Briju jak Mount Blanc?-poradnik najemcy

„Szturm jubilerów na galerie handlowe”. Przypominam tytuł jednej z biznesowych gazet i wracam dziś nieprzypadkowo do tego tematu. Tekst w Pulsie Biznesu rozpływał się nad przybywającymi jak grzyby po deszczu salonami z biżuterią-rzecz jasna w galeriach handlowych.

 

Z tych informacji miało wynikać, że rynek wart jest wiele miliardów złotych i gigantyczny popyt na biżuterię ma swoje odzwierciedlenie w  zakupach klientów oraz otwieranych hurtowo lokalach w gh.

Czyżby?

 

Cofnijmy się w takim razie dokładnie 8 miesięcy wstecz. Takiego dostałem maila:

 

„witam

tu wieloletni czytelnik i najemca w bagnie zwanym gh 🙂 Szturm trwa a dotyczy firmy Briju cała branża się dziwi gdzie sens tego szturmu, ale ze zasilani są kasą z przewałek na vacie to sporo wyjaśnia. Powyższe z plotek, ale branżowych więc sporo prawdy w nich jest. Jak Pan będzie w okolicach Łodzi i chętny na spotkanie to proszę o info

chętnie podzielę się też doświadczeniami współpracy np z Apsysem

  

Troszkę się Im ucieło jak vat odwrócony na metale szlachetne zrobili, ale co już Ich to widzimy „na salonach”. Wisienka na torcie to podejście Ministerstwa, konkurenci poszli swego czasu zgłosić temat, w trosce o swoje ale i o finanse publiczne, to urzędasy z kwitkiem odesłali, bo „Pan z prywatnej firmy przychodzi to ma Pan własny interes”

lobby się obroniło”.

 

Czyli można spokojne z wyciągniętego VATu dokładać do witryn. I tak się opłaca.

 

Co ciekawe temat m.in. franczyzowej sieci Briju podjął kilka tygodni temu jeden z portali.

 

„Sytuacja Briju zrobiła się dramatyczna. Pekao wypowiedziało jej wielocelowy limit kredytowy, mBank wstrzymał możliwość korzystania z kredytu w rachunku bieżącym. Z zasiadania w zarządzie zrezygnował również Kazimierz Przybył, który zajmował się kwestią kredytowania firmy. Za kryzys spółki odpowiada jednak nie tyle sprzedaż biżuterii (tu akurat w lutym odnotowała wzrost przychodów), co druga odnoga jej działalności, którą firma raczej nie lubi się chwalić.”

 

http://innpoland.pl/133827,polska-firma-100-letnia-tradycja-tonie-wine-zrzuca-na-nowe-przepisy-morawieckiego 

 

Problem polega na tym, że franczyzobiorcy o tej drugiej „nodze”-nie wiedzieli.  Bo i skąd mieli wiedzieć. Umowy podpisali. Milionów ludzi-nie wiedzieli. Teraz wiszą na włosku. Jakie straty? Tajemnica. W lutym wzrosty ze sprzedaży biżuterii? Wolne żarty. Niby po świętach? Widział ktoś reklamówki carrefoura pełne błyskotek? Proszę o kontakt. 

 

Zostawmy już permanentny szturm do gh. Po czasie-sprawa sama się wyjaśniła. Czytelnikowi dziękuję za sygnał. Potwierdził się. To podobne cuda (te szturmy na gh)  jak i te powoli sukcesywnie odkrywane przez franczyzobiorców znanej i coraz bardziej rozpoznawalnej sieci belgijskich pralinek.

 

No to czytamy.

 

„W ostatnim czasie pojawia się sporo informacji na temat firmy Mount Blanc z Krakowa, prowadzącej sieć pijalni czekolady i kawy na terenie całego kraju w kontekście franczyzobiorców poszkodowanych przez wyżej wymienioną. Z informacji tych można się dowiedzieć, że firma Mount Blanc zamiast sprawdzonego i przetestowanego pomysłu na biznes, oferowała franczyzę, która praktycznie w każdym przypadku kończyła się bankructwem franczyzobiorcy. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że było to działanie celowe i szczegółowo zaplanowane przez twórców sieci Mount Blanc, realizowane JAKO OSZUKAŃCZY SYSTEM w celu przysporzenia sobie korzyści majątkowych. Dlaczego?

