moje przesłanie.

I jeszcze jedno. Wiecie co ma strach? Wielkie oczy. Jak wilk w bajce o Czerwonym Kapturku. Poza tym nie wiem czy to pismo jest skierowane do mnie jako osoby fizycznej, jako prezesa spółek z. o.o. , spółki cywilnej, Stowarzyszenia, dziennikarza, reportera, bankruta, szkoleniowca, yotubera, blogera? Nie mam pojęcia. Więc proszę doprecyzować to pismo. Tak. Profesjonalnie. Jak należy.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że po jej podpisaniu-jeśli chcesz coś ugrać czyimiś rękoma-to możesz się przeliczyć. 

P.S. Proszę również o kopiowanie filmu z youtuba i przekazywanie go dalej. Zrobią wszystko, aby to zablokować i usunąć. 

P.S. Dzięki za wsparcie werbalne tym którzy się odezwali. Jeśli usuną ten film-bo ja tego nie zrobię-to druga część wyrwie ich z butów. Próbujecie mnie straszyć? Rozważacie pozew? Sugeruję zbiorowy „poszkodowanych galerii handlowych”.

Od jutra rusza dokumentacja drugiej części. Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych II.