Zadżumieni-poradnik najemcy

Nie milkną echa po tym, jak rosyjska sieć Centro zniknęła bez pożegnania z galerii handlowych w Polsce.

Po fali reportaży, newsów i komentarzy, które przetoczyły się w ostatnim czasie trudno oprzeć się wrażeniu, że-niestety-znów zawodzi. Tylko co? System?

Był taki czas, że po ujawnieniu jakiegoś skandalu, bulwersującej historii, która dotyczyła wielu ludzi czy jednostki prokuratura z urzędu wszczynała śledztwo w jakiejś sprawie. Nie rzadko zresztą skuteczne.

Centrocentro

Sensem każdej interwencji-kiedyś-miał być jakiś efekt. Coś prowadziło do czegoś. Tymczasem dziś jest już inaczej. To poszkodowany ma sam, na własną rękę dochodzić tego kiedy, gdzie, na jaką kwotę został okradziony, wprowadzony w błąd czy oszukany- zresztą-nazywajmy to jak chcemy.

Nie ulega wątpliwości, że media zrobiły-co mogły- w tej sprawie, a ludzie pomimo stresu, niechęci do wystąpień publicznych -jednak dali radę. Nie bali się powiedzieć  wprost jak zostali potraktowani. To nie jest przyjemne. Być wyrolowanym i do tego jeszcze oglądanym.

Nie będąc cenzorem-bo nie czuję się uprawnionym- najwięcej pracy włożył Polsat. Znalazł miejsce nie tylko w Interwencji, ale także w paśmie informacyjnym plus materiał w „Wydarzeniach”.

Interwencja drążyła temat, aż do Rosji. W odbiorze publicznym firma umyła ręce, ale Interwencja uzyskała konkret. Sklepy Centro były franczyzową siecią, którą ktoś wprowadził, ktoś rozkręcał, co więcej, był czas-że pracownicy świetnie zarabiali, czyli trudno pojechać po całości.

Finał jest smutny zarówno dla tej osoby, która spodziewa się dziecka jak i tego faceta, który sam utrzymuje rodzinę. Jak i pozostałych, którzy mieli  swoje plany i mają zobowiązania. To nie Rosjanie dali ciała. Jeżeli, to z jakością produktów, ale to polski w Polsce zarząd był franczyzobiorcą i miał obowiązek się rozliczyć.

Inną kwestią jest wizerunkowe podejście do tematu samej centrali w Rosji.

Umowy franczyzowe mają to do siebie, że mają paragraf o tajemnicy. Absurdalność w tej konkretnej sytuacji jest widoczna jak na dłoni. Jaka tajemnica? W czym? Dlaczego i po co? Tajemnica w momencie podejrzenia popełnienia przestępstwa?

Nie dziwi postawa zarządu galerii handlowej z Białegostoku, która na pytanie dziennikarki czy umowa została zerwana czy wypowiedziana zasłania się „tajemnicą handlową”.

„Jaki jest obecnie status lokalu po Centro w Alfie, czy umowa została wypowiedziana? O to zapytaliśmy dyrekcję centrum handlowego, ale obowiązuje ją tajemnica handlowa.

– Na chwilę obecną mogę tylko powiedzieć oficjalnie, że lokal jest zamknięty – komentuje Jolanta Karna, dyrektor Centrum Alfa”.

http://m.bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,106505,18589566,po-rosyjskim-centro-pusty-lokal-i-pracownicy-bez-pensji.html

 

Absurd. Gdyby chodziło o konfesjonał to zupełnie inna sprawa, ale w momencie ustaleń dziennikarskich zarząd jest-przepraszam-jak dupa od srania, żeby pomóc, naprowadzić na to czy i kto ewentualnie kontaktuje się z galerią, czy wszyscy się zapadali pod ziemię i się rozpłynęli?  Przecież na poczet długów zarekwirowano towar.