  1. Na etapie negocjacji franczyzobiorcom podawane były nieprawdziwe dane nt. funkcjonowania sieci i dochodowości inwestycji w pijalnię czekolady „Mount Blanc”. Ustalono, że franczyzodawca ten:

 

  • oszukuje kandydatów na franczyzobiorców, że system Mount Blanc jest opłacalny, dochodowy, sprawdzony i przetestowany, i że wszyscy franczyzobiorcy świetnie sobie radzą. Takie informacje podawane były przez pełnomocnika spółki również do wiadomości publicznej  między innymi w wywiadzie udzielonym dla portalu franczyzaw polsce.pl (https://franczyzawpolsce.pl/trendy-franczyzy/2298-mount-blanc-podwoi-liczbe-pijalni-czekolady). W artykule tym na pytanie : Jak funkcjonują dotychczas otwarte placówki? Można je podzielić na lepsze i słabsze? Od czego zależy to, jak sobie radzi dany lokal? Odpowiada pełnomocnik spółki Michał P.: „ Nie ma takich, które radziłyby sobie wyraźnie poniżej oczekiwań, nie mamy lokali deficytowych.”

W czasie gdy składane jest to oświadczenie co najmniej KILKA lokali nie radzi sobie na rynku, generują obroty nawet o 70% niższe od spodziewanych, jest już zamkniętych lub w trakcie likwidacji. Rzeczywistość zatem wygląda dokładnie odwrotnie!

 

  • zataja rzeczywistą liczbę lokali zamkniętych przed upływem czasu umowy

W tym samym artykule pełnomocnik Michał P. na pytanie: Czy dotychczas wszystkie inwestycje były trafione, czy też z jakiś powodów musieli Państwo zamknąć któryś lokal bądź zakończyć współpracę z jakimś franczyzobiorcą? Odpowiada: „ Żadnego lokalu nie zamknęliśmy przed momentem upływu ważności umowy najmu.” Rzeczywistość również niestety wygląda inaczej…

 

Ponadto w dokumentach, które otrzymali franczyzobiorcy widnieją zapisy o tym, że system jest rentowny i przynoszący wymierne korzyści, co potwierdzają jednoznacznie kalkulacje stworzone na podstawie danych uzyskanych z funkcjonujących placówek Mount Blanc. W ciągu 6 lat zamknięto lub przejęto na podmioty związane z zarządem spółki 19 lokali Mount Blanc. Łączne straty to kilkanaście milionów złotych. Otwarcie jednego, wyposażonego i zatowarowanego lokalu to koszt rzędu 600-700 tys. zł netto (zamiast 300 jak było to podawane kandydatom na franczyzobiorów)…zaniża tymsamym kwotę inwestycji w lokal i pomija w negocjacjach i dokumentach franczyzowych istotne jej składniki.

 

  • nie wymyślił konceptu, który sprzedaje jako swój – skopiował go od małżeństwa Belgów z Piły, którzy pierwsi otworzyli w kraju pijalnię czekolady i kawy, a UWAGA dzisiejsi członkowie zarządu Mount Blanc, byli wówczas ich franczyzobiorcami. Później otworzyli swoją sieć, otwierając kawiarnie wyglądające identycznie, jak kawiarnia ww. Belgów (marmurowe stoliki, metalowe tacki na kawę, meble z blatami marmurowymi, ci sami dostawcy towarów z Belgii) W podręczniku franczyzobiorcy na stronie 2 czytamy: „Preambuła: Franchise-dawca opracował szczególny i unikalny system w celu prowadzenia Pijalni Czekolady i Kawy Mount Blanc oraz sprzedaży belgijskich pralinek i innych słodyczy”. Zdaje się, że to co faktycznie opracował to zmiana nazwy z Chateau Blanc na Mount Blanc….
  • podaje nieprawdziwe poziomy obrotów innych franczyzobiorców (istniejący punkt sieci ma mieć według zapewnień Mount Blanc 70 tys. obrotu miesięcznie – a rzeczywiście ma 30 tys. i właśnie bankrutuje!!). Takich udowodnionych przypadków jest co najmniej kilka !

