Stary odchodzi, nowy nadchodzi-poradnik najemcy

Klub i restauracja Gin Ger w Kielcach to jedno z ulubionych miejsc mieszkańców. Dobre jedzenie, koncerty i imprezy były wizytówką tego miejsca.

„Jedną z atrakcji było pokaźne akwarium z drapieżnymi rybami, a tuż po otwarciu – zdobiąca wnętrze kolekcja sportowych gadżetów z autografami, znany był ostatnio z organizacji imprez i koncertów. Wystąpiły tu gwiazdy polskiej muzyki, między innymi Czesław Śpiewa, Liroy czy Hemp Gru został zamknięty z powodu zbyt wysokich kosztów działania, w których ogromny udział miał czynsz”.

Czytaj więcej: http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/jedzenie-i-zabawa/art/8151904,popularny-klub-ginger-znika-z-galerii-korona-w-kielcach,id,t.html

korona5Klub został zamknięty z dnia na dzień w połowie roku w galerii Korona.

Korona

Dziennikarze nie doczekali się komentarza w tej sprawie.

 

korona3

Zarząd gh nie miał nic do powiedzenia. Bardziej rozmowny był menager restauracji. Wykończył ich czynsz. I niechęć do obniżenia.

Gin Ger nie doczekał Sylwestra i imprez z nim związanych.

Ostatni dzień roku to też ostatni dzień dla najemców, których wykończyły umowy najmu. I ostatni dzień dla pracowników.

Po Nowym Roku zobaczymy nowe banery z zapowiedziami „wkrótce otwarcie”. Wiele marek zniknie z rynku w przyszłym roku. Być może wejdą nowe na zasadzie makaronu na uszach. Czyli wciskania bzdur o rynku, o obrotach itp. O przyczynach wyjść, o nieudolności, o milionach frekwencji etc. Wydaje się, że powiedziano już na ten temat wszystko, ale ostatnie słowo nie padło. Być może przyszły rok będzie kropką nad „i”.

Na razie jednak trzeci kalendarzowy sezon przed nami. Wydaje się, że będzie ciekawie tym bardziej, że mam wrażenie, iż problem się nasila i nasilać będzie. Zauważają to też coraz częściej branżowe portale. Nie da się zaklinać rzeczywistości w nieskończoność. Pewne modele biznesowe przechodzą ostatni etap zmierzchu produktu i tego nie zatrzymają piękne foldery, ani materiały „prasowe”, ani „eksperci” z branży. Wg mnie system retail to zło w czystej postaci. Pięknie opakowana pułapka i chciwość, która rozwala budowane od lat firmy, czy te które powstawały i zniknęły z dnia na dzień, a ludzie jak zbite psy szukają nowych wyjść z tych budynków.

To co jest pozytywne to fakt, że istnieją takie miejsca, gdzie można pracować na normalnych, transparentnych zasadach. I to jest jakaś szansa na przyszły rok. Handel przeżywa jednak zapaść. I to jest fakt. I najbliższe dwa miesiące dla najemców to kolejne stracone nadzieje na to, aby się odbić. Nie ma na to szansy. I nie jest to uzależnione tylko i wyłącznie od stawek czynszu, ale deflacji, nie pewnej sytuacji na rynku pracy, od kosztów pracy czy składek na ZUS.  Dlatego moim zdaniem należy nie patyczkować się z retailem. Wychodzić, walczyć, albo ogłaszać upadłość firmy czy konsumencką. Ta ostatnia przeżywa rozkwit.

Odnotowano wzrost kilkusetprocentowy ogłaszanych upadłości konsumenckich. To pociąga za sobą straty domów, mieszkań. I taki jest trend. Nie znam sposobu na to, aby załóżmy 40-50 latek żyjący z handlu nagle znalazł coś nowego dla siebie. Bo rynek jest ciasny. Trudno znaleźć niszę. Nowe „koncepty” ogłaszające swoje know how-to kolejna z pięknych pułapek. Marki „premium” same tak się nazwały i wypromowały i naliczają sobie niesprawdzalne giga obroty po to, abyś kupił ten „sprawdzony produkt”.

