Koszty dodatkowe-na piśmie, poradnik najemcy

Nie radzę podpisywać umów również z tego powodu, że nie mamy wpływu na ustalenie kosztów.  Galerie w ramach tzw. „części wspólnych” nakładają na najemców koszty związane z reklamą tejże. W jednej z największych galerii handlowych w Bielsku-Białej zarząd „wydał”  na takie działania 2 miliony złotych rocznie. Faktury otrzymał każdy z najemców na kwotę ok. 15.000 złotych. Właściciele solidarnie odmówili zapłaty.

 

Otrzymałem  fv za takie „usługi” na kwotę 16.000 tysięcy złotych za udział w częściach wspólnych za rok 2011, bez wyszczególnienia miesięcy, pomimo, że lokal został otwarty w połowie maja.  Widząc, że nie jestem w stanie unieść tak wysokich kosztów w asyście prawnika i księgowego „uzyskałem” umorzenie do kwoty 1600 złotych. Mnie chodziło o przede wszystkim o obniżenie kosztów na metr2. Nie osiągnęliśmy tego. (To ta galeria w małopolsce, gdzie rzekomo ponad  6 milionów ludzi rocznie ją  odwiedza -wg zarządzających).

Dziś już zdarza się że najemcy nie są fakturowani za te działania . Zarządzający galerią z „własnych środków” regulują koszty związane z działaniami marketingowymi. Zresztą jest ich coraz mniej.  Jako, że usługi alpinistyczne,  a za takie należy uznać mycie okien na wysokościach są drogie, zarząd galerii postanowił tych okien nie myć, żeby i na tym zaoszczędzić.

Wniosek: przed podpisaniem umowy należy zażądać na piśmie w przybliżeniu o jakie kwoty może chodzić w przypadku opłat za części wspólne czy opłaty marketingowe, nie należy absolutnie na „słowo” uznać, że jest tak jak nas przekonują. Proszę dla własnego dobra nie wierzyć w nic, co nie ma odzwierciedlenia na piśmie.

koszty prowadzenia działalności w galeriach, dokumenty, Tychy, Gliwice

 

Samobójstwa przedsiębiorców-poradnik najemcy

Media od czasu do czasu informują o dość delikatnej stronie życia. O samobójstwach. Ilu jest samobójców-przedsiębiorców, którzy odebrali sobie życie po błędnej decyzji biznesowej w tym w galeriach handlowych? Takich statystyk w Polsce jeszcze się nie prowadzi. Ale we Włoszech już tak. W ostatnich miesiącach przybywa samobójstw wśród małych i średnich przedsiębiorców.

O tym, że miniony rok był pod tym względem niechlubnie rekordowym w Polsce też informowały media. Ale bez „podziału”. Podawano średnią wieku, ilość mężczyzn i kobiet.W tym osoby które utraciły pracę. Liczba skutecznych samobójstw przekroczyła 6 tysięcy. Ilu pośród tych osób było przedsiębiorców? Tego nie wiadomo, wiadomo jednak, że utrata wszystkiego może prowadzić to totalnej desperacji i autodestrukcji. Błąd w biznesie przenosi się na relacje w domu. Na rodzinę. Na związki.  Rozbija je. Niszczy. Może prowadzić do uzależnień. Rozbija człowieka i wszystko to czego w życiu dokonał. Przewlekły stres w jakim tkwi przedsiębiorca prowadzić może do różnych chorób, w tym psychicznych i fizycznych. O depresję nie trudno.

Skontaktowałem się z dziennikarką, która interesuje się zagadnieniami dotyczącymi galerii handlowych w Polsce. –Zadzwonił do mnie pewien Pan, który zrozpaczony zapowiedział, że odbierze sobie życie…powiedziała.

 http://wyborcza.pl/1,75478,15713588,2013__rekord_samobojstw__Mezczyzni_pod_presja.html

Bo znalezienie się w pułapce jaką niewątpliwie zafundowało nam Państwo, banki  i samorządy (poprzez wydawanie zezwoleń na rozbuchane irracjonalne inwestycje, poprzez zgodne z prawem zapisy w tych umowach nie ujmujących najważniejszych kwestii ochraniających przedsiębiorcę) wydaje się być bez wyjścia. Człowiek dochodzi do wniosku, że jest do niczego, że się do niczego nie nadaje. Że nie ma siły.

Ale to błędne myślenie.

