Na lodzie w środku lata cz.II-poradnik najemcy

Zaległości wobec pracowników sieci Centro wynoszą od kilku do kilkunastu tysięcy złotych/os. Bez względu na stanowisko -nie zostali rozliczeni. To znaczy-nie dostali wynagrodzeń za pracę po 12 godzin dziennie włącznie z sobotami, niedzielami i cudownymi nocami zakupów czy bardziej lub mniej nieudanymi iwętami.

-Mam pretensje do regionalnych koordynatorów, do zarządu, że do ostatniej chwili trzymali nas w nadziei, że wszystko będzie dobrze. To przecież Polacy, polski zarząd. Dopiero na kilka miesięcy przed totalnym zamknięciem prezesem został Ukrainiec-zresztą życzliwy i lubiany w środowisku. Nie potrafię wybaczyć ludziom, którzy nas oszukali.

Wykorzystali i nie dali szansy na to, abyśmy mogli składać aplikacje do innej pracy! Teraz są wakacje, jest trudno. Wiele etapów rekrutacji, które czasami trwają kilka tygodni. Idzie wrzesień. Zakupy dla dzieci, rachunki. To jest do dupy!

Spotykamy się w Bielsku Białej. W galerii Sfera firma pożegnała się tak:

 

20150701

 

Tymczasem w piśmie od prezesa firmy czytamy:

„Prowadzimy bardzo trudne rozmowy z właścicielami centrów handlowych, mające na celu obniżenie czynszów co jest procesem bardzo mozolnym i czasochłonnym. Nie zgadzamy się na nadmiernie wysokie płatności dlatego nie we wszystkich lokalizacjach płacimy czynsz w pełnej wysokości. Jednocześnie naszym celem jest urealnienie czynszów, a nie zamykanie lokali dlatego prowadzimy twarde rozmowy”..itd.

Ta sytuacja jest potwierdzeniem, że nie należy wchodzić do galerii handlowych. Osobną kwestią są paragrafy i liczące ponad sto stron umowy po to, aby w tym gąszczu-się nie połapać. Firma Centro w Rosji ma ok.2000 sklepów, tak przynajmniej wynika  ze stron internetowych. Jest na Litwie i Łotwie. Zachodnie firmy łamią sobie w Polsce zęby, a co dopiero szary człowiek?

Opowiadanie przed podpisaniem umowy o tym jak można „negocjować” to kłamstwo, wprowadzanie w błąd. 

Podczas targów, spotkań i iwętów zaprasza się przedstawicieli różnych marek opowiadając jak to w Polsce wszystko hula, jakie się robi obroty, jak Polacy są szczęśliwi, ile to nie zarabiają. Zachodnia marka co robi? Myśli super. Wchodzimy. Nie spodziewają się jednak, że tutaj rozmowy nie ma-bo tak zbudowany jest ten system. Nie polega na tym, żeby polski, zachodni czy wschodni partner mógł normalnie działać.

Ten przykład to esencja tego o czym piszę czy inni tutaj piszą. Dlatego jestem zdania, że czas galerii handlowych minął, a sposób rozstania się z pracownikami jest grubo nie w porządku. To nie tak.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że to nie są cywilizowane zasady. Nie mają nic wspólnego z „biznesem”-ale, wyłudzeniem pieniędzy, naciągniem i wprowadzaniem w błąd. Nie mając ochrony prawnej narażasz siebie i zatrudnianych ludzi na to, że na zwolnienie ich-będziesz miał trzy dni, a podpisanie „siódemek” sprawi, że w tym samym czasie-stracisz dom.

P.S. Spróbowałem temat „podać dalej”-może coś z tego będzie.

 

 

 

Kary niezgodne z prawem, nie ważne-poradnik najemcy

Pięć milionów, milion, trzysta, dwieście  tysięcy kary to w retailu standard. Nie wszystkie galerie handlowe nakładają kary.

Podczas szkoleń niektóre zarządy są instruowane o tym, że kary zapisane w umowach –nie są zgodne z polskim prawem, dlatego proponowane jest „porozumienie”.

Pomimo to kary, są wpisywane do umów i w niektórych przypadkach sprawy trafiają do sądów.

Wspaniałomyślna rezygnacja z kary umownej występuje w  tym przypadku jeśli zamierzasz spłacać dług. Na ten tekst naprowadził jeden z byłych dyrektorów galerii handlowych na  Śląsku.

 

„Nie można zastrzec kary umownej na wypadek opóźnienia w zapłacie”.