Po to ci „nadludzie” w zarządach są, bo pracownicy w sklepach pracowali nie tylko na Centro, ale i czynsz, a tym samym na pensje tych, którzy rzekomo dbają o profesjonalizm i tzw. filantropijną „transparentność”.

 Firmę z polskim zarządem załatwiły irracjonalne wysokości czynszów, a nie zakładany a priori wał ze strony zarządu. Na ostatnim etapie zabrakło najzwyklejszej cywilnej odwagi i uczciwości ze strony tych, którzy nie mówili jak jest. Że to jest koniec tej franczyzy.

Drażnią mnie te galeryjne wypociny tak jak drażni ich ten blog. Niszczą firmy. Niszczą ludzi. W imię jakiejś tajemnicy.

Media nie zawiodły. Po to są. Kiedy zawodzi modny dzisiaj system, to ostatnią instancją, gdzie można pójść i cokolwiek się dowiedzieć,  albo wprost uzyskać są media. Dawne czasy już nie wrócą.

Cichociemna prokuratura nie ruszy się zza biurek, bo dziś goni za Dubienieckim, ale starsi pamiętają, że „z urzędu” miało kiedyś moc. Jakąkolwiek wartość, jakiś sens.

Jestem zdania, że mimo wszystko było warto to nagłośnić i sprawa zamkniętą nie jest. Ale cała ta historia jest sygnałem dla pozostałych zatrudnionych w obozach handlowych na przyszłość.

Pewne symptomy kryzysu były, dostaw w Centro nie było – w przyszłości należy się spodziewać nie jednej takiej sytuacji, nie jednego rozczarowania i przekrętu. Nie jestem Albertem Camusem, ale wiem o kolejnych „zadżumionych” sieciach i upadających galeriach- w kolejce- do wyjścia z retailu –po angielsku. Bo nie dają rady płacić czynszów, ludzie wyrabiać limitów. To jest tylko kwestią czasu.

Więcej na temat „postępów”w sprawie na

https://www.facebook.com/pages/Poszkodowani-Pracownicy-Centro/435317143337822?fref=ts

 

 

 

 

Hula wiatr-poradnik najemcy

Z braku czasu nie mogłem zaprezentować najstarszej galerii w Polsce czyli warszawskiej Panoramy. Ta ponad 20 letnia galeria handlowa już się nie podniesie, ale działa.

-Jestem tutaj od 20 lat. Za lokal 14 metrowy płacę 300 złotych, za wyspę 1400 złotych i to są wszystkie opłaty. Jesteśmy współwłaścicielami tej galerii, czyli lokale są nasze. Płacimy tylko opłaty eksploatacyjne.

Wykończyła nas budowa mostu i nowe galerie, które powstały w Warszawie. Czego pan szuka? Wiatru w polu? To pan znalazł. Tutaj na piętrach hula wiatr. Może pan kupić wynająć. Do wyboru, do koloru-mówi pani sprzedająca kanapki.

Zatem zapraszam na spacer po Panoramie, tak panoramicznie spójrzmy.

00114

 

00216

 

00312

 

00410

 

00513

 

00610

 

0079

 

0086

 

0094

 

0104

 

0114

 

0123

 

0132

 

0141

 

0151

I tutaj zatrzymajmy się na chwilę. To miejsce-chyba jedyne w swoim rodzaju można zaliczyć do czegoś co przypomina galerię jaką znamy.

Czyli dzieła sztuki, obrazy, stare, antyczne eleganckie meble, przeróżne przedmioty, które jak najbardziej są adekwatne do słowa „galeria”, bo generalnie określenie to jest ni w pięć ni w dziewięć w kontekście retailu.

0161

W niektórych przypadkach trzeba zadzwonić w sprawie ewentualnego zakupu, ale na dole-jest otwarte.

0171

Piękne rzeczy.

0181

Piętro drugie niemal wymarłe. Na pierwszym też nie ciekawie.

0191

Goło i nie wesoło.

