Biznesowy gang bang-poradnik najemcy

Warszawa. Czytelnik bloga. Biegle angielski, japoński. Czterdziestka na karku. Kumpel zadłużony w fitness clubie. Rozmowa dotyczy „wyruchanych” –to często używane słowo przez rozmówcę. Skojarzenie- gang retailfranchise bank (gang bang-odsyłam do Encyklopedii PWN). Z każdej strony. Taki groupon. Wciąga mnie jego opowieść. W końcu proponuję -weź napisz. I napisał.

 

„W dzisiejszych szybkich i rozwiniętych czasach mamy dostęp do licznych narzędzi nazwijmy ich – „życia”. Może to być pojazd, telefon oraz oczywiście pieniądze. Nie wiem jak je do końca zdefiniować, bo jedni powiedzą, że to kolorowe papiery, inni że to konkretne przedmioty. Ja skłaniam się do opinii, że to wszystkie przedmioty (banknoty, ziemia i tym podobne) pochodzące tylko i wyłącznie z pracy.

           

No dobrze, odrzućmy materię, a przejdźmy do gromadzenia tej naszej pracy. Mogą to być monety, banknoty oraz konto bankowe. Od razu się przyznam, że całkowicie nie korzystam z usług bankowych. Nie dlatego, że zostałem osobiście specjalnie orżnięty przez system bankowy (jeden bank próbował, ale to nie jest powodem u mnie), ale dlatego, że usługi bankowe nie są mi do niczego potrzebne. Namawiam też na to innych. Nie dlatego, że sam nie mam, a dlatego, że to czyni człowieka bardziej wolnym.

 

Wcześniej napisałem o gromadzeniu naszej pracy w formie tzw. pieniądza (gotówka, konto bankowe). Jeśli ktoś się decyduje na taką formę (co oczywiście trzeba robić, nigdy nie wiadomo, czy taka „szybka gotówka” nie będzie nagle potrzebna), to jedynym wyborem, jest oczywiście całkowity brak konta bankowego. Dlatego bo:

 

  1. Nie musimy szukać „bankomatu”, co kosztuje czas i na przykład paliwo do naszego pojazdu – jeśli potrzebujemy gotówki; nie musimy się dowiadywać gdzie taki bankomat jest i jaka jest prowizja

 

  1. Nie martwimy się telefonami z ofertami bankowymi, przez co oszczędzamy czas na zbędne rozmowy i tłumaczenie się, że my tego nie potrzebujemy – bo oczywiście nie potrzebujemy jakichkolwiek usług bankowych

 

  1. Nie ponosimy kosztów prowizji, prowadzenia konta, kosztów związanych z wypłatą oraz wpłata gotówki (np. w Alior Bank obca osoba płaci prowizję za wpłatę na nie swoje konto – ja tak zapłaciłem wpłacając znajomemu)

 

  1. Obce osoby nie mają dostępu do informacji o naszych pieniądzach; można oczywiście sobie powiedzieć – oczywiście żartem – że Banki to zaufanie publiczne; ja wtedy pytam jak się czują frankowicze, albo osoby których „powinęła się noga” – czy mogą ufać bankom i powiedzieć: „jestem chory na raka – dla mnie zdrowie jest ważniejsze, proszę was – dajcie mi spokój z ratami na 3 lata – ja się musze teraz leczyć”; osobiście uważam, że taki człowiek będzie spuszczony „do kanałów”; no ale załóżmy – błędnie – że są to instytucje zaufania publicznego, tam pracuje wiele osób – czy 100% zatrudnionych w bankach to osoby uczciwe?

 

  1. Obce osoby nie ukradną nam gotówki z konta poprzez crackowanie (czy też jeśli Państwo wolą hackowanie) kont bankowych

 

  1. Nie chodzimy ze wszystkimi pieniędzmi przy sobie (mówię o kartach bankomatowych); rzadko kto chodzi z całą swoją „gotówką w formie banknotów lub bilonu” przy sobie

 

  1. Nie ryzykujemy przy płatnościach kartą, że coś nie zadziała – nie ma zakupów; lub zadziała podwójnie – podwójne ściągnięcię środków, co jak można poczytać się zdarza; ponato karta to urządzenie elektroniczne, a elektronika się psuje – nie „czy”, a „kiedy”.

 

  1. Przy wyjazdach zagranicznych żywa gotówka jest praktyczniejsza, w większości krajów na świecie tak zapłaci się szybciej i bez dodatkowych kosztów np.: przewalutowania, prowizji i tym podobne

 

  1. Banki to prywatne firmy, która bankrutują, a wraz z nimi nasze pieniądze. Jeśli ktoś wierzy w BFG, to ja na to, że to prywatny fundusz, który płakał po SKOK-ach, podobno ma uzbierane 9 mld złotych. Depozyty są większe, więc to raczej żadna dla mnie gwarancja

 

  1. Na Cyprze obcięli ludziom oszczędności. Kto da wam gwarancję, ze gdzieś tam w jakimś banku lub kraju, gdzie leżą wasze pieniądze nie będzie tak samo?

Biorąc pod uwagę powyższe – jesteśmy bardziej bezpieczni (nikt nie wie ile mamy i nie ma dostępu do naszych pieniędzy); bardziej swobodni (jeśli chcę coś kupić nie szukam bankomatu lub jeśli jestem za granicą – ile to będzie kosztować); oszczędzamy czas bez ofert i innych super rzeczy oferowanych przez „specjalistów do spraw finansów”.

 

W tym miejscu ktoś może powiedzieć, że no taaaak, ale załóżmy, że jestem w sklepie i coś zobaczę muszę to mieć, a akurat nie mam tyle gotówki. Ja odpowiadam – i co z tego? To przykład konsumpcjonizmu lub jak kto woli zachowanie „dziecka”. To dzieci już, teraz muszą mieć zabawkę. Dorosła osoba potrafi poczekać. Ponadto, sklepów jest teraz tyle, że nie ma problemu z kupnem czegokolwiek. Ponadto, można zostawić zaliczkę, jeśli rzeczywiście jest coś wyjątkowego i unikalnego (bo trafiają się jakieś unikalne przedmiotu sprzed lat). Poza tym, proponuję zapłacić kartą bankomatową za samochód w salonie. Życzę wam po-wo-dze-nia, bo dealer na pewno naliczy wam koszty swojej prowizji. Natomiast gotówkę przyjmą. Kredyt / leasing odrzucamy, bo nie korzystamy z usług bankowych.

 

Ostatecznym argumentem przeciwko kontom bankowym są życiowe sytuacje, takie jak, komornik blokuje wam konta – nieważne, czy macie faktycznie długi czy nie – jak zapłacicie za obronę, skoro skarga na komornika też kosztuje? Żywe banknoty mogą wam dać szansę. Kiedyś uciekałem przez burzą w górach. Pan w samochodzie prywatnym zażądał 30zł za zawiezienie mnie i mojej rodziny. Kart raczej nie przyjmował – terminala nie zauważyłem. Jestem z dziećmi na wakacjach – Pan sprzedaje watę cukrową – terminala nie ma. I tak dalej, i tak dalej. Pozostaje kwestia waluty (ten sam problem jest przy kontach bankowych) do oszczędności i miejsca.

