Biznes „po bandzie”-poradnik najemcy

Pamiętacie człowieka o pseudonimie PIK?

Jako jeden z pierwszych włączył się we współpracę z blogiem. Publikuję dziś jego relację. Przypominam, że w nomenklaturze galeryjnej PIK-to nikt. Klient widmo. 

1. Pracownik wyspy nie ma prawa wyjść do toalety, po jedzenie, na papierosa na 10 minut. Dlaczego?

Działanie – administracja potrafi zadzwonić do właściciela punktu, że jego pracownik opuszcza stanowisko pracy, nie ma go już 30 minut, a tutaj stoi zebrany tłum ludzi, którzy chcą dokonać zakupów.
Efekt – pracownik zostaje ukarany odebraniem premii, innymi sankcjami, czy w skrajnych sytuacjach zwolniony.
A czy ktoś przedstawił zapis z monitoringu przedstawiający ten wielki tłum, hordy napalonych klientów kupujących telefony komórkowe, słodycze, żelki, e-papierosy, damskie torebki, czapeczki dla dzieci i inne gadżety?
Bogu ducha winny pracownik cierpi, no bo komu uwierzy właściciel: administracji czy pracownikowi? Częściej tym pierwszym. I jeszcze jako taka ciekawostka: pracownik wyspy nie ma prawa również czytać książki, korzystać z telefonu, tabletu, notebooka. Bo to nie wygląda profesjonalnie jak klient jest. A kto czyta książkę jak jest klient? Chyba tylko jakiś samobójca.
Ale nie przejmujmy się: wiaderka na pasażu są profesjonalne, to my sprzedawcy, najemcy jesteśmy nieukami i się nie znamy. I to my ponosimy winę za niską sprzedaż i długi najemców – my nieprofesjonalni sprzedawcy.
2. Pracownik wyspy nie ma prawa na dokonanie żadnych zmian wizualizacji bez złożenia stosownego projektu. Od koleżanki usłyszałem jak została potraktowana przez dyrekcję. A co się takiego stało? No w sumie nic takiego, po prostu na ściance od środka wyspy naklejono kartkę A4 z informacją, że mają w ofercie nowy produkt polecany osobom z problemami cukrzycowymi i cholesterolem.
Działanie – polecenie usunięcia kartki formatu A4, bo to jest zmiana wizualizacji, a zmiana wizualizacji wymaga zgody, trzeba złożyć pismo w tej sprawie, trzeba zrobić wizualizację i czekać na decyzję. A jak ma to zrobić ktoś kto na stoisku ma tylko kasę fiskalną? Ma kredkami namalować?
Efekt – najemca nie zwiększy obrotów, nie sprzeda nowego produktu, nie zarobi na czynsz, a Bogu ducha winny sprzedawca dostanie solidny opieprz bo z takim buractwem i biurokracją mało kto nerwowo wytrzyma. No po prostu się nie da.
3. Dostawy towarów. Pracownik ma wszystko nosić, wózkom typu paleciak wstęp wzbroniony. Bo się kafle niszczą. Chyba, że kierowca dysponuje wózkiem transportowym takim na 4 kołach lub takim mniejszym na 2 kołach. Teraz kurierzy już je mają bo jak inaczej wjadą z towarem? No nie wjadą. No cóż, co wolno wojewodzie to nie Tobie smrodzie.
Większy może więcej, pracownicy działów technicznych dzielnie suną co kilka tygodni paleciakami i wożą wielkie meble na targi ekologicznej żywności. Czyżby ich paleciaki nie rysowały kafli?
4. Rozbudowy galerii i jakie z tego problemy? Ano takie, że pracownik zaczynający rano pracę chwyta za szmatę i mopa i sprząta sklep czy też wyspę zasypaną „tonami” gipsu. Tak, ściera zewsząd kilkumilimetrową warstwę białego proszku.
OK – utrzymanie porządku należy do pracownika – musi być czysto i schludnie bo jaki Klient wejdzie do zasyfionego sklepu albo zainteresuje się produktem na wyspie, której szyba pamięta odbite palce Klientów za ostatni kwartał. Tylko co się dzieje z towarem, sprzętem IT (kasa fiskalna, komputer).? No nic się nie dzieje.
Bo galeria wytłumaczy, że musi być najpierw gorzej  ale po rozbudowie będzie super!
Będziemy kąpać się w szampanie!
Aż strach kupić np. notebooka w sklepie Electro w galerii która się rozbudowuje – gwarantuje gips wewnątrz jest gratis. Sprzedawca mniej sprzeda nie zarobi premii, najemca odbije to na sprzedawcy bo galeria w żaden sposób mu nie obniży czynszu. (na zdjęciu fragment eventu po otwarciu pustostanów w Bielsku-Białej)
5. Frekwencja i hałas w rozbudowanych galeriach i stan zdrowia sprzedawcy: sobota, godzina 9 rano startujemy. Godzina 9:05 udarówki na pełną moc. Hałas nie do zniesienia, ból głowy zaczyna się zaraz przed 12:00.
Klienci nie kupują, uciekają, ba, nie słyszą co sprzedawca do niego mówi no bo jak. Nad ranem w poniedziałek wszystko ucichnie – wraca do pracy administracja galerii.
Poniedziałek rano: zaczynają się skargi: ale jaki hałas? Przecież im nie wolno hałasować w godzinach pracy galerii. I znowu tłumaczenia bo oni mają sporo do zrobienia, że będzie lepiej, że to dla nas.
Sprzedawca znów nie sprzedał, premii na oczy nie zobaczy, najemca nie zarobi na czynsz bo obroty poleciały na łeb na szyję. A jak zdrowie sprzedawcy? Po miesiącu pierwsze objawy maksymalnego przeciążenia.
Znam kilka osób, które wchodząc do sklepu poślizgnęły się na śliskiej warstwie pyłu gipsowego i dotkliwie potłukły. Ocena galerii: wyłudzacz, a jako dowód zdjęcie zaklejonej witryny z dnia poprzedzającego (tylko że po dogłębnej analizie wychodzi, że zdjęcie wykonano w innym terminie, ale data zdjęcia wyszukana w komputerze to nie dowód). c.d.n
wniosek:przed podpisaniem umowy proszę pamiętać, że biznes retail charakteryzuje się zniszczeniem m.in. relacji międzyludzkich nie tylko w rodzinie. Relacje najemca-współpracownicy są bardzo napięte. Galeria dociska najemcę.Ten współpracowników. Taki mamy klimat. Koło się zamyka.
warunki prowadzenia biznesu w galeriach handlowych, Bielsko-Biała, kraj