0201

Ale w tej pół galerii handlowej można kupić np. samochód Porsche albo Jaguara. Kupić ubezpiecznie, zajrzeć do delikatesów albo odwiedzić fundację. 

-Ja płacę za 48 metrów około tysiąca złotych. Tutaj żyjemy jak w rodzinie, wszyscy się znamy. Wielu się wykruszyło, ale kiedyś to były lata…Każdy dzień to była strata (jeśli sklep był zamknięty). Złote czasy już nie wrócą…-wzdycha jedna z właścicielek lokalu.

Wolnych lokali jest więcej niż na tych zdjęciach i gdyby ktoś był zainteresowany to podam przykładową cenę za lokal.Dzwonię.

-Jestem z Wrocławia ile pani chce za ten sklep?

-On ma ponad 130 metrów kwadratowych. 990.000 złotych. Taka jest cena. Trochę mogę opuścić, ale nie wiele.

-Uhm. A jak prosperuje galeria? Są tam ludzie, bo nie miałem okazji zobaczyć.

-Cena jest adekwatna do tego miejsca. 

-Ale adekwatna do czego?

-Młodzieży raczej nie ma. To zależy co pan tam otworzy. Może być biuro jakieś albo przychodnia. Nie chcemy wynająć tylko sprzedać. Mamy kilku oferentów.

Podziękowałem. Rzucam okiem na patio, fontannę. Mili ludzie. W takiej formule można działać nawet jeśli „złote czasy minęły”. Minęły bezpowrotnie. Ci ludzie mimo wszystko mieli farta. Nie są skończeni. 

System retail skompromitował się do reszty. Galerie handlowe powolutku i dość opornie przechodzą do historii polskich przemian. Już niebawem zostanie otwarty pierwszy w historii polskich galerii handlowych dzienny dom starców w Starachowicach. Tam też jest galeria handlowa Panorama. Też pusta, albo w 1/3 pełna-jak kto woli.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że to powolny schyłek. Bez przyszłości. O planowanym otwarciu domu starców-niebawem.

 

 

Jak Bombaj-poradnik najemcy

W Polsce przybywa biednych. Nie wszystkich stać na wyjazd za granicę. Tutaj zostają. Prośby przenoszą się na warszawskie ulice. Nie trzeba szukać tych ludzi. Ten młody mężczyzna żebrał „o skarpetki” pod Biedronką. 

00110

-Dostałem trzy pary skarpetek z biedronki. Psa przywiozłem z Amsterdamu, rozumie tylko po angielsku…

00213

Ta prestiżowa sieć jest akurat w tym przypadku dołączona do prestiżowego biurowca.

0038

Idąc dalej przy wejściu do nie mniej prestiżowego Banku PKO BP mężczyzna liczy na datki.

0048

W okolicach kolejnej prestiżowej lokalizacji pomiędzy Mariottem, a dworcoglerią warszawską kobieta liczy na parę groszy.

00511

„To dzielnica prestiżu, luksusu w sąsiedztwie wielkich zachodnich profesjonalnych marek. Zasięg do około 20 milionów klientów. Warszawa staje się lukratywną okazją na zmianę. Welkam tu Mumbaj”.

Tak sobie wyobrażam PR tekst. Ale zaglądając w podziemia handlowe warto wiedzieć o ludziach, którzy wynajmując lokale nie opuszczali ich przez kilka tygodni. Nie płacili nierealnych czynszów. Bali się wyjść ze sklepu i tam mieszkali, po to, żeby ochrona nie zabrała im resztek towaru. 

00113

-Ochrona stała pod drzwiami i pilnowała, kiedy wyjdą. Zainstalowano żelazne blokady na drzwiach. Tutaj dochodziło do dantejskich scen-mówi mi jeden z małych sprzedawców. Trzęsie się zdenerwowany kiedy pytam o umowy, o czynsze o nadzabezpieczenia.