 

  • podaje franczyzobiorcy wskaźniki rentowności, które nie mogą zostać osiągnięte przez zwykłego franczyzobiorcę (np. wg założeń tej franczyzy 10% obrotu powinno być przeznaczane na wynagrodzenia, co w rzeczywistości daje pensję na poziomie poniżej 4 zł/h. ….Założenie nierealne)
  • nigdy nie informuje, że tzw. jednostki własne w sieci Mount Blanc prowadzą na własny rachunek członkowie zarządu franczyzodawcy. Są jednocześnie dla siebie franczyzodawcą i franczyzobiorcą. Ich lokale nie ponoszą opłat franczyzowych i marketingowych, a towar kupują znacznie taniej od innych franczyzobiorców. To nie są żadne jednostki własne sieci Mount Blanc, tylko jednostki własne członków zarządu tej spółki – zarobione pieniądze nie trafiają do sieci franczyzowej, ale na prywatne konta członków zarządu.
  • sprzedawał franczyzobiorcom rzekomo skórzane fotele i krzesła, a okazało się, że są one wykonane ze skaju. Prosty przekręt! Kilkanaście tysięcy na każdym lokalu (było ich ok. 40), daje łatwy zarobek. Fakty potwierdzone ekspertyzą biegłego sądowego !

 

Franczyzobiorcy podejmowali więc decyzje o inwestycji w oparciu o nieprawdziwe dane, wprowadzano ich w błąd i oszukiwano….

 

  1. Żaden z franczyzobiorców nie dotrwał do końca 5-letniej umowy, większość bankrutowała już po kilku miesiącach, rekordzista – czekoladziarnia w Warszawie działała miesiąc, strata 1,5 mln – to się rzeczywiście nazywa sprawdzony biznes!.
  2. Mount Blanc poprzez niesprawdzony system doprowadza swoich franczyzobiorców od bankructwa, ale na tym nie poprzestaje. Występuje wobec nich z kilkusettysięcznymi roszczeniami za przedwcześnie zakończenie umowy! Sprawy trafiają do krakowskich sądów, gdzie Mount Blanc nigdy nie przegrał, albo zawierana jest „ugoda”, zgodnie z którą prywatne firmy wspólników MB przejmują lokale wraz z wyposażeniem za około 20% ich rynkowej wartości (np. Bielsko-Biała lub Gdynia). Jest to wyzyskanie przymusowego położenia franczyzobiorcy przez Mount Blanc. Swoją droga ciekawe, buduje się sieć za kapitał franczyzobiorcy, przejmując lokal wraz z nakładami inwestycyjnymi tego pierwszego. Mount Blanc nie tylko w takich wypadkach nie wydawał pieniędzy na to by otwierać swoje placówki, ale otrzymywał za to pieniądze.! To tak jakby komuś zapłacono równowartość nowego auta w momencie gdy wyjeżdża nim z salonu stając się jego posiadaczem….hm, interesujące… Nasuwa się wniosek , iż przejmuje mienie znacznej wartości. Najpierw sprzedaje nie tylko franczyzę, kawę i czekoladę, ale też meble, oświetlenie, stoły, krzesła, zastawy. Tych elementów wyposażenia nie można kupić bezpośrednio od producenta, ale wyłącznie od franczyzodawcy, czyli pośrednika z narzuconą przez niego marżą. Z jednej strony sprzedaje wyposażenie po znacznie zawyżonych cenach, a po bankructwie swojego franczyzobiorcy, odkupuje od niego ten sam sprzęt za ułamek wartości. Zarabia dwukrotnie!

Byli franczyzobiorcy tracili nie tylko zainwestowane pieniądze, majątki własne i rodziny, ale podupadali na zdrowiu, niektórzy leczyli się psychiatrycznie. Powód zawsze był jeden – trwała nierentowność przedsięwzięcia i obroty nawet o 70% niższe od zakładanych przez franczyzodawcę. Nie ma w tym najmniejszego przypadku, a jedynie celowe, zaplanowane działanie przedstawicieli Mount Blanc w celu osiągnięcia korzyści majątkowych.

  1. Kawiarnie zazwyczaj powstają w galeriach handlowych. Likwidacja lokalu przed zakończeniem 5-letniej umowy powoduje nałożenie na najemcę olbrzymich kar umownych. W ten sposób franczyzobiorca Mount Blanc, utracił cały majątek zainwestowany w kawiarnię i musi płacić kary nie tylko franczyzobiorcy, ale też centrum handlowemu. Zobowiązania sięgają milionów złotych…

 

W sprawie franczyzodawcy od trzech miesięcy toczy się śledztwo z zawiadomienia 7 byłych franczyzobiorców. Dotyczy ono uzasadnionego podejrzenia popełnienia przez Mount Blanc oszustwa względem swoich franczyzobiorców, poprzez wprowadzenie ich w błąd już podczas negocjacji na etapie przedumownym, co wypełnia ustawowe znamiona przestępstwa oszustwa z art. 286 kk.

