O jojo-poradnik najemcy

Wielu z Was życzy mi wytrwałości w działaniach. To pokrzepiające.

Zwróćcie uwagę, że wreszcie media piszą o temacie w różnych konfiguracjach. Że galerii jest za dużo, że nie potrzeba, aż tyle, że coraz więcej pustostanów, etc.

To przeciwwaga dla publikacji, w których zapowiadane są kolejne tysiące metrów kwadratowych- a wg mnie- kwadratowych jaj. Takie jajo z biznesu widziałem w Kielcach przed galerią handlową.

Bo galeria to jaja z biznesu, z ludzi, z klientów. To wkręcenie w ten kanał informacyjny nawet Polskiej Agencji Prasowej, która trąbi w jakich galeriach można oddawać fiskusowi PIT-y. To nie są nawet jaja z nas jako takich, ale z państwa.

„Durnyś!” mówią na wschodzie. A na Zachodzie też miodu nie ma.

Tymczasem odejdźmy od konwencji jaj i przejdźmy do innego wątku. Do joja. W łódzkiej słynnej Manufakturze miałem okazję zobaczyć mistrzostwa.

 


 

Emocje. Żywy komentarz prowadzącego. Rozglądam się wokół gdzie te zakupy. Torby. Rabarty?

No nigdzie. Jojo i jajo. Tak daleko, a jednak blisko. W Manufakturze najemcy rotują jak wszędzie. Łódź pod tym względem jest dawno przeliczona, a w szczególności najemcy.

Nie bez wahania zgłosiłem bloga do konkursu na bloga roku. Jako, że mam sporo „nie kibiców” w galeriach handlowych, a jest ich ponad 400 w Polsce i w każdej pracuje ok.5-6 osób to myślę, że wreszcie zarządy mogą się wyżyć i spokojnie głosować na konkurencyjne blogi. Będą się mogli wykazać.

Firmy komercjalizujące to kolejny target życzliwych, do tego dorzucić agencje reklamowe i PR i mamy całkiem spore grono głosujących. I nie zapomnijmy o retailowych gazetkach, portalach, firmach szkoleniowych, organizatorach „cud targów”.

Niemniej jednak sam fakt wystawienia bloga daje szansę nie na nagrodę, ale dotarcie do kolejnej grupy Czytelników. I o to chodzi. O darmową promocję treści. Licznik odwiedzin założyłem we wrześniu. Od początku istnienia to ponad 200.000 odświeżeń. Biorąc pod uwagę platformę blox i ponad 420.000 blogów- mój-nasz, jest w drugiej setce. Raz idzie w górę raz w dół. Kulinarnych i modowych nie przeskoczy to oczywiste.

Nie będę nakręcał sam sobie głosów. To tak jakbym wszedł w system retail głosując sam na siebie i sam za wszelką cenę przyznał sobie nagrodę. Retail tak robi, sam na siebie głosuje, a potem wręcza pucharki. Ale to są jaja i joja. Zatem potraktujmy ten konkurs jako świetną zabawę. Znajdziecie bloga w kategorii „Życie i społeczeństwo”)

wniosek: przed podsianiem umowy w galerii handlowej wszystko wygląda poważnie. Po jej podpisaniu dochodzisz do wniosku, że to nie „biznes”, ale kwadratowe joja.

Odsetki i oszustwa „marketingowe”-poradnik najemcy

Dziś o Rzeszowie. Najemcy z tamtejszych galerii handlowych to mocna zdeterminowana grupa. Autor tego maila dokłada miesiąc w miesiąc z innej działalności i nie ma długu. Przedsiębiorca rozesłał do pozostałych informację jak galeria handlowa dorabia.

 

„Szanowni Państwo,
zwróćcie proszę uwagę na to, kiedy Develop Investment dostarcza Wam faktury czynszowe. Ja ostatnio poprosiłem o bilans wzajemnych należności i … okazało się, że od trzech lat naliczają mi różne odsetki za nieterminowe płatności tylko wszystkie faktury dostaję koło 20, dnia miesiąca, a termin płatności jest do 14. I naliczają odsetki – od 3 lat ani słowem nie pisnęli, ze naliczają odsetki.

Sprawdźcie sobie jak to jest u Was. I zbierajcie koperty, aby mieć potwierdzenie nadania na poczcie listu z fakturą”.


Z informacji do których dotarłem wynika, że to nie jednostkowy przypadek. Polecam lekturę tego listu, który jakiś czas czekał. Zaraz wyjaśnię dlaczego.