Z każdej pułapki może i musi się znaleźć konstruktywne wyjście.

Nie wolno doprowadzić się do sytuacji takiej, że nie mamy środków na prawnika, że nie stać nas na usługi zdrowotne. Należy zwrócić się zawczasu o pomoc. Nie czekać. Nie pozwolić się zniszczyć. Nie wstydzić się tego, tej sytuacji. Nie uznawać, że wszystko stracone, że nie ma już nadziei na nic. Jeśli jednak staraliśmy się zrobić wszystko co w naszej mocy, aby spłacić zadłużenie (bo chcemy być w porządku) i nagle komornik zajął nam konto, to nie należy wpadać w panikę. Znajdzie się specjalista, który będzie wspierał. Znajdzie się kancelaria, która doradzi. Człowiek który podpowie. Trzeba jednak o tym mówić. Nie zamykać się w sobie. Nie uznawać się za przegranego człowieka. Nie myśleć o tym…najgorszym z możliwych rozwiązaniu.

Przed podpisaniem umowy, po jej podpisaniu i w czasie jej trwania sugeruję koniecznie odłożenie środków na podstawowe potrzeby. Nie inwestujemy wszystkich środków. Podczas trwania umowy sugeruję poszukiwanie innego rodzaju biznesu, jakiejś najmniejszej choćby działalności gospodarczej, ale nie na siebie, na kogoś bliskiego, tak, aby mieć środki na najważniejsze zobowiązania. Oczywiście rozliczamy się z fiskusem i działamy zgodnie z prawem. Sugeruję podjęcie jakiejś innej pracy na umowę zlecenie, czy o dzieło, rozliczanej gotówkowo.

samobójstwa, statystyki, poradnik najemcy galerii handlowych, Zakopane

 

 

 

Na babcię i dziadka – poradnik najemcy c.d.

„Na wnuczka” to w żargonie policyjnym oszustwo polegające na tym, że ktoś podszywa się pod wnuczka starszej osoby i wyłudza pieniądze. Osoby starsze dają się nabierać na przeróżne historie nie rozpoznając, że człowiek ten ich wnuczkiem nie jest i przekazują pieniądze: na studia, na leczenie powypadkowe, na długi etc. To sposób. Opisywany co jakiś czas na policyjnych stronach internetowych.

Dziś zadzwoniła do mnie właścicielka sieci sklepów która prowadzi działalność w kilkunastu galeriach w Polsce. W jej przypadku zarządy galerii potrafiły wymyślić każdą bajkę na temat tego dlaczego dany lokal stoi pusty. – Powiedzieli mi, że sklep prowadziły osoby starsze, schorowane. Nie chciały już prowadzić biznesu… jako przyczynę odejścia  z galerii…

Stąd w naszym poradniku nazwiemy ten proceder „Na babcię i dziadka”.

Zatem spróbujmy jakoś usystematyzować te „powody” usprawiedliwiające to, że lokale są puste:

-właściciel postanowił zmienić branżę,

-rozpadła się spółka, odeszli wspólnicy i klient się wycofał, nie chciał sam już tego prowadzić,

-klient nie reklamował się i nie poradził sobie, ale problemu większego nie było,

-klient nie znał się na biznesie, jedzenie jest niedobre, usługi fryzjerskie na niskim poziomie, kiepscy pracownicy nie potrafili sprzedawać, nie wykorzystali szansy…tej okazji…

-właściciel nie pilnował interesu, zajmował się czymś innym,

-właściciele postanowili wyjechać za granicę i po wygaśnięciu umowy już jej nie przedłużyli,

-to były starsze osoby, nie chcieli już prowadzić firmy, byli chorzy…

A poza tym, to każdy z nich robił świetne obroty. 60 tysięcy miesięcznie, 100 tysięcy miesięcznie…a było to 25 tysięcy do 30 tysięcy, a sam czynsz wynosił 30 tysięcy….

O „babci i dziadku” do tej pory nie słyszałem. Dlatego też czekamy na kolejne ciekawostki z życia galerii. Dziękuję za kontakt. Czekam na kolejne. Zachęcam do kontaktu na maila danielbielsko@poczta.fm

 obroty w galeriach handlowych, przychody, powody zamykania sklepów w galeriach, Kraków, Tychy

Zabrali się do roboty-poradnik najemcy c.d.

