Debiut-poradnik najemcy

Poznajecie tego pana? Na pierwszy rzut oka wygląda jakby spawał.

Zdjęcie które publikuję zrobiłem w jego mieszkaniu. Wchodzę i oczom nie wierzę. Aparat fotograficzny z kamerką, światła i jako podkładka księga…

Z 1542 roku… komentarz łaciński do psalmów. Księga przegryziona przez korniki…

Dziurki w kartach…Trafiłem na realizację filmu na youtuba.



To nie kto inny tylko pan Marian. Jeden z naszych ludzi. W sensie, że bankrut. Pan Marian otrzymał propozycję wsparcia od Czytelnika z Poznania, który zaoferował darmową pomoc w ogłoszeniu upadłości, zaoferował darmowy nocleg. Pan Marian, który wpadł w potężne tarapaty w galeriach handlowych i nie tylko nie poddaje się.

Kiedy zobaczyłem garażową produkcję jaką był jego pierwszy film postanowiłem zaoferować mu pomoc w postaci kumpla, który profesjonalnie realizuje videoblogi. To absolutny debiut pana Mariana na wizji. Kumpel robi je po kosztach.

Pan Marian jest na kanale Przeliczeni i tam będziemy wrzucać jego opowieści o jubilerstwie, o sztuce, o wyjątkowych przedmiotach. Nie mam pojęcia czy to pomoże, ale spróbować trzeba dlatego też dziś prezentujemy pilotażowy pierwszy odcinek (mamy ich 10 w montażu). Być może dzięki Wam drodzy Czytelnicy pan Marian odbije się od dna, pozyska zlecenia, dobre dusze. Bo przedmioty które potrafi zrobić są zachwycające-nie tylko mnie.

Poza tym jeśli masz jakieś ciekawe pomysły i produkty, towary to kręć filmiki, a my wrzucimy je na kanał Przeliczeni, który z czasem pozyska sympatyków, gorąco w to wierzę. Jest tylko jeden warunek. Filmy powinny być profesjonalnie zrobione. Taka telewizja przejechana przez retail.

Osobiście trzymam za pana Mariana kciuki, bo to człowiek z innej epoki kiedy słowo miało jakiś sens i znaczenie. Pana Mariana nie da się nie lubić. Zresztą. Zobaczcie sami.

I jeszcze jedno. Ta księga, to kolekcjonerski biały kruk. Jeśli ktoś chciałby go kupić to znajdzie pana Mariana i się dogadacie. Pozdrawiam. Podaj dalej)))

P.S. Odsyłam do wpisu z dnia 25 stycznia pn. „Jak w Kuwejcie” i na stronę http://www.nobleart.eu



Na butach-poradnik najemcy

Pobyt w stolicy jest dla mnie inspiracją do ciekawych spotkań. Celowo wybieramy galerie handlowe, aby im się przyglądać. Krótka kawa w Sadybie Best Mall i szybkie pożegnanie dużego sklepu Accessories.

Bułka w Klifie i „celebryckie” wyklejenia świadczące o kolejnej rotacji.

Galeria Mokotów otoczona nimbem sukcesu, a w środku coraz więcej wyklejeń.

Stoi to w sprzeczności z nimbem, że tam dopiero hula-w pustostanach jak najbardziej, hula wiatr. Michałowi jednak hula. Ten jedyny galeryjny pucybut od 11 lat pracuje właśnie tam. Postanawiam skorzystać z usługi, aby rozmawiać z poziomu Klienta.

-Kilkanaście lat temu realizowany był projekt czterech kultur w Łodzi i tam po raz pierwszy stanął ten fotel na którym pan teraz siedzi. Mój brat zaraził mnie pomysłem i wybrałem taką pracę a nie inną. Poznaję wielu ludzi. Znanych lub mniej, ale czyściłem buty panu Tomaszowi Lisowi był też Krzysztof Ibisz, wielu by wymieniać…opowiada wykonując swoją pracę.