Amber Retail-poradnik najemcy

Publikuję kolejny list. Tym razem z Bielska-Białej.

„Szanowny Panie.

Znalazłem dzisiaj Pana temat chyba na gazeta.pl, teraz już tego znaleźć nie mogę. Czytam jednak od najstarszego postu (udało mi się zachować link do przeczytania na później). To niesamowite co Pan opisuje. Horror niczym Państwo w Państwie. Historia prawie jak Romana Kluski.

Podziwiam Pana za dalszą siłę do walki z tą niemoralną grupą przestępczą. Podejrzewam, że te działania bardzo pomagają innym będącym obecnie w takiej sytuacji. Nie mam bezpośrednio do czynienia z galeriami, nawet nie zwykłem robić tam zakupów, ale zawsze zastanawiał mnie fenomen ich funkcjonowania – ogromnych czynszów. Teraz widzę jak to wygląda.

Pośrednio znam dwóch ludzi prowadzących działalność w Sferze i Gemini. O pierwszym niewiele wiem, jednak ten drugi strasznie narzekał na klientelę podczas rozbudowy. Jego lokal gastronomiczny nagle znalazł się w ślepej uliczce.

Rozmowa z właścicielem o obniżeniu czynszu odbywała się „w biegu” na parking bez najmniejszego zainteresowania tematem.

„Podziwiam” zarządców tych centrów. Zero współczucia, kłamstwo na każdym kroku, pieniądz przede wszystkim. Sam, będąc tylko pracownikiem, działam trochę w handlu i widzę, że bez kłamstwa nie ma sprzedaży, a towar dobry sprzedaje się sam. Wiem też, że na miejscu tych ogołoconych z pieniędzy, dumy i rodziny ludzi nie odszedł bym sam z tego świata, a pociągnął całą kadrę kierowniczą i dziwię się, że tak się nie dzieje. 

Chyba tylko pociąg do większego wzbogacenia ciągnie przedsiębiorców do galerii – taka pułapka którą łatwo przeoczyć. Czymże jest ta GALERIA, jaki piękny był prawdziwy handel, na rynku czy przy 11 Listopada. 

Mojej ciotce wyspa w Sferze też chyba wyszła bokiem skoro niedawno zmuszona była sprzedać mieszkanie…

Temat, który Pan założył, ilość odsłon, przemawia za siebie. Niewiele osób dotyczy to bezpośrednio, klienci tego nie czytają, ale załóżmy skoro z tych kilkuset osób, połowa to potencjalni nowi najemcy – to jest sukces. Sporo tekstu. W czasach youtube’a gdzie ludzie robiąc z siebie idiotę odsłony idą w setki tysięcy. A szkoda, nawet nie wiem komu dalej to posłać. Szczerze dziękuję i życzę powodzenia w docieraniu do świadomości innych osób”.

Odpowiedź:

Dziękuję za ten list. Roman Kluska akurat został załatwiony przez urzędnika reprezentującego Państwo, ale moja analogia jest dalej idąca. To takie Amber Retail.

Ten od Goldu siedzi, ale dziś słyszałem, że jest opcja, że wyjdzie, bo nie zdążą zdokumentować problemu. Różnica jest zasadnicza. Ci od Goldu stracili bez pracy w sensie dosłownym. Wcześniej zapracowali. Ci ostatni pracują i tracą. I zaczynają wierzyć, że są do niczego.

