„Szturm na galerie handlowe”-poradnik najemcy

Lektura gazet wymaga uwagi. Spójrzmy  na czołówki dwóch gazet. Pierwsza to Rzeczpospolita z końca sierpnia.

201509274274

Z jednego tytułu wynika jakoby ktoś coś gdzieś szturmował gh i że rynek w Polsce wart jest 3 miliardy złotych i dalej rośnie. Rynek biżuterii. „Wchodzą nań nowe marki”. Potem parę zdań na temat tego jak szturmują.

Widział to ktoś gdzieś? Ten szturm na galerie handlowe jubilerów? „W razie jakby co” to proszę podesłać zarówno szczęśliwych najemców –jubilerów jak i potencjalnych kolejnych-chętnie opublikujemy tutaj ich zwierzenia i pokażemy ten potencjał rynku jubilerskiego. Bo to samo w sobie ciekawe i wspólnie się tutaj podbudujemy.

Zwracam uwagę jednak na to, że tego rodzaju tekst  może być „podkładem” pod nową sieć lub franczyzę jubilerską po to, aby potem w rozmowach się nim podpierać i tłumaczyć  jak jest fajnie.

Dalej czytamy, że „rynek jest teraz w świetnej kondycji, rośnie popyt, wchodzą nowe marki, także te sprzedawane również w sieci”.

Takie info należy przepuścić przez durszlak i zlać do szamba. Jeśli Rzeczpospolita z nazwy będzie produkowała takie teksty to pójdzie z torbami.

A teraz drugi tekst.

To Dziennik Gazeta Prawna-też z sierpnia.

201509274276

Czytając mam wrażenie jakby blog krok po kroku prowadził autora do sedna sprawy. Że to koniec retailu w Polsce. Prawna tego jednoznacznie nie stwierdza, bo nie może natomiast dowiadujemy się o zmierzchu produktu. Jeszcze przedstawiciele branży łudzą się nadzieją i mącą, ale sugeruję założyć na te info nie tylko kaganiec, ale kaganek ekonomicznej oświaty. Przyjmijmy, że 39 obozów handlowych w tej chwili jest w budowie.

I policzmy potencjalnie ile pieniędzy nie stracą ludzie jeśli  jeden potencjalny najemca nie podpisze umowy w jednej z 39 budowanych g „handlowych”. 200 tysięcy adaptacja lokalu. Przyjmując skromnie 10 tysięcy złotych czynszu (przeliczając ze stawki w euro) to mamy ile? 120 tysięcy złotych rocznie, razy pięć lat to mamy ile? Lekką ręką 600 tysięcy złotych.

Czyli w sumie mamy 800 tysięcy złotych na głowę razy powiedzmy 39 nie straceńców to jaką mamy kwotę? Niespełna 32 miliony złotych. Myślenie ma przyszłość. I przestrzegam przed tekstami w niektórych mediach-sprzedanych retailowi. Sami oceńcie czy te rzekome 3 miliardy wartości rynku jubilerskiego są zbliżone do realiów czy te umowne 32 miliony złotych.

Tymczasem wyjaśniam, że praktycznie zawodowo ciągle jestem w trasie. 

201509284277

 Przy okazji trwa kampania społeczna. Spotykam tej jesieni wielu ludzi, którym staram się podnieść lekko powieki. Po to, aby czyjeś-prywatne czy publiczne pieniądze nie były wyrzucane w błoto, a kolejni Polacy nie trafiali na zmywak do brytyjskich czy niemieckich knajp.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w nowej gh pamiętaj, że nie ma ekonomicznej racji bytu.

Na zmywak-poradnik najemcy

-Nie można ograniczać polskich emerytów i rencistów w dostępie do galerii handlowych, dlatego mogą być budowane w centrach miast. Chodzi o to, żeby mieli blisko i żeby nie musieli jeździć na peryferie…

To jeden z argumentów zasłyszany na antenie radiowej „jedynki”. Przybywa lawinowo apologetów systemu retail, znawców, ludzi zorientowanych, a przede wszystkim-kompetentnych. I takie komunikaty zapodają m.in. w ramach kampanii wyborczej. Zero z mojej strony komentarza, ale wiem, że znawcy nie wiedzą o czym mówią. Na tym to polega. Mówić. Od rzeczy.

Ważne jest to, aby spróbować błysnąć. Najpierw coś chlapnąć, a potem pomyśleć. Dlatego mimo wszystko nawet jak „się gotuje” słuchając to warto słuchać, po to żeby móc przemyśleć wiedzę opartą o fakty i słowotok oparty o głosy. O te ostatnie bije się wiele opcji. I mam obawy, że w czasie kiedy trudno o wielkie chmury to i nawet mały deszcz nie kapnie.

Zatem można się spodziewać kolejnych milionów kwadratowych metrów i tysięcy „newsów” jak jest fajnie, jak super i jak nowocześnie.

http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,18819238,w-polsce-powstaje-az-642-tys-m-kw-sklepow-w-galeriach-handlowych.html

I wciskać kit. Ważne jednak jest to, że mamy przeciwwagę opartą o fakty- a nie o głosy.

Człowiek, który wiele wniósł w tego bloga-wyjechał. 30 latek, dwójka dzieci. Napisał parę zdań jak układa życie w Londynie.