 

            Dobrze, gromadzenie naszej ciężkiej pracy w formie pieniądza mamy za sobą. Niepotrzebne usługi bankowe, to nie tylko konta bankowe. Mam tu na myśli, chyba jeszcze powszechniejsze zjawisko, a mianowicie kredyty bankowe. Ja osobiście nie wziąłbym kredytu na absolutnie NIC. Może jestem głupi, albo idiotą, ale wolę być idiotą dobrze wyspanym bez nerwicy. Zdrowszy będę, a zdrowie jest moim zdaniem z rodziną najważniejsze bezwarunkowo. Ja mam prostą zasadę – nie mam, to nie kupuję. Kluczem do kupna drogiej rzeczy (czyli takiej, na która nas teraz nie stać), jest zgromadzenie funduszy, aby uiścić jej cenę. Zwróćcie Państwo uwagę, co napisałem – NIE STAĆ (nas). Jakim cudem nas może być jeszcze stać na prowizje, odsetki i inne ubezpieczenia, to nie wiem – taki idiota ze mnie. Dlaczego bym nie wziął nigdy jakiegokolwiek kredytu:

 

  1. To co napisałem powyżej – skoro nie stać mnie na cenę towaru, to tym bardziej na cenę + odsetki + prowizję + ubezpieczenie

 

  1. Nie jestem dzieckiem w piaskownicy, potrafię poczekać z zakupami, aż zarobię na swoje „cacko”

 

  1. Nie jestem wróżką – nie wiem jaka będzie sytuacja gospodarcza oraz zwłaszcza moja (może bedę chory przed spłatą kredytu albo stracę pracę), co oznacza, że każdy kredyt to tak naprawdę gra, a ja nawet nie gram w „węża” w telefonie – nie lubię gier i już; wróżenie także uważam za naciągane

 

  1. Pieniądze, które potencjalnie musiałbym przeznaczyć na odsetki + prowizję + ubezpieczenie mogę przeznaczyć na np.: oszczędzanie

 

  1. Składając wniosek kredytowy całkowicie podaję na tacy moją sytuację finansową, zawodową, a często też rodzinną – powtórzę – czy 100% zatrudnionych w bankach to osoby uczciwe?

 

  1. Żyję bezstresowo – nie ciśnie mnie ewentualna utrata dochodów, nie cisną mnie, jeśli spóźnię się z ratą (wszyscy wiemy, że tak ludzie mają), nie ciśnie mnie rodzina na kolejny kredyt (a podobno sa i takie z kilkoma + chwilówki + pożyczanie po rodzinie) – ja jestem na to za słaby psychicznie, można powiedzieć NIE przystosowany do dzisiejszych czasów, ale dlaczego to JA mam się przystosowywać do „instytucji zaufania publicznego”?

 

  1. Rozglądam się dookoła i widzę, że nadspodziewanie wiele ludzi, zaczynając od kredytów skończyła z długami; może to przypadek, może przeinwestowanie, może traf życiowy; fakt pozostaje faktem

 

Ale brnijmy dalej – kredyty na zakup naszego lokum do mieszkania (no bo kątem u rodziców to tak trochę ten tego – nie tego). BZDURA! To chyba normalne, że z czasem mamy więcej, w tym pieniędzy i na początku naszej drogi – bądźmy realistami – niewielu młodych stać na kupno własnego lokum. Napisałem wcześniej, że zdrowie i rodzina sią najważniejsze. Ja sam jestem ojcem 2 dzieci i z perspektywy rodzica, mogę się „przemęczyć” z potencjalną żoną i dziećmi mojego syna. I dlatego warto mieć zdrowe i przyjazne relacje z rodzicami i naszą rodziną (żona, mąż itp). Nie chcę moralizować, konkret.

 

Jak zacząć. Odkładać ile i jak się da na mieszkanie lub dom. Nie patrzeć na to, że znajomi mają wypasione domy i mieszkania (w większości prawdopodobnie za długi), ale patrzeć na siebie i obrać sobie cel. Absolutnie wszystko ładujemy w to nasze lokum. Czym szybciej, tym będzie mniej boleć. Można zacząć zrzędzić, że pensje małe, ale to po to studjujeta, aby zarabiać więcej [na marginesie, osobiście uważam, że żadne studia nie są potrzebne, aby mieć super życie, ale o tym kiedy indziej]. Można pracować na 2 etatach, albo założyć coś swojego. Ja mogę podpowiedzieć 2 etapy. Osobiście uważam, że szkoda czasu i życia na kupno mieszkania – docelowo – dlatego proponuję inną drogę:

 

  1. Mieszkamy przy rodzicach i zbieramy pieniądze np.: po 100zł dzienne (chciałbym dodać, że też stosowałem metodę 100zł na dzień i nic z tego nie wyszło – po roku czasu mało co mieliśmy oszczędzone, w następnym to samo, ale przyszły pierwsze wnioski i w końcu się jednak dało) na:

a). kupno najmniejszego mieszkania jakie się da np.: 17m2 (najmniejsze, bo przejściowe) << takie ja widziałem najmniejsze

b) kupno działki docelowej dla domu i postawienie tam 2 garaży po np.: 18m2=36m2 (koszt około 15 tys. zł z podstawą do nich) lub drewnianego domku z najniższej półki (koszt około 25 tys. zł), oczywiście wykańczamy. – ta opcja jest szybsza, bo w rok zbieramy około 35 tys. zł; dochodzi kwestia kupna działki, ale cena zależy od lokalizacji – ja bym się w centrum nie ładował – koszta dojazdu nie są takie duże jak mogłoby się wydawać [Ode mnie: Ja dojeżdżam samochodem, bo w trakcie jazdy uczę się języków obcych oraz „oglądam” wykłady naukowe – poświęcam więc dzięki temu dużo czasu na naukę. Dojazdy rowerem nie wchodzą w grę, z powodu zimy oraz brakiem możliwości uczenia się w trakcie – na marginesie nie lubię rowerów. Komunikacja miejska zajmuje zbyt dużo czasu], a dodatkowy plus to brak hałasu miasta.

 

  1. Zostaje nam, przy opcji B około 10 tys. zł. na jakieś tam „umieszkalnienie” tych garaży lub domku drewnianego; dalej zbieramy 100zł dziennie, ale powiedzmy sobie szczerze, że zaiwaniamy dużo z pracą, więc i 200zł może być realne po jakimś czasie. Moim zdaniem 300 tys. zł to kwota wystarczająca, aby mieć dom dla rodziny. Dzieci nie będą z nami mieszkać do „oporu”, więc i tak docelowo to chata na 2 osoby.

 

Ja i moja żona zadaliśmy sobie pytanie: czy żyjemy skromnie przez powiedzmy 10 lat, czy 20 lat z kredytem hipotecznym (sytuacja frankowiczów, to tylko jedna z pułapek). Odpowiedź Państwo znacie. Ponadto, pomyślcie o odsetkach + prowizjach + ubezpieczeniach – czy stać was na topienie tych pieniędzy w błocie – hobby typu off-road jest chyba lepsze dla topienia pieniędzy w błocie – jest przyjemność.

 

Uważam, że każdy da radę to zrobić. Dobre układy z rodziną (zwłaszcza z żoną / mężem) są oczywiście niezbędnym warunkiem. Zdrowie jest kolejnym (ja np.: nie palę i nie piję – nigdy nie miałem alkoholu w ustach – wiele osób mówi, że kłamię, ale nie interesuje mnie to). Nie ładujcie się w długoletnie układy z bankami, bo nie jesteście w stanie Państwo przewidzieć co będzie za 10 lat, a co dopiero za 20 lub 30 lat. A jeśli ktoś jest w stanie, to kasę taką zrobi, że i tak mu kredyt nie będzie potrzebny, kto wie może nawet to nie jest głupi pomysł założyć własny bank.

 

Na zakończenie. Nie zgadzam się, że pieniądz robi pieniądz. To wbrew zasadom fizyki. Z jednej planety nie zrobimy drugiej – identycznej planety. Dlatego jestem przeciwnikiem systemu bankowego. On nam kłamie, że 1×0=2. Ja uważam, że prawdziwy pieniądz i bogactwo bierze się z pracy, a nie z kont, kredytów i tak zwanych instrumentów finansowych. Dlatego ja trzymam się od nich z daleka, bo co tu dużo ukrywać lubię mieć pieniądze. Praca daje mi tę możliwość.

 

Gadanie o pieniądzach z tak zwanymi doradcami finansowymi uważam za stratę czasu, a poza tym jakoś budzi podejrzenia we mnie fakt, że człowiek chwalący się, że ma kredyt i dojeżdżający do pracy autobusem doradza temu, co nie ma kredytów i podjechał na rozmowę swoim własnym (nie skredytowanym) gratem. Oczywiście ma do tego prawo (przemieszczać się jak chce i żyć na kredyt) – jako wolny człowiek – z tym, że ja nie podzielam jego poglądów. I też mam do tego prawo. Dlatego, Jeśli ktoś mi wciska kredyt na np.: 20 tys. zł, pytam, czy prezes tego Banku także ma taki kredyt? Jeśli nie (oczywiście odpowiedzi są, że nie „o Prezesie mówimy” i inne dyrdymały), to mi też nie jest potrzebny. Jeśli Prezes ma inny kredyt, np.: na 2 mln zł – pytam także o taki. Jestem takim samym człowiekiem, jak taki lub inny prezes. Ja takiego kredytu nie dostanę, bo dla nich jestem gorszy. Ja sobie nie pozwalam na takie traktowanie i dlatego trzymam się od nich z daleka”.