 

Z ciekawostek w naszej sprawie: chcieli nam przypisać kilka miesięcy temu „produkcję” karaluchów w naszym sklepie z siłą rażenia na całą galerię, bo łaziły im wszędzie po rurach od kanalizacji, a wymyślili, że to na pewno od nas ze względu na obecność w sklepie zwierząt.

 


Bzdura totalna, bo całe osiedla okoliczne mają problem z inwazją prusaków ze względu na bliskość rzeki, posunęli się do tego, że robili nam zdjęcia wsuwając pod metalowe meble – jakieś 2-3cm prześwitu od podłogi – kamerkę i chcieli nam udowodnić, że tam gnieżdżą się u nas prusaki, bo mamy kurz pod meblami!


 

Kolejna ekstra sprawa z grudnia – galeria wykonała dla nas przed otwarciem sklepu przekucie kanalizacyjne od nas w dół, wystawili nam za to fakturę na kilka tysięcy, usiłowali nam wmówić, że zalewamy dwa piętra niżej znajdujący się sklep Wittchen.

 

U nas było sucho (dla obalenia tego pomówienia wydarliśmy pół ściany płytek i odsłoniliśmy płyty karton gips by udowodnić, że nie tknęła ich kropla wody od początku ich postawienia czyli od 3 lat!) co ciekawsze „zalaliśmy” lokal dwa piętra niżej, nie zalewając przy okazji piętra pod nami bezpośrednio.

 

Woda dostała się na parter albo z rur w ścianie, albo z wadliwej konstrukcji ścian. Bo jak się okazało woda pojawiała się w tym lokalu zawsze po ulewnym deszczu lub teraz w grudniu po tym, jak spadło trochę mokrego śniegu, który szybko potem stopniał. 

 

Ale co ciekawe, jak kilka tygodni temu cała wielka szyba z witryny pękła u nas w sklepie i rozpadła się w drobny mak rano przed otwarciem sklepu, szybko się tym zajęli zabezpieczyli i wysprzątali i sami zamówili szybę do wstawienia, okazało się, że w podobnym czasie pękły w całej galerii 4 szyby w witrynach, pytałam w tej sprawie w firmie, która się zajmuje od lat wstawianiem witryn w całej Polsce – tego typu sytuacja nie ma prawa się wydarzyć w normalnie i prawidłowo pracującym budynku (tzn. osiadającym zgodnie z wyliczeniami, itp) taka sytuacja świadczy ewidentnie o nieprawidłowościach w konstrukcji budynku, bo szyby mimo ruchów budynku związanych z jego normalnym osiadaniem nie mają prawa pękać, bo są tak montowane, że na takie naprężenia są odporne. 

 

Niestety, też dostaliśmy „pozdrowienia” 2 dni przed świętami z wezwaniem do zapłaty kwoty 220 tys. zł (nie płacimy im nic od roku) nie zapłaciliśmy tego, bo nie mamy nawet części tych pieniędzy i choćbyśmy je mieli nie należą się one tym oszustom. 

 

Nie mam już siły żyć w takim zaszczuciu… bojąc się telefonu, dzwonka do drzwi, listonosza (chcę odzyskać chociaż strzępki swojego życia sprzed tego koszmaru)”.

 

List jakiś czas czekał, bo chcieliśmy się temu przyjrzeć z bliska i zrobiliśmy to. Niebawem w jednym z kolorowych  wydawnictw pojawi się spory reportaż dotyczący sfałszowania dokumentów.

 

Fragment tego listu zostawiłem dla siebie. Nie chodzi o tajemnicę, ale  informacje dotyczą jednego z sędziów, który fałszerstwa z pierwszej instancji uznaje w drugiej za działania marketingowe.


Chcemy się temu przyjrzeć i za jakiś czas wrócimy do tych orzeczeń jak i osoby sędziego.

Poza tym zostałem poproszony w charakterze świadka do sądu w Rzeszowie. Nie odmówiłem. Chętnie podzielę się procederem retailu z wymiarem sprawiedliwości.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej proszę zaznaczyć w umowie, że nie przyjmuje się do wiadomości naliczania odsetek za nieterminowe wysyłanie faktur.


Odsyłam do wpisu na blogu pn. „Personalny brak” z dnia 10.09.2014

Jak w bajce-poradnik najemcy

http://blogroku.pl/2014/kategorie/przeliczeni,bve,blog.html

Odwiedziłem Galerię Mokotów w Warszawie. Czterogwiazdkowa. W sensie, że ktoś sam sobie przyznał te gwiazdki mające na celu pokazać, że to synonim luksusu.

W środku dwie recepcje. Jak w hotelu.

