Obroty rosną, bo Niemcy się boją-poradnik najemcy

Nie ulega wątpliwości, że w kwestii gh zostało już wiele powiedziane, napisane. Z mojej perspektywy temat jest zamknięty. W sensie opowieści jak to jest „łał i super”. Warto sięgnąć po Wprost, wyciąć i przekazać np. studentom ekonomii i prawa-na przyszłość. Warto też planując cokolwiek rozglądać się wokół lub/i słuchać. Bo w działalności gospodarczej szumnie nazywanej biznesem chodzi o znalezienie niszy lub/i potrzebnego produktu połączonego z lokalizacją lubianą przez klientów.

Czasami ta nisza pojawia się „sama” czy w zbiegu różnych okoliczności. Te ostatnie to agresja w Niemczech. Okazuje się, że Niemcy „szturmują „ polskie sklepy z bronią gazową, gazem pieprzowym i akcesoriami, które z założenia mają służyć do samoobrony. Po sylwestrowych gwałtach, awanturach i walkach z policją Niemcy masowo wykupują broń gazową, a jako, że brakło w  sklepach niemieckich- szukają tych produktów w Polsce- również w sklepach z bronią w galeriach handlowych.  Jest ich nie wiele, ale są. Obroty rosną, bo Niemcy się boją. Perspektywa tego biznesu jest przyszłościowym towarem czy nam się to podoba czy nie. Nie są to kolejne amerykańskie kanapki, wózki, cudowne buty francuskich Carringtonów.

Warto o tym pamiętać, przed podpisaniem umowy franczyzowo-retailowej w galerii handlowej. Prowadząc działalność wciąż szukam niszy. I znajduję. Nie są to pistolety gazowe. Napiszę jak jeden z tych projektów w lutym zostanie odpalony w sieci. Bo będzie o nim głośno-tym razem już bez powiązań z retailem. Bo na tym polega w mojej ocenie działalność-nie małpowaniu, nie kradzieży pomysłów, nie wprowadzaniu w błąd. Takie jest moje zdanie na te tematy. I nie dajcie się nabrać na cudowne szkolenia ze strony Polskiej Rady Centrów Handlowych czy innych różnej maści magików kołczowo sprzedażowo motywacyjnych.

I jeszcze jedno-nie bójcie się prawników, którzy próbują was straszyć konsekwencjami.

Dziś przedstawiam ciekawostkę podesłaną przez czytelnika.  Pomysłowy deweloper najpierw wykończył najemców, a teraz sprzedaje lokum biedocie.

„Większość mieszkań to kawalerki o powierzchni od 21 m2 do 42 m2. W budynku są jednak także mieszkania 2- i 3-pokojowe. Znajdują się tam także przestrzenie użyteczności publicznej – świetlica, pralnia, przechowalnia na rowery i oczywiście podziemne garaże. Wszystkie mieszkania są w pełni umeblowane, ceny wynajmu zaczynają się od 550 dolarów za miesiąc. Zainteresowanie podobno jest ogromne”.  

Było tak.

m21

A jest tak.

m

 Cały tekst.Tutaj.

http://www.fpiec.pl/post/2016/01/18/ttaniemieszkaniawupadlejgaleriihandlowej

 

„Wprost” o galeriach handlowych-poradnik najemcy

Polecam dzisiejsze wydanie tygodnika Wprost i materiał dedykowany galeriom handlowym.

20160118_115548

Fragment.

„Za większością galerii handlowych stoją tak zwane firmy komercjalizujące. To one mają zadbać o to, żeby w nowym obiekcie wszystkie wolne lokale zapełniły się najemcami. Nic dziwnego, że zrobią wszystko, by zwabić najemcę do galerii, bo od tego zależy ich prowizja. Zazwyczaj wynosi jeden lub dwa miesięczne czynsze, które już po powstaniu galerii zapłaci jej nowy lokator. Zwykle kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych. Patent jest prosty. Wraz z planami budowy centrum przedstawiciele wynajętej firmy od razu pojawiają się na kilku najbardziej ruchliwych ulicach w mieście. Pukają od sklepu do sklepu i roztaczają wizję przeniesienia biznesu do centrum handlowego. Pokazują badania rynku, mówią o spodziewanych milionach klientów, są mapki, wizualizacje, cała lista marek, które mają się znaleźć w środku. Najemca nabiera się np. na prospekty z rozmieszczeniem znanych marek w lokalach galerii. – Sklepikarzowi pokazuje się, że obok jego lokalu będzie znana sieciówka, którą odwiedza praktycznie każdy klient. Myśli więc sobie, że skoro przy jego punkcie będzie taki ruch, to nabije sobie dodatkowych klientów. Innemu najemcy mówi się, że powstaje luksusowa galeria z samymi ekskluzywnymi markami, które niby już podpisały umowy – opowiada jeden z poszkodowanych najemców”.