 

Tyle od czytelnika. Ciekawe. Umowy w gh nie podpisze. Nie musi. Temat retailu promuje wśród znajomych. Bez prowizji. I odsetek.

P.S. Dziękuję za zdjęcia z Turcji. 

 

 

 

Wyleczeni-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„Witam,
czytam Pana bloga, niestety dopiero niedawno go odkryłam. Jestem w bardzo podobnej sytuacji, jak bohaterowie Pana bloga. Uwierzyłam w czyjeś zapewnienia, które były na tyle dla mnie sugestywne, że pozbawiły mnie jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego i pogrzebałam cały majątek swojej rodziny. W ciągu dwóch lat (2007-2009) otworzyłam i prowadziłam apteki w centrach handlowych: Galeria Zielone Wzgórze w Białymstoku oraz Olimp i Real w Lublinie. Wszystko upadło z wielkim hukiem: sprawy sądowe, komornicy, właśnie spodziewamy się, że wkrótce komornik wyznaczy termin licytacji nieruchomości, w której zamieszkuję z rodzicami, synkiem i z partnerem, bo nie jestem i nigdy nie będę w stanie spłacić hipoteki obciążonej na kilka mln zł (dokładnej kwoty nawet nie znam, bo dojdą odsetki i inne koszty, pewnie nawet nie wystarczy na zaspokojenie wszystkich wierzycieli).

Pisał Pan o planowaniu złożenia zawiadomienia do Prokuratury w sprawie popełnienia przestępstwa oszustwa przez zarządców galerii handlowych. Czy toczy się postępowanie karne w tej sprawie i czy prokurator tego nie umorzył?

Ja składałam takie zawiadomienia w sprawie konkretnej osoby, która mnie oszukała, wskazałam też na możliwość istnienia zorganizowanej grupy przestępczej, bo moim zdaniem osoba ta była zwykłym naganiaczem i dzieliła się z zarządami galerii albo z firmami, które decydowały o doborze najemców pieniędzmi, które w ten sposób wyłudzała.

 

Śledztwo trwało 4 lata, było kilka razy umarzane i po moich skargach wznawiane, teraz kolejna skarga nie przyniosła skutku. Osoba, która mnie oszukała, bezkarnie korzysta z wyłudzonych pieniędzy- znam jeszcze dwie osoby, które w ten sam sposób i w tym samym okresie naciągnęła na punkty w centrach handlowych, też właścicieli aptek.  Nie stawiała się na wyznaczone terminy przesłuchań, dostarczając zwolnienia lekarskie. W końcu prokurator umorzył, stwierdził, że zebrał wystarczający materiał dowodowy, bo okazało się, że z przesłuchanych pracowników działów najmu nikt jej nie znał- albo nie przyznał, że ją zna. Sąd przyklepał postanowienie o umorzeniu. Nie pomogła też skarga „do Ziobry”.

Dzięki Pana blogu odnalazłam innych ludzi, którzy zostali wprowadzeni w błąd i okradzeni przez tę samą kobietę- to jubilerzy z wpisu z 25 stycznia 2015r.

Jednak wydaje mi się, że ci ludzie nie chcą działać, a gdyby zechcieli przyłączyć się do śledztwa, razem moglibyśmy do czegoś dojść. Co więcej, moglibyśmy odnaleźć więcej osób pokrzywdzonych- gdyby Pan zechciał umieścić odpowiedni wpis na blogu.
Blog pomógł już ludziom- tym, którzy już się przeliczyli i tym, dla których jest przestrogą, jednak odnoszę wrażenie, że ci ludzie nie będąc pewni, czy odniosą z tego jakąkolwiek korzyść dla siebie, nie chcą się angażować. Jeśli chodzi o bohaterów wpisu z 25 stycznia 2015r., to chyba oszustka skutecznie ich nastraszyła. Boją się Rutkowskiego, albo innych jej zmyślonych kontaktów. W takim razie oszustka nadal będzie działać bezkarnie.

Miałam nadzieję, ale chyba już ją straciłam”.

Witam panią.

Dziś przeczytałem i  publikuję. Odniosę się do pani pytań i przemyśleń szczegółowo tutaj. 

Na razie proszę podesłać oryginały tych zawiadomień i kopię pisma jak to pani określiła „do Ziobry”. Potwierdzam, że jubilerzy się boją. Z moich informacji wynika, że prokuratura umarza tego rodzaju doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Umarza. Potwierdzają prawnicy prowadzący tego rodzaju sprawy. Obrazowo ujmę to tak. Jak glejak pani wskoczy do głowy to problemu nie ma. Jak wskoczy do mądrzejszej to trąbią o tym od Bałtyku,aż po Tatry. Pani rozumie? Na dziś to tyle. Z pani listu wynika,że nie ma sensu otwieranie aptek w gh. Wiem, że Ziko ma wydłużone terminy płatności. A taki tam ruch jak do 500plus.

Wiem to nie od dziś. To jest usankcjonowane bagno. O prokuraturze, służbach, współpracy innym razem. Sprawa jest w toku i pojawiają się nowe. Dlatego też zadzwonię do pani w tej sprawie. Jest ich dużo. Przybywa. Ludzi skończonych jak pani. Dług, egzekucja i komornik-to nie jest glejak. Więc być może się pani odbuduje. Na blogu ma pani namiary. Kto i jak może pomóc. Może to zabrzmi dziwnie w tym kontekście, ale mimo wszystko-pozdrawiam.

 

 

W blasku łapówek-poradnik najemcy

Sporo doniesień z różnych stron świata na różne tematy. Wojna światopoglądowa na wielu płaszczyznach nabiera rozpędu. Żyjąc w bańce mydlanej można odnieść wrażenie, że te kolorowe refleksy zostały policzone jak przeliczeni -nie klienci gh.

Od czego zacząć. Od niemieckiej prasy.

http://wyborcza.pl/7,75399,20577390,niemcy-rzad-zacheca-obywateli-do-robienia-zapasow-zywnosci.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza

cc

http://niezalezna.pl/84987-robcie-zapasy-jedzenia-i-wody-pitnej-w-niemczech-panika-rzad-kaze-gromadzic-zywnosc#.V7mG0Jweyl8.facebook 

Warto podglądać sąsiadów. Ten news jest zwiastunem zwiększonych obrotów w tamtejszych dyskontach.

Tymczasem za miedzą protesty. W Warszawie rozkręca się temat nie budowy gh w Wilanowie. Wojciech Fibak też  dołączył do akcji przeciwko budowie centrum handlowego.

cccc1

Fan peage żyje.

https://www.facebook.com/miasteczkoprzyjazne/photos/a.679898725439433.1073741829.679890458773593/1043418295754139/?type=3&theater

Doniesień prasowych na ten temat przybywa. O tym, że nie potrzebna. Są też i takie, że potrzebna. Z nieoficjalnych rozmów wynika, że z tego pomysłu -nic nie będzie. Czyli gh-nie powstanie. Zarobią kancelarie prawne. Te broniące pomysłu jak i te które uzasadnią, że decyzja radnych- jest racjonalna.

