Schody do śmierci-poradnik najemcy

Wirtualna Polska pokazała dzisiaj wstrząsający film z galerii handlowej w Azji. Widać na nim, jak kobieta stojąca na czynnych, ruchomych schodach zostaje wciągnięta przez mechanizm urządzenia…

Schody1

Link do artykułu z filmem na portalu Wirtualna Polska:

http://wp.tv/i,tragiczny-wypadek-w-centrumhandlowym,mid,1748051,cid,4051,klip.html?ticaid=6154c2

Powyżej link do wspomnianego filmu – ostrzegamy, że jest on drastyczny!

0012

W polskich galeriach handlowych również dochodzi do tragicznych wypadków, jednak nikt tego nie nagłaśnia i nie wyjaśnia. Jak to jednak jest w Polsce z ruchomymi schodami w centrach handlowych? Otóż równie niebezpiecznie. Mechanizm nikogo jeszcze na szczęście nie przemielił, ale ludzie z ruchomych schodów spadają. 

0026

I tak w sierpniu 2013 roku w Galerii w Jastrzębiu Zdroju 56-letni mężczyzna spadł z ruchomych schodów z najwyższej kondygnacji na poziom parkingu ponosząc śmierć.

0031

Z kolei 16 października 2010 roku w Galerii Złote Tarasy 18-letni chłopak zjeżdżał ruchomymi schodami siedząc na barierce. Stracił równowagę i spadł. Zmarł.

0041

A rok wcześniej, na początku października 2009 roku, zmarł 12-latek, który spadł z ruchomych schodów w galerii Malta w Poznaniu. Jak wykazało śledztwo chłopiec wskoczył podczas zabawy z rówieśnikiem na barierkę schodów, z której spadł kilka metrów w dół. Po przewiezieniu do szpitala zmarł z uwagi na rozległe rany głowy.

0052

Ostatnie zdarzenie miało miejsce zupełnie niedawno, bo w drugiej połowie czerwca tego roku w galerii Focus Mall w Rybniku. Tam z ruchomych schodów spadł 9-letni chłopiec. Na szczęście nie odniósł on poważniejszych obrażeń.

0061

Wypadki jednak się zdarzają. Chociażby z tego względu właściciele obiektów, gdzie ruchome schody są obecne powinni w jakiś sposób postarać się o ich należyte zabezpieczenie. Niestety, jak to bywa w naszych realiach, nikomu to do głowy do tej pory nie przyszło. Nawet, jak się okazuje, ustawodawca zapomniał o tym, dzięki czemu odpowiednie przepisy budowlane, które określają jak powinny być zbudowane schody dotyczą wyłącznie schodów tradycyjnych, a nie ruchomych.

Niebezpieczne zdarzenia na schodach ruchomych są jednak rzeczywistością i czas najwyższy, aby pomyśleć o takim ich zabezpieczeniu, aby nikt kto z nich korzysta nie ucierpiał w tego powodu.

010

Obserwator

Wniosek: Przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że tragiczne wypadki czy tego chcemy czy nie chcemy się zdarzają. Może to mieć wpływ na funkcjonowanie całego obiektu. Przed podpisaniem umowy sprawdź też, kto za co odpowiada. W końcu są to tzw. „części wspólne”.

Mapka z wakacji-poradnik najemcy

Spadające słupki słuchalności Radia Zet i generalnie nie najlepsza kondycja TVP usprawiedliwiają w jakimś stopniu lokalizację wczorajszego koncertu w ramach 592-lecia Łodzi. Koncert zorganizowano na terenie manufaktury-galerii handlowej, która stała się „wizytówką” miasta. Tysiące ludzi przyszło, aby posłuchać wschodzące i zachodzące gwiazdy polskiego show biznesu.

Trwa usuwanie mega sceny.

201507270

Dziś pozostało wspomnienie i zdjęcia „na pamiątkę” pobytu w tym wyjątkowym na mapie polskiego krajobrazu miejscu.

201507271

Fontanny, muzea, zieleń. Na mapie samej gh coraz mniej wysp. Manufaktura słynie z mega wysokich czynszów i kapitalnego pijaru. Faktem jest, że pomysł na koncert był świetny.

Zetka pozyskuje utraconą pozycję po ćwierć wieku nadawania, a galeria rozgłos na zasadzie „wow”. Takiego spędu mega gwiazd w jednym miejscu w jednym czasie- może pozazdrościć nie jeden prowincjonalny budowlaniec. Zostawmy jednak Łódź.

 „Czy w Częstochowie, konkretnie w Jurajskiej- jest sens, abym, otwierał sklep”?-pytanie Czytelnika.

Odpowiem mapkami z zastrzeżeniem, że to mapki ściśle tajne łamane przez poufne. Dla przeciętnego śmiertelnika-nie dostępne. Zatem przyjrzyjmy się wspólnie. I co tam mamy? Wszystko. Jurajska pęka w szwach, gdyby nosiła spodnie, zobaczylibyśmy tę dziurę na tyłku znoszonych portków.

Z mapki nie wynika, że w środku stoi dwadzieścia budek pod dachem od dawna pustych-nie wynajętych. Co ciekawe Jurajska startowała od 50 euro za metr. Gdzie te czasy? Całkiem nie dawno. Sama Jurajska jęczy i kwiczy, ale udaje greka choć od dawna wysadziła na emigrację najemców i próbuje ściemniać kolejnych zainteresowanych.

mapka_1

mapka_2

Dziś oczekują 30-35 euro za metr. Zrozumiałe, że są upały, ale komuś tam chyba poszło nieźle po czaszce bez czapy.