20160118_115709

Autorowi dziękuję, że znalazł czas. Całość materiału w papierowym wydaniu Tygodnika „Wprost”.

Pozywają uczelnie-poradnik najemcy

Fałszowanie statystyk i  świadome wprowadzanie w błąd opinii publicznej czy klientów nie dotyczy tylko systemu retail i podawanej w milionach frekwencji -rzekomej- rzekomych wirtualnych ludzi w galeriach handlowych. Te ostatnie stanowią kanwę bloga w sposób szczególny, ale internet jako taki może być kopalnią informacji dotyczących innych sfer życia.

Mityczne Stany Zjednoczone Ameryki są nie tylko Krzemową Doliną. Są mistrzami –wg własnego mniemania -w każdej dziedzinie życia.

Od czasu do czasu w Polsce podejmowana jest dyskusja dotycząca kształcenia, zapotrzebowania, dostosowania kierunków do potrzeb itd. Stąd absolwenci wyższych uczelni są mile widziani w Biedronkach i dziś nie jest zaskoczeniem magister na szmacie. Pytanie brzmi skąd taki pęd do wiedzy?

Uczelnie robią co mogą w pozyskiwaniu słuchaczy, prześcigając się w tym zakresie szukają nowych kierunków jednocześnie pompując tradycyjne do granic możliwości. Stąd też są wylęgarnią „prawników, psychologów czy filozofów”.  Dużą wagę w tym temacie przywiązuje się do PR.  Czyli np. uczelnia ogłasza ilu to absolwentów znajduje po studiach pracę. Im wyższe dane tym większa szansa na złapanie frajera. Studenci prawa w Stanach tymczasem wytaczają pierwsze pozwy przeciwko uczelniom, bo te, swoje dane- wyssały z palca.

„Jak kantują szkoły prawa”

„W środowiskach prawniczych pojawiały się ostatnimi laty pogłoski, że niektóre szkoły prawa fałszują statystyki, dotyczące szansy na karierę oraz zarobków swoich absolwentów. Wszystko to po to, aby przyciągnąć większą ilość chętnych i podwyższać czesne. Do tej pory nikt nie przywiązywał większej wagi do powyższych zarzutów.

Tymczasem grupa absolwentów Szkoły Prawa im. Thomasa Jeffersona z San Diego już w 2011 roku złożyła pozew przeciwko swojej alma mater. Byli studenci oskarżają uczelnię o oszustwa, zaniedbania oraz naruszenie statusów stanowych poprzez manipulowanie statystykami, celowo podwyższającymi ilość osób, które znajdują pracę w krótkim czasie zaraz po studiach. Według skarżących szkoła reklamowała, że pracuje 60% absolwentów, podczas gdy w raportach, przygotowywanych dla władz stanowych, podawała 46%.

 jefferson_portraitP

Do sądów trafiło kilkanaście podobnych pozwów absolwentów, którzy czują się poszkodowani przez własne uczelnie. Jednak sprawa szkoły Thomasa Jeffersona jest o tyle ważna, że Sąd Najwyższy San Diego oddalił kontrargumenty uczelni i skierował sprawę do rozpatrzenia w marcu”.

„…Udowodnienie uczelni, że manipulowała statystykami o zatrudnieniu i zarobkach absolwentów oraz uprawiała nieuczciwą strategię biznesową, będzie skutkować milionowymi odszkodowaniami na rzecz byłych i obecnych studentów.”

Autor tego tekstu wyciąga wniosek, że polskim studentom to nie grozi.

http://antykruchosc.blox.pl/html

Ciekawy blog, interesujące teksty.

