Bezzębni-poradnik najemcy

Kolejna publikacja tym razem w piśmie powiedzmy, że dedykowanym odbiorcom, którzy szukają relaksu.

Historia dotyczy oszukanej właścicielki sklepu zoologicznego w galerii Millenium Hall w Rzeszowie.

Gruszki na wierzbie w Olsztynie, Katowicach, Bielsku-Białej, Warszawie… Tak działa system świadomego wprowadzania w błąd i nie boję tego nazwać po imieniu wyłudzania pieniędzy. Coraz większą świadomość mają najemcy z Olsztyna, gdzie Czynsz Czyni Cuda.

– Czujemy się oszukani! Nie ma ludzi w galerii, a obiecywano nam, że będą. Ustalone było, że będzie lodowisko i kręgielnia, co miało podnieść atrakcyjność miejsca. Przed otwarciem podczas negocjacji dostaliśmy mapki pokazujące rozłożenie lokali w Galerii Warmińskiej. Okazało się, że nijak to się ma do rzeczywistości. Mówili, że będziemy mieli atrakcyjną lokalizację koło Kolportera, a konkurencyjna marka będzie po drugiej stronie obiektu. Po podpisaniu umowy rozkład lokali był zupełnie inny. Właścicielka “Lusso” twierdzi też, że na jej miejsce są już chętni: – To, co jest w sklepie zamontowane na stałe, nie może być zabrane, bo tak jest skonstruowana umowa. Zainwestowaliśmy kilkadziesiąt tysięcy złotych w remont. Zostaliśmy wykończeni finansowo, a nowy najemca skorzysta z gotowego lokalu.


https://www.kurierolsztynski.pl/74719,2015,02,03,kolejny-najemca-opuszcza-galerie-warminska-czuje-sie-oszukany

Tekst ukazał się wczoraj tym bardziej cieszy fakt, że wprawdzie po podpisaniu umowy, ale lepiej wcześniej niż później najemcy je zrywają-unieważniają. Lepiej wcześniej niż później, bo w tej „filozofii biznesu” jeśli masz złotego zęba to zarząd będzie naciskał żebyś go wyrwał, sprzedał i spłacał dług.

W Gliwicach zarząd naciska na człowieka żeby zaciągnął kredyt na spłatę „zadłużenia”. Człowiek ten stracił już rodzinę. Mieszkanie. Urządzenia ma w leasingu więc nie może zerwać umowy. Podpowiadamy w jaki sposób obronić to co zostało i utrzymać w jakikolwiek sposób. O naciskaniu zarządów na przedsiębiorców pisałem, ale raz jeszcze podpowiem – zaciągnięcie kredytu na poczet długu jest kolejną próbą wyłudzania pieniędzy.

 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej powyrywaj złote zęby z odpowiednim wyprzedzeniem.



Zabronować-poradnik najemcy

Kraków.

„Jesteśmy w Ikei. Chwilę tam nie byłem, więc tym bardziej ciekawi mnie to coś, co wyrosło za parkingiem. Minuty dłużą mi się w nieskończoność. Żonka widzi moje zniecierpliwienie. Idź, ja sobie poradzę. Ty masz chyba jakieś zboczenie z tymi galeriami – słyszę.

Wychodzę i kieruję się do tej nowej świątyni próżności. Idę, idę, a wejścia brak. Jakiś mądrala tak zaprojektował sklep, że nie ma bezpośrednio wejścia od strony parkingu Ikei, tylko od tyłu. Dziwne, może to celowe? Wchodzę do środka.

Pierwsza myśl – o k…a! Ogromny hipermarket. Dziesiątki kas. Czuję się, jak mój kolega ze studiów, który dopiero na pierwszym roku był pierwszy raz w dyskotece. Siedział jakiś taki oszołomiony. Spaceruje po pasażu. Sklepy ładne, ale puste. Całkowicie puste. Mimo świetnej lokalizacji, doborowego sąsiedztwa. Idę dalej. Podchodzę do wyspy. Pani atakuje mnie na dzień dobry – „w czym pomóc?”. Niczym. Jest zawiedziona.