Najpierw odwiedzam jedną z nich i zadaję pytanie.

-Czy macie tutaj wolne lokale?

-Nie ma szans. Wszystkie lokale są zajęte. Ale musiałby pan zwrócić się do zarządu.

Dziękuję i idę do recepcji numer dwa. I pytam o to samo.

-Tak proszę pana są takie możliwości, bo od czerwca jest nowy dyrektor i teraz nie przedłużane są umowy i nowe marki mogą wejść. Ale proszę się zwrócić do zarządu.

Nie zamierzam tego robić. Ale idąc dalej zauważam coś czego nigdzie nie widziałem wcześniej. „Ekskluzywna” wykładzina jak w Radissonie. Ale nie. Źle porównałem. W Radissonie jest czysta. Bo to faktycznie jest standard nie wyssany z palca.

Ta czterogwiazdkowa wykładzina wygląda tak.

I dziwi mnie to. Dzieci siedzące na niej czy na posadzce tuż obok wdychają ten pył, bawią się i beztrosko dotykają.

Jednak czego się nie robi dla tych umownych „gwiazdek”? Ta galeria uchodzi za jedną z najlepiej prosperujących. W takiej jak ta, czynsze są ekstremalne.

Bo legenda jest fajna, zresztą jak i wielu innych miejscach w  „bajce z tysiąca i jednej nocy”. „tam nie wejdziesz” „musisz mieć dojścia” i takie tam banialuki.

Ciekawy tekst pojawił się wczoraj w sieci. Wreszcie ktoś mówi o czynszach. Warszawa jest droższa niż Wiedeń. Przeczytajcie jak w galeriach „robi się pieniądze”. W wirtualu.

Pełny tekst tutaj

Co ciekawe ekskluzywizm wręcz kipi.

Na bogato.

Czyli na oko jest okej. Dziś sprzedaje się kolejne legendy, że galerie idą w”ekskluzywizm”, że mają być jeszcze bardziej ekskluzywne niż są. Patrząc z lotu ptaka szału nie ma.

Odsyłam do wpisu z dnia 02.01.2014 pn. „Dla wtajemniczonych”.

wniosek: przed podpisaniem umowy w  galerii handlowej pamiętaj, że legend jest wiele. Jedną z nich jest i ta, że na wejście w takie miejsce „nie ma szans”.


Hokus pokus-poradnik najemcy

Dobrze, że spadł śnieg. Tym bardziej, że dzieci czekają na ferie. Niektóre już wypoczywają.


Sanki, narty, ślizgawki, bałwany, prowizoryczne lodowiska, piłka na śniegu, półkolonie, wyjazdy, obozy. Tak to wyglądało kiedyś w miastach. Domy Kultury organizowały zimowy czy letni wypoczynek dla dzieci. Tymczasem galerie przejmują zimowy „wypoczynek” dzieci.

We Wrocławiu galeria zaprasza na spędzenie czasu właśnie w środku. Dzieci nie biegają, nie rzucają kulkami, ale mogą za to bawić się w interaktywne gry zimowe na multimedialnym ekranie. I skorzystać jak rozumiem z „rabatów”.

„Miłośnicy gier interaktywnych mogą wypróbować nowe zimowe gry na największym ekranie multimedialnym we Wrocławiu, znajdującym się na poziomie 1 Galerii Sky Tower”-zachęca tekst ze strony internetowej.

Na tym tle całkiem nie źle wypada pomysł Gemini Park w Bielsku-Białej. Wprawdzie galeria zamieniła się w coś co przypomina w środku wesołe miasteczko dla dzieci, ale przynajmniej na zewnątrz dzieciom ustawiono pontonową zjeżdżalnię na kółkach. Na świeżym powietrzu.

Tymczasem skoro o dzieciach to…hokus pokus i…jestem w …

W Piotrkowie Trybunalskim o pokusach zakupów zapomnij. Zresztą zaklejony pustostan to potwierdza. To jest już miejsce spotkań. Pozamykane boksy. A nie sprzedane ciuchy może wcinają gdzieś mole. Daruję zdjęcie mola. Bo galeria to taki mol. Wgryza się, kopuluje i rozmnaża. I niszczy.

Pasaż to też czytelnia.

Pierwszy raz widzę kwiaciarnię w formule wyspy. Generalnie kwiaciarnie w galeriach padają.

W fokusie jak w krzywym zwierciadle widać, że to powolny schyłek. Ale ferie dla dzieci będą.

Trwa intensywne wyklejanie nowych plakatów z feriami.