W mojej ocenie publikowanie- takich jak ten „mentorski”- ankietowych  tekstów wyprodukowanych przez Szkołę Główną Handlową świadczy o tym, że jest super. Podobnie jak w przypadku „badań” na „zapotrzebowanie” wielkopowierzchniowych odwiedzanych przez miliony nie ludzi PIKów.

http://www.e-mentor.edu.pl/artykul/index/numer/50/id/1019

A wiemy, że super nie jest. Chyba, że uznamy, że publikowanie ankiet-nie jest informacją, a jedynie luźną dywagacją. Osobną kwestią jest poziom tak zwany merytoryczny komentatorów-wykładowców-na temat biznesu i rynku. Wiedza powala zwalając nóg. Jeden „sprzedawca ziemniaków” z Luboszowa wie więcej o rynku niż eksperci dający twarz do TV.

Publikuję ten tekst z dwóch powodów. Pierwszy to sprawdzone wprowadzanie na bezczelnego w błąd. Nie tylko w systemie retail.

I drugi to zwrócenie uwagi na ten blog. 

http://antykruchosc.blox.pl/html

Wikipedia

Thomas Jefferson (ur. 2 kwietnia?/13 kwietnia 1743[a] w Shadwell (Wirginia), zm. 4 lipca 1826 w Charlottesville) – amerykański prawnik, działacz niepodległościowy, archeolog, architekt, trzeci prezydent USA (1801–1809), jeden z autorów Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych, założyciel stanowego Uniwersytetu Wirginii.

Luboszów (niem.: Lipschau[1]) – osada w południowo-zachodniej Polsce, w województwie dolnośląskim[2], w powiecie bolesławieckim, w gminie Osiecznica. Leży około 12 kilometrów na północ od Osiecznicy, 22 km na północny zachód od Bolesławca oraz 120 km na zachód Wrocławia. Jest to najmniejsza wieś niesołecka w Polsce, zameldowane są w niej dwie osoby (przez długi czas była tylko jedna) i mieszkają także dwie osoby (z których jedna nie jest zameldowana)[3]

zdj.internet

 

Bajkaretail-poradnik najemcy

Różne teksty dostaję. Ale ten to coś zupełnie nowego. Autorka pisze bajkę o swoim niegdysiejszym miejscu pracy w jednej z galerii handlowych na Południu Polski. Podobieństwa zdarzeń-przypadkowe.

„Moja bajeczna historia zaczyna się na jednym ze ” szklanych” zamków, pięknie położonym w centrum pięknego miasta, gdzie otaczają go góry , jeziora, piękne miejsca spacerowe i rekreacyjne.

W samym centrum tego pięknego miejsca, gdzie zaczyna się bajka pt : „szklane zamki, wiedźmy i czarownice”.

Pewnego dnia BOU, bo tak nazywa się bohaterka tej bajki, postanowiła nająć się jako tania siła robocza w jednym ze szklanych zamków.

Bou była zachwycona , zauroczona początkami swojej pracy. Każdy wydawał się być miły, sympatyczny, godny zaufania. Ludzie , którzy pracowali tak samo ciężko jak Bou, wykazywali się przyjaźnią , pomocą , zrozumieniem i w niewielu przypadkach służyli dobrym słowem w sytuacjach kryzysowych.

Jedną z życzliwych osób , która zarządzała „szklanym” zamkiem , był zabawny człowiek o wielkim sercu…zwanym Panem Tik-Takiem…

Pan Tik-Tak traktował swoich podwładnych z należytym szacunkiem , nie szczędził uśmiechów , które czasami potrafiły rozładować trudną sytuację.

Oczywiście wiedział co robi, był osobą kompetentną, która znała się na pracy swojej i swoich podwładnych. Jakiż szok przeżyli wszyscy odwiedzający , pracujący , współpracownicy kiedy dowiedzieli ,że wylądował wstrętny smok z samej stolicy i zjadł pana Tiktaka jak najsmakowitszą muffinkę. Ponoć mocno zionął ogniem, był zły, ale jego niecny plan nie skończył się na połknięciu Tiktaka…..zaplanował sobie ……że zamiast Tiktaka , jedną z komnat z tronem dostanie czarownica …..zwana Wandą  Aluś………………………………………………………….

Wanda to jedna z czarownic , która uwielbia szklane zamki….zamieszkiwała już jeden w naszej pięknie położonej krainie.

Wanda…to  osoba , która była swojego czasu normalną osobą , ale zły smok ze stolicy podał jej zatruty napój, gdzie Wanda ….zmieniła się w złą czarownicę.   