Ale zostawmy analogie jak i kwestię odejścia z tego świata choć nieżyjący już ś.p. Pan Tadeusz Mosz (publicysta ekonomiczny) twierdził, że Ci od Goldu są sami sobie winni. Bo byli chciwi. Ci od Retail twierdzą, że winni są najemcy, bo nie znają się na biznesie. Obie te marketingowe teorie można opowiadać bez konsekwencji.

Blog ma zupełnie inne zadanie.

Ma mobilizować najemców do działań. Do wspólnego pokazania jak to wygląda w praktyce. Zgadzam się z Panem co do tętniącego życiem miasta. Wrócimy do tego. Już dziś wielu z nas szuka zacisznych kafejek czy pubów.

Nie jestem też za tym, aby galerii nie było. Na innych jednak zasadach. Uczciwych. I tyle.

Pozwalającym najemcom wejść w oparciu o prawdziwe dane jak i wyjść w oparciu o prawdziwe „nie obroty” bez kar.

Chodzi o cywilizowanie biznesu. I proszę mi wierzyć, że małymi krokami da się. Chodzi też o to, aby przyjąć zasadę, że nie ilość, ale jakość jest istotą biznesu. Im więcej galerii handlowych, tym trudniej je utrzymać jak i najemcom płacić. Czyż to nie jest oczywiste?

Samo się jednak nic nie zrobi. Coraz więcej osób zgłasza akces do Stowarzyszenia. To oznacza, że problem nie dotyczy kilku osób. Dziekuję Panu za ten list, a o „frekwencję” na blogu proszę się nie martwić. Ciągle rośnie. Dzięki takim ludziom jak Pan. Pozdrawiam. D.D.

wniosek: przed podpisaniem umowy sugeruję zdrowy krytycyzm.

blog przeliczeni, galerie handlowe w Polsce, stowarzyszenie OSON, kraj



Inwestor zastępczy-poradnik najemcy

„Nowy Turzyn” to galeria handlowa w Szczecinie. Jak widać na zdjęciach nie jest ciekawie.

 

 

Pustostany straszą potencjalnych najemców, ale osoba zarządzająca marketingiem to górna półka. Profesjonalizm. Kultura. Prawda. Przedstawiam się jako najemca zainteresowany najmem lokalu.

-Mamy dużo wolnych lokali. Spółka przeżywała kryzys, ale wychodzimy z tego powoli. Koszt metra2 rozpoczyna się od 26 złotych netto. Mamy nie zagospodarowane patio, dlatego sugerowałabym parter. Nie proponuję otwierania punktu na piętrze, albo w miejscu, gdzie pana nie znajdą-mówi Daria Nowak kierownik marketingu. Dowiaduję się, że od września pojawią się nowi najemcy.

-Mamy nowego inwestora i wierzę, że podniesiemy się. Problemem poprzednio byli najemcy, którzy nie płacili czynszów, ale na parterze sobie chwalą-dodaje. Pani Daria jest byłą dziennikarką telewizyjną. Przedstawiam się po raz drugi tłumacząc o co chodzi. W rozmowie przytaczam maila którego dostałem kilka dni wcześniej.

„Panie Danielu. W 2008 roku mój 87 letni wówczas ojciec podpisał umowę. W sumie straciliśmy 190.000 złotych. Umowę podpisał na 30 lat. Rok później dostał wylewu krwi do mózgu dziś nie mówi. Jest sparaliżowany. Jest ubezwłasnowolniony. Miałam wówczas 15 lat. Podpisany został aneks w 2009 roku. Ja stałam się inwestorem, a ojciec inwestorem zastępczym. 

Ojciec podpisał umowę bez wiedzy mojej matki. Dziś ścigają mnie na kwotę 120 tysięcy złotych… Mam 20 lat. Studiuję prawo. Czy jest Pan wstanie mi pomóc?”.


(to mail, który dostałem od tej młodej kobiety, „właścicielki” punktu w tej galerii). Lokal jest dawno zamknięty).

Pani Nowak uważnie słuchała. Kończymy rozmowę. Mam wrażenie, że uda się tę galerię podnieść. Co ciekawe najemcami są głównie ludzie, którzy kiedyś handlowali na targowiskach. Są udziałowcami tej galerii. Nie są wielkim zagranicznym kapitałem. Dlatego trzymam kciuki. Za najemców. I zarząd. O przeanalizowanie tego przypadku i zamknięcie tej sprawy. Raz na zawsze.

-Obiecuję, że sprawdzę dokumenty dotyczące tego najemcy. Przedstawię sprawę prezesowi spółki. Na pewno oddzwonię-deklaruje Pani Nowak.

Pytam jak liczą ludzi. –Nie mamy tego systemu o którym pan mówi. Nasz prezes uznał, że jest to nie potrzebne dlatego nie powiem ilu ludzi przyjeżdża do nas.

wniosek: przed podpisaniem umowy należy konsultować decyzje z rodziną. Pomijam aspekt prawny. Sprawę przekazaliśmy profesjonalnej kancelarii prawnej Henclewski&Wyjątek z Poznania.