Nadzieją na Nowy Rok dla tych, którzy myślą o swoim biznesie będą spore pieniądze unijne, dotacje na start. Sugeruję jednak trzymanie się jak najdalej od tradycyjnego handlu i głębokie zastanowienie przed systemami franczyzowymi. W ostatnim czasie zniknęły z mapy sprawdzonego biznesu „tylko” 63 koncepty. Ponad tysiąc podobno działa. Sugeruję jednak daleko idącą ostrożność i absolutny brak zaufania do ludzi,a ściślej do tego co mówią. „Nie daj się zmanipulować. Nie daj się naciągnąć”. Niech to będzie motto na Nowy 2016 rok. A Tym którzy przeżywają problemy finansowe, osobiste i często rodzinne życzę, aby nie dać się załamać. Mimo wszystko.

Pozdrawiam życząc czytelnikom udanego Sylwestra. I tradycyjnie: Szczęśliwego Nowego Roku.

I dedykacja. Cabrel akustycznie. „Est ce que ce monde est serieux?”

https://www.youtube.com/watch?v=qJp26Y2g0eM

I lokalnie. Swojsko.

https://www.youtube.com/watch?v=CR99pyKBN1o

https://www.youtube.com/watch?v=G_qdJ6qmDF4

 

Będziemy ten temat drążyć

„Tok zdarzeń według prokuratury w Tychach: ofiara uderza się po głowie narzędziem i zalewa krwią. Następnie wyrzuca narzędzie przez okno, dzwoni pod numer 112, a kiedy słyszy, że nikt nie przyjedzie, złośliwie umiera”.

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/915402,prokuratura-w-tychach-andrzej-dziewit-morderstwo.html

Publikacja pn. ”Bubel 112” wzbudziła różne emocje. Jednych bierze na litość, niektórzy są oburzeni, jeszcze inni zniesmaczeni, a kolejni popierają fakt upublicznienia rezultatów „śledztwa” prowadzonego przez prokuraturę. Najbardziej jednak zaskakująca jest reakcja funkcjonariuszy policji. Tylko niektórzy poczuli się urażeni. Niepotrzebnie. Bo to prokuratura jest „gospodarzem” sprawy, a nie policja. To policja wydzieliła do odrębnego postępowania fakt nie udzielenia pomocy. Kwestia zaniedbań czy zlania sprawy nie leży po stronie policji. Choć powiedzmy sobie szczerze, że mogli się panowie bardziej włączyć. I zrobili to teraz.

Otóż, okazuje się, że można dojść do przebiegu czy uprawdopodobnić dane zdarzenie na podstawie zdjęć z miejsca znalezienia zwłok. Robi się też symulacje w 3D. Na zamkniętych policyjnych forach toczy się dyskusja na temat wpisu. Rozmowy o szkoleniach, przygotowaniach do pracy itd. Jeden z funkcjonariuszy odwiedził wczoraj autorkę dzisiejszego tekstu w Dzienniku Gazecie Prawnej Mirę Suchodolską. Najpierw uznał, że ktoś się tu czegoś czepia. Po analizie jednak dokumentów zaoferował swoje wsparcie, bo sprawa jest dęta jak dęte jest całe postępowanie i tok myślenia prokuratury.

Dziękuję Robertowi Duchnowskiemu i Darkowi Lorantemu. Nie wszyscy oczywiście ich lubią, bo są uznawani za ekspertów. Poza tym występują w mediach, a to niektórych jak w życiu-boli. Tak jak boli funkcjonariuszy policji to, że jak się komuś noga powinie to trąbią wszyscy. Jak jest sukces-to rzadko. Bo od tego są. Więc nie ma powodów do szczególnych uznań. Tak jak nie było dowodów i oficjalnych powodów żeby ustalić kto zastrzelił dwóch policjantów wiele lat temu w Czechowicach-Dziedzicach. Żona jednego z nich walcząc o odszkodowanie -a nie było to łatwe-przyniosła  kwity z których wynikało, że facet nie nadawał się do pracy w wydziale kryminalnym. Miał uraz kręgosłupa. Skończył studia, po to, żeby pracować na dyżurce. Jego prośby lądowały w koszu. Po upublicznieniu tej historii żona zmarłego dostała odszkodowanie.

Dziś nie wielu o tym pamięta. Jak  i o tym, że oficjalnie nie ustalono sprawców. Ktoś zapomniał o Rafinerii Czechowice-Dziedzice. O paliwie. I o tym, że nagle po tym zdarzeniu posypały się szybkie emerytury.  Zawsze to można „wskrzesić” raz jeszcze pogrzebać w dokumentach. To jest jednak robota dla Archiwum X. Jak się chce to wiele można zrobić. Dlatego dziękuję funkcjonariuszom policji-tym, którzy są tą sprawą dotknięci . I chcą pomóc w jakiś sposób w jej rozwikłaniu. Jest to kolejny dowód na to, że warto tak czy inaczej, bardziej lub mniej udolnie walczyć. Bo to nie są wiatraki. To ludzie. I będziemy ten temat drążyć. Zresztą to żadne odkrycie.