Nie chce o tym mówić.

00215

00310

0049

00512

0069

0078

0085

0093

0103

0113

0122

0131

„Zmieniamy się dla Państwa”. „Już teraz zapraszamy do dworcowej biedronki”. Remont warszawskiego dworca będzie kolejnym cywilizacyjnym nie tylko skokiem, ale i siedmiomilowym krokiem w stronę Dubaju. Wie coś o tym pani Weronika (83l.).

-Jedno oko mam szklane. Nie wiele widzę. Mam niską emeryturę. Zapłaci mi pan rachunek za telefon?

0067

-Pani chce mnie oszukać. Wyłudzić pieniądze…

-Nie proszę pana. Pan nie wie, że brakuje mi na leki. Ja nie dzwonię, mam abonament i do zapłaty 21 złotych. Nie oszukuję. Nie jestem taka. Niech pan da przynajmniej część, jeśli może…

0077

Kobietę spotykam tuż przy siedzibie Agory przy Czerskiej. Na obiad zje sałatę i może coś jeszcze. Dziwi mnie, że nie ma programów dla seniorów, że jest ich coraz więcej. Że nawet oni szukają drogi na emigrację.

Akty desperacji widoczne są też w retailowym świecie. Akwizytorzy z Dubaju próbują pozyskiwać najemców w Londynie.

-Organizują spotkania i próbują zachęcać do tego, aby otwierać tam swoje sklepy. Ja produkuję na małą skalę kapelusze, ale nie miałam tyle pieniędzy, aby tam otworzyć butik. Szukają-mówi mi jedna z polskich emigrantek mieszkających w Londynie.

wniosek: przed podpisaniem umowy w jakimkolwiek centrum handlowym w ramach sprawadzania na własną rękę pamiętaj, że coraz więcej ludzi jest biednych, ukredytowanych, nie mających pieniędzy na podstawowe opłaty, nie stać tych ludzi na zakupy. Po jej podpisaniu jesteś załatwiony i pozostaje Ci m.in. wyjazd-gdzie miejsc pracy jest coraz mniej.

 

Karka co?-cz.II-poradnik najemcy

Jeden z naszych Czytelników snuje powieść retailową (pierwszą część opublikowałem 09.06.2015). Przypomnę, że akcja dzieje się gdzieś w Polsce. Panie od komercjalizacji szukają najemców przy ulicy Warszawskiej 44. Tytuł nawiązuje do ogólnej orientacji czyli Carcasson we Francji. Pani Sandra, choć wyedukowana nie ma pojęcia co to jest Carcasson.

W pierwszej części autor wprowadził nas w klimat rekrutacji do nowoczesnego projektu „Warszawska-nowe oblicze handlu”. Sandra Knot jest akwizytorką firmy o mądrze brzmiącej nazwie „komercjalizująca”. Pani Sandra umówiła się na drugie spotkanie z przedsiębiorcami dla których przygotowała umowy i wspaniałe wizje.

Czy dziś je podpiszą? Miłej lektury.

20150619

„Dzień przed oficjalną wizytacją w pizzerii odbyła się odprawa techniczna. Zebrali się wszyscy przedsiębiorcy z ulicy. Lokal pękał w szwach. Gwar.

– Proszę Państwa, proszę Państwa. Czy już możemy zaczynać? – denerwowała się Sandra.

– Brakuje jeszcze Jana – słychać głos z głębi sali.

– Tak, Pana Jana dziś nie będzie. Kilka dni temu podpisaliśmy umowę. Dziś Pan Jan wraz z Prezesem naszej firmy odpoczywa poza miastem. Panowie wybrali się na konie. Widzicie Państwo, że szkoda czasu na ociąganie się z podpisaniem umowy. Jutro ważny dzień. Nasz Prezes osobiście będzie wizytował Warszawską. Czujcie się Państwo wyróżnieni. Jutro też w obecności mediów podpiszemy umowy.

