Łódź pływa do góry dnem, czyli siódmy dzień tygodnia-poradnik najemcy

Konin, Dębica, Bochnia, Kielce, Tarnów, Łódź, Bielsko-Biała, Warszawa.

Jestem w trasie. Pół słowa o zamknięciach. Takich mikro. Czyli treść smsa od Czytelnika:

„Cześć załogo Kurska!-Apart i Matras zatonęły na morzu Barentsa w okolicach Tarnovia. Ale sama łódź pływa dalej mimo, że do góry dnem. Ale cytując klasyka: gwardia umiera lecz się nie poddaje. Czy to było inaczej? Merde?”

Ten sms nie wstrząsnął moim jestestwem, ale przypomniał, że jest taka g, która w swoim dizajnie przypomina podwodną łódź.  Niewtajemniczonym wyjaśniam, że skrót „g” na rzecz gh został zastąpiony lakonicznością. Wariant oszczędnościowy na rzecz Agory. Poza tym merde jest bardziej bym powiedział „wymowne”-brązowo obrazowe, a  intuicja autora smsa-trafiona w punkt.

Co ciekawe w Tarnowie z wielkim halo otwarto kino. Długoooczekiwane kino-przez mieszkańców Tarnowa (sic!). Kino w  „g”. W tej tarnowsko-szwedzkiej  łodzi podwodnej w której popłynęło i utonęło dziesiątki firm.

I okazuje się, że to niby stare, zapyziałe, niemodne, peerelowskie kino miejskie przyciąga więcej widzów niż to nowe. Jak to? Czy widzów byłoby więcej czy mniej, gdyby nowego- w „g”- nie było- jest pytaniem o to, o ile więcej zarobiłoby kino miejskie. Pomimo faktu wielkiego otwarcia nie doszło do oczekiwanego miejskiego zamknięcia. Pozostając w klimacie wahadła bez większej pompy z best molla zniknęło po angielsku to:

Imaginarium_51

Pomimo, że otwarcie – po sąsiedzku w arkadii – zaszczycił sam ambasador Królestwa Hiszpanii Augustin Nunez Martinez i Felix Tena – prezydent Imaginarium.

Na zamknięciu już nie był-nie odnotowały tego branżowe portale marki, która miała zamiar się rozwijać w Polsce „na zasadach franczyzy” i miało być tych salonów-wg zapowiedzi- 15. Po imaginarium nie ma śladu w stołecznym best molu. Edukacyjne zabawki dla dzieci przeszły do historii best molla jak hiszpańscy konkwistadorzy. Dziś w tym lokalu są tradycyjne obrazy czyli trochę galerii w „g”.

Pończochy Veneziany też wyszły choć samsonajt bez majt w sensie-dla najemcy- dogorywa w Bielsku Białej.

To są zamknięcia mikro. Naturalne. Natomiast do zamknięć makro zaliczymy Jatomi Fitness club. Kilkanaście noworocznych dużych zamknięć-ze względu na czynsze. W Warszawie, Wrocławiu, Łodzi i innych prestiżowych miastach i lokalizacjach. Bo biznesy fitnesowe-rentowne w „g” nie są. O kłopotach Jatomi i przejęciach wspomniałem z 1,5 roku temu. Spotkało się to z oburzeniem samych zainteresowanych w branży, aby to nie wyszło szerzej.

To spore powierzchnie. Rynek wstrzymał oddech, bo może pojawi się ktoś kto hantle odkupi i w to miejsce – wejdzie inny gracz.

Filozofia polegająca na tym, że oto klient w „g” zrobi wszystko jest życzeniem. Nie chwyciło, bo nie chwyci. Może gdyby w mieście była jedna „g” miałoby to rację bytu -choć tysiące ludzi lubi biegać, pedałować, pływać-ale nie pod dachem. Wizja zostawienia kasy w pralni, szwalni, dorabianie kluczy plus spożywka w jednym miejscu jest wygodna i potrzebna, ale w dużej mierze-nie rentowna.

