Chciał skoczyć i skończyć-poradnik najemcy

Nerwowe chwile w galerii handlowej Askana w Gorzowie Wielkopolskim. Mężczyzna w tym miejscu chciał odebrać sobie życie.

nnn2
zdj. przeliczeni.blox.pl

Przeszedł przez tę barierkę. I zagroził że skoczy.

x

zdj. przeliczeni.blox.pl

Na miejsce wezwano policję, straż pożarną i negocjatorów.

prba

zdj.gorzowianin.com

Do zdarzenia doszło wczoraj po południu. 

Funkcjonariuszom policji i strażakom udało się nakłonić mężczyznę, aby nie rzucał się z barierek.

–Funkcjonariusze głównie byli ubrani po cywilnemu. Odcięto ruch w tym miejscu. Początkowo myśleliśmy, że to jakieś zamieszanie w związku z kradzieżą u jubilera, ale okazało się, że to próba samobójcza. Nikt nie zna tego człowieka. To nie był najemca.-mówi jeden z zadłużonych najemców.

Jak informują najemcy  z Askany mężczyzna miał stracić pracę co doprowadziło go do aktu desperacji. W gh pomimo piątku było pusto. Mały ruch. Kiepskie obroty.Wysokie piętra i czynsze.

O zdarzeniu poinformował lokalny portal. 

http://gorzowianin.com/wiadomosc/8439-proba-samobojcza-w-askanie.html

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh jest optymizm, po jej podpisaniu-myśli bywają różne. I nieskuteczne próby samobójcze czy skuteczne-są czymś smutnym, ale niczym nadzwyczajnym. Niestety.

Tajemnica sukcesu-poradnik najemcy

Okładki niektórych pism krzyczą o złotym biznesie, sposobie na biznes, o rozwoju, o tym jak się to pięknie rozwija. Nierzadko z pierwszej strony wyglądają znani, rozpoznawalni ludzie. Czyli np. Tomasz Lis, Jarosław Kuźniar, Max Kolonko, Leszek Czarnecki, Hubert Urbański czy Karol Okrasa.

Tytuły zachęcają do porzucenia pracy na etacie i skorzystanie ze sprawdzonych pomysłów na zarabianie pieniędzy, na niezależność.

„Jedynki” zachęcają do zakupu pisma. Przyciągają. Nie ulega wątpliwości, że uatrakcyjniają w ten sposób zawartość. Zachęcają do przeczytania. To nic niewłaściwego. Tak robi się PR.

Dla przeciwwagi zachęcam do lektury rozmowy z człowiekiem, który nie ma aspiracji, aby być autorytetem, nie jest znany i rozpoznawalny. Nazywa się Marek Jadczak (ekonomista). W 1995 roku stał się tzw. masterfranczyzodawcą. Czyli kupił licencję  na firmę w Niemczech i wprowadził na polski rynek. Sprzedawał sposób na biznes innym. Stali się franczyzobiorcami.

-Jest cała masa firm, które podchodzą do tematu w ten sposób, że wystarczy dać logo, franczyzę, wystroić wnętrza, kilka godzin szkolenia i masz działać. Są to ludzie kompletnie nieprzygotowani do bycia franczyzodawcą.

-Na przykład?

-Nie chcę o tym mówić które konkretnie.

-I jak rozwijała się ta „pana” franczyza? Skąd pomysł?

-To był 1995 rok. W Gazecie Wyborczej znalazłem ogłoszenie o poszukiwaniu masterfranczyzobiorcy firmy zajmującej się czyszczeniem komputerów, urządzeń biurowych. Pojechałem na spotkanie i tak się zaczęło. Firma działała we Francji, Holandii, Austrii sprzedawali franczyzę master i ją kupiłem. Koszt wówczas był duży. 50 tysięcy marek niemieckich.

Spore ryzyko. Zawsze jest ryzyko w biznesie. Jednak nasz partner wiedział co sprzedaje. Dostałem cały pakiet: szkolenia, książkę partnera  z bardzo szczegółowym opisem jak działać, jak pracować.  Pomysł przyszedł ze Stanów. Proszę pamiętać, że wówczas komputeryzowano firmy. Jednorazowo np. do jednej firmy wstawiano sto komputerów. Przybywało ich z każdym dniem, tygodniem. Nie było konkurencji, to był fajny pomysł na biznes zresztą ta firma do dziś istnieje, ale już na innych zasadach. Franczyzę wygasiliśmy.

-Bo?

-Rynek się nasycił. Pojawiły się inne firmy świadczące te same usługi. Nikt jednak nie stracił dorobku życia. Podczas prezentacji mieliśmy 90 procent skuteczności. Kandydaci chcieli w to wejść i zarabiać, kwestią czasu było kiedy podpiszemy z nimi umowy. Nastąpiło to jednak po ok.1,5 roku działania mojej firmy na rynku, kiedy faktycznie było wiadomo, że to działa, że jest zapotrzebowanie, że się opłaca.