W szklanym zamku….położonym tuż przy stoku gdzie dawno temu biegały wolno sarny , zła Wanda zaczęła swoje rządzenie. Zasiadała w swej komnacie , w swym pięknym tronie , natomiast często tron zamieniała na miotłę ….latała po szklanym zamku , monitorowała każdy jego szklany kąt, nie zwracając jednak uwagi na poważne problemy , które w zamku się pojawiały, tylko na bzdurne sytuacje które czasami się zdarzały.

Jedną z zabawniejszych historii była taka :

Szczuplutka , drobniutka i wystraszona parobka , podawająca jadło ludziom przybywającym do szklanego zamku , założyła szatę , która według Wandy , była zbyt wyzywająca…..były to krótkie spodenki , które parobka przyodziała na swoje szczupłe ciało . Było to lato moi  drodzy czytelnicy, gdzie żar lał się z nieba, a w szklanym zamku………….jak co roku nie było możliwości schłodzenia ani przybywających gości, ani tez parobków którzy dzielnie wstawiali się do pracy , i pracowali na rzecz Wandy po dwanaście godzin siedem dni w tygodniu. Za każdym razem , co roku ….żar z wiatraków ,dawał się we znaki wszystkim…i przez wiele lat nic , nikt nie zrobił w tym kierunku, żeby każdy parobek i gość odczuwał komfort chadzania , czy pracy w zamku. Za każdym razem próba podjęcia rozmowy o lejącym się żarze …kończyła się jednym…..TEMPERATURY NA ZAMKU SĄ W NORMIE….!!!!!Tak rzekła Wanda i nikt nie miał prawa się przeciwstawić. Po czym brała miotłę i znikała w swojej komnacie.

kolejna z  historii moi drodzy…….

nad zamkiem zebrały się czarne chmury, z daleka było słychać trzask błyskawic i burzy. Goście odwiedzający szklany zamek , parkowali swoje mechaniczne rumaki w podziemiach zamku , jak i przed zamkiem. rozpętała się burza…..pioruny trzaskały łamiąc gałęzie drzew pobliskiego lasu, droga do zamku zamieniła się w rwący potok….nagle ku zdziwieniu wszystkich parobków zamieszkujących zamek, pojawiły się wiaderka….gdzie moi kochani ???? tak , właśnie tak ,na samym przejściu , gdzie odwiedzający przechodzili do wybranych przez siebie komnat o różnych markowych nazwach.

z minuty na minutę wiaderek przybywało…rosły , jak grzyby po deszczu (te na ścianach za mebelkami rosły swoim tempem). Jedni odwiedzający zauważali przeszkody, inni……porostu w nie wchodzili. Czy to nie jest problem droga Wando? Bezpieczeństwo odwiedzających , czy parobków, którzy  mają czynić ten zamek bardziej atrakcyjnym…..czy nie warto zająć się prawdziwymi problemami , a nie brać  miotłę  i uprzykrzać życie i pracę parobkom , którym zależy na pracy….

Piękna Wanda rzucała okiem w szklane lustra zachwycona sobą…Jaka ja jestem piękna…

czar

 

Więcej historii kochani czytelnicy opiszę w terminie późniejszym, opowiem o Wandzie i całym orszaku jej  towarzyszącym….może pojawią się i krasnoludki….kto wie kochani, kto wie….?”

BOU 

 

Pozdrowienia dla Polaków na świecie-poradnik najemcy

Witam ,

Mam na imię Piotr mieszkam w Szkocji w Polsce mieszkałem w Kielcach. Nie miałem nic do czynienia z “galeriami handlowymi” no moje szczęście wcześniej trafiłem na Pana blog. Nie jest mi jednak obojętny los ludzi oszukanych przez tych przestępców.

Czasami trafię na wiadomość tego typu jak ta z dzisiaj 

http://kielce.wyborcza.pl/kielce/1,47262,19440962,galeria-echo-z-rekordem-w-grudniu-odwiedzilo-ja-ponad-milion.html 

 

Proszę zobaczyć jakie zrobili zdjęcie przedstawiające korki do galerii. Milion ludzi ponoć odwiedziło to miejsce w samym grudniu. Martwi mnie to, że takie wiadomości o nie do końca wyjaśnionym sposobie liczenia tych odwiedzin może kogoś nieświadomego skłonić do podpisania niekorzystnej dla siebie umowy z takim nieuczciwym podmiotem. Napisałem tam komentarz jako vertino71 dzięki wiedzy z Pana bloga. Może to niewiele , ale zawsze coś:)

