Dziś II odcinek Poradnika Najemcy w galeriach handlowych w systemie retail z grzybnią.
wniosek: warto wejść na youtuba. Widzów na pierwszy-premierowy filmik przybywa. Serdecznie dziękuję. Pozdrawiam.
Dziś II odcinek Poradnika Najemcy w galeriach handlowych w systemie retail z grzybnią.
wniosek: warto wejść na youtuba. Widzów na pierwszy-premierowy filmik przybywa. Serdecznie dziękuję. Pozdrawiam.
Dziś o psach. Gdybym miał zwizualizować zdjęciami problem to zrobię to tak. Lubię nie tylko koty, ale i psy. Przyrównam najemcę do psa. Przed podpisaniem umowy wygląda tak. Wypasiony, spokojny, fajny.

A po mniej więcej pół roku po jej podpisaniu najemca-pies wygląda tak.

Zaszczuty. Wystraszony. Przywiązany jak pies do galeryjnej budy.
To początek pieskiego życia. Bez adresu. Bez domu. Bez wsparcia ze strony Państwa. A wiemy, że to jest wał. Podobny do tego z Nowego Dworu Mazowieckiego, gdzie obok wału budowana jest rzekomo galeria.

Proceder naciągania najemców z tamtego terenu przedstawię w przyszłym tygodniu.
A dziś zapowiadam to o czym będzie można przeczytać jutro.

Poważne wydawnictwo zainteresowało się tematem. Po Gazecie Wyborczej, The Times, zachęcam do lektury Gazety Prawnej. I odsyłam do lokalnego wydania Gazety Tydzień w Jaworznie. Zainteresowani mogą wyguglać na stronach internetowych tego pisma. Zapraszam też na stronę www.oson.info.pl. Dziękuję bielskiej firmie eprojekt za błyskawiczne postawienie strony.
wniosek: przed podpisaniem umowy warto się doinformować.
Przenieśmy się do Poznania. Publikuję list od jednego z pracowników tamtejszej galerii.
„Jestem pracownikiem jednego z punktów usługowych w poznańskim centrum handlowym. Pozwolę sobie nie podawać nazwy, ale istnieje ono już ładnych parę lat. Choć pracuję dopiero 2 lata tam, posiadam wiedzę z zakresu wszelkich spraw dotyczących relacji pomiędzy szefostwem a dyrekcją centrum.
Nieraz jestem posyłany żeby coś załatwić itp. itd. Jakiś czas temu przyszedł do nas okólnik, taki podnoszący na duchu.
Koła procentowe, wykresy, jak to wspaniale dzieje się na miejscu, że
panuje hossa, że liczba klientów wzrosła, tylko pytanie dlaczego w tym
samym okresie można było zanotować spadek sprzedaży o jakieś 15%,
który do dziś się utrzymuje?
Kolejna ciekawa historia: pewien sklep postanowił przenieść się z lokalu na stoisko (10 000 pln za lokum,stoisko 5000 pln). Jako, że mamy „dogadane” z dyrekcją, iż na terenie centrum nie może powstać działalność identyczna z naszą nie
przejmowaliśmy się tym. Do czasu!
Pewna duża polska firma, będąca konkurującą w stosunku do naszej, mniejszej postanowiła przejąć pusty lokal. Baaa, bez koperty od nich się nie obyło (słyszeliśmy o ich praktykach z pewnych źródeł). Nagle okazało się, że albo my weźmiemy ten pusty lokal, albo jest duże prawdopodobieństwo, że oni tam wejdą. I tak jesteśmy w posiadaniu dodatkowego miejsca w centrum o wartości
10 000 zł / mc. Umowa podpisana została na 3 lata!
Tak zażądała sobie dyrekcja. W chwili obecnej od stycznia tego roku nasza firma zalega już 2 miesiące z czynszem i wszystko idzie w złym kierunku.
Jestem tylko pracownikiem, w dodatku źle opłacanym, więc więcej
szczegółów nie podam, jako że niedługo będę ojcem.
Mam nadzieję, że sytuacja zmieni się w centrach handlowych, gdyż
zamiast wydawać pieniądze na wysokie czynsze, można było by lepiej
opłacać pracowników. Poznań szczyci się nowymi miejscami pracy w
powstających nieustannie centrach, ale pracę za najniższą krajową w
dodatku gdzie prawa pracownicze są łamane, można nazwać promocją
niewolnictwa przez miasto. Jeszcze dwa miesiące pozostały mi męki w
centrum handlowym i powiem szczerze – nigdy więcej. Mam lepszą
perspektywę, ale po mnie przyjdą kolejni i kolejni…”
Dziękuję Panu za ten list. To swoisty kolejny dowód patologii. Poruszył Pan wątek praw pracowniczych. Jestem zdania, że w galeriach handlowych są łamane nie tylko psychiki, ale Prawa Człowieka. Jutro będę w Poznaniu zatem jeśli jest Pan stałym Czytelnikiem to chętnie poznam najemcę-oczywiście anonimowo. Bo przecież strach się bać. Ale dopóki będzie dominował strach.Nie zmieni się nic.
wniosek:przed podpisaniem umowy proszę się poważnie zastanowić.
prawa pracownicze, konkurencja w galeriach handlowych, casusy, relacje, najem w galeriach handlowych, umowy, umowy na gębę, Poznań
Dziś o chorobach
Uczą nas jak robić biznes. W poniedziałek dostałem korekty fv z galerii ze stycznia i lutego 2014. Dzwonię zapytać co się dzieje.

