Męskie portki wyszły z Sadyby-poradnik najemcy

Z gh Sadyba „Best” Mall w Warszawie wyniosło się Celio. Sama sieć rzekomo liczy tysiąc sklepów, a sam „koncept” powstał w 1985 roku. Marka szczyci się odzieżą męską. -Tak, sklep zamknięty- mruknął pochmurnie ochroniarz.

celio

Bez baloników. Bez lizaków. I bez celebrytów. A otwarcie wyglądało okazale.

celjo

 

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34894,14516048,Sklep_Celio_w_Sadyba_Best_Mall.html

Na stronie gh zero informacji na zasadzie co, gdzie i dlaczego. Szybka piłka. Celio swój new brand sprzedawało w stolicy w tym miejscu od sierpnia 2013.

Franczyza za wielką ściemą-poradnik najemcy

Głośno na świecie-w szczególności w Europie o fali uchodźców i tego co z tym związane. Nie ma człowieka-tak się wydaje-który dziś z całą pewnością przewidzi, że skończy się to tak, czy tak i jakie ostatecznie będą konsekwencje. Czy tam, czy tu.

Amerykanie m.in. wyspecjalizowali się w praniu mózgów emigrantom w zakresie franczyzy czyli sprawdzonego know how. Czyli w pomysłach na miliony dolarów i miliony pomysłów na sam biznes. Czyli przyjeżdża delikwent do krainy gospodarczych cudów i wynalazków wszelakich z których najbardziej znane śmieci z mc donalda stały się ikoną nowoczesności, zdrowia, edukacji (szkoły) i sprawdzonego know how. Przygotowując publikację pn.”Franczyza fakty i mity” postanowiłem posiłkować się ekonomistą, którego atutem jest znajomość angielskiego i blog www.antykruchosc.blox.pl.

Dlatego też „myśląc o franczyzie” należy pomyśleć, ale przede wszystkim przeczytać na co może być potencjalny biorca narażony. Dlatego Rafał Kinowski pracuje nad rozdziałem jak to jest tam. Tym razem nie po to, aby skopiować kolejną kanapkę, ale po to, aby skruszyć „kopię”. Bo warto. Skoro tu jest tak super to pytanie brzmi jak super jest tam. Zatem zapraszam do lektury kolejnego roboczego fragmentu książki „Franczyza-fakty i mity”

„Jeśli kiedykolwiek w życiu słyszeliście o jakimś ewidentnym szwindlu czy oszustach, którym udało się wywieść w pole naiwnych klientów, i zakrzyknęliście „W Ameryce by to nie przeszło, tam by się z takimi łobuzami rozprawili raz-dwa”. Cóż, prawdopodobnie nic nie wiecie o Ameryce.

Istnieją sieci franczyz, które są nastawione na oszukanie franczyzobiorców. Głośnym echem odbiła się historia z New Jersey z 2013 roku. Franczyzodawca brał na cel imigrantów, którym obiecywał bardziej dochodowy sposób na życie poprzez bycie właścicielem firmy sprzątającej.

Za dziesiątki tysięcy dolarów pobrane z tytułu najróżniejszych opłat, operator zobowiązywał się do szkolenia franczyzobiorców, łudził dostarczeniem specjalistycznego sprzętu oraz dostępem do zapasów odpowiednich środków czyszczących. Dodatkowo, co najważniejsze, obiecywał strumień klientów, a także pomoc w prowadzeniu księgowości oraz rozliczeń z usługobiorcami. Jedyne co pozostawało skuszonym franczyzobiorcom to skupienie się na wykonywaniu pracy i utrzymywaniu zysków na odpowiednim poziomie.
Schemat oszustwa przypominał klasyczną piramidę finansową i dla wprawnego obserwatora był bardzo czytelny. Warto jednak pamiętać, że franczyzodawcy działali wśród imigrantów, chętnych do szybkiej poprawy swojej sytuacji finansowej. Umowy franczyz były spisane trudnym, prawniczym językiem, celowo wprowadzającym w błąd, z licznymi lapsusami logicznymi. Wiele osób nie dostało ich do przeczytania przed podpisaniem. Samo zerwanie kontraktu było obwarowane restrykcjami.