Pozdrawiam Serdecznie

Piotr”

 

Dzięki. Milion? A nie dwa? Może chodziło o króliki te ze strefy pomiędzy byłym Berlinem Zachodnim i Wschodnim? Czyli biorąc te dane za prawdziwe i zakładając, że przecież jest tych gh ponad 400 w Polsce i eliminując dyskonty, żabki, biedronki, netta, lewiatany, eura, decathlony i Ikee wolno stojące to uśredniając 400 milionów ludzi odwiedziło gh w Polsce w grudniu. Nie sądzi pan że te dane zaniżają faktyczną ilość? Przecież należy jeszcze doliczyć pasażerów z dworcogalerii handlowych. To kolejne miliony ludzi. Myślę, ze biorąc pod uwagę demografię to mogło być 800 milionów. Zostały zaniżone. No i nie zapominajmy o Bawełniance w Bełchatowie. Dla przypomnienia odsyłam do spota Gemini Jasna Park w Tarnowie.

 https://www.youtube.com/watch?v=WMIRwJ_njCY

Nie mam możliwości technicznych na tej platformie, aby ogłosić quiz, sondę. Ale wyglądałaby tak.

Galerię Echo odwiedziło milion ludzi w grudniu. Klientami byli:

a)nowicjusze ze Świętego Krzyża,

b)siostry klauzurowe ze Świętej Katarzyny,

c)polscy emigranci z Edynburga.

Tego rodzaju publikacje należy wziąć w nawias. Już sama retailowa branża się z tego śmieje. Proszę pozdrowić szkocką Polonię. Też czytają. I super. Po ewentualnym powrocie wiedzą, gdzie nie wyrzucać pieniędzy. Pozdrawiam.

P.S. Blog wciąż jest na pudle. Na ponad pół miliona blogów  w sieci na platformie blox jesteśmy na 33 miejscu. W kategorii „biznes”na drugim. Czytany jest nie tylko w Polsce, ale w ok. (rotacyjnie)  80 krajach na świecie. I to nie są dane  z sufitu.Dziękuję i pozdrawiam.

 

„Kluczem jest franczyza”-poradnik najemcy

Katowice. Warszawa.

Napisał czytelnik. Ciekawe.

„Sam pracuję na rynku nieruchomości i już dawno widziałem jakie historie odgrywają się nie tylko w dużych galeriach, ale w tych różnych pseudo-galeriach typu „Gwarek” w Tarnowskich Górach, gdzie na mniejszą skalę wobec najemców kopiowano te wszystkie rozwiązania z „dużego” retailu, typu kary za niedotrzymanie godzin otwarcia sklepu itd. znam też ludzi, którzy rzucili się np. na Silesia City Center i potem składali się na zakupy Paris Hilton…

Zresztą w SCC za często nie bywam, ale widać już oklejone lokale, że zmiana lokalizacji, nowy najemca itd., co kiedyś było w SCC nie do pomyślenia. Ale mamy przecież jeszcze Galerię Katowicką i od grudnia galerię w miejscu starego Supersamu.

A wszędzie to samo, klony sieciówek itd.. A ludziom się pieniądze nie klonują. Retail w Katowicach już zaczyna zjadać swój ogon, a przecież mówi się jeszcze o budowie galerii na południu przez Echo Investment.

Teraz czekam na książkę o franczyzie, bo akurat w nieruchomościach też jest trochę takich projektów franczyzowych i nawet chciałem coś o tym skrobnąć. Takie np. Północ Nieruchomości z Krakowa, które kilka lat temu weszło na New Connect, zebrali kasę, w prospekcie emisyjnym obiecywali odział własny w każdym powiecie, a potem już tylko zamykali, akcje w dół itd.. Potem zrozumieli, że kluczem jest franczyza.

Obecnie nie mają praktycznie żadnego oddziału własnego, tylko franczyzowe, bo centrala w Krakowie z tego wyżyje. Taki Remax z USA też nie przekonał, że jego marka może sama sprzedawać, wielu ludzi, którzy działali na franczyzie wróciło do własnych niezależnych firm. Model amerykański się nie sprawdził w Polsce. Metrohouse – ludzie w ramach franczyzy musza stosować wymyślone w Warszawie wzory umów pośrednictwa, a potem przychodzi UOKiK i dowala kary za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów, klauzule abuzywne itd.”