Uczyliśmy technik czyszczenia, używania odpowiednich specyfików chemicznych, jak nie przeszkadzać pracownikom firmy jednocześnie czyszcząc komputery, jak pozyskać klienta. Stanowiliśmy zespół. Ja zarabiałem, oni zarabiali. Jeden wypadł. Odrobił inwestycję (kilka tysięcy złotych) i zajął się czymś innym.

Pozostali różnie traktowali ten rodzaj działalności czyli na początku było to czymś dodatkowym, a potem głównym źródłem zarobkowania.  Poza tym nasi franczyzobiorcy „dostawali” nie rzadko klienta „na tacy”.

 

Jeśli człowiek był z Poznania, a siedziba główna była w Warszawie to klienta z Poznania już wypracowanego przekazywaliśmy partnerowi. Podobnie jeśli on pozyskał klienta z np. Krakowa poza nami to miał wyższą prowizję. Świetnie to zafunkcjonowało. Byliśmy pierwsi na rynku. Sprzedając licencję wiedziałem co sprzedaję, bo przekonałem się co kupiłem. To nie było tak, że otwarliśmy jeden lokal i od razu następny i kolejny.  Umowa tego zabraniała. To było uczciwe podejście.

 

My udzielając franczyzy dawaliśmy przedsiębiorstwo na tacy, gotowe, biorca wszystko wiedział. To nie było ryzyko życia. To była wstępna kasa, którą wydawał i podejmował ryzyko. Nie każdego też przyjmowaliśmy. Nie chodziło nam o to, aby jak najwięcej ludzi kupiło licencję i żeby to był ktoś przypadkowy. 

Kandydat przechodził dwuetapowe szkolenie, zapoznawał się z technikami czyszczenia, albo pracownik wskazany przez szefa. To nie jest tak jak dziś, że ktoś przychodzi, ma pieniądze, wykłada je, a co będzie dalej to nie jest istotne.

-Kary były, zabezpieczenia?

-Nie. Żadnych kar. Jeśli ktoś nie potrafił na tym zarabiać to odchodził. Nie było zabezpieczeń, weksli in blanco czy innych.  To była jasna sytuacja, albo ktoś ryzykował i mu  się udało zarabiać, albo nie. W Polsce franczyza dopiero raczkuje. Sporo czytam, szukam, przypatruję się pomysłom. Wysyłam zapytania, rozmawiam i w wielu przypadkach chodzi tylko o to, aby franczyzobiorca wyłożył kasę. Nic więcej.

Cokolwiek bym nie napisał jako zapytanie dotyczące lokalizacji to dostaję odpowiedź, że jest świetna, każdy punkt jest dobry, bardzo dobry. Po sposobie korespondencji można też rozeznać kto jest poważnym na tym rynku, a kto nie. To samo dotyczy centrów handlowych.  Chcesz mieć sklep z butami -proszę bardzo- a to, że jest w nim „x” innych marek to nie ma znaczenia. Firma franczyzowa nie ryzykuje tylko ten kto bierze franczyzę.

Moim zdaniem wiele firm nie dorosło do tego. Nie dają firmy na tacy, masz tutaj i działaj. Brak uregulowania tego rynku powoduje, że każdy sobie na kolanie może wymyślić franczyzę.

Ktoś otworzy dwa trzy sklepy i już sprzedaje franczyzę. Firmy mylą udzielenie loga z systemem. Co innego jest sprzedać logo, a czymś innym jest system franczyzowy. W Niemczech to jest nie do przyjęcia. Bo jest odpowiedzialność. Ktoś mógłby kogoś pozwać o gigantyczne odszkodowanie.  Franczyza w swoim założeniu to jest podanie firmy, przedsiębiorstwa na tacy, po to, aby się rozwijać.

-Na co zwrócić jeszcze uwagę z pana perspektywy?

-Jeśli nie można na starcie zweryfikować informacji czyli zadzwonić, porozmawiać z franczyzobiorcami, jeśli nie można uzyskać informacji na maila od innych to nie wchodziłbym w taki projekt. Jeśli coś działa, jest sukces, to dlaczego się zasłaniać tajemnicą?

W naszych umowach nie było takiej klauzuli, bo po co? Wręcz przeciwnie, mówiliśmy o naszym produkcie głośno. Zamknięcie ust na starcie moim zdaniem eliminuje taki biznes.  Jeśli coś nie poszło to też należy o tym mówić i szukać przyczyny, przeanalizować porażkę, po to, aby starać się je eliminować w przyszłości.

-Co jeszcze? Wygoda, lenistwo…?

-Łatwiej jest wejść w coś co niby działa. Nie trzeba się wysilać intelektualnie. A moim zdaniem jeśli jest nie trafione centrum handlowe to choćby nie wiem jak fajny produkt to nie ma szans na powodzenie. Franczyza nie polega na tym, że „kolejny partner do wymiany” i następny i kolejny.