Dzięki sprawnemu działaniu, oszustom udało się przejąć ponad 5 milionów dolarów. System wyłudzania pieniędzy towarzyszył każdemu działaniu franczyzobiorcy. Operator wymuszał ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, którego składki były kilkukrotnie wyższe niż rynkowe. W ramach umowy franczyzodawca przygotowywał umowy z klientami, ale – najczęściej – w dwóch wersjach. Franczyzobiorca otrzymywał tą z mniejszymi stawkami (zazwyczaj o 10%).  Operator zatrzymywał sobie różnicę, a następnie pobierał jeszcze prowizje od pozostałej kwoty w ramach – zapisanej w umowie – obsługi zleceń. Franczyzodawca wymuszał – od czasu do czasu – darmowe sprzątanie, w ramach pozyskiwania klienta, a następnie wystawiał fakturę za usługę. Do częstych praktyk, związanych z rozliczaniem kontraktów, należało zatrzymywanie wypłat od kontrahentów z powodu ich wydumanego niezadowolenia z poziomu serwisu, mimo że było wprost przeciwnie. Franczyzodawca faktycznie przywłaszczał sobie pieniądze, a usługodawcę oddawał kolejnemu franczyzobiorcy.

Złapani w pułapkę biznesmeni, byli uzależnieni od operatora, a ten potrafił sprawnie zarządzać nastrojami. Czasami – dla uspokojenia – dawał więcej zleceń, innym razem poprzez wstrzymywanie napływu klientów, doprowadzał franczyzobiorców niemal na skraj bankructwa. Drobni przedsiębiorcy stali się faktycznie ubezwłasnowolnieni przez operatora franczyzy.

Czytając o matni, w jaką mogą popaść nieroztropni – czy wręcz zbyt ufni – franczyzobiorcy, pcha się na usta pytanie o obecność i kompetencje organów nadzorujących sektor franczyz.

Pierwszą linią obrony są stanowe regulacje prawne oraz stojący na ich straży adwokaci, który powinni nadzorować działalność franczyz na poziomie lokalnym.

Drugą instytucją jest Federalna Komisja Handlu, która monitoruje oraz – w ramach swojej misji – ma przeciwdziałać oszustwom franczyzowym. W gestii FKH jest tak zwane Prawo Franczyzowe, nie aktualizowane – na skutek działalności lobbystów ze stowarzyszeń franczyzowych – od 2007 roku.  Poszkodowanym pozostaje jeszcze Biuro Ochrony Konsumenta, ale i ono najczęściej odsyła zainteresowanych do Komisji Handlu.

Warto w tym miejscu podkreślić, że duże sieci franczyzowe, w obawie przed oskarżeniami o przesadne kolorowanie perspektyw działalności w umowach, montują w kontraktach klauzule arbitrażowe oraz inwestują w agresywne doradztwo prawne. Wszystko w celu zastraszenia franczyzobiorców przed składaniem ewentualnych skarg”.

Tyle roboczego fragmentu. Na ten świąteczny czas. I biorąc pod uwagę fakt, że nowy projekt, którym się zająłem dotyczy właśnie imigrantów http://pracadlaukrainy.pl/szukaj?typzat=0&sort=desc&branza=0&zawod=0&region=0&miasto=0 to na ile czas pozwoli również i oni dowiedzą się, że nie taki ten koncept może być fajny jak go malują. Tym razem nie tam, ale tu.

Spokojnych Świąt życzę.

I jeszcze jedno.

http://biznes.onet.pl/praca/zwolnienia-grupowe-w-bankach/sh6nys

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/finanse/chwilowka-to-finansowa-smierc-jak-jej-uniknac-i-miec-pieniadze/yrl7mm

Cóż. Jaki produkt taka perspektywa. Wydoili ludzi, nawciskali kitu, a teraz co? Może franczyza? A może pośredniak? Niebawem dołączą galeryjni retailerzy. Ależ będzie ubaw. Firm ci u nas dostatek-sprzątających. Ale i tu-konkurencja-coraz większa…i na sprzątaniu też-trzeba się znać.

 

Bania na nieruchomościach-poradnik najemcy

Nadchodzące Święta mają dwa wymiary. Wydaje się, że ten drugi, który autor ma na myśli czyli zakupowy- ewoluuje. Czyli obrotów jak w latach poprzednich-nie ma. Bo i skąd mają być. Z pustego i Salomon nie naleje. To tak oczywiste jak różnica pomiędzy Bożym Narodzeniem, a Wielką Nocą. I na spadek obrotów „narzekają” „wszyscy”. Gdyby to ubrać w narzekanie dla zasady to można by machnąć ręką i uznać, że zawsze źle było, źle jest i źle będzie. Wiemy jednak, że spustoszone portfele są faktem, który ma swoje konkretne źródła, które ewoluują. 