Czytelnik prowadzi kancelarię prawną. Umówiliśmy się, że od czasu do czasu napisze tekst na jakiś temat związany z poruszanymi zagadnieniami. Pro publico bono.

Głośna była sprawa usunięcia z SCC najemców którzy rozkręcili punkt, a potem żona jednego z dyrektorów weszła na gotowe. Po interwencji Gazety Wyborczej i głośnej publikacji nepoci zmienili jednak zdanie.

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,18346866,koniec-nepotyzmu-w-silesia-city-center-najemcy-wracaja-do-kuli.html

Dlatego stara kupiecka zasada, że słowo to słowo nie ma zastosowania w systemie retail. Zresztą nie tylko o kupiecką zasadę chodzi.

Praktycznie każdy może uruchomić system franczyzowy nie zrzeszając się z organizacjami takimi jak np. Polska Organizacja Franczyzodawców. Czyli coś wymyślisz, ułożysz czy skopiujesz umowę i możesz próbować sprzedawać „koncept” jako sprawdzony. Zdaniem wydawcy portalu franchaising.pl w przypadkach wymyślania takich nowych marek, nie sprawdzonych, mamy do czynienia z oszustwem.

-Jeśli są takie marki to proszę napisać, że to jest oszustwo. Nie przyjmujemy do POF-u firm, które nie mają przynajmniej dwóch własnych lokalizacji sprawdzonych-mówi Arkadiusz Słodkowski członek zarządu Polskiej Organizacji Franczyzodawców.

To szeroki temat, ale niszowy.

Dobrze, że pan napisał, bo z tego wynika, że SCC się delikatnie opróżnia, a to początek procesu wychodzenia i zaklejania witryn. Nie da się inaczej. Czynsze, czynsze, czynsze. Z sufitu. Kolejne zjawisko to ubożejące społeczeństwo, nasycenie- to następne zjawisko przerabiane w niektórych krajach na „zachodzie”.  Niepewność na rynkach, zamachy w turystycznych krajach-to ma z kolei związek ze zmianami destynacji turystycznych i sprzedaż wczasów np. w Egipcie czy Turcji dla istniejących czy nowo powstających biur podróży. Wreszcie rewolucyjne zmiany w sprzedaży on-line, nowoczesne technologie wypierające dawne sposoby handlu, komunikowania się i świadczenia pracy. To razem wzięte- równa się -zmierzch produktu w postaci galerii handlowych na tych zasadach.

Systemy franczyzowe choćby nie wiadomo jak atrakcyjne w zderzeniu ze ścianą galerii handlowych w wielu przypadkach są prostą drogą do ruiny.

Czytelnik wspomniał, że jemu od dawna są znane tematy retailu czy franczyzy, ale nie były te mechanizmy ujawniane na forum publicznym. Dlatego moim zdaniem warto mimo wszystko iść pod prąd, choć dziś jest trochę łatwiej o tym pisać.

Kruk liczy straty w Galerii Bałtyckiej-poradnik najemcy

Pytanie czytelnika padło dziś na profilu facebook.

„Jak to jest? Wchodzę na stronę Galerii Bałtyckiej i czytam, że jest tam 200 sklepów. I tego całego majdanu pilnuje w nocy jeden ochroniarz? „Sprawcy obezwładnili strażnika gazem i włamali się do sklepu jubilerskiego Kruk.”

Gdańsk. Policyjne śledztwo w sprawie kradzieży w nocy z niedzieli na poniedziałek  nie przyniosło rezultatów. Jak informuje Radio Gdańsk z salonu W .Kruk złodzieje wynieśli zegarki o wartości ok. miliona złotych.  Napastnicy prysnęli gazem i obezwładnili ochroniarza. Po czym splądrowali salon W.Kruk.

Do podobnej kradzieży doszło pięć lat temu. Wówczas okradziono salon Apart. Sprawców nie ustalono.

Odpowiadając na pana pytanie. To jest tak jak piszę. Z oszczędności firmy ochroniarskiej, której głównym zadaniem jest pilnowanie zadłużonych najemców żeby nie uciekli, a przy okazji zdarza się, że złodziei sklepowych na spożywkach czy odzieżówce. Ludzie z grupami inwalidzkimi mają inne zadania choć być może akurat w Bałtyckiej są rosłe chłopiska z MMA. Z obserwacji jednak wynika, że te miejsca pracy są obstawione przez tych ochroniarzy do których państwo dopłaca.