„Za mną pierwszy dzień na nocnej zmianie. W sumie da się przeżyć – na nocnej zmianie pracuje jakieś 12 osób: 9 Polaków, 2 Czechów i jeden Azjata. Także polska nuta grzeje na pełną moc więc spać się nie chce i jest totalny luz byle zrobić swoją robotę na czas. No i stawka na nocce jest lepsza (7,5 funta per 1h). Dzisiaj idę ostatni dzień do roboty na Sanitary tzn. na zmywak. Menadżer powiedział że marnuje się na zmywaku i przerzucił mnie na produkcje – robota tam spokojniejsza, nie ma takiej presji czasu, ale kasa taka sama. Zobaczymy…
 A korzystając z faktu że zrobiłem w końcu porządek ze swoim telefonem to zrobiłem kilka fotek jak wyglądają okoliczne uliczki (Avenue) w Londynie. Dominuje delikatnie mówiąc „zabudowa szeregowa”. Wszystkie uliczki mieszkalne – praktycznie blisko w 100% nazywają się „coś tam coś tam” Avenue i wyglądają identycznie (bardziej główne ulice z kolei mają człon „Street” a te największe ulice mają w nazwie „Road”). Różnią się tylko furami które stoją pod chatą. Można np. spotkać pod chatą wyglądająca z zewnątrz jak ruina: najnowszego Mercedesa SLS, Lamborghini 🙂
 f11

Na tych zdjęciach akurat na chodniku jest wyjątkowo czysto, ale na ogół panuje na nich totalny syf, ze zdecydowaną przewagą puszek po piwie marki Perła 🙂 Londyn to strasznie brudne miasto ale co się dziwić jak mieszka tutaj totalna mieszanka kulturowa. Ale nigdy nie spotkałem się tutaj z jakąś islamizacją jaką widać w TV. Owszem ludzie chodzą w swoich strojach religijnych: często można spotkać kobietę w burce, czy muzułmanina w tych ich kieckach ale wygląda to zupełnie inaczej niż w TV.

f31

Ludzie tutaj są uśmiechnięci i wyluzowani. Kierowca autobusu zatrzymie się między przystankami jak się na niego kiwnie, poczeka zanim ruszy aż stara babcia sobie usiądzie jak wchodzi do busa, ludzie są bardzo pomocni i na każdym kroku słychać: proszę, dziękuje, przepraszam. Np. w barze jak ktoś przypadkiem cię trąci i rozbijesz sobie kufel z piwem to gościu przeprasza i jeszcze odkupuje ci piwo. A jak wygląda to w Polsce każdy wie: „eee… masz jakiś problem, chcesz w ryja???”

Tyle na dzisiaj. Napiszę znowu wkrótce…

Muszę koniecznie w końcu przejechać się metrem i legendarnym piętrowym autobusem bo na razie nie miałem okazji :)”

Nie ukrywam, że M. bardzo pomagał. Wrzucał zdjęcia na bloga, pisał teksty, robił też memy. Nie zamierza wracać. Po 10 latach pracy w gh niczego się nie dorobił, niczego nie osiągnął. I wyjechał. Dziękuję tą drogą za to co zrobił, a przede wszystkim, że się nie bał i sporo własnego czasu poświęcił. Wiele jego spostrzeżeń jest tutaj na blogu. Można skorzystać.

Korzystają też ci, którzy mieszkają w Polsce. Ten człowiek ze zdjęcia zaczepił mnie na stacji Orlenu.

201509174164

 

Emigrant? Uchodźca? Przedstawia się, że jest Węgrem i proponuje kupno najnowszego modelu Xperii. Za 800 złotych. Na pytanie skąd to ma nie odpowiada. Zaprzecza, że są kradzione. Twierdzi, że mieszka na stacji paliw.

M1

Sprzedaje kradziony sprzęt. Nikt mu w tym nie przeszkadza. Wolny człowiek w wolnym kraju. W którym młodzi ludzie starają się jednak zostać i nie wszyscy zamierzają wyjeżdżać.

M5

 

Ten gitarzysta to Tomek. Ugrał na studia 8 tysięcy złotych.

M21

Promenada w Mielnie to dobra lokalizacja na to żeby dorobić. I zarobić. Kawiarnie tętnią życiem.

To był dobry sezon dla wielu. Pogoda plus zagraniczne konflikty czy zamachy sprawiły, że nad polskie morze zjechało więcej ludzi niż zwykle. W Mielnie gh nie ma. Są w Koszalinie (już o nich pisałem) i w Świnoujściu gdzie nie dotarłem. Podobno „wszyscy tam zarabiają” i „ma być” budowana kolejna. Jeśli „ma być”- to zwizualizuję ją tak:

 

201509174166

 To pozostałość po „domu strachów” w Mielnie. Interes się zamknął. Potworek pozostał. Gh w Polsce to takie paczworkowe potworki. Jak na tym zdjęciu. Czyli z „wielki pijar”-mały deszcz.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w gh pamiętaj, że to prosta droga na zmywak.

P.S. Pozdrawiam przy okazji uczestników ostatnich spotkań w Mielnie i ludzi których tam poznałem oraz pod Poznaniem, gdzie mieliśmy okazję porozmawiać-jak to wygląda realnie, a nie wirtualnie.

Gębopysk-poradnik najemcy

Kolejny list. Tym razem z Bydgoszczy. Dotyczy Domu Mody „Drukarnia”.

„Wraz z żoną mieliśmy wątpliwą przyjemność być takimi najemcami w latach 2007-2010. Podejmowaliśmy wraz z innymi najemcami próby wspólnego załatwiania problemów źle funkcjonującej galerii handlowej, ale jej właściciele tak długo grali na czas, że większość z najemców zdążyła się „wykruszyć”.