Sprzątaczka nie przeciska się pomiędzy ludźmi. Spokojnie wykonuje swoją pracę.

Te ostatnie na kawę nie chodzą. Za droga. Choć wyklejanka na pustostanach życzliwa. Nie dla nich ta kawa.

Ochroniarz małomówny. Nic nie wie, nic nie powie dlaczego tak pusto i gdzie są byli najemcy.

Zauważyłem, że trudniej pozyskiwać informacje. Jacyś zamknięci Ci ludzie się zrobili, a przecież tylko pytam…

Reasumując galerie handlowe powoli w sposób niezauważony pustoszeją z dnia na dzień. Obroty spadają, ale dzieci przybywa. To jakieś pocieszenie. Przynajmniej dla nich. Za ich zabawę zapłacą najemcy w ramach „działań marketingowych”.

wniosek: tego rodzaju akcje mające na celu przyciągnięcie dzieci do galerii a wraz z nimi opiekunów są średniej jakości atrakcją dla pracowników, handlowców i najemców.

Tak, jak „dzieci lubią misie, tak misie lubią dzieci” i nic to nie ma wspólnego z biznesem. Ani obrotem. Abra kadabra i zaklinanie rzeczywistości nie pomogą. No chyba, że dzieciom świetnie się bawić i cieszyć. Bo w końcu są ferie.

Warto o tym pamiętać przed podpisaniem umowy, bo po jej podpisaniu jesteś wyślizgany, a przy okazji rodzina. I dzieci.




Jak w Kuwejcie-poradnik najemcy

Pan Marian ma 66 lat. Sympatyczny człowiek. Polubiłem go.

To jubiler ze starej dobrej polskiej szkoły jubilerów. Wszystko było dobrze dopóki nie podpisał umowy w Pasażu w Sopocie.

-Nie wiem nawet ile mam długu. Mówiono o świetnych perspektywach, a okazało się, że w tamtym czasie turyści nawet nie mieli jak wejść do pasażu, bo otoczenie było rozkopane. Potem pojawiła się pani, która chciała ode mnie miliona złotych za załatwienie lokalu w jednej z warszawskich galerii. Nie miałem takich pieniędzy.

Mimo wszystko chcieliśmy się ratować i ta pani z agencji nieruchomości obiecała inne miejscówki w galeriach w Warszawie, Poznaniu i Katowicach. Zapłaciliśmy jej 30 tysięcy zaliczki za trzy lokalizacje. Nie załatwiła tego. Kiedy upomniałem się o pieniądze straszyła mnie Rutkowskim…

Oglądam dokumenty, pracownię. Narzędzia, urządzenia. Resztki pięknych precjozów.

Marzena-żona, projektuje biżuterię. Ma do tego talent.

-Pisały o nas kiedyś gazety. Polsat zrobił film. Kiedy wpadliśmy w pułapkę galerii szukaliśmy rozwiązania. Dostaliśmy ofertę na udział w Targach Jubilerskich w Bahrajnie.

Wpłaciliśmy 15 tysięcy dolarów pożyczonych od znajomych. Kupiliśmy bilety lotnicze i do wylotu nie doszło bo firma się „rozpłynęła”. Jak się okazuje miała „siedzibę” w Warszawie. Poprosiliśmy polskiego konsula w Kuwejcie o pomoc szukając tych ludzi na własną rękę. Oto co nam odpisał.

„Szanowny Panie,

Z przesłanej korespondencji wynika, że padli Państwo ofiarą oszustwa. W tej sytuacji sugeruję złożenie na Policji lub w prokuraturze zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.

Ponadto z dokumentów wynika, że:

1.       Nic nie wskazuje na to, że taka firma istnieje w Bahrajnie, poza jednym numerem telefonu (stacjonarnego): +973 16198690. Ze strony internetowej wynika, że firma ma adres w Indiach (w Bangalore) oraz biuro w Londynie (prawdopodobnie jest to tzw. „wirtualne biuro”). Również nazwiska osób, które się z Państwem kontaktowały, wskazują na indyjskie pochodzenie. Adres w Bangalore znajduje się też na fakturze, którą Państwo otrzymali.

2.       Przelewy zostały wykonane do Zjednoczonych Emiratów Arabskich na konto firmy II Global Business Information FZC, do banku Mashreq w Dubaju (mimo iż na poleceniu przelewu podali Państwo częściowo adres indyjski: ulica, miasto Bangalore). W związku z tym prawdopodobnie ta firma (II Global Business Information FZC z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich) została również założona przez osoby, które się z Państwem kontaktowały.