A przykładowo potężna Riviera robi wrażenie siłą „zakupów”. To takie opalanie pod dachem w promieniach  smartfonów.

W Rivierze kradzieże na taką skalę jak w Bałtyckiej-nie mają miejsca.

201510174373

 Jubilerskie lokale tuż obok siebie są potwierdzeniem tezy „szturmu jubilerów na centra handlowe”. 

201510174375

 

 Imitacja łodzi przyciąga dzieci. Darmowa. Taki nowy koncept.

201510174376

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh pamiętaj o wysokim ubezpieczeniu. 

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,127406,19457892,napad-na-salon-kruka-w-galerii-baltyckiej-straty-na-ponad.html

Gdzie założyć drugie konto?-poradnik najemcy

Jednym z zasadniczych problemów w przypadku długu jest zajęcie komornicze rachunku. Jeden z czytelników podesłał ciekawe naprowadzenie.

„Ognivo to elektroniczny system międzybankowy, który śledzi dłużników. Jest wiele banków, które w tym uczestniczą. Komornicy się nim nieźle posługują. Generalnie płacą 25 groszy za zapytanie o konto. Do tego systemu należą podstawowe banki i ok 140 banków spółdzielczych. Wymieniają się informacjami. Jeśli dłużnik ma konto w tych bankach – zostanie namierzony w kilka godzin. Jeśli nie jest klientem tych banków – do każdego innego spoza systemu OGNIVO musi się zwrócić bezpośrednio ….
Tu masz wykaz banków, które są w ognivie na dzień 1.10.2015
O dziwo Bank Pocztowy, BPH i Credit Agricole w tym nie uczestniczą. Ale 1/4 spółdzielczych – już tak….”

http://www.zadluzenia.com/artykul/57,lista-bankow-uczestniczacych-w-systemie-ognivo/

„W systemie OGNIVO nie uczestniczy Bank BPH, Credit Agricole oraz Bank Pocztowy. Komornik może wprawdzie zająć rachunki w tych bankach, ale trudniej jest mu ustalić, że Dłużnik posiada tam konto.

 

OGNIVO prowadzone jest przez Krajową Izbę Rozliczeniową. System służy między innymi do ustalania rachunków bankowych Dłużnika.

 

Informacje o rachunku bankowym Dłużnika komornik może ustalić z kilku źródeł:

 

  • System OGNIVO
  • ZUS
  • Urząd Skarbowy
  • Wniosek egzekucyjny Wierzyciela
  • Informacja od samego Dłużnika”

Informacje te warto przyswoić w przypadku prowadzenia dwóch firm lub dodatkowego zarobkowania pieniędzy na rzecz kogoś. Nie chodzi o to, żeby nie płacić czy z założenia próbować uciekać, ale o to, żeby mieć jakiekolwiek środki, żeby się móc pozbierać. Czyli żeby dać sobie czas. Komornik arbitralnie zrobić tego nie może. ZUS czy Skarbówka może poczekać, ale też ma terminy. Dlatego warto poszukać innego tymczasowego rozwiązania. Nie czekać, aż zostanie zajęte i sparaliżowane wszystko.

 

 

 

 

 

 

 

Kot „ochroniarz”-poradnik najemcy

Ostatni tekst na portalu na temat potwierdza pewien zauważalny kierunek zmian.

„Dużo zaryzykowali wykładając na biznes własne oszczędności. Przygotowali plany pod inwestycję budowę nowych hal i pawilonów. Mówią, że uratowali small biznes, bo ktokolwiek przychodził handlować mógł przez pół roku działać za złotówkę miesięcznie. Za kupcami przyszła ich stała klientela. – Wygląd naszego targowiska również i nas razi. Prosimy o wyrozumiałość, przez ponad 2 lata borykaliśmy się z niesłusznymi zarzutami. W tym roku ruszą inwestycje, aby przebudować bazar w ładne i funkcjonalne miejsce – dodają właściciele”.

http://natemat.pl/167613,ten-bazar-wygrywa-z-galeria-handlowa-wlasciciele-wietnamczyk-i-pani-bozena-lepiej-znaja-sie-na-gustach-klientow

Dalej autor podnosi temat domu modo i tego jak nie prosperują najemcy. A to tzw. wielki świat. Warszawa, celebryci, ludzie świata biznesu i prosperity-teoretycznie wszystko się zgadza-zapotrzebowanie powinno być na tyle, aby uciągnąć wózek z czynszem. Jest inaczej. A wydaje się, że ten trend to dopiero początek zmian. Opodatkowanie wielkopowierzchniowych płytek i sklepów internetowych nie sprawi, że w skali-obroty nagle wzrosną. Dlatego przed podpisaniem umowy warto przyjąć postawę kocią.

