Samozachwyt-poradnik najemcy

Retail ma to do siebie, że sam się nagradza, sam sobie słodzi, a potem puszcza newsy w świat. Jak jest fajnie, jak super na czerwonym dywanie. Prawie jak w Cannes.

I przyznaję, że w metrach kwadratowych bije swoiste rekordy. W sensie powierzchni. W tej kategorii faktycznie wyścig na metry może być imponujący. Tak jak sukces galerii Echo w Kielcach.

Fajnie.

Przechodząc pasażem zapoznaję się z tym sukcesem. Ale wchodząc wyżej widzę bałagan i nie wiem po kim są te pozostałości.

To chyba coś po Orange.

Sprzęty, półeczki. To pochodna braku magazynów i wyrżnięcia najemców. (odsyłam do wpisu „Rzeźnia” z 24.11.2014).

W ostatnim czasie zarząd zszedł z 50 euro do 35 euro za metr. Zawsze to coś. Nie wiele to zmieni. Dług będzie mniejszy. Zadłużenie chwilowo wyhamuje, ale i tak będzie rosnąć.

Biorąc jednak pod uwagę ten ranking samozachwytu sugerowałbym też rankingi na pustostany i najemców-samobójców. Ilu ich było? Jeden na pewno. Człowiek nie wytrzymał napięcia.

-Jestem roztrzęsiony. Nie wiem co dalej. Robię wszystko żeby płacić czynsz, ale nie płacę dostawcom. Wobec nich mam 300 tysięcy długu. Mieszkanie w kredycie. Jestem w matni – mówi mi jeden z najemców podczas naszego spotkania. Handluje od 20 lat. To przykre, ale to jest koniec tego człowieka. Nie odrobi tego w galerii. Nie ma takiej opcji. Ale jest inna.

-Niech Pan dogada się z dostawcami. To ich towar. Niech go zabiorą. Niech pan poszuka lokalu w mieście. Szyld założymy OSON-u. Wszystko zgodnie z prawem. Komornik tego nie zajmie. Będzie Pan go prowadził na własny rachunek. Powoli Pan to będzie odrabiał. Co Pan na to?-pytam szukając sposobu. -A co z galerią?

I tutaj zakończę ten wątek. Niech galeria pozwie tego człowieka. Wyciągniemy zdjęcia z pogrzebu. Powołamy świadków do czego taki „biznes” prowadzi. I niech Sąd zdecyduje czy działamy w złej czy dobrej wierze. I tyle.

Spółka do której należy galeria jest spółką giełdową. Wyobrażam sobie proces i spadek wartości akcji. Wyobrażam sobie internetowe relacje  o samobójcy i jego rodzinie, bankrutach z Kielc. Przesłuchania świadków...opinię publiczną…


wniosek:  przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że po jej podpisaniu jeśli nie płacisz dostawcom to prędzej czy później o swoje się upomną i zostaniesz z niczym. Nie warto czekać na ten moment.

Lepiej pomyśleć wcześniej i zgodnie z prawem i prawdą poszukać innego rozwiązania.

P.S. Autor tego wpisu jest nowym rodzajem PIK-a czyli gorącego człowieka widmo. Naliczonego przez galerie handlowe na podstawie… ciepłoty ciała…więcej na ten temat niebawem.

 

„Złoty Klient”-poradnik najemcy

„Witam, mam problem w jednej z galerii handlowych, opiszę jak to wygląda, może spotkali się państwo z podobnym przypadkiem i coś podpowiecie.

Od 2 lat jestem najemcą wyspy i dostałem miesięczne wypowiedzenie. Żadnych zaległości z mojej strony, skarg na mnie, błędów. Przyczyną jest po prostu ktoś mnie podkupił i będzie w moim miejscu prowadził dokładnie taką sama działalność, a galeria nawet nie chce zaproponować mi zmiany lokalizacji ponieważ to jest konkurencja.

