Wyjątkowo-poradnik najemcy

Taki dostałem list i zdjęcie.

Niedziela, 10.05.2015. Moja żona na co dzień pracująca na kasie w supermarkecie, którego nazwa nie ma w tej chwili znaczenia, ma wolny dzień. Ale ona nie narzeka, lubi swoją pracę, kontakt z ludźmi i pracę w młodym wesołym zespole. Może nie zarobi kokosów, ale socjal jest na naprawdę niezłym poziomie jak na polskie smutne realia. Ale wróćmy do tematu głównego…

Skoro mamy razem wolną niedzielę i zaległe wejściówki do kina to pada szybka propozycja, że idziemy z dziećmi do kina na bajkę Scooby Doo, którą grają w niedziele do południa. OK – idziemy! Dzieciaki zadowolone wsuwają śniadanie w niespotykanym tempie skuszone wizją wypadu do kina, popcornu i coli, której na co dzień nie pozwalamy im pić 🙂

Godzina 9:45 wypadamy z domu aby około 10:00 spokojnie dotrzeć na miejsce. Parkujemy na podziemnym parkingu i idziemy spokojnie spacerkiem do kina – i wtedy zobaczyłem rodziców z dzieckiem. Zatkało mnie. Wychodzili z galerii handlowej z dzieckiem ubranym w komunijną albę. Myślę sobie co oni tu robią? Zakupy? Prezenty? Przecież to dziecko ma dzisiaj I Komunię! Mijając ich sięgam do kieszeni i wyciągam telefon by uwiecznić to co widzę, a w zasadzie w to co sam nie wierzę, że widzę…

Jak gdyby nigdy nic wychodzą z galerii i stają przy pomniku „Reksia” i robią sobie zdjęcia na tle galerii handlowej”.

Dziękuję panu i za list i zdjęcie.

Być może pan nie wie, ale pierwszy w Polsce ślub cywilny został zawarty w Silesia City Center w Katowicach, oświadczyny, modlitwy za górników w Chile uwięzionych pod ziemią… To już było. Nie wykluczone, że i porody będą organizowane w galeriach handlowych, bo skoro przybywa przychodni zdrowia to i porody nie są wykluczone. 

Obrona pracy doktorskiej też już miała miejsce w CH. W pustostanie. Pani Małgorzata Rozenau absolwentka ASP postanowiła właśnie tam bronić swojej pracy. Trochę komunikaty z megafonów przeszkadzały komisji, ale pani Rozenau jest doktorantką. Komisja siedziała w lokalu „po butach” – co się stało z bankrutem? Nie wiadomo. Temat doktoratu to „Oferta sezonowa” dotycząca relacji pomiędzy reklamą, a sztuką.

Dlatego proszę się nie bulwersować. Poza tym, tak między nami mówiąc-jeśli komuś to miejsce „podnosi ego” – to mnie nic do tego. Pan spogląda na komunie…przykład idzie z góry proszę pana. Jeśli w Żywcu proboszcz święci McDonalda, albo pralki w markecie to czego pan oczekuje?

Na „pocieszenie” biskup w Katowicach lekko się zagotował po poświęceniu żywieckiego McDonalda i wezwał proboszcza na dywanik w tej sprawie. I to jest budujące. 

 macdonald

To poświęcenie zostało obśmiane w sieci jesienią minionego roku (wiocha.pl). 

– K…wa obciach był na cały kraj. To ja rozmawiałem z proboszczem żeby tam był. Antek (burmistrz przyp.red.) też dostał po głowie. Pośmiewisko – mówi jeden z byłych samorządowców z Żywca.

– Ale powiedz mi, Antek nie czuje tego, że to lipa jest. Po co mu to było. Obyty facet i w coś takiego wszedł?

– Daj spokój. Nikt się tego nie spodziewał, że tak to zostanie odebrane przez ludzi. Proboszcz przez miesiąc nie odbierał telefonu. Myślałem, że się obraził… ale już sprawa się wyciszyła…

unnamed

Poświęcenie outletu w Białymstoku. Z prawej ksiądz prawosławny, z lewej katolicki z kropidłem. (zdjęcie dzięki uprzejmości portalu dziendobry.bialystok.pl.) 

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że nie masz wpływu na „iwęty” za które płacisz. Niektóre mogą odstraszyć Klientów, a nie przyciągnąć – nikt Ci za to nie zapłaci. Doktoraty, śluby, zaręczyny, szachy – nie przyciągają Klientów.

Zakurzeni-poradnik najemcy

Galeria MM w Poznaniu to budynek, który czasy „świetności” ma już za sobą (na zdjęciach)-jak wiele tego rodzaju budynków w Polsce. Serial „M jak Miłość” ma 4 miliony widzów. Niespełnione marzenia galerii handlowych. W tym galerii „MM”. Przeżytek. Miejsce nie do robienia zakupów. To  spacerowy przybytek. Z kolei M1 należy przemianować na M0.

Czyli mniej niż zero. W retailowej nomenklaturze „poziom minus jeden”. Jak to wygląda od kuchni? Tym razem zdjęcia i tekst podesłała Czytelniczka  z Poznania.

„Rak galeryjny”

Kiedy zachorowała moja mama od grudnia śledzę Internet.
Pomyślałam sobie że zaczerpnę pomocy ,wiedzy właśnie tam.
Blogi strony internetowe kompendium wiedzy.
Ludzie piszą swoje przemyślenia doświadczenia co robili jak robili jak z tego wyszli…..

Odcięłam mojej mamie glukozę 
Rak się żywi cukrem …..
Podaję codziennie koktajle warzywne kąpię ją w roztworze nadtlenku wodoru 36 %…..itd.
Tego nie przeczytam w kolorowych gazetach 
Bo koncernom farmaceutycznym nie jest na rękę 
Aby ….. wyzdrowieć
Tak samo jest z galeriami
Ta sama choroba…..