– Ale jak to? – wtrącił się Janusz.

– Zaraz do tego dojdziemy. Jest Pan Kamil? Nie widzę… Ooo, jest Pan. Proszę zapisać dwie osoby na jutro do Pańskiego salonu. Na rano. Musimy się zrobić na bóstwo!

– Jutro będzie to problem. Jest sobota. Sezon wesel. Dziewczyny w salonie mają pełne obłożenie.

– Panie Kamilu. Chyba się nie rozumiemy. Proszę odwołać klientki. Naprawdę nie wiem, ale już na początku są problemy. Musicie się Państwo aktywnie włączać w ten projekt. Bez tego nic nie będzie. Zobaczcie na Pana Roberta. Zorganizował dzisiejsze spotkanie, jutrzejszy obiad. Pan Jan ufundował nocleg w hotelu dla mnie i dla mojej koleżanki Monique. Czy to takie trudne?

– Dobrze – rzekł Kamil – Na którą Panie sobie życzą fryzjera? Kogo mam zapisać? Pani Sandra i Pani Monique…

– Pudło.

– Yyyyy – zakłopotał się Kamil.

– Monika Pudło. Nazywana pieszczotliwie przez najemców Monique. To będzie wasz marketingowiec. Świetny fachowiec.

I profesjonalista.

Janusz wyciąga z kieszeni telefon. Łączy się online. Przeszukuje nerwowo internet. Odrywa wzrok od ekranu.

– Mam. Monika Pudło. Absolwentka Wyższej Szkoły Marketingu w Przasnyszu. To ma być ten super marketingowiec?

– Proszę Pana – wtrąciła się Sandra – Tu nie chodzi o papiery. Profesjonalizmu nie uczą w szkołach. Proszę doczytać gdzie ta Pani  pracowała? Dobrze, ja Panu powiem. Pracowała dla Star Development, Marmur Development, Sea Develop, “Bar u Grażyny” , Johnson Development i Cat International Project. Pracowała jako marketingowiec w czwartej co do wielkości galerii w Ciechanowie.

– I z informacji wynika, że chyba kiepsko pracowała skoro galeria w 70% stoi pusta. Tak przynajmniej piszą na stronie tej galerii.

– Tak piszą?

– Nie, tylko, że w 70% pusta.

– Tak. Wg moich informacji obiekt przechodzi fazę rekomercjalizacji. To jest proces. To musi trwać. Zresztą znam tam osoby zarządzające. To profesjonaliści. Dobrze, idziemy dalej. Czas nas nagli. Jak już mówiłam jutro podpiszecie Państwo umowy. Z naszej strony…

– Tak bez konsultacji z prawnikiem? – ktoś rzucił z sali. – Nie pozwalacie mi Państwo skończyć. Z naszej strony to będzie taki gift dla was. Nasz prawnik przygotował umowy specjalnie dla Państwa. Nie musicie dodatkowo płacić za konsultacje. To Pan Michel Colucci.

– Kolejne pudło? – ironizuje Janusz.

– Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Apeluje o szacunek dla osób pracujących dla tego projektu. O szacunek dla projektu. I przede wszystkim o szacunek do developera. W moim środowisku jest takie powiedzenie:    „Brak szacunku dla developera    odróżnia człowieka biednego od milionera”.

Sandra jeszcze długo roztaczała cudowne wizje przed przedsiębiorcami. Spotkanie zakończyło się późnym popołudniem. Wieczorem Sandra i Monique usiadły na drinku w hotelowym lobby barze.

– O której jutro wstajemy? – zapytała Monique.

– Nie wiem. Jestem zmęczona tymi debilami. Jutro wizytacja. Nie możemy dać plamy.

– Odpuść trochę Sandra. Wiem, że jest ciężko. Sama się trochę denerwuje. Mam mieć przemówienie. Co ja mam mówić?

– To co zwykle. Że footfall, że wielokanałowość, że wszystko rośnie i takie tam.