Co znamienne, wszczęcie śledztwa nakazał Sąd Okręgowy w Krakowie, ponieważ prokuratura zawiadomiona o przestępstwie uznała, że sprawą nie warto się zajmować, ponieważ nie ma przesłanek wskazujących, że doszło do przestępstwa. A czymże jest zaplanowane, celowe, dokonywane z rozmysłem oszukiwanie kontrahenta w negocjacjach, podawanie fikcyjnych danych finansowych? Czym innym, niż oszustwem można nazwać sprzedawanie franczyzy, jako sprawdzonego i przetestowanego modelu biznesowego, podczas gdy wszyscy franczyzobiorcy zamykają swoje kawiarnie przed upływem okresu, na który zawarto umowę? To właśnie jest OSZUSTWO! Każda firma, która przyjęła jako jeden ze sposobów rozwoju model franczyzy ma prawo jak to mówią „chwalić swoje” i stosować marketing. Ale nie może być on oparty o nieprawdziwe dane, zatajanie informacji, celowe wprowadzanie w błąd by doprowadzić do niewłaściwego rozporządzenia mienia. I to mienia znacznej wartości.    

Zwracają uwagę na brak pomocy ze strony państwa. Pokrzywdzeni mają nadzieję, że to się zmieni. Złożyli odwołanie od decyzji prokuratora i czekają na decyzję sądu w sprawie nakazu wszczęcia postępowania przez Prokuraturę. Ma to bardzo duże znaczenie, gdyż wymiar społeczny sprawy jest bardzo duży. W sumie z rodzinami pokrzywdzonych zostało około 100 osób ! To sól ziemi tego kraju, ludzie  pracujący po kilkanaście godzin dziennie niestety nie po to by rozwijać swoje firmy, dawać pracę innym, płacić podatki i budować nasze Państwo, ale by wyjść z pętli, spirali długów w jakie pod wpływem przestępstwa oszustwa zostali wprowadzeni przez spółkę Mount Blanc.  

Przedstawione informacje są wieloźródłowe, sprawdzone i udokumentowane – pochodzą z zeznań świadków podczas procesów sądowych (np. IX GC 997/13 – przed SO w Krakowie), dokumentów, korespondencji z MB, artykułów prasowych oraz zostały oparte na wiedzy kilkunastu franczyzobiorców MB.

Wystosowali apel o zgłaszanie się na email pokrzywdzenimb@wp.pl lub do Prokuratury Kraków-Krowodrza osób, które zakończyły współpracę z Mount Blanc oraz tych, którzy podpisali umowę franczyzową z tą siecią, ale lokalu z różnych przyczyn nie otworzyli.

Mają nadzieję, że Państwo Polskie pokaże siłę swojego majestatu i przywróci im sprawiedliwość. Oby się nie zawiedli. 

Franczyzobiorcy Mount Blanc

I jeszcze kilka spostrzeżeń biorców.

„To ważny wątek w kontekście również innych systemów franczyzowych, gdzie także może dochodzi do nadużyć. Warto dodać, iż koncept Mount Blanc został skradziony Państwu Maes, którzy w rzeczywistości go opracowali otwierając kilkanaście lat temu sieć pijalni czekolady Chateau Blanc. Członek zarządu i pełnomocnik spółki Mount Blanc czyli małżeństwo P. nie opracowali żadnego know-how jak podają w dokumentach spółki. Byli franczyzobiorcami Chateau Blanc, prowadzili 3 kawiarnie według ich konceptu, który ukradli…Zmienili tylko nazwę.

