„Gangleria słupowa”-poradnik najemcy

„Forbes” informuje o tym, że w Polsce wg danych Generalnego Inspektora Informacji Finansowej wyprano ponad 15 miliardów złotych (raport za 2013 rok). Mówimy o kwocie wykrytej.  Z roku na rok w Polsce bezpiecznie można prać kasę. Coraz więcej kasy.

 

Opublikowany raport nie ujawnia, gdzie są w Polsce prane te kwoty. I na myśl przychodzi mi pralka „Frania”. Pewnie tam.  A jeśli nie tam to jest prawdopodobieństwo, że pieniądze są wyprane na budowie np. ścieżek rowerowych, albo podczas stawiania huśtawek na placach zabaw.

Jest też możliwość, że pieniądze są prane poprzez zakup rowerów do wypożyczenia, których w Polsce przybywa. Miliardy rowerów, km ścieżek i miliardy huśtawek.

Próbuję uruchomić wyobraźnię i rosnące jak grzyby po deszczu kolejne galerie handlowe. Rosną. Świetna miejscówka na słupa.

Łomża.

-Ale nikomu pan nie powie, że tu przyjechaliśmy? Nie napisze pan o tym, że to ja? I nie nagrywa pan?

-Nie.

Wysiadam z samochodu.

Las słupów.

 „Teren budowy”. To peryferyjna część  Łomży.

-Grunt kupili ludzie „generała”, na słupa. Szwagier  Stanisława W. (pseudonim „generał”) „zainwestował” w te słupy. Wykiwali wielu inwestorów. Jak dowiadują się kto to jest to uciekają.

 

 Wpis częściowo usunięty na polecenie bloxa. W całości z rozszerzeniem wróci w innej wersji w innym miejscu. Z pełną dokumentacją aktem oskarżenia i poszkodowanymi. Czyli kto, co gdzie i kiedy. Pozdrawiam prawników. Temat się dopiero rozpoczął. Uruchomiliście zupełnie niepotrzebnie zmiany. Zapraszam na fejsa Przeliczeni. Tam w całości akt oskarżenia. Potem w innym miejscu. Ale o tym-przy innej okazji. Pozdrawiam serdecznie i do następnego. Idzie nowe. Zapraszam do lektury.

 

 

 

Zdobądź się na marzenia-poradnik najemcy

Oto kolejny list, tym razem od przedsiębiorcy z Cieszyna.

 

„Witam!

      Wczoraj tj.19.03.2015 -zamykając lokal w Galerii Platan w Zabrzu, zarządzanej przez firmę APSYS w Warszawie , dołączyliśmy z żoną do „przeliczonych”.

 

Zwerbowano nas końcem 2012r. ,a lokal otworzyliśmy 7 marca 2013.Podczas prowadzonych rozmów zapewniano nas o super lokalizacji(samo centrum) i co za tym idzie , dużą liczbą kupujących.

 

Sklep zatowarowany, zrobiony na wysoki standard miał być naszym oczkiem w głowie i flagowym sklepem. Niestety, szybko okazało się że to, co miało nas cieszyć, będzie naszą zmorą. Galeria świeciła pustkami .Mało ludzi, mało kupujących.

 

Owe puste przestrzenie ożywały jedynie ,kiedy przez obiekt przechodziła wycieczka szkolna. Poza tym głównymi spacerowiczami byli emeryci oraz bezdomni. Daliśmy sobie rok na rozkręcenie sklepu.

Braliśmy czynny udział w różnych promocjach i wystawkach w Galerii. Rozrzucaliśmy ulotki po mieście. Niestety wszystko to bez żadnego skutku.

 

Po roku napisaliśmy pierwsze pismo o obniżenie czynszu. Po jakimś czasie wezwano nas do dyrekcji na rozmowę. Mieliśmy okazję poznać Panią dyrektor z Warszawy.

Przy „kawce”, Pani Dyrektor stwierdziła że to nasz towar nie jest odpowiedni, że powinniśmy szyć większe rozmiary, zburzyć ścianki oddzielające witrynę od sklepu etc.

 

Poza tym, Pani Dyrektor poinformowała nas, że  z Zabrza wyjechał za granice co trzeci mieszkaniec, ale jeżeli dokonamy zmian to zwiększymy obroty. Dotowarowaliśmy sklep innym towarem, ale i tak nic się nie zmieniło.