 Wystarczy odciąć umowy najmu i rak wysycha nie ma się czym żywić…..

Tak samo powinniśmy my wszyscy lajkować udostępniać wszystkie posty na blogu i stronie 
Pisać komentarze do wszystkiego 
Robić zdjęcia 
Niech ludzie czytają  
Niech się kręci

 Powinniśmy rozmnażać się przez pączkowanie 
Tak jak w tłusty czwartek…..

Niedawno zamknął się w m1 tuż obok mnie sklep 5 10 15
Ekonomii nie da się oszukać nawet jeśli jest to sieć 
Na jego miejsce powstał nowy sklep 
English Home 
Cudowne otwarcie remonty przez trzy miesiące
Nowe witryny….itd
Pomyślałam kamikadze …..
Po dwóch tygodniach wiszące na dwa metry reklamy 
Już po miesiącu wszystko przecenione 50% 
Akurat sklepów sieciowych mi nie żal
Ale oni nie dadzą sobie zrobić krzywdy
W przeciwieństwie do nas

 
Kolejny tydzień zapowiada się obiecująco w m1
Zdjęcia wiszą nawet w toalecie 
Reklama …..
Niedługo będą nam zaglądać do wnętrzności 
Galerie
To operacja na żywej tkance bez znieczulenia , 
Bez chirurga
Zbuduje się a później jakoś to będzie 
Zaprosimy gwiazdę na otwarcie
Będą piki coraz więcej pików

 A później targi ślubne
Weekend męski i damski 
Turnieje szachowe przyjdą dzieci z rodzicami
Ile to pików……

Zapomniałabym o pokazie modelek

Modelka M1 miesiąca
Później 
Roku…..

Co za wyróżnienie

 Każda idea może zostać wypaczona 

Śmieszy mnie dyrektor przechadzający po korytarzach codziennie rano tu jest kurz tam jest kurz
Myślę sobie Wersalu z tego i tak nie będzie
No cóż

Teraz będzie cos śmiesznego
Był u mnie ostatnio po obchodzie 
Mówi do mnie 

Te liście tej rośliny trzeba je wyczyścić bo sa zakurzone
Ja mówię dobrze
No i trzeba ją trochę podlać bo zwiędnięta jest
Ja mówię
Ale to jest sztuczna roślina

Tak naprawdę?

To jest przykład 
Nie odróżnić  sztucznej rośliny ……. od przyrody 

Weekend  to tylko praca ale jak kiedyś napisałam 
Praca w niedzielę uszlachetnia…..
Może będzie miło „

 

 

 

Dziękuję za list.

Eksperci od kurzu… barejowscy ciecie. Słowo „dyrektor” w przypadku galerii handlowych równa się „cieć”. Nic nie może. Mobbingować. Bareja trochę za wcześnie się urodził. Jego Alternatywy 4 w wersji retailu byłyby takim serialem jak radiowa powieść w Jezioranach.  Bez końca. Doczekamy jeszcze nie jednego filmu w porzuconych centrach handlowych. Galerie i centra handlowe są jak ten sztuczny kwiatek, który nie pachniał-to smród, biznesowy odór.  

Śmierdzące lenie nie wiedzą na czym polega praca. Jak dzieci we mgle. „Zarządzający”. Nie nadążają wymieniać tablic informacyjnych. Dawno nie aktualnych. Bankruci dawno zniknęli. Mnie sieciówki nie przeszkadzają.Tam też pracują ludzie. Coś robią. Nierówne traktowanie na mafijnych podstawach „tajemnicy”-to jest wał.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że tymi budynkami zarządzają ciecie. Nic nie widzą, nie wiele widzą, nic nie osiągnęli, udają ekspertów, grają minkami (jak małe dzieci).

Retailowa sekta zastrasza samą siebie. Boją się mówić. Boją się własnego cienia.

W momencie problemu spanikowani biegają do „nad zarządu”. I opowiadają o banku. Że to nie o oni. To bank. Przed podpisaniem umowy pamiętaj, że są to zorganizowane grupy przestępcze. 

Barter – poradnik najemcy

Gajowy marucha w retailowym garniturze popłynął w pierwszej turze wyborów. Popierany przez Rafała Sonika – właściciela dwóch galerii handlowych Gemini Park i Gemini Jasna Park oraz niedoszłych galerii w Tychach i Zakopanem – chyba znowu powinien zgolić wąsa lub/i „pomodlić się ” do „boskiej ręki” na Kasprowym.

Po to, aby zwrócić czymś na siebie uwagę. Stał się retailowym-galeryjnym prezydentem w cieniu zwycięzcy Rajdu Dakar, filantropa, bogobojnego „sportowca” i wzoru do naśladowania.

Obaj panowie pasują do siebie.

Najpierw marucha wręczył medal za zasługi „sportowcowi”, a potem ten drugi ubrał go w retailowy garnitur.

Sądzę , że gajowy może poprosić o wsparcie galeryjne środowisko i pojeździć na kładzie dookoła Gemini Parku w Bielsku-Białej i Gemini Jasna Park w Tarnowie, bo tam rocznie już prawie 7 milionów ludzi robi zakupy. Wg zarządzających i wg Rafała Sonika. Siedem wirtualnych milionów ludzi.

Myślę, że Sonik musi jeszcze sypnąć groszem najemców na kampanię, bo robi się gorąco. Coraz cieplej pod wymoszczonymi stołkami. Czyżby pan Sonik przygotowywał sobie grunt pod miejsce w sejmie?