 

Pozostały receptury, wystrój, aranżacja itd, itd. wymyślone przez państwo Maes. Więc jedyne co P. wymyślili to inna, ale nawiązująca do Chateu Blanc nazwa…Gdyby kandydaci na franczyzobiorców Mount Blanc wiedzieli to przed inwestycją, wielu z nich by się na nią nie zdecydowało ponieważ to wskazuje, iż Mount Blanc działał w tym wypadku i może działać w innych w sposób nieuczciwy. To od samego początku pozbawia zaufania do osób z zarządu, a proponowany przez nich koncept franczyzowy może być obciążony prawami osób trzecich. To tak jakby przy zakupie auta dowiedzieć się, że istnieje podejrzenie iż może być on kradziony…może ktoś mało zdrowy na umyśle się zdecyduje na taką transakcję… 

Inny ważny przykład nieuczciwego działania sieci Mount Blanc: Kilka lat temu Mount Blanc otworzył lokal na Chmielnej w Warszawie. Nie poradził sobie. Wiedzieli więc dokładnie, że w tej lokalizacji już raz nie poszło, mimo to nakłonili (UWAGA!) kobietę w ciąży (!), żeby otworzyła lokal (niedaleko miejsca, gdzie był poprzedni). Obiecywano jej złote góry, przedstawiano sieć (jak zawsze zresztą) jako SAMOGRAJ.

Po miesiącu okazało się, że lokal nie wygenerował nawet obrotu, który wystarczyłby na pokrycie opłaty czynszu, nie wspominając o kilkunastu osobowym personelu i innych opłatach wynikających z bieżącego funkcjonowania. Co ciekawe dopiero kiedy już w mojej ocenie oszukana osoba rozpoczęła remont lokalu dowiedziała się, że musi urządzić nie 140, ale…. 270m2!!! Lokal został przejęty przez Mount Blanc (jak wiele innych w kraju!!!). Zakupione miesiąc wcześniej urządzenia, meble etc. w sumie nakłady inwestycyjne, które zakupiła zaledwie miesiąc wcześniej od Mount Blanc oddała za bezcen…Suma strat prawie 1,5 miliona złotych (!)…dwójka małych dzieci, masa zobowiązań.

Ciekawy model swoją drogą…ktoś płaci Mount Blanc za urządzenie w przyszłości lokalu dla Mount Blanc…taka franczyza kiedy otwiera się swoje lokale kosztem innych przedsiębiorców. Ale żeby ci przedsiębiorcy to zrobili trzeba ich nakłonić do inwestycji podając- sfałszowane dane…tak widzą to Ci, którzy zainwestowali w oparciu o nie …. „

Tyle ze strony biorców. Ku przestrodze, bo nie ku pokrzepieniu „serc”.

Temat MB pojawi się w jednym z ogólnopolskich tygodników. 

Mem obrazujący sieć.

mem

 

 

Petarda do kwadratu-poradnik najemcy

Przegapiłem wczorajszy program Studio Polska, gdzie podjęty został m.in.temat franczyzy Mount Blanc.

http://vod.tvp.pl/30064109/22042017-2304

To kolejny etap sprawy, która niewątpliwie będzie powracała jako negatywny przykład wprowadzania w błąd „partnerów” w biznesie i dużych strat. Ktokolwiek cokolwiek prowadził wie, że ryzyko jest wpisane i strata jest czymś naturalnym. Niemniej jednak w tym przypadku i wielu innych-podobnych-70 bankrutów Delikatesów Centrum dla przykładu-nie mówimy o ryzyku. Biznes Mount Blanca nie miał prawa się spiąć jeszcze przed jakąkolwiek decyzją. Ma to związek z ukrytymi kosztami (a to już podstęp), nieracjonalną ilością metrów kwadratowych, abstrakcyjnym biznes planem i ilością zadeklarowania towaru. I opowiadania, że to petarda. A tak P. opowiada. Że to petarda (i to jest nagrane na nośnikach).

I ludzie mu uwierzyli. I prokuratorzy nie chcą, nie mogą, nie potrafią zrozumieć że piramida finansowa Finroyal czy Amber Gold to jest ta sama zasada.  Czyli wciskamy produkt, który nie ma prawa przynieść korzyści.

Czyli jeśli Czas na herbatę wynajmuje lokale o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych to wie co robi. Nie zależy firmie na przejmowaniu lokali partnerów, nakładania kar, przeinwestowaniu partnera, a w konsekwencji jego bezdomności czy samobójstw czy ucieczek z kraju. Przyglądając się takim programom jak Interwencja polsatowska, Państwo w Państwie, Superwizjer w TVN czy wreszcie niezliczonym materiałom dedykowanym prokuraturze i licznym ludzkim sprawom trudno oprzeć się wrażeniu, że środowisko prawnicze ma rację. Czyli obiegowo nieoficjalnie do prokuratur trafią najsłabsi prawnicy – zastrzegam, że i tam znajdą się ludzie o ponadprzeciętnej IQ. Zdeterminowani, którym chce się pomyśleć. Pokojarzyć. Uruchomić myślenie.