Nagle podchodzi kobieta i przerywa tę ciekawą opowieść.

-Proszę pana ile pan bierze za parę? Złapałam wiatr w żagle, widzę pana na fotelu i skusiło mnie żeby zapytać. Rozstałam się facetem i coś muszę z butami zrobić. On czyścił mi buty, bo kto to lepiej zrobi niż facet!?

Poczułem się jak na Camp Nou w Barcelonie, w centrum uwagi, zresztą na Las Ramblas też pucybut działał. Pan Michał tymczasem podnosi głowę i tłumaczy zasady. Można przynieść mu buty w reklamówce czy torbie. Zostawić na parę godzin, a potem odebrać. Bez względu na rodzaj buta za parę kasuje 20 złotych.

Zadowolona pani z podniesionym żaglem zapowiada, że jeszcze tutaj wróci.

Pan Michał tymczasem powraca do swojej opowieści.

-Proszę pana, to praca jak każda inna. Kiedy Londyn był zamknięty i nagle ślusarze stracili robotę to przestawiali się na wieszanie plakatów i dla nich to też nie było łatwe. Miałem kiedyś ucznia, 19-latek, ale matka mu to wybiła z głowy. Siedzi taki w piaskownicy, nic nie robi, ale butów czyścił nie będzie…To ja wymyśliłem galerię i przez te 11 lat dwa razy miałem kryzys. Przenieśli mnie wtedy w inne miejsce i nagle spadły mi drastycznie obroty. Nie pytał mnie nikt o zdanie. Podobno wizerunkowo im coś nie pasowało.

Od kiedy tutaj wróciłem w okolice windy sytuacja jest dobra. Mam wielu klientów. Dla mnie najistotniejsze jest to, aby to był ktoś z Warszawy i żeby wrócił…Wie pan, tutaj do mnie zjeżdżają bardzo ważni ludzie…czyściłem buty nie jednemu z polskich ministrów, trafiły się też buty Donalda Tuska…

-Same przyszły?

-Nie. Panowie w eleganckich garniturach w reklamówkach przywozili i nadal przywożą. Nie wiem kim są Ci ludzie, albo kierowcy, albo ktoś z obsługi…Pani Kopacz tu też była. Na fotelu nie usiadła, ale być może i jej buty są mi dostarczane. Tego nie wiem… Czyściłem buty nie jednego ministra…

Zaciekawił mnie ten wątek. O zamawianej pizzy i hamburgerach kupowanych dla m.in. Radosława Sikorskiego przez BOR słyszałem. Ale o ministerialnych butach…może powstała nowa komórka w rządzie czyli Buty Ochrony Rządu? Luźna dywagacja.

Powracam myślami do pana Michała. W klapie, tuż obok muszki biało-czerwona spinka z drzewcem i polską flagą.

-Kupiłem ją w Modlinie na lotnisku. Chodzi o to, aby ludzie wiedzieli, że nie jestem tylko pucybutem, że mam swoją tożsamość. Nie wyjadę do Anglii nawet jeśli miałbym więcej zarabiać. Tutaj się czuję u siebie. I cieszę się z tego co mam….

Pan Michał kończy usługę. Buty lśnią jak nowe. –Proszę ich nie czyścić przez tydzień, nie czyścić elektrycznymi szczotkami, omijać kałuże, dzikie przejścia, dziękuję, że pan tu zajrzał.

Można powiedzieć, że ten biznes panu Michałowi wypalił. Nie zdradził ile płaci czynszu i ile zarabia. Wystarczająco, aby przetrwać.