Zostawmy jednak już te wybory. Wierzę, że Kukiz się nie sprzeda i z 20 procent zrobi jesienią 40. Tego mu życzę i ludziom, którzy mu pomogli. Teraz gajowy będzie żebrał o poparcie. Na tyle go stać. Buta, arogancja, pycha i pewność siebie dostały wreszcie po łbie. Mam nadzieję, że w sposób definitywnie trwały.  

http://dziendobry.bialystok.pl/nie-ma-takiej-mozliwosci-zeby-bylo-niemozliwe-jednak/

Wracamy na tory galerii handlowych. Jeżeli eksperci od retailu sądzili, że poziom czytelnictwa w Polsce jest niski i książka Przeliczeni nie dotrze do szerokiej grupy odbiorców to informuję, że znów się przeliczyli.

Osobiście, tylko dla siebie zamówiłem na razie dwa tysiące, a kolejne tysiące zamówię i rozpoczynam kampanię społeczną  na rzecz ochrony ludzi. Co to oznacza?

Nie zamierzam się opierać na poziomie sprzedaży w empikach, który w pierwszej „partii”: zamówił cztery sztuki na województwo śląskie i 136 sztuk na kraj. Postanowiłem nie zapłacić za półkowe po to, aby książka znalazła się w dziale nowości. I nie zapłacę. Nie będę dokładał się w ten sposób do czynszów.

Wolę sam dodrukować i kolportować po swojemu pośród opiniotwórczych środowisk i ludzi młodych-po to, aby nie otwierali budek pod dachem w galeriach i centrach handlowych w Polsce.

Jeżeli ktoś sądził, że wmówi nam te np. 7 milionów w Tarnowie to musi wiedzieć, że czas oszustw przechodzi do historii. Stać mnie na to, aby bez pomocy empików dotrzeć do ludzi.

Mam satysfakcję, że w Jaworznie, gdzie budowana jest galeria handlowa o której swego czasu pisałem nie ma chętnych najemców, a wg lobbującego prezydenta miasta, miało ich być 21.

Dzięki lokalnej gazecie, która opisała bloga-nikt nie podpisał umowy po spotkaniu z geniuszami od franczyzy i galerii. Brawo dla Jaworzna! Cieszę się.

Otworzą pół pustostan co oczywiście w swoim czasie Wam pokażę. I to jest clou sprawy-nie podpisywać umów. Mało tego. Docierają do mnie informacje, że Posnania w Poznaniu też ma pozamiatany temat i też w nowej galerii będzie pusto. Cieszy mnie kolejny tekst na portalu natemat, który zabrał się za galerie handlowe.

A dziś polecam kolejny filmik. Tym razem zapoznajcie się panią byłą asystentką zarządu dworcogalerii w Katowicach.

 

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej przyjrzyj się, kto komu za co wręcza medale i zastanów się czy chcesz, aby Twoje pieniądze trafiały na retailowe garnitury.

Nawet barter – jeśli nie wpłacił kasy – ma swoją wartość. Poparcie za medal, a Ty zostajesz z komornikiem lub/i psychiatrą na głowie.

P.S. Coś się wiesza. Fragment filmu dostępny jest na kanale Przeliczeni na youtube.com pod linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=EkHUanW2Hqk

Frajerzy-poradnik najemcy

Przysłuchałem się debacie prezydenckiej w TVP. Gdyby zebrać postulaty zmian w jedno, to w sumie powstałby całkiem sensowny jeden kandydat. Mam na myśli propozycje realne i takie do przepchnięcia na różnych szczeblach legislacji.

Problem polega na tym, że kandydatów jest nastu, a wybrany będzie jeden. Z różnych stron padają hasła, sugestie, propozycje.

Od jakiegoś też czasu na fejsie pisze do mnie facet z Mielca. Tam, gdzie trwa łapanka na najemców. Najpierw proponuję lekturę tego co napisał.

„Zainteresowałem Pana stroną wielu ludzi. Lokalny działacz KNP jest nawet chętny zorganizować konferencję na ten temat. Jest zniesmaczony wykańczaniem finansowo zaradnych ludzi. Ostatnio na jednym z mieleckich portali (agitującym za PIS) udostępniłem komentarz z linkiem do pana strony.

Frajerzy potrafili go usunąć. To właśnie jest obraz naszej opozycji w Polsce. Na razie nie widać w Mielcu żeby było zbyt dużo najemców. Mam nadzieję, że moi krajanie pójdą po rozum do głowy i chłodny umysł zwycięży.

W czasie gdy większość ludzi na strefie (mielecki obóz pracy ok. 12 tys. ludzi) zarabia nie więcej niż 1500pln stawianie luksusowego obiektu jest bez sensem. Nie chcę też tu wybijać się przez szereg, bo też początkowo byłem hura optymistą jeżeli chodzi o galerie. Uważałem, że to jest zbawienie dla miasta. Dzisiaj jednak po przeczytaniu z uwagą pana bloga już mam myślenie inne. Uważam, że powinno się o tym głośniej mówić. Niestety to jest jakiś temat tabu u nas”.

„Powinien pan zadbać bardziej o facebooka, wielu młodych czyta, lubi fan page. Udostępniając coś, ktoś lajkuje lub udostępnia. Zasięg jest na prawdę wielki. Zainteresowałem Pana blogiem Polskie Piekiełko. Mówili, że się z Panem skontaktują. Pozdrawiam jeszcze raz”.

„Wysłałem pana bloga gdzie mogłem znam jeszcze vice prezydenta miasta jemu to będę chciał jeszcze pokazać”.

„Napisałem do lokalnych mediów o pana blogu. Napisałem, że skoro informują o budowie. To może też niech poinformują o praktykach w tych firmach. Ciekaw jestem czy cokolwiek napiszą”.