3.       W związku z powyższym kluczową sprawą w trakcie ewentualnego śledztwa byłoby ustalenie, do kogo należy firma II Global Business Information FZC z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich posiadająca rachunek bankowy, na który były dokonane przelewy.

Z mojej strony nie mogę Państwu więcej pomóc. Mogą Państwo jeszcze ewentualnie wysłać maila do Ambasady RP w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich z pytaniem, jakie są szanse na ewentualne odzyskanie pieniędzy w przypadku zgłoszenia tego typu przestępstwa.

Z poważaniem,
Adam Zakrzewski
Konsul RP w Kuwejcie
I Sekretarz
Ambasada RP w Kuwejcie
Al Jabriya, Area 7, Street 3, Villa 20
P. O. Box 5066 Safat; 13051 Kuwait
Kuwejt”

 

-Zostaliśmy podwójnie oszukani. Nie mamy pieniędzy na nic. Nie wiem co mam robić-mówi pan Marian. Firma z Bahrajnu działała na fałszywych mailach, nazwiskach. Tych ludzi nie ma, a my zostaliśmy w skarpetkach-dodaje.

Oglądam resztki precjozów. Kupuję parę sztuk. Na przetrwanie. Nie znam się na tej sztuce, ale te rzeczy robią wrażenie.

Mam prośbę do Czytelników tego bloga. Do ludzi którzy mają jakieś pieniądze. Zajrzyjcie na stronę internetową http://www.nobleart.com. pl i jeśli identyfikujecie się z tym co robię na tym blogu spróbujcie pomóc i podajcie dalej.(contact.nobleart@gmail.com)

Jeśli popieracie nasze działania to spróbujmy pomóc tym jubilerom. Oni warci są tego. Byłem tam kilka razy. Otwarci. Prawdziwi. Szczerzy. I słowni.

wniosek: przed podpisaniem umowy w pasażu czy galerii handlowej dokładnie zorientuj się czy nie będzie problemów komunikacyjnych w dojściu do budynku.

Przed podpisaniem umowy pamiętaj, że sam możesz iść do zarządu i zapytać czy mają miejsce na działalność. Nie wpłacaj zaliczek ani innych pieniędzy pośrednikom.

Zanim wyślesz komukolwiek pieniądze na udział w czymkolwiek co ma się dziać za granicą zwróć się z zapytaniem do polskich konsulów przed wpłaceniem pieniędzy, a nie po.


 



O zaufaniu-poradnik najemcy

Co za historia! Wpadłem w empiku na wyniesieniu płyt. I po raz pierwszy zobaczyłem jak wygląda detektyw sklepowy, który krąży po księgarni w galerii Sfera w Bielsku Białej i wypatruje złodzieja.

Szukałem płyty francuskiej wokalistki, która hula teraz po największych polskich stacjach radiowych. Pytam panią czy kojarzy jak się nazywa. Kojarzy. To Indila. Pani wręcza mi płytkę i nagle wpadam na inną DVD Andre Rieu z weneckiego koncertu. Biorę do ręki. Postanawiam wziąć dwie.

I nagle dzwoni telefon.

W ostatnim czasie to niemal wyłącznie telefony dotyczące galerii handlowych i muszę się skupić. Tak się wkręcam w to co słyszę, że wychodzę na pasaż z empiku i krążę z płytami w lewej ręce i telefonem w prawej. Nie „zapikały” alarmy przy wyjściu. Rozmawiam i podchodzi facet, który wyszedł za mną ze sklepu.

-Pan nie zapłacił-słyszę pomiędzy słowami telefonicznego rozmówcy.

Wystraszyłem się, że mnie zgarnie. Facet normalnie ubrany, a nie w uniformie ochroniarza.

-Przepraszam jestem zakręcony. Już wracam-odpowiadam z poczuciem winy. Kończę rozmowę. Płacę za płyty. Zakręciłem się totalnie w tej rozmowie zapominając o wszystkim. Na szczęście facet był normalny i nie wezwał policji. Widział, że mając płyty oficjalnie nie schowane za pazuchą wiedział, że nie ukradłem.

W sklepach galeryjnych często dochodzi do kradzieży różnych towarów. Najczęściej w spożywkach. Natychmiast wzywana jest policja. Detektywa sklepowego zobaczyłem po raz pierwszy w życiu. Niepozorny. Skromnie ubrany. Jak Klient. Fajnie, że nie zrobił awantury. Gdyby wiedział, że punktuję galerie może by zrobił raban. Wyobrażacie sobie? Autor bloga kradnie płyty w empiku!