Lektura publikacji Patryka Vegi czy Piotra Pytlakowskiego uzupełnia obraz pracy, warunków, wynagrodzeń i wielu innych aspektów pracy polskiej policji. Zasługuje na szacunek, bo nie myli się ten kto nic nie robi. Podsumowując polecam jednak numer 997, a nie bubel 112. Funkcjonariuszom policji życzę jak najmniej interwencji nie tylko w  Sylwestrową noc. Tyskiej prokuraturze-spokojnego snu. A specjalistom ze 112 trochę więcej empatii.

 

Robią z klienta złodzieja-poradnik najemcy

„Zaczyna się niewinnie. Jak pod koniec listopada w przypadku pana Jarosława, klienta sklepu Reserved w centrum Warszawa Wileńska: wchodzisz do sklepu, rozglądasz się, ale nie znajdujesz niczego ciekawego. I wychodzisz. Gdy jesteś na progu, bramki antykradzieżowe zaczynają piszczeć. Ochrona zazwyczaj prosi, by pokazać jej zawartość toreb czy plecaków. Bywa też, że prosi o zdjęcie kurtki.

Pierwsza myśl klienta? Bramki się uaktywniły, bo mamy przy sobie kupiony w innym sklepie towar, z którego nie zdjęto zabezpieczeń.

Klienci poddają się kontroli, choć ochroniarze doskonale wiedzą, że interwencja jest nieuzasadniona. Pilot uaktywniający bramki antykradzieżowe noszą w kieszeniach albo trzymają w ręce. Używają go, gdy któryś z klientów wyda im się podejrzany.

Jarosław od razu zauważył, że gdy kilka razy przechodził przez piszczącą bramkę, pracownikowi ochrony dziwnie drgała ręka. Poproszony o pokazanie, co w niej ukrywa, ochroniarz odmówił. – To on włączał bramkę. Zrobił ze mnie złodzieja – opowiada oburzony klient”.

To fragment tekstu prasowego wraz z krótkim filmem reportera.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19384754,ochrona-sklepu-wlaczyla-bramke-zrobili-ze-mnie-zlodzieja.html#MT

Ochroniarze na oko typują złodzieja-na chybił trafił i bawią się w przeszukania. Wprawdzie temat jest mi znany, ale tylko w kontekście obserwacji klientów i typowania przez monitoring kto wygląda na złodzieja, a kto nie. Zdarza się, że klient jest wypraszany z gh, bo twarz ma podobną do kogoś kto wcześniej coś ukradł ze sklepu.  Czyli zawijają człowieka, który niczego nie ukradł. Taki system. Warto o tym widzieć przed podpisaniem umowy, bo zachowanie osób trzecich-może mieć wpływ nie tylko na obroty, ale też na tak zwany „wizerunek marki”.

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/9237055,poznan-kilkudziesieciu-romow-bilo-sie-w-galerii-handlowej,id,t.html

Bijatyka Romów w poznańskiej galerii handlowej Malta-go nie buduje. Jak tak dalej pójdzie to pies z kulawą nogą tam nie zajrzy. Poza tym robi się chłodniej i znów robi się sztuczny tłok.

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh pamiętaj, że nie masz wpływu na to co dzieje się w środku.

P.S. Jak wygląda praca ochrony od kuchni?

https://www.youtube.com/watch?v=sXU9LrhZ8pk

Gdyby babka miała wąsy-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„W Galerii Europa II Plaza w Nowym Sączu byliśmy od pierwszego dnia jej działalności od 2001r. Początkowo było ok – czynsze do udźwignięcia, mała konkurencja i tak było do 2007 kiedy to dostaliśmy wymówienie umowy (inni podnajemcy również) z możliwością zawarcia następnej, ale już na 5 lat i z czynszem 2-krotnie wyższym .Zgodziliśmy się, bo był akurat „bum” i trudno było odejść po ciężkiej pracy 7. letniej nad wyrobieniem sobie klienta na towar markowy .