Reasumując 2 lata mojej pracy, zdobywania Klientów – i teraz w tym samym miejscu ktoś będzie z tego korzystał że klienci się przyzwyczaili. Czy spotkaliście się z podobnym przypadkiem?”

Nic Panu nie jestem w stanie podpowiedzieć jak potwierdzić proceder. To co wyróżnia Pana osobę to fakt, że nie poszedł Pan do galerii handlowej z twardą propozycją o zmniejszenie czynszu.

Czyli realnie był Pan w żargonie retailowym „złotym Klientem”.

Wiem, o przypadkach wprowadzania „dobrych znajomych” w rentowne miejsca, członków rodzin, przyjaciół zarządu. Konkretnie w Warszawie znany jest mi przypadek, w Bielsku-Białej kilka i w Lublinie.

Wystarczy że „ktoś” da więcej 5 euro i już jest argument dla zarządu przedstawiany właścicielowi, że jest ktoś, kto da więcej. Właściciel nie wnika, kto to jest. Liczy się zysk.

I o ile rozumiem, że wybieramy najkorzystniejszą propozycję z punktu widzenia właściciela o tyle w galeriach czy centrach handlowych nie bierze się pod uwagę najemcy. Stąd odpowiednie paragrafy w umowach, które w ten sposób „zabezpieczają” interes i pozwalają na takie działania.

Przed podpisaniem umowy warto o tym wiedzieć. Galerie nie zgadzają się na zawarcie klauzuli, która wyeliminuje potencjalną konkurencję dla danego najemcy. To jest wolna amerykanka w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Nie ważne, ile Pan włożył pracy. Nieistotna jest „lojalność”. To pojęcie w retailu nie istnieje podobnie jak zawarcie „umowny słownej”, która obowiązuje w poważnym biznesie z poważnymi ludźmi.

Nawet ten najtwardszy biznes, gdzie gra toczy się o grube kontrakty rządzi się jakimiś prawami, gdzie zasady obowiązują. Tutaj zasad nie ma, bo to nie jest biznes. Jeśli zdarzają się wyżej wspomniane klauzule to niezmiernie rzadko i w ostateczności. Kiedy „biznes” się powoli sypie. Kiedy galeria się sypie.

I jeszcze jedno. Jeśli masz wyspę np. z telefonami i pustostan zostaje wynajęty przez kogoś, kto nagle chce wynająć cały lokal z telefonami-nie wyspę, to również z galerii wylecisz. Dlatego 30 dni wystarczy, żeby Ciebie usunąć i wprowadzić „pełnowartościowego” najemcę. Sprytne.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej proszę pamiętać, że w retailu stosowana jest zasada jak na licytacjach kolorowych gadżetów. Kto da więcej.

Ze „złotego Klienta” stajesz się gadżetem.

 

Polski produkt-poradnik najemcy

„Witam, dziękuję że pan się zajął tematem najemców w galeriach, oni potrzebują ogromnej pomocy.

Mnie osobiście też wykończyły galerie, musiałem wyjechać za granicę żeby normalnie żyć. Straciłem wszystko: majątek, rodzinę, ale psychika została mocna na szczęście i cieszę się, że to przetrwałem.

Pracuję teraz fizycznie i powoli się odbudowuję psychicznie. Radzę to każdemu małemu przedsiębiorcy, który współpracuje z galeriami. Nie ma żadnych możliwości na zarabianie przy tych dużych sieciówkach zresztą galerie same kręcą bata na siebie ponieważ duże sieciówki nie utrzymają galerii.

Zauważył pan, że w krajach rozwiniętych np. ZARA, ma o wiele mniejsze sklepy, ponieważ tam płaci realne czynsze. To wkrótce pieprznie, to jest faktycznie największy przekręt na przedsiębiorcach lokalnych, którzy już się nie rozwijają.

Ja jestem tak zniesmaczony, że do Polski nie wrócę nigdy. Polska traci przedsiębiorczych ludzi tysiącami. Prowadziłem bardzo dużo negocjacji odnośnie obniżenia czynszu.