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,celebryci-z-wilanowa-nie-chca-galerii-handlowej,209005.html

Niemniej jednak lektura rożnych stanowisk jest interesująca z czysto socjologicznego punktu widzenia. Bo z biznesowego- nie ma sensu. W sensie, że dla najemców. Tam udupionych czynszami jest tyle knajp, kawiarni i firm usługowych, że budowa molocha byłaby symbolicznym wbiciem gwoździa do trumny. Osiedle frankowiczów częściowo obgryza paznokcie dumając skąd wytrzasnąć grosz na raty. Złotówkowicze zresztą nie są w lepszej sytuacji. Ich raty to zapłata za marzenia życia w exluzywnym otoczeniu, które ma tyle  wspólnego z wyjątkowością co gh z zarabianiem pieniędzy. Argumentacja inwestora jest nie tylko zabawna, ale ciekawa sama w sobie. Facet tłumaczy, że zapałki służą do rozniecania ognia. Coś w ten deseń.

Przenieśmy się do Nysy. Tam też zadyma o gh. Tym razem w blasku potencjalnych łapówek. Na ile te sugestie są prawdziwe z daleka trudno ocenić. Niemniej jednak zgoda na budowę Dekady budzi kontrowersje. Protesty były tam już dwa lata temu. Po zmianie władz temat wrócił. Trudno oprzeć się wrażeniu, że radni żyją dietą, a nie tym co realnie niesie ze sobą budowa gh w takim mieście jak Nysa. Nie mają czasu czytać i myśleć.

http://innpoland.pl/129001,wladze-miasta-nagiely-plany-przestrzenny-pod-inwestora-poslowie-oskarzaja-o-korupcje-ratusz-sie-broni

 

Tymczasem w Tarnowie radni poszli po rozum do głowy i nie zgadzają się na dobudowę kolejnych 40 tysięcy metrów kwadratowych w ramach gemini jasna park. I co ciekawe, słyszalne są gorzkie żale. Że inwestor (Rafał Sonik) tyle robi dla ludzi. Pomaga. Dzieli się. Współczuje. A tutaj taka niewdzięczność. Pół tysiąca podmiotów nie chce tej rozbudowy. „Dyrektor Nowak” w swojej argumentacji poraża swoją niekompetencją.

http://www.gazetakrakowska.pl/strefa-biznesu/wiadomosci/wydarzenia/a/rozbudowa-gemini-stanela-pod-znakiem-zapytania,10151840/

Mieszkańcy Tarnowa znają historie bankrutów zarówno z tarnovii jak i gemini jasna park.

Ciekawe jaką ostatecznie radni podejmą decyzję. Może trzeba tam odprawić mszę w tej intencji,  a tacę przeznaczyć na cele charytatywne? Tak czy inaczej blog przeliczeni w małym stopniu przyczynił się do tych działań. Informacyjnych. Czyli charytatywnego uświadomienia, że nigdy w Tarnowie nie było milionów ludzi, a Sonik ze swoją ekipą akolitów napici mszalnym winem zaklinają rzeczywistość.  W budowanej gh w Tychach przepchniętej kolanem po latach opóźnień klientów nie będzie. Tymczasem Bob budowniczy vel Rafał pisze banialuki na swoim fanie.

bob

(…)”Tamtejszy Gemini Park oddaliśmy do użytku w 2010 roku. To nie tylko sklepy, ale przede wszystkim filozofia działania. Filozofia polegająca na wychodzeniu naprzeciw oczekiwaniom lokalnej społeczności. Wspieraniu akcji charytatywnych, kulturalnych i sportowych. Miesięcznie to miejsce odwiedza 500 tysięcy osób, co oznacza że statystyczny Tarnowianin jest tam raz w tygodniu.(…)

https://www.facebook.com/rafalsonikofficial/photos/a.217505465017501.37085.211390418962339/832979433470098/?type=3

Gh w Tychach nie ma racji bytu. Chyba że sąsiad czyli tesco opuści definitywnie żaluzje.Dla najemców zero perspektyw. Czynsze proponowane-odrealnione. Przyszli bezrobotni pójdą -po konsumpcji odpraw do mopsów- a nie gh. Milionów ludzi nie będzie w tym średniej wielkości mieście (129.000 mieszkańców).

 http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/kopalnie-do-likwidacji/8znmnn

Mapki już krążą pomiędzy ludźmi. Dwa miliony zasięgu gh w Tychach to cytując klasyka „obraza inteligencji”. Inaczej mówiąc ktoś pluje Ci w twarz, a plujący zaklina, że to ciepły deszcz. Zresztą gemini się jeszcze nie wyeksploatowało jako temat. Mam czas.

Jak skończył ten najemca gemini park w Bielsku Białej?

 fota

Zawałem. 

Jak skończył zamknięty w piątek megapunkt? Odsyłam do zarządu. 

Zostawmy to centrum na razie.

Istotne, że mamy do czynienia z mediami z prawdziwego zdarzenia. Okazuje się, że „ciągle rośnie” to nic innego jak spada. Czyli pogrom. Wywiadownia gospodarcza zrobiła swoje.

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/rzez-malych-sklepow/6047yk

Dziennikarze ujawnili też jak Alma ukrywa porażkę.

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/alma-krakowski-kredens-wyniki-finansowe,218,0,2134746.html

W Lublinie w gh w tarasach zamkowych Almę wykończyły czynsze i smród. Zbudowana na żyłach wodnych gh zabezpieczana przez górników z Bogdanki-nie dała rady siłom przyrody. Dlatego Almę w Lublinie-zabił nie tylko czynsz, ale i smród.

http://www.almamarket.pl/franczyza

Powróćmy na chwilę do stolicy. Smród w przypadku gh Wilanów byłby ukrytym bonusem-niespodzianką w promocji. Do czynszów. To oczywiste. Zalewowe tereny. Stąd pomysł, aby na dachu zbudować parking. Lądowiska dla helikopterów-nie przewidziano.

Idźmy kawałek dalej. Kolejny sukces tzw. franczyzy. Polecam lekturę.

http://franczyzawpolsce.pl/aktualnosci/7007-siec-dairy-queen-zamknela-ostatni-lokal

I ciekawostka. Jak jest na Madziarach.

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/handel/tesco-przygotowuje-sie-do-sprzedazy-swojego-biznesu-na-wegrzech/q93mk1

Upadek tesco w Polsce  to tylko kwestia czasu. Pierwszy duży death malls. Z pasażami, konwenansem. Na łeb. B1 czyli pseudomarket spółki zarządzającej nieruchomościami i opychającej franczyzę-nie podniesie tonących mallsów. To taka zapchajdziura. Ten B1. Wchodzi po bankrutujących dużych sklepach. Jest już w gemini w Bielsku Białej.

Temat retailu ma różne oblicza. Dziękuję za linki, zdjęcia. Podsyłane wątki.

Istotą jest : nie daj się nabrać. Nie przepłacaj. Nie zaciągaj kredytów na boksy w gh, nie wierz w podawane dane, nie ufaj zarządom gh, pośrednikom, przedstawicielom i naciągaczom na franczyzy. Nie daj się wydoić.Nie inwestuj. Patrz co robią. Sąsiedzi.

Pozdrawiam.

 

 

 

 

 

 

Rowerem na zakupy-poradnik najemcy

Z cyklu znalezione w sieci. Na poprawę nastroju fitnessowym sprzedawcom suplementów diety i dojeżdżającym na zakupy rowerami.

galeria_handlowa

– Powinno się to potraktować jako wstęp do stworzenia dróg dojazdowych do znajdujących się w tym rejonie sklepów z których rowerzyści by mogli bezpiecznie korzystać – dodaje. Wyjaśnia, że na pewno mieszkańcy Poznania, Lubonia, czy Komornik chętnie będą korzystali z rowerów podczas wyjazdów na zakupy.

Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/motofakty/a/poznankomorniki-najkrotsza-trasa-rowerowa-na-swiecie,10502072/

Retail winners champion 2016.

 

Spieprzaj dziadu-poradnik najemcy

Ikoną handlu ulicznego w stolicy jest sprzedawca czosnku. Czy zima, wiosna czy lato, dzielnie pilnuje czosnku.

dziadziu1

To nie jest jego czosnek. Człowiek dorabia do skromnej emerytury. Zjawisko coraz częściej obserwowane na ulicach świadczące o zaradności właściciela czosnku, truskawek czy śliwek. Seniorzy wynajmowani są przez hurtowników jajek za kilka złotych pracy/h. 