W przypadku sieci Mount Blanc mamy do czynienia z lenistwem intelektualnym. Z drugiej strony jak się w tym połapać pomiędzy gwałtami, przemocą, zabójstwami i jakimiś tam biorcami. Bo tym się prokuratury również zajmują. I oczekiwać, że urzędnikowi będzie się chciało chcieć. Dociążeni sprawami ponad siły ilościowo i „jakościowo” może nie są w stanie zrozumieć mechanizmu przestępstwa?

Tak czy inaczej właściciel sieci zaczyna podejmować jakieś nerwowe ruchy i do studia się nie pofatygował, a szkoda. Przecież ma opatentowany pomysł na biznes. Inna kwestia, że kradziony. Czyli staropolskie przysłowie że „kradzione nie tuczy” i spojrzenie prawdzie w oczy-kole.

Tym bardziej warto się przyglądać dalszym ruchom Mount Blanc i pana P. ze swoją świtą. Jako, że  próbuje zaszczuwać  właśnie prokuraturą i straszyć -przykłada rękę do nie tylko wzmacniania rozpoznawalności tej marki w Polsce, ale mobilizuje też do  tego, aby podać temat dalej.

Dość o pralinkach.

Wydaje się, że poprzez zmniejszenie aktywności na blogu temat sam, się wypali. W pewnym sensie na pewno jego zasięg jest zmniejszony niemniej jednak dzisiejszy tekst na portalu w Białymstoku przypomina zarówno o istnieniu bloga przeliczeni jak i temat wypożyczalni kaset VHS (gh).

Dedykowany expertom od retailu. I gh Kwadrat. Czyli bzdura. Do kwadratu. Polecam.

„W konsekwencji Miasto Białystok przebudowało samo ciągi komunikacyjne, rondo i estakadę, zjazdy oraz wyjazdy z ulicy Andersa. Nikt nie wyjaśnił do chwili obecnej, co się stało z wydanym pozwoleniem na budowę, brakiem współfinansowania drogiej inwestycji drogowej. A po Galerii hula wyłącznie wiatr. Właściwie dawna galeria niszczeje od czterech lat. Ale co ciekawe, nie można wejść, ani wjechać na jej teren, ponieważ od razu zjawiają się panowie z ochrony opuszczonego obiektu i wypraszają każdego poza teren dawnej galerii.

Dziś nikt nie mówi o żadnej budowie obiektu handlowego. Wydaje się, że o dawnej Galerii Kwadrat wszyscy już zapomnieli. Nie wiadomo co się stało z potencjalnymi najemcami Parku Handlowego, który nie powstał. Jeszcze cztery lata temu, w 2013 roku negocjowano i podpisywano listy intencyjne oraz umowy z potencjalnymi najemcami. Procesem komercjalizacji zajmowała się wówczas firma Colliers International posiadająca międzynarodowe doświadczenie na rynku nieruchomości handlowych, komercyjnych i hotelowych. Ale po dawnej Galerii Kwadrat słuch wszelki zaginął, pamięć również. A sami białostoczanie i przyjezdni robią dziś zakupy w zupełnie innych miejscach”.

Cały tekst:

https://ddb24.pl/artykul/pamietacie-te-galerie/227380

 

 

P.S. Parlament Europejski zwraca uwagę na oszustwa we franczyzie, ale nie tylko.

„Dzika franczyza w Polsce

Umowa franczyzowa w polskim systemie prawnym jest umową nienazwaną, a najważniejsze konstrukcyjne elementy są zaczerpnięte np. z umów licencyjnych czy umowy-zlecenia. Brakuje konkretnych regulacji, które jasno określałyby zasady takiej współpracy. W rezultacie powstaje ogromne pole do nadużyć”.

http://businessinsider.com.pl/finanse/firmy/zerwanie-umowy-franczyzowej-case-study-pijalni-czekolady-mount-blanc/rb1zdhv?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_campaign=fb_bi