Opisuję Wam to zdarzenie, bo ostatnio jestem w świecie innych ludzi. Ale przy okazji napiszę Wam też o zaufaniu.

Trauma po galerii zostaje. I piszę to teraz do wszystkich i do najemców i zarządzających i właścicieli i generalnie ludzi jako takich. Polega ona na tym, że nie mam już do nikogo za grosz zaufania. Dostałem propozycję umowy z katowickiego wydawnictwa, które wyda moje wypociny z ostatniego niemal roku w formie książki. W umowie mnóstwo  paragrafów i określeń wydawniczych.

Choć wydają się być logiczne, zrozumiałe i czytelne to nie podpiszę tej umowy bez konsultacji z prawnikiem. I nawet nie chodzi o prawnika jako prawnika, ale takiego który ma wiedzę dotyczącą praw autorskich i pokrewnych. Bo to  też skomplikowana dziedzina i też wymaga wiedzy eksperckiej. W końcu podpiszę umowę i książka ma trafić m.in. do empików.  Fajnie, że będzie i jej pilnował sklepowy detektyw.

Premiera ma się odbyć w maju na Targach Książki. Na samą myśl mam ścisk w żołądku. Spokojnie sobie żyłem bez rozgłosu robiąc swoje przed podpisaniem tych cholernych umów w galeriach. Ale jestem przekonany, że tak trzeba.

A wracając do francuskiej płyty Indili to nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że Polacy są „un peu naif”. Sporo w prasie o „naiwności” tych, którzy zainwestowali w Amber Gold, opcje walutowe, kredyt we franku, darczyńców Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy czy franczyzobiorców. Uważam, że dochodzi do wyrąbania Klientów z faktu, że mamy zaufanie do ludzi i wpadamy, w różne sieci. Zaufanie i naiwność – dwa różne słowa i znaczenia.


Ale fajnie się miesza w głowach publicystom i różnej maści ekonomicznym ekspertom. Uważając, że ciemny lud wszystko kupi, bo jest naiwny i spekuluje.

Dlatego popieram walkę o prawdę i odczarowanie szwajcarskiej ściemy i czynszów płaconych przez przedsiębiorców w euro w „ekskluzywnych” galeriach czy centrach handlowych.


wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej masz  zaufanie do ludzi. Po jej podpisaniu tracisz. Nawet do siebie. Bo już sam nie wiesz kim jesteś i jak się nazywasz.


P.S. Polecam tę płytę. Uspokaja. Wycisza. Nie słyszałem żeby Indila śpiewała po francuskich galeriach o słodkiej Francji. Bo tam już w 1993 roku wprowadzono odpowiednie regulacje dotyczące ilości m.in. galerii handlowych.

Andre Rieu też nie ma nic wspólnego z galeryjnym Stradivariusem. To prawdziwy mistrz. Polecam.

Oszuści w RPA-poradnik najemcy

„Sfrustrowani najemcy centrum handlowego Accra Mall

Zapoznaj się z tą historią:   

Napięcie narasta pomiędzy najemcami najważniejszego miejsca docelowego konsumentów w Ghanie , galerii handlowej Accra Mall, a zarządem tej usługowej budowli w związku z próbami wprowadzenia nowych warunków umów leasingowych.  

Według najemców tej galerii zarząd próbuje wprowadzić drakońskie warunki umów , które funkcjonują w RPA, a są sprzeczne z postanowieniami Ustawy o Czynszu Ghany.

Od wprowadzenia nowej umowy leasingowej na początku tego roku , zarząd galerii rzekomo uciekał się do zastraszających praktyk i poróżniających metod z zamiarem nagięcia  najemców do podporządkowania się , pomiędzy którymi były groźby eksmisji.

Zarząd zamierza nawet przeprowadzać audyty ich ksiąg rachunkowych obowiązkowo każdego miesiąca , by uzyskać informacje ile każdy najemca zarabia , aby pobierano od najemców opłaty według nowej reguły ‘obrotu’.

Zgodnie z nową umową najemcy muszą płacić ich czynsze jak i rachunki za elektryczność (rachunki bieżące) w dolarach , podczas gdy przepisy Banku Ghany nie pozwalają im sprzedawać towarów ani usług  za obcą walutę.

Chociaż przeciętny wzrost czynszu powinien wahać się między  dwa a pięć procent, zarząd  centrum handlowego Accra Mall rzekomo domaga się siedmio-procentowego wzrostu.

Co więcej, oczekuje się od wszystkich najemców, że będą płacić więcej niż 100 procent od zysków , od średnio $26/m2 pięć lat temu do średnio $55/m2 , co najwidoczniej stoi w sprzeczności z Ustawą o Czynszu.