Po latach ciszy i „świętego spokoju” zdaje się, że „niedźwiedź się budzi”. Otóż nagle…nasz blog…spadł już na 6-7 miejsce w wyszukiwarce. Czołowe strony, portale dedykowane galeriom…już mojego bloga wyprzedziły. Wzięli się do roboty. Będziemy mieli wysyp poradników w tym zakresie. Spece od PR zastanawiają się jak usunąć „to coś” z sieci. I tu jest problem, bo blog opisuje prawdę. I nie narusza prawa. 

I sugerowałbym płatnym „najemnikom od klikania”, wpisywania różnych treści -ostrożność. W takim sensie pozytywnym. Sieć nie jest już anonimowa, a oszukanych najemców…przybywa.

Ktoś za to konsekwencje takie czy inne poniesie. Bariery strachu powoli topnieją i bynajmniej wysoka temperatura za oknami nie ma z tym nic wspólnego. Z naszych informacji wynika, że proceder nie dotyczy tylko jednej, czy dwóch galerii handlowych… Zatem sugeruję uważne wczytywanie się w treści i odpowiedzialność za słowo.

W związku z tym, że nagle o to, nasz blog troszeczkę spadł… ale i tak był wysoko i wciąż jest, dziś w ramach poradnika dla najemców galerii handlowych w Polsce sugeruję ostrożność w czytaniu publikacji. Chodzi o odróżnienie „ziarna od plew”, kłamstwa od prawdy. Ta  retoryka biblijna jest nieprzypadkowa. Właściciel galerii w których miałem dwa punkty jest człowiekiem głęboko wierzącym. Praktykującym. Cytującym w smsach do najemców przepiękne górnolotne hasła… afiszujący się ze swoją religijnością, miłością do ojczyzny. Na tym blogu spróbujemy wrócić do wartości fundamentalnych i także jemu przypomnieć pewne zasady w biznesie. Proszę pamiętać, że dość spora grupa na tym biznesie zarabia pieniądze. Masa środków jest wydawanych na „publikacje prasowe”. Mam na myśli płatne materiały opracowywane przez „marketingowców”. Nie maja one wiele wspólnego z faktami. Chodzi o to, żeby w tekście napisać jak jest pięknie i jak dobrze będzie. Oczywiście właściciele galerii  mają prawo takie materiały zamawiać, ale Państwo macie prawo też o tym wiedzieć.

Przed zawarciem umowy proszę nie kierować się informacjami na portalach za które płacą galerie handlowe, w gazetach, folderach, prezentacjach, filmikach, spotach, klipach, na portalach społecznościowych, stacjach radiowych etc.

poradnik dla najemców, prawda o galeriach handlowych, poszkodowani, umowy, warunki, Bielsko-Biała, Kraków, Zakopane, Tychy, Gliwice

Nie poddawać się-poradnik najemcy c.d.

Poprosiłem o rozmowę mecenasa Tomasza Henclewskiego, który reprezentuje moją firmę. Dotarłem do tej kancelarii prawnej poprzez publikację w Głosie Wielkopolskim dotyczącą wygranej sprawy z galerią handlową. Polecam lekturę.

Panie mecenasie czy znany jest Panu
problem najemców w galeriach handlowych i na czym polega?

Jest mi znany problem najemców w galeriach handlowych
i sprowadza się on do kilku zasadniczych kwestii. Po pierwsze, Galeria dużym
nakładem finansowym buduje obiekt, licząc że zostanie on skomercjalizowany i w
odpowiedniej perspektywie czasu zwróci nakłady oraz przyniesie zysk. Z kolei
najemcy, liczą że Galeria przyciągnie wielu potencjalnych konsumentów, którzy
będą zainteresowani ich usługami. Zatem wierzą, że ulokowanie swych punktów w
Galerii zwiększy szansę na zdobycie klienta.

Niestety problem pojawia się, gdy klienci nie chcą
odwiedzać Galerii w takiej ilości w jakiej zakładano na początku. Możliwe są
wtedy dwa rozwiązania, albo Galeria wspólnie z najemcami dąży do poprawy
atrakcyjności obiektu zwiększając np. akcje marketingowe lub galeria stoi na stanowisku
że jest to problem wyłącznie najemców i ogranicza się do pobierania czynszów
oraz windykacji. Niestety ta ostatnia postawa jest częstsza.