„Konweskwentnie w mediach pojawiają się reklamy tego przybytku i moje komentarze niestety usuwają. Napisałem do nich z oburzeniem. To mnie wyśmiali”.

I takich ludzi jest wielu, którzy piszą i działają tak czy inaczej, ale coś robią.

Natomiast wracając do działacza KNP i ogólnie do różnych ruchów to zainteresował mnie kandydat Kowalski. Postanowiłem zadać mu kilka pytań. Nie zdążył jednak odpowiedzieć. Chciałem dopytać o to, czy faktycznie zbankrutował w galerii handlowej. W jego sztabie usłyszałem, że nie i chodziło mu o to, że galerie wybijają centra miast i rodzinne firmy.

Abstrahując od publicystów po debacie warto było posłuchać. Co do propozycji konferencji to blog jest taką konferencją na żywo. I nie mam ani wewnętrznej, ani zewnętrznej potrzeby, aby w nich uczestniczyć. Często kończy się biciem piany z której nic nie wynika. Prewencyjnie jak najbardziej.

Skuteczne jest „podaj dalej” choć nie każdy korzysta z neta i fejsa. Postaram się uaktywnić bardziej na fb i sprawdzać, kto, co pisze. Przyznam, że faktycznie często tam nie zaglądałem.

Czytelnikowi z Mielca dziękuję. Fajnie, że się zaangażował. Z tego co jednak widzę-jest takich osób coraz więcej.

A kończąc wątek debaty i dobiegającej końca kampanii. Myślę, że faktycznie idzie nowe. Jeszcze nie teraz. Jesienią. Będą zmiany. Jest zbyt wielu nie tylko wkurzonych, ale trzeźwo oceniających sytuację w kraju.

Czytelnikom jednak pozostawiam własny rozum, osąd i preferencje. Jedno jest pewne. W fotelu przed telewizorem nic się nie wydarzy, na grillu może być ciekawiej. Ale wg mnie warto i trzeba-połączyć jedno z drugim i trzecim i piątym. Przynajmniej to-jest wykonalne. Po to, by zmienić system.

Osobiście mam słabość do muzyki.

A Paweł dodaje: „chciałem zostawić wiadomość dla Maryny: a Ty całuj mnie!”)

Zobaczcie jak wyglądają zakupy w galerii „handlowej” Korona w Kielcach podczas gali bokserskiej. 


wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej słyszysz pierdoły i kłamstwa-jak w kampanii wyborczej, po jej podpisaniu-nie ma już z kim rozmawiać. System retail tak jak wszedł -nie tylko do Polski jak w masło-skutecznie wyślizgamy. Wspólnie.

P.S. Serdecznie pozdrawiam uczestników szkolenia w Rzeszowie. Udanej lektury. Zapewniam Was, że jedna kampania się kończy, a kolejna zaczyna.

Szał pał-poradnik najemcy

W ostatnim czasie ruszyła lawina „Nocy zakupów”. Na czym polega zabawa? Zarząd naciąga najemców na rabaty. Nie uczestniczysz w nocy zakupów? Nie dajesz rabatów? To znaczy, że nie współpracujesz z marketingiem i dlatego masz słabe obroty. Dlatego najemcy w tym uczestniczą.

Postanowiłem zajrzeć dziś do Rzeszowa do Millenium Hall znanej Czytelnikom nie tylko z bloga, ale książki i publikacji prasowych. To tu sfałszowano mapy.

Ale dziś spójrzmy na mapę prezydenckich sondaży w kontekście „procent”.

Z telebimu po oczach razi Korwin-na wejściu. 

W Bielsku Białej jego poparcie wygląda tak.

 

Tymczasem zostawmy Korwina i zajrzyjmy do pękającej od procentów w szwach Millenium.

 

Rozentuzjazmowani najemcy wypatrują Klienta.

 

Ooo… tu jest rabat 10 procentowy.

 

A tu 20 procentowy.

 

Monnari poszedł po bandzie i dał 40 procent. Super.

 

Skąd takie tłumy? Wyjaśniam. W środku. W sklepach, które pękają w szwach na portkach retailowych rabatów.

Noce zakupów z Korwinem w tle. Kasa dla zarządu. Nie dla psa kiełbasa.

Ciekawe czy Korwin wie, że Kukiz ma już prawie 15 procentowe poparcie? 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamietaj, że kasa z reklam na telebimach -tam gdzie są w środku-wpada w kieszenie zarządu, mimo, że to części „wspólne”.

Pomimo, że pracownicy pracują dłużej, sprzedajesz taniej, ale podczas Nocy Zakupów rabatu nie dostaniesz.

Rozmodleni-poradnik najemcy

 

Podobno „ręka boska” uchroniła kandydata na prezydenta od wystąpienia w debacie TV. Ta sama ręka jak mniemam nie zadziałała podczas wspólnej Eucharystii na Kasprowym Wierchu kandydata z kandydatem „na ołtarze”,  czyli Rafałem Sonikiem właścicielem galerii handlowej Gemini Park i Gemini Jasna Park i nie doszłego właściciela galerii w Zakopanem i Tychach.

Mam wrażenie, że ten nos, to taki „nos” do pinokiowego biznesu w systemie retail. Autorowi mema dziękuję. Przypomnę, że pan Rafał poparł pana Komorowskiego. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej spróbuj oddzielić ziarna od plew. Prawdę od fałszu i milion od dwóch.

Jak złoto-poradnik najemcy

Jestem w trasie. W Sadybie „Best” w Warszawie kolejny wyrwany ząb. Świeży. Jeszcze nie zaklejony kolejnym otwarciem.