 P.S. Personalia do wiadomości Stowarzyszenia.

galerie handlowe w Polsce, historie najemców, system retail, Szczecin

Archaizm w Stanach-poradnik najemcy

Zajrzyjmy dziś do internetowego wydania New Yorkera z marca b.r. 

„Kiedy otwarto Galerię  Woodville Mall  w 1969 w Northwood, Ohio, przedmieściu Toledo, jej deweloperzy chełpili się powierzchnią miliona stóp kwadratowych zamkniętej przestrzeni, jej najemców, będących opoką wśród których byli  Sears i J. C. Penney; i jej klimatyzacją – 72 stopnie przez cały rok. Dwa lata później The Toledo Blade opublikowało artykuł na pierwszej stronie o robiących zdjęcia i gapiach , którzy zgromadzili się wokół marmurowej fontanny galerii “tym tryskającym posągu zachęcającym do dużych zakupów i zakupowym pofolgowaniu”. Ten artykuł przytaczał słowa anonimowego biznesmena : „ Woda ma wspaniały uspokajający wpływ na osobę, szczególnie kiedy dręczyłeś się całe rano”.

 

Tego tygodnia Woodville jest rozbierana. Jak również niezliczone inne galerie w całych Stanach Zjednoczonych – tak wiele, że jest strona poświęcona wymarłym galeriom, które nie mają pozwolenia.

W niektórych przypadkach ich budynki zostały przekształcone w publiczne szkoły, siedziby korporacji lub kościoły. Inne , jak  Woodville Mall, zostały tak zniszczone przez wodę  have become so damaged by water i azbest, że  urzędnicy miejscy z zadowoleniem  je burzą.

W styczniu Rick Caruso, kierownik naczelny  Caruso Affiliated, jednej z największych amerykańskich agencji nieruchomości spoczywających w prywatnych rękach, stał na scenie w Javits Center, w Nowym Jorku, i prognozował schyłek tradycyjnego centrum handlowego. W przeciągu 10-15 lat , typowa amerykańska galeria będzie historycznym archaizmem , chyba że będzie całkowicie przekształcona.

Inaczej będzie sześćdziesięcioletnią anormalnością , która całkowicie nie sprosta potrzebom społeczeństwa, sprzedawców detalicznych, ani społeczności” , powiedział widowni , która zgromadziła się na doroczny zjazd Narodowej Federacji Sprzedaży Detalicznej.  

Część tego , co szkodzi galerii , to oczywiście sprzedaż on-line. Sprzedaże przez Internet osiągnęły 6%  całkowitych wydatków detalicznych w  czwartym kwartale 2013 prawie podwajając ich udział w rynku od 2006. Co zrozumiałe, niektórzy sprzedawcy detaliczni  odpowiadają skupiając się na kliencie docelowym robiącym zakupy detaliczne on-line. Firma Gap, którą utożsamia się z amerykańskim centrum handlowym, nie ma już nadziei na wzrost sprzedaży.

„ Kulturowo, interes kręci się wokół technologii cyfrowej” , powiedział Kierownik Naczelny Glenn Murphy opisując zeszły rok. „ Ruch w galeriach od kilku lat zwalnia. Jest realistyczne, by przypuszczać, że będzie dalej malał na przestrzeni czasu”.  Klienci Gap teraz mogą zamawiać rzeczy przez Internet i odbierać je w sklepie. Kiedy Gap otworzy nowe sklepy w tym roku, tym razem skoncentruje się na Azji; wcześnie tego miesiąca ta firma wprowadziła na rynek markę Old Navy w Chinach.  

 

Nie jest trudno wyobrazić sobie przyszłość, którą Caruso opisał , w której galerie są zdezaktualizowane: argument jest mocny dla grupy Amazon , kiedy alternatywą jest przeciskanie się przez korki do galerii, niechciane parkowanie w miejscu położonym najdalej od docelowego centrum , kurczenie się na dźwięk pisku niemowląt odbijających się od posadzek i  pochrząkiwanie rozgniewanych sprzedawców, gdy spadają z półek strącone niechcący perfumy. Ale Caruso proponuje interesujący alternatywny scenariusz: a jeśli galerie same się przekształcą ?

Każdy mieszkaniec zamkniętego ciasnego miejsca wie, że ludzie lubią naturalne światło i świeże powietrze, a kiedy są ich pozbawieni, czują się znużeni. Więc może ludzie są odstręczeni od tych starszych galerii o surowych betonach, topornej architekturze i nienaturalnym  powietrzu? 

Developerzy mają określenie na ten styl: “klasyczne szare pudełko”. Caruso podczas swojej mowy przedstawił ponure fotografie ich fasad. Zatrzymał się na dłużej przy zdjęciu z opuszczoną przestrzenią po spożywczym dziale; można było prawie poczuć zapach starego tłuszczu.