Jeśli są zapisy w umowach restrykcyjne to należy odpuścić, nie dobijać. Podać rękę i pomóc. Nie polega to na tym że „kasujemy” i szukamy następnego. Jest też i taki mechanizm myślenia „jemu się nie udało, mnie się uda”. Takie myślenie może być pułapką.

Jest jeszcze jedno na co chcę zwrócić uwagę. Mnie też to dopadło. Po 2 latach uznałem, że ten system wcale nie jest taki genialny….że w sumie to sam go mogę prowadzić. Że nie jest taki skomplikowany. To błędne myślenie i banał. Nie popełniłem jednak żadnych ruchów, które mógłby zburzyć naszą współpracę. Łatwo pluć na franczyzodawcę i franczyzobiorcę. Powód to wciąż raczkujący system choć jest ich dużo. Ponad tysiąc.

-Podobno pół tysiąca.

-A nie tysiąc?

-Wg Pulsu Biznesu ponad tysiąc wg Franczyza &Biznes o połowę mniej.

-Ciekawe. Nie wiedziałem.

http://www.polskieradio.pl/42/1699/Artykul/1387812,Polski-rynek-franszyzy-dynamicznie-rosnie

Marek Jadczak dziś jest partnerem firmy Dayllmar. Niebawem jego duża kawiarnia z galerii handlowej zniknie. Francuski właściciel o ponad sto procent podniósł czynsz. Miesięcznie to 70 tysięcy. Jadczak się nie zgodził. Dziękuje gh za współpracę.

O komentarz poprosiłem Konrada Bagińskiego, redaktora pisma Franczyza&Biznes.

-Mieliśmy przypadek firmy która sprzedawała buty i ubrania sportowe. Nazywała się USA Sports. Po czasie okazało się, że firma ta pojawia się w wielu wcieleniach i każda z nich jest prowadzona przez tę samą osobę. Pan Dariusz Marzec stał za każdą kolejną uruchomioną spółką, która sprzedawała produkty franczyzobiorcom, głównie w galeriach handlowych. Nie płacił ani im, ani Urzędom Skarbowym i innym partnerom. Zamykał firmę i albo on, albo ktoś z jego wspólników czy rodziny otwierał kolejną..  Nasza krótka współpraca się urwała. Nie mieliśmy oporów, żeby napisać tekst o tej firmie. Przestrzegliśmy ludzi. Słyszymy o różnych sytuacjach na rynku franczyzowym, ale często trudno jest ocenić ich wiarygodność. Prawda często leży pośrodku. Są tacy franczyzodawcy, którzy z założenia są nieuczciwi. Ale franczyzobiorcy z kolei bardzo często nie czytają dokładnie umów, nie zachowują się ze zdrowym rozsądkiem i wbrew umowie, którą podpisali – z własnej przecież woli.

Roboczy fragment książki „Franczyza-fakty i mity”. Premiera jesienią 2016.

http://franczyzawpolsce.pl/trendy-franczyzy/5016-usa-sports-malo-amerykanskie-standardy

Więcej na temat franczyzy znajdziesz tutaj.

http://franczyzawpolsce.pl/raporty/raporty/6535-ile-jest-sieci-franczyzowych-w-polsce-odpowiedz-moze-zaskoczyc

Zapisy starej umowy franczyzowej firmy Corem Service.

„Do obowiązków udzielającego franszyzy względem beneficjariusza franszyzy należą:

  1. a) pomoc i poparcie przy ocenie i opracowywaniu obszaru objętego umową
  2. b) przekazanie beneficjentowi franszyzy wyposażenia podstawowego – pakiet startowy wg załącznika
  3. c) przeprowadzenie 2- dniowego szkolenia dla beneficjenta lub jego pracowników, w ramach szkolenia podstawowego oraz dodatkowego szkolenia w zakresie techniki czyszczenia dla pracownika beneficjariusza polegającego na uczestniczeniu tego pracownika w pracach prowadzonych przez udzielającego franszyzy.                .         
  4. d) przekazywanie bieżących informacji z zakresu księgowości i prowadzenia przedsiębiorstwa.
  1. e) zbieranie, opracowywanie i aktualizacja  referencji (obiekty i listy)wszystkich partnerów w systemie;
  1. f) wykorzystanie  programów  software  dla przetwarzania danych (tekstowych, obliczeniowych, ofertowych oraz  bank danych)
  2. g)  dostarczanie beneficjariuszowi franszyzy tylko nieszkodliwych dla środowiska i niezawierających FCKW środków do pracy w cenie zapewniającej rentowność prowadzonych prac
  3. h) przekazywanie ofert wynikających z umów ramowych zawartych przez udzielającego franszyzy w zakresie prowadzenia przedsiębiorstwa i zdobytych klientach
  4. i) udostępnienie beneficjariuszowi franszyzy stosowanej do tej pory koncepcji marketingu i reklamy, zasad wyposażenia placówek, danych o dokumentach handlowych i o przeprowadzaniu podjętych działań reklamowych
  1. j) oddanie do dyspozycji  oraz dalsze rozwijanie  podręcznika użytkownika oraz udokumentowanego w nim know-how
  2. k) organizowanie szkoleń dla beneficjariuszy w zakresie sposobów i technik marketingu sprzedaży( szkoleń odpłatnych, w przypadku wynajęcia „trenerów” -szkoleniowców z zewnątrz) 
  1. l) wykorzystanie  serwisu księgowego znanego biura księgowego z doświadczeniami                                                               dotyczącymi systemu franszyzowego -po utworzeniu w Polsce systemu franszyzowego corem(ca.10 placówek) i rozwoju franszyzy w Polsce.         