Zgodziliśmy się, podjęliśmy ryzyko, ale pod bardzo ważnym dla nas warunkiem, że parking będzie płatny powyżej 2 godz. postoju. Parking był permanentnie zapchany przez auta z całej okolicy – często dzwonili do nas klienci że krążą 30 min i nie mogą znaleźć miejsca postojowego i rezygnowali z zakupów, bo w tym czasie mogli być już pod Krakowem i tam np. w Bonarce wydać pieniądze 😦

Obwarowując 5-cio letnią umowę pisemną na wynajem ta umowa że parking płatny ( powyżej 2 godz.) będzie na wiosnę 2008r byliśmy w miarę spokojni, ale była to tylko umowa słowna i do głowy mi nie przyszło, że może być niedotrzymana.

Skoro już nie została dotrzymana to liczyłem na jakieś inne traktowanie w formie rabatów w czynszach albo możliwość odejścia, bo już wtedy dojrzeliśmy że miejscem dla nas jest Nowosądecka Starówka, a nie coraz mniej atrakcyjna Galeria z wykruszającymi się wartościowymi podmiotami z powodu kosmicznych czynszów.

Oczywiście „przeliczyliśmy się ” i o odejściu nie było mowy choć wyrażaliśmy taka wolę w biurze i ponoć byli chętni, ale nikt w biurze chętnych do nas nie przekierowywał ponieważ zdawano sobie sprawę, że nikt nowy nie udźwignie tego brzemienia czynszowego.

 Trwaliśmy wiec żebrząc jak sługusy jaśnie wielmożnego pana Podkulskiego o obniżki.

 

Chodziłem naiwnie do biura mamiąc się nadzieją, że jesteśmy dla Podkulskiego i Galerii jakąś wartością dodaną ponieważ mamy świetne na europejskim poziomie Marki ( pokazywałem katalogi tych firm ), ale nie miało to żadnego znaczenia i widziałem zawsze bezradnie rozszerzone ramiona prezesa Podkulskiego. Dla niego liczyły się tylko pieniądze i wtedy stwierdziłem jaki on jest tak naprawdę biedny żeby się z powodu pazerności poniżać do obdzierania innych DOSŁOWNIE ZE SKÓRY.

 

Ciarki mi przechodzą po plecach pisząc o tych niegodziwościach i chce o tym okresie galeryjnym szybko zapomnieć.

czynsz1

Współczuję najemcom ,którzy jeszcze tam są, ale już tylko na jednym piętrze, bo na całym drugim wydrenowanym przez lata otworzono fitness i Ciucholand więc ruch teraz w galerii jest ogromny tylko nie u najemców, którzy nadal mają czynsze z sufitu bo ok.80-90 zl/M2.

Trzy miesiące przed zakończeniem wieloletniej umowy złożyłem w biurze wypowiedzenie po czym wykleiłem nasze witryny potężnymi plakatami informującymi o zamknięciu z dn 31-08-2014 naszej działalności w tym miejscu ale i z bardzo widoczną informacją na czerwonym tle że zapraszamy klientów do nowego sklepu działającego już na Nowosądeckiej Starówce o nazwie „DOBRY ADRES”.

cz

Następnego dnia po wywieszeniu plakatów wściekle dzwoniono do mnie parę razy z biura z nakazem natychmiastowego zdjęcia informacji o nowej lokalizacji twierdząc że jest to reklama obcego sklepu na terenie  ich obiektu i że jest to chwyt poniżej pasa ! ! !

Byłem pewien ze krążąca koło nas ochrona dostanie rozkaz zdjęcia tej informacji, ale po moim tłumaczeniu że chwytem poniżej pasa ze strony galerii jest uniemożliwienie mi przekierowania naszych klientów po 15 latach współpracy po wielu niedopełnionych umowach wobec nas i po zostawieniu przez nas ponad 1 000 000,- zł ( 1 miliona zł. ) podczas naszej tam obecności za kilkadziesiąt m 2 – jakoś przeforsowałem pozostawienie tej informacji.

Nadmienię jeszcze że w celu pozyskania klientów wynajmowaliśmy przez 3 lata miejsce na reklamę na elewacji obiektu za co płaciliśmy ok 1 000 zł miesięcznie.

Na argument w biurze że nasze reklamy są przecież ozdobą niezbyt ciekawego architektonicznie obiektu ( z założenia miała to być hala sportowa ale za niewielkie pieniądze kupił to Podkulski i zaadoptował na galerię).

Wzruszano ramionami mimo, że inne miejsca na reklamy świeciły pustkami z powodu braku chętnych na ponoszenie obok kosmicznych czynszów dodatkowych kosztów .

Po 3 latach reklamę przerwaliśmy, bo już nie było nas na nią stać .