„Czy to tak widzicie przyszłość? zapytał. W poniedziałek Sbarro, które reprezentuje jedną z grup spożywczych kuchni centrum handlowych, razem z Jamba Juice, Panda Express i Cinnabon po raz drugi w okresie trzech lat ubiegały się o ochronę na wypadek zbankrutowania. Gazety głosiły „bezprecedensowy spadek w ruchu centrum handlowych”, mając na myśli mniejszą liczbę zgłodniałych klientów decydujących się na pizzę.   

Dalej artykuł mówi o sposobach przekształcenia galerii, aby były atrakcyjniejsze, np. aby zamiast zamkniętych przestrzeni, były otwarte przestrzenie, w architekturze aby zamiast betonowych pudełek, były szklane kostki (takie już są)i o przeszkodach w stworzeniu otwartych(na powietrzu) galerii, rezygnacji z ich budowy.

W innych projektach postanawia się zbudować wewnętrzną ulicę w galerii, prowadzącą do kwadratowej przestrzeni, gdzie  można zorganizować np. centrum fitness, jogi  albo eventy. Trudność polega na zbyt małych sprzedażach, aby mogły pokryć koszta renowacji.

Najstarsze galerie będą pozostawione w stanie jakim są, by niszczały.

W międzyczasie buduje się galerie  o atrakcyjnym  wyglądzie w miejscach zamieszkałych przez bogatych Amerykanów, np. na Florydzie i w Azji. Według niektórych biznesmenów, galerie mają być przemyślanie ulokowane – nie w miejscach rzadko zamieszkałych, ale zawsze ludzie mieli potrzebę gromadzenia się i dlatego ten interes dalej ma perspektywy.

Galerie są wyposażane w podświetlone fontanny zsynchronizowane do muzyki, sale kinowe, imitują europejski styl, ale są tylko symulacją kultury, tak jak Zamek Kopciuszka w Disneylandzie jest tylko namiastką średniowiecznych czasów.”

wniosek: przed podpisaniem umowy warto zobaczyć jak sypie się ten system w ojczyźnie retail. Zresztą jak wiemy nie tylko tam. Pamiętajmy, że w Polsce ochrona najemców jest żadna.

pustostany, bankruci, przeliczeni, galeria handlowe w USA, New Yorker, 

 

Policja się wypięła-poradnik najemcy

Oto pierwszy z listów które do mnie dotarły. Ten dotyczy galerii Carrefour Polska w Lublinie.

„Chcielibyśmy podzielić się świeżymi doznaniami sprzed kilku dni odnośnie współpracy z Carrefour Polska.

 

W dniu 22 sierpnia 2013 roku zawarliśmy umowę z CF Polska na dwa lokale w Galerii Lubelskiej, na okres 1 roku, z opcją przedłużenia na czas nieokreślony z okresem wypowiedzenia 3 –mce.

 

W dniu 11 sierpnia zgłosiliśmy formalnie inwentaryzację w obu lokalach w dniach 18-20 sierpnia. Wiązało się to z tym, że jako dystrybutor dwóch marek, (dwa lokale – dwa brandy) planowaliśmy zgodnie z wymaganiami właściciela marki, zinwentaryzować istniejący towar, wyposażenie, po czym wymienić ekspozycję na nową. Bowiem jeden lokal to firmowy sklep z odkurzaczami klasy premium, a drugi to sklep z foremkami, formami etc marki Stadter.

 

 

W związku z wejściem w życie we wrześniu nowej dyrektywy unijnej 666/13, która to zabrania produkcji odkurzaczy o mocy pow. 1600W, producent powiadomił wszystkich dystrybutorów o wycofaniu aktualnych modeli, które jak zdecydowana większość i innych marek ma moc pow. 2000W i zwrocie ich do producenta. Producent niemiecki już ma przygotowane w zgodnie z nową dyrektywą modele, które wchodzą do sprzedaży we wrześniu. Wymiana ekspozycji w sklepie w foremkami zbiegła się z wprowadzeniem przez markę Stadter nowego katalogu produktów od września, (co 2 lata jest nowa oferta, i nowy katalog, teraz na 2014-2015), poza tym spora część produktów spożywczych takich jak cukry dekoracyjne, pigmenty, barwniki spożywcze, kończą przydatność do spożycia we wrześniu (termin przydatności 2 lata). Zatem musieliśmy wycofać te produkty ze sprzedaży.

 

W celu realizacji planów, zakupiliśmy nowy towar m.in. do zatowarowania sklepów w Lublinie, nowe wyspy, displaye przystosowane do nowych produktów, nowej ekspozycji etc.

 

W dniu 11 sierpnia br. również zgłosiliśmy awizację prac nocnych 19-20 sierpnia w celu zmiany aranżacji jak i ekspozycji i zatowarowania nowymi produktami. Do realizacji tego zadania wynajęliśmy firmę zewnętrzną.

 

Formalnie wszystko zgodnie z warunkami umowy. W odpowiedzi dostaliśmy zgodę na 3 dni inwentaryzacji i zgłoszone prace.