A to z kolei wpływa na obroty-nie tylko w gh. Rozpaczliwe nadejście reklamowego Napoleona nad Wisłę to próba-skuteczna- zwrócenia uwagi na carrefourowską sieć. Milka nie pozostaje dłużna i zachęca do zakupu czekoladowych jaj. I to by było na tyle z reklamowych nowości, które aktywizują się właśnie przed Świętami wielkiej Mocy. Zakupowej. I ta moc faktycznie jest, istnieje. Długo oczekiwana. Na tym koniu jedziemy kłusując do kolejnych rekordowych obrotów. Te jednak z roku na rok, są mniejsze. Mam na myśli małych najemców czy tych, którzy wydają się być dużymi. Bo w biznesie wiele się dzieje na oko.

A w gh wygląda to wyjątkowo fajnie i atrakcyjnie. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że to wrażenie to taka wydmuszka. Nadmuchany balon. Do granic możliwości. Nie dotyczy to tylko obrotu na „butach” czy ciuchach. Trafnie ujął temat jeden z blogerów, który sprawę potraktował dosadnie w tekście „Bania na nieruchomościach komercyjnych”.

Fragment

„Nieruchomości komercyjne w Polsce wydają się świetnym pomysłem inwestycyjnym wielkich międzynarodowych koncernów. W każdym, nawet małym mieście powinny stanąć dyskonty spożywcze, w każdym mieście powiatowym powinna być galeria handlowa, w każdym dużym mieście należy przerobić dworzec na mega-sklep. Jak można by na tym stracić?

(…)To jest wręcz dziwne, że umowa najmu często wyrażona jest w euro, a nie we franku szwajcarskim, przecież banki edukowały nas, że szwajcar to najstabilniejsza waluta.

(…)W rozmowach z właścicielami budynku pojawia się atmosfera ‘albo bierzesz, albo nie, na to miejsce mamy 3 innych chętnych’. O tych co są zrujnowani, bo biznes nie wypalił a galeria bezwzględnie egzekwuje wieloletni czynsz słyszy się mało. O innych poszkodowanych ludzie dowiadują się, gdy sami są poszkodowani”. 

Polecam obejrzenie krótkiego filmiku. Kto wie, jak będzie wyglądać dworzec w Katowicach czy w Warszawie, gdy społeczeństwo będzie się stopniowo starzeć, gdy coraz więcej ludzi będzie przechodzić na skromne emeryturki, gdy ludzie mający pracę większość dochodu będą oddawać na emerytury niepracującej większości i gdy większość kupowanych produktów to będą proste produkty żywnościowe”.

http://slomski.us/2016/03/19/bania-na-nieruchomosciach-komercyjnych/

Polecam lekturę tego tekstu w całości. I filmik.

https://www.youtube.com/watch?v=iZk8Rk749gc

 

Nazwa może trochę przesadzona, ale coś w tym jest. Trzeba być i na takie obrazki przygotowanym. To kwestia nie długiego czasu. Bo jak wspomniałem z „pustego i Salomon nie naleje”.

Dla równowagi żeby nie było tak apokaliptycznie nie ulega wątpliwości, że obroty na spożywce w tym czasie wzrosną, na targowiskach wzrosną, w sklepach internetowych wzrosną i chwilówki też odnotują wzrost zakupów na Święta. Obroty w aptekach też rosną (środki nasenne i uspokajające). Czyli dla zakochanych galeryjnych mitomanów-nie jest tak źle.

I jeszcze jedno. Książka Przeliczeni trafiła do tanich jatek. Tam podobno jest dostępna. I na stronie internetowej www.danieldziewit.com.pl.

 

Unikatowy dom mody-poradnik najemcy

Najemcy w domu mody modo założyli forum na którym wymieniają się informacjami dotyczącymi sytuacji w tym nowo otwartym i już upadającym centrum modowym w Warszawie. Wielokrotnie zwracałem uwagę, że tego typu projekty są fenomenalnie reklamowane. Przed otwarciem. Na tym polega czar. Ten socjologiczny magnes. Kampanie są realizowane przez najlepsze w Polsce agencje reklamowe na zagranicznym sprawdzonym patencie, a jakość materiałów to najwyższa półka.