Byłem zwodzony czasowo, wydarli ode mnie wszystkie pieniądze, teraz się tylko martwię żeby mnie komornik nie znalazł za granicą. Do Polski wrócę tylko, aby ogłosić bankructwo jeśli to nowe prawo się sprawdzi, to jest nasza szansa, aby normalnie żyć.

Będę śledził pana bloga na bieżąco, mam nadzieję, że będę mógł pomóc. Tu gdzie pracuje będę potrzebował wkrótce dodatkowych osób do pracy za godne pieniądze. Może będę mógł komuś pomóc za pana pośrednictwem, jeśli by miał pan pytania do mnie to proszę pisać, mam bardzo duża wiedzę, 5 lat szarpania z pseudo właścicielami galerii. Bardzo możliwe, że ja tez będę potrzebował pomocy prawnej. Życzę powodzenia w przedsięwzięciu ,chociaż jestem pewny, że ono już jest”.

Przede wszystkim dziękuję za perspektywę ewentualnych ofert pracy dla zainteresowanych. To ważne. Pana list potwierdza to o czym piszę od miesięcy.

Piszę w oparciu o fakty, ludzi i doświadczenia. Obserwacje i słuchanie. Z jednej strony cieszy „ułatwienie” ogłoszenia bankructwa w Polsce, a z drugiej traktowanie noweli ustawy w tym zakresie jako sukces jest kpiną. Nie szuka się źródeł i przyczyn. W Niemczech po obnażeniu prawdy dwa miesiące temu zamknięto 95 restauracji Burger King. Bo był tam syf.

Tutaj do tego nie dojdzie choć nie jedną galerię należałoby zamknąć za brak papierów, pozwoleń, dziurawe dachy, nie działające wentylacje, klimatyzacje, popękane podłogi, ściany, zbyt wąskie parkingi, robactwo, insekty czy szczury, grzyby, zniszczenia towaru i sprzętów.

Nikt się tym z urzędu nie zajmie, bo po co się wychylać. Zresztą to, a priori z winy najemców biznes nie idzie, rosną grzyby i ośle uszy. Rozmnożeni Polacy jak króliki nabijają fałszywe statystyki, ale czy któraś prokuratura się tym zajmie z urzędu? Nie zajmie.

Niska szkodliwość czynu, a w ogóle to nie problem. Czy któryś Sanepid zamknie galerię? Nie zamknie. Łatwiej zamknąć mały punkt gastronomiczny, czy nałożyć karę na najemcę za brudny kibelek. A to, że kibelków w galeriach w punktach gastronomicznych nie ma jest bez znaczenia. W mieście muszą być. W galerii nie. Bo to kibelki z innej gliny. Niemal z porcelany, czy włoskiego marmuru. Łatwiej karać pracowników, menegerów, kierowników. Bo są mali. I słabi. Nie mają keszu. Więc jest w co kopać i kogo karać. Taka polityka wspierania „się nawzajem”.

Nie oznacza to, że nie należy tego piętnować i wymieniać się informacjami. Nie od dziś wiadomo, że informacja jest najbardziej chodliwym towarem. W tym przypadku o dużej wartości. Retail nie ma obaw przed blogiem i słusznie. Najważniejsi są Czytelnicy.

Fajnie, że Pan napisał. Będziemy w kontakcie. Dobrze, że Pan się ogarnął. Proszę zapodać bloga znajomym i videobloga na kanale Przeliczeni. Jako absolutnie polski produkt. Polska marka. „Koncept”. Jak mawiają eksperci od retailu. Pozdrawiam Pana serdecznie i Polonię za granicą.



Novum-poradnik najemcy

To, że ludzi w galeriach traktuje się jak śmieci już wiemy z licznych relacji, dokumentów, procesów i bankructw.

Galerie jeszcze się szczycą dbałością o niepełnosprawnych i ich komfort. Do tego stopnia, że w Galerii Wileńskiej w Warszawie powstała „dla nich” palarnia.

Wygodne fotele, popielniczka, „komfortowo”.