Kary umowne to najpopularniejsze zabezpieczenia umowne. Często postanowienia regulujące zasady ich naliczania i zapłaty formułowane są w niewłaściwy sposób.

Kara umowna jest to rodzaj sankcji za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania wynikającego z umowy. Zastrzeżenie kary umownej co do zasady wyłącza możliwość dochodzenia odszkodowania za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Jeżeli zatem istnieje ryzyko, że w wypadku niewykonania umowy przez drugą stronę szkoda przewyższy wysokość kary umownej, warto dodać do umowy postanowienie dające możliwość dochodzenia odszkodowania przewyższającego wysokość zastrzeżonych kar.

Do najczęściej popełnianych błędów należy zastrzeganie kary umownej na wypadek niespełnienia świadczenia pieniężnego – karę umowną można zastrzec jedynie na wypadek niespełnienia świadczenia niepieniężnego i w tym zakresie przepisy o karze umownej mają charakter bezwzględnie obowiązujący. Świadczeniem pieniężnym jest np. obowiązek zapłaty ceny. W wypadku opóźnienia w zapłacie wierzyciel może żądać odsetek za nieterminowe wykonanie zobowiązania – nie może jednak żądać zapłaty kary umownej. Zastrzeżenie obowiązku zapłaty kary umownej na wypadek niewykonania zobowiązania pieniężnego jest nieważne.

 

Swoboda kształtowania postanowień dotyczących kar umownych

Przepisy o karze umownej mają charakter dyspozytywny, co oznacza, że strony mogą w umowie dowolnie regulować postanowienia ich dotyczące. Dla przykładu, kary umowne z reguły są niezależne od wysokości szkody, a nawet od samego faktu jej powstania. Tym też kara umowna różni się od zwykłego odszkodowania, którego uzyskanie wymaga wykazania istnienia szkody i jej rozmiaru. Brak zależności pomiędzy karą umowną a wystąpieniem szkody oznacza, że wierzyciel nie musi wykazywać nie tylko wysokości szkody, ale także tego, że w ogóle jakąkolwiek szkodę poniósł. W razie ewentualnego postępowania sądowego wierzyciel będzie musiał wykazać jedynie, że doszło do niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, a także, że zastrzeżona została kara umowna na wypadek niewykonania czy nienależytego wykonania zobowiązania.

Podstawą do żądania zapłaty kary umownej jest zatem sam fakt niewykonania lub nienależytego wykonania umowy przez jedną ze stron. Pomimo to, w umowie można zastrzec, że kara umowna jest uzależniona od powstania szkody i takie zastrzeżenie umowne jest dopuszczalne właśnie ze względu na dyspozytywny charakter przepisów o karze umownej. Istnieje także możliwość rozszerzenia i ograniczenia zakresu odpowiedzialności dłużnika – strony mogą zastrzec karę umowną także na wypadek zaistnienia siły wyższej. Można również zastrzec, że dłużnik będzie obowiązany do zapłaty kary umownej tylko wtedy, gdy nie wykona zobowiązania jedynie z winy umyślnej.

 

Kara na wypadek rozwiązania umowy

W umowach często spotyka się kary umowne zastrzeżone na wypadek odstąpienia lub wypowiedzenia umowy przez jedną ze stron na skutek okoliczności, za które odpowiada druga strona umowy. W takim wypadku odstąpienie od umowy czy jej wypowiedzenie jest wynikiem niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania przez jedną ze stron, a zatem kara umowna jest zastrzeżona de facto nie z uwagi na odstąpienie od umowy, ale z uwagi na niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy, upoważniające kontrahenta do odstąpienia od umowy.

Często w taki właśnie sposób strony próbują obejść zakaz zastrzegania kar umownych na wypadek niewykonania świadczenia pieniężnego – w umowie postanawia się, że np. w wypadku opóźnienia w zapłacie ceny przez jedną ze stron, druga będzie mogła od umowy odstąpić i, w wypadku skorzystania z uprawnienia do odstąpienia od umowy, będzie jej przysługiwała kara umowna w określonej wysokości. Takie postanowienie również jest nieważne. Jeżeli bowiem powodem odstąpienia od umowy jest niewykonanie świadczenia pieniężnego – nieuiszczenie w terminie zapłaty należności nie można żądać kary umownej, bo kara umowna nie może być zastrzeżona na wypadek niewykonania świadczenia pieniężnego.