Tymczasem nie przetrwała w tej galerii elegancka restauracja Gracja z eleganckim pianistą, który przygrywał nie tylko do kotleta. Kilka miesięcy temu „się zamknęła”. Ciągle coś się zamyka. Pucybut daje radę. Podkreśla, że do tej pracy trzeba mieć żelazną odporność psychiczną, bo nie każdy rozumie, że to praca jak wiele innych. Klienci różnie reagują. Obcokrajowcy nie mają oporów. Pan Michał zresztą jest znany i lubiany. Reportaże telewizyjne na jego temat zaciekawiły nie jednego widza.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej zajrzyj na bloga i zobacz jak rotują w Warszawie… po znanej Venezii (miała dwa punkty) w Mokotowskiej pozostało już tylko wspomnienie. Zresztą Venezia wyszła na dniach też z Gemini Park w Bielsku-Białej.

Od dłuższego czasu trwały „negocjacje”. Kolejny pustostan. Kolejna porażka. Nie pierwsza i nie ostatnia… Pamiętaj, że wchodząc do galerii wchodzisz w butach-wychodzisz, w skarpetkach. Jesteś wyczyszczony. Jak te buty.



Bez emocji-poradnik najemcy

Kilka maili wyrywkowo wybranych od Czytelników. Jak retail wygląda w Polsce. Ku przestrodze dla innych „Zanim podpiszesz umowę”…

„Jestem z bratową ofiarą Galerii Słoneczna w Radomiu.

Tak w skrócie to zawłaszczono nasz sklep ,galeria i franczyzodawca.
Sklep działa nadal. Jeśli ktoś znajdzie czas na przeczytanie moich umów to wyślę natychmiast proszę tylko o informację. Bardzo ważny szczegół to taki że franczyzodawca przejął sklep protokołem przejęcia który nie jest podpisany przez moją bratową właściciela firmy, oraz nie wynika z umowy franczyzowej, wiem że to przestępstwo i powinnyśmy zgłosić to do prokuratora.


Dowiedziałam się o  Państwa działaniach miesiąc temu od komornika, którego trafia mój przypadek i informuje o Was osoby takie jak my”.

„Nasz sklepik to pierwsza w życiu działalność, takie marzenie spełnione w kwiecie wieku. Branża farmaceutyczna-sklep zielarsko-medyczny, czyli taka ekologiczna apteka. Towar się przeterminowywuje, hurtownie anulowały rabaty, odkąd zmniejszyliśmy zamówienia itp. itd. Straty i zobowiązania rosną z dnia na dzień. Nie będę się rozpisywać emocjonalnie, bo wiadomo jakie odczucia towarzyszą zaistniałej sytuacji”. (Poznań)

Ja również należę do najemców galerii, prowadząc gastronomię w strefie gastronomicznej tej galerii.

Niestety i nas oszukano podając zawyżoną o 50%  ilość potencjalnych klientów jakie naszą galerię będą odwiedzały. Lokal prowadzą generalnie moi rodzice od 6 lat (oboje obecnie po 60stce), którzy już powoli nie dają rady.

Na początku jakoś dawaliśmy radę ale obroty z roku na rok spadają co spowodowane jest coraz mniejszą ilością potencjalnych klientów odwiedzających galerię. Moi rodzice na prowadzeniu tego punktu przez 7 dni w tygodniu od rana do wieczora przez 6 lat stracili zdrowie zajmując się tylko obniżaniem kosztów do minimum i próbami zwiększania sprzedaży.

W trójkę tak od 6 lat staramy się „przeżyć” i dociągnąć do 10 lat (na tyle lat jest podpisana umowa). Ja od początku prowadziłem usługi informatyczne poza krajem i przez te 6 lat ani złotówki nie wyciągnąłem zysku … co jakiś czas jak było źle musiałem wspierać zyskiem z jednej działalności drugą działalność a miedzy innymi opłacać czynsz, którego restauracja nie osiągała. W 2014 sprawa się pogorszyła i nie wygląda na to aby w najbliższym czasie się poprawiła.

 

Chciałbym wraz z moimi rodzicami przystąpić do OSONu aby wesprzeć was naszym doświadczeniem ale także aby mieć również wsparcie w stowarzyszeniu jak dojdzie do konfliktu między mną a galerią … a do tego może dojść, bo nie mam już ochoty i zdrowia ładować całego zarobku w kieszenie tych przekrętów. Nie wspomnę już o zdrowiu i siłach moich rodziców, które są na wyczerpaniu” (Opole).