 

W czerwcu zaproponowano nam obniżenie czynszu na określony okres. W zamian za to, różnica wynikająca z obniżenia miała być przeznaczona na kampanię reklamową udokumentowaną fakturami. Nie podpisaliśmy tej ugody.  

 

Już wtedy nie było nas stać na cały czynsz więc i na takie rozwiązanie. Pisaliśmy kolejne pisma i maile na które albo nie było odpowiedzi, albo przychodziła po 2,3, miesiącach. Dług z tytułu czynszu ciągle narastał. Początkiem tego roku przyszła propozycja kolejnej ugody.

Obniżają nam czynsz do końca czerwca.  Musimy jednak spłacić do tego czasu całe zadłużenie w ratach po 7000zł !+obecny czynsz ,co dalej było dla nas nie do przyjęcia.

 

Końcem lutego skontaktowaliśmy się o OSON-nem. Dostaliśmy namiar na mecenasa z Poznania.

 

Spotkanie-uzgodnienia-decyzja-wychodzimy. Wystosowaliśmy  6 marca pismo do właściciela Galerii-nie odpisali. 17 marca   wysłaliśmy wezwanie mailem na 18-tego do odbioru lokalu. Prosiliśmy też o  udzielenie zgody na wejście do lokalu o godz. 6 rano w celu jego opróżnienia. I tu spotkało nas zaskoczenie, ponieważ po raz pierwszy w ciągu 6-ciu godzin dostaliśmy odpowiedź.

O 19.30 odpisano ,że nie wyrażają zgody .

 

O 9 rano wchodzimy na sklep by napisać protokół zdawczo-odbiorczy lokalu. Jesteśmy obserwowani przez ochroniarzy jak przestępcy.

 

9.10 zjawia się Pani Dyrektor. Następuje spisanie towaru oraz całego wyposażenia lokalu. Możemy zabrać tylko kasę fiskalną i terminal. Lokal zostaje zaplombowany. Jeszcze zostajemy zaproszeni do biura by podpisać dokumenty. Tam na ścianie wisi duży plakat z hasłem:

 APSYS zdobądź się na marzenia!

Nigdy nie marzyliśmy z żoną by mieć kupę długów , kredytów i zostać na lodzie, a  właśnie to stało się konsekwencją podpisania umowy z APSYS. Czekamy na dalszy rozwój sprawy…”

 

Dziękuję za list.

Pani „z Warszawy” proponuję, aby zmieniła sobie szpilki na baleriny i przefarbowała się na blond-to teraz w modzie.

I koniecznie sugeruję zakup plecaczka do kostiumu. To też teraz jest modne. 

Niech pani wymieni męża na partnera i otworzy sobie butik w City Shopping w Warszawie.

 

 

A co do spraw formalnych. To Platan nie dostanie ani grosza.

Zachęcam najemców do wychodzenia z galerii handlowych. Podpowiemy jak to zrobić.

 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej uważaj na pośredników i firmy zarządzające.

P.S. Więcej na temat tego werbunku w filmie dokumentalnym Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych, który będzie dostępny wraz z książką.

„Pooglądać”-poradnik najemcy

Częstochowa. Miasto – jak wiemy – przyciągające setki tysięcy pielgrzymów. W ostatnich latach remonty, inwestycje i zmiany. Galeria Jurajska otwarła swoje przepastne przestrzenie w październiku 2009 roku.

Zatem zapraszam na spacer po alejach „sukcesu”.

I tutaj zatrzymajmy się na dłuższą chwilę, bo to miejsce kiedyś pełne świecidełek „Swarovskiego”.

Tak wygląda dziś ten pustostan. A tak wyglądał kiedyś.

Już dziś na stronie internetowej galerii zapowiedź hitu. Końcem marca wystąpi tam na deskach „iwętu” pochodząca z Kłobucka Iga Kozacka, finalistka The Voice of Poland. Usłyszymy też Łukasza Zagrobelnego w „nastrojowym koncercie”.

Panu Zagrobelnemu życzymy obfitych zakupów i rzecz jasna jak najczęstszych występów w galeriach handlowych. Podnoszą prestiż, niedostępność i melancholijny upadek retailu na wyżyny artyzmu. Będzie można sobie zrobić selfie.

Idźmy tymczasem dalej po tym pustostanie nazywanym galerią handlową.