Na dodatek zarząd również wymaga od najemców, aby płacili przeciętnie od 7 do 8% ich obrotu brutto jako część ich miesięcznej czynszowej opłaty.

Zwłaszcza to ostatnie wywołało zdenerwowanie najemców w połączeniu z praktykami zastraszania stosowanymi przez kierownika  Johana Ventera.

Sytuację pogarsza fakt, że kierownictwo zleciło każdemu najemcy przedstawianie miesięcznych sprawozdań z rachunków , aby obliczyć ich marginesy zysku, a  jeśli to  nie zostanie wypełnione, będzie pociągało za sobą karę. 

Co ciekawe, depozyty zabezpieczające, które są własnością najemcy i dlatego powinny być ulokowane na zabezpieczonym koncie, aby nie były częścią kapitału właściciela budynku na wypadek likwidacji czy bankructwa, przypuszczalnie zostały wpłacone na osobiste konto właściciela galerii zamiast na konto depozytowe powiernicze”.   

Ujawniono: Jak Accra Mall oszukuje najemców; wprowadza warunki umów z RPA

Autorstwo: Nana Kwesi Coomson  28 lutego, 2014

Poprosiłem o przetłumaczenie tego artykułu, aby odpowiedzieć na pytanie jak działa retail w innych krajach. Tym razem w Afryce.

Jak się okazuje w tym odległym dla nas miejscu, ktoś pomyślał o krajowych przepisach o czynszu. Najemcy próbują się bronić i szukać wyjścia z pułapki.

W Polsce retail generalnie przepisy uznaje-własne w oparciu o szerokie plecy różnych środowisk. 

P.S. Zdjęcie zrobiłem w jednej z polskich galerii handlowych. Zakrywało radośnie pustostan.

A,B,C-poradnik najemcy

Coraz więcej najemców w galerii Sandecja w Nowym Sączu ma problem. Nie tylko przedsiębiorcy rezygnują, ale też napotykają na mur. Propozycja 20 czy 25 euro za metr jest zbyt wysoka.

-Dokładam co miesiąc, bo co mam zrobić? Nie mam wyjścia-mówi mi jeden z najemców.

 

Jakiś czas temu z Galerii Sandecja wyszło całe LPP – 5 lokali sieciowych: Cropp, House, Mohito, Reserved oraz Reserved Kids. czyli wynoszą się uznane i znane sieci.

 
Zniknęła Gatta, Wójcik, właściciel kiedyś hurtowni zbankrutował i wyjechał z kraju odrabiać długi. Zresztą nie od jeden. Tysiące Polaków, którzy prowadzili „biznesy” w galeriach już tu nie mieszka.

Panowie od komercjalizacji mydlą oczy najemcom opowiadając, że w razie problemów z sieciówkami mają  plan A, plan B i plan C. Okazuje się, że to nie prawda.

W zasadzie to ABC pokazuje system od A do Z. Galerie handlowe to przeszłość, a nie przyszłość. Umowy pełne pułapek na które trzeba uważać. Firmy komercjalizujące zwodzą najemców po to, aby najemca nie wyszedł z galerii handlowej.
W ojczyźnie retailu agonia trwała dłużej. Tam generalnie ludzie dysponowali wieloma kartami kredytowymi. Wpadli w uzależnienie od zakupów i jakoś ten biznes sztucznie się kręcił.

W Polsce jest inaczej, bo mimo wszystko nie jest tak, że każdy z nas ma po kilkanaście kart kredytowych i dobija pełne szafy kolejnymi ciuchami.

W Stanach galerie żyły dłużej, bo nie było sieci, Amazona i sklepów internetowych.

Dziś biznes w sieci ma coraz większe obroty. Galerie w Polsce chcą położyć łapę i na tym biznesie. Czyli jeśli masz sklep z butami w lokalu i handlujesz w sieci, to galerie chcą też o tym i wiedzieć i wrzucać ten obrót do jednego worka traktując jako obrót firmy „robiony” niejako w galerii. Proszę i na to zwrócić uwagę.

Odsyłam też zainteresowanych do wpisu na blogu z 22.11.2014 pn. „Jak Kursk”
P.S. Zdjęcia w Sandecji zrobiłem przed ubiegłorocznym Bożym Narodzeniem. Rozmawiałem z pracownikami. Swój punkt miał też Seat i podziękował.
Bielska firma „Wójcik” jesienią  masowo opuszczała galerie też w małopolsce zabierając ze sobą towar m.in. z krakowskiej pustej Plazy.

