Kenijski dług-poradnik najemcy

Dziś o spółkach.

Jerzy. Czterdziestokilkulatek (prawnik). Dwoje dzieci.

– Początkowo miałem dwóch wspólników. Obaj się wycofali. W drugim punkcie miałem jednego. Też odszedł ze spółki. Świadomie zostałem sam. Wierzyłem, że podołam. Przez lata nie dostałem ani euro zniżki czynszu.

Prosiłem. Pisałem. Tłumaczyłem. Rozmawialiśmy. Tłumaczyłem. Widzieli pustki. Wiedzieli, że to nie jest moja wina. 

(na zdjęciu pustostan w Galerii Sfera w Bielsku-Białej)

Próbowali mi to wmawiać. W ich oczach byłem nieudacznikiem. Nikim. Najpierw podziękowali mi w Tarnowie. Potem wraz z rozbudową w Bielsku Białej. Ratując się przeniosłem kawiarnię do Białegostoku. Tam był czynsz „tylko” na poziomie 10 tysięcy. Wierzyłem, że się obronię. Że będę spłacał dług. Nie dałem rady.

 

Dziś Jurek to strzęp człowieka. Telefony zmienia z miesiąca na miesiąc. Dom nachodzą komornicy, bankowcy, wierzyciele. Panowie w czarnych płaszczach szukają człowieka w miejscu gdzie prowadził kenijską kawiarnię.

–Chcę o tym zapomnieć. Muszę pracować, aby wyżywić rodzinę. Nie chcę do tego wracać.

Znam tego człowieka. I tych co kolejnym najemcom wmówili, że Jurek świetnie prosperował. Że zmienił branżę. Że się wycofał. Oszukanych jest kilkoro najemców. Wstąpili do Stowarzyszenia.  Jurek nie wstąpił. –Nie chcę mieć już z tym nic wspólnego. Kibicuję Wam i mentalnie Was wspieram.

Jurek wyszedł z „biznesu” na poziomie ok.1,8 mln zadłużenia. Znaleźli się ludzie , którzy pomogli. Jego świat to religia i kościół. Rekolekcje, msze…. Nie skończył tak, jak ten człowiek leżący na ławce w cieniu platynowych balkonów w Warszawie.

 

wniosek: przed podpisaniem umowy proszę pamiętać, że formuła spółki cywilnej nie jest dobrym rozwiązaniem wchodząc w to „coś”. Sugeruję tylko spółkę z o.o. choć nie stanowi to żadnej ochrony dla najemcy. W znanych mi przypadkach wspólnicy uciekają ze spółek. Tzn. występują odsprzedając udziały. Nie warto się godzić na takie rozwiązanie licząc na niespodziewane zyski w związku z odejściem wspólników. 

realia w retail, bankruci, zadłużenia, warunki prowadzenia firmy, Bielsko-Biała, Tarnów, Białystok,Warszawa

 

Modlitwa o deszcz-poradnik najemcy

Dziś o kalendarzu i pogodzie. W ramach kalendarza najemcy Ci ostatni trochę mogą odetchnąć z ulgą. Skończyły się wakacje. Mamy nowy rok szkolny i niebawem nowego premiera.

Ten poprzedni tak zadłużył kraj, że Europa z wrażenia postanowiła go awansować. Niepojęte, ale przekazy medialne są jednoznaczne. Mieliśmy wielki przywilej się tak zadłużyć, że nikt nie wie, kto i kiedy to odrobi. Ale zostawmy ten światowy awans i wejdźmy do środka systemu.

Wrzesień to czas wzmożonych zakupów przyborów szkolnych. Można takich zakupów dokonać np. na wyspie. Nie jest to wyspa skarbów, ale faktycznie jakiś produkt można trafić w dobrej cenie. Przybory szkolne są teraz na topie.


Nie oznacza to że cała galeria hula i oto, po wakacjach mamy czas żniw. Wczoraj dowiedziałem się, że blisko 250 tysięcy rodziców nie zakupiło dzieciom kompletu książek. Nie mają pieniędzy. I ten darmowy prezent (elementarz) niczego nie załatwi.

Sugeruję potencjalnym najemcom nie podejmowanie ryzyka i jeśli podpisać umowę to jedynie na wyspę. W ramach kalendarza „zarządu” słyszałem, że inny biznes nie idzie, bo ludzie kupują książki. 

Tym razem aura była dość przychylna najemcom. –Latem modlę się nie o słońce, ale o deszcz. Wtedy ludzie uciekają do galerii-mówi mi jeden z najemców. Tym razem pogoda w sierpniu skutecznie nabijała PIK-i. Najemcy jednak nie nabili kieszeni. Bo wielu z nich jest nabitych w butelkę. To taka pogoda dla bankrutów, a nie filmowych bogaczy.

wniosek: przed podpisaniem umowy proszę sprawdzić prognozę-nie rządową dotyczącą fikcyjnych wzrostów, ale pogody biznesowej i klimatu na dole. Tzn. wśród przedsiębiorców którzy z galeriami mieli do czynienia.

biznes w galeriach handlowych, umowy w galeriach handlowych, kraj

 

 

W balona-poradnik najemcy

Dziś o informacji w skali mikro. Informuję Klientów sklepu Vobis Digital, że sklep w galerii Sarni Stok w Bielsku-Białej nie istnieje od prawie dwóch tygodni. Nie zajmowałbym się takim szczegółem, gdyby nie to, że zarząd galerii wprowadza ludzi w błąd.

Tak wygląda ten sklep dzisiaj.

 

A taką informację zapodaje zarząd Klientom.

 

Nie miałoby to znaczenia gdyby nie fakt, że Klienci Vobisa w tym punkcie mieli także serwis gwarancyjny na zakupiony sprzęt. Klient któremu zepsuł się np. laptop nie może już zostawiać sprzętu do naprawy. To jest okej? To taki wstyd napisać, że sklep nie istnieje?

Jaki interes ma w tym zarząd galerii żeby fatygować Klientów do galerii?

Celem nabicia PIK-ów?

Zwracam się z sugestią, aby zmienić ten komunikat i nie wprowadzać ludzi w błąd.

Wniosek: przed podpisaniem umowy sugeruję ustalenie co się stało z poprzednim najemcą. Zarządowi sugeruję nie kompromitowanie się i poważne podejście do Klientów galerii Sarni Stok. Niefajnie jest robić ludzi w balona.

P.S. Od dziś założyłem licznik odwiedzin na blogu. W sierpniu blog został odświeżony niespełna 50 tysięcy razy. Czytelnikom serdecznie dziękuję i trzymajmy się zasady „podaj dalej”.