– Ale przecież to są bzdury.

– No, są. Ludzie to lubią. Używaj anglojęzycznych terminów. To się nie połapią.

– A jak będzie jakieś trudne pytanie?

– Spoko. Zadbałam i o to. Powiedziałam im, że boimy się prowokacji. Pytania będą na kartkach, będziemy znali je wcześniej. Nie dopuścimy niewygodnego pytania. proste! Wiesz czym gardzę Monia?

– Nieudacznictwem!

– Nie. Frajerstwem gardzę Monia. Frajerstwem. Idziemy spać. jutro ważny dzień. Jak się nie uda to będzie kicha. Ja nie wrócę na podlaską wieś. Do chłopaków w wytuningowanych Kadetach. Nie wrócę. Kończ już i do spania.

– Już się zbieram.

cdn.

Zdjęcie ilustruje rolę jaką odgrywają obie panie-akwizytorki. Co ciekawe akwizytorzy nie mogą korzystać z galerii handlowej jako terenu do pracy jak i żebracy. Na zdjęciu fragment regulaminu jednej z „dworcogalerii”. O akwizycji traktuje m.in. film- Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych na youtube. Czekamy na kolejną część tej historii…

Poznaj City Center-poradnik najemcy

Zapraszam na spacer główną ulicą Poznania-kiedyś najbardziej prestiżowa, ekskluzywna, wizytówka miasta. Czyli ulica św. Marcina w pełnej krasie. Porzucone lokale. 

download_20150626_115551

download_20150626_115554

download_20150626_115557

download_20150626_115600

download_20150626_115603

download_20150626_115606

download_20150626_115609

download_20150626_115611

download_20150626_115614

download_20150626_115617

download_20150626_115620

download_20150626_115622

download_20150626_115625

download_20150626_115628

download_20150626_115630

download_20150626_115633

download_20150626_115636

download_20150626_115640

download_20150626_115644

download_20150626_115646

download_20150626_115650

download_20150626_115653

download_20150626_115656

download_20150626_115659

download_20150626_115701

download_20150626_115704

download_20150626_115707

download_20150626_115709

download_20150626_115712

download_20150626_115716

download_20150626_115719

download_20150626_115724

download_20150626_115726

download_20150626_115729

Krótki spacer. Centrum miasta. Lokali jest więcej. To konsekwencja absurdalnej polityki Grobelnego i jego ludzi. 

Ale są i też i ciekawostki. W tej szafie są książki. Możesz sobie przysiąść i poczytać. Szafa jest owarta.

 

download_20150626_115732

I coś takiego. Tutaj tętni życie. Na świeżym powietrzu. Super miejsce, fajny klimat.

download_20150626_115735

 

Zadaszone „zielone miejsce”. Ludzie wypoczywają. Z głośników sączy się muzyka.

download_20150626_115738

I zadaszone część na świeżym powietrzu. Full ludzi.

download_20150626_115740

download_20150627_110554

download_20150627_110557

download_20150627_110601

download_20150627_110604

Klimatycznie. A jak wyglądają galerie handlowe w Poznaniu? O tym niebawem.

Odwiedziłem m.in. dworcogalerię PCC. Pan od ochrony zwrócił nam uwagę, że „nie wolno robić zdjęć” i że możemy zrobić sobie na pamiątkę zdjęcia przy fontannie…zrobiliśmy….około stu zdjęć (niebawem na blogu).

I na koniec życzę uczniom, nauczycielom, wychowawcom fantastycznych wakacji. Cóż. Od dziś czas wycieczek do galerii handlowych zostaje zawieszony do września. „Biznesowa” frekwencja spadnie. 

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej weź pod uwagę, że w czasie wakacji-nie ma dzieci, młodzieży, wycieczek do kina. Po jej  podpisaniu weź jednak pod uwagę, że nie ma to wpływu na obroty, a jeśli ma-to śladowe,