Do Podkowy Leśnej tymczasem pojechałem po to, aby porozmawiać z panią Aleksandrą Jakubowską (61.l). Była prezenterka TVP, potem rzeczniczka rządu stała się osobą zarządzającą galerią handlową właśnie w tej miejscowości. Dzwonię.

-Witam. Pani Jakubowska?

-Przy telefonie.

-Jest możliwość spotkania? Chciałbym porozmawiać o sposobie zarządzania, o najemcach w tej galerii handlowej.

-Oczywiście, ale zaznaczam, że z umowami nie mam nic wspólnego. To wszystko idzie przez firmy zewnętrzne, ale bardzo proszę, zapraszam.

-Jest pani bardzo uprzejma.

-Podobno przy bliższym spotkaniu zyskuję jeszcze więcej!

Zatem jadę do słynnej „lwicy lewicy”. Wchodzę do galerii. Praktycznie jeden pustostan. Galerię wybudowała polska firma Marc Pol.

http://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/429705,aleksandra-jakubowska-w-dziennik-pl-na-salony-wracac-nie-zamierzam.html

-Poprosiłem o spotkanie, bo skoro galeria reklamuje się jako absolutnie polska to być może traktowanie ludzi jest tutaj inne niż to z jakim miałem do czynienia. Jak mam się do pani zwracać? Pani prezes, dyrektor, pani minister?

-Normanie. Pani Olu. Powiem panu szczerze, że ja się umowami w ogóle nie zajmuję, nie zajmuję się również sporządzaniem ofert do potencjalnych najemców. Nie mam z tym nic wspólnego. Nie wiem jakie są zapisy tych umów i nie mam na to wpływu. Moje zadanie polega na tym, aby wszystko tutaj funkcjonowało-w budynku czyli zarządzanie, obsługa techniczna, tak żeby to działało.Właściciele kiedyś mieli sklep w pobliżu Pałacu Kultury.

-Jak się pani odnajduje w nowym miejscu?

-Po odejściu z polityki z czegoś muszę żyć. Utrzymać rodzinę i to jest moje miejsce pracy. Moi koledzy, którzy byli na wysokich stanowiskach mają trudności ze znalezieniem pracy. Ja się cieszę, że mam. Teraz buduje się głównie galerie handlowe. Wszyscy budują. Nie daleko od nas powstała kolejna, „Społem”  też wybudowało. Ale nie najlepiej im chyba idzie, bo oni sprzedają lokale najemcom na własność i jak na razie jest tam pusto.

-W jednym z wywiadów powiedziała pani, że zamierza napisać książkę na temat tej nowej pracy. O czym miałaby być?

-W gazecie? Na temat galerii? Nie. Nie zamierzam pisać na ten temat. Mam swojego bloga, jedną książkę już napisałam i przymierzam się do drugiej. Chcę też napisać autobiografię, ale ciągle brakuje mi czasu. Jestem zapraszana do mediów i komentuję czasami bieżące wydarzenia polityczne.

-Nie szkoda pani?

-Wie pan ja sobie teraz żartuję, że odeszłam z polityki i lewica dołuje !(śmiech)

-Cóż. Ma pani „następczynię”.

Rozmowa przebiega w miłej życzliwej atmosferze i faktycznie potwierdzam, że niegdyś rozpoznawalna pani Jakubowska jako „lwica” przy bliższym poznaniu nie tylko zyskuje, ale jest osobą otwartą, uśmiechniętą i nie ma nic do ukrycia.

-Przyjechałem tutaj po to, aby –jeśli prowadzicie ten biznes na normalnych zasadach- to chętnie o tym napiszę na blogu. Sporo osób go czyta, a Marc Pol to polska marka.

-Porozmawiam z właścicielem na ten temat. Nie mamy drastycznej rotacji najemców. Ale ja nie rozumiem tego, że mieliśmy wyspę z biżuterią i się zamknęła. Przyszedł kolejny z biżuterią, ma dodatkowo złoto i daje sobie radę. Nie wiem z czego to wynika-mówi była rzecznik polskiego rządu.

-Może dlatego, że ten pierwszy nie miał złota?

-Nie wiem. Trudno powiedzieć.

Pani Jakubowska nie od razu trafiła do galerii handlowej. Po aferze łapówkarskiej, wyroku skazującym  i utracie zajęcia długo trwało odnalezienie się na rynku pracy. Teraz zarządza. Przekwalifikowała się. Na szczęście nie zamierza pisać książki o galerii handlowej i ktoś się przesłyszał. Gdyby miała taki plan to niestety we wznowieniu książki Przeliczeni odnalazła by siebie z kratkami na oczach. Sama galeria nie jest wielkim molochem.

-Jak liczycie ludzi?

-Ręcznie liczymy.

-To znaczy jak?

-No ochrona liczy każdego z osobna.

-I jak to wychodzi.

-W weekendy to nawet 12 tysięcy ludzi się zdarza.

Czyli wychodzi 4 tysiące dziennie w piątki, soboty i niedziele. Powiedzmy, że wierzę pani Oli choć w przeszłości dość często mijała się z prawdą, ale nie zamierzam liczyć. Nie mam czasu. Ale widzę „na oko”,  że pani Ola faktycznie jest lubiana przez współpracowników. Biuro ma skromne. Jakby nie dokończone. Bez wypasów i komputera. Tak swojsko. Bez zadęcia.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że dyrektor nic nie wie, nic nie chce wiedzieć, albo wie, ale nie chce. To znaczy wie jedno, że warto, że jest świetnie, że to „złoty interes”. Że trzeba uważać na umowy. Takie „swojskie” pomieszanie z poplątaniem.

http://www.polskatimes.pl/artykul/3343805,aleksandra-jakubowska-zaplacilam-swoja-cene-za-obecnosc-w-polityce,id,t.html

Podkowa Leśna to mała, spokojna wypoczynkowa miejscowość. Sporo zabytkowych willi, zieleni. Warto tam robić nie tylko zakupy. Nie tylko ze względu na panią Olę.