-Witam. Chcę się dowiedzieć o co chodzi. Dlaczego teraz?
-Tak, wie Pan teraz dopiero wystawiliśmy te korekty, bo jest tutaj Pan Darek i teraz dopiero jest nas więcej i dlatego tak późno Pan je dostał-tłumaczy się pani z księgowości.
-Nie interesuje mnie to. Tak wygląda profesjonalizm z Waszej strony? Nie moim problemem jest to że jesteś niedoetatyzowani. Jest Pan S. (dyrektor finansowy)?
-Niestety ma bypassy wie Pan…w szpitalu był…
-Ja mam prostatę. Więc proszę mi nie opowiadać o nie moich chorobach. Dzwoniłem do głównego Dyrektora. Nie odbiera, nie oddzwania. Więc czekam. Chcę go dopytać czy nie potrzebuje wsparcia.
Wniosek: chaos organizacyjny praktycznie na każdym etapie prowadzenia firmy. Od maja mnie nie ma w galerii.
Przed podpisaniem umowy proszę nie spodziewać się, że mamy do czynienia z poważnym biznesem. Ten przykład pokazuje, że nerwowo jest po obu stronach i że chory ten system prowadzi do groźnych chorób.
Za skandal uważam podawanie informacji przez telefon o stanie zdrowia człowieka. Kłania się podstawowa wiedza z ustawy Ochrona Danych Osobowych. Sugeruję szkolenie w tym zakresie jak i z rachunkowości i księgowości plus profesjonalna obsługa Klienta. I nie oszczędzanie na etatach.
P.S. Panu S. sugeruję zmianę pracodawcy i życzę szybkiego powrotu do zdrowia. W ramach Poradnika Najemcy prezentuję przykładową fv.
dokumentacja systemu, zarządzanie, informacje, system retail
Dziś o pyle.
Tak wygląda remont kapitalny prywatnego domu.

A tak zabezpieczenie pyłu.

W przypadku prywatnego domu to wiemy, że sprzęty skwapliwie chowamy, aby móc z nich korzystać na przyszłość.
A tak wygląda sprzęt IT w lokalu jednego z najemców handlującego sprzętem. W środku galerii zarząd wymyślił przebudowę, rozbudowę i wprowadzenie nowego dużego najemcy.



Pracownicy sklepu do pracy przychodzili wcześniej, aby odkurzyć „zapylone” sprzęty.