            ł)  udzielenie wsparcia poprzez bieżące porady w zakresie sprzedaży i techniki czyszczenia i pielęgnacji sprzętu high-tech.

           

  1. m)  przygotowywanie porównań poszczególnych placówek, na podstawie danych o wykonanych pracach i o wpływających zleceniach, przekazywanych  na bieżąco przez wszystkie placówki.

            n)przekazywanie bieżących  informacji i komunikatów poprzez przesyłanie  biuletynów informacyjnych.

  1. o)  dalszy rozwój całej koncepcji marketingu i  reklamy systemu franszyzowego  corem, przeprowadzanie  prób  zastosowania różnych technik realizacji usług  i sprzedaży.
  2. p)   udzielanie porad w kwestii związanej z prowadzeniem placówki.
  3. r)  doprowadzenie do wymiany doświadczeń beneficjariuszy franszyzy  na corocznych spotkaniach
  4. s)  poszukiwanie  skutecznych partnerów kooperacyjnych

 Przykładowe zapisy współcześnie proponowanych umów.

 

  • 7 TAJEMNICA PRZEDSIĘBIORSTWA
  1. FRANCZYZOBIORCA, niezależnie od obowiązku wynikającego z § 6 ust. 1, zobowiązuje się dozachowania tajemnicy przedsiębiorstwa FRANCZYZODAWCY i nie rozpowszechniania bez zgody FRANCZYZODAWCY, w jakiejkolwiek formie, wszystkich dostępnych mu informacji dotyczących FRANCZYZODAWCY, do których będzie miał dostęp w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z niniejszej umowy, a nie przeznaczonych przez FRANCZYZODAWCĘ do publicznego rozpowszechniania, zarówno w czasie trwania umowy jak i po jej wygaśnięciu.
  1. Informacje stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa (tajemnica handlowa) FRANCZYZODAWCY obejmują w szczególności: informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne, księgowe,finansowe, handlowe, statystyczne, marketingowe oraz pracownicze, dotyczące FRANCZYZODAWCY i produktów przez niego oferowanych lub podmiotów z nim współpracujących, ponadto plany gospodarcze, założenia biznesowe, strategie rozwoju FRANCZYZODAWCY lub podmiotów z nim współpracujących, informacje o klientach,dokumentację roboczą, zbiory korespondencji oraz inne akta związane z klientami i firmami współpracującymi (tajemnica służbowa).
  1. FRANCZYZOBIORCA nie będzie rozpowszechniał wiadomości, których rozpowszechnianie mogłoby naruszyć dobre imię lub interes FRANCZYZODAWCY lub jego klientów.
  2. FRANCZYZOBIORCA potwierdza niniejszym, że jest świadomy konsekwencji ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa wynikających z ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz.U. 2003, nr 153, poz. 1503, z późniejszymi zmianami) oraz odpowiedzialności karnej za czyny nieuczciwej konkurencji określone w art. 23 ww. ustawy.
  1. Obowiązki wskazane powyżej obowiązują FRANCZYZOBIORCĘ przez okres obowiązywania umowy oraz przez okres 1 roku od jej rozwiązania lub wygaśnięcia.
  1. W razie naruszenia przez FRANCZYZOBIORCĘ obowiązków wymienionych powyżej

FRANCZYZOBIORCA zapłaci FRANCZYZODAWCY karę umowną w wysokości 50.000,00 zł (słownie: pięćdziesiąt tysięcy złotych).

  1. Zapłata kary umownej nie pozbawia FRANCZYZODAWCY prawa dochodzenia odszkodowania uzupełniającego do wysokości rzeczywiście poniesionej szkody.

 

Prezydent Duda ukradł pierścionek!Jest złodziejem?-poradnik najemcy

„Prezydent Duda ukradł pierścionek w krakowskiej galerii Kazimierz! Prokuratura postawi mu dodatkowo zarzut lobbowania na rzecz Citi Banku.