Wynajmujący rozwiązał z nami umowę dopiero kiedy zaczęliśmy  zalegać z płatnościami i po nie udanym polubownym załatwieniu problemu skierował sprawę do Sadu Arbitrażowego.  Sprawa zakończyła się połowicznym sukcesem ponieważ  Sąd zasądził na rzecz powoda  zapłatę zaległego czynszu bez kary dodatkowej za wcześniejsze zerwanie umowy. ( umowa zawarta na 10 lat )

W związku z tym uniknęliśmy  zapłaty gigantycznej kwoty 500 000 zł. kary ale pozostały zobowiązania czynszowe dla galerii, niespłacone kredyty walka z firmami windykacyjnymi i komornikami”.

Kwiaciarnia powstała w miejscu gdzie wcześniej był sklep z zegarkami Swiss. Wyglądała tak.

kwiaty4Z dalszej części maila wynika, że ludzie stracili czas, pieniądze i zdrowie. Olbrzymie straty. Ten przykład wyraźnie jest sygnałem i konkretną informacją jak zarabianie pieniędzy wygląda w galerii handlowej, w jaki sposób kruszą jakiekolwiek wspólne działania

Jeszcze 3-4 lata temu czynnych było 55 sklepów, dziś ok.30. Po tamtych czasach pozostał wirtualny spacer.

http://www.drukarniadommody.pl/pl/Sklepy/Panorama/Default.aspx

Z kolei ten spacer -po pięciu latach- to twarde lądowanie systemu retail. Aby to zilustrować słowem-na pysk. Bo kuluarowe informacje na gębę prowadzą do klaocznego grymasu systemu retail.

zdjcie0511

zdjcie0471

zdjcie0473

zdjcie0514

zdjcie0520

zdjcie0519

zdjcie0518

zdjcie0515

zdjcie0510

 

 

zdjcie0470

 

zdjcie0468

 

zdjcie0517

 

zdjcie0516

 

zdjcie0509

 

zdjcie0469

zdjcie0512

Zadżumieni-poradnik najemcy

Nie milkną echa po tym, jak rosyjska sieć Centro zniknęła bez pożegnania z galerii handlowych w Polsce.

Po fali reportaży, newsów i komentarzy, które przetoczyły się w ostatnim czasie trudno oprzeć się wrażeniu, że-niestety-znów zawodzi. Tylko co? System?

Był taki czas, że po ujawnieniu jakiegoś skandalu, bulwersującej historii, która dotyczyła wielu ludzi czy jednostki prokuratura z urzędu wszczynała śledztwo w jakiejś sprawie. Nie rzadko zresztą skuteczne.

Centrocentro

Sensem każdej interwencji-kiedyś-miał być jakiś efekt. Coś prowadziło do czegoś. Tymczasem dziś jest już inaczej. To poszkodowany ma sam, na własną rękę dochodzić tego kiedy, gdzie, na jaką kwotę został okradziony, wprowadzony w błąd czy oszukany- zresztą-nazywajmy to jak chcemy.

Nie ulega wątpliwości, że media zrobiły-co mogły- w tej sprawie, a ludzie pomimo stresu, niechęci do wystąpień publicznych -jednak dali radę. Nie bali się powiedzieć  wprost jak zostali potraktowani. To nie jest przyjemne. Być wyrolowanym i do tego jeszcze oglądanym.

Nie będąc cenzorem-bo nie czuję się uprawnionym- najwięcej pracy włożył Polsat. Znalazł miejsce nie tylko w Interwencji, ale także w paśmie informacyjnym plus materiał w „Wydarzeniach”.

Interwencja drążyła temat, aż do Rosji. W odbiorze publicznym firma umyła ręce, ale Interwencja uzyskała konkret. Sklepy Centro były franczyzową siecią, którą ktoś wprowadził, ktoś rozkręcał, co więcej, był czas-że pracownicy świetnie zarabiali, czyli trudno pojechać po całości.

Finał jest smutny zarówno dla tej osoby, która spodziewa się dziecka jak i tego faceta, który sam utrzymuje rodzinę. Jak i pozostałych, którzy mieli  swoje plany i mają zobowiązania. To nie Rosjanie dali ciała. Jeżeli, to z jakością produktów, ale to polski w Polsce zarząd był franczyzobiorcą i miał obowiązek się rozliczyć.

Inną kwestią jest wizerunkowe podejście do tematu samej centrali w Rosji.

Umowy franczyzowe mają to do siebie, że mają paragraf o tajemnicy. Absurdalność w tej konkretnej sytuacji jest widoczna jak na dłoni. Jaka tajemnica? W czym? Dlaczego i po co? Tajemnica w momencie podejrzenia popełnienia przestępstwa?

Nie dziwi postawa zarządu galerii handlowej z Białegostoku, która na pytanie dziennikarki czy umowa została zerwana czy wypowiedziana zasłania się „tajemnicą handlową”.

„Jaki jest obecnie status lokalu po Centro w Alfie, czy umowa została wypowiedziana? O to zapytaliśmy dyrekcję centrum handlowego, ale obowiązuje ją tajemnica handlowa.

– Na chwilę obecną mogę tylko powiedzieć oficjalnie, że lokal jest zamknięty – komentuje Jolanta Karna, dyrektor Centrum Alfa”.

http://m.bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,106505,18589566,po-rosyjskim-centro-pusty-lokal-i-pracownicy-bez-pensji.html

 

Absurd. Gdyby chodziło o konfesjonał to zupełnie inna sprawa, ale w momencie ustaleń dziennikarskich zarząd jest-przepraszam-jak dupa od srania, żeby pomóc, naprowadzić na to czy i kto ewentualnie kontaktuje się z galerią, czy wszyscy się zapadali pod ziemię i się rozpłynęli?  Przecież na poczet długów zarekwirowano towar.

Po to ci „nadludzie” w zarządach są, bo pracownicy w sklepach pracowali nie tylko na Centro, ale i czynsz, a tym samym na pensje tych, którzy rzekomo dbają o profesjonalizm i tzw. filantropijną „transparentność”.