Na rok przed możliwością wyjścia z galerii okazało się jednak że reklamowanie na elewacji jest dla nas możliwe za darmo o czym zostaliśmy poinformowani pisemnie – kończył się czas umowy więc wykalkulowano że może wyciągnąć do nas pomocną dłoń żebyśmy zostali na dłużej, ale było już za późno.

Widząc już na czym polega ten cały biznes oznajmiłem, że obiekt nie zasługuje na reklamę z naszej strony.

Od  10 lat prowadzimy taka samą działalność w GORLICACH  w GALERII, której właścicielem jest Pan Przybylski. Przy rozsądnych czynszach i zdrowej partnerskiej współpracy od jej początku mamy możliwość bezpłatnego umieszczania reklamy nad głównym wejściem do galerii co jest dla myślących zdroworozsądkowo korzystne dla obu stron .

Na Nowosądeckiej Starówce nie mamy takiej „przepustowości” potencjalnych klientów jak w galerii – tam ona była, ale wirtualna nie przekładająca się na obroty.

f12

Panie, które odwiedzają nas w mieście przeważnie są naszymi klientkami niektóre przeszły za nami z galerii, ale większość nowych twierdzi że coraz bardziej męczą je galerie swoją powtarzalną sieciową ofertą i natrętną komercją.

f33

To chyba tyle o naszych doświadczeniach – cieszę się bardzo, że mam komu to wszystko co było złe wyrzucić i najchętniej szybko zapomnieć .

f22

czynsz2

Mieliśmy szczęście że przetrwaliśmy – nie wszystkim się udaje – nasza dobra znajoma w marcu 2014. roku otworzyła franczyzowy sklep popularnej sieci „BUTIK”  w „TRZECH KORONACH” . Niedawno sprzedała mieszkanie na poczet długów ale i to nie wystarczyło. 2 tyg. temu zamknięto plastykowymi linkami wejście do sklepu . Przyjechał przedstawiciel butiku zabrał towar, a znajoma została po 20 miesiącach „biznesu” bez mieszkania i z długami .

Adam Koszowski

Panie Adamie. Kawał dobrej roboty. Gdyby babka miała wąsy to by była dziadkiem. Czyli gdyby się trafił ktoś konkretny i ujawnił jak ten biznes wygląda od środka, to proszę mi wierzyć-nie powstał by ten blog i autor miałby tak zwany „święty spokój”. Z drugiej strony jest inny wyświechtany bon mot. „Lepiej późno. Niż wcale”. Dołączył pan swoją cegiełkę a w zasadzie wyjął-kolejną. W tym sensie dobrze, że pan napisał. Być może -ktoś-na tym skorzysta?

Pozdrawiam życząc Panu, aby ten sklepik się rozkręcił na tyle-żeby starczyło. Jak mówił śp. Jan Kulczyk-„Nie chochlą, a łyżką” czyli „wolniej pójdziesz-dalej zajdziesz”. Wszystkiego dobrego.

P.S. O Podkulskim napisano już wiele. Tylko jakoś retailowe portale nabrały wody w usta. A to przecież tacy bogobojni filantropi. Ludzie dawnych służb mają swoje przywileje. Są nietykalni.

P.S. Pozdrowienia dla pana Przybylskiego.  

http://www.galeria.epprzybylscy.pl/

http://supernowosci24.pl/jak-sie-okradaja-biznesmeni-w-rzeszowie/

http://supernowosci24.pl/czy-sad-zakaze-publikacji-o-ryszardzie-podkulskim/

 

 

 

 

 

 

 

 

Kto da więcej?-poradnik najemcy

Niedziela. Popołudnie. Dzwoni telefon.

-Chciałem porozmawiać.

-?

-Przeczytałem książkę. Żona ją dla mnie kupiła. I jestem teraz w takiej sytuacji. Po 10 latach gh w Katowicach  wypowiedziała mi umowę. W moje miejsce weszła sieciówka. Przejęli klientów. W lokal zainwestowaliśmy 1,5 mln z urządzeniami. Przez pierwszy rok dokładaliśmy ok.60 tysięcy złotych miesięcznie. Potem ruszyło. Powoli odrabialiśmy inwestycję. Po 5 latach nastąpiła rozbudowa i obroty spadły. Potem się odbudowały. Dziś został mi sprzęt i naciskają mnie z Tychów na podpisanie umowy. Na 5 lat z czynszem 13.000 do tego dojdzie z 5-6 tysięcy za media. W moim przypadku adaptacja lokalu to pół miliona. Obiecują, że zrobią podłącza.