Babcie jak kury na grzędzie wprawdzie nie wysiadują jaj, ale kilka złotych wysiedzą.

fejsk

Coraz częstsze obrazki dorabiających seniorów. Karanych przez miejską straż w otoczonej nimbem dynamicznego rozkwitu Warszawie. Pospolity handel wraca na ulice z bagażników, na maskach czy pod parasolami.

I powstaje pytanie, gdzie ustawiają się w tym mieście kolejki. Oprócz kolektur totolotka.

 

waga

W napięciu oczekujący pilnują swojego miejsca, bo dziś kilogram za jedyne 85 złotych. Nieopodal przed wejściem do sądu ulotkowi rozdają namiary na kancelarie prawne.

Archaiczny przepis o zakazie reklamy dla jurystów sprawia, że pod nosem Temidy łapie się potencjalnych klientów. Coraz rzadziej liczy się jakość. Na topie jest cena. Czyli jak najtaniej. Nawet taka marka nie ma nabywców.

zara

Wczasowicze mogą jednak liczyć na franchisową biedrę.

japonki

A biorcy belgijskich czekoladek na spokojnie opisać mechanizm oszustwa badany przez CBŚ.

20160628

Wkład własny, kredyt, sfałszowane wyniki finansowe i czekanie na zaobrączkowanie franczyzodawcy. Bo dawcy nie wiedzą, że coraz więcej ludzi wie o co w tym chodzi. Za Twoje pieniądze rozbujać biznes. Przykładem jest BGŻ PNB PARIBAS. Dynamicznie sprzedawał ten bank franczyzę. Po zdobyciu klienteli i rynku dziś bank już franczyzy nie sprzedaje. Przejęli te punkty. I prowadzą je sami. Dlatego czytanie nie wprost między wierszami jest ważne. Np. na znanym blogu, znanego ekonomicznego dziennikarza, autora książek i bloga.

W jednym z ostatnich wpisów czytamy o bankach. Autor Maciej Samcik zauważył ciekawą prawidłowość.

„Otóż przeciętny posiadacz konta bankowego w ciągu miesiąca ma ze swoim bankiem mniej więcej 17 interakcji. Z tego aż siedem to odwiedziny serwisu bankowości internetowej (aby sprawdzić saldo albo wykonać jakąś transakcję), kolejne cztery to połączenia z infolinią banku lub telefonicznym call centre, a trzy – odwiedzanie banku za pomocą smartfona lub tabletu. Przeciętny klient banku tylko raz w miesiącu ma styczność z placówką bankową. (…)

To chyba zła wiadomość dla większości polskich banków, które bardzo wolno zmniejszają sieć placówek i niewykluczone, że zaraz obudzą się z ręką w nocniku. To co czeka polską bankowość – jak i zachodnioeuropejską – przepowiadają zmiany, które już nastąpiły w krajach skandynawskich, w których społeczeństwa stosunkowo łatwo przyjmują nowoczesne sposoby bankowania i migrują do płacenia bezgotówkowego”. 

Warto tekst doczytać w całości.

http://samcik.blox.pl/2016/07/Polskie-banki-czeka-istna-rzez-Nie-wierzycie-To.html

I zestawić to „między wierszami” w kontekście zapowiedzi kolejnych banków, które zamierzają nadal sprzedawać franczyzę za pieniądze biorcy. Lub znów sprzedawać po zawieszeniu sprzedaży.

Z tekstu wynika że, ten trend się nie zmieni. Uruchamianie franczyzy dla biorcy-nie ma sensu.

Dziadziuś handlujący czosnkiem być może smartfonem do banku nie chodzi, ale nadchodzące „pokolenie” emerytów już dziś wie co, jak i do czego służy. Frankowicze jeszcze nie wiedzą, że ich syzyfowa praca nie ma sensu i jeśli dobrną do ostatniej raty za życia to do banku nie będzie po co pójść. W najlepszym układzie będzie zero złotych i głodowe emerytury.

Tym ostatnim odpowiedziano „między wierszami” historycznym klasykiem.

 

naklejka

 Klasyka. Czyli jak zrobić ludzi w konia. Pustosłowie.

lewy

Puste jak ten pustostan. W promocji. Z ręką w nocniku zagryzając czosnkiem.

Czy tutaj, aby nie było walizek? Jeśli strzelają bomby to spada ruch turystyczny-nie tylko samolot. Spada też sprzedaż walizek lotniczych. Są jednak i tacy, którzy twierdzą, że ciągle rośnie. Czosnek rośnie. I gul ludziom też rośnie. 

 

 

Całymi rodzinami-będą płacić-poradnik najemcy

Co do zasady blog Przeliczeni jest jednym z wielu nośników przeróżnych informacji i zdarzeń z otaczającej rzeczywistości.  Czymś oczywistym jest fakt odczarowywania rzeczywistości. I czymś logicznym, aby w jednym miejscu zebrać nie tylko różne zdarzenia czy ludzkie błędy, ale aby wykazać, że gh należy zburzyć.

To ekstremalne rozwiązanie jest rzecz jasna-nie do zrobienia-ale mit-jak najbardziej. Mit.

I jakaś część pracy została wykonana. Czytelnicy podsuwają różne tematy, aby napisać o tym czy tamtym. Jedną z propozycji jest leasing. Czyli ktoś daje Ci coś lub kogoś w zmian za pieniądze. Zatrzymajmy się dziś przy samochodowym. Najbardziej rozpoznawalnym, popularnym i praktycznym.

Czyli pozwalającym dotrzeć np. niezawodnie do klienta jeśli mówimy o nowym samochodzie. Jest jeden ważny szczegół. W relacji dawca biorca jesteś numerem. Bankowym. Czyli powiedzmy masz flotę czy jeden pojazd i płacisz raty. Musisz jednak pamiętać, że w przypadku dwóch niezapłaconych rat masz na głowie numer 22 z przodu. I jeśli nie zapłacisz-samochód tracisz. Ten trafia z automatu do sprzedaży po takiej cenie jaką zażyczy dawca.  Nie ma dyskusji. I nie ma znaczenia czy płacisz regularnie od iluś lat. Dwie nie zapłacone i zostajesz w sandałach.

Retail też ma umowy leasingowe. Leasingujesz płytki i zasada jest też taka (pośród wielu), że na opuszczenie lokalu masz trzy dni. Czyli leasing samochodowy wydaje się być bezpieczniejszy, bo tu masz dwa miesiące. Całe 62 dni. Takie zasady stosuje RCI- firma leasingowa, której usług-nie polecam i przestrzegam. Był taki moment kiedy różni ludzie w krótkim czasie dzwonili kilkanaście razy dziennie.

Pani windykator, która stała się smartfonem nie potrafiła zrozumieć elementarnych spraw. Że jesteś gdzieś, rozmawiasz z kimś, że to nie jest dobry moment itd. I za smartofna-się obraziła. 

Powstaje pytanie, gdzie trafią poleasingowe auta? Błyskawicznie- na sprzedaż. Też do komisów samochodowych. Jednym z nich jest-był-trudno to dokładnie ustalić komis z Warszawy. Do skorzystania z usług firmy J&J namawiał prezes katowickiej korporacji taksówkarskiej, żeby skorzystać, bo to okazja.  Poleasingowe auta, w dobrych cenach. To był maj br. I dziś z ciekawości  zajrzałem co to za okazja.

auta

https://www.facebook.com/zarabiajnareklamie/photos/pcb.438455162968810/438454989635494/?type=3&theater

Docieram do człowieka, który skorzystał z oferty. Maciej Przewłocki:

-„Mieszkam w Świebodzinie. W ręce wpada mi ulotka z reklamą 600km za 600 złotych. Z dofinansowaniem do raty co miesiąc. Czyli za przejechanych 600 km firma płaci 600 złotych netto za to, że na samochodzie jest reklama Samsunga.  Przyjechał właściciel Piotr Sz. Z przedstawicielem Getin Banku. Szukam samochodu transportowego, bo naprawiam maszyny do szycia i jeżdżę po całej Polsce. Miesięcznie to 2000-3000 km. Właściciel zciągnął dla mnie samochód jakiego szukałem bo na stanie nie miał. Chodziło o peugeota partnera. I on mi go znalazł. Podpisałem umowę na kredyt. Rata 1040 złotych/mc. Umowa z J&J na 8 lat, na tyle samo z Getinem. Do tego kupiłem urządzenie do pomiaru kilometrów. Łącznie 57.000 złotych. Bez dodatków koszt wyniósłby ok. 44.000 złotych. Chciałem jednak jeżdżąc po Polsce te 600 złotych na dwa baki zarobić. Okazało się jednak, że to oszuści. Znaleźli sposób na sprzedaż aut. I na prowizje dla siebie. Nie zapłacili mi żadnej faktury. Firmy nie można namierzyć. Prokuratura nie wszczyna śledztwa nawet w sprawie.  Wydałem pieniądze na firmy windykacyjne, które rozkładają ręce informując jedynie, że ta firma działa pod jakąś inną nazwą.