 

„Jestem jednym z tych „przeliczonych”. Miałem wyspę w Poznaniu w Poznań City Center a wcześniej w innym centrum”.

 

„Jestem przedstawicielem handlowym w jednej z firm odzieżowych, które działają w segmencie multibrendowym. Cieszę się, że dowiedziałem się o waszej stronie w jednym z artykułów w Onecie.

Takich tematów i dramatów ludzkich jest o wiele więcej jak i sam problem uważam, że jest o wiele wiele głębszy niż się wszystkim wydaje- wiem to od kuchni obserwując rynek od ponad 15 lat widząc transformację do której doszło przez ostatnie lata.

Jeżeli mogę jakoś pomóc a żeby przestrzec choć jednego polskiego przedsiębiorcę przed manipulacjami CH i utratą majątku to proszę o kontakt „(Warszawa). 

„Jestem najemcą w galeriach handlowych CH Platan, Zabrze ul. Plac 
Teatralny 12 oraz CH Arena, Gliwice al. Jana Nowaka Jeziorańskiego 1. 
Kilka dni temu wysłałem wniosek o wstąpienie do stowarzyszenia.
Z ogromnym zaciekawieniem i uwagą regularnie czytam bloga.

Zauważam, że  aspekt związany z osobami bezdomnymi „pomieszkującymi” w galeriach handlowych jest bardzo szeroko opisywany. Chciałbym zwrócić uwagę na 
fakt, iż analogiczna sytuacja występuje w CH Platan w Zabrzu gdzie 
bezdomni potrafią cały dzień przesiadywać na ławkach lub gapić się w 
telewizor na ekspozycji sklepu. Uważam, że wizyta w tym centrum 
handlowym mogłaby dostarczyć wielu ciekawych informacji i dokumentacji”. 

 

Jesteśmy z mężem ofiarami manipulacji nie, stricte, galerii, ale Pasażu przy Krupówkach w Zakopanem, który w stosunku do wynajmujących sklepy, działa w podobny sposób jak galerie.

Przed zawarciem umowy Management Pasażu ABC celowo wprowadził nas w błąd co do proporcjonalności dochodów względem wymaganego czynszu (12,500 / miesiąc za lokal 50m2), podczas gdy w rzeczywistości w Pasażu w ogóle nie ma ruchu klientów – o czym Management dobrze wiedział.

Umowa na wynajem, którą zawarliśmy, doprowadziło nas to do kompletnej ruiny finansowej.

Chcieliśmy wrócić ze Stanów do Polski po wielu latach i tutaj żyć i pracować, a skończyło się na tym, że mąż obecnie w Stanach pracuje na długi, ja z dziećmi jestem w Polsce. Nie widzieliśmy się już ponad rok, a szanse na spłatę długów są na razie znikome” (Zakopane).

Jestem świeżo po nocnym czytaniu pana bloga. Teraz widzę na jakiej siadłam bombie i zdałam sobie sprawę z zagrożenia.Wynajmuję lokal w Galerii w Starachowicach w tej chwili w połowie pustej.Lokal  przynosi straty.Nie chciałabym popełnić błędu w walce o wyjście z galerii już na wstępie.

Umowę podpisałam w dobrej wierze przed otwarciem  kiedy to zapewniono mnie,że wszystkie lokale są już wynajęte i został dla mnie tylko ten na II piętrze co po otwarciu okazało się nieprawdą.

Nie mając nigdy wcześniej żadnych długów ani problemów z wynajmowaniem lokali ufnie podpisałam standardową umowę/pani zapewniała mnie ,że wszscy mają w galeriach takie/ na 10 lat  ze wszystkimi karami /miały służyć tylko zdyscyplinowaniu złych najemców/ i prawdopodobnie bez możliwości wypowiedzenia”. 