Tak też było przed otwarciem domu mody który miał być absolutnym hitem i odpowiedzią na zapotrzebowanie klientów. Zatem zapraszam na reklamowy tym razem-po raz kolejny spacer i przyjrzyjmy się wspólnie temu przekazowi, który sam w sobie wygląda imponująco.

m12

Po pierwsze w tym przekazie czytamy, że to nowa koncepcja sprzedaży która polega na…” Mój komentarz jest taki: nowe koncepcje sprzedaży to m.in. aplikacje na smartfony pozwalające ustalić np. kraj pochodzenia, producenta. Modo to kopia upadłego swego czasu Maximusa. Cytując klasyka : nihil novi sub sole.

Na kolejnej stronie katalogu zgadzam się z tym, że modo ma inne produkty od pozostałych galerii handlowych.

Pozostałe komunikaty to inwencja agencji. Żaden nowy koncept, kopia, po liftingu. Na uwagę jednak zasługuje ostatnie zdanie czyli „wiemy jak stworzyć centrum, które zapewni stałe zainteresowanie klientów”. Problem polega na tym, że tego nikt nie wie, a upadające gh w Polsce są tego przykładem. Sparafrazowałbym to w ten sposób, wiemy jak naciągać ludzi opowiadając handlowe bajki nie mające nic wspólnego z samym handlem.

m4

I kolejny sen. O tych milionach. O zasięgach. O możliwościach. Bzdura. Chwyt reklamowy nic więcej. Pisałem o tym wiele razy, publikowałem folderki. Ku przestrodze.

m5

Milion klientów w 20 minut. 

m22

 I jaki jest wniosek? 350 ludzi utopionych. Na razie zniknęło 16 lokali i najemców. Z tego co wiem umowy (nie wiem czy wszystkie) nie odbiegają od standardu. Czyli 5000 zł czynszu, umowa na 5 lat. W przypadku zamknięcia wcześniej lokalu czynsz ma być zapłacony za wszystkie miesiące trwania umowy. Na okrągło 5 lat=300.000 złotych. Jest deal? A to jest przykładowa kwota, bo jeśli wyższa to idzie w górę. 

Warto też przypomnieć peany przed otwarciem w ustach właściciela co jest zrozumiałe z jego punktu widzenia.

„KK: Panie Prezesie, skąd pomysł na kolejne centrum handlowe w Warszawie, tak mocno skoncentrowane na modzie?

NA: Zacznijmy od tego, że MODO nie jest typowym centrum handlowym.  MODO to unikatowy domy mody, a pomysł na taką właśnie jego formę wziął się najzwyczajniej z potrzeby rynku. Kiedy myślałem o koncepcie tego miejsca, chciałem pokazać handel zupełnie inaczej: szukałem znacznie bardziej indywidualnych rozwiązań mających na celu traktowanie klienta nie jako nabywcę, ale jako człowieka.

KK: Wiemy, że przed laty otwierał Pan hale handlowe Maximus w Jankach. Czy tamto ówczesne doświadczenie przełożyło się jakoś na Pana obecny projekt?

NA: Tak, zdecydowanie. Z tamtego przedsięwzięcia czerpałem bardzo dużo. Kiedy otwieraliśmy Maximusa, mierzyliśmy się z inną rzeczywistością. Wówczas w centrum naszej uwagi była przede wszystkim sprzedaż hurtowa. Kiedy w weekendy wprowadziliśmy także sprzedaż detaliczną, całe Janki zaczęły się korkować. To były jednak inne czasy, inne oczekiwania cenowe i jakościowe.  Na MODO mamy zupełnie inny pomysł”.

http://kimkim.pl/artykul/3765/kimkim+wywiad%3A+nazim+albayrak+o+wyjatkowosci+i+wielkim+otwarciu+domow+mody+modo.+sprawdz+szczegoly!

Autorka nie wie, bo i skąd, że na Maximusa wszedł syndyk masy upadłościowej, bo ten koncept dawno się posypał. Gdzie info w rozmowie na ten temat?  Gdzie info o tych, którzy z Maxiumusa poszli z torbami?