O sprawie poinformowało BBC i niemiecka stacja ZDF. Nie wykluczone, że Dudzie zostaną postawione zarzuty.  Informacja obiegła świat dzięki szybkiej akcji polskich służb.”

duda1

W taki sposób też  można zinterpretować wizytę prezydenta w retailowej galerii handlowej w Krakowie podobnie jak skwapliwość prokuratury z Nowego Sącza w sprawie filmiku puszczonego od tyłu i rzekomego pijaństwa i obrazy głowy Państwa.

Nie wiadomo gdzie była prokuratura kiedy lokalny kacyk wybudował Trzy Korony w Nowym Sączu, na jakim etapie jest proces o zapłatę w sprawie budowy tego centrum. Chodzi o jedynie 20 milionów złotych. Nie zapłaconych wykonawcom.

Zaangażowanie prokuratury jest kuriozalne. Prezydent Duda się nie przejmuje i nie widzi problemu.

Zdjęcie podesłał jeden z internautów, który znalazł je na fejsie. Właścicielka podpisała je tak.

„Jesteśmy sobie w galerii a tu Prezydent RP! :))”

Awantura o filmik pokazuje jak napięte są w kraju nastroje. Tytuły o „procesie” i „śledztwie” 17 latka obiegły kraj.  Internet się zatrząsł w posadach. Posadzą go? 

Prezydent Duda podniósł obrót w tej gh, nabił sobą dwa wejścia. Kiedy wszedł i wyszedł. Policzono go-podwójnie. Stał się krakowskim PIK-iem. Książka z dedykacją została przekazana. Mam nadzieję, że kiedyś przeczyta. I poda dalej.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj o sile propagandy sukcesu i milionerach w galeriach handlowych. Trudno ich zliczyć.

Na lepsze

Pogoda jest dołująca. Obroty dołujące. Kurs euro dobija. I nadzieja, że będzie lepiej jakby zastygła.

Dostałem ciekawego maila plus zdjęcie człowieka, który trafił tu kiedyś przypadkiem. Spotkanie z blogiem i czytelnikami-dla niego-zmieniło rzeczywistość-na lepsze. Boguś ze Stawowej -żebrak z Katowic. Jak dziś się miewa? Wygląda tak.

Pies2

zdj. M.Bajkowska

Od momentu publikacji tutaj i w Gazecie Prawnej do dziś wiele się wydarzyło. Został brutalnie pobity, ale z tego wyszedł. Urzędnicy otoczyli go swoją opieką, płacą czynsz za chodnik. MOPS zapłacił za węgiel. Poseł z Katowic-zajął się jego odszkodowaniem od strony prawnej. Chodzi o uszczerbek na zdrowiu podczas akcji ratowania ludzi w trakcie katastrofy podczas Targów Gołębi. Wciąż żebrze na ulicy. To chyba jedyny żebrak któremu urzędnik opłaca czynsz.

Drugi z bohaterów Marian -jubiler z Kielc się pozbierał. Znalazł go handlowiec z kontaktami za granicą. Pracuje od rana do nocy, ale pozwala to funkcjonować. Mało tego. Jubiler ma plany, chce otworzyć pracownię w Berlinie. Zrealizował kilka ciekawych zleceń-na niemiecki rynek.

Nelli z Bielska Bialej-czeka na operację. Ostatecznie odbędzie się w marcu. Udało się uzbierać nie tylko te brakujące 120 tysięcy, ale 30 tysięczna nadwyżka pójdzie na operację innego malucha. Dokładnie brakowało 30 tysięcy.

Wreszcie Katarzyna z Tychów-trafiła do szpitala. Pieniądze pomogły choć w tym przypadku nie obyło się bez delikatnego hejtu.

I ostatni -być może punkt, który będzie miał jakiś wpływ na rzeczywistość i początkiem końca tego czego przez lata „nie dało się zmienić”. Czyli dziś spotkanie w sejmie. Bez emocji. Punkt po punkcie. Wykażę patologię tym-którzy mają realny wpływ na rzeczywistość. Podpowiem zmiany jakie należy wprowadzić-bez wylewania dziecka z kąpielą. Jest kilka wątków dotyczących opodatkowania-na które do tej pory nie zwrócono uwagi czy konflikt zawartych umów z planowanym zakazem handlu w niedzielę. W umowach są zapisane kary za nieotwarcie sklepu np. 10.000 złotych/dzień. Jeśli zakaz zostanie wprowadzony to rachunek jest prosty. Czekam na wasze sugestie. Podpowiedzi. Najlepiej na maila. Łatwiej będzie pozbierać w całość.

Czyli nie wszystko jest dołujące. Pomimo tej aury. Pomogliśmy my-i pomógł blog. Niektórzy nazywają go zdrobniale blożkiem. Niech będzie. Pro publico bono.

oson@vp.pl

 

LPP zwinęło manatki-poradnik najemcy

Kraków. Duży może więcej. O skuteczności czy prawdziwości tej tezy nie warto polemizować. Tak było, tak jest i będzie. I dotyczy to każdej sfery życia z wyjątkiem tej, że duży nie zmieści się do psiej budy.