 Firmę z polskim zarządem załatwiły irracjonalne wysokości czynszów, a nie zakładany a priori wał ze strony zarządu. Na ostatnim etapie zabrakło najzwyklejszej cywilnej odwagi i uczciwości ze strony tych, którzy nie mówili jak jest. Że to jest koniec tej franczyzy.

Drażnią mnie te galeryjne wypociny tak jak drażni ich ten blog. Niszczą firmy. Niszczą ludzi. W imię jakiejś tajemnicy.

Media nie zawiodły. Po to są. Kiedy zawodzi modny dzisiaj system, to ostatnią instancją, gdzie można pójść i cokolwiek się dowiedzieć,  albo wprost uzyskać są media. Dawne czasy już nie wrócą.

Cichociemna prokuratura nie ruszy się zza biurek, bo dziś goni za Dubienieckim, ale starsi pamiętają, że „z urzędu” miało kiedyś moc. Jakąkolwiek wartość, jakiś sens.

Jestem zdania, że mimo wszystko było warto to nagłośnić i sprawa zamkniętą nie jest. Ale cała ta historia jest sygnałem dla pozostałych zatrudnionych w obozach handlowych na przyszłość.

Pewne symptomy kryzysu były, dostaw w Centro nie było – w przyszłości należy się spodziewać nie jednej takiej sytuacji, nie jednego rozczarowania i przekrętu. Nie jestem Albertem Camusem, ale wiem o kolejnych „zadżumionych” sieciach i upadających galeriach- w kolejce- do wyjścia z retailu –po angielsku. Bo nie dają rady płacić czynszów, ludzie wyrabiać limitów. To jest tylko kwestią czasu.

Więcej na temat „postępów”w sprawie na

https://www.facebook.com/pages/Poszkodowani-Pracownicy-Centro/435317143337822?fref=ts

 

 

 

 

Polskie ZOO-poradnik najemcy

-Na imię mam Basia. Mój pan nie ma na trawę, bo wyschła. Przyjechałam mu pomóc walczyć o swoje-mowa ciała mówi wszystko.
171
-Mój pan nie chce żebym padła-dodaje.
52
System retail i franchaising ( w niektórych przypadkach) żąda nadzabezpieczeń w różnej formie. Akcji jeszcze nie spotkałem, ale niektórzy tam inwestują swoje środki- na czarną godzinę lub na starość.
Nie wykluczone, że z czasem i takie papiery będą wymagane, bo skoro są czeki in blanco to dlaczego nie miałby być akcje? Jak się okazuje nawet akcje- mogą zniknąć.
Przed Ministerstwem Sprawiedliwości w Warszawie dziś rozpoczął się „iwęt”. Obok biurowego pustostanu do wynajęcia zajechała przyczepka.
42
 Zapas jedzenia dla kóz. Woda. Kuchenka gazowa.
.16
-Przyjechałem na rozprawę i nie miałem gdzie tych kóz zostawić. Będę tutaj do jutra do 10.00, do rozpoczęcia rozprawy-mówi Roman Cichoń z Jędrzejowa.
12
 Dodatkowym wsparciem jest Kasia i Maciek.
22
-Okradła mnie firma Rubikon Partners SA. W marcu odbyły się dwa walne zgromadzenia. Na pierwszym nie było kworum, a na drugim już mnie nie było. Z mojego rachunku wyparowało ponad 73 tysiące akcji o wartości 100 tysięcy dolarów. Miałem rachunek w biurze maklerskim i zostałem okradziony przez tą spółkę.
Kasę wyprowadzają do rajów podatkowych i rąbią ludzi w biały dzień. Pisałem w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości jak się ludzi oszukuje, do Sądu Najwyższego. Nie tylko mnie pozbawiono bezprawnie udziałów, ale wielu Polaków. To są polscy Żydzi. Ja nie protestuję tutaj, bo zaraz by mnie usunięto.
Ja przyjechałem na rozprawę. Jestem bezrobotnym. Mam 53 lata. Kiedyś zajmowałem się małym drobnych handlem obwoźnym a te akcje miały być zabezpieczeniem na starość. Walczę o zadośćuczynienie-mówi.
31
 Zamyślona Basia spokojnie przyjmuje zainteresowanie pracowników Ministerstwa.
71
-Na wszystko mam papiery-dodaje Cichoń
81
9
 
W sądzie będę elegancki…
1010
 
-Na samym dole widzi pan moje udziały, które wyparowały a ja zostałem z ręką w nocniku.
112122
Informatyk z Ministerstwa karmi kozy swoim jabłkiem.
20150826
Stróże prawa po wylegitymowaniu dają spokój temu ZOO.
154
Ze stron internetowych wynika, że spółka ma się całkiem dobrze.
„Poprzez profesjonalnie prowadzone działania PR / IR zapewniamy naszym Klientom skuteczną komunikację z innymi uczestnikami rynku kapitałowego, w tym z inwestorami, zarówno indywidualnymi, jak i instytucjonalnymi.
Naszym celem jest tworzenie i utrzymanie korzystnego wizerunku naszych Klientów w oczach inwestorów. Budujemy zaufanie inwestorów wobec naszych Klientów poprzez komunikowanie ich wyraźnego profilu biznesowego, dostarczanie aktualnych informacji na temat ich działalności operacyjnej i wyników finansowych, podkreślając przy tym ich osiągnięcia oraz wyjaśniając charakter ich strategii rozwojowej wraz z jej oczekiwanymi rezultatami.
Przejmując odpowiedzialność za utrzymywanie bieżących kontaktów z rynkiem kapitałowym, umożliwiamy naszym Klientom skoncentrowanie się na realizowaniu podstawowej działalności ich przedsiębiorstw. Ściśle współpracujemy z Zarządami naszych Klientów zapewniając stałe wsparcie w zakresie wszelkich strategicznych decyzji przez nich podejmowanych, a także wpływu tych decyzji na postrzeganie Klienta przez rynek”.
Takie swojskie. Polskie ZOO.
 