Krótko mówiąc szanowny nie doszły najemco – cieszę się, że pan nie podpisał umowy w tym obozie handlowym i pan tego nie zrobi. Cieszę się, że zwrócił się pan z zapytaniem do nas w tej sprawie. Witamy w klubie kolejnego niedoszłego bankruta.

I z najwyższą przyjemnością zapewniam pana, że nie jest pan w tej decyzji osamotniony. Przybywa przedsiębiorców-niedoszłych wprowadzonych w błąd bankrutów i już niebawem ubywać będzie zorganizowanych gangów retailowych – bo niestety – formuła się wypaliła. Koncerty tego nie zmienią, relacje na żywo-też. 

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej chętnie odpowiemy na te pytania na które znamy odpowiedź-za darmo. Pro publico bono.

Kup galerię-poradnik najemcy

Taka okazja, to jeszcze rzadkość, a jednocześnie przestroga. Podążając śladami retailu w Polsce trafiliśmy do Włocławka. A tam co? Galeria na sprzedaż…

milenium_wloclawek_01

„Galeria Milenium” już z daleka wygląda na upadłą. Kiedyś w środku tętniło życie.

milenium_wloclawek_02

Właścicielem jest warszawski deweloper.

milenium_wloclawek_03

W środku pobojowisko. Zaciekawieni sprawdziliśmy ile trzeba kasy, aby stać się posiadaczem było nie było prawdziwej galerii? W firmie, która ma w ofercie ów przybytek dowiedzieliśmy się, że niestety właściciel obiektu nie określił ceny minimalnej.

– Zdecyduje konkurs ofert – oznajmił nam nasz rozmówca.

Nie ma więc progu, od którego można licytować. Mamy więc własną ofertę, w imieniu właściciela (chcąc mu oczywiście pomóc pozbyć się niechcianej galerii).

milenium_wloclawek_04

 

milenium_wloclawek_05

Zatem dajemy stówkę!

 

milenium_wloclawek_06

Kto da więcej? Może w budynek zainwestuje gmina Włocławek? To idealne miejsce na mieszkania socjalne. A może przenieść tam urząd?

Galerie w Polsce już się zamykają i upadać będą. Dla zainteresowanych kupnem lub wynajmem galerii podajemy numer telefonu, gdzie dowiedzą się więcej o szczegółach: 22 544 8000

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej czy centrum handlowym pamiętaj, że to nie ma perspektyw. Szukaj mimo wszystko przy ulicach, w miejscach często odwiedzanych przez ludzi. Prawdą jest, że galerie były modne i potrzebne wówczas, kiedy było ich mniej. Małe galerie w małych i średnich miastach nie są dla przedsiębiorców szansą na rozwój i zarabianie.

Biznes po niemiecku-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„Witaj,

Jestem wiernym fanem Twojego bloga  i profilu na fb i popieram to co robisz. Na wstępie celem przedstawienia się powiem, że  natrafiłem na twoją stronę  po tym jak szukałem pomocy, gdy po 2 latach galeria handlowa rozwiązała ze mną umowę.

Historia była prosta, do galerii wszedłem zaraz po otwarciu i miałem box z umową bezterminową. Po 2 latach ciężkiej pracy, po tym jak wyrobiliśmy sobie markę i klientów umowa została rozwiązana z powodu wynajęcia mojego miejsca innemu najemcy prowadzącemu taką samą działalność.

Dwa lata pracowaliśmy i wszedł po nas ktoś inny, zrobił taką samą wyspę i taki sam towar i cieszy się, bo wszystko ma gotowe. Tylko nam było niewesoło, bo dużo w to zainwestowaliśmy i czasu i pieniędzy. Ale nieważne. Chcę pokazać tu tylko jedną rzecz. Byłem niedawno na zakupach w Berlinie.

0015

Przygotowując się do wyjazdu nauczony tym, że zakupy można zrobić w pl tylko w galeriach zacząłem szukać w internecie i planować i co?

0028

Okazuje się, że w centrum Berlina są dwie  galerie i nie są duże, a wszystkie fajne sklepy są na ulicy. Pięknie to wygląda i fajnie działa. Przedsiębiorców stać na czynsz, bo łatwiej dogadać się z właścicielem kamienicy niż z dyrekcją galerii.

0034

Czynsze idą do właścicieli kamienic a nie do wielkich firm,  co sprawia że ludzie Ci zostawią później te pieniądze na mieście i wszystko się kręci.

A u nas?

Warszawa nie ma takiej ulicy gdzie jest dużo sklepów, centrum miasta to tylko złote tarasy i arkadia, ulica niestety została zabita przez duże galerie i naszych polityków, bo przecież ktoś musiał na to wyrazić zgodę.

0044

Weźmy też no takie kupieckie domy towarowe w centrum Warszawy, gdzie setki przedsiębiorców miało się bardzo dobrze aż do czasu gdy Hanna Gronkiewcz Waltz spacyfikowała ich i rozebrała hale po pretekstem budowy muzeum. Muzeum do dziś nie ma, ale hale zburzone za to mamy Złote Tarasy dla których hale były dużą konkurencją.

0055

Uważam że winę za obecną sytuację ponoszą politycy, którzy zgadzają się na budowę galerii w centrach miast, Berlin jest przykładem, że gdzie nie ma galerii tam żyje ulica.

0065

Zastanawia mnie tylko czym się Ci ludzie kierują zgadzając się na to. Bo jak dla mnie to zdrada i zasługuje na najwyższy wymiar kary.

0073

Mam nadzieje że mój @ chociaż w części zostanie umieszczony na Twoim blogu. Oczywiście bez nazwiska poproszę.”