Kolejny problem to umowy. Większość Galerii zarządzana
jest przez podmioty, które korzystają z zachodnich modeli i wzorców. Umowy najmu
są często tłumaczone lub wzorowane z zagranicznych umów, gdzie doświadczenie i
praktyka galerii handlowych jest znacznie wyższa niż u nas. Oznacza to, że są
tam zapisy przewidujące wiele scenariuszy o których najemcy często nie mają
wyobrażenia a ich rozstrzygnięcie jest zawsze na korzyść galerii. W rezultacie
są to bardzo trudne umowy, z licznymi zabezpieczeniami, których niestety
najemcy najczęściej nie czytają lub nie rozumieją. Polegają oni jedynie na
zapewnieniach i obietnicach przedstawicieli galerii, które nie mają swojego
odzwierciedlenia w umowach. Zatem w przypadku sporu, trudno się na nie
powoływać.

Następny problem to czas trwania najmu. Umowy najmu w
galeriach zawierane są na czas oznaczony. Oznacza to co do zasady, że strony
mogą rozwiązać taką umowę przed upływem wskazanego w umowie terminu tylko w
przypadkach wyraźnie wskazanych w umowie. W umowach tych najczęściej przypadki
takie zastrzeżone są tylko dla galerii, a najemcy nie mają możliwości
wcześniejszego rozwiązania umowy.

Wszystko to powoduje, że w przypadku konfliktu najemca
jest w bardzo trudnej sytuacji.

Co skłoniło Pana klientów do tego, aby walczyć o uniknięcie „kary umownej”?

Najczęściej jest brak alternatywnej możliwości
rozwiązania problemu. W przypadku problemów z klientami i słabnącej
atrakcyjności samej galerii, zarządzający nie są skłonni do obniżania czynszów.
Zatem najemca z miesiąca na miesiąc generuje straty i pozostaje mu jedynie
wcześniejsze rozwiązanie umowy, które jak już wskazałem jest maksymalnie
utrudnione. Choć w kilku przypadkach nam się udało.

Czy był to trudny proces, jak długo trwał?

 Tak, proces był trudny gdyż galerie to bardzo dobrze zorganizowane podmioty. To galerie dysponują licznymi dowodami i wiedzą, których nie posiada najemca. Są to statystyki z liczby wejść do galerii, liczby transakcji w poszczególnych punktach, monitoring oraz ochrona. No i posiadają profesjonalną obsługę od strony zarządcy oraz pomocy prawnej z dużym
doświadczeniem. Z mojego doświadczenia wynika, że proces taki trwa w dwóch
instancjach około 2-3 lata, choć jest to uzależnione od liczby świadków oraz sprawności działania samego sądu.

Czy sądzi Pan, że warto dochodzić swojej sprawy na drodze postępowania sądowego?

Zdecydowanie tak, choć uważam że jest to ostateczność
i zawsze warto najpierw starać się rozwiązać konflikt w drodze negocjacji
przedprocesowych.

Od czego najemca powinien zacząć?

Jak najszybciej zdiagnozować problem i nie czekać na
powstanie dużych zaległości czynszowych. Im wyższa jest zaległość, tym rozmowy
z galerią są trudniejsze. Następnie należy podjąć decyzję strategiczną. Czy
najemca chce zostać w galerii, lecz potrzebuje nowych warunków, czy też chce
wyjść z galerii. Niestety, ze względu na zawiłość umowy, rekomenduję jak
najszybszy kontakt z prawnikiem, który ją przeanalizuje i doradzi możliwe
rozwiązania lub pomoże w negocjacjach.

Czy przedstawiciele galerii przedstawiali dane dotyczące frekwencji w formie jakiś dokumentów?

Nie. Galerie często powołują się na fakt prowadzenia takich statystyk, lecz ostatecznie ja nigdy takich statystyk nie widziałem. Co więcej, w jednej z galerii okazało się, że takie statystyki prowadzi jedynie kilka sklepów sieciowych na własny użytek.

Ile takich czy podobnych spraw prowadzi Pana kancelaria?

Samych sporów sądowych na chwilę obecną będzie kilkanaście, jednak biorąc pod uwagę sprawy, w których doradzaliśmy najemcom galerii i reprezentowaliśmy ich w negocjacjach przedprocoesowych będzie kilkadziesiąt.

Czy ma Pan wiedzę na temat tego czy gdzieś w kraju toczy się postępowanie w prokuraturze ze względu na wprowadzenie najemcy w błąd poprzez ?

Nie posiadam takiej wiedzy na chwilę obecną.