Tak się robi pijar. I tak.

http://www.galeriehandlowe.pl/go.live.php/PL-H1074/wywiady/SMTExMw%3D%3D/nazim-albayrak-modo-domy-mody-kazda-marka-modowa-znajdzie-swoje-miejsce-w-modo.html

http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/899062,roznorodni-projektanci-w-jednym-miejscu.html

http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/modo-domy-mody-co-znajdziemy-w-srodku-bylismy-przed,3540778,artgal,t,id,tm.html

http://fashionbusiness.pl/ch-lopuszanska-kurs-na-unikatowosc/

http://lamode.info/lamode-poleca/articles/exclusive_wywiad_z_nazimem_albayrak_partnerem_projektu_domy_mody_modo.html

Na tym to polega. Przykład modo jest klasycznym potwierdzeniem tego, że czas gh się skończył. Definitywnie i składa się na to wiele czynników ekonomicznych i społecznych. Ponad 100 osób na forum jest zalogowanych.

Czy najemcy znajdą sposób, aby się z tego wygrzebać? 

W Polsce ma powstać jeszcze 100 gh. Na tym samym patencie. Na tej samej zasadzie. Dlatego też przestrzegam. Tych 350 ludzi w Warszawie nie zarobi ani grosza. Bo rynek jest nasycony. A zapowiedzi to tylko pijar. Nic więcej. 

 

 

 

 

 

Dziękuję)))-poradnik najemcy

Spotkanie autorskie w Warszawie w restauracji Honoratka miało dla mnie kilka wymiarów. Dokładnie 5 lat temu podpisałem pierwszą umowę w gh. Wówczas stuknęło 40 lat. I miało to być: nowe wyzwanie, nowy biznes, nowe szanse, nowa odpowiedzialność, nauka i budowanie czegoś na lata.

Okazało się, że gh to bagno w których utonęło tysiące polskich firm, małych dużych, średnich, z historią, bez historii, z północy i południa. Dokumentacja zajęła pięć długich lat podczas, których udało się nie tylko odczarować świat retailu, ale też poznać  i uświadomić wielu ludzi. Powstała organizacja, książka, blog czyli dokument jak się nie dać zniszczyć. I to jest pokłosie tych 5 lat. 

Dziękuję uczestnikom spotkania, że chciało się pofatygować jak i tym którzy teraz włączają w nowy biznes czyli Uli i Juliom z Ukrainy. Alexowi też, którego na tym zdjęciu nie ma. Darkowi Lorantemu, że poprowadził wstęp, Tomkowi Płaskocie, że poprowadził wieczór i Robertowi Duchnowskiemu, że znalazł czas. Mirze Suchodolskiej za kawę, dziewczynom za kwiaty.

kwaity

Właścicielce Honoratki za gratisa. Ten lokal jakoś od 1826 roku daje radę przy 40 tysięcznym czynszu na powierzchni ponad 500 m2. Historia tego miejsca zasługuje na zapoznanie tym bardziej, że to miejsce jest ulubionym przez Japończyków.

Tym najemcom z modo, którzy też byli sugeruję, aby uciekali stamtąd-bo to miejsce bez przyszłości.

Umowy na te symboliczne 5 lat zniszczą dorobek życia. Dziękuję za wszystkie życzenia urodzinowe, które napływają z różnych stron od ludzi znanych i nie znanych mi wcześniej. To miłe. Pozdrawiam.

Z dedykacją.

http://www.honoratka.com.pl/

I takiego dostałem maila on najemcy z modo w Warszawie.

„Proszę jak coś o pomoc i komentarze na modo.forumpolish.com. To nasze forum własne. Myślę ze zarząd modo ma tam już swoich użytkowników albo wtyczki ale to nie ma znaczenia bo i tak nie mogą kasować wpisów. Mamy już 100 osób z 350 i cały czas logują się kolejni ale dynamik a jest makabryczna. Mam wrażenie że każdy patrzy na sąsiada i liczy na to że ktoś za nich
załatwi sprawę. Ja akurat mocno siedzę w szeroko pojętych mediach i zastanawiam się czy  nie zacząć nagłaśniać tej sprawy”.

Trzeba nagłaśniać, ale wspólnie. Pozamykać sklepy. Zaprosić media. I roznieść ten temat z kancelariami prawnymi. 