0083

Dzięki za list i zdjęcia. Dziś bez komentarza z mojej strony, bo w Berlinie nie byłem. Podobno stawki tam proponowane są niższe niż w Polsce. Dostałem tabele, ale nie przetłumaczone-tabele stawek czynszu i opłat.

Dostałem też zdjęcia  z Nepalu i podobno mają przyjść z Węgier. Pokażcie jak to wygląda na świecie. Może do kogoś to przemówi?

Europa przy Pszczyńskiej w Gliwicach-poradnik najemcy

Barack Obama wyszedł na spacer, po raz pierwszy od wielu lat. I jest mu trudno, bo jest rozpoznawalny, w Kalifornii szaleją pożary, w amerykańskich księgarniach hitem są kolorowanki dla dorosłych. Można kupić specjalne wydania dla dorosłych, są zwierzątka, krajobrazy albo nic nie znaczące wzory. Kolorowanki dostały 8 „gwiazdek” jako najlepiej sprzedające się książki. Nie wykluczone, że ten koncept niebawem trafi do Polski w formie franczyzy i genialnego sposobu na „zarabianie pieniędzy”.

To skrót dzisiejszych faktów po Faktach. Czyli serwis „informacyjny” dla Polaków w Polsce.

Owszem, było też o prezydencie Dudzie który, a jakże-modlił się w Rychwałdzie, o Kopaczowej, której przekaz był zagmatwany, że w sumie tylko ona sama wie o czym mówiła. Było też o Palikocie i Millerze-panowie znów biorą się za łby, ale ogłosili, że są tym samym i o Petru, który zapowiedział w Polsce „drugie Niemcy”. To znaczy, że w Polsce będzie tak dobrze jak w Niemczech. Tymczasem o problemach realnych echo. „Wakacyjne ogórki”. 

Dlatego postanowiłem odwiedzić trochę Europy w Gliwicach. I faktycznie-choć miałem taką nadzieję-z Europą nie wiele ma wspólnego ten budynek galerii handlowej. Nazwa nowoczesna, na miarę naszych czasów. Wielki świat. Nareszcie ciemnogród doczekał się kaganka nowoczesności. Tymczasem już sam dojazd zniechęca. Nowoczesne rozwiązania komunikacyjne nijak mają się z informacją jak tam płynnie dojechać. Miejscowi nie mają problemu, ale klienci-jak najbardziej, bo oznakowanie jest nieczytelne.

Nagle wpadasz na autostradę- w przeciwnym kierunku.

0014

Na oznakowanie dróg krajowych czy autostrad najemca nie ma wpływu co oczywiste. Dlatego nie warto podpisywać umowy przed jej powstaniem. Na nic nie masz wpływu a płacisz za wszystko. Nikt na temat źle wykonanych znaków nie będzie z Tobą rozmawiał, bo to nie jest problem GDDKiA, ale inwestora, a nie najemcy.

O wszelkie mapy, plany i dokumenty zapytaj  przed podpisaniem umowy, a najlepiej poczekaj i zobaczysz jak to wygląda. Lokale nie uciekną, a to że jest po 5-6 chętnych na jedno miejsce to świadomy  wymysł. Nie masz wpływu na oznakowanie, co z kolei ma wpływ na obroty.

0027

Róż praktycznie daje po oczach z każdego kąta.

0033

Pustostany pozakrywane przez odzież z sąsiednich sklepów. Wolna przestrzeń wykorzystana dla tych, którzy jeszcze zostali.

0043

To znany już sposób. Z jednej strony to lepiej wygląda niż wyklejenia, a z drugiej galeria „pomaga” najemcom.

0054

Około południa sugeruję zakupy. Cisza. Spokój.

0064

 

0072

Na nic nie masz wpływu, a płacisz za wszystko. Płacisz pensje tzw. specom od zarządzania. Jedzą i piją za Twoje pieniądze. Na wakacje jadą za twoje pieniądze. To takie współczesne Chamburgery.

To jest też tak, jakbyś kupował brylantowego kota w worku. I nie dotyczy to tylko tych, którzy potencjalnie mogą sobie założyć sznur na szyję, ale klienta galerii handlowej. Ten ostatni teoretycznie jest najważniejszy.

To jednak złudzenie. Bywa i coraz częściej tak się zdarza, że klient kupuje cos w galerii handlowej po czym po firmie, marce, nie ma śladu. Nie ma gdzie i komu złożyć reklamacji (Bata, Centro, Vobis, Ravel itd. itp. etc.).

0082

W tej galerii kartka odsyła do punktu info. Panie z punktu rzekomo informacyjnego mają mieć informacje co dalej z okularami, oprawkami.

Nie mają, ani numeru telefonu, ani go nie przekazują. Poprosiłem, aby go dały. Miały zadzwonić z numerem-nie zadzwoniły. To jest antykonsumenckie miejsce. Klient się nie liczy. Ważne, żeby najemca spłacił dług. Reszta jest bez znaczenia. Wciskamy pierdoły na maksa. Ile wlezie.

Najnowsze pozamykane sklepy to: obuwie galanteria „Lara”, restauracja Angkor Wat i sklep z odzieżą „Nuna Lie”. Nowe pustostany –do wynajęcia. Co ciekawe można w galerii kupić samochód. Tu autosalon ma swój punkt.

0092

 

0102

 

0111

Nigdzie informacji ile padło tam firm i w jakiej wysokości były czynsze plus opłaty wspólne. Nie wiadomo jaki los spotkał tych od „Smacznego” i pozostałych. Nie wykluczone, że dołączą do tych, którzy w kolejkach stoją za zupą w stołówkach społecznych Brata Alberta.