W retailu to duzi dyktują warunki. Czyli duży mówi galerii na jakich zasadach wejdzie i na jakich wyjdzie. I tak jest. Nie oznacza to jednak, że zarząd czy właściciel zgodzi się w każdym przypadku na warunki proponowane przez najemcę.

W przypadku gh Kazimierz w Krakowie (to rzeźnia dla małych najemców) tym razem duży odszedł z kwitkiem. Spółka LPP postawiła nowe warunki galerii Kazimierz. A ta powiedziała „nie”. I bez patyczkowania się Reserved, House i Cropp zniknęły. Umowy wygasły i zarząd LPP postanowił zwinąć majdan.

– Ze względu na tajność warunków i klauzulę poufności, nie jesteśmy upoważnieni do udzielania informacji. Jednocześnie, pragniemy podkreślić, że strategia leasingowa obiektu zmierza ku optymalizacji miksu najemców, ich odpowiednim rozplanowaniu na mapie galerii i uzupełnieniu oferty o marki odpowiadające potrzebom naszych klientów. Już wkrótce będziemy mieli przyjemność poinformować o kolejnych podpisanych umowach najmu – informują w komunikacie przedstawiciele Galerii Kazimierz.

 

Wprawdzie to informacje nieoficjalne, ale poszło o czynsze. I ich abstrakcyjną wysokość. LPP sobie poradzi. To duży gracz. Ten przykład jednak jest potwierdzeniem, że nie w każdym przypadku duży dyktuje warunki. Mały co do zasady nie ma nic do gadania. Jaki stąd płynie wniosek? Biznes się nie opłacał. Zarząd się nie ugiął. Duży zwinął interes. I pozamiatane. 

Galeria Kazimierz to nieporozumienie. Zatoka bankrutów. Owiana retailovą tajemnicą. Jakież to jest wzruszające. Optymalizacja miksu najemców dla klientów…jakież to jest żenująco prymitywne.

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh zapytaj kiedy i komu kończą się umowy. Bo to, że w danym momencie znane marki są nie oznacza, że nie znikną-dla miksu kliento-najemców.

Dom Horroru-poradnik najemcy

Brian Ulrich osiadły w Bostonie fotograf wsiadł w samochód, zabrał ze sobą aparat i zdokumentował rozszabrowane galerie handlowe. Zniszczone, opuszczone cmentarzyska zombie. Potem zrobił wystawę zdjęć. Zszokowała.

 

O tyle jest to ważne, że Ullrich zamieścił te zdjęcia w sieci. Oto fragment przetłumaczonego wywiadu z autorem zdjęć zombie.

 

Wiele opuszczonych sklepów w pudełkowym stylu są przekształcane w szkoły albo kościoły. Jak Pan sądzi, co należy zrobić z tymi pustymi budynkami? 

B.U:  Niektórym budynkom można nadać inny cel, ale wielu nie można. Architektura handlu detalicznego  i jej użyteczność nie tylko są oparte na samej przestrzeni, ale również na lokalizacji. Jeśli kilka sklepów bankrutuje to często pociąga to następne – miasto duchów handlu detalicznego, jak można to nazwać. Chociaż można nadać inny cel przestrzeni, może ona znajdować się w rozległym, nieciekawym obszarze .

 

Nie w tym problem, co powinniśmy zrobić z tym co już posiadamy, ale wydaje się ważniejsze , by być bardziej wymagającym co do wyboru nowych przestrzeni do handlu detalicznego w naszych społecznościach. Obietnicami są zawsze miejsca pracy i dochody, ale na dłuższą metę to nie pomoże, jeśli sklep się zamknie lub zostanie przeniesiony do innego miasta, które oferuje lepszą perspektywę.

 

Może wydawać się cyniczne, ale ja osobiście chciałbym widzieć jak wiele miejsc zmienia się w pola, lasy i naturalny krajobraz zamiast prób odkrycia jakiegoś skomplikowanego rozwiązania. Właściwie to się teraz dzieje nie tylko poprzez architekturę w Detroit, gdzie całe sąsiednie tereny znikają. Wielu argumentuje , że zamiast projektować nową użyteczność przestrzeni, lepiej byłoby zostawić ją taką jaka jest”. 

 

Stron internetowych o  upadłych galeriach przybywa. I  przybywać będzie.

W Kairze w upadłym centrum handlowym powstał Dom Horroru czyli Mirage Mall. Do środka można wejść tylko na własną odpowiedzialność.

12208713_1662388007364679_4034564517359153487_n

Uczestnicy zabaw pewnie nie wiedzą ilu ludzi pochłonęło to centrum.