Konin dał się zrobić w konia. „Nad Jeziorem” -tak nazywa się ten moll. Szybki research i zdziwienie. Zamiast plaży stoi „g”. Jakiś taki ewenement. A w Dębicy mają „Raj”. Prawie jak na ziemi. Tak nazywa się ten jak rozumiem chrześcijański moll.

 

Kielce. Retail Echo.

– Nie wiem czy i na ile awantura sprzed 3 lat miała wpływ, ale teraz da się żyć! Ten dyrektor ze mną gada jak z człowiekiem, odpisuje mi na maile! To już nie jest tak jak wtedy, dług maleje. Elastyczni są, normalni. Traktują mnie inaczej. Słuchaj byłem na urlopie (!). To co robi tu Korona to jest szok. Te warunki, te umowy to jest dziś już coś innego. Super kwoty, propozycje. Tak to dziś już tu wygląda-mówi Adam(imię zmienione).

Pomyślałem super. Było grubo. Duży deweloper straszył choć nieoficjalnie sądem. Rozeszło się po kościach. Tak jak news, że pękł strop. To był jednak jakiś fuck. Wystrzeliły płytki w „g” Przymorze.  

https://www.tvp.info/35603382/pekl-strop-w-galerii-handlowej-ewakuacja-w-gdansku

I ostatni wątek. Ograniczenie handlu w niedzielę.

Czytam, słucham. Publikowane są  badania. Łeb w łeb-pół na pół. Jedni za, a drudzy przeciw. I te liczne argumenty. Mnie interesują fakty. A te-z praktyki- są następujące:

Najwyższe obroty odnotowywane są w piątki i soboty ( z wyłączeniem Świąt, wtedy ruch jest full).

Niedziela „zwykła” jest dniem spacerowo – rekreacyjnym, tutaj najemca nie ma najwyższych obrotów. To nie jest najlepszy dzień zakupowy czy obrotowy.

I przyjmijmy, że te dwie zamknięte niedziele to jest obrót np. na jedzeniu w okolicach 8.000 tysięcy złotych. O te 8.000 złotych w obrocie będzie mniej.

 

Nie znam człowieka, który w sobotę pojedzie na zakupy i zamówi pizzę razy dwa, bo jutro ( w zamkniętą niedzielę)  nie będzie mógł. Nie zamówi. Jeśli to przesunie zakup butów z niedzieli na sobotę. Jaki płynie z tego wniosek? Spadną obroty najemcom i to akurat jest bezdyskusyjne.  Faktem jest też i to, że sporo ludzi kupuje kompulsywnie czyli np. w niedzielę. Nie jedzie po coś konkretnego, ale coś mu wpadnie w oko i kupuje. O tym czasem piszą media. O nieprzemyślanych zakupach, ale spontanicznych. Tych zakupów też nie będzie. Czyli spadnie obrót.

Z punktu widzenia najemcy to ograniczenie będzie nożem w plecy dla tych co już są zadłużeni. I doprowadzi do lekkiego zadłużenia tych co generują minimalne zyski. Wynajmujący nie pokryje tego. Co więcej. Co roku czynsz jest waloryzowany czyli w górę. Czy wynajmujący obniży czynsze w związku z ograniczeniem? Jeśli łapę trzyma na tym bank to nierealne. Pozostaną takie same. Jak przeliczyć i odjąć koszty za tzw. „części wspólne” za te dwa dni lub marketingowe koszty?

Czy prawnicy będą w stanie wywalczyć aneksy (bo z reguły tego normalnie biznesowo się nie da zrobić) w cywilizowany sposób tylko z kancelarią, tego nie wiem. Wiem, jak galeryjne życie wygląda „od tej kuchni”, codzienności. 3 lata w dwóch różnych lokalizacjach to nie są trzy miesiące czyli kwartał. Trzy przejebaxxxe stracone lata. I masa pieniędzy, zdrowia i nerwów. Ograniczenie handlu przyniesie takie konsekwencje. Moim-subiektywnym zdaniem. A czy jestem „za” czy „przeciw”-  nie ma dziś  znaczenia. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh przelicz dni wolne w roku.