0121

wniosek: przed podpisaniem umowy w  galerii handlowej pamiętaj, że nikt nie poprowadzi Twojego biznesu lepiej od Ciebie. Na oznakowania, zarządzanie, rozbudowy, chaos i ciemnotę-nie masz wpływu. Na oszustwa-też nie miałeś. Teraz masz. 

P.S. W poniedziałek zadzwonili z „europy” z namiarem na byłego już optyka. Dodzwoniłem się. Z jakimi wyszedł długami?

O tym niebawem.

Magda Gessler dała ciała-poradnik najemcy

Magda Gessler przyjęła zaproszenie do „iwętu” w dworcogalerii katowickiej.

Gwiazda jednak mimo szumnych zapowiedzi nie wiele poświęciła czasu na ratowanie tego projektu. Pani Magda-guru od garnków- nie zaszczyciła widzów swoimi daniami. Rozdawała autografy i uświetniła „iwęt” możliwością zrobienia sobie z nią pamiątkowego zdjęcia.

20150628a

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,18073123,Magda_Gessler_zlekcewazyla_uczestnikow_katowickiego.html

Tymczasem zauważyłem co schodzi bez problemu i dlaczego ustawiają się nawet kolejki.

Z lotu ptaka trudno oprzeć się wrażeniu, że tam na dole dzieje się coś ważnego, albo ktoś wpadł na genialny „koncept”.

20150628b

Na dole lepiej widać.

20150628c

-Zapraszamy, zapraszamy! Mamy tutaj czekoladę!

20150628d

-Za darmo proszę państwa! Za darmo czekolada!!! Zapraszamy!

To jest ten koncept. Nagle pada z głośników komunikat-jak na dworcogalerię przystało, że niestety to już ostatnie kubki i się-nie załapałem.

20150630a

Nie wiadomo kiedy znów będzie okazja na darmową czekoladę, ale wiadomo za to, że w dworcogalerii w Krakowie kolejne novum. Kibelek teoretycznie bezpłatny, ale przy tej miseczce na datki stoi w uniformie pani z firmy sprzątającej i choć wygląda to żenująco to po wyjściu z kibelka pani głośno za każdym razem głośno dziękuje-tak, aby datek do miseczki wpadł.

-Dzięęękuję! Dziękujęęęęę! -zamyśleni ludzie nagle się otrząsają i sięgają po monety. Jak na dworcogalerię przystało, ale bez głośników.

Żeby nikt nie przeoczył.

20150630b

Trudno też nie zauważyć, że dworcogaleria przyjęła nową twarz.

20150630c

I jeszcze jedna nowość. Kilkanaście dni temu zadebiutował lombard. Można zastawiać -nie tylko precjoza.

Warto też wiedzieć, że poczekalni z prawdziwego zdarzenia i w Katowicach i Krakowie-nie ma. Takiej jak przystało na przeznaczenie. Co robią pasażerowie? Objuczeni walizami, torbami czekając na pociąg szukają miejsc w kawiarniach.

20150630d1

Grycanowi to nie podnosi obrotu. Kawa-prawie dycha. Sok-17 złotych. Miła obsługa w Grycanie nie wyprasza podróżnych. To miłe, bo Starbucks Coffe w Warszawie wyprasza bezdomnych.

http://natemat.pl/142441,starbucks-wyprasza-tych-ktorzy-wygladaja-biednie-prof-monika-platek-to-dyskryminacja

20150630e

Amerykańska franczyzowa sieć uczy Polaków jak traktować ludzi. Grycan wie, na czym polega szacunek. W końcu to polska marka, a nie jakiś tam szit.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że kolejki są wówczas, gdy rozdajesz cokolwiek za darmo. Po jej podpisaniu w Krakowie-masz lombard pod ręką. W Grycanie możesz poczekać na pociąg. Nie wyrzucą Cię. Podczas iwętu- gwiazdy nie koniecznie nimi są.

Karka co?-cz.II-poradnik najemcy

Jeden z naszych Czytelników snuje powieść retailową (pierwszą część opublikowałem 09.06.2015). Przypomnę, że akcja dzieje się gdzieś w Polsce. Panie od komercjalizacji szukają najemców przy ulicy Warszawskiej 44. Tytuł nawiązuje do ogólnej orientacji czyli Carcasson we Francji. Pani Sandra, choć wyedukowana nie ma pojęcia co to jest Carcasson.

W pierwszej części autor wprowadził nas w klimat rekrutacji do nowoczesnego projektu „Warszawska-nowe oblicze handlu”. Sandra Knot jest akwizytorką firmy o mądrze brzmiącej nazwie „komercjalizująca”. Pani Sandra umówiła się na drugie spotkanie z przedsiębiorcami dla których przygotowała umowy i wspaniałe wizje.

Czy dziś je podpiszą? Miłej lektury.

20150619

„Dzień przed oficjalną wizytacją w pizzerii odbyła się odprawa techniczna. Zebrali się wszyscy przedsiębiorcy z ulicy. Lokal pękał w szwach. Gwar.

– Proszę Państwa, proszę Państwa. Czy już możemy zaczynać? – denerwowała się Sandra.

– Brakuje jeszcze Jana – słychać głos z głębi sali.

– Tak, Pana Jana dziś nie będzie. Kilka dni temu podpisaliśmy umowę. Dziś Pan Jan wraz z Prezesem naszej firmy odpoczywa poza miastem. Panowie wybrali się na konie. Widzicie Państwo, że szkoda czasu na ociąganie się z podpisaniem umowy. Jutro ważny dzień. Nasz Prezes osobiście będzie wizytował Warszawską. Czujcie się Państwo wyróżnieni. Jutro też w obecności mediów podpiszemy umowy.

– Ale jak to? – wtrącił się Janusz.