12615264_1685677828369030_5068245408672991731_o

To właściwa nazwa dla tego miejsca. Tak kończą galerie handlowe w systemie retail.

https://www.facebook.com/MirageMallCairo/?fref=ts

Oferta centrum jest dostępna do dziś. 

https://miragemallcairo.com/

zdj. centrum handlowe Mirage Mall

Wilanów to nie jest Bankgkok-poradnik najemcy

Centra mają swoje przeróżne historie. Dziś zajrzyjmy do pewnego centrum, które padło w 1997 roku. Trzy lata później spłonął dach i od tego czasu deszcz zalewa budynek.

ss 

Mieszkańcy wpadli na pomysł, aby  zagospodarować ten teren i powstało akwarium miejskie.

cccc

Do środka wpuszczono ryby najpierw po to, aby walczyły z plagą komarów dla których galeria handlowa była świetnym miejscem, ale koszmarem też dla mieszkańców okolicy.

c5

Ryby zjadają komary i w ten sposób naturalnie przetrzebiają insekty.

Kilka lat później ktoś wpuścił egzotyczne gatunki Koi i sumy. Hodowla świetnie się rozwija. Mieszkańcy Bangkoku doglądają akwarium. Zdjęcia zrobił pewien pisarz i fotograf Jesse Rockwell. W 2014 roku wrzucił je na bloga pokazując specyficzną rekultywację gruntów.

c7

Malls=death. Retail=death. Taka jest przyszłość galerii handlowych. Degradacja terenów i firm. Pięknie opakowana. Z całym szacunkiem Warszawa to nie jest Bangkok.

System retail to bajka o pieniądzach, rozwoju, biznesie i perspektywach. Prowadzi do ruiny. Warto o tym wiedzieć i uświadamiać. Przyjaciół, znajomych, bliższych i dalszych. Studentów, uczniów i marzących o „własnej firmie”. Zorganizowane grupy o charakterze przestępczym jeszcze będą prały wierzgały. Postaramy się jednak temu nadal-przeciwstawiać- choć lobby jest ogromne.

Trwa łapanka na najemców w Wilanowie. Profil facebookowy „placu w budowie” tchnie nadzieją, wiarą i miłością. Słodkopierdzące teksty działają na węch i wzrok. Zachęcam do odwiedzenia tego profilu i upojenia się marzeniami jak będzie cudownie. Jak Wilanów uniesie się jak latający talerz nad ziemią i sprawi, że życie stanie się piękne, a ludzie postanowią porzucić swoje mieszkania i zamieszkają w nowej galerii handlowej.

https://www.facebook.com/galwilanow/?fref=ts

 zdj. internet

Wikipedia

Bangkok (tajski: Krung Thep กรุงเทพฯ i lub Krung Thep Mahanakhon กรุงเทพมหานคร i) – stolica i największe miasto Tajlandii, położone w południowej części kraju nad rzeką Menam (ok. 40 km od jej ujścia do Zatoki Tajlandzkiej). Zajmuje obszar 1531 km². Jest 21 miastem co do liczby ludności na świecie.

bangkokshutterstock_138831635

Bangkok jest jednym z najszybciej rosnących i najbardziej dynamicznie rozwijających się pod względem ekonomicznym miast w południowo-wschodniej Azji. Od zakończeniaII wojny światowej liczba jego mieszkańców wzrosła dziesięciokrotnie. Obecnie zespół miejski zamieszkuje ok. 10 mln mieszkańców. Jest podzielony na 50 dzielnic, tzw. khet.

 

 

 

Porodówka w galerii… -poradnik najemcy

Ciekawostka ze świata retailu. Niebawem na świat przyjdą retailove dzieci albowiem w gh Renova w Warszawie od kwietnia ma działać placówka ginekologiczno-położnicza. Jak donoszą retailovi eksperci w przychodni będą nie tylko specjaliści z najwyższej półki, ale i urządzenia najnowszej generacji.

 baby303307_640

Zastanawiające jest jaki ma związek ghandlowa jako centrum rozrywkowe z porodówką. Jasna sprawa, chodzi o to, aby klient-ten najważniejszy- „element” miał dostęp nie tylko do klasycznych usług. Próbuję sobie wyobrazić taką poczekalnię i nowych małych obywateli wywożonych w becikach z poziomu zero.

 

W Askanie się kradnie-poradnik najemcy

Kolejna zorganizowana kradzież w galerii handlowej. Tym razem w Gorzowie Wielkopolskim w Askanie. Kilka dni temu do zuchwałej kradzieży doszło ok. godziny 19.00, a jej przebieg przypominał kultowe sceny z Vabanku-  tyle, że bez straszenia bronią.

b

zdj. przeliczeni.blox.pl

Do jubilera weszło kilka osób, „zagadało” sprzedawczynie, a w tym czasie pozostali opróżniali sklep. Kamery monitoringu nie zarejestrowały przebiegu kradzieży ani osób uczestniczących. Stąd domniemanie, że złodzieje znali rozkład kamer i ich zasięg. Informacje te potwierdza prokurator, który zajmuje się tą sprawą. Straty wstępnie oszacowano na ok. 60 tysięcy złotych-zniknęła złota biżuteria wysadzana drogimi kamieniami. Na razie przesłuchano kilka osób. Sprawców-nie ujęto. Poszkodowany nie jest sieciowym jubilerem, to mały lokalny Agar.