Jeszcze do niedawna moim cichym marzeniem był mały biznes w budowanej właśnie galerii. Około trzy miesiące temu trafiłem przypadkiem (cudem) na pana bloga. Nie muszę chyba dodawać, że moje marzenia uległy zmianie. Dziękuję” Stalowa Wola

W październiku 2013 rozpoczęłam współpracę z galerią Katowicką – jestem właścicielem wysp manicurowych. Umowa oczywiście krótkoterminowa, przedłużana na coraz dłuższe okresy. Współpraca układała się całkiem przyjemnie i bez zgrzytów. Interes również zaczął iść całkiem zadowalająco, pomimo sporej konkurencji w galerii. Po pewnym czasie konkurencja się pozamykała (z różnych powodów), my istnieliśmy nadal, mając się coraz lepiej. Zaczęłam nawet rozmowy o lokalu, ale po pierwsze cena była zabójcza , a ponad to galeria nie chciała dać mi wyłączności tylko na usługę manicure/pedicure. Zawiesiłam temat.

 

W grudniu 2014 roku dowiedziałam się, że na tym samym piętrze – tuż za rogiem ma się otworzyć salon właśnie z usługą manicure/pedicure. W związku z tym, że umowa kończyła mi się 31 stycznia 2015 r poczułam się lekko zagrożona i wolałam ustalić dalsze kroki z dyrekcją galerii. Oczywiście po rozmowach obie strony wyraziły chęć dalszej współpracy, jednak dyrektor (w połowie stycznia) postanowił przedstawić całą sprawę zarządowi. I po dwóch dniach dowiedziałam się, że z końcem swojej umowy mam opuścić galerię. Zrobiłam straszną awanturę, bo przecież zatrudniam 4 pracowników!

Oczywiście apelowałam, prosiłam o przedłużenie umowy chociaż o miesiąc, żeby ludzie mogli znaleźć pracę. W końcu na 3 dni przed końcem miesiąca, łaskawie zarząd zgodził się na przedłużenie umowy na kolejny miesiąc, tylko, że moje pracownice w między czasie znalazły pracę…o ironio… w nowo otwieranym salonie!!!!

W rozmowach z Dyrektorem galerii prosiłam o przeniesienie na piętro wyżej (dotychczas byłam na -1) tak, żeby wilk był syty i owca cała , ale odpowiedział mi, że nie ma takiej możliwości póki on tam pracuje, bo, cytuję” przecież to jakby postawić w głównych ciągach komunikacyjnych Fryzjera” (?).

Pomyślałam, człowieku, gdzie ty się chowałeś, fryzjer to higiena, a dłonie to pielęgnacja! Niestety żadne argumenty nie pomagały, nawet straszenie mediami oraz tym, że wszystko to wygląda tak jakby ktoś dokładnie obserwowała moje obroty i postanowił mnie wyeliminować.

Teraz mam rok pracy w plecy i zawieszoną działalność”.

 

W swojej karierze miałem łącznie do czynienia z trzema galeriami.

Już pierwsza po roku pokazała pazury i wypowiedziała mi umowę powołując się na rzekome zaniechania działań z mojej strony.

Rzeczywistym powodem był brak mojej zgody na przeniesienie się z parteru, najlepszego miejsca w galerii na pierwsze piętro w związku z remontem galerii.
Jeżeli nie można było po dobroci to trzeba było znaleźć fikcyjny powód. I taki znaleziono. Jednak nie pozostałem dłużny i oddałem sprawę do sądu. 

Sprawa ciągnie się od lipca 2012 roku i jest nadal w pierwszej instancji.
Drugi przypadek to sprawa galerii Poznań City Center, na której się przejechałem i zbańczyłem. Jest jeszcze i trzecia mniejsza galeria a właściwie pasaż handlowy, w którym prowadzi działalność moja małżonka.

Na szczęście mamy rozdzielność ustanowioną długo nim się poślizgnąłem.