Samsung nic nie wie na temat współpracy. Getin umywa ręce pomimo, że jest współwłaścicielem tego auta. Około stu ludzi zostało z ręką w nocniku, a dokładnie z samochodem w garażu i ratą na głowie. Choć pracownik z Getin Banku opowiadał, że to firma godna zaufania. Pisałem do nich. Ich to nie interesuje. Podpisałem umowę z żoną więc to jest sprawa pomiędzy mną, a J&J. W rezultacie zapłacę za ten samochód podwójnie. W mojej sytuacji jest ok. 100 osób w Polsce.  Zgłosiła się kancelaria prawna z Niemiec która chciała nam pomóc. Okazało się, że ktoś z Polski się pod nią podszył i niemiecki prawnik zgłosił tam doniesienie do prokuratury, że w Polsce używa się jego nazwiska”.

Tyle rozmówca. Fan peage jest uzupełnieniem.

https://www.facebook.com/Anty-JJ-Group-923307034417910/?fref=nf

Wydaje się, że kredyt-nie leasing-jest mimo wszystko bezpieczniejszą formą pozyskania auta. Niemniej jednak obserwując otaczającą rzeczywistość trudno oprzeć się wrażeniu, że dochodzimy do pewnej ściany. Bo ten sposób na sprzedaż samochodów ma jeden plus-pozostaje ten samochód. Bez wpływów za reklamę, ale jest. Od prokuratury nie należy zbyt wiele wymagać. Tym bardziej, że dzisiejsze doniesienia prasowe nie pozostawiają złudzeń.

http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/cbsp-rozbito-gang-ktory-wyludzil-ok-140-mln-zl-na-fikcyjnej-sprzedazy-zlota-i-srebra/yhrpn2

„75 tysięcy – tyle osób miała oszukać Pożyczka Gotówkowa z Gdańska, przez pierwsze lata działająca pod szyldem PKF Skarbiec. Dla porównania – liczba pokrzywdzonych przez Amber Gold to „zaledwie” 18 620 klientów”.

Cały tekst: http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,20489988,amber-gold-to-jeszcze-nic-pozyczka-gotowkowa-oszukala-przynajmniej.html#ixzz4GGz040im

I jeszcze jedno. Czytelnik namawia, żebym napisał o frankach, frankowiczach i o tym co z tym związane. To napiszę w takim razie o czym nie czytałem.

Jest pośród czytelników wielu ludzi. W zdecydowanej większości ich nie znam. Ale zacytuję mniej więcej w przybliżeniu jednego z nich. Nie jest ekspertem. Nikt go o zdanie nie pyta, ale uważa, że cena franka w przeciągu najbliższych pięciu lat może podskoczyć do 6 złotych. Tym samym euro- czyli czynsze-też pójdą w górę.

Skąd o tym „wie”? Dużo czyta. Szuka. Porównuje. Jego zdaniem ludzie powinni przestać płacić te kredyty. Ostatnie propozycje dla tej grupy „nieodpowiedzialnych, łatwowiernych i  łatwodojnych” wg posłanki Nowoczesnej z Poznania- nie załatwiają sprawy.  Czytelnik jest zdania, że jedynym rozwiązaniem sensownym jest przestać płacić kredyty we franku.

Moim zdaniem to nierealne. Niepłacenie. Tomasz Sadlik po przegranym procesie wyjechał do Hiszpanii. Tam pracuje. Z Pro Futuris-niewiele zostało. Dlatego też spekulanci i cwaniacy (wg części opinii gawiedźnej), którzy zaciągnęli kredyt we franku muszą wiedzieć, że najwięcej eksmisji z mieszkań i domów było w Hiszpanii. Dlatego całymi rodzinami-będą płacić. Tam jednak jest Podemos. Podali im rękę i zajmują się bezdomnymi. Konkret.

Wydaje się, że po wzroście w handlu detalicznym (ok.6 procent)- efekt 500 plus i spadku bezrobocia oraz zapowiedziach wzmocnienia gospodarki-czeka- świetlana przyszłość. Nastroje społeczne- idą w górę.

 P.S. Pozdrawiam nowych znajomych z Biura. 

 

 

 

Jak zarabiają złote kutasy-poradnik najemcy

Piotr (l.42) . Były najemca galerii handlowych zaliczył czołówkę retailovych gigantów. Czyli:

-wileńska (Wawa),

-arkadia,

-złote tarasy,

-manufaktura (Łódź),

-stary browar (Poznań).

Do tego dorzuca jakąś gh w Rzeszowie. W szczycie rozwoju firmy zatrudnia 18 osób.

Dziś ze sklepów pozostała wyspa skarbów w Złotych kutasach lampionów zwisających ponad głowami przechodniów.

szczury

Współpraca z arkadią była początkiem końca.

-Podnieśli mi czynsz o 180 procent.  Początkowo złapali nas na niższą stawkę w pierwszym roku. Widzieli obroty. Podnieśli najpierw o 40 procent. Policzyli naszą marżę. I za 24 metrowy lokal wychodziło 28 tysięcy złotych.

złote tarasy.

-Po 10 latach postawili mi ultimatum. Mam opuścić lokal. Postawić wyspę. Na 8 miesięcy przed wygaśnięciem umowy. Nie zawsze płaciłem w terminie czynsze. Mają moją kaucję, obracają tymi pieniędzmi od prawie 10 lat. Nie ma to jednak znaczenia. Zamykam sklep. Pozostała mi wyspa.

 

stary browar.

 

-Miałem stumetrowy lokal. Nie wyrabiałem z czynszem. Sąsiad chciał się zamienić. On wziąłby mój, ja jego. Postawili warunek, że ma zrobić kapitalny remont, wymienić płytki i światła. On się nie zgodził. Kulczykowa nic do tego nie miała. Ona się tym nie zajmowała. Tam była ciągła rotacja najemców. Nie było mowy o obniżkach czynszów. Żaden argument nie przemawiał.

 fort wola.

-Byli elastyczni. Tam nie było klientów. Najemcy uciekali. Zresztą jak pan widział ta gh pada.

W portfolio najemcy jest jeszcze dworcogaleria wileńska i manufaktura. Ten 42 letni bankrut jest jeszcze chodzącym przykładem jak działa ten system. Dziś jest wyautowany. Poza nawiasem. 

Jako, że nie mam w zwyczaju szukania na własną rękę konkretnych ludzi w konkretnych gh tak się składa, że wciąż sami się pojawiają. Zaciekawił mnie wątek Kulczykowej. Do tej pory nie było sygnału ze starego browaru-miejsca kultury, sztuki i nauki. Okazuje się jednak, że etos i tam miał walny udział w niedorozwoju tzw. przedsiębiorczości. Stary Browar zasługuje na odrębne w takim razie podsumowanie. Takich jaj jak tam z frekwencją nie było nigdzie  w Polsce. Stara sprawa. Warta odkurzenia. Ale to przy okazji w ramach ciekawostek.

Po tym krótkim spacerze po retailovych płytkach pointa jest taka: miałeś chamie złoty róg.

Z Piotrem „od gier” mamy się spotkać w przyszłości. Może się uda. Jeśli wytrzyma. Nie wie ile ma długu. Kary, odsetki, odsetki od odsetek. Skończony człowiek.