In nomine Patris et Filius-poradnik najemcy

Zakonnicy z Tyńca zabrali się za franczyzę. Historia tego zgromadzenia zakonnego sięga dawnych czasów. Aby sami mogli powstać ustalili reguły wg których żyli. Porzucili wszystko dla Boga i zasad, które ustalili. Mnich to ten dla którego najważniejsze jest  dążenie do Boga.

Święty Benedykt w swoich regułach uznał pracę jako jeden ze sposobów służby Bożej. Stąd kultowe ora et labora czyli „Módl się i pracuj”.

mnichzdj. internet

Pracują do dziś, a ich „produkty benedyktyńskie” przechodzą do nowożytnej historii-jako niechlubny przykład wprowadzenia w błąd i oszustwa w biznesie. W tym przypadku na nieistniejących benedyktyńskich produktach.

Produkty Benedyktyńskie-to firma Benedicite. Z przytupem weszła na rynek w 2006 roku w formule franczyzy i mnisi zapowiadali, że sieć będzie liczyła ponad 120 sklepów franczyzowych. Otwarł się pierwszy, drugi, w końcu siedemdziesiąty.

Rarytasy miały być rzekomo wytworzone przez mnichów w oparciu o stare zdrowe receptury o najwyższej jakości-bez konserwantów. Nie istotne wówczas było to, że po znanej lwowskiej bibliotece został tylko popiół. Po pożarze z receptur nic nie zostało, ale początek legendy był zachęcający. Już na starcie ceny były wyższe niż rynkowe -bo to prawie rękodzieło.

Coś wyjątkowego i ekskluzywnego, a dodatkowo produkowane za tajemnymi murami w oparciu o tajemne przepisy. W ofercie sprzedażowej było pół tysiąca tych produktów (syropy, dżemy, oliwki, piwo, wina, wędliny, miody, słodycze czy kosmetyki).

Produkty były w taki sposób zapakowane i opisane, że nie ulegało wątpliwości co do ich pochodzenia. Że są wytworem pracy rąk ludzkich w tym przypadku dodatkowo uświęconych.

Okazało się jednak, że ani jeden produkt-nie jest wytworem pracy mnisich rąk, ale zwykłych producentów, tych samych którzy dowożą towary do hipermarketów.

Produkty opakowano w klasztorny „habit” dołączono do butelek kawałek ścierki-tak aby kojarzyło się z domową piwniczką. Dobudowano do tego ideę i rozpoczęła się sprzedaż franczyzy. Kiedy franczyzobiorcy dowiedzieli się co kupili-uderzyli do mediów, a te ujawniły skandal i oszustwo.

Benedyktyni sprytnie ułożyli treść umowy w której zastrzegli „śluby milczenia” pomiędzy partnerami tak, aby nie wymieniali się informacjami.  Ci jednak zostali oszukani i mówili o tym głośno. Okazało się, że to nie są żadne benedyktyńskie procedury, ale normalne produkty zamawiane u dostawców.

Oliwy do ognia dodał fakt, że te same towary można było nabyć w niższych cenach. Biszkopty z Jarosławia ubrane w nazwę „sióstr benedyktynek” kosztowały osiem złotych, w innym- nie benedyktyńskim sklepie cztery złote. Po aferze w mediach doszła kolejna. Tym razem pracownicy świeccy pozwali zakonników, bo Ci nie wypłacili im za nadgodziny i zwolnili z pracy.

Franczyzobiorcy się zbuntowali. Każdy wyłożył 30 tysięcy złotych za franczyzę, do tego do 70 tysięcy złotych na meble (miały być stylizowane, jednakowe) plus kilkanaście tysięcy złotych za …system komputerowy, który akurat logiem zakonników nie był sygnowany. Mało tego, zakonnicy kasowali po 500 złotych miesięcznie od głowy za jego używanie…do tego czynsz, koncesja, zusy i pensje…

Wg benedyktynów inwestycja miała się zwrócić po 1,5 roku tymczasem niektóre sklepy zamknęły się już po kilku miesiącach. Przy marży 30 procentowej nie mieli szans na jakikolwiek zysk-krótko mówiąc zbankrutowali.

modlitwazdj.www. wordpress.com

W umowach zawarto klauzule milczenia za złamanie której franczyzobiorca miał zapłacić mnichom 30 tysięcy złotych kary. Kolejne 30 tysięcy za wprowadzenie produktu spoza listy wynikającej z umowy.

Ludzie chcieli walczyć, ale szybko opuścili ręce. Woleli odejść przegrani niż być oskarżonymi o walkę z kościołem. Jeden z mnichów stwierdził, że partnerzy są nieudolni i „skończyła się postsocjalistyczna laba”.

Tymczasem dla właścicieli sklepików rozpoczął się koszmar. Z jednej strony, umowy zawarli na 7 lat z których nie potrafili się wyplątać z drugiej opóźnione dostawy lub ich całkowity brak doprowadziły do upadku niemal całej sieci. Kościół umył ręce i nabrał wody w usta. Winni nie są oni, ale… producenci, dostawcy no i oczywiście przedsiębiorcy. W końcu reguła milczenia znalazła swoje praktyczne zastosowanie. Ludzie zostali na lodzie. Dziś pozostały niedobitki plus internetowy sklep należący do opactwa.