Ta, jak rozumiem palarnia usytuowana jest na miejscu parkingowym dla niepełnosprawnych. Ot, takie novum w retailu.

Czymś nowym dla mnie jest też śpiący nie Klient w pasażu.

Powyklejane lokale są wspomnieniem po części restauracyjnej, która zrotowała na wyższe piętro. Przy czym trudno dojrzeć, czy są tam drzwi czy nie.

-Tam były pootwierane punkty-słyszę w kuluarach.

Do nie dawna jeszcze sklep z butami zastąpi kebabiarnia.

A po Atlanticu pozostały białe ściany.

Pytam w recepcji galeryjnej co się z nim stało.

-Nie mam pojęcia. To dla mnie zaskoczenie. Ten sklep się zamknął nagle z dnia na dzień, ale nie powiem Panu nic więcej. Ja tutaj nie znam ani najemców, ani pracowników. Nie wiem czy się nie dogadali z dyrekcją, czy dyrekcja z nimi. Nie wiem-mówi Pani z recepcji.

Po Atlanticu pozostało wspomnienie. Pewnie zarząd nie przedłużył umowy, a może wygasła. Najemca się obłowił i poszedł w lepsze miejsce? To luźna dywagacja.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że w tzw. recepcji nie dowiesz się szczegółów dotyczących okoliczności wejścia czy wyjścia najemcy. I trudno mieć o to pretensje. W końcu w retailu nie ma miejsca na uszczegółowienie. Esy floresy i utarte frazesy-nie są informacją. Dezinformacją. Jak najbardziej.

 



Pralnia-poradnik najemcy

Galerie i centra handlowe co do zasady nie są przygotowane na przejmowanie majątku w samym budynku. Tę pracę zlecają komornikom. Projektanci galerii handlowych nie uwzględnili budowy magazynów na towar po bankrutach, meble czy portki.

Inwestorowi „szkoda” metrów kwadratowych i każdej przestrzeni. Przynajmniej teoretycznie, bo ilość niezagospodarowanych realnie metrów kwadratowych mała nie jest. Przestronne przestrzenie są widocznym znakiem niewidocznego zapotrzebowania. Czyli inwestycja na „przestrzał” pozwala zaciągnąć wyższy kredyt. I na tym też zarobić.

Brak magazynu sprawia, że zajęty towar czeka na komornika w lokalu. Standardowo.

Jednak w Grudziądzu, gdzie działała pralnia chemiczna stało się inaczej. Zadłużony właściciel nie był w stanie płacić horrendalnych czynszów. W rezultacie zarząd galerii podziękował najemcy i lokal został zamknięty. Wyłączono prąd i nie było jak prać.

Marynarki, płaszcze, koszule, kamizelki i majtki trafiły do…biur administracji centrum. To były przedmioty Klientów więc komornik ich zająć nie mógł. Klienci byłej już pralni szukali tych ciuchów w zarządzie.

Pralnia została zamknięta i niczego już nie wypierze. Warto jednak też wiedzieć, że w centrach handlowych prana jest kasa.

Kartele narkotykowe w Europie piorą kasę kupując centra handlowe. Pisze na ten temat w ostatniej książce Roberto Saviano zatytułowanej „Zero, zero, zero”:

„Przedsiębiorstwa budowlane, przemysł, spółki inwestycyjne, radiostacje, drużyny piłkarskie, autoryzowane salony samochodowe, centra handlowe. Symbolem nowej mentalności jest nowoczesna sieć drogerii w stylu amerykańskim, apteka i perfumeria w jednym (…)”

Nowej mentalności „białych kołnierzyków”. Spece od narkotykowych karteli stają się specjalistami od europejskiego retailu.