-Ten skandal ich nie obchodził. Pył – był wszędzie. Czyściliśmy sprzęt atak, aby Klient tego nie zauważył-wspomina jeden z pracowników. Sprzęty w środku zanieczyszczone.
Wniosek: przed podpisaniem umowy proszę wymóc określenie, kto ponosi koszty w trakcie rozbudowy, kto pokrywa szkody za szkody, zniszczenia, uszkodzenia w lokalu czy sprzętu. Kto płaci za spadek obrotów. Takie prowadzenie biznesu przyszłości nie ma.
Szkody w galeriach handlowych, remonty, rozbudowy, przebudowy i tego konsekwencje, galerie, system retail.
Dziś o telefonach.
Zadzwoniłem. – Jestem z Wadowic. Chcę się z Panem spotkać-słyszę głos mężczyzny w słuchawce. Lubię to miasto. Zadbane. Wszędzie kremówki, nawet lody są „kremówkowe”. Fontanna na rynku, ruchliwe uliczki pełne straganów. Tam się umówiliśmy. Czekam.
–Nie wiem, czy Pan to nie pan-podchodzi kobieta z wyborczą w dłoni. Patrzy na zdjęcie. Potem na mnie. -Myślałam, że pan jest starszy. Pomyślałem, że jest chyba rozczarowana. Pamiętam jednak, że to miał być facet. – Kim Pani jest?
-Wspólniczką brata.
Jesteśmy w kawiarni. Zamieniam się w słuch.

– 17 lat prowadziliśmy naszą rodzinną firmę. Zniszczyli nas. 70 ludzi wylądowało na bruku. Sklepik w Wadowicach pracował na zadłużone sklepy w galeriach. W końcu nie daliśmy rady. Zabiły nas zbyt wysokie czynsze-dodaje Marcin.
Marcin (38 l., 1 dziecko) i Bożena 48 l. dwoje dzieci-studenci.
-Prowadziliśmy sklepy w czterech galeriach handlowych: w Tarnovii w Tarnowie, w Oświęcimiu w Nivie, w Centrum Max w Chrzanowie i w galerii Zielonej w Żywcu. Piąty sklepik był w Wadowicach-mówi Bożena.
– Byłam odpowiedzialną za rozwój sieci. Za kilka dni jadę na zbiór winogron zarobić na życie-dodaje Bożena.
Odzieżowa firma była polską marką. -Przegraliśmy z wielkimi sieciami i ogromnymi pieniędzmi na marketing, ale nie to nas wykończyło.
W galeriach było coraz mniej ludzi. Nie było Klientów-dodaje.
Spółkę prowadziła czteroosobowa rodzina-dwaj bracia i dwie siostry. Dziś telewizory są zaplombowane, meble w mieszkaniach. Po firmie nie został żaden ślad-jedynie w komorniczych i sądowych papierach.
– Pożyczamy i zwracamy z pożyczonych pieniędzy. Tak to wygląda. Przez te lata wyprzedawaliśmy się sukcesywnie żeby zaspokoić głód galerii. Przez lata płaciliśmy rzetelnie podatek dochodowy, sumiennie. Od 2 lat nikogo nie interesuje jak nam pomóc… mamy jeszcze jedną sprawę z galerią w sądzie. Nie wiemy jaki będzie jej finał…
Rodzina ma pozajmowane wszystkie konta. Na rzecz galerii, ZUS-u, miasta-podatki. Komornicy nachodzą ją z każdej strony. Rata do Banku to 7000 tysięcy miesięcznie.
Kończymy rozmowę. Co za historia. Ludzie mają problem z kasą na lekarza. Bo jak niepłacone składki. To zajęte konto. Jak zajęte konto. To leczysz się prywatnie. Nie masz pieniędzy nie masz leczenia. Wymieniamy numery telefonów. Nagle Marcin zadaje pytanie. – Wiesz po czym poznać w Polsce przedsiębiorcę bankruta? Po telefonach-wszystkie zdezelowane i na kartę…