Można kupić wciąż franczyzę…Zadłużona firma o nazwie Benedictus Memes SA wypuściła obligacje i chce dostać środki z rynku. Dług to jedyne 3,5 miliona złotych. Teraz w ofercie mają być ziołowe suplementy diety plus do tego dziczyzna, jagnięcina…może znów, ktoś  da się na to nabrać.

Nowe polowanie-przed nami. Benedyktyńska firma znów zapowiada budowanie sieci handlowej i opowiada o przyszłych zyskach…dlatego …in nomine Patris-zanim podpiszesz jakąkolwiek umowę.

Przedstawiam pierwszy fragment książki, która „się pisze” o franczyzie czyli Meduzie… Zapraszam do kontaktu: oson@vp.pl

„Napisałam do Prezydenta”-Centro cz.III-poradnik najemcy

Dziś dziennikarze TVP Katowice dokumentują sprawę osób, którym nie wypłacono pieniędzy za pracę w kilkunastu sklepach sieci Centro zlokalizowanych na terenie galerii handlowych w Polsce.

TV2

Docierają do ludzi, dokumentów i bez wątpienia spróbują odpowiedzieć na pytanie czy i jaka jest szansa na wywarcie nacisku na zarząd firmy zarządzającej tą spółką w Polsce na to, aby pieniądze się znalazły.

Wczoraj jedna z kobiet z którą miałem okazję rozmawiać znalazła pracę i to jest pozytywna wiadomość. Osób jednak z „ręką w nocniku” jest więcej. Udało się też zainteresować ogólnopolski portal informacyjny natemat.pl.

Kiedy pojawi się tekst i jaki przyniesie skutek poza oburzeniem-trudno powiedzieć.  Ludzie wymieniają się informacjami na forum, próbują sobie jakoś pomóc. Jedno co sugeruję-rozmawiajcie otwartym tekstem z mediami, bez owijania w bawełnę.

Kilka wpisów.

„To wszystko co się stało z tą firmą, a szczególnie sposób w jaki potraktował nas HR jest obrzydliwy. Normalnie jak pomyślę że nas okłamywali po to żeby samemu zgarnąć odprawę i sp..lić i załapać się na świadectwo i wszystkie dokumenty to niedobrze się robi. Mam nadzieję że przynajmniej to czytają i się wstydzą. Tak, tak, wszyscy doskonale wiedzą ze zachowaliście się paskudnie!”

” Andzka —odpieprzcie się od dyrektorów ,wszyscy jesteśmy w tym gównie,tež nie dostałyśmy kasy,wypowiedzeń,świadectw.”

„Dzisiaj napisałam do Dyrektora Państowej Inspekcji Pracy. Opisałam całą sytuację jak koleżanka na blogu i złożyłam skargę na ich działania. Napisałam że niemal każdy z nas był w inspekcji, były kontrole i nic nie wykazały (????)
Napisałam że są bezradną instytucją powołaną tylko po to żeby paru urzędników miało pracę. I że jak nam nie pomogą i nie wskażą drogi wyjścia z tej sytuacji to uderzymy wyżej. Zobaczymy co odpiszą. To jest skandal że żyjemy w kraju bezprawia.”

„Jak możecie to też piszcie, trzeba coś robić, tyle osób bez dokumentów zostało, a wszyscy bez pieniędzy. I nikogo to nie obchodzi!”

„A ja napisałam dzisiaj do Prezydenta:-)))Serio. Na stronie kancelarii prezydenta RP jest możliwość składania takich spraw. Napisałam w imieniu nas wszystkich, że inspekcja wysyła nas do Sądu Pracy a co może Sad? Napisze prośbę o odpowiedź na pozew – nawet nikt nie odpisze, z wyrokiem o dokumenty czy pieniądze tez nic nie zrobimy. to trzeba ścigać jak przestępstwo gospodarcze.”

„Zapytajcie zarząd Waszych galerii czy w pustym sklepie centro możemy zrobić program. Nie musimy podawać nazwy galerii byle udostępnić lokal po centro. Działajcie szybko dajcie znać do jutra najpóźniej. To zmienimy lokalizacje i zrobimy tam gdzie możemy.”

„Ludzie zgłaszajcie, adresy stacji/programów są ogólnodostępne. Wystarczy zainteresować w kilku słowach tematem a oni już będę wiedzieć co robić…a nie czekajcie aż ktoś za was to zrobi”

„I co dalej? za co czynsz zapłacić? za co ratę kredytu? Za co inne rachunki? Pani Moniko gdzie Pani obietnice? Gdzie obiecywane „górki” na wypłaty i zapewnienia że na pewno firma się rozliczy z pracownikami jak należy? Kłamała Pani nam prosto w oczy i mam nadzieję, że kiedyś ktoś Pani odpłaci za te łgarstwo i oszukiwanie pracowników bo jeśli nie firmie to Pani ufaliśmy do końca. Do niezobaczenia i oby krętactwa odbiły się Pani duuużą zgagą”.