I znów zatrzymajmy się na chwilę odrywając się od tych fotografii i zobaczmy to zdjęcie.

To pustosklep po marce Gerry Webber. W środku zajęty towar.

-Nie wiem jak długo stoi zamknięty, ale któregoś dnia pracownicy przyszli do pracy i nie mogli wejść do środka. Tak się to skończyło. Nigdy więcej nikogo tu nie widziałam. Pracownicy nie wrócili. Nikt tutaj nie przychodzi. Nie mam pojęcia dlaczego te ubrania tutaj są…-opowiada obsługa kawiarni.

Na zakończenie zaglądam do części restauracyjnej.

I szukam w sieci wspomnień. Znajduję ciekawy artykuł sprzed lat.

„Minął rok, odkąd otwarto Galerię Jurajską. Na początku wydawało się, że stanowiące obiekt westchnień częstochowian centrum handlowe będzie niczym Mekka, którą każdy musi odwiedzić. I faktycznie, trudno spotkać kogoś, kto przynajmniej raz nie postawił nogi w Galerii, można jednak znaleźć takich, którzy do niej nie wrócą.

(…) Starsi klienci mają różne zdania. Zamożna para w średnim wieku, z okolic Częstochowy: Przyjechaliśmy kupić jesienną kurtkę dla mnie. Wybór duży, a ceny przystępne. Zdecydowaliśmy się na markę Gerry Weber. Mąż zaszalał i kupił jeszcze dwie koszule. A w ogóle, to naprawdę nam się tutaj podoba. Lubimy tu robić zakupy. Jesteśmy w Galerii raz na dwa tygodnie, a czasami nawet częściej – oznajmia elegancka kobieta po pięćdziesiątce. 

Nie wszyscy podzielają ten entuzjazm: Chodzę i chodzę, i oczom nie wierzę! Ludzie, dla kogo są te ceny! Jacyś bogacze mogą sobie kupić, ale nie my. Żeby zwykła torebka kosztowała ponad sześćset złotych? – użala się częstochowska emerytka.

– Astronomiczne ceny! Na pewno nie będą tu kupować ludzie, którzy żyją z uczciwej pracy, a co mają powiedzieć bezrobotni? Jak np. mój syn? Ja sam przyjechałem tylko pooglądać…. – zapewnia skromnie ubrany mężczyzna około siedemdziesiątki.

Do centrum handlowego nie przychodzi tylu chętnych, ilu się spodziewano, i trzeba walczyć o klienta. Warto zapytać, co dalej z Galerią? Czy znajdzie się sposób, by przyciągnąć większą ilość częstochowian i osób spoza regionu? Czy może będzie tak, że niedochodowe salony zostaną zlikwidowane, a z czasem ich powierzchnię zapełnią tanie towary made in China? Być może odpowiedzi na te pytania przyniesie kolejny rok”.

Izabela Adamczyk
pracownia dziennikarska Młodzieżowego Domu Kultury w Częstochowie

Tekst ten pojawił się na stronach internetowych Gazety Częstochowskiej pięć lat temu.


wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej warto wiedzieć, że do galerii handlowej chińszczyzna dawno weszła. Teraz wchodzą szmateksy. Do Jurajskiej być może wejdą. Sporo miejsca.

 

Kontrola-poradnik najemcy

Katowice.

Państwowy Inspektor Sanitarny dziś przysłał nam odpowiedź w sprawie robactwa w dworcogalerii.

„Odpowiadając na interwencję dotyczącą obecności insektów – karaluchów w budynku Galerii Katowickiej w Katowicach ul. 3 Maja 30 – Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Katowicach informuje, że w trakcie prowadzonego postepowania ustalono, że Centrum Handlowe „Galeria Katowicka” zawarło umowę ze specjalistycznym zakładem świadczącym usługi z zakresu dezynfekcji, dezynsekcji i deratyzacji.

Umowa dotyczy zabezpieczenia zakładu przed szkodnikami przez  prowadzenie monitoringu części wspólnych Centrum Handlowego tj. garaży, otoczenia, klatek schodowych, stref dostaw, sanitariatów ogólnodostępnych oraz pasaży. Zgodnie z w/w umową jeden raz w kwartale wykonywany jest odczyt  z monitoringu.