Jak to było w tym bełkocie? Nie znają się? Płytki muszą zmienić. Jak to było w tym bełkocie? Personel do dupy-do wymiany. Jak to było w tym pijarowskim tabelkowym bełkocie? Za mało mamy metrów na głowę? Złote kutasy zarabiają? W którym momencie? I na czym? Na kaucjach, windykacjach? Zajętych domach czy wyciętych rogówkach oka? Gdzie są geniusze od sprawdzonego know how? Naganiacze do gh? Gdzie jest cała retailova banda białych kołnierzyków? 

Słownik jest zbyt ubogi żeby wyrazić to bezdenne dno. „Zmieniamy się dla Ciebie”. Na zasadzie jak wyżej.

„Postanowiliśmy dla naszych klientów zdywersyfikować marki”.

„Ze względu na naszych klientów postanowiliśmy zmienić brandy”.

„Nasi klienci zwracali uwagę, że chcieliby nowych marek”.

„Wygasła umowa”.

Dlatego nie podpisujcie umów w gh.

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh pamiętaj, że autor tego bloga zna osobiście kilkoro ludzi, którzy zarabiają pieniądze i nie są zadłużeni w gh. Setki zawstydzonych, tysiące wystraszonych, bez względu na wiek, płeć, wykształcenie i doświadczenie. Chamom pozostanie prędzej czy później-cytując klasyka-jeno sznur. 

Tesco się szczypie o parę groszy-poradnik najemcy

Kolos, który wydoił rynek powoli-wprawdzie nie po angielsku- ale w kilku miastach żegna się z klientami. Ten galerio-centro-rozrywkowy koncept dbał o to, aby informacje o nierentowności nie widziały światła dziennego. No bo jak tu się przyznać, że rynek jest wydrenowany, wyciśnięty, a koncept się znudził?

Jako pierwszy informacje o problemach całej sieci podał słowacki tabloid, za nim poszedł czeski Blesk. Potem nieśmiało news się pojawił w Polsce-że do kupienia jest cała sieć w Europie Środkowo Wschodniej. Na razie jednak trwają przygotowania do wkrótce zamknięcia w 7 miastach. W Rzeszowie zostanie jedno-pod szumnym dodatkiem extra- z najemcami.

To do zamknięcia to puszka bez najemców. Pracownicy mają szansę szukać zajęcia np. w Kauflandzie, którego pojawienie się w sąsiedztwie doprowadziło do zamknięcia tej małej hali.

Wydawać by się mogło, że dla takiego pracodawcy odprawa w wysokości 5000 złotych na głowę to raczej kwota do przełknięcia. Okazuje się jednak, że roszczenia zwalnianych pracowników to dla giganta -za dużo. Pięć tysięcy złotych to za dużo.

Apele o bojkoty są nieskuteczne. Ostatni na Litwie dotyczył cen. Cena kalafiora podskoczyła z trzech dawnych ich pieniędzy do 3 euro. I ludzie się wkurzyli. Zapowiadali, że przez trzy dni nie będą robili zakupów w sieciach handlowych. Na ile kalafiorowy bojkot dał się we znaki sieciom – tego już media nie podały.

Lokalne w Rzeszowie jednak szczegółowo informują o tym, że Tesco jałmużny w wysokości wspomnianej -wypłacić nie zamierza.

http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/rzeszow/a/tesco-zamyka-market-przy-ul-broniewskiego-w-rzeszowie-beda-zwolnienia-z-pracy,10448028/

Należałoby wezwać do bojkotu tej sieci w Polsce skoro traktują ludzi jak Haitańczyków na polach trzcinowych.

Na śląsku (Chorzów, Mysłowice, Dąbrowa Górnicza) pod młotek pójdą trzy koncepty typu convenience. Dziennikarze próbowali ustalić o co chodzi z tym biznesem, ale jak czytamy w Dzienniku Zachodnim:

– „Chcemy, aby nasz biznes był silny, trwały i konkurencyjny – również w aspekcie zysków i kosztów. Po szczegółowej analizie podjęliśmy decyzję o zamknięciu siedmiu sklepów typu convenience z powodów biznesowych – odpisali nam bez konkretów pracownicy biura prasowego firmy, gdy zapytaliśmy o powody tej decyzji”.

Dalej czytamy, że ikona polskich gh w Katowicach nabrała retailovej wody w usta.

Czy podobne zmiany szykują się w większych sklepach Tesco?-zastanawia się gazeta.

„Nie wiadomo. Największy sklep w naszym regionie jest w Silesia City Center w Katowicach. W SCC nie chcą jednak rozmawiać na ten temat. – To są informacje poufne – usłyszeliśmy w biurze dyrekcji SCC”.

http://www.dziennikzachodni.pl/strefa-biznesu/a/tesco-zamyka-trzy-markety-na-slasku-i-w-zaglebiu-co-z-innymi-sklepami,10428487/

Na razie nie wiadomo jak tesco rozliczy się z ludźmi, ale wiadomo, że kariery-nie zrobili. Być może dostaną deputat albo możliwość korzystania z mega wyprzedaży przewidzianej właśnie na sierpień.

W Gdańsku też czekają na deputaty.

http://trojmiasto.eska.pl/newsy/tesco-sie-zwija-w-calej-polsce-zwolnienia-grupowe-i-zamykane-sklepy-gdanski-hipermarket-do-likwidacji/215140

W Legnicy jedno idzie pod klucz drugie w gh Ferio na razie -zostanie. Jak informuje lokalny portal klienci mogą spać spokojnie i dodaje:

„Przypomnijmy, że brytyjska sieć jest też właścicielem domu handlowego Savia. Od dwóch lat budynek przy Najświętszej Marii Panny stoi pusty, a Tesco bezskutecznie szuka na niego kupca. Podobnie zresztą, jak w przypadku pobliskiego placu po targowisku „Manhattan”.

http://fakty.lca.pl/legnica,news,60059,Tesco_zamyka_supermarket_na_Piekarach.html

 

Oto wizualizacja Tesco w Polsce. I odpraw dla pracowników. Czyli stały bywalec dworcogalerii katowickiej. Galeryjna popielniczka  robi obroty 24h. Jak w tesco.

 peto

Ilu najemcom galeryjnego spożywczaka wręczono na odchodne te eco-torby?

Apelujemy do ludzi „z Tesco”. Zapłaćcie ludziom godne odprawy. 

I jeszcze jedno. Sugeruję nie podpisywanie żadnych umów w pasażach sieci Tesco. Nie podają precyzyjnych danych. Nie wiadomo-kto i kiedy to kupi-i jakie przedstawi warunki. Fałszowali wyniki. Wprowadzali opinię publiczną w błąd. Bezkarne święte retailovo-spożywcze krowy nie mają paru groszy żeby rozliczyć ludzi. „Negocjują”. 

 

Hiperszwindel-poradnik najemcy

Zmiany klimatu są zauważalne gołym nie tylko tyłkiem na plaży, ale też okiem. Nic jednak nie smakuje tak jak woda ze studni czy zapach wsi. Dla niektórych jednak to smród dlatego też tyle wokół dobrych słów. I uniesień parareligijnych. Istotne są wykrywacze metali przy dworcogalerii krakowskiej, które warto zainstalować na stałe. Nie ma różnicy czy startuje boeing czy pendolino. To jednak kosztuje, zatem nie ulegajmy wrażeniu, że oto niewidzialna ręka ochroni nie tylko dobytek. Ten ostatni suma summarum nie ma większego znaczenia. Wakacje to kicha dla tzw. najemców vel ludzi bizu w sensie, że nessu. Korzysta biedra.