W prawo.

201512194666

 

W lewo.

201512194667

 

kotek

A potem przyglądamy się uważnie danemu miejscu. Jak ta kocica na Sadybie. Jest darmowym najemcą na bazarku. Klimatycznie. Najemcy dbają o kota dokarmiając go regularnie, a on dba o to, aby myszy i szczury widziały, kto pilnuje terenu. Ten kot ochroniarz nie zajmuje dobytku jeśli ktoś nie zapłacił czynszu. Człowiek z kotem żyją w symbiozie. Jakoś to nie przeszkadza. Ponad stu małych handlarzy działa. Nikt nikogo nie puszcza z torbami. Z torbami już idą najemcy z modo. Subtelna różnica.

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh pamiętaj, że to zmierzch produktu. Mały handel wraca tam skąd przyszedł. I działa. 

 

 

Wydawnictwo zwraca pieniądze-poradnik najemcy

Czy książki o ajentach Żabek nie będzie? Wszystko na to wskazuje. Przypomnę, że wywiad z autorką w Gazecie Wyborczej sprawił, że informacja o przygotowywanej publikacji pojawiła się przed drukiem. Nieoficjalnie zarząd Żabek chciał się spotkać z autorką i zaprosił do roboczego zespołu, który to zespół miał naprawić sytuację. Autorka jednak odmówiła. Sytuacja jest o tyle delikatna, że internauci zrzucali się na tę publikację. Dziś otrzymałem następującą informację.

 

„ Książki nie ma i nie wiadomo czy w ogóle będzie, nie jestem w stanie udzielić żadnych dodatkowych informacji, pozdrawiam. Mnie nie zastraszają, to wydawca ma wątpliwości, z oficjalnego oświadczenia:

Drodzy Darczyńcy i Czytelnicy czekający na książkę „Dekada ajentów”! W wyniku kampanii crowdfundingowej na platformie wspieram.to  zebraliśmy środki potrzebne na druk książki, za co jesteśmy Wam wszystkim ogromnie wdzięczni. “Dekada ajentów” jest gotowa do druku; nie zostanie jednak wydana, dopóki nie otrzymamy zamówionej ekspertyzy prawnej. Już w trakcie kampanii spółka wywierała na nas naciski, byśmy zrezygnowali z publikacji książki.

Zdajemy sobie sprawę, że wydanie „Dekady ajentów” wiąże się z ryzykiem procesów cywilnych i karnych oraz dużych kar finansowych. Ekspertyza ma nam pomóc oszacować to ryzyko – spodziewamy się jej w najbliższych tygodniach. Osoby, które nie chcą dłużej czekać na publikację i pragną odzyskać pieniądze wpłacone w trakcie kampanii crowdfundingowej (lub podczas przedsprzedaży w sklepie „Nowego Obywatela”), proszone są o kontakt mailowy na adres: biuro@soo.org.pl”.

Z informacji dostępnych w internecie wynika, że faktycznie zarząd Żabek miał wprowadzić zmiany korzystne dla ajentów i 70% prowadzących sklepiki już jest zadowolonych. Informacja trudna do zweryfikowania, ale nie ma podstaw, aby twierdzić, że jest inaczej. Są jednak podstawy, aby wysnuć tezę, że sam fakt pojawienia się zapowiedzi wydania książki-przyniósł pozytywny skutek.

Autorce złożyłem propozycję, aby w takim razie przesłała książkę mailem do sczytania. I jeśli nie ma tam wątpliwości-to chętnie ją wydam. Kancelarie prawne mają to do siebie, że dmuchają na zimne. Boją się odpowiedzialności. Przy jednak grubszym temacie-nie chcą się wychylać. Ma to dobre i złe strony. Gdyby chcieć myśleć w tych kategoriach to należałoby pisać tylko o kulturze i literaturze pięknej lub/i o 250 twarzach Greya.