Przedstawiono do wglądu regulamin wewnętrzny Centrum Handlowego „Galeria Katowicka”, zobowiązujący wszystkich użytkowników, których działalność związana jest z produktami spożywczymi do stosowania  koniecznych środków w celu  uniknięcia rozmnażania się insektów czy gryzoni.

Zgodnie z relacją kierownika technicznego obiektu, pracownicy Poczty Polskiej oraz lokalu „Gatta” zgłaszali obecność insektów. Profesjonalny Zakład DDD dokonał lustracji w/w lokali, w trakcie której  nie stwierdzono obecności insektów.

Podjęto jednak działania zapobiegawcze tzn.  w dniu 20.02.2015r. w pomieszczeniach Poczty Polskiej została wykonana dezynsekcja, natomiast w lokalu „Gatta” zainstalowano 4 pułapki monitorujące  insekty biegające.  Na potwierdzenie powyższych działań  przedłożono do wglądu protokoły  pozabiegowe.

Jednocześnie Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Katowicach informuje, że w dniu 25.02.2015 r. przeprowadzono kontrolę sanitarną w sklepie spożywczym „Stokrotka”. W czasie kontroli nie stwierdzono obecności żywych insektów ani martwych, jak również pozostałości po nich.

Przedłożono do wglądu instrukcję ochrony przed szkodnikami, z której wynika, że monitoring przeprowadzony jest raz w tygodniu, a wymiana lamp owadobójczych odbywa się raz w roku. Kierownik sklepu przedstawił kartę kontroli lamp owadobójczych oraz  karty kontroli stacji trutek dla gryzoni oraz stacji  żywno-łownych.”

 Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Katowicach

Dziękujemy za reakcję i podjęte działania. Mam naiwną nadzieję, że następnym razem zarząd sam z siebie poinformuje odpowiednie służby, a nie będzie tego ukrywał czy robił tragifarsy szukając insektów w lokalach najemców. Od tego jest sanepid. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej sprawdź w miejscowym sanepidzie czy w budynku nie stwierdzono obecność insektów lub gryzoni. Odszkodowania-nie dostaniesz.

Lista płac-poradnik najemcy

„Iwęty” pod dworcogalerią katowicką to policyjna codzienność.

Policjanci znają swoje rewiry i swoich „podopiecznych”, którzy świętują, nie koniecznie huczne otwarcia nowych marek czy ciche ucieczki najemców, ale generalnie tam się po swojemu bawią.

-Nie zabierzemy pana na izbę, bo tam pobyt kosztuje 300 złotych, ale 100 złotych mandatu wypisuję za picie w miejscu publicznym – informuje funkcjonariusz policji z dużą dozą i sympatii i wyrozumiałości dla człowieka.

Policjant wie, że i tak te trzy stówki nie wpłyną na żadne konto, ale jakiś mandat wlepić musi. Tymczasem ludzi w środku-tych z zarządu stać na nie jeden mandacik.

Lista płac w dworcogalerii katowickiej kształtuje się następująco:

Asystent-2500 zł netto

Koordynator: od 3000 zł netto-4500 netto

Marketingowiec-4500 netto

Dyrektor najniższego szczebla -6000 zł netto

Dyrektor techniczny- 10.000 zł netto

Dyrektor główny- 20.000-25.000 zł netto

Tak kształtują się zarobki ludzi, z których tylko jeden oficjalnie prowadził własną firmę. Cała reszta o biznesie wie tyle co polski przedsiębiorca o pracy nuncjusza papieskiego w Genewie. Mniej więcej. Zero doświadczenia w biznesie, zero wiedzy, zero kompetencji i masa ignorancji z domieszką arogancji (dysponuję materiałem dźwiękowym, telewizyjnym i detektywistycznym na potwierdzenie tych słów).

Taki retailowy koktajl z nutą różnych relacji damsko-męskich z łańcuchami włącznie.

Co ciekawe w Katowicach ma powstać kolejna, nowa galeria i co jeszcze ciekawsze na kampanię samorządową  „Forum Samorządowe i Piotr Uszok” Echo Investment w osobach Piotra Gromniaka (prezes Echo Investment)  i Katarzyny Gromniak wpłacili po 25 tysięcy złotych na głowę.

Kielczanie zainteresowani budową galerii handlowej lekką ręką wsparli samorządowców w Katowicach?