To kolejny przykład, że gh nie są bezpiecznym miejscem do prowadzenia biznesu i coraz częściej stają się łupem zorganizowanych grup przestępczych. Pomimo ochrony za którą płacą najemcy, monitoringu za który też płacą. Zarząd w takich sytuacjach umywa ręce. To nie jest ich problem.

Problemem jest to, że lokalny portal który dowiedział się o kradzieży od czytelnika nie ma śmiałości aby napisać w której galerii handlowej doszło do tej kradzieży. Rozumiem. Reklamy, współpraca itd. To jednak jest ważne. Dla potencjalnych przyszłych najemców. Niech wiedzą. Że w Askanie się kradnie.

http://przeliczeni.blox.pl/2016/01/Kruk-liczy-straty-w-Galerii-Baltyckiej-poradnik.html#comments

P.S. Dziękuję za zdjęcie. Pozdrawiam najemców z Askany.

Rośnie przemyt-nie obroty-poradnik najemcy

W ramach poniedziałkowego przeglądu prasy dziś o coraz mniejszym ruchu przygranicznym w Warmińsko Mazurskim.  Według Straży Granicznej z tego województwa do Polski przyjeżdża coraz mniej Rosjan. I nie zostawiają tyle pieniędzy ile w latach poprzednich. W 2015 roku tam i z powrotem granica została przekroczona ponad 6 mln razy. Nie ma informacji czy to jest 6 mln różnych osób czy statystycznie jak leci liczeni są rotacyjnie Ci sami. Wiadomo jednak, że ponad połowa to są Polacy.

Tak czy inaczej jest pół miliona mniej niż w 2014 roku. Rosjanie rzadziej kupują czyli mniej wydają. Wg szacunków Rosjanie nie wydali 20 mln złotych, o tyle spadł obrót. Natomiast rośnie wartość przemytu różnych towarów.  O sto procent podskoczyła wartość przemycanych towarów z odzysku.

Z rachunków przedstawionych pogranicznikom wynika, że sąsiedzi ze Wschodu wydali 180 mln złotych.  Po spadku wartości rubla zakupy w Polsce przestały się opłacać. Rosjanie najlepiej wychodzą wciąż na koniakach i whiskey, kupują też pampersy, spożywkę i odzież.

Jakie to ma znaczenie? Oprócz oczywistego należy pamiętać o marketingu naganiaczy dla których Rosjanie jako tacy to kapitalni klienci np. gh warmińskiej. To oni rzekomo mają robić obroty i to dla nich centra handlowe są wymarzonym miejscem do robienia zakupów. Ilość pozamykanych sklepów warmińskiej i dokładna wartość długów najemców jest tajemnicą niemniej jednak to nie jest miejsce do zarabiania pieniędzy, a kosmiczne czynsze nijak mają się do rzeczywistości. Okazuje się, że rosną obroty z przemytu, a maleją z handlu. Przed podpisaniem umowy w galeriach handlowych zlokalizowanych przy granicy należy wiedzieć, że w Zgorzelcu Niemcy nie utrzymają kilku gh, które już świecą pustkami, a z drugiej strony mapy w Olsztynie Rosjanie prędzej kupią pampersa niż torebkę za kilkaset złotych.

Co ciekawe Rzeczpospolita twierdzi, że popyt w gh wzrasta. Mało tego. Galerie handlowe „liczą” (to ulubiony bon mot, liczą na marki, liczą na najemców, liczą na obroty, liczą na rozwój etc.), że 500 złotych na dziecko zwiększy obroty w galeriach handlowych…Jak bardzo trzeba mieć wyprany mózg, lub/i nie znać realiów żeby takie bzdury podawać do publicznej wiadomości.  Wyobrażam sobie matki które w pierwszej potrzebie biegną wydać te 500 złotych na buty za trzy stówki i do tego sukienkę dla małej za kolejne dwie.

Przykład sieci Wójcik i ucieczki z galerii handlowych są dowodem-nie przykładem jak faktycznie rodzice wymiatali ubranka. 5 stówek na dziecko ożywi gospodarkę-to logiczne. Karuzele dla dzieci przyciągają rodziców, gry i zabawy też, ferie zimowe w gh też są atrakcją. Ceny jednak-są nie do przyjęcia. Można założyć, że te stówki zostaną w galeriach handlowych- jest to jednak-mało prawdopodobne.

wniosek: przed podpisaniem umowy  w galerii handlowej czytaj uważnie prasę.

Z uczestników tego spotkania z najemcami w Warmińskiej- nie wielu zostało. Strategii nie ustalono. Poszli z torbami.

https://www.youtube.com/watch?v=oS0yVQu8Wz8