Zapewne jestem dziś jej pierwszym potencjalnym klientem. Może to  tylko rozgrzewka? Zaraz przyjdą tłumy, które zjadły hot-dogi po 1 zł i obłowią się w galerii? Dziwne uczucie. Wjeżdżam na piętro. Tam czuję się dopiero jak w prawdziwej galerii. Wchodzę do sklepu. Jestem jak turysta w muzeum. Pani znudzona niczym kustosz. Oglądam towary. Ładne i niezłe ceny. To nienormalne. Styczeń to czas wyprzedaży. Co będzie w takim razie w lutym? Snuję się korytarzem i ogarnia mnie smutek.

To zapewne nie tak miało funkcjonować. Wchodzę na parking. Duży. Może nawet za duży. Mało samochodów. Szkoda, bo pod sklepem szwedzkiej firmy parking pęka w szwach. Jak można tego nie wykorzystać? 

Całość robi kiepskie wrażenie. Ta galerie jest jakaś taka nijaka. Ja tam już nie wrócę, choć przy wejściu zaliczono mnie jako klienta.

Jedynym pocieszeniem jest to, że nigdy na tym blogu autor nie wspominał o tej galerii. To dobry znak. Może to nie ten dzień, nie ta godzina? Oby!”

Ten list dostałem od Czytelnika. Chodzi o galerię Bronowice. Postanowiłem sprawdzić nowy pustostan na własne oczy.

Kupuję sok pomarańczowy za 9 złotych.

-Ile pani sprzedaje dziennie?

-Z 30-40-odpowiada z kwaśną miną. W weekendy więcej-dodaje.

Ta wyspa to koszt ok. 9000 zł miesięcznie. Może więcej, bo duża.

Idę dalej i widzę opuszczony teatrzyk Groteska. To filia krakowskiego teatru gdzie ostatnio polska elita polityków łapała do siebie dystans rzekomo śmiejąc się z siebie i ucząc nas dystansu.

-Groteska się wyniosła. Nie opłacało im się-słyszę w mini-kinie.

Po grotesce zostały pacyny.

W mini-kinie 20 foteli. To filia kina z centrum miasta.

-Sprzedajemy te bilety po 10 złotych, bo nie ma tu ludzi. Nawet ta cena średnio przyciąga. Mamy tutaj przewijaki dla niemowlaków tak żeby mamy mogły przyjść i pooglądać-słyszę w mini kasie tego mini kina.

W tej galerii faktycznie jest smutno, bo pusto. Niedawno otwarta. Wiele pustych lokali sprytnie w różny sposób pozastawianych. Nawet goryl wyciąga łapę jakby żebrząc w tej galerii sztuki.

Idę dalej. Porażka. Największy ruch w punkcie obsługi klienta Urzędu Miejskiego.

-Przenieśli się z centrum tutaj-słyszę w empiku.

Ten ostatni ledwo dyszy. Książki za grosze. Słynna „Afera taśmowa” Latkowskiego przeceniona z ponad 40 złotych do 11 złotych. Empik zresztą nie tylko tutaj dorabia bokami.

Tę galerię należałoby zburzyć i zabronować. Nie ma przyszłości. Nie jest potrzebna. Wbita pomiędzy Ikeę i Castoramę praktycznie nie ma szans. Galerii w Krakowie jest za dużo. To jest bez sensu i bez przyszłości.

Cztery lata temu w krakowskiej galerii King Square doszło do szarpaniny najemcy z właścicielem galerii handlowej.

Zorganizowane grupy o charakterze przestępczym oszukały w Polsce tysiące najemców. Mechanizm jest taki jak w większości galerii handlowych. Biznes oparty na świadomym oszustwie.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/364000,krakow-burzliwy-spor-w-galerii-king-square,id,t.html

Podobny mechanizm występuje w zarządzanych przez Rafała Sonika z Krakowa (tego od Dakaru) galeriach handlowych Gemini Park w Bielsku-Białej i Gemini Jasna Park w Tarnowie.

Ten „bohater Rzeczpospolitej” jak zapowiedział go konferansjer nabił ostatnio frekwencję nie klientów w Gemini Park w Bielsku-Białej. I nie jednego najemcę w butelkę.

Ten bohater jednak, jak każdy medal ma i drugą stronę. Skrzętnie ukrywaną za maską „sportu” i „filantropii”. Dla mnie bohaterowie wrócili wczoraj. Nie z Dakaru. Z Kataru i owszem.

Tam są prawdziwi bohaterowie. Bohaterskie czyny Rafała Sonika ujrzą światło dzienne-mam nadzieję, że nie tylko na tym blogu. Żałuję, że ten fenomen biznesu nie zgodził się, abym napisał o nim biografię.