Banki-poradnik najemcy

W galeriach handlowych pojawiają się coraz częściej banki. Droga z centrum miasta oddziału banku wygląda mniej więcej tak.

Najpierw pustoszeje centrum miasta. Przenoszą się przedsiębiorcy, albo zamykają interesy. W ich miejsce wchodzą wszelakiej maści chwilówki i banki. Potem i te ostatnie szukają klienta i idą do galerii handlowej.

Najwięcej punktów, które widziałem w galeriach posiada Millenium Bank. Fajne mają hasło „Miliony Klientów, Miliony Klientów”. Kiedy jednak przyjrzeć się uważnie pracownikom wyczekującym faktycznie Klienta to żałość ogarnia. Te miliony są wirtualne. Po prostu.

Ale hasło pełne nadziei. Nie mam pojęcia ile taki bank płaci i czy w ogóle płaci. Czy płaci od podpisanych umów kredytowych czy jest jakiś inny przyjęty patent. Te miliony najbardziej są „widoczne” w galerii Gemini Park w Bielsku Białej, gdzie posadowił się ten bank.

Inną strategię wymyślił Getin Bank, który wybrał formułę nowoczesnej wyspy. Wiem, że w Silesia City Center w Katowicach koszt tego stoiska to 5000 miesięcznie. To taki „domek”.

Wchodzisz do środka i dzwonisz.

Wyskakuje Ci człowiek-z obsługi Klienta i opowiada o produktach przez Skype’a.

Ciekawe to urządzenie, które na razie potrzebuje asysty człowieka. Klienci mają respekt do elektroniki i nie widzą jak z tego korzystać. Pracownik banku podpowiada i tłumaczy jak to zrobić. Ale pomysł interesujący. Bank oszczędza w ten sposób pieniądze swoich Klientów.

Galerie jednak nie oszczędzają małych najemców. 10.000 złotych w Lublinie za wyspę jest rżnięciem Klienta tzn. najemcy.

7000 tysięcy w Bielsku Białej jest nieporozumieniem.

Getin płaci 5000 tysięcy w dużych Katowicach, a mały 10.000 w Lublinie. Przed podpisaniem umowy mały nie wie ile kto płaci, bo wszystko ubrane jest w „tajemnicę handlową” z zakazem rozmów na ten temat.

To jak włoska „omerta”-czyli ślubowanie milczenia. Podpisujesz glejt to milcz. A jeśli nie. To Cię zniszczymy.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej proszę przyjrzeć się jak zachowują się „duzi” czyli banki. Postawa Getin Banku daje do myślenia, bo ten bank w tym przypadku wie lepiej co się bardziej opłaca, a co nie. Przed podpisaniem umowy z bankiem PKO BP proszę pamiętać, że po zajęciu konta przez wierzycieli za każdy przeksięgowany przelew płacisz 30 złotych.

Czyli jeśli komornik siada na koncie, a punkt ciągle działa i masz terminal płatniczy to za przelew do komornika PKO BP kasuje 30 złotych.

To tak w ramach „wsparcia” dla przedsiębiorcy. Warto o tym pamiętać przy otwieraniu rachunku i przed podpisaniem umowy.



Króliki-poradnik najemcy

Jestem teraz w biurze. Pracuję nad książką. Odbieram telefon.

-Słuchaj Kurier Olsztyński napisał o pierwszym wyjściu z galerii Warmińskiej-słyszę w słuchawce.

-I co?

-No nic, fajnie, że napisali.Przeczytaj i oddzwoń.

Rzuciłem okiem na ten artykuł. Jakoś mnie to nie dziwi, że w galerii którą odwiedziło już 700 tysięcy królików ludzie nie robią obrotów.

Z galerii wyniósł się butik Versace. To pierwszy, który wyszedł i nie ostatni. To tylko kwestia czasu. Niestety.

https://www.kurierolsztynski.pl/72800,2015,01,20,pierwszy-najemca-wyprowadzil-sie-z-galerii-warminskiej

Najemcom współczuję, bo to dopiero początek rozczarowania. Co ciekawe, Gazeta Wyborcza już wcześniej podniosła problem najemców i komunikacji między ludźmi.

http://m.olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,106514,17203779,Handlowcom_z_Galerii_Warminskiej_biznes_sie_nie_kreci.html


wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej czytaj uważnie lokalną prasę. Szczególnie komunikaty o populacji królików, które z marką Versace nie mają wiele wspólnego.

Polecam kolejny odcinek Poradnika Najemcy tym razem z Olsztyna na youtube.com, pn. „Wielka Orkiestra Świątecznych Pików”.