Wg jakiś danych 40 tysięcy dziennie robi obrotu, a pięćset plus daje w sumie minus temu co wokół np. w Parczewie i okolicach. Senne, małe, kameralne miasteczko z zadbanym rynkiem i fontanna a la di trevi na środku nie przeszkadza lokalnym autochtonom oddawać mocz pod drzewami zadbanego parku w środku dnia zapijając Perłą z biedry. Co ciekawe rynek nie świeci pustostanami choć czynsze ponoć na poziomie 2000 złotych miesięcznie. Pięciu fryzjerów, cztery sklepy z zabawkami. Buty, bielizna nocna i dzienna. I biedry, stokrotki, żabki jakby schowane w cieniu skandali handlowych. Miasteczko seniorów. Z nadzieją czekają, aż wrócą dzieci i sypną jakim funtem szterlingiem. I jest. Galeria. Nieprawdopodobny skok w XXII wiek-jak na główkę- w okolicznych lasach do niezagospodarowanych turystycznie jezior. Mała. Nieistotna. Parę lokali. Powiało wielkim światem na kanciastych płytkach kwadratowych.

 

I spokój. Choć ten klimat i skoki temperatury polewanej deszczem plus pioruny faktycznie potwierdzają opinie fachowców, że zmiany klimatu są zauważalne. Nie tylko na parczewskiej wsi. W wielkim łódzkim świecie otumanionym retailem też jest to zauważalne.

Dlatego ludzi zalewa i zalewać będzie. Bo badziew pod tytułem retail nie ma przyszłości. Nie miał i mieć nie będzie. I nie zmieni tego fajny plakacik w łódzkiej sukcesji, która ma tyle wspólnego z sukcesem co spasieni purpuraci z dawaniem tzw. dobrego przykładu. Dlatego też te miliony słów, które wpadają do lewego ucha szybko wypadają prawym albo odwrotnie. I wracamy do punktu wyjścia czyli drążymy ten syf. Po kolejnym podlaniu-jak na parczewskim rynku-zarządzający postarali się przynajmniej o plakat.

fff3

Profesjonalnie. Nie wykluczone, że pojawią się stałe plakaty „wkrótce zalanie”.

hh

zdj. czytelnik

Fitness club przeprasza.

„Kochani mamy komunikat: spadł deszcz, zalało Sukcesję, trwa ewakuacja Sukcesji, nic nie poradzimy też musimy uciekać.

g3

Zajęcia odwołane, klub zamknięty”.

Bo na zmiany klimatu nie mamy wpływu jak i odpływy śmierdzącego szamba unoszącego się pół metra nad poziomem płytek.

Tak oto wielki świat zawitał do zapyziałego kraju i zachłysnął się milionami nieistniejących ludzi, obrotów. Prosta piłka. Masz stu najemców. Każdy niech wpłaci po 40 tysięcy kaucji. Do tego po 40 tysięcy gwarancji bankowej. Jest deal? Niech będzie. Ale wiedz, że za Twoje pieniądze przygotowujesz miejsce pod następnego, który czeka w blokach startowych, aż Cię wykurzą, albo /i cudowny dawca spuści Cię i Twoją rodzinę do szamba. Na tym ten system polega. I rozumiem tych którzy się ze mną-nie zgadzają. Nie muszą. Ale jest coś takiego w nas ( we mnie też), że Parczew jednak to nie Monte Carlo i wydaje się, że kawa czy sik pod drzewem tam czy tu-to jednak inna jakość. Dlatego też zanim podpiszesz umowę sugeruję nową pozycję na polskim rynku wydawniczym. 

Jeden z czytelników podesłał linka. Okładka wygląda tak.

ff

I fragment.

„Centra handlowe niszczą lokalnych sprzedawców i firmy usługowe, korzystają z wysokich ulg podatkowych niedostępnych dla innych podmiotów gospodarczych czy dotacji na budowanie nowych sieci supermarketów, sprawiają również, że upadają lokalne firmy integrujące lokalną społeczność.

Negatywny wpływ wielkich sieci handlowych na społeczeństwo amerykańskie nie dotyczy wyłącznie USA, dotyczy i innych państw, również Polski, wystarczy, że zamiast Wal-Martu wpisze się nazwę sieci niemieckiej, francuskiej czy pochodzącej z innego kraju, a doskonale widzimy jak pod hasłem „niskich cen” drenują nasz rynek i niszczą więzy społeczne.

Książka stanowi istotny głos w debacie dotyczącej sieci handlowych i oszustw, jakich dokonują na klientach oraz skutków, jakie wywierają na społeczeństwo. Niezwykle ważna książka. Przeczytaj ją, zanim kolejny raz pójdziesz do supermarketu”.

Tyle recenzji.

Nie mojej. System retail zbankrutował. To zorganizowane grupy o charakterze przestępczym. Napisałem o tym w Przeliczonych. I nie ma znaczenia czy to ludzie z WSI czy jakiejś wsi. Znaczenie ma to, abyś wiedział, że to oszuści. Okradli tysiące polskich firm, normalnych ludzi, którzy próbowali do czegoś dojść. Cały ten pijar doczekał się zasłużonego podsumowania. Kiedy pisze ktoś o anglobrzmiącym nazwisku- to jednak co innego.

P.S. Dziękuję za linki. Polecam książkę Lepperiada. Żadnych sensacji-znane skandale. Geneza powstania. To jest istota. Bank, kredyt, dług i wkurw rolników.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/158038/lepperiada

P.S. Z poznańskiej Pestki zniknął Praktiker-największy najemca. (sygnał od czytelnika)

ffff

 Pora na zamknięcie Pestki.

zdj.epoznan.pl

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114869,20483248,wybuch-przy-biedronce-w-poznaniu-bankomat-wylecial-w-powietrze.html#MTstream

 

 

 

 

Strzelanina w Monachium i sukces w Sky Tower-poradnik najemcy

W centrum handlowym Olympia w Monachium doszło do strzelaniny (największa gh w Bawarii) . Są zabici i ranni.

shopptwetter.com

Centra handlowe były już arenami różnych zdarzeń. Odległych od Polski. Strzelaniny w USA nie są niczym szokującym czy zaskakującym. Galerie są łatwym łupem różnej maści porachunków. Budynki- nie są na zamachy bombowe czy „z ręki” odporne. Zresztą użyteczności publicznej-żadne nie są. Poza stadionami czy metrem to centra handlowe są celem ataków terrorystycznych. I będą. Jako symbol walki „ze wszystkimi”.  

W Polsce oprócz szkoleń antyterrorystycznych-czyli jak się w razie czego zachować-jest spokojnie. I oby tak pozostało. Niemniej jednak jestem zdania, że w gh na tę potencjalną okoliczność należy się ubezpieczyć. I należy mieć jedną świadomość, że nie warto pchać palca między drzwi.

Tym bardziej, że pojawiają się informacje-nawet w tak prestiżowej gazecie jak Rzeczpospolita, że czas retailu czekają zmiany.

http://archiwum.rp.pl/artykul/1314768-Nie-dla-wszystkich–galerii-bedzie-miejsce-na-rynku.html

Materiał jest płatny w necie. Z papierowego wydania dziś dowiadujemy się, że nie wszystkie gh przetrwają. Natychmiast jednak dodane jest ALE. Że to nie będzie duża skala. Tuba propagandy obwieszcza, co, kto, gdzie zbudował i jakie wchodzą marki.

W materiale czytamy, że „wyszło celio”. Wiemy, że ciągle wychodzi i zapomnieli nie tylko o celio, ale o setkach zamykanych butików rocznie. I długach najemców. Rzeczpospolitej nie polecam. To tuba propagandowa nieruchomości komercyjnych w Polsce. Czyli deweloperki i całej branży. Ani słowa o proteście  w Wilanowie, o proteście w Tarnowie o tym jak się niszczy infrastrukturę miast w tzw. Rzeczpospolitej. Rozpływają się w kolejnych metrach kwadratowych do przysłowiowego intelektualnego ułomnego kwadratu.

250 tysięcy długu- z takim bilansem tkwi najemca w Sky Tower we Wrocławiu. Nikt nie zna wartości zadłużenia w tej wieży ciśnień i wirtualnych obrotów.  Najemcy pod butem siedzą cicho i zaciągają kolejne chwilówki na czynsz.  Wynoszą się jak zbite psy z tych osławionych sukcesem malli. Tego w rzepie-nie przeczytasz.

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh pamiętaj o ubezpieczeniu-nie tylko towaru, nie czytaj rzepy- szkoda czasu i tych paru złotych.

P.S. Bloger jedzie na lubelską wieś. Poza zasięgiem- na digital detox.