„I mówili na koniec: „zostańcie, pieniądze są zabezpieczone, Rosja się zdeklarowała, że Polski pracownik jest dla nich priorytetowy i wywiążą się ze wszelkich płatności”. Podjęłam już bardzo dużo kroków, aby odzyskać pieniądze i „podziękować” spółce, ale nadal chce mi się płakać, jak pomyślę, że tak można postąpić z człowiekiem, że w Polsce jeszcze mają miejsce takie rzeczy i są raczej bezkarne. Firma już teraz istnieje tylko teoretycznie, a po 23.09 już w ogóle możemy o nich zapomnieć. Sprawy w sądzie wygramy…owszem…no i co z tego, co komornik im zabierze i komu. Fundusz, o którym tu już ktoś pisał nie da każdemu z nas pieniędzy, nie wyda kasy za Rosję. Więc walczymy, aby przestrzec; walczmy dla siebie, dla pozytywnego wyroku, bo tylko tyle możemy zrobić, aby lepiej się poczuć…”

Forum:

http://www.gowork.pl/opinie_czytaj,778584,0,0,68

Na fejsie zawiązał się fanpage. Tam zostanie opublikowana reszta dokumentów.

https://www.facebook.com/pages/Poszkodowani-Pracownicy-Centro/435317143337822?fref=ts

Tak się skończyła praca w galeriach handlowych. Gdzie są pieniądze? No gdzie?

Dziś zasiłki dla bezrobotnych wyglądają tak:

kwit

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że gdyby galeria obniżyła czynsz-wiele sklepów byłoby do dziś. Ludzie mieliby pracę. Tysiące firm, tysiące ludzi, tysiące składek dla ZUS, podatki. Galerie handlowe niszczą-nie pomagają, a jeśli to w taki sposób, że nawet duża sieć-nie daje rady, a praca praktycznie-idzie na marne. Człowiek w tym systemie-nie ma znaczenia.

Wezwania do zapłaty i świadctwa pracy kierowane przez pracowników-nie są odbierane.

Dokument

 Dziś system retail uderza w pracowników. Nie wiedzą, że na maile, prośby o obniżki czynszu najemcy czekają nawet pół roku.Że są ignorowani, lekceważeni i zastraszani. Tak to wygląda od „kuchni”.

Sprawę opublikował portal z Białegostoku.

http://dziendobry.bialystok.pl/o-prawde-na-lodzie-w-srodku-lata-poradnik-najemcy/

 

Na lodzie w środku lata-poradnik najemcy

– Po co mi pani to wysłała?

– Takie rzeczy to w telewizji oglądałam do tej pory i tutaj na blogu. Wychodzę z założenia, że jeżeli ktoś nie walnie ręką w stół to takie sytuacje będą się zdarzały. Zostaliśmy bez pieniędzy z dnia na dzień, a dziś szukamy pracy. Firma się rozpłynęła w powietrzu. Nikt nie odbiera telefonów, nikt  z nami nie rozmawia. To jest skandal. Tak nie można robić. My mamy rodziny, plany, kredyty, życie i zostaliśmy na lodzie.

– Jakie robiliście obroty?

– W 2013 roku było jeszcze 60 sklepów w Polsce. W mojej galerii robiliśmy 300 tysięcy a w ostatnich miesiącach 100.000. Była akcja, że Rosjanie przyjechali z zarządami rozmawiać na temat obniżki czynszów. Jako szef sklepu jednak nie wiem co się stało. Jestem załamana tą sytuacją. Ludzie teraz panicznie szukają jakiejś innej pracy dlatego nie powiem panu jak się nazywam, bo przecież szukam pracy jeśli podam dane to jestem spalona. Ale jestem zdania, że takie chamstwo należy piętnować. Mówić „nie”! Jesteśmy ludźmi!!!Może pan coś zrobić?

0110

 

023

031

 

041

 

051

081
10

111

– Co mogę dla was zrobić?

– Nagłośnić gdzie się da.

– Nie mam specjalnych możliwości. Media jak pani wie żyją swoim życiem. Nie mogę pani obiecać. Myślę, że od tego jest prokuratura, PIP. Musicie razem walczyć o pieniądze. 

Tak zakończył się ten dzisiejszy dialog. Od siebie dodam, że nie skupiałbym się nad tym, że to ruska bajka, bo i czeska (Bata), włoska (Cerro Torre) i setki firm skończyły podobnie. Czy się rozliczyły? Czy zdążyły? Nie wiem. 

System retail trzeba zrównać z ziemią. Antyspołeczny, anty-socjalny, anty-biznesowy. Tyle na razie z mojej strony.

Jadę dalej, bo jestem w trasie.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w  galerii handlowej jako najemca czy pracownik nigdy nie wiesz, co będzie jutro.

 

 

 

 

„Zasady retailu”-poradnik najemcy

Na lokalnym portalu w Stalowej Woli gruchnęła wieść o wielkim otwarciu galerii handlowej. Mieszkańcy w napięciu i oczekiwaniu wreszcie się dowiedzieli, że w listopadzie ta wiekopomna chwila nastąpi. Na otwarciu mają być znani i lubiani z „telewizji”, będą oficjele i generalnie „ech, och i ach”. Dlatego się cieszę, że ktoś wrzucił linka pod tekstem i jak widzę sporo osób zagląda właśnie z tego miasta. Tymczasem kilka dni temu dostałem list właśnie ze Stalowej Woli.

„Czytamy Pana stronę od około 3 miesięcy- wtedy też przypadkiem przeszukując fora o najemcach galerii, wyszukując informacji o szansach i zagrożeniach- natrafiliśmy na tego bloga.

Byliśmy zainteresowani wynajęciem lokalu w Galerii VIVO w Stalowej Woli- i ku naszemu zaskoczeniu- przeczytaliśmy na tym blogu o fałszowanych mapkach pokazywanych przyszłym najemcom ( komercjalizacja już prawie na 100%- zostały ostatnie miejsca…)taka informacja została nam przekazana pół roku temu… i do tej pory znajomym przekazywana jest ta sama.