-Czego pan oczekuje ode mnie?

-Ja nie wiem co mam zrobić. Mam dwa punkty w mieście. Pracujemy na zero. Mam kilku znajomych którzy sprzedali firmy i wyjeżdżają do Australii. Ojciec mój jest załamany. Też o tym myślę, żeby wyjechać stąd.

-Przy takich kosztach nie ma pan szans. Po co pan chce podpisywać umowę skoro wyleciał pan z Katowic? Nie rozumiem tego.

-Został mi sprzęt. Nie wiem co z nim zrobić.

-To jeśli pan pyta o zdanie niech pan go sprzeda na złom. Lepiej dostać parę groszy za sprzęt czy zainwestować kolejne setki tysięcy, zadłużyć się  i stracić wszystko? Chce pan zniszczyć rodzinę?

-No nie.

-Tychy w kontekście gh to nieporozumienie. To są tereny przemysłowe. Myśli pan, że tyszanie tam będą jeździć? Mając w Katowicach gh? Ludzie z Bielska mają galerii powyżej uszu i jadąc do Katowic sądzi pan że będą wjeżdżać do tej nowej po drodze? Jadąc na weekend w Beskidy ludzie ze Śląska też tam będą się zatrzymywać?

Widzi pan jak to miasto jest topograficznie zlokalizowane? Rozrzucone. Moim zdaniem to bzdura. Nie dla małych najemców, nie z takimi czynszami. I nie na pięć lat. Czyta pan na temat małych firm? Na temat gospodarki? Na temat kondycji firm? Na temat tego ile ludzie mają realnie pieniędzy?

-Chcą abym podpisał trzy siódemki, a ja mam jednoosobową działalność.

-To niech pan to przemyśli. Zrobi pan jak uważa. Tyle mogę powiedzieć.

Czy facet podpisze umowę? Trudno powiedzieć, ale szukając porównań to galerie handlowe są jak domy aukcyjne. Wystawiają obraz. Licytujesz. Wygrywasz. Zapłaciłeś powiedzmy 5000 złotych. Zawiesiłeś na ścianie. I za jakiś czas przychodzą panowie i mówią, że zabierają ten obraz. Bo jest ktoś kto da więcej. Czytając umowy nie przyjdzie Ci do głowy że  ten lub tamten paragraf oznacza właśnie to. Że liczy się ten, kto da więcej. I zabierają Ci obraz. Gorzej jeśli kupiłeś go na kredyt i zarabiałeś na nim pokazując go innym. Tak to działa. Domy aukcyjne nazwane towarowymi. Nie, nie towarowymi. To nie modne. Handlowymi. Galeriami. Dodajmy.

Bubel 112 ?-poradnik najemcy

Tak wygląda człowiek, który wg specjalistów umarł śmiercią naturalną.

fota

Rok trwało „śledztwo” tyskiej policji pod nadzorem prokuratury. Z dokumentów wynika, że nic się nie stało.  Prokurator umorzył sprawę. Podciągnął sobie statystki własnej skuteczności.

„Śledztwo” biegło dwutorowo. Próbowano ustalić co wydarzyło się w mieszkaniu zalanym krwią.

Mieszaknie1

 Mieszkanie2

Po pół roku otrzymuję klucze do mieszkania. Sprawdzam jak policja wykonała swoje czynności na miejscu i w jaki sposób zabezpieczyła ślady. Okazało się, że „kryminalni” zapomnieli o kilku detalach.

Robert Duchnowski były kryminalistyk z Komendy Stołecznej podpowiedział funkcjonariuszom co należało zrobić.

Ślady zabezpieczone podczas oględzin, które powinny zostać poddane badaniom laboratoryjnym:

Nr 2 – odbitka małżowiny usznej – identyfikacja indywidualna w przypadku wytypowania sprawcy

Nr 9 – butelka po wódce 1906 – laboratoryjne ujawnienie śladów linii papilarnych, najlepiej w komorze cyjanoakrylowej.

Nr 10 – 6 szt niedopałków – badania w celu określenia profilu DNA, po wyeliminowaniu DNA denata można będzie wytypować sprawcę, lub jedną z ostatnich osób, które przebywały w mieszkaniu.