wniosek: przed podpisaniem umowy proszę pamiętać o konsekwencjach i o tym, że dane podawane do publicznej wiadomości, a także najemcom przed podpisaniem umowy są kłamliwe. Nie ma znaczenia pozycja na rynku i marka. Czynsze są odrealnione. System nie zna litości. To że płaciłeś podatki kiedy miałeś. Nie ma znaczenia.
bankruci w galeriach handlowych, system, wyniszczenie, niszczenie polskiej przedsiębiorczości, Wadowice, kraj
Arcyciekawy wątek pojawił się na zliftingowanej stronie wirtualnej polski. Polecam. Tytuł:” Nowe galerie handlowe zabierają miejsca pracy w Poznaniu”. Pojawiła się też specyficzna sweetfocia. Mam nadzieję, że autor tego tekstu pogłębi temat i zajrzy do środka.
Cieszę się, bo media ogólnopolskie zaczynają zajmować się tematem na różne sposoby. Pokazując go w różnych ujęciach i z wielu perspektyw. Cieszy mnie, że najemcy z Poznania zaprosili nas na spotkanie do stolicy Wielkopolski. Skorzystamy. Do Opola też dojedziemy po drodze.
Pokażę Państwu w jaki sposób uniknąć pułapki w kilku dużych miastach.
Nasze ustalenia są zadziwiająco otwierające coraz bardziej szeroko oczy. Nie da się jednak pisać o wszystkim na raz. Dlatego pewne kolejne ustalenia jedynie sygnalizuję. Odwiedziłem znajomych w Jaworznie na Śląsku. Poznałem właściciela lokalnej gazety. Krzysztof Gałecki, naczelny -pokazał mi budowaną tam galerię.

Zajrzałem przez dziurę w blaszanym płocie.

Trwa tam teraz szybka budowa. Do dziury wprawdzie wpada deszcz co jest normalne, ale jak wiemy tam gdzie woda tam z reguły grzyb. Trwa teraz komercjalizacja zachęcająca do podpisywania umowy.

A ja zachęcam do telefonowania do mnie celem uszczegółowienia zagrożeń. Pamiętacie film „Na kłopoty Bednarski?”-nie odpowiem na każde pytanie)))
wniosek: przed podpisaniem umowy sugeruję odwiedzenie placu budowy. Jak to wygląda i co gdzie pada i jakie tego mogą-nie muszą, być skutki.
galeria handlowa, komercjalizacja, budowa, Poznań, Jaworzno
Dziś o obrazie. Taki wisi na mojej ścianie. To reprodukcja-od imiennika.

A taki od wczoraj znalazł się na youtubie. Czyli, krótko mówiąc założyłem vloga. Czyli bloga w wersji Retail TV. Nie byłem w stanie opisać tego filmiku mimo dość sporego zasobu słów, bo to co zobaczyłem nie potrafię opisać. Jedynie obrazem.
Uaktywniłem się też na fejsie i wczoraj klikałem do późna. Otóż mam wrażenie, że niebawem Stowarzyszenie się rozrośnie. Dziś reprezentujemy Bielsko, Tarnów, Czechowice Dziedzice, Warszawę, Lublin, Wrocław, Opole, Szczecin i Poznań. To są najemcy. Ale chętni są też menegerowie zatrudnieni w galeriach i pracownicy. Mamy formułę otwartą, bo problem jest społeczny. Dlatego cieszę się, że nas przybywa. Mamy też profil OSON-u na fejsie. Obiecuję, że po weekendzie pojawi się strona w sieci. Póki co zapraszam Czytelników i już widzów na społeczną tubę.
Czekam na Wasze maile, zdjęcia, opinie komentarze. Najciekawsze zamieszczę na blogu i vlogu. Tymczasem pozdrawiam)
Wniosek: przed podpisaniem umowy sugeruję konsultację z naszym stowarzyszeniem.
P.S. Co piątek przed weekendem zapraszam na kolejne odcinki Retail TV.
Dziś o plackach.
Podobno w Starej Kablowni w Czechowicach Dziedzicach ma powstać plackarnia. Dziś wygląda to tak.

Nie za fajnie. Takie zabezpieczenie powiedziałbym średnio wizerunkowe, ale być może przyciąga klientów do restauracji. Ta niestety z reguły wygląda tak:

Po ewentualnym otwarciu plackarni napiszę, żeby pomóc najemcy, że jest otwarta. Tak jak dla dobra najemców i klientów przedstawiam ten cementowy placek, który na szczęście nie spadł nikomu na głowę w Galerii Gemini Park w Bielsku-Białej.

Ale to wejście to już poważniejsza sprawa.

Grozi w każdej chwili posypaniem się. Dlatego sugeruję wymianę tej szyby-dla dobra Klientów. Zaklejenie dziury kartką może nie być trwałe.

A malowanie tej strony zewnętrznej też jest potrzebne. Bo przecież produkt dobrze zapakowany z reguły wygląda lepiej niż to co w środku.