„Pieniądze są owocami pracy i nie należy gardzić żadnym sposobem, aby je wyprać i ponownie zainwestować tak, aby przyniosły kolejne zyski. Wielkie systemy prania brudnych pieniędzy za pośrednictwem instytucji finansowych ułożonych jak rosyjskie matrioszki współistnieją obok zwykłego przejmowania byle dwupokojowego mieszkania albo zakupu działek rolnych”.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa www.soniadraga.pl. Ciekawa lektura.


wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że coraz rzadziej trafią się pralnie chemiczne, ale coraz częściej są łakomym kąskiem do wyprania europejskiej kasy. I mózgów.

ps. Zapraszam na kanał Przeliczeni na http://www.youtube.com   

Dla wtajemniczonych-poradnik najemcy

Początek roku jest końcem biznesu dla małych i dużych. Mały franczyzobiorca z Opola zamknął sklepik Toy Planet.

Jego story to smutna historia upadku dwojga ludzi, którym dziś zabawki pozostały na pamiątkę galeryjnej „przygody”. Zabawki upchnięte w garażu nie interesują nawet komornika. Mała wartość pluszaków sprawia, że nie warto ich nawet licytować. Setki tysięcy długu-nie do odrobienia. Co ciekawe najemcy również usłyszeli, że nie znają się na biznesie, źle zarządzają, nie trafili z towarem i różnego rodzaju bzdety-bezwartościowe wyuczone hasła biznesowych laików.

Laikami nie byli ludzie, którzy założyli polską markę Ravel. Jeszcze kilka lat temu firma zatrudniała 250 pracowników.

Firma z pomysłami, dorobkiem. Kierowana przez ludzi, którzy na biznesie się znali. Co pozostało po Ravelu? Zardzewiałe pojazdy samochodowe.

Wspomnienia. I długi. Ravel przestał istnieć.

Firma w upadłości układowej przegrała z galeriami handlowymi w Polsce. Ćwierć wieku pracy, doświadczenia, kreatywności poszło w błoto. 50 sklepów Ravela poszło w pustostan.

To kolejna polska marka po której pozostanie wspomnienie. Czynsze, opłaty eksploatacyjne i zero elastyczności doprowadziły tę firmę do upadłości. Szkoda. Te dwa przykłady, które przytaczam obrazują, że w tym systemie nie ma małych i dużych, a nawet jak jesteś duży to nie ma znaczenia. Gdybyś był zagraniczną „dogadaną marką” to nie byłoby problemu. Duże marki mają swoje warunki na których wchodzą do galerii handlowych. Polscy przedsiębiorcy o tym nie wiedzieli, że zachodnie firmy podpisują inne umowy niż nasi rodzimi przedsiębiorcy. UOKiK przez wiele lat nie widział i nie widzi do dziś w tym niczego dziwnego.

Podobnie jak nie dziwi mnie poufny raport Polskiej Rady Centrów Handlowych za II połowę 2013 roku. Tabelki, kółeczka, wykresiki. Ten dokument jest o tyle interesujący, że wg autorów raportu zachodnie nowe marki, które wchodzą do polskich galerii handlowych wchodzą coraz częściej na próbę.

”Również sklep typu pop-up ulokowała w Arkadii holenderska marka biżuterii-Niki Lissoni. Tworzenie sklepów tymczasowych, które są dostępne tylko przez określony czas, daje możliwość rozpoznania rynku i jest w ostatnich latach popularne wśród sieci handlowych”- czytamy w raporcie.

Czyli można wysnuć wniosek, że zachodnie sieci widząc co się dzieje na rynku podpisują umowy na chwilę. Na własnych warunkach. Ten raport jest o tyle ważny, że poufny. Dla wtajemniczonych. Czyż to nie jest zastanawiające, że tego rodzaju informacje zastrzega się i nie podaje oficjalnie do publicznej wiadomości? Nie widzę w tym nic zdrożnego. Mało tego. Ujawnianie tego rodzaju informacji mogłoby sprawić, że polskie marki mogłyby również korzystać z przywileju podpisania umowy na chwilę. Mali najemcy, tym bardziej.


wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej dowiedz się ile dużych polskich marek padło w galeriach handlowych. Skoro padają duzi gracze to jak mają ostać się mali?