Nr 11 -14 kubki zabezpieczone do stołu – powinny być zbadane pod kątem zabezpieczenia DNA (krawędzie) i śladów linii papilarnych (reszta zewnętrznych powierzchni. Zanim to nastąpi poddałbym je jeszcze szczegółowym oględzinom czy nie ma na nich resztki tkanek, lub włosów denata ze śladami krwi włącznie. Nie widziałem ich osobiście i stąd ta sugestia.

Podobnie ze śladami nr 15  i 16 – DNA i linie papilarne.

Rozważyłbym powtórzenie oględzin mieszkania i zabezpieczenie do dalszych badań tych dwóch pełnych butelek z piwem, „małpki” wódki pod katem ujawnienia śladów linii papilarnych. To samo dotyczy dwóch pustych butelek po piwie „Grolsch”, które znajdują się w kącie kuchennym.

Dla czystości sztuki kryminalistycznej zabezpieczyłbym do dalszych badań również odłamki białego szkła na podłodze ( według mnie pochodzą z klosza od lampki stojącej na stole) jak i samej lampki.

W tym wszystkim trochę niejasne są zeznania B. I jeszcze jedno. Nie jestem przekonany, czy miejsce znalezienia zwłok było miejscem zgonu”

Funkcjonariusze policji w pośpiechu zabrali kubek do zabezpieczenia zapominając, że z reguły na uchu są ślady linii papilarnych.

ojciec2

Spostrzeżenia Duchnowskiego przelewam na papier. Dzwonię na policję co z tym zrobić. Ta odsyła mnie do prokuratury, a ta z kolei na policję.

Ponowne oględziny i zabezpieczenie śladów.

Czekam na to co dalej. I przed Świętami lakoniczne pismo, że sprawa do umorzenia. Cholernie trudny czas, bo z jednej strony jest siedem dni na złożenie zaskarżenia do Sądu w całości, z drugiej należy przeanalizować dokumenty. Wyodrębnionym wątkiem był fakt nieudzielenia pomocy kobiety z numeru 112 czyli nie wysłanie karetki pogotowia. W nagrodę pani została przeniesiona do pracy w sekretariacie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach. Z jej zeznań wynika, że nauczona doświadczeniem postąpiła tak, a nie inaczej.  Pomimo, że dzwonił i mówił, że został pobity i jest zakrwawiony. Uznała, że ma zamknąć drzwi do mieszkania i nikogo nie wpuszczać.

Moje wnioski o ponowne przepytanie świadków (ich zeznania są sprzeczne) zostały zlekceważone.  W zasadzie od momentu znalezienia zwłok ustalono w toku śledztwa nie wiele.

akt_zgonu11-Co to jest?-pyta sędzia podczas sprawy o zrzeczenie się spadku.

-Akt zgonu.

-No ale ja czegoś takiego w 25 letniej karierze nie widziałam.

-Nie ja sporządziłem ten akt.

Wczytując się w akta okazuje się, że karetki nie wysłano z prozaicznego powodu. Ministerstwo Cyfryzacji i Administracji nie opracowało odpowiedniego zestawu pytań.

„Brak szczegółowych rozwiązań formalnych dotyczących metod postępowania operatorów numerów alarmowych nie pozwala na ustalenie odpowiedzialności-z jednej strony konkretnego operatora numeru alarmowego, z drugiej zaś państwa, jako gwaranta przestrzegania norm”. 

Czyli były Minister Michał Boni jest „odpowiedzialny” za bubel -w  tym konkretnym przypadku-pod nazwą 112. Całość wieńczy spis treści z „akt śledztwa” z którego wynika, że 22 grudnia denat wystąpił o wydanie akt we własnej sprawie. 

Przytaczam ten materiał jako pewnego rodzaju zwieńczenie pracy tak zwanych służb których zadania wynikają z Konstytucji i wielu innych przepisów. Rozumiem, że należy zrobić wszystko, aby uznać, że nic się nie stało. Że nie ma sprawy. Od lekarzy, poprzez profesorów biegłych, wybitnych kryminalistyków, specjalistów z Centrum Zarządzania Kryzysowego i prokuratury. Jak w soczewce.

W czasie zabezpieczenia mieszkania byłem w drodze z Olsztyna po spotkaniu z najemcami. Przestrzec. Wytłumaczyć na czym polega beznadziejność ich sytuacji, wyciągnąć z gh. Dlatego nie mogłem być w Tychach. Prokuratura i policja szybko opuściła mieszkanie. Nie zdążyłem na miejsce.