 

W dniu 18 sierpnia rano, kiedy nasi pracownicy lokalni jak i z Warszawy przybyli celem przeprowadzenia zgłoszonych prac, czyli inwentaryzacji, zabrania wycofanego ze sprzedaży towaru, by następnego dnia firma zewnętrzna mogła przeprowadzić zlecone prace aranżacyjne i wprowadzić nowy towar na ekspozycję i magazyn, zostali zatrzymani przez ochronę.

 

Oskarżono naszych pracowników o kradzież majątku należącego do Carrefour, wyrzucono ich z lokali, lokale zamknięto wraz z znajdującym się tam wyposażeniem i towarem, odcięto media.

 

Awantura oczywiście była na całą galerię, niestety Pani Manager Galerii w asyście ochrony wyprowadziła naszych ludzi z obiektu jako nie upoważnionych do przebywania. Nawet osobie z księgowości z Warszawy nie pozwolono zabrać swojej prywatnej torebki. Dopiero po negocjacjach i zgłoszeniu sprawy na policję otworzono na chwilę lokal i wydano torebkę. 

 

 

Nasza firmę oskarżono o złamanie warunków umowy, że chcieliśmy rzekomo opuścić galerię bez ich zgody, oraz że łamiąc prawo wywieźliśmy towar, należący do Carrefour. Bowiem zgodnie z otrzymanym stanowiskiem Pani manager towar jak i całe wyposażenie należy do nich. Po prostu nas wyrzucono.

 

A my w tych dniach i godzinach  mieliśmy zgłoszoną inwentaryzację i zmianę ekspozycji. W lokalach poza towarem handlowym znajduje się wyposażenie, które zostało nam powierzone przez właściciela marki, zostały komputery kasy fiskalne, pieniądze w kasie itd.

 

Po wielogodzinnej walce z centralą w Warszawie, okazało się, że zaszło domniemanie, że chcemy zakończyć działalność w galerii, w tym celu zabezpieczono lokale, ale kiedy odwołaliśmy się, że jest to nie zgodne z umową, bowiem prawo zastawu nie ma tu zastosowania, ponieważ jak uzgodniliśmy wspólnie nie jesteśmy dłużnikiem, regulujemy terminowo opłaty, a na dzień 18 sierpnia mieliśmy otwartą bieżącą fakturę płatną do 20 sierpnia, to zmieniono wersję, nowa w godzinach już wieczornych była taka, że w ogóle zajścia nie było, nikt nas nie wyrzucił, nikt nie odciął prądu, a Pani manager w ogóle tam nie było ponieważ jest na urlopie.

 

Na szczęście jeden z naszych ludzi wykonał kilka zdjęć tego zajścia, zanim ochrona mało nie wyrwała mu telefonu.

 

Teraz już wiemy, że jest to standardowa praktyka, z uwagi na kończącą nam się umowę, wchodzą bandycko, celem zabrania wszystkiego.

 

Wyrzucono nas z lokali pomimo, że zgodnie z mową mamy prawo i obowiązek prowadzić tam działalność, a jednocześnie teraz straszą nas ogromnymi karami, jeśli w dniu 21 sierpnia, czyli po inwentaryzacji nie rozpoczniemy prowadzenia sprzedaży w lokalach, i zarzucono nam złamanie umowy itd….

 

Mało tego w lokalach mamy kamery IP i nawet z Warszawy widzimy co się tam dzieje, od poniedziałku kilkakrotnie wchodzili do naszych lokali, niestety zapis tego odbywa się na lokalnym komputerze, który razem z kamerą może w każdej chwili zniknąć, zauważyliśmy też, że jedna z osób wyniosła w oryginalnym opakowaniu odkurzacz. Niestety nasz pracownik, który już kilkakrotnie na miejscu próbował dostac się do lokali, ale prąd jest docięty i roleta nie działa, na każde żądanie otwarcia i dostępu do lokali ochrona odsyła do manager, a ona do Warszawy, i tak bez końca…

 

Natychmiast odstąpiliśmy w rybie natychmiastowym od umowy i wezwaliśmy ich do wydania mienia. Mamy kolejny dzień i nic, totalna spychologia. Jedno stanowisko, 21 sierpnia macie otworzyć lokale i działać inaczej kary 10x czynsz.

 

Zawiadomiliśmy dzisiaj prokuraturę i policję, policja się już wypięła.

 

Przestrzegaliśmy umowy i nie sądziliśmy że taki bandytyzm nas spotka, pozostawiony towar to przeszło 150 tys zł, wartość urządzeń i wyposażenia blisko 100 tys, nie liczę już poniesionych kosztów zakupu nowego towaru, mebli itd.”

(imię i nazwisko autora listu do wiadomości Stowarzyszenia)

 

wniosek: przed podpisaniem umowy, a także w jej trakcie najemca jest traktowany jak potencjalny złodziej. Gzie są organa ścigania? Mamy nadzieję, że lubelska prokuratura nie zlekceważy tej sprawy tym bardziej, że zarząd Stowarzyszenia zamierza doprowadzić do spotkania z prokuratorem generalnym, który ostatnio nie miał najlepszej prasy.