-Rafał nie jest jeszcze na to gotowy-usłyszałem od jednego ze specjalistów medialnych.

Szkoda. Propozycja była uczciwa, jak i krystaliczny Pan Rafał. Biografia po polsku z jego udziałem lub po amerykańsku-bez. Rafał Sonik wybrał drugą opcję.

Na razie przestrzegam ludzi w Tychach przed dyrdymałami opowiadanymi o galerii, którą rzekomo ma wybudować Sonik. Zresztą te bzdury zapowiada też o Zakopanem.

-Jeśli tutaj będzie chciał wejść z pasażem handlowym to rozniesiemy go na widłach-zapowiadają górale. A Pan Rafał opowiada swoje.


 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że nowe projekty dla małego najemcy czy franczyzobiorcy są skazane na porażkę. Co widać na załączonych obrazkach. Do rękoczynów doszło też w Rzeszowie. Do skandalicznych naciągnięć dochodzi w Bielsku Białej i Tarnowie.

Odsyłam do wpisu z dn. 09.01. pn. „Jak w rajdzie”.


Post scriptum. W sprawie „Kinga”. Terenowy „korespondent bloga” dopisuje:

„King Square to trochę inne centrum handlowe niż te, które przeważnie odwiedzasz. To nowoczesny bazar. Przeniesiony ze szczęk, namiotów, łóżek polowych do budynku. Taki format sklepu w latach 90-tych sprawdził się doskonale pod Łodzią.  Pierwsze takie centrum w Krakowie powstało mniej więcej w 2005 r. To CH Tandeta. Kiedyś nieźle prosperująca, dziś pewnie średnio. Kilka lat później obok „Tandety” budowano King Square. Trzy budynki. Dwa to galeria handlowa, trzeci to tzw. centrum hurtowe.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że ta galeria „dorabia”. Jak? Otóż kilka razy w tygodniu podziemny parking galerii przeistacza się w podziemne centrum hurtowe. Drobni producenci, hurtownicy wystawiają tam swoje towary. Ja popieram takie inicjatywy. Jest miejsce, to czemu tego nie wykorzystać?

Tak, tyle tylko, że to najemcy są faktycznie inwestorami tego obiektu. Gdyby czynsz był niższy o zysk z parkingu to jest to jak najbardziej OK.

Dorabiają od 5-9 rano we wtorki, piątki i niedziele.”

Dziękuję za dopowiedzenie. Ciekawe.

„Skały srały”-poradnik najemcy

O radości mieszkańców Jaworzna dotyczącej budowy galerii handlowej Galena głośno było na Śląsku jesienią. Prezydent miasta na swojej stronie internetowej chwalił się, że aż 21 przedsiębiorców już się zgłosiło do niego i chcą podpisać umowy. To zaangażowanie prezydenta opisałem we wpisie z dnia 12.11.2014 w tekście pn.”Załatwione”.

Radość potwierdza Roksana. 21-letnia autostopowiczka z Jaworzna – złapała mnie w drodze.

-Jadę na zlot autostopowiczów. Była impreza w Sylwestra, a teraz spotykamy się powspominać i zabawić.

Zagaduję jak tam budowa galerii Galena.
-Wszyscy się cieszą!
-Zajrzyj na bloga. Jak przeczytasz to podziel się refleksją-poprosiłem.

Po kilku dniach Roksana się podzieliła.

„Cześć,
Mój komentarz odnośnie bloga:

Przeczytałam bloga od A do Z i nóż mi się w kieszeni otwiera. Nadal nie mogę uwierzyć, że taki proceder ma miejsce na tak wielką skalę.

Wielki szacunek dla Ciebie Daniel i całego Stowarzyszenia za walkę z tymi skurwielami (wybacz za dosadność). Fajnie, że jest ktoś, kto otwiera ludziom oczy i uratuje część z nich przed życiowym błędem. Życzę powodzenia w działaniu, na pewno będę śledzić temat.

Sugestie odnośnie bloga:

Osobiście jestem przewrażliwiona na punkcie stylistyki i wizualnej strony tekstu, więc przeszkadza mi trochę różne wielkość/kolor/czcionka tekstu, literówki czy niepoprawnie odmienione słowa.

Poza tym fajnie się czyta :)”

Autostopowicze świetnie się bawili.

Filmy na youtube na kanale Przeliczeni też zrobiły wrażenie.