 

 

 

Wykręceni-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„WITAM.
Taki znalazłem artykuł:
http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,19376596,myslowice-teren-pod-centrum-handl owe-skazony-odpadami-trwaja.html

Na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć, kto ma rację. Ale „kręcenie wynikami pomiarów” przez inwestora jest ewidentne. Czy naprawdę każda inwestycja w galerię handlową w Polsce to MUSI być „wał” ? A ziemia, podobno skażona, jest bez przeszkód wywożona…….

Urzędasy boją się podjąć decyzję o wstrzymaniu wszelkich prac do czasu wyjaśnienia  ewentualnego skażenia. Może należy do więzienia wsadzać urzędników  również za brak decyzji (lub opieszałość) ? Może trzeba ten temat zgłosić do nowego Ministra Sprawiedliwości ? Nowa władza potrzebuje sukcesu medialnego. W Mysłowicach, przy budowie następnej galerii 
handlowej jest na to duża szansa.

Pozdrawiam
M.

P.S.

Korzystając z okazji, życzę Panu i Stowarzyszeniu OSON wytrwałości w obnażaniu bagna w naszym Polskim systemie retail, systemach franszyzowych i innych dziwnych  wynalazkach.

Zbliżające się Święta niech będą dla wielu Polaków czasem zadumy i przemyśleń ważnych spraw w gronie rodziny i przyjaciół. Nie dajmy się omamić rzekomym bogactwem, które można zdobyć „na skróty”. Finansiści powiadają, że „nie ma darmowego lanczu”. To prawda. A trzymając się wspólnie, niewielu nam ciul…..nie. Czytajmy umowy, radźmy się prawników, poszukajmy w sieci informacji. Uważajmy na siebie. Żyjąc w Polsce trzeba zawsze stosować zasadę ograniczonego zaufania. Tą z kodeksu drogowego”.

Dziękuję. Pozdrawiam. Przy okazji dziękuję za życzenia komornikowi z Urzędu Miasta w Bielsku Białej. Panie Wojtku, pan się nie boi-pan się tak nie stresuje. Żyjemy w czasach, gdzie niemal każdy ma „swojego” komornika lub/i prawnika.

 

Skuteczna pani mecenas-poradnik najemcy

Taki dostałem sygnał. To franczyzobiorca firmy Organique.

„Witam,

 Po 14 miesięcznej „batalii” z GH Focus Mall Rybnik, dostałem najlepszy prezent pod choinkę, udało nam się wyjść z galerii w połowie umowy ! Nie udało by się tego przeprowadzić bez Pani mecenas Katarzyny Podymy z Katowic, która walczyła o nas jak lew i swoim doświadczeniem wypracowała polubowne rozwiązanie umowy ( w dalszym ciągu nie wiem jak to zrobiła, ale przyszedł już podpisany przez galerię dokument ).

 Jesteśmy już drugimi najemcami, którym Pani Katarzyna pomogła. Wiem jak to jest być na przegranej pozycji i słyszeć, że jest się najsłabszym ogniwem, piszę o bezdusznym podejściu galerii handlowych do swoich partnerów ( tu przykry śmiech haha… ), dlatego wszystkim którzy przeżywają to co ja przeżyłem przez ostatnie dwa i pół roku serdecznie polecam o zwrócenie się do Pani mecenas. Poniżej zostawiam namiary na jej kancelarię i życzę wszystkim wytrwałości !

 

http://www.kancelarialfb.pl/

A podobno mecenasi się nie znają. Gratuluję i dziękuję za sygnał. Nie skomentuję tego szerzej.

Siedzę nad dokumentami z tyskiej prokuratury w sprawie nie udzielenia pomocy  człowiekowi, który o nią prosił i z dokumentów wynika, że to Ministerstwo Cyfryzacji i Administracji jest odpowiedzialne za nie wysłanie karetki pogotowia. Też dostałem prezent na Święta w postaci umorzenia czegoś co nazwano „śledztwem”. Jako, że idą Święta temat odkładam do przyszłego tygodnia. Zaznaczam, że jeśli ktoś nie jest odporny to niech sobie odpuści i nie zagląda tutaj. Nie jestem w stanie pisać o retailu ani niczym innym.

Życzę czytelnikom spokojnych Świąt. Dziękuję za wszelkie wsparcie. Od mentalnego poprzez inne-o których wiem i piszę. Za linki. Listy. Zdjęcia. Teksty. Gdziekolwiek człowieku jesteś życzę Ci wszystkiego co najlepsze.

Usłyszałem ostatnio takie zdanie-bez urazy-„Wspólnie nas nikt nie ciu…nie”. Coś w tym jest.