 

Fatum w Sukcesji w Łodzi-poradnik najemcy

Sygnał od czytelnika z Łodzi.

dno

Trudno się cieszyć z takiej niespodzianki. Tym bardziej, że to nie jedyne nieszczęście. O śmierci zakonnicy informuje ten sam czytelnik w tym samym centrum.

http://www.expressilustrowany.pl/lodz/a/siostra-zakonna-zmarla-w-sukcesji-akcja-reanimacyjna-przed-winda,9444233/

 O ile śmierć trudno wiązać z niesprawną kanalizacją o tyle, niestety ten bubel nadaje się do zamknięcia. Problem polega na tym, że umowa nie mówi kto najemcy ma zwrócić pieniądze za straty wizerunkowe i bezpośrednio materialne. Najemca konsumentem nie jest, ale w mojej ocenie to co się tam dzieje może być przyczynkiem do zerwania, unieważnienia umowy i wystąpienia na drogę prawną o zwrot poniesionych kosztów i odszkodowanie. Ale to jest temat dla kancelarii prawnej z wyobraźnią i najemcy z odwagą. Czasami trudno i o jedno i drugie. Należy pamiętać o tym przed podpisaniem umowy w galerii handlowej.

Wiem też że zarząd Sukcesji jest elastyczny. Otwarty na rozmowę z najemcą jak z partnerem. W zarządzie jest prawnik, który pomagał najemcom i zna temat z dwóch stron. Trzeba mieć nadzieję, że podejdzie do tematu tak jak na to zasługuje.

 

 

„Kursk nadaje S.O.S”-poradnik najemcy

Taki dostałem sygnał od czytelnika

„Komputronik zniknął z galerii Tarnovia. Nie poszedł do Rafy i Stasia, tylko zacumowal na Urszulańskiej. Przy ulicy, z normalną umową i adekwatnym czynszem”.

tarnow_jak_kursk1

 http://przeliczeni.blox.pl/2014/11/Jak-Kursk-poradnik-najemcy.html

Lista bankrutów z Tarnovii jest gdzieś tutaj na blogu, ale przyznam, że nie potrafię już jej odnaleźć. Przedstawię ją w piątek na spotkaniu -w PDF-ie nie da się tego wrzucić tutaj. Jak mocno poszukać to się znajdzie. 

I kolejny mail.

WITAM.

Niech Pan uważa na siebie. Psuje Pan wielu ludziom „retailowe biznesy”.W Warszawie na spotkaniu będą na pewno osoby, z którymi pokojowo (treściami publikowanymi na blogu) Pan walczy. Czy spotkanie w Warszawie będzie przez OSON rejestrowane w formie zapisu wideo ? Można by ten zapis pokazać na blogu i na youtub-ie.

Może to i niszowy temat. Ale niech Pan policzy, na ile tysięcy osób  wpływa złodziejski system retail. Część firm małych i średnich to firmy rodzinne. Upadłość i totalne długi takich firm (w sumie osób fizycznych) wpływają również na dzieci, bliższą i dalszą rodzinę, znajomych, sąsiadów. Wg mnie to temat niszowy, ALE BARDZO WAŻNY. Społecznie. Ma Pan  kontakt z najemcami lub byłymi najemcami. Ale tylko z najbardziej odważnymi i najbardziej zdesperowanymi. Ludźmi, którzy są dosłownie „pod  ścianą”. Ale tysiące rodzin (najemców) wstydzi się swojej sytuacji.  Codziennie walczą o byt. Taka jest prawda. Jest im głupio, że nie wyszedł im biznes. Zamykają się w sobie, ograniczają kontakty ze znajomymi, dzieci są alienowane ze środowiska (Nie masz nowego fona ?  Przecież twoi starzy mają sklep w gh ?).

A jak Pan doliczy wykiwanych budowniczych gh, dostawców, to złodziejski system ogarnia tysiące ludzi. Z rodzinami”.

Dzięki za maila.

Magazyn Trop włączył się w promocję spotkania na fejsie.

tropik

 https://www.facebook.com/TROPmagazynsledczy/

To tylko spotkanie autorskie i cieszę się, że zapowiedzieli udział studenci i parę innych osób.

Nie będzie nic z tego na youtube, bo temat jest wyczerpany. Niebawem ruszy internetowy kanał TV Publiczna 2.0 i tam poprowadzę program na żywo o gospodarce, o biznesie, o manipulacjach i na co zwracać uwagę.