I dobrze.

Tymczasem dostałem list, właśnie z Jaworzna, gdzie rzekomo jest potrzebna galeria Galena.

„W m-cu listopadzie 2011r przejęłam Autoryzowane Punkty Sprzedaży T-mobile (jeszcze wówczas Era) w CH Tesco w Rudzie Śląskiej oraz CH Carrefour w Jaworznie. Oba punkty były wyspami.

W listopadzie 2012r otrzymałam informację od Carrefour, że muszę przenieść punkt do lokalu, ponieważ Carrefour nie chce żeby operatorzy sieci komórkowych prowadzili działalność na wyspie. Pozostali operatorzy Orange, Play i Plus rzeczywiście są w lokalach. Otrzymaliśmy propozycję zajęcia lokalu, który akurat był wolny, czynsz wynosił 5000,00 zł (wyspa 2500 zł) umowa na 5 lat. Jeżeli nie wyrazimy zgody Carrefour rozwiązuje z nami umowę. Wynegocjowaliśmy okres trwania umowy 3 lata i czynsz 4000 zł.

Z końcem grudnia 2014r naszemu APS cofnięto autoryzację z uwagi  na słabą realizację planów sprzedażowych. Zbyt mała ilość klientów odwiedzających punkt miała przełożenie na wyniki sprzedażowe.

Większość osób z tej okolicy podpisywało umowy przez telefon z Biurem Obsługi Abonenta T-mobile, z uwagi na korzystniejsze ceny. Takie praktyki stosuje cała sieć i Przedstawiciele nie mają na to wpływu.

Umowa z agentem, pod którym pracowaliśmy ma w zapisie, że APS musi realizować określony procent sprzedaży, w przeciwnym razie zostanie cofnięta autoryzacja i wówczas nie ma możliwości sprzedaży produktów i usług T-mobile.

Przez ponad rok ciągnęliśmy tą działalność dokładając do interesu, ponieważ sprzedaż była naprawdę słaba. Obroty miesięczne w ostatnim roku średnio wynosiły ok. 12.000,00 złotych.

Od połowy 2014 roku staraliśmy się znaleźć osobę chętną do przejęcia punktu, wystawiliśmy ogłoszenie, spotkaliśmy się z 6 osobami, nikt się nie zdecydował z uwagi na niskie prowizje nie wystarczające nawet na koszty. Od listopada 2014r zredukowaliśmy zatrudnienie do 2 osób (wcześniej były 3 osoby), co trudno było pogodzić z pracą 7 dni w tygodniu.

Umowa agencyjna podpisana była na czas nieokreślony z rocznym okresem wypowiedzenia, została rozwiązana za porozumieniem stron bez żadnych problemów. Natomiast Carrefour nie zgadza się na rozwiązanie umowy najmu za porozumieniem stron (wystąpiliśmy z prośbą o takie rozwiązanie), nakazano nam wznowić działalność w terminie 3 dni czego nie byliśmy w stanie zrobić. Wymagali od nas rozmów oczekując na konkretne propozycje.

W dniu 29.01.2015r otrzymałam oświadczenie o wypowiedzeniu umowy najmu z winy najemcy, kara: 12-to krotność czynszu i podwójna stawka czynszowa za każdy dzień zwłoki w rozpoczęciu działalności”

Czyli: najpierw dopchnięcie z wyspy w lokal, a potem podziękowanie od T-Mobile. Potwierdzam, że handlowcy usług telefonicznych stają na rzęsach żeby pozyskać, czy utrzymać klienta.

Tego smsa dostałem kilka dni temu z Orange Info.

„Witam, Elżbieta Ostrowska-twój dedykowany doradca Orange. Właśnie ze mną zrealizujesz większość spraw. Zapraszam”.

Kończy mi się umowa z Orange i handlowcy telefoniczni dostają sraczki żebym przedłużył umowę. Mobbingują mnie telefonami przeróżnej maści handlowcy. Rozumiem ich pracę, bo też są mobbingowani i koło się zamyka.

Czyli nie warto otwierać punktu w galerii handlowej z „telefonami”, bo albo jedni, albo drudzy Cię wykopią. „Żeby skały srały limit musi być zrobiony”-a jak nie wyrobisz to do widzenia plus kara.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że jeśli wynajmiesz wyspę to w   każdej chwili mogą Cię wepchnąć w lokal z drakońską umową.