Czy fałszowanie danych może być podstawą do wszczęcia takiego postępowania?

Może, choć jest to uzależnione od wielu czynników tj.
rodzaju fałszowania danych oraz jego konsekwencji. Potrafię sobie wyobrazić
przypadki, w których dojdzie do popełnienia przestępstwa w taki sposób.

W jednej z rozmów powiedział mi Pan,
że „jesteśmy po to, aby pomagać”. Czy tego rodzaju sprawy są dla ludzi z
pokaźnym portfelem czy stosujecie tutaj Państwo jakąś „taryfę”?

Każdą sprawę wyceniamy indywidualnie, w zależności od nakładu czasu i pracy. Wiemy że
najemcy, którzy zwracają się do nas o pomoc są w trudnej sytuacji, dlatego
zawsze staramy się znaleźć dogodne formy współpracy.

Rozumiem, że jest Pan zdania aby się
nie poddawać?

Tak.

Dziękujemy za rozmowę.

Pan Tomasz Henclewski jest laureatem konkursu „Profesjonaliści Forbesa 2012-zawody zaufania publicznego” w kategorii adwokat województwa wielkopolskiego.

sprawy sądowe z galeriami, spory, galerie handlowe, procesy, pozwy, Poznań, Zakopane. Warszawa

 

 

Popularnośc rośnie-niechciany temat

Jakież jest moje zdziwienie…otóż okazuje się, że poradnika najemcy w sieci…nie ma…tzn. nie było, bo przecież ten blog ma na celu wsparcie przedsiębiorców w szerokim tego słowa znaczeniu. Wydaje nam się czasami, że wszystko już jest i wszystko już było i wszystko wymyślono i wszystko opisano. W przypadku galerii handlowych jest jednak inaczej stąd cieszę się że nikt do tej pory w Polsce tego tematu kompleksowo nie podjął. Koniec peanów. Okazuje się, że blog odnosi pierwsze drobne „sukcesy”. Jeden z dużych przedsiębiorców z Jaworzna chciał otworzyć „biznes” w galerii. Nie zrobi tego po lekturze „przeliczonych”. -Sądziłem, że biznes w galerii musi wypalić i rozważałem zainwestowanie pieniędzy. Po tym jednak co czytam nie zamierzam tego robić. Dziękuję.

Ja też dziękuję za ten głos i cieszę się, że jednego potencjalnego poszkodowanego przez galerię mniej. Cieszy fakt, że wpisując w największą wyszukiwarkę hasło „Poradnik dla najemców..” czy „Poradnik dla najemców w galeriach handlowych”ten blog jest na szczycie. Jest jedyny. Mam nadzieję, że znajdzie naśladowców i niebawem wreszcie w sieci, a nie tylko w jednej gazecie znajdą się informacje bezcenne dla tych którzy nie podejmą decyzji pod wpływem błędu. Poczytność bloga rośnie. To też cieszy.

czy otworzyć biznes w galerii handlowej, informacje, realia, inwestycja, poradnik, najemcy galerii, w galeriach

Wygrała z Galerią-poradnik najemcy c.d.

Nie ma wielu informacji na temat działalności galerii w Polsce. Polecam materiał dotyczący galerii w Poznaniu. Ciekawa lektura. Inspirująca. Pani Foltyńskiej gratulujemy.

Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3344363,galeria-pestka-najemcy-uciekna-sad-pozwolil,id,t.html

„To była walka Dawida z Goliatem. Właścicielce małego butiku udało się wygrać z centrum handlowym. Chodziło o zerwanie umowy najmu. W Poznaniu przybywa centrów handlowych. Te, które istnieją od kilku lat i nigdy nie były stuprocentowym sukcesem, zaczęły się specjalizować. Przykładem może być Pestka, która powoli zaczyna słynąć z tanich sklepów. Najemcom, którym się w Pestce nie wiodło, bo nie pasowali do tego profilu, właściciele galerii nie pozwalali opuścić centrum. To podejście może zmienić wyrok sądu pierwszej instancji, który w ostatnich dniach potwierdził sąd apelacyjny. 