W pułapce-poradnik najemcy

Polecam lekturę potencjalnym najemcom.

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3546771,naukowcy-architekci-i-najemcy-galerii-handlowych-wieszcza-ich-koniec,id,t.html

To też warto przeczytać. Od siebie dodam, że moja propozycja tytułu „W pułapce” przepadła. Jutro zapraszam do lektury New Yorkera dotyczącego galerii i ich przyszłości w Stanach.

http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,130330,16489284,Moja_handlowa_kleska__Najemca_w_galerii_stracil_pieniadze.html

Do myślenia-poradnik najemcy

Witam po przerwie wakacyjnej.

Obiecałem sobie, że nie będę komentował komentarzy. W tym sensie, że je czytam, ale nie upajam się nimi. Poza tym, jak w życiu. Są różne. I dobrze. Mają dać do myślenia. Pobudzić do dyskusji. I przestrzec. Sieć jest pełna różnych informacji. Została wzbogacona o blog-informacje o galeriach od kuchni. Taki cel obrałem i zamierzam się go trzymać.

Otrzymałem kilka listów. Sukcesywnie je przedstawię. Dziękuję kancelariom prawnym, które złożyły swoją ofertę dotyczącą obsługi w relacjach z zarządami galerii handlowych. Czytelnikom, którzy podzielili się swoimi doświadczeniami oraz mediom.

Akurat w przypadku GW zaznaczam, że nie chodziłem, nie chodzę i nie zamierzam chodzić po redakcjach. Pani Ewa rozpoznała mnie po blogu. I Ona i ja lubimy koty. Zadzwoniła. Rozpoznała z bloga. Kiedyś współpracowaliśmy. Jako były współpracownik Polskiego Radia, komercyjnego radia, współpracownik TVP, naczelny w lokalnej prasie-nie muszę chodzić po redakcjach. Daję mediom gotowca. A jeśli zechcą, aby coś dodać to jestem otwarty. Jeśli uznają, że jest temat to jest, jeśli nie, to nie. Tak to działa. Nie mam parcia na szkło, ani tani pseudocelebrytyzm.

Podaję raz jeszcze maila do kontaktu: danielbielsko@poczta.fm lub oson@vp.pl

P.S. W minionym tygodniu odnotowałem ponad 33.000 odświeżeń na blogu.

wniosek: przed podpisaniem umowy sugeruję zasięgnięcie maksimum możliwych informacji dotyczących realizacji zawartych umów i zweryfikowanie czczych i wyssanych z palca informacji dotyczących zarabiania.

stowarzyszenie oson, media, blog przeliczeni, kraj

Jak w lesie-poradnik najemcy

Dziś o grzybach. Te zdjęcia zostały zrobione w jednej z galerii handlowych. Pracownicy odkryli te plamy. Jakie to ma znaczenie? Nie jestem lekarzem zatem nie chcę się wcielać w jego rolę.

Jaki jest grzyb każdy widzi.

Czy może to być podstawą do roszczeń i wypowiedzenia umowy? Może. Czy można galerię pozwać? Można. Czy można taką sprawę wygrać? Sądzę, że tak. Czy można taką galerię zamknąć? Jak najbardziej. Czy galeria powinna przeprosić i zapłacić karę? Nie wykluczone. Czy ktoś o tym w Polsce wie, co może kryć się w ścianach na prędce zbudowanych budynków? Do tej pory nie wiedział.

Czy służby się tym zajmą? Kompleksowo?

 

 

 

 

 

Znając realia powiem tak…różnie może z tym być. Żyjemy w czasach, gdzie białe dawno białym przestało być, a czarne to ciemnogród i zacofanie. Ta mieszkanka kolorów grzyba pokazuje swoisty daltonizm pracowników systemu retail.

Znów usłyszymy : nie wiedziałem, nie wiedziałam, myślałem, myślimy, może się uda a może nie, to nie  my to oni, ktoś itd.itp?

 

 

Więc spodziewam się, że  usłyszymy, że jest fajnie, jest super, jest pięknie, a najemcy to nieudacznicy i frustraci? Że to ich wina i kara za te budowlane buble?

P.S. Dziś w Sądzie złożony został wniosek rejestracyjny stowarzyszenia OSON. Podaję maila do kontaktu: oson@vp.pl. Wyjeżdżam dziś na Bałkany. Po powrocie wracamy do tematu. Pamiętacie ostatnią scenę z Vabanku? Parafrazując zapowiem, że to dopiero początek-by żyło się lepiej. Wszystkim. Pro publico bono.

wniosek: podpisanie umowy może być groźne dla zdrowia najemcy i pracowników. O Klientach nie wspominam, bo skąd mają o tym wiedzieć. Przed podpisaniem umowy proszę i takie niespodzianki wziąć pod uwagę.

budowlane buble, zagrożenia, wady ukryte, zdrowie, kraj

 

 

 

 

12 straconych lat-poradnik najemcy

Tyle czasu prowadził bielski przedsiębiorca sklep z markową odzieżą na I piętrze ogromnej galerii. Jutro zamyka sklep i wychodzi z torbami w dosłownym tego słowa znaczeniu.