– Zaraz do tego dojdziemy. Jest Pan Kamil? Nie widzę… Ooo, jest Pan. Proszę zapisać dwie osoby na jutro do Pańskiego salonu. Na rano. Musimy się zrobić na bóstwo!

– Jutro będzie to problem. Jest sobota. Sezon wesel. Dziewczyny w salonie mają pełne obłożenie.

– Panie Kamilu. Chyba się nie rozumiemy. Proszę odwołać klientki. Naprawdę nie wiem, ale już na początku są problemy. Musicie się Państwo aktywnie włączać w ten projekt. Bez tego nic nie będzie. Zobaczcie na Pana Roberta. Zorganizował dzisiejsze spotkanie, jutrzejszy obiad. Pan Jan ufundował nocleg w hotelu dla mnie i dla mojej koleżanki Monique. Czy to takie trudne?

– Dobrze – rzekł Kamil – Na którą Panie sobie życzą fryzjera? Kogo mam zapisać? Pani Sandra i Pani Monique…

– Pudło.

– Yyyyy – zakłopotał się Kamil.

– Monika Pudło. Nazywana pieszczotliwie przez najemców Monique. To będzie wasz marketingowiec. Świetny fachowiec.

I profesjonalista.

Janusz wyciąga z kieszeni telefon. Łączy się online. Przeszukuje nerwowo internet. Odrywa wzrok od ekranu.

– Mam. Monika Pudło. Absolwentka Wyższej Szkoły Marketingu w Przasnyszu. To ma być ten super marketingowiec?

– Proszę Pana – wtrąciła się Sandra – Tu nie chodzi o papiery. Profesjonalizmu nie uczą w szkołach. Proszę doczytać gdzie ta Pani  pracowała? Dobrze, ja Panu powiem. Pracowała dla Star Development, Marmur Development, Sea Develop, “Bar u Grażyny” , Johnson Development i Cat International Project. Pracowała jako marketingowiec w czwartej co do wielkości galerii w Ciechanowie.

– I z informacji wynika, że chyba kiepsko pracowała skoro galeria w 70% stoi pusta. Tak przynajmniej piszą na stronie tej galerii.

– Tak piszą?

– Nie, tylko, że w 70% pusta.

– Tak. Wg moich informacji obiekt przechodzi fazę rekomercjalizacji. To jest proces. To musi trwać. Zresztą znam tam osoby zarządzające. To profesjonaliści. Dobrze, idziemy dalej. Czas nas nagli. Jak już mówiłam jutro podpiszecie Państwo umowy. Z naszej strony…

– Tak bez konsultacji z prawnikiem? – ktoś rzucił z sali. – Nie pozwalacie mi Państwo skończyć. Z naszej strony to będzie taki gift dla was. Nasz prawnik przygotował umowy specjalnie dla Państwa. Nie musicie dodatkowo płacić za konsultacje. To Pan Michel Colucci.

– Kolejne pudło? – ironizuje Janusz.

– Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Apeluje o szacunek dla osób pracujących dla tego projektu. O szacunek dla projektu. I przede wszystkim o szacunek do developera. W moim środowisku jest takie powiedzenie:    „Brak szacunku dla developera    odróżnia człowieka biednego od milionera”.

Sandra jeszcze długo roztaczała cudowne wizje przed przedsiębiorcami. Spotkanie zakończyło się późnym popołudniem. Wieczorem Sandra i Monique usiadły na drinku w hotelowym lobby barze.

– O której jutro wstajemy? – zapytała Monique.

– Nie wiem. Jestem zmęczona tymi debilami. Jutro wizytacja. Nie możemy dać plamy.

– Odpuść trochę Sandra. Wiem, że jest ciężko. Sama się trochę denerwuje. Mam mieć przemówienie. Co ja mam mówić?

– To co zwykle. Że footfall, że wielokanałowość, że wszystko rośnie i takie tam.

– Ale przecież to są bzdury.

– No, są. Ludzie to lubią. Używaj anglojęzycznych terminów. To się nie połapią.

– A jak będzie jakieś trudne pytanie?

– Spoko. Zadbałam i o to. Powiedziałam im, że boimy się prowokacji. Pytania będą na kartkach, będziemy znali je wcześniej. Nie dopuścimy niewygodnego pytania. proste! Wiesz czym gardzę Monia?

– Nieudacznictwem!

– Nie. Frajerstwem gardzę Monia. Frajerstwem. Idziemy spać. jutro ważny dzień. Jak się nie uda to będzie kicha. Ja nie wrócę na podlaską wieś. Do chłopaków w wytuningowanych Kadetach. Nie wrócę. Kończ już i do spania.

– Już się zbieram.

cdn.

Zdjęcie ilustruje rolę jaką odgrywają obie panie-akwizytorki. Co ciekawe akwizytorzy nie mogą korzystać z galerii handlowej jako terenu do pracy jak i żebracy. Na zdjęciu fragment regulaminu jednej z „dworcogalerii”. O akwizycji traktuje m.in. film- Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych na youtube. Czekamy na kolejną część tej historii…

Szczęście po lubelsku-poradnik najemcy

Lublin. Sierpień minionego roku kilka miesięcy po otwarciu.

-To weekendowa galeria handlowa, w tygodniu nie ma tu ludzi. Za stoisko 2x2m płacimy 2000 złotych brutto i musieliśmy zapłaciliśmy też 3 miesięczną kaucję. Mamy miesięczny okres wypowiedzenia. W umowie m.in. jest zapisane, że za opuszczenie stoiska powyżej godziny płacimy karę w wysokości 100 euro. Za brak sprawozdania finansowego o obrotach jest 1000 złotych kary. Zresztą nie pamiętam już czy złotych czy euro… -opowiada sprzedawca plastrów.