Nie ma co z tego z tego spotkania robić nie wiadomo czego. Padło pytanie jak się ubrać. Normalnie. Wybrałem prostą koszulkę na ten wieczór z takim nadrukiem. Zamówiona w polskiej firmie. Bo to żadna gala.

wstoem

Przypomnę. Piątek. 18.00. Honoratka ul. Miodowa 14 w Warszawie. Wstęp wolny. Formuła luźna.

 

 

 

 

 

 

Zedrą z was prześcieradła-poradnik najemcy

uniqlo_container_shop

Czy w gh można zarabiać pieniądze? To pytanie nieodłącznie powstaje wówczas, gdy zastanawiasz nad tym co robić i gdzie. Są nieliczne punkty i bryły w których można. Trudno uznać, że w przypadku 100.000 obrotu na jedzeniu 5 tysięcy zysku jest zarabianiem pieniędzy w sensie tego słowa znaczeniu dosłownym.

Jeśli 40 tysięcy ląduje u dewelopera, potem u dostawców usług, pracowników, zusów-to te pięć tysięcy za pracę i logistykę jest jałmużną biorąc pod uwagę odpowiedzialność, zaangażowanie, kontrole, organizację pracy itd.

Gh przy wydumanych czynszach były fajnym rozwiązaniem na początku wieku kiedy było ich kilka. Dziś to zacofany pomysł na handel pomimo kolorowych świecidełek i pięknych lampek.  Ludzie retailu nie rozumieją, że owszem na kredycie można zarobić, wykonawcy mogą zarobić, ale nie najemcy.

A jeśli -w minimalnym stopniu. Biorąc pod uwagę dewastację w innych krajach i fakt, że system retail działa w ten sposób na całym świecie trudno oprzeć się wrażeniu, że nośnik przeliczeni pozwolił niektórym się nie przeliczyć, choć wielu jeszcze do tego grona dołączy-masowo. Co nie oznacza, że to co z „zachodu” to z gruntu jest na „nie”. Bo te kontenery to coś co już weszło do Polski i być może będzie alternatywą dla zacofanych, brudnych pieniędzy i całego badziewia pod nazwą retail in Poland.

Dlatego warto zobaczyć te zdjęcia.

t

 Przed wyglądają tak.

t3

 Po mogą wyglądać tak.

t4

Więcej nowoczesnych projektów znajdziesz tutaj.

http://www.twojekontenery.pl/forum_szczegoly.html?id=23

Projekty ze świata.

popupshop

https://www.google.pl/search?q=sea+container+shop&biw=1280&bih=685&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&sqi=2&ved=0ahUKEwjKh-S137jLAhXHQZoKHWXUAsYQsAQIGg#imgrc=_

Wspomniałem o modo. Ten kto wymyślił obejście przepisów na zasadzie, że to nie jest galeria wielkopowierzchniowa tylko „okno wystawowe” i nawciskał ludziom kit-zasługuje na ekonomicznego „nobla”. Sąsiadujące targowisko przy Bakalarskiej nie ma takich światełek, ale tam są tłumy ludzi. I będą. Bo czasy zakupów za kilka tysięcy dla poprawy nastroju to już historia-a jeśli współczesna, to dla nielicznych. Tych nieprzeliczonych.  Dlatego jeśli najemcy w modo nie zrozumieją, że jeśli dają się zastraszyć Turkom-to w takim razie do banku, kredyt i w zębach te kilkaset tysięcy trzeba przynieść. Ukłonić się, przeprosić Turka. I podziękować za najniższy wymiar kary.

Jeśli najemcy w modo nie zrozumieją, że wspólnie można rozjechać system-to polecam chusteczki do nosa na Bakalarskiej. Tanie. Polskie. Do wycierania nosa. Bo jak słyszę, że znów ktoś „donosił” i dał przysłowiowej dupy to trafia mnie szlag pomimo,  że ani mi brat ani swat. Ale tak było w retailovych galeriach handlowych w tym kraju. Pisałem o tym. Stowarzyszenia, strzał, kary i won. Tak to wygląda od kuchni. Tym razem w modo-czyli niepotrzebnej nikomu inwestycji w Warszawie. Turcy wam wejdą do łóżka i zedrą ostatnie prześcieradło.  Warto o tym pamiętać.