 

 

-W ubiegłym roku miałem jeszcze 400 tysięcy długu, odrobiłem 150.000. Nie chcę słyszeć o galerii handlowej. Żadnym markecie. Nigdy…

Zostało mu 250.000 złotych do spłaty. Mężczyzna ma 62 lata, jest po zawale. Pozostaną po nim puste półki.

Ale na chwilę. W jego miejsce wchodzi kolejny najemca. Franczyzobiorca tej samej marki. Marki która wymaga od franczyzobiorcy remontów za jedyne…pół miliona złotych co pięć lat. Czy remont jest potrzebny czy nie. Ten sklep jest w  świetnym stanie technicznym. Nowy najemca wchodzi na gotowe. Lekki lifting i może działać. Stary najemca zostaje wypluty z systemu. Jeszcze posiada malutki sklepik w centrum miasta. Ile lat potrzebuje żeby to odrobić?

 

 

Co ciekawe spotkałem znajomą. Pracowała poprzednio w galerii rozbudowywanej w której miałem swój punkt. – Pracuję w tej branży od kilkunastu lat…to jest pozorna masówa. Szybko wybudować. Złapać najemców. Potem już nikt się nimi nie przejmuje. -Słyszała Pani o grzybach?-A co Pan myśli? Tu mi na głowę kapie. Niby się nie leje, a się leje to i grzyb być musi… przecież te budowy to na zasadzie szybko, szybko, szybko.

No tak. Pamiętam. Na jednej z budów taki był pośpiech, że zanim prokuratura zorientowała się o co chodzi dwoje ludzi zginęło. To było wiele lat temu. Czy ktoś jeszcze o tym pamięta?

Wychodzę z galerii. Świeże powietrze. Lekki wiatr. Chłodno. Zaciekawił mnie ten grzyb. I to bardzo.

wniosek: system nie uwzględnia, ani wieku ani stanu. Stan posiadania często przepada, nieodwracalnie. Przed podpisaniem umowy proszę o tym pamiętać.

śmierć na budowie galerii handlowej, wilgoć, zasady, bankructwa, system

Bankrut-poradnik najemcy

Dziś o bankrucie. To ludzie non name.

Nie mówimy o cwaniakach, którzy  kładą firmę dla innego biznesu. Wyprowadzają środki ze spółek, a potem opływają w luksusy śmiejąc się w twarz organom ścigania. Poznałem człowieka, którego szwagier wyłudzał VAT. Adam (powiedzmy, że tak miał na imię) podpisywał dokumenty. Wszystko miało być lege artis. Po jakimś czasie został wezwany do skarbówki. Został dłużnikiem na kilka milionów. Moja znajomość z nim zakończyła się na kwocie 16 milionów złotych długu wobec Urzędu Skarbowego. Tyle był winny wyłudzonego przez szwagra VAT-u wraz z odsetkami.

W tamtym czasie człowiek potrzebował pomocy. Znalazł prestiżową pracę. Dobrze zarabiał. Na umowę o dzieło. Więc miał z czego żyć. Podobnie jego żona. Wysokiego szczebla specjalistka.

Żyli z wyrokiem na umowy o dzieło.

Adam się rozpił. Stracił dobrą pracę. Nie wiem co z dwójką jego dzieci i małżeństwem się podziało. Ale wiem, że się staczał. Co piątek meldując się na policji, bo dostał dozór  z zakazem opuszczania kraju.

A szwagier? W domu z basenem współczuł rodzinie. Co się stało z pieniędzmi? Nie powiedział. Nie on był oskarżonym, bo nie on podpisywał.

Tyle tej historii, a teraz przejdźmy do innego bankruta. Kobieta (l.56).

Spotykam ją na ulicy nieopodal galerii handlowej w Warszawie. –Straciłam wszystko. Pieniądze, rodzinę, bliskich. Jestem na dnie. Nie ma już nic. Straciłam godność. Zdrowie. Wszystko.

Jestem poruszony. Tak wygląda współczesny bankrut w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pogryzione ciało przez pluskwy szokuje. Kobieta nie panuje nad czynnościami fizjologicznymi, ale to zdjęcie daruję. Jest zbyt drastyczne. Te publikuję , aby uświadomić . Nie niszczcie ludzi. Wzywam straż miejską. Kobieta nie chce pomocy lekarskiej. Podnosi się i powoli kuśtykając…odchodzi.

Wniosek: podpisanie umowy w galerii handlowej może prowadzić do wyniszczenia, załamania nerwowego, nałogów, patologii, utraty godności, rozpadu małżeństwa, związku. Przed jej podpisaniem proszę pamiętać, że w krótkim czasie można stracić wszystko.

bankruci, galerie handlowe, problemy, ludzkie historie, kraj