Zamawiam kawę w pięknie zrobionej kawiarni weneckiej. Spotykam właściciela. Młody najemca.

–Mamy już 170.000 złotych długu. Przez 2-3 miesiące byli klienci, zaspokoili ciekawość i nie wrócili. Teraz i w weekendy szału nie ma. Jest nas czworo. W spółce była Brytyjka i moich dwóch braci. Wzięliśmy 400.000 złotych leasingu na urządzenia do produkcji lodów. Nie wiemy co robić. Doszło do nieoficjalnego spotkania najemców. Wszyscy zadłużeni po uszy. Wystraszeni. Chcę stąd wyjść bez kar-opowiada.

Bracia w wieku 30, 36, 38 lat są z Lubartowa. Wszyscy mają rodziny. Prowadzą sezonowy serwis opon, który generuje jakieś zyski. Są utopieni na wiele lat. Co im pozostaje? Londyn? Berlin? Zmywak czy sprzątanie hoteli? Zajęcie domów?

Felicity_korytarze_1

Galeria być może jest rentowna dla inwestora. Kilka dni temu dostałem stamtąd zdjęcia.

„Panie Danielu przesyłam zdjęcia zamkniętych lokali z CH Atrium Felicity Lublin: kawiarni „La Piazza”, kawiarni „You and Me” oraz sklepu obuwniczego „Centro”.
Centrum funkcjonuje od marca 2014 r. Ruch w tygodniu jest taki, że można jeździć samochodem po korytarzach nie robiąc nikomu krzywdy …
Przesyłam też parę zdjęć korytarzy – zrobiłem je w poniedziałek 29.06 o godz. 14.30

Felicity_korytarze_2

Felicity_korytarze_3

Felicity_korytarze_4

Felicity_La_Piazza_1

Felicity_La_Piazza_2

Za tymi wyklejankami była wenecka kawiarnia. Włoski styl. Elegancko i profesjonalnie.

Felicity_La_Piazza_3

Felicity_You_a_Me_1

Felicity_You_a_Me_2

Felicity_You_a_Me_3

Felicity_Centro_1

Felicity_Centro_2

Nie wiadomo z jak wysokim długiem wyszli bracia. I kiedy to odrobią. Zostali naciągnięci i omamieni „sukcesem”. Felicity-znaczy szczęście. Trudno powiedzieć w jakim znaczeniu.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej sugeruję nie zaciąganie kredytu, nie korzystanie z leasingu, ani z żadnych podobnych wynalazków. Zakleją lokal-tak, aby kolejny się nie domyślił, nie dowiedział, kto za tym wyklejeniem „stoi”, jak skończył i gdzie.

„Nie mam więcej siły”-poradnik najemcy

„Przez siedem lat tylko raz byłam dwa tygodnie na urlopie. Nie dorobiłam się majątku. Wszystko inwestowaliśmy z mężem w interes, żeby mieć godną starość…”. – Te gorzkie słowa płyną z ust pani Alicji Bobber, która razem z mężem siedem lat temu postanowiła wejść do galerii Ascana w Gorzowie Wielkopolskim. Do dzisiaj Bobberowie dorobili się dwóch milionów długów!

Z panią Alicją spotykam się w Poznaniu. Kiedy dowiedziała się, że w tamtejszym hotelu OSON organizuje spotkanie z najemcami, postanowiła przyjechać aż spod Szczecina.
– Cieszę się, że mogłam tu przyjechać i spotkać się – mówi na wstępie drżącym z emocji głosem. – Przynajmniej nie zwariuję… Człowiek musi z kimś rozmawiać, mieć poczucie, że ktoś inny chce go jeszcze chociażby wysłuchać.
Patrzę w oczy tej czterdziestoczteroletniej kobiety i widzę, jak nieustannie delikatnie, niemal niedostrzegalnie, drżą jej mięśnie wokół oczu.
Wciąż nie mogę uwierzyć… – mówi tymczasem szeptem pani Alicja, a chwilę później zaczyna opowiadać…

Nasza przygoda z galerią zaczęła się w 2007 roku. Nasz znajomy prowadził w galerii Ascana dwa lokale gastronomiczne. Szło mu całkiem dobrze, ale miał już pomysł na inny biznes i pewnego dnia zaproponował, abyśmy przejęli jego restauracje. Po namyśle, po sprawdzeniu dokumentacji, przychodów, wydatków, uznaliśmy z mężem, że zaryzykujemy. Miała to być nasza inwestycja na starość. Pewny biznes zamiast żebraczej emerytury państwowej. Przejęliśmy więc restaurację Akropolis – 19 metrów kwadratowych z czynszem 70 Euro za metr kwadratowy i Karczmę o powierzchni 52 metrów kwadratowych za 56 Euro miesięcznie za metr.

Remont obu lokali, ich adaptacja i doposażenie kosztowało nas prawie 400 tys. zł. W tym celu zaciągnęliśmy kredyty hipoteczne zastawiając mieszkanie rodziców męża, babci i moich rodziców. Mieliśmy więc pieniądze, a dodatkowo bank otworzył nam limit w koncie do 200 tys. zł. Zabraliśmy się do roboty.

0013

Na początku nawet nie marzyliśmy o tym, aby zarabiać. Cieszyliśmy się, że starcza na koszty działalności i wszystkie opłaty łącznie z pensjami dla pracowników – wszyscy zatrudnieni byli na etatach. Klientów było dużo, jedzenie im smakowało, widzieliśmy przez sobą perspektywy dalszego rozwoju.