Teraz pisze się „plan zagospodarowania przestrzennego” dla tego projektu. Tak to działa. Część mieszkańców Katowic mówi stanowcze „nie” dla tej galerii handlowej.

W ostatnich dniach Michał Sołowow zapowiedział sprzedaż swoich udziałów w Echo Investment.

(Zdjęcia w galerii Echo w Kielcach. Wyłączone z „ruchu” puste pasaże po byłych najemcach).

Udziały kupi luksemburski fundusz nieruchomościowy.

I co jeszcze ciekawsze brytyjski inwestor w dworcogalerię-też nieoficjalnie szuka kupca.


wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, komu będziesz płacił pieniądze, w jakiej wysokości i co dostaniesz w zamian.

Zatwardzeni-poradnik najemcy

W umowach jest napisane, że przedsiębiorca sam wyposaża lokal. Kiedy bankrutuje, sam ma go doprowadzić do stanu „dewi-lepperskiego”,  chyba, że – i tutaj jest ten „myk”- galeria nie chce, aby go doprowadzał do takiego stanu. Szybkie wzbogacenie. Dlatego nie chce.

Przedsiębiorca sam doprowadzony do stanu rozstroju nerwowego z reguły nie ma pieniędzy, żeby burzyć to co zbudował w środku.

W Warszawie w Sadybie „Best” nie najemca, ale kolejna firma budowlana kuje do spodu. Po poprzedniku.

A w środku informacja, że to:

I kolejna rotacja.

Biznesik się kręci?

Tymczasem obok padają przedsiębiorcy zwijając swoje stoiska.

 

To upadający bazar. Robię zdjęcia.

-Co pan robi?-pyta człowiek sprzątający gruzowisko.

-Na pamiątkę. Zdjęcia-odpowiadam.

-Żeby się pan czasem nie zes..rł.

 

Rozumiem. Po kilkudziesięciu latach trzeba się zwijać. I jest nerwowo. Ale powracając do retoryki wkurzonego człowieka mam wrażenie, że biznesik w galeriach dostał zatwardzenia. Bezpowrotnie. Galerie dostają przysłowiowej sraczki.

W odwiedzonej galerii „Best” lubię pić kawę. I widzę desperacki akt pozyskania Klienta. Konkurencyjna galeria handlowa Klif podrzuciła swój reklamowy katalog? Czy sam przyszedł? Desperacja. Ostateczność. Prymityw.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej zapoznaj się nie tylko z reklamowymi katalogami, ale zobacz kto, co, gdzie, kiedy i postaraj się zrozumieć: dlaczego.

„Standard”-poradnik najemcy

Tak wygląda umowa najmu lokalu zawarta przez Urząd Miasta w Olsztynie w galerii Warmińskiej. Od najemcy lokalu czyli prezydenta miasta w trybie dostępu do informacji publicznej otrzymaliśmy umowę jaką najemca czyli prezydent miasta podpisał z zaprzyjaźnioną galerią handlową.

 

 

 

Umowa jest wyjątkowo korzystna i wyjątkowo „standardowa”. W jednym paragrafie czytamy, że najemca-prezydent będzie płacił w euro, a niżej, że w złotówkach. 16 euro to sporo biorąc pod uwagę realia, ale najemca z własnych pieniędzy nie płaci.

Warto zwrócić uwagę, na te złotówki. Z jednej strony miasto nie może płacić w euro, a przedsiębiorca nie tylko może, ale nie ma wyjścia. Ci najistotniejsi z punktu widzenia miasta czyli mali płacą po 40, 50 czy 60 euro za metr. Bo usłyszeli, „że taki jest standard”.

I standardowo są załatwieni.

Wciąż nie wiemy dlaczego CBA zajmuje się olsztyńską galerią. Może jakiś komunikat wydadzą.
Umowa jest surowa i oszczędna w słowach. To nie jest 60 stron dla przedsiębiorcy plus kilka zdań w pozornym aneksie w pozorach „negocjacji”. Nie wspomniano o karach. Może przeoczyłem.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej zorientuj się ile płaci najemca-prezydent w danym mieście.

Jak w sekcie-poradnik najemcy

Taki dostałem list z Podkarpacia. 