Czy wynajmujący ma prawo podawać mi fałszywe informacje? Po przeczytaniu tego bloga wiem, że TAK! On może wszystko… byle byśmy tylko podpisali umowę… a potem i tak nie mamy prawa mieć żadnych roszczeń… przecież pełni władz umysłowych umowę podpisaliśmy i przeczytaliśmy… a prawda taka, że większośc z nas połowy zapisów tej umowy nie rozumie- zapewniani od komercjalizatorów, że umowa jest taka skomplikowana bo ” to tylko takie zapisy” one ” muszą być, ale proszę się nie martwić”.. poprostu ” takie są zasady” ale ” wszystko przecież będzie dobrze”…

Zastanawiam się, czy jest ktoś poza sieciówką, kto umowę w tej Galerii podpisał- czy ktoś dysponuje REALNĄ mapką najemców- a nie „podrasowaną”?

Będziemy wdzięczni o nagłośnienie sprawy tej galerii, bo ponoć Pani od wynajmu jest wyjątkowo „sprytna”, już całe miasto ją zna, każdy dostaje oszukane mapki, każdy mapkami się wymienia i pojawiają się tam firmy, które umowy nie podpisały… czy ta Pani myśli, że my sie nie konsultujemy?
Z tego co wiem, sieciówki mają o wiele lepsze oferty od nas tj. małych najemców- to na nas chcą się dorobić, nas bałamucą…”

Takich pań w Polsce jest wiele i panów.

Dlatego zwracam uwagę na odpowiedzialność karną. Bywa, że małym druczkiem dopisują po angielsku, że ta mapka nie stanowi oferty handlowej. Proszę na to uważać i o tym pamiętać. Pozdrawiam Stalową Wolę, bo z tego co wiem dzięki Czytelnikom bloga i samych mieszkańców nie zainteresowanych prowadzeniem tam działalności – nie podpisujecie tam umów. Gratuluję.

Proszę podesłać taką ofertę z imieniem nazwiskiem tej kobiety i firmą, którą reprezentuje. Chętnie przedstawimy ją szerokiej publiczności.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że fałszują mapy. Za wszelką cenę.

P.S. Dopisuję panią do klubu-nie okradzionych i nie wprowadzonych w błąd. 

Klepisko-poradnik najemcy

Szczecin. „Galeria „Turzyn” i „Nowy Turzyn”. Stoją obok siebie. Wchodzę i co widzę? Jakieś dziwy… Jestem bowiem w środku, a idę nie po posadzce, a zwykłym klepisku! Zadzieram głowę i…

zdjcie04551

– O rany! Oni tu chyba remontują!? – dziwi się mój przewodnik, mieszkaniec Szczecina. – Kurcze! Ale, żeby aż tak, że w trakcie, kiedy wszystko jest czynne?

zdjcie04401

Ale to prawda. Wystarczy się rozejrzeć. Z sufitu wystają „wnętrzności” galerii: kable, plastykowe rurki, izolacje, części układu wentylacyjnego. A pod nogami piasek… Można odnieść wrażenie, że ten biznes się tu tak kręci, że właścicielom szkoda każdej cennej minuty.

zdjcie04411

Ale rzeczywistość, goła, pozbawiona majtek prawda, jest taka, że i tutaj, jak w każdej odwiedzonej do tej pory przez nas galerii kupę jest pustostanów lepiej bądź gorzej zamaskowanych. Przy okazji remontu, w którym mamy okazję, można powiedzieć uczestniczyć „on line” przychodzi nam na myśl skojarzenie, że najemca podpisując umowę w galerią zobowiązuje się wykonywać wszelkie prace w wynajętym pomieszczeniu jedynie w godzinach nocnych, kiedy w galeria jest zamknięta dla klientów. Bo prace podczas funkcjonowania obiektu szpeciłyby wizerunek galerii. Taki jest retail. Cwany po prostu.

zdjcie04421

– Odświeżone wnętrze Turzyna, będzie połączeniem surowego, industrialnego wystroju z ciepłymi drewnianymi materiałami, jasnymi kolorami i wyjątkową aranżacją oświetlenia – informuje w imieniu właściciela Marcin Steinborn.

– Na całej powierzchni galerii wymienione zostaną posadzki, na duże gresowe płyty. We wnętrzu pojawi się zupełnie nowa mała architektura – drewniane ławy, kolorowe krzesła oraz kanapy o nowoczesnej stylistyce.

A co na to ci, „dla których galeria się zmienia”? Bo przecież każda galeria zmienia się „Dla Ciebie”, nigdy po to, aby zarobić jeszcze więcej pieniędzy…

zdjcie0443

„Zatrudnijcie lepszych ochroniarzy, którzy zajmą się żulostwem spod wejść, to od razu będziecie mieli większą ilość klientów. Że nie wspomnę o wyglądzie toalet w waszym „centrum” – pisze tymczasem w komentarzach na galeryjnej stronie internauta podpisujący się jako „Eh”.

I to by było na tyle…  Przynajmniej jeśli chodzi o Turzyn, czyli miejsce, gdzie kiedyś istniało miejskie targowisko, z pewnością znacznie bardziej klimatyczne niż to, co powstało na jego miejscu.

zdjcie0444

New concept.

zdjcie0445

zdjcie0446

zdjcie0447

zdjcie0448

Wychodzę ze starego Turzyna do Nowego. Zjadają się nawzajem.

zdjcie0449

zdjcie0451

zdjcie0452

zdjcie0453

zdjcie0454

A w Szczecinie zajrzeliśmy do jeszcze jednej galerii – „Galaxy”. Imponujących rozmiarów obiekt, pełen zaskakujących szczegółów nie wymaga żadnego remontu. Wszystko działa, jest duże, świeci się, nie ma nawet pustostanów (!), ale też i ludzi w nim brakuje. „Galaxy”, mimo że skradaliśmy się w galerii w środku dnia, a nie nocy, świeciło pustkami…”

Obserwator