Wysokość kary umownej

Co do zasady strony mogą dowolnie ustalić wysokość kary umownej. Przyjmuje się jedynie, że nie powinna przewyższać wielkości świadczenia, którego wykonanie ma zabezpieczać. Kara umowna powinna być określona w umowie kwotowo albo przez wskazanie jej podstaw. Te podstawy muszą być wskazane w sposób umożliwiający w prosty, matematyczny sposób ustalenie jej wysokości. Kara umowna nie może być zastrzeżona w ten sposób, że dopiero w przyszłości następowało będzie wskazanie podstaw do jej naliczenia. Na ogół wysokość kary określa się jako procent wartości całości lub części świadczenia lub według stawki pomnożonej przez ilość dni zwłoki. Kary z różnych tytułów mogą być łączone, jeżeli wzajemnie się nie wykluczają.

Miarkowanie kary umownej

Są sytuacje, w których kara umowna może zostać zmniejszona na korzyść strony umowy, zobowiązanej do jej zapłaty. Instytucja miarkowania kary umownej, czyli jej częściowego zmniejszenia, ma zastosowanie jeżeli zobowiązanie zostało w znacznej części wykonane lub gdy kara umowna jest rażąco wygórowana. Do zmniejszenia kary umownej może dojść wyłącznie na wniosek dłużnika. Co prawda część doktryny uznaje, że żądaniem takim jest sam wniosek o oddalenie powództwa, to jednak z takim stanowiskiem trudno się zgodzić. Wydaje się, że choć dłużnik nie musi wprost zgłosić wniosku o miarkowanie kary umownej, to jednak powinien podnieść zarzut rażącego wygórowania kary umownej.

Magdalena Wojtowicz, radca prawny, wspólnik
w kancelarii Wilczęga Wojtowicz Radcowie Prawni

http://www.vat.pl/aktualnosci-podatkowe/2014/archiwum-2014-i/2201-nie-mozna-zastrzec-kary-umownej-na-wypadek-opoznienia-w-zaplacie-9768/ 

Takie są realia-poradnik najemcy

W ostatnim czasie ukazało się kilka recenzji książki „Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych”. To fragment jednej z nich.

„Nie wszystkie przypadki opisywane w Przeliczonych są jednakowo pesymistyczne, choć żaden radosny nie jest. Zdarzały się jednak osoby, które odpowiednio szybko potrafiły się wycofać z interesu i wyjść na zero, ale to rzadkość. Więcej najemców wychodzi z galerii z potężnymi długami. Pojawiają się też w książce żebracy czyli nieodłączny element galerii handlowych. Żebracy, którym się wydaje, że do takich przybytków chodzą ludzie o pełnych portfelach.

Jest także przykład alternatywnej galerii czy raczej minigalerii, powstałej z rodzimego kapitału i działającej w formie spółdzielni, gdzie – jeśli komuś nie idzie interes, czynsz jest czasowo obniżany, dopóki najemca nie zacznie zarabiać. Dość tajemniczym interludium wśród tych opowieści o ludziach jest historia śmierci seniora, zamordowanego w tajemniczych okolicznościach.

Druga część Przeliczonych to krótka historia galerii handlowych od ich zarania do dnia dzisiejszego i opis na czym polega umowa retailu, która tak wielu ludzi pozbawiła i pozbawia środków do życia. Dziewit opisuje wszystkie sztuczki stosowane przez właścicieli galerii handlowych do zwabienia nowych najemców. Demaskuje najczęstsze oszustwa, takie jak podawana przez zarząd galerii liczba klientów odwiedzających codziennie ów przybytek czy markowe sklepy, które już wykupiły miejsce w nowo powstającym obiekcie.

Ostatnia część to już Daniel Dziewit i jego krucjata w mediach. Coraz więcej gazet – na skutek m.in. popularności blogu O prawdę – zaczyna dostrzegać ciemną stronę galerii handlowych. Tak więc są tu artykuły z gazet, rozmowa z prawnikiem reprezentującym najemców oraz z psychologiem, bowiem wielu najemców z galerii wychodzi nie tylko z długami ale i z depresją.

Książka zdecydowanie warta zapoznania się z nią. Nawet jeśli ktoś nie ma w planach otwierania biznesu w galerii handlowej. Czasami po prostu warto wiedzieć, jaki kto ma pożytek z organizowania wycieczek szkolnych do galerii handlowych czy że nie każdy kto handluje w galerii to bogacz. A ja, kiedy tak sobie siedziałam w galerii i przy kawie kończyłam czytać Przeliczonych, próbowałam sobie wyobrazić, co na tych przestrzeniach galerii mogło by być, gdyby galeria musiała ogłosić bankructwo. 