Wniosek: przed podpisaniem umowy proszę o rozwagę szczególnie widząc jakie są priorytety. Czyli szyba może spaść i pokaleczyć, ale ściany muszą być ładne. Najemca nie ma prawa wywiesić kartki z informacją np. że poszukuje pracowników. Może to zrobić jedynie na „ładnej” tabliczce, którą akceptuje tzw. zarząd. Najemca nie ma prawa wykonywać żadnych prac w ciągu dnia nawet jeśli wysiądzie mu światło, bo źle to niby wizerunkowo wygląda. Najemca musi zamknąć punkt i rozpocząć prace po zamknięciu galerii, czyli w nocy. Firmy pracujące na rzecz najemców nie mogą się nadziwić o co tu chodzi. O „wizerunek” proszę Państwa.
stan techniczny galerii handlowych, wizerunek galerii, wizerunek najemcy, PR, kraj
Mam wrażenie, że w niektórych galeriach pracują ludzie nie przygotowani do zawodu tzw. menagera. Zadzwoniłem do Galerii Handlowej w Lublinie. Skądinąd przepiękne miasto, a ludzie życzliwi. To takie wschodnie dusze.
Chciałem się dowiedzieć jak Carrefour Polska zamierza rozwiązać konflikt z firmą SEBO Polska sp. z o.o. i zajęcia majątku przez galerię. Odsyłam do listu który opublikowałem parę dni temu pn. „Policja się wypięła”.
Dzwonię.
Witam. Nazywam się Daniel Dziewit. Jestem prezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Najemców chciałbym porozmawiać z dyrektorem galerii.
A w jakiej sprawie?
A z kim mam przyjemność?Przedstawiłem się Pani, więc wypada też się przedstawić…
Agata Ostaszewska.
Połączy mnie Pani z dyrektorem?
Może Pan ze mną rozmawiać.
Czyli Pani jest dyrektorem?
Nie.
A kim?
Ale w jakiej sprawie Pan dzwoni.
Ale przedstawiłem się, że reprezentuję stowarzyszenie zatem chcę wiedzieć, kim Pani w takim razie jest w tej galerii.
Jestem zarządcą obiektu.
Czyli?
Menegerem w galeriach handlowych.
W jakich?
Dzwoni Pan w sprawie Lublina.
Jak zamierzacie rozwiązać sprawę z firmą SEBO?
Ja Panu nic nie powiem. Może pan NAWET wysłać maila w tej sprawie.

(na zdj. zaplombowany lokal z majątkiem firmy)
NAWET napisałem.
Podziękowałem i wysłałem maila z zapytaniem jak w takim razie Galeria Lubelska zamierza rozwiązać problem z najemcą. Pani Ostaszewska nie wie, czy nie chce wiedzieć, że należy się po prostu przedstawić jak człowiek na stanowisku.
Póki co nie jest na tyle znana, żeby rozmówca wiedział, czy po drugiej stronie jest sekretarka, dyrektor lub jeszcze ktoś z obsługi galerii.
Pani Agata pracuje w tej firmie od prawie 7 lat, a rozmawia jakby miała do czynienia z petentem. Nie dziwi mnie to szczerze mówiąc.
To taki francuski savoir-vivre po polsku. ((fr. savoir – wiedzieć, vivre – żyć; „znajomość życia”), czyli ogłada, dobre maniery, bon-ton, konwenans towarzyski, znajomość obowiązujących zwyczajów, form towarzyskich i reguł grzeczności obowiązujących w danej grupie).
Mam deja vu. Ciekawe kiedy dostaniemy odpowiedź. Zarządzającym sugeruję spokój. Chcemy rozmawiać o problemach najemców otwarcie. Jak ludzie. Lekceważenie nie jest profesjonalne, a rutyna wypala zawodowo i może przynieść wizerunkowe szkody reprezentowanej marce.
wniosek: przed podpisaniem umowy należy wiedzieć, że zarządzający bywają nerwowi bez przyczyny i stosują nieprofesjonalne metody w relacjach klient-Pan.
Galeria Lubelska, konflikt z firmą SEBO, relacje, informacje, poradnik najemcy