Sąd orzekł, że właścicielka sklepu BAF, o której pierwszy raz pisaliśmy w marcu 2012 r. miała prawo zamknąć swój interes w Pestce przed upływem pięcioletniej umowy najmu. Zdaniem właścicieli Pestki kobieta zrobiła to bezprawnie. Dla innych najemców może to być sygnał, że wygrana z gigantem jest możliwa. Jak udało się tego dokonać? Zabieg był prosty. Prawnikom reprezentującym Foltyńską udało się przekonać sąd, że to nie właściciele Pestki są stroną, która może występować w sądzie, ale bank, który kredytował budowę Pestki (galeria budując obiekt, wzięła kredyt, którego spłatę pokrywały właśnie czynsze, więc to de facto bank może się o nie ubiegać po zerwanej przez Foltyńską umowie, a nie galeria). – W umowie kredytowej nastąpiła cesja czynszów na bank, więc sąd uznał, że galeria nie ma tytułu, by się ich domagać – tłumaczy Tomasz Henclewski z kancelarii Henclewski i Wyjatek, pełnomocnik właścicielki sklepu. Powodem, dla którego kobieta postanowiła wynieść się ze sklepu, było m.in. wyludnianie się galerii. Według jej relacji kupujących w galerii było coraz mniej, a właściciele galerii nie robili wiele, by tę sytuację poprawić. Dodatkowo pojawiły się kłopoty z ogrzewaniem, co dla sklepu odzieżowego było sporym problemem. W efekcie obroty zaczęły spadać, a Barbara Foltyńska poprosiła o zmniejszenie czynszu. Na to jednak zgody nie było. – Dyrektor był głuchy zarówno na moje oficjalne pisma, jak i na rozmowy. Gdyby zmniejszono mi czynsz, nadal byłabym w Pestce – mówi dziś Foltyńska. Według najemców Pestki sytuacja w galerii niewiele się poprawiła. Mimo to wczoraj wczesnym popołudniem w galerii panował spory ruch. – Generuje go sklep spożywczy, ale poza nim ludzie niewiele kupują – mówi nam anonimowo jedna z najemczyń. Jej sytuacja w galerii nadal się pogarsza. – Proszę spojrzeć na piętro, ile lokali jest pustych. 

Faktycznie na piętrze rzucają się w oczy głównie dwa duże sklepy ze sprzętem rtv i agd. Poza tym około połowa sklepów jest pusta. Zdaniem części najemców kolejne sklepy chcą opuścić centrum. Historia sporu Barbara Foltyńska, właścicielka sklepu BAF, postanowiła się wyprowadzić z Pestki po trzech latach działalności. Nie było to łatwe, na miejsce musiała przyjechać policja. W marcu 2012 r., kiedy Foltyńska chciała zabrać ostatnie rzeczy z butiku, kierownik techniczny oraz asystentka dyrektora, chcąc to uniemożliwić, nasłali na nią ochronę. Spółka Master Management, właściciel Galerii Pestka, nazywa to wówczas „działaniem biznesowym firmy”. Właścicielka sklepu wcześniej zgłaszała dyrekcji, że w sklepie jest zimno (Inspekcja Pracy stwierdziła 16 st. C zamiast wymaganych 18 st. C). Miało to być zignorowane przez władze centrum. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu, której finał zakończył się pozytywnie dla właścicielki butiku”. Głos Wielkopolski

procesy sądowe – galerie handlowe, wygrała z galerią handlową, działania biznesowe Master Management

„Efekt spirali” poradnik najemcy c.d.

Na czym polega? Otóż, najemca ma czynsz na poziomie 12.000 złotych (to przykład).  Jako, że właściciel galerii skasował równowartość trzech czynszów  z góry zatem jest zadowolony. Do tego ma jeszcze gwarancje bankowe. W pierwszych miesiącach punkt przynosi straty powiedzmy na poziomie 5000 zł miesięcznie. Dla galerii nie ma problemu bo 7000 tysięcy ma na rachunku. Mija miesiąc za miesiącem punkt nie bilansuje się. Zadłużenie rośnie. Kiedy wynosi równowartość 12 czynszów, czyli zadłużenie osiągnie pułap ponad 140 tysięcy złotych właściciel rozwiązuje umowę ze skutkiem natychmiastowym. Daje na to 3 dni.