Agenci w ratuszu-poradnik najemcy

 

Dziś o ucywilizowaniu. Tadeusz Łuniewski zmarł trzy lata temu. Osobowość. Człowiek z estymą, wyobraźnią i znajomością sztuki zarządzania. Kim był? Prekursorem cywilizowanego biznesu.

W 1976 roku pojechał do Włoch. Tam podpatrzył jak robi się pizzę i wprowadził ją na grunt swojego miasta. Do dziś mała pizzeria przyciąga tysiące klientów. Średnio sprzedaje 300-400 pizz dziennie. Każda kosztuje 4 złote z groszami. Łuniewski od 1983 roku był szefem słupskiego Społem. Wymyślił, aby postawić galerie handlową w tym mieście w miejscu starego bazaru.

Galeria powstała na normalnych zasadach. Bez czynszu w euro i paru innych udziwnień, które tysiące firm zmiotły z mapy przedsiębiorczości. To człowiek, który rozumiał na czym polega długofalowy rozwój. Każdy z potencjalnych zainteresowanych mógł wykupić lokal. Człowiek ten rozumiał na czym polega partnerstwo i nie był przestępcą. Szanowany w środowisku znajomych doczekał się tablicy pamiątkowej na murach galerii handlowej Podkowa.

http://www.mojemiasto.slupsk.pl/index.php?id=5196

 

Atmosfera w galerii „widoczna jest” już od wejścia, gdzie od kilkunastu lat mieszka bezimienny żłów. Pozuje do zdjęć.

 

 Wokół niego ryby, które mieszkają w specjalnym oczku na parterze budynku.

W środku kawiarnia-pełna ludzi. To studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Zadowoleni, uśmiechnięci. Często odwiedzają to miejsce.

Pani Danusia chętnie pozuje do zdjęcia z koleżankami obgadywały zajęcia.

Społemowska galeria daje radę. Łatwo jednak nie jest.

Dlaczego? Bo w sąsiedztwie powstał już niespołemowski moloch, czyli Galeria Słupska-nikomu nie potrzebna.  W centrum miasta. Dwieście metrów od Podkowy. Kolejna galeria Jantar zbudowana już nie w ścisłym centrum dołożyła swoje. Po wyborach samorządowych miała powstać kolejna.

Jak i po co?

Odpowiedź na pytanie znalazł Robert Biedroń-nowy prezydent miasta. Kilka dni temu kraj obiegła informacja, że Biedroń poprosił o wsparcie CBA w sprawie wałów w ratuszu w kontekście nowej galerii handlowej i zmiany planów zagospodarowania przestrzennego. Jak się okazuje panowie z Kielc (Echo Investments) nie tylko wpłacili kasę na komitet „po Uszoku” w Katowicach, ale też postanowili wpłacić kasę na komitet wyborczy w Słupsku. I Biedroń się tym zajął. Z roboty wyleciał Dyrektor Biura Urbanistycznego niejaki Andrzej Poźniak.

Żeby móc kogoś z ratusza zwolnić to trzeba mieć mocne papiery. I takie Biedroń znalazł. Ile jest takich wałów w Polsce? Skąd się biorą galerie handlowe? Jak się to „załatwia”? Wpłacając usankcjonowane łapówy samorządowcom. To nie jest tak, że rosną sobie jak grzyby po deszczu same z siebie, a to że przy okazji przewracają miasta i stawiają je na głowie? Kogo to obchodzi.? „Po nas choćby potop” nie wzięło się z sufitu.

Jak znam życie CBA przeprowadzi czynności i wyda komunikat o niestwierdzeniu nieprawidłowości. Może się jednak mylę. Jak na razie mam wrażenie, że faktycznie po Sawickiej i agencie Tomku-został tylko smród.

Jeden z lokalnych piekarzy próbuje utrzymać się na powierzchni. Zadłużenie na kwotę ponad 100 tysięcy w Słupskiej jest praktycznie nie do odrobienia w tym miejscu. Obroty dzienne to 300-400 złotych.

–Byliśmy w Jantarze. Ochrona zajęła nam wszystko. Nie chcieli z nami rozmawiać. Dla mnie najważniejsza jest skarbówka. Nie wiem czy obronię tę firmę. To są bandyci. Nie ludzie.

Galerie w wersji retail to wał. Piekarz o którym mówię dorabia w czterech małych punktach w mieście. I świetnie. Oby dotrwał i odrobił. Trzymam za niego kciuki. I za Biedronia. Bo ma odwagę. I za samorządowców tam, gdzie jeszcze ten badziew nie wszedł.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że nigdy nie jesteś pewny kto, kogo pozwie i o co. To usankcjonowany wał.

 

Przeczytane-poradnik najemcy

„W jednej z gazet, trafiłam niedawno na reklamę pewnej książki. Opis mnie od razu zaintrygował więc nie namyślając się zbyt długo książkę kupiłam. Właśnie skończyłam ją czytać. Jestem kompletnie wstrząśnięta tym czego się z niej dowiedziałam. Przychodzi mi do głowy jedno słowo –mafia… Bo to już nawet nie jest pospolite oszustwo”...

http://blogmocnodygresyjny.pl/przeliczeni-daniela-dziewita-czyli-gorzka-i-brutalna-prawda-o-galeriach-handlowych/

To pierwszy fragment recenzji na blogu autorki po lekturze „Przeliczonych”.