Tak w skrócie wygląda moje kilkuletnie doświadczenie z tymi …… oj ciśnie się mocniejsze słowo na usta. Mój dług wobec PCC to 260 tysięcy, wobec banków 80 tysięcy, wobec dostawców 50 tysięcy złotych. Nigdy tego nie spłacę…”


Maili i dokumentów przybywa. Przybywa zdjęć, umów i filmów. Zachęcam do działania. Róbcie filmy, kręćcie zdjęcia, zbierajcie dokumentację.

Dziękuję za pozdrowienia z każdej części kraju i z zagranicy. Pozdrawiamy Polonię w Stanach i Kanadzie. Jedziemy z tym koksem po polsku. Nie po amerykańsku. Ten blog jest polskim produktem i nie ma odpowiednika w sieci. Jest antykoncepcją na wały i ściemę.

Pozdrawiam komornika z Radomia. Nawet komorników trafia szlag. Wiem o tym też z innych źródeł. Podobnie jest w ZUS-ie i Skarbówce. Straty ponoszą wszyscy. Tylko jakoś na razie obchodzą te tematy szerokim łukiem.

P.S. Jeżeli byłeś „partnerem”…jeżeli jesteś, byłeś franczyzobiorcą….pisz. Meduza czytaj franczyza…to jest temat…i jeśli jeszcze jesteś partnerem…np. Lody Polskie Próbuję (wymyślona nieistniejąca marka, a zbieżność pierwszych liter jest absolutnie przypadkowa)-to wiedz, że miesiące są już policzone- i wszyscy do końca roku wylecicie na bruk. Zatem proszę przygotowywać pieniądze…nie na długi, ale na dalsze działania.

Wyziewy-poradnik najemcy

Dziś o niewdzięcznym temacie jakim jest zapach. Czyli o smrodzie z rur wydechowych. Problem smrodu jest stary jak świat i jest póki co jednym ze zjawisk, których nie da się ani sfilmować, ani opisać ani zrobić zdjęć-wyziewom z rur wydechowych w szczególności. A tych na parkingach podziemnych nie brakuje.

Dziś nie jest to już tak palący problem, bo galerie pustoszeją, ale bywa, że ruch jest ogromny i nie da się wjechać w podziemia, które kryją zagrożenia nie tylko dla Klientów, ale również pracowników galerii i dla najemców.

Problem zabezpieczeń ppoż to też coraz częściej palący kłopot. Psują się instalacje, które same z siebie wyją i dochodzi do ewakuacji obiektów. Włącza się alarm sam z siebie, a strażacy nie potrafią zdiagnozować dlaczego. Przyjeżdża sztab ludzi. Panika. Ewakuacja. A potem okazuje się, że nic się nie dzieje. To wpływa na atmosferę prowadzenia butiku, jak i na obroty.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że jest wiele technicznych pułapek o których nigdy nie pomyślałeś, a które mogą mieć znaczący wpływ na frekwencję, jak i na zdrowie.

P.S. A propos Torunia to pan z firmy sprzątającej jest zadowolony. Jako budowlaniec +50 nie potrafi znaleźć pracy więc cieszy się z tego co ma. Wg jego relacji niedziałający wentylator rano jeszcze działał. Potem przestał. Być może to z „oszczędności” wyłączono zabezpieczenie. Plus dla Torunia to fakt, że tam takie tablice ostrzegające istnieją. Inwestor nie zapomniał o tym, co ważne. Nie zapomniał też internauta wysłać kolejnego mema. Tak na poprawę poniedziałkowego nastroju.



Wychodzimy-poradnik najemcy

Tesco zwija się powoli z Polski. Na razie symbolicznie zamykają sześć sklepów. Rozpoczyna się akcja zwolnień grupowych. Pamiętacie słynne hasła ploretariackie? „Dużo, tanio, tesco”? Zatem panom już dziękujemy. Problem polega na tym, że Tesco przecież też było w Polsce prekursorem retailu dobudowując pasaże handlowe.