Oczywiście w czasie trwania zadłużania są monity, telefony ponaglające. Naciski. Propozycje porozumień nie do realizacji. Nic nie daje tłumaczenie, że na obrót ma wpływ frekwencja. Nie ma już przyjemnych rozmów, uśmiechów i zrozumienia. Co następuje dalej? Otóż najemca jest zobowiązany do zapłacenia kary umownej którą nakłada na niego właściciel galerii wynoszącej te 12 czynszów. Wówczas zarządzający mają propozycję: odstąpimy od kary umownej, ale proszę podpisać porozumienie w którym spłaci Pan/Pani ten dług. Oczywiście lokal w który zostało zainwestowanych kilkaset tysięcy musi pozostać w stanie nienaruszonym, Najemca nie ma prawa niczego zdemontować czy odzyskać.

Jaki z tego płynie wniosek? Pozwalają na zadłużenie „kontrolowane” czyli licząc na to, że wystraszony człowiek podpisze porozumienie, aby uniknąć kary i będzie je spłacał…Co sugeruję? Koniecznie skontaktować się z kancelarią prawną zawczasu widząc co się dzieje i nie czekać, aż łaskawie zostaniemy usunięci z galerii z długiem. 

Należy zamknąć lokal nie bać się kar na poziomie 10 tysięcy dziennie za każdy dzień. Dla uspokojenia dodam, że sądy widząc do jakiego stanu został doprowadzony przedsiębiorca nie zasądzają tej kary. Oczywiście sprawa nie jest pewna, bo sądy są niezawisłe i trudno przewidywać wyrok który przysłowiowo jest „niezbadany”. Nie należy się jednak poddawać w walce o swoje i szukać prawnego wsparcia.

rentowność w galerii handlowej, działalność w galeriach handlowych, zadłużeni w galeriach

 

 

„Pomożemy!”-poradnik najemcy c.d.

Jeszcze jeden wątek dziś zaproponuję pod rozwagę. Otóż, galerie handlowe są tak bardzo otwarte na Klienta tzn. najemców, że proponują współfinansowanie wyposażenia lokalu.

Czyli, przedsiębiorca jest zainteresowany otwarciem punktu, który jest zwykle w stanie deweloperskim. Przedsiębiorca ma pieniądze, zdolność kredytową, ale inwestycja nie do końca się spina. Wówczas galeria…kredytuje przedsięwzięcie żeby „pomóc”.

Sami proponują takie rozwiązanie. Nakłaniają. Powiedzmy, że jest to 100 tysięcy złotych. Kwota ta jest rozbijana na raty i doliczana do zabójczych czynszów.

Przestrzegam z korzystania z tej „dobroci”, z tej „chęci pomocy” i wsparcia. Proszę nie dać się zwieść tej „życzliwości” i nie korzystać z tego rodzaju „wsparcia”.

Gdy okazuje się, że odrealnione stawki czynszu są nie do uniesienia Ci sami ludzie (!) wywierając w różny sposób naciski proponują najemcy, aby…zaciągnął kredyt na spłatę zadłużenia...

Wanda Aluś wicedyrektorka jednej z galerii (imię i nazwisko zmienione) proponowała takie rozwiązanie jednemu z najemców, który ze strachu przed gigantyczną karą próbując ratować sytuację taki kredyt zaciągnął. Drugi z najemców na takie rozwiązanie się nie zgodził. Zdecydowanie sugeruję to drugie rozwiązanie. Bo kredyt i tak niczego nie zmieni.

Galerie handlowe w Polsce, czy warto zainwestować pieniądze w galerie?

Zakaz rozmów???

Spotkałem się wczoraj z człowiekiem, który zainwestował ok. pół miliona złotych w restaurację „Suschi” w galerii handlowej. Miesięcznie dokłada ok. 10.000 złotych.

-Ci ludzie przedstawiają mnie innym najemcom jako człowieka sukcesu, a oni mnie oszukali!!!To jakaś paranoja jest. Mieli otworzyć nową część galerii, a otworzyli kilka punktów. Tu ma być ileś tysięcy dziennie???Bzdura. Mało tego, oni mi powiedzieli, że mam się nie kontaktować z innymi najemcami, żebym z nimi nie rozmawiał. Szok-relacjonuje…

To, że zarządowi galerii nie jest na rękę wyciąganie życia galerii „od kuchni” jest zrozumiałe.

Nerwowość jednak i taka próba zastraszania może się odbić czkawką. W ramach poradnika dla pracowników galerii (tych zatrudnionych przez właściciela galerii), który również zamierzam zaproponować na blogu sugeruję na dziś odrobinę pokory i wyobraźni. 

traktowanie przedsiębiorców w galeriach handlowych, zakazy, nakazy, uwarunkowania