 „Właśnie wstałem, podrapałem się po głowie, za chwilę zrobię sobie kawę. Nie, do kibelka nie chodzę, nie myję się i nie mam łupieżu. Generalnie jestem z innej gliny. Łał, zrobiłem właśnie grilla, łaaał, jest cebulka”…

 

To pamflet na samego siebie. W tym sensie, że zarówno blog, jak i fejs w autowydaniu w takiej wersji jest dla mnie nie do przeskoczenia. Wszelkie „akty” uznania są przez mnie ciężko strawne choć warte podziękowania. Tym bardziej składne samemu sobie.

Bo mam świadomość, że jeden powie, że mądry, a drugi, że głupi. I bądź tu mądry. Dlatego też preferuję dystans i w związku z tym, że dokładnie ćwierć wieku temu kończyłem pracę maturalną z polskiego to kilka dni później, ten polski oblałem na ustnym, by potem zdać z niemieckiego. Totalny misz masz. Niemiecki zdałem tylko dlatego, że pani w zadanym pytaniu zamieściła odpowiedź i chodziło o to, żeby powtarzać.

Niestety z polskiego takiej możliwości nie było i pomimo dość szerokiego zasobu słów nie potrafiłem opowiedzieć czego dotyczyły książki Dziady i Chłopi. Na taki zestaw trafiłem i nie miałem najmniejszych szans. W sierpniu była poprawka. Wyszedłem z założenia, że co jak co, ale nie trafię tego samego zestawu-bo to nie możliwe. A jednak. Trafiłem ten sam. I kicha. Członkowie komisji też byli zdziwieni, bo zapamiętali, że to ten sam.

Zaniemówiłem. Wtedy było tak, że jak oblałeś jeden plus poprawkę to mogłeś po roku zdawać tylko ten ustny. Po roku po 50 minutowym monologu zdałem na 5. Mimo to Dziadów i Chłopów nie przeczytałem. Trzeci raz w nie, nie trafiłem.

Działo się to w Gliwicach. I dlaczego o tym dziś piszę? Nie w konwencji „że teraz podrapałem się po tyłku”, ale tak się złożyło, że książka „Przeliczeni” została zrecenzowana na blogu-nie tym, właśnie dziś.

I autorka przypomniała mi tę nieszczęsną wtedy maturę. Zdaną na ¾. Więc geniuszem nie byłem i nie jestem. Niemniej jednak po latach dokładnie 25 napisałem książkę i dziś jest recenzowana. Gdybym wówczas o tym pomyślał to pewnie nic by z tego nie było.  

Życie napisało tę książkę. Fakty. Dlatego nie warto wszystkiego planować, bo różnie z tym bywa. Dość często plany biorą w łeb. Tym razem. Nie wzięły. Bo tak jak z tymi Dziadami i Chłopami –nie przestanę pisać. Obedrzemy retail ze skóry. I żeby była jasność.  To nie koniec tematu.

Fragment recenzji:

„Nie jestem zupełnym przeciwnikiem Galerii handlowych sam pomysł w sobie nie jest zły, ale trzeba na litość boską znać umiar. Rządzący miastami, gminami zezwalają na budowanie wciąż nowych, które nie mają zupełnie racji bytu. Bo tak jak jeszcze na upartego dwie galerie w większym mieście takim jak Bielsko-Biała czy Gliwice mają jakiś sens tak większa ich ilość jest idiotyzmem. I to widzi zwykły Kowalski, nie trzeba być do wyciągnięcia takich wniosków omnibusem. Jako pierwsze w Gliwicach było Tesco. Pasaż handlowy był tam niewielki, ale co ciekawe sklepy się nim znajdujące już na początku świeciły pustkami…

Jakiś czas temu pasaż powiększono, zupełnie nie wiem po co bo nadal pustki… To znaczy po przeczytaniu „Przeliczonych” wiem po co. Po to aby wyciągnąć od nieświadomych w co się pakują ludzi dorobku życia i najlepszym wypadku doprowadzić do depresji a w najgorszym do samobójstwa…

Kiedy w Gliwicach powstało Forum, które jak wiemy dzięki współpracy z celebrytką pierwsze ogłosiło narodziny córki Małgorzaty Sochy ;), jacyś ludzie się tam przewijali, sklepów było sporo oprócz tego kino, kawiarnie, siłownia, spory plac zabaw dla dzieci tak zwane kulki. Ale Centrum handlowe zaczęło szybko podupadać, coraz więcej pustostanów, zasłoniętych witryn które kolorowymi napisami obwieszczają, że już wkrótce otwarcie ale nie do końca wiadomo czego… Wszystko po to aby skusić potencjalnych najemców lokali rozwojem galerii…

Teraz już nie tylko ulica Zwycięstwa starszy, centra handlowe których jest coraz więcej też straszą pustkami. Na wielkich powierzchniach garstki ludzi… Miało być pięknie i kolorowo a jest tylko bardzo smutny obrazek… Dużo jeździmy samochodem i prawie żadne z okolicznych centrów handlowych nie jest nam obce. Kraków, Katowice, Bielsko Biała, Czeladź, Sosnowiec, Zabrze, Oświęcim  i wiele, wiele innych. Wszędzie jest tak samo. Tylko Galeria Krakowska wyróżnia się ogromna ilością bywalców. Dlaczego napisałam bywalców? Bo to nie są klienci tylko przechodnie, którzy przechodzą przez nią pędząc na tramwaj autobus czy pociąg… Ale oni co najwyżej kupią bułkę z jogurtem w Carrefourze a nie zostawią  pieniędzy w innych sklepach…

No i jak tu najemca lokalu ma zarobić?

Drugim podstawowym powodem takiego stanu rzeczy, pomijając zbyt dużą ilość centrów handlowych, których nie ma kim wypełnić są horrendalne wysokości czynszów.