„Czytam bloga z niesłabnącym zaciekawieniem od samego początku. Polecił mi go pełnoletni syn, a ja go upowszechniłem dalej na swoim FB.   Ja nie mam prawie nic wspólnego z galeriami handlowymi, nawet nie lubię chodzić tam na zakupy. Zawsze zastanawiałem się nad dwoma sprawami jak w tych norach bez światła dziennego można uzyskać zgodę na miejsce pracy, jak wymagane jest doświetlenie światłem naturalnym w stosunku 1m2 okna na 8 m2 podłogi.

Druga sprawa jak, ktoś może wychodzić na handlu biustonoszami przy tak horrendalnych cenach.  Na tą drugą sprawę mam otwarte oczy poprzez lekturę bloga, a ta pierwsza stanowi dla mnie zagadkę…

 

 To co mnie zmotywowało do napisania e-maila  to moje  „prawie”.

Przed laty gdzieś w 2011 roku byłem na rozmowie o pracę jako „kierownik techniczny galerii handlowej”. Ja człowiek techniki szef Utrzymania Ruchu z kilkunastoletnim stażem wysłałem CV + zwyczajowy list motywacyjny. Zostałem zaproszony na rozmowę o pracę,  ale do Warszawy.   Nie byłem w stolicy z 10 lat to pojechałem z synem i jego dziewczyną (wakacje były). 

Sam proces rekrutacji jak wszędzie tylko po polsku.

 

 Pytano mnie z nastawieniem, które ja odczułem że mnie na pewno nie przyjmą i już mają kandydata. Po 30 minutach rozmowy  rozeszliśmy się  z niczym, to znaczy byłem przekonany że   nie  dostanę tej pracy.  To co mnie zirytowało, to to że ciągnięto mnie 300 km do Warszawy na spotkanie rekrutacyjne jak galeria była w odległym mieście,  właściciele szukali pracowników  z tego miasta, a ja jestem z miasta oddalonego o 50 minut jazdy samochodem do miejsca docelowego.  Nikt mi nie podziękował za to że przyjechałem  i dziękują za poświęcony czas, ale mają kogoś innego.   Ot  takie czasy.

Ale ta historia miała swój ciekawy finał. Człowiek który  wygrał „casting” ze mną odnalazł mnie poprzez wspólnych znajomych i proponował współpracę. Że niby mnie wkręci na szefa firmy serwisowej  obsługującej galerię, bo on  by chciał mieć tam swoich ludzi. Podziękowałem uprzejmie że mnie coś takiego nie interesuje. Finał był taki że chłop nie wytrzymał roku w tej pracy. Jak się dowiedziałem do wspólnych znajomych podobno  kazano mu takie rzeczy niezgodne z prawem robić że nie wytrzymał ciśnienia. 

Nigdy bym nie przypuszczał ze kierownik techniczny galerii musi się zajmować takimi sprawami jak pan opisuje.   Co jakiś czas widywałem ogłoszenia że potrzebny jest k-k techniczny do tej galerii ale nie ponawiałem akcesu. Nie wiem tak konkretnie  co było przyczyną rozstania się z pracą mojego konkurenta do pracy, ale  po lekturze bloga dochodzę do wniosku że zatrudnili go do pilnowania wpływu  kasy za niepełnowartościowy produkt”.

Co do warunków pracy. Polskie prawo zakazuje pracy w takich warunkach  po 12 godzin, bez okien.

Jest ustawa. Jest przepis. Ale w ustawie jest „furtka”. Jeśli dany podmiot wystąpi o zgodę na „akceptację” to dostaje ją z automatu z Wojewódzkiego Urzędu Pracy i Państwowej Inspekcji Pracy. Czyli dostaje zgodę. Nie słyszałem, żeby któraś galeria czy centrum handlowe jej nie dostało. Taka praktyka. Nijak ma się to do Kodeksu Pracy.

Techniczni nie są widykatorami. Ale wiedzą jak wygląda stan techniczny budynków i w jaki sposób „załatwiane” są odbiory, pozwolenia. Siedzą jak na bombie, bo w końcu ktoś to może ruszyć. W końcu nie tylko CBA węszy wokół galerii.

Co do pracy w tym centrum o którym pan pisze (do naszej wiadomości) to jak pan wie, właściciel ma problemy w sądach, bo wprowadził w błąd przedsiębiorców. Ten „ktoś” ma kasę  i tajemnicą poliszynela jest, że smaruje, oliwi, sądowe korytarze, jak może.