Czytelnikowi dziękuję za maila. Ciekawy pomysł z kontenerami. Dziś najwięcej ich przy autostradach. Stawiane są jeden na drugim i służą jak „słup reklamowy”-przybywa ich.

P.S.Namiar na polskiego producenta. Nic nie chwalimy, że cudze. Po prostu nie wszystko wiemy. Już wiemy, że jest polski producent. Niech robi i zarabia)

http://www.hepamos.com.pl/pl/

 

 

 

Ruch Obrony Najemców w modo-poradnik najemcy

Taką dostałem grafikę.

mod1

Od znajomego. Taki „kompas”. Jak wyjść z gh. I jutro w jednej z gh nastąpi wyjście. Czyli znajomi zrobią zakupy i w ten sposób cokolwiek zostanie. Taki galeryjny groupon. Skoro wynajmujący nie odpuszcza z czynszów, a budynek jest niewypałem to tak trzeba zrobić. Poprosić znajomych o lipne zakupy.

Na sprawdzonym patencie. Czyli znajomi z torbami wyniosłą towar. Bo nie ma innego wyjścia, żeby móc rozpocząć cokolwiek nowego. Bo wejście w ten biznes było błędem. I-niestety-nie ma co czekać na lepsze nigdy i się zadłużać. To nie jest fair wobec wynajmującego, ale nie ma wyjścia. Niechęć do obniżki i dociskanie na maksa tak się musi skończyć. Bo partnerstwo w biznesie to jest podstawa. Jeśli tego nie ma, to nie jest biznes.

W domu mody modo w Warszawie zawiązał się ruch obrony najemców. Trzymam kciuki.

18.03 w piątek-zapraszam-poradnik najemcy

Przypominam o spotkaniu autorskim 18 marca w Honoratce przy Miodowej 14 w Warszawie. Kawa i herbata w gratisie. To pierwsze takie spotkanie. Na miejscu wytłumaczę dlaczego właśnie w tym dniu, dlaczego tam i dlaczego dopiero teraz takie spotkanie.

przeliczeni_okladka1

Ponadto opowiem o kulisach powstania bloga, o treści nieoficjalnych rozmów zarówno od strony tych, którzy galeriami zarządzają jak i kancelarii prawnych. Generalnie z zaproszenia może skorzystać każdy-w tym retailovi prawnicy. Nie mieli do tej pory możliwości pogadania face to face. Zatem będzie okazja się poznać. Formuła z mojej strony chilioutowa, czyli gdybym miał zwizualizować intencje to zrobię to tak.

Travis_Sing_vf2

To Travis w swoim starym hicie. Można sobie wyobrazić, że tych czterech spauperyzowanych chłopaków  na rowerach to najemcy, którzy jakimś cudem znaleźli się w retailovym eleganckim gronie. Przyjeżdżają. Wchodzą i zaczyna się impreza. Żeby poczuć klimat trzeba zobaczyć ten klip.

https://www.youtube.com/watch?v=eYO1-gGWJyo

Czyli takiej formuły nie przewiduję, ale ten klip zainspirował grafika do zrobienia okładki pod książkę Franczyza „Fakty i mity”.  Jest tam taki kadr z ośmiorniczką na głowie.

FRANCZYZA1

Stąd taka grafika.

Ale i ciacho jest przewidziane. Spotkamy się w Sali Myśliwskiej. Zapraszam.

I polecam tekst. Tym razem z Białegostoku.

 

– „Jednak, zanim obudzimy w sobie nasz naturalny, drzemiący w każdym facecie, pierwotny instynkt łowcy, zastanówmy się chwilę nad tym, czy oby na pewno ubijamy świetny interes – wyjaśnia Krzysztof Kosmowski.

Wkrótce na naszych łamach będzie można poczytać o innych aspektach i sztuczkach działania galerii handlowych. Jak się zakrywa pustostany i jak się ściąga do siebie ludzi, którzy tak naprawdę nie są klientami. Temat jest bardzo ważny, ponieważ w Białymstoku mają się pojawić kolejne obiekty tego rodzaju. Dobrze by było, gdybyśmy wiedzieli czym są i jak działają w rzeczywistości galerie handlowe”.

 http://dziendobry.bialystok.pl/druga-strona-galerii-handlowych/