002

Rok 2008

Okazało się, że nasze znakomicie położone przy wejściu do galerii lokale nie są już tak dobrze położone, bo galeria zlikwidowała dotychczasowe wejście z uwagi na jakieś wady projektowe. Nagle znaleźliśmy się na końcu „łańcucha pokarmowego”. Zanim klienci zdołali do nas dotrzeć, zdążyli zaliczyć już po drodze kilka innych barów, kawiarni i knajpek.

Zaczęliśmy więc po jakimś czasie negocjować z galerią cenę za czynsz, bo skoro położenie się diametralnie zmieniło, to należałoby, uważaliśmy, zrekompensować nam to w czynszu. Ale to było naiwne życzenie. Dyrektor w galerii nic nie mógł, a zarząd w Warszawie nie widział powodu odpowiadać na pisma. A do tego zamiast obniżki przyszła podwyżka!

W końcówce marca dostaliśmy dodatkowo faktury do zapłaty rozliczające rok poprzedni w zakresie części wspólnych. Okazało się, że do dopłaty jest blisko 14 tys. zł  za 4 miesiące działania galerii! Gdzie miesięczne opłaty z tamtego okresu były wg umowy. Tłumaczono nam, że pracownik się pomylił i naliczył zbyt niskie zaliczki…

Przy okazji próśb o zmniejszenie czynszu na Akropolisie pierwszy raz usłyszeliśmy, że to nie wina zamknięcia popularnego wejścia od strony parkingu, a nasza. Bo na pewno coś się klientom w naszej ofercie nie podoba, może w wystroju lokalu, może za drogo, zróbcie coś, zmieńcie, inni zarabiają świetnie! Nie straciliśmy jednak nadziei i zapału do pracy.

Rok 2009

Jeszcze jest w miarę dobrze, wciąż nie brakuje na opłaty. Akropolis nie odzyskał już swojej świetności. My za to nabieramy doświadczenia, klienci nas lubią, galerie z Polski wysyłają nam oferty współpracy, no nic tylko cierpliwie czekać, aż zaczniemy zarabiać. Właściciel Askany zaczyna tymczasem budowę drugiej galerii w mieście, wymienia listę najemców, którzy wejdą. Po namowach podpisujemy umowę na lokal ok 70 m2.

Rok 2010

Zaczyna się. Bank w styczniu wypowiada nam limit na 200 000 zł. Tłumaczą, że kryzys, branża gastronomiczna jest zagrożona, więc proszę zrozumieć…  Mamy 30 dni na oddanie pieniędzy. Kanał i piekło. Płacząc udaje nam się zamienić limit na kredyt 10 tys. zł miesięcznie. W galerii tymczasem coraz mniej ludzi. Właściwie klientów jest tyle samo, ale wartość paragonów o wiele niższa. Galeria wprowadza nowych najemców gastronomicznych, bo jak twierdzą muszą czymś przyciągnąć ludzi do miejsc, w których nie ma ruchu.

Prośby o obniżenie czynszu nie przynoszą skutku. Zaczynają się więc opóźnienia w płatnościach. Poznajemy stanowczą  panią z windykacji. W dyrekcji galerii tymczasem twierdzą, że skoro spadły nam obroty, to musimy pomyśleć, co robimy źle. Słyszymy, że powinniśmy zachęcać klientów – najlepiej promocjami.

Rok 2011

Bez zmian, jest coraz gorzej.

Rok 2012

Jeszcze gorzej. W naszych głowach puchnie myśl, że coś robimy źle. Ale dobrze, cieszą się w galerii, że współpracujemy z nią i bierzemy udział w różnych akcjach, których koszty ponoszę ja i potem jeszcze w opłatach marketingowych. Galeria co chwilę ma dla mnie propozycję darmowego przygotowania cateringu w zamian za tzw. reklamę.

0032

0042

0053

0063

0071

0081

0091

0101

011

012

Tymczasem budują drugą galerię. W Askanie cały rok prowadzą akcje marketingowe na rzecz Nova Park. Pytam w końcu co to za sens, skoro tu jest coraz gorzej, a oni mi na to, że to nasz wspólny interes!!!

Końcówka roku – oznajmiamy im, że nie wchodzimy do Nova Park. Nie mamy pieniędzy na inwestycję. Poza tym zmieniły się plany galerii i dostaliśmy lokal 160 m2 (!!!) zamiast o połowę mniejszy. Zapytałam, jak ja mam dać rade na takim lokalu skoro KFC ma o połowę mniejszy. Ale oni we mnie wierzyli! „No, pani Alicjo, czynsz będzie niższy, bo to duży lokal a pani coś wymyśli. Faktycznie, czy się stoi, czy się leży, czy za 70m, czy za 160m trzydzieści tysięcy się należy…

Boże, ile nocy nie przespaliśmy rozmyślając. Lepiej nie wchodzić, no ale obiecali, że jak wejdziemy to dadzą nam jeszcze 160000 na adaptację lokalu i zmniejszą czynsz w Askanie. Pomożemy, pani Alicjo, pomożemy!!! Co zrobić, trzeba coś wymyślić. Wymyśliłam – z części lokalu zrobiłam kebab na foodcourt, z części restaurację, wszystko na wspólnej kuchni – ekonomicznie. Damy radę, jesteśmy z mężem bardzo pracowici, żadnej pracy się nie boimy – ze wszystkim sobie poradzimy.