Nie wykluczone, że jednym z pozwanych byłby pan. Sugeruję omijać  szerokim łukiem takie „miejsca pracy”, gdzie także Ci ludzie czyli zarząd-są mobbingowani. I mają wybór, albo milczeć i zarabiać, albo się zwolnić. Jak w sekcie. Tytuł wpisu jest nie przypadkowy. Do rozwinięcia.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że w „zarządach” zasiadają też politolodzy, wuefiści, aktorzy, pielęgniarki.

Ludzie powiązani z samorządowcami stają się specjalistami od reklamy, asystentkami dyrektorów itd. Bez pojęcia. Bez doświadczenia. Bez elementarnej wiedzy. Wiedzą jedno. Że to jest świetnie płatny wał. Dlatego milczą.

Dotarłem do listy płac w dworcogalerii Katowickiej i długów jakie ma-nieoficjalnie ok. miliona euro dokładki miesięcznie. Ciekawa lektura. 

 

 

Upadłe centrum-poradnik najemcy

Wizyta w Bełchatowie skłoniła mnie do tego, aby rozejrzeć się w sieci i wykazać wam dobitnie na czym ten mechanizm polega w sposób definitywny. Jednym ze źródeł „informacji” na temat „prosperity” w galeriach handlowych jest portal retailnet. pl. Genialnymi piórami swoich autorów tak oto opisywał, na każdym etapie „realizacji” co się dzieje z Bawełnianką.

Oto kilka cytatów:

„Jak wynika z badań przeprowadzonych przez specjalistów z Uniwersytetu Łódzkiego na zlecenie spółki Bawełnianka, ponad 70 proc. bełchatowian oczekuje powstania galerii handlowo-rozrywkowej w centrum miasta, a ponad 90 proc. ankietowanych przyznaje, że w mieście brakuje restauracji, kawiarni, kina oraz butików ze znanymi polskimi i światowymi markami odzieżowymi (…) zapewniając lokalnej społeczności znakomite miejsce spotkań, rozrywki i relaksu. „


 Przystanek „widmo”.

„Wkrótce otwarcie”.

komentarz: „badań jakich? przeprowadzonych jaką metodologią? Przez jakich specjalistów, kto to jest? Czy ankieta była przeprowadzona wśród przedsiębiorców? Czy „Kowalskich”? Te 90 procent to niby kto, gdzie? Może jakieś dokumenty przedstawimy?

„Największą powierzchnię, bo aż 145 metrów kwadratowych zajmie restauracja typu multifood 3RazyNaj. Na restaurację Efez Doner Kebab przewidziano lokal o powierzchni 98 metrów kwadratowych. W lokalu będzie można spróbować dań tradycyjnej kuchni tureckiej. Kolejnymi najemcami, którzy rozszerzą strefę gastronomiczną Bawełnianki będzie także Broaster Chicken – amerykańska sieć, która poszczycić się może posiadaniem ponad 10 tysięcy lokali na całym świecie oraz włoska pizzeria Siciliano”.

 „Miejsce na Twoją reklamę”.


„Zmieniamy się dla Ciebie”.

komentarz: co jeszcze będzie można?

Ceremonia wmurowania aktu erekcyjnego jest wydarzeniem pieczętującym kolejny etap budowy galerii, która powstaje zgodnie z przyjętym harmonogramem prac. Wydarzenie ma wymiar symboliczny, jednak jest również jednym z najważniejszych momentów budowy galerii. Inwestycja nabiera tempa, a do grona naszych najemców dołączają marki, które zapewnią bełchatowianom różnorodną i atrakcyjną ofertę handlową, kulturalną oraz rozrywkową, a także najwyższe standardy obsługi.”


„Już czas”.

komentarz: kopiuj wklej, komunikaty jak w goebellsowskiej propagandzie, wygrywamy na wszystkich frontach w każdym przypadku i w każdym miejscu na mapie Polski.

„Przy okazji wmurowania kamienia węgielnego inwestor ujawnił nowych najemców, którzy otworzą swoje sklepy w centrum. Są wśród nich: MarcPol, CCC oraz Media Expert. Łącznie zajmą oni powierzchnię ponad 4,5 tys. mkw. „


„Sklep przeniesiony na -1”.

komentarz: inwestor „ujawnił”, odkrył rąbka „tajemnicy i magii”. A gdzie tajemnica handlowa?