 

Mało kto wie, że planiści tego giganta patrząc na mapę kraju z góry zakładali, że będą miejsca gdzie po wielkim otwarciu nastąpi szybkie zamknięcie.

Jestem w Legionowie na spotkaniu w gronie zorientowanych. Jeden z nich pracował w strukturach Tesco. Przy grillu wspomina:

-Planiści zakładali, że na sześć otwieranych sklepów jeden się zamknie. Tę stratę mieli wkalkulowaną w koszty. Pracowałem tam sześć lat, nie wiem jak dziś to wygląda-opowiada przygryzając kiełbaski.

Samorządowcy tymczasem popijali kolejne kielonki z szampanem nie wiedząc jak to działa.

Dobitnym przykładem tej strategii jest duży blaszak, który pozostał po Tesco przy ulicy Krakowskiej w Bielsku-Białej. „Zbudowało się” Tesco. Pozamykały się małe sklepy. Wkrótce po wielkim otwarciu nastąpiło ciche zamknięcie Tesca. Pozostał blaszak. Małe sklepy się już nie odbudowały.

Mali właściciele prowadzący rodzinne firmy wyprzedali zamortyzowany sprzęt za nie wielkie pieniądze. Po cichym zamknięciu Tesco nie było już kasy, aby wskrzesić małe sklepy. Tak to działa. Planiści wiedzieli, taką mieli strategię. Wejście po bandzie. Jak tsunami dla małych.

Samorządowcy przyjęli swoją retorykę, „że taki jest rynek, konkurencja jest zdrowa” i takie tam swoje mądrości. Zapomnieli, że ilościowo temat został przegrzany. Bez strategii, bez pomyślunku i znajomości jakichkolwiek dyrektyw unijnych czy zabezpieczeń krajowych. Tych ostatnich nie ma.

Za chwilę Tesco zwinie swoje convenience i tutaj pozostaną konwenanse „to nie my o to oni”-jak w retailu. Piszę o tym w kontekście tego, że jeśli podpisałeś umowę w Tesco to już dziś zastanów się jak się z tego wyplątać.

Nie wiadomo kto, kiedy i dlaczego podejmie decyzję, że „wychodzimy”, a najemcy zostaną z ręką w nocniku bez zabezpieczeń prawnych, rządowych, samorządowych, jakichkolwiek. Bo przecież „jest fajnie, jest super” a polscy nieudacznicy nie znają się na biznesie, są niekonkurencyjni…

Tesco dorobiło się też własnego hymnu napisanego przez polską kapelę Haratacze:

„Je, je, je w naszym Tesco jest tanio qrewsko-ooo
Kiedy jest niedziela, to ubieram ładnie się ,
idę do kościoła, na poranną świętą mszę, 
Zaraz po błogosławieństwie, ja odpalam auto swe,
i z całą rodziną, do wielkiego miasta mknę,
żona mapę rozłożyła i lusterko zasłoniła mi,
ja nie krzyczę dobra jest, tańsza jest niż GPS,
cel wyprawy osiągnięty, parking na miliony aut,
przed nim wielki, piękny sklep, tak wygląda raj.

Je, je, je w naszym Tesco jest tanio qrewsko-ooo
Je, je, je w naszym Tesco jest tanio qrewsko-ooo

Wielki sklep jak wioska cała, albo nawet wioski dwie,
panie w kasach bez uśmiechu obserwują mnie,
ludzie jak maszyny, wśród regałów przesuwają się,
i na hasło: „Jest promocja!”, atakują cel
sztuczne mięso, sztuczne bułki i ziemniaki sztuczne też,
ale to nieważne wszystko, grunt, że tanio jest.

Je, je, je w naszym Tesco jest tanio qrewsko-ooo
Je, je, je w naszym Tesco jest tanio qrewsko-ooo”

Przebój dostępny jest na youtube.com

wniosek: bez convenienców-to początek końca. Dlatego wychodzimy-każdym możliwym sposobem. Cicho lub głośno. Wychodzimy z galerii handlowych.