Oczyma duszy widziałam dzieci ganiające za piłką po tych olbrzymich pustych przestrzeniach, albo siebie, mówiącą, że pracuję w Urzędzie Miasta/Marszałkowskim/Wojewódzkim. Adres? Siedziba dawnej galerii handlowej. Podziemny parking dla pracowników urzędu, a przed urzędem całkiem spory dla interesantów… Tymczasem jednak to właśnie urzędnicy zatwierdzają plany zagospodarowania przestrzennego, uwzględniając w nich miejsce na kolejną galerię handlową.”

https://sarasticzyta.wordpress.com/

W innym  z przypadków recenzent poważnej gazety zwrócił się do szefostwa z pełnym niepewności zapytaniem czy, aby można mieć zaufanie do autora, bo opisywane zdarzenia wydają się być mało prawdopodobne. Między innymi dopytywał o kwestię związaną ze zdarzeniem z 5 grudnia minionego roku.  Sprawę opisałem na tamten czas jak wyglądała, natomiast ma ona swój ciąg dalszy.

Po tym jak policjanci wykonali swoją robotę w końcu dostałem klucze do mieszkania. Zaprosiłem jednak do niego technika kryminalistyki Roberta Duchnowskiego- byłego technika  z komendy stołecznej. To jeden z autorytetów w tej dziedzinie w Polsce.

Zrobiliśmy oględziny po oględzinach czyli sprawdziliśmy w jaki sposób policja na polecenie prokuratury zabezpieczyła ślady na miejscu zdarzenia. Jak się okazało-niestety-nie wiele w tej kwestii zrobiono. Poprosiłem zatem policję, aby raz jeszcze wykonali to co mieli zrobić w grudniu.

Nie upierałbym się gdyby nie to, że mężczyzna został znaleziony w zalanym krwią mieszkaniu z raną łuku brwiowego i gdyby Robert Duchnowski uznał, że jest w porządku.  Czyli w lipcu jeszcze raz zrobiono oględziny i zabezpieczenie śladów. Pytanie brzmi. Jakich.

0018

Szklanka na zdjęciu nie wiadomo skąd tam się wzięła. W dniu oględzin jej tam nie było.

Fragment ucha. Ktoś zabrał kubek do zdjęcia odcisków palców. Ucho zostawił.

00211

Nie zabezpieczyli rachunku leżącego na stole, rozbitego szkła, butelek. Przedmiotów, które mogłyby pomóc w wyjaśnieniu co wydarzyło się tego feralnego dnia.

0036

 

0046

-To prokurator decyduje co mamy zabrać. Nie my-słyszę od skądinąd sympatycznych funkcjonariuszy policji.

Jak w retailu-to nie my-to oni.

Czynności wypunktował Duchnowski po to, aby pomóc policji. Tymczasem kilka dni po ponownych oględzinach prokurator zawiesił sprawę do jesieni w kwestii tego czy pani z numeru 112 miała wysłać pomoc czy nie miała.

W przywołanej recenzji pada wątek urzędniczy i perspektywy retailu. Jakież było moje zdumienie kiedy wczoraj chciałem odebrać akt zgonu w ratuszu, ale niestety-ze względu na upał urzędnicy skrócili o dwie godziny pracę, a dziś pracowali do 13.30.

0059

W tym samym ratuszu zaginęło zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej o to, kto, kilka lat temu zablokował budowę galerii handlowej. Odpowiedzi nie ma jak i szumnie zapowiadanej budowy już na wiosnę  galerii handlowej „Skałka”. Ni widu ni słychu. Jakiś fitness podpisał umowę, ale na razie chętnych wielu nie ma.

Nawiązując jeszcze do ostatnich dni to faktycznie ludzie z którymi rozmawiam jadą na antydepresantach czego nie polecam. Niektóre sprawy trzeba po prostu „olać”. Taki mamy system, taki mamy klimat, takie są realia.

Żeby nie było tak ponuro to zakończę uznaniem dla jedynej i chyba ostatniej nie skompromitowanej służby. To strażacy. To co robią ratując dobytki, pomagając poszkodowanym nawałnicami czy ratując ludzkie życie zasługuje na podziw i szacunek. Nie wnikam w jaki sposób odbierają  retailowe budynki. To w całym ich poświęceniu-nie ma większego znaczenia.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że w Tychach od lat gh jest palcem na wodzie pisana. W Tychach gh nie jest potrzebna i nie ma takiej opcji, aby mały najemca zarobił na wydumane czynsze. Tychy sobie świetnie radzą bez gh. Nikt na peryferie jeździł nie będzie. Psychotropy może i pomagają, ale na dłuższą metę mogą też szkodzić.