„Spółka Bawełnianka podpisała umowę z liderem na rynku doradztwa w zakresie nieruchomości komercyjnych – firmą Cushman and Wakefield, która jest odpowiedzialna za dobór najemców dla Bawełnianki. – Przewidujemy, że pełen stopień wynajęcia zostanie osiągnięty do momentu otwarcia galerii – przekonuje Piotr Kaszyński z Cushman and Wakefield. Planowany termin otwarcia bełchatowskiej inwestycji to 2012 rok”.

I cisza. Ani słowa o upadłym centrum. Jak makiem zasiał. Ktoś się chyba czegoś  nawciągał. Przewidujemy, wiemy, widzimy, znamy się. Analiza materiałów na portalu retailnet.pl jest kapitalną lekturą zaprzeczeń i zasady „kopiuj wklej”. Rozumiem, że trudno przez lata stworzyć coś oryginalnego tym bardziej, że nikt na rączki nie patrzył i było fajnie i super.


„Tu jest za ciemno. Proszę wymienić światła”.

Potencjalnych najemców przestrzegam przed tym bełkotem, który nie ma nic wspólnego z informacją jako taką. Z zawoalowaną dezinformacją-jak najbardziej.

 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej czytaj poważną prasę, Rzeczpospolitą, Prawną, Wyborczą. Wiedz, że wiele materiałów na temat „rynku który unosi się nad ziemią” to zamówione płatne teksty przez budowlańców i tzw. „diwi-lepperów”. Czy dziś eksperci z tego portaliku napiszecie o „don kiszoterii”? Czekam.

P.S. Dzięki za urodzinowe życzenia. To dla mnie data podwójna. Urodzin i podpsiania umowy cztery lata temu. Warto ją było podpisać, a potem, unieważnić.

A dziś rozłożyć ten temat na czynniki pierwsze. A to dedykacja ode mnie-na wieczór. Czyli „możecie nam nagwizdać”.

https://www.youtube.com/watch?v=fzWQV5OiQQQ

Widmo-poradnik najemcy

Bełchatów. Jestem w trasie. Niespełna 60 tysięczne miasto. Położone 50 km od Łodzi i 25 km od Piotrkowa Trybunalskiego. Trafiam tam przypadkowo. Przejazdem. Widzę ogromny budynek.



Wysiadam z samochodu.

-Co to jest?-pytam przechodnia.

-Galeria. Od trzech lat tu stoi. To jakaś pralnia kasy, ale wybudowanie tego jest jakąś enigmą. Zastanawiam się o co w tym chodzi. Stoi. I straszy.

Idę dalej.

Szukam ludzi w tej widmo-galerii. W budce strażniczej czuwa pan Stasiu.

-Chcę wynająć lokal.

Pan Stasiu kontaktuje się przez krótkofalówkę z kimś „wyżej”. Idziemy do biura.

Pani w biurze jakby zobaczyła ducha.

-Nie wiem. Nic nie wiem. Nie mam pojęcia kiedy zostanie galeria skończona i kiedy będziemy mieli ofertę.

-A jest dyrektor galerii-pytam.

-Nie. On rzadko tutaj zagląda.

Wychodzę z biura i zwiedzam galerię widmo.

Mam wrażenie jakby ktoś kiedyś coś tutaj robił.

Cicho, a z głośników nieśmiało nadaje radio.

Nagle przemyka człowiek-też jak widmo.

W retailowym żargonie „biznes nie wypalił”. Stoi to widmo prawie w centrum miasta. Miasta w której jest już jedna galeria.

Miasta, gdzie w centrum tętni życie. Sklep obok sklepu, usługi.

Ciekawe, czy ktoś tam podpisał umowę? To pierwszy polski death malls jeszcze „przed otwarciem” nastąpiło huczne zamknięcie. 

Czy ktoś z retailerów o tym napisał? Jeden wielki pustostan. Tajemnica handlowa.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że nie koniecznie dany budynek powstanie. Jeśli „łapanka nie wypali” czy inwestor się przeliczy-nic z tego nie będzie.

Galeria Bawełnianka ma stronę w internecie, której „życie” zatrzymało się w sieci- trzy lata temu.

Właściciel był w latach 90. na liście setki najbogatszych Polaków. Wsławił się przejmowaniem dobrze prosperujących zakładów włokienniczych w Łodzi i kładzeniem ich na łopatki. Być może dziś-robi na drutach.