Rok 2013

Prace w galerii dobiegają końca, przejmujemy lokale, to co trzeba w nich zrobić, to kosmos, wszystko firmami, które galeria wynajmuje. Wykonali prace, a potem położyli nam zlecenia do podpisu i zapłaty. Żadnych materiałów, sprzętów nie można do lokalu dowieźć, bo trzeba się zapisać na wjazd. A kolejka na kilka dni. Zrobiłam awanturę i powiedziałam, że maja po mnie zadzwonić, jak uporządkują burdel. Więc jako jedna z nielicznych nie musiałam się ostatecznie zapisywać na to, że transport przywiezie coś do mojego lokalu. Ale skoro się odezwałam, to chcieli pokazać, kto rządzi i pani architekt powiedziała, że nie odbierze szklanych witryn, bo są plastikowe…

Nadszedł dzień otwarcia. Piękny. W galerii mało lokali otwartych, bo nie wszyscy zdążyli. Ale jakie piękne otwarcie: prezydent miasta, oficjele, jakaś gwiazda i catering z Sheratona w Poznaniu! Oczywiście byłam zaproszona, ale jak tu pójść, kiedy w galerii otwartych kilka lokali, wiec cały Gorzów snuł się po tych otwartych. Szczęście trwało dwa tygodnie. Zero ludzi. I, o matko! nikt nowy się nie otwiera.

Po chyba czterech miesiącach Apsys spotkał się z najemcami na zebraniu, w hotelu, darmowa kawa i ciasto. Porozmawiać o planach marketingowych na dany rok. Zajebiste mieli plany. Zatrudnili specjalną firmę. Cały ich plan opierał się na tym, że firma będzie dostarczała jakieś maszyny do losowań, a my będziemy przekazywali fanty. Wszystkie, dokładnie wszystkie akcje opierały się na fantach ze sklepów albo w formie bonu, albo materialnej. Zwróciłam im wtedy uwagę, że nie muszą płacić firmie marketingowej, że skoro to my opłacamy akcję podwójnie, opłata marketingowa plus fanty, to po co płacić trzeci raz firmie. A ponadto nie będzie to żadną zachętą ponieważ już wszyscy mają same promocje, aby tylko ktokolwiek się pojawił.

Było tak dobrze, że otwarcie było w kwietniu, a w czerwcu mój mąż juz miał ciężką depresję. To inteligentny facet, wiedział, że jesteśmy w gównie bez wyjścia. Galeria otwarta w połowie, reszty najemców nie ma. Obroty w Askanie o pięćdziesiąt procent w dół. Najemcy zaczęli się buntować i w końcu galeria zrezygnowała z czynszu na pół roku. Za prąd w lokalu, w którym nie było co robić miesięcznie płaciłam 6000 zł. Pomimo braku opłat czynszowych budżet miesięczny nie domykał się na ok 30000 zł. Firmę męża wykończyliśmy.

Mąż nie mógł dojść do siebie, leczenie. Musiałam sobie radzić. Z pustej restauracji, żeby przyciągnąć ludzi z miasta zrobiłam właściwie dom kultury. Piękny czas, piękne spotkania, ale wszystko darmo, a jeszcze trzeba było zapłacić. Od dłuższego czasu radziliśmy się prawników, co robić – wszyscy rozkładali ręce.

013

014

015

016

017

018

019

020

021

 

023

Punkt kulminacyjny nastąpił, kiedy okazało się, że chcą mi pokazać, kto tu rządzi i odcięli mi prąd w Askanie za niedopłatę 600 zł… Potem wydzwaniali żebym się nie wygłupiała, że to tylko 600 zł, żebym pożyczyła, że Nova Park jeszcze nie ma odciętego prądu. Powiedziałam, że dość mam długów, tyle kłopotów, że nie mam więcej siły.

Całe wyposażenie zostało w lokalach, tylko leasing pozabierał swoje sprzęty. Obydwie galerie naliczyły 12 miesięczne kary. Długów, gdybym chciała spłacić, to już będzie ponad 2 miliony. Ale nie wiem dokładnie, bo to jest poza moim zasięgiem. Pism od komorników już nawet nie czytam. Mąż w zeszłym roku miał bardzo poważny wypadek, leżał w śpiączce. Jak się wali, to na całego.

Tekst: obserwator. 

Spotkanie, czerwiec 2015, Poznań.

Zanim zrobisz siku-zadzwoń-poradnik najemcy

Przywołując niepełnosprawnych mam świadomość, że to nie jest łatwy temat. W szczególności w rodzinach, które zmagając się, starają oswajać z tym co niechciane i niepopularne. I na codzień trudne.

Eksperci w galeriach starają się markować różne działałnia po to, aby odbiorca miał wrażenie, że system retail jest uwrażliwiony na „słabszych” potrzebujących etc. Zwróćcie na to uwagę. Ładnie, filantropijnie. Tak, żeby z zewnątrz to wyglądało.

Przekładając na konkret-to jest maska. Co do zasady system retail ma w dupie sprawnych i niepełnosprawnych. Tych pierwszych traktują jak drugich.I odwrotnie. Żeby nie być gołosłownym przyjrzyjcie się temu zdjęciu. To WC dla niepełnosprawnych w galerii handlowej.

20150626

Żeby  jednak skorzystać musisz albo dzwonić albo szukać.

2015062611

Nie jestem w stanie tego pojąć w szczególności, gdy ktoś ma problemy gastryczne. To nie jest miejsce przyjazne dla niepełnosprawnych. Jedyny plus to można za darmo pooglądać witryny mając dach nad głową. 

20150628

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że kreowanie wizerunku ma granice. Przed podpisaniem umowy masz wrażenie, że z Tobą wszystko w porządku, po jej podpisaniu okazuje się, że nie koniecznie-wg retailu.

Organizacyjnie, biznesowo, rodzinnie- stajesz się niepełnosprawnym i już sam nie wiesz czy faktycznie już jesteś, czy wcześniej byłeś. Nie masz wpływu na zarządzanie galerią handlową-i nie wiesz czy są tam umysłowo sprawni-czy nie. Czy wcześniej byli, czy tacy się stali. I nie zapominaj, że za to-też płacisz.