Kilkadziesiąt nawet euro za metr kwadratowy, dodatkowe tajemnicze opłaty po które wyciągają ręce właściciele galerii, plus koszt ewentualnych pracowników to kwoty, które przy znikomej ilości klientów oznaczają równie pochyłą..

Dla mnie zwykłego obywatela, który ma trochę oleju w głowie sensowniejszym byłoby obniżyć stawki czynszów żeby najemca miał możliwość zarobku i żeby współpraca układała się dobrze, ale jestem w błędzie bo dużo fajniej jest pozbawić w krótkim czasie kogoś całego majątku, potem omamić kolejnego naiwnego i tak kółko. Ale czy tak powinien wyglądać kapitalizm. Czy powinien polegać na jednym wielkim oszustwie?

Niedawno przyjaciółka mówiła mi o tym, że w Jaworznie otwierać się będzie galeria handlowa. Wspomniała, że chętni do wynajęcia powierzchni na jej terenie muszą płacić czynsz jeszcze zanim wejdą tam handlować. Czyli w najlepszym wypadku kilka miesięcy, jeśli oczywiście nie będzie żadnych opóźnień, płacenia za nic. No tak bo ktoś musi sfinansować tę budowę.

Na zachodzie jak się okazuje galerie handlowe już od dawna straszą pustkami, są zamykane albo przerabiane na hale sportowe u nas niestety wciąż szuka się nowych naiwnych miast w których można zniszczyć handel. Czy komuś uda się zatrzymać ten proces?

Może już jest za późno… Tęsknię za tętniącymi życiem uliczkami miast. Chciałabym żeby  Chrzanów i Trzebinia czyli miasta mi teraz najbliższe z racji miejsca zamieszkania nie kojarzyły się tylko z cichą, smutną, wyludnioną ulicą i kawałkiem papieru z napisem „Lokal do wynajęcia”…

W Chrzanowie od jakiegoś czasu planowano otwarcie dużego handlowego molocha ale do tej pory nie powstał i będę trzymać mocno kciuki żeby do tego nigdy nie doszło. Może wtedy istnieje szansa, że miasto odżyje.

Na tym kończę bo mogłabym jeszcze dużo napisać ale nie chcę robić autorowi książki „Przeliczeni” konkurencji ;)”

http://blogmocnodygresyjny.pl/przeliczeni-daniela-dziewita-czyli-gorzka-i-brutalna-prawda-o-galeriach-handlowych/

P.S. Maturzystom życzę przejścia egzaminu-nie koniecznie za trzecim razem)A nawet jeśli-to trzeba próbować. Autorce-recenzji. Pozdrawiam.

„Trollownia”-poradnik najemcy

Bezdomni na wiosnę opuścili galerie i centra handlowe. Wyższa temperatura sprawia, że wrócili do swoich rewirów.

Ten napotkałem w Gorzowie Wielkopolskim pod „schodami donikąd”.

 

 To miasto „bez głowy”. Śmiało przemianowane na Gorzów „Teskopolski”.

 Drobny handel wrócił na ulice. W tym przypadku, przed zabytkową łaźnią można kupić agrafki, sznurówki, guziki i wkładki do butów.

 Poszukiwania złomu dają nadzieję na lepsze jutro.

 Nawet reklamy jakieś mało optymistyczne.

 Od zaplecza galeria to nieustający przemiał rotacji.

 Kto wszedł licząc na sukces został zrobiony w przysłowiowego balona.

Ten balonowy labirynt jest atrakcją-dla dzieci.

 Pani od „iwętów” pomaga mi pokonać ten kolorowy labirynt z okazji bicia rekordu Guinessa. Zakupy jednak robi się tak:

 Gdzie się podział najemca?

 O kolejnych nie pytam.

 

Sporo metrów do wzięcia.

 Różowe wyklejenia powiały optymizmem.

 To taka szklana pułapka.

 Rozpaczliwe wołanie o klienta za jedyne „16 złotych” polskich.

 Najemcy przeskakują z piętra na piętro, a klientów-Niemców-ni widu, ni słychu.

 Eksperci doradzą jak wyjść na prostą.

 Tortilla przebija ryby o całe cztery złote i 10 groszy.

Po tanim jedzeniu, tanie picie plus deser. (w tym przypadku zamaskowanie opuszczonych lokali pomaga wybrać jedzenie).

A w mieście? Pustostan na pustostanie. W Gorzowie uszczęśliwono mieszkańców trzema galeriami handlowymi o dyskontach nie wspomnę.

Galerie to „trollownie” dla miasta-jak ten pustostan na dole.

We wrześniu przybędzie kolejna galeria  o wdzięcznej nazwie Manhattan. Kolejny troll. I niewypał.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że to trollownia dla miasta.

Decyzje bez głowy, plan zagospodarowania bez głowy, miasto jak jeździec. Bez głowy. I pomyślunku.

Zaprezentowana galeria trzy lata temu została otwarta. 

Dzisiejsza lektura „nowości” tchnie optymizmem. Jest dobrze. I będzie jeszcze lepiej. Puls Biznesu wpisuje się w kampanijną retorykę. Aż puls skacze.

I krew uderza do głowy. Pozazdrościć.

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/ue/polski-bieg-po-bogactwo/cyc70x

Tekst sprzed kilku dni nijak ma się do tego „biegu”. Albo czegoś nie rozumiem, albo mamy do czynienia z rozdwojeniem jaźni?

http://finanse.wp.pl/kat,1033781,title,Juz-ponad-milion-Polakow-jest-zdecydowanych-wyjechac-do-pracy-za-granice,wid,17463615,wiadomosc.html?ticaid=114cda