W cenie kilku pereł-poradnik najemcy

Mieszkańcy Tarnowa nie pokochali Stradivariusa? Próżno szukać w sieci informacji o zamknięciu  szacownej marki, która nie wiedzieć dlaczego zniknęła z Centro Comercial Tarnovia. Zniknięcie wypatrzył jeden z klientów i podesłał zdjęcie pozostałości. Co ciekawe marka w tym Centro dorobiła się jednego komentarza na poziomie jednej gwiazdki anonimowej nataliee 0812-taki przybrała nick.

stardivarius

Nie pomógł program lojalnościowy w ramach którego galernicy mieli być nagradzani i zaangażowani w życie centrum.

Z kolei następny klient podesłał zdjęcia z Maximusa z lakonicznym opisem:

„Maximus Hala A – widok jak się wejdzie po lewej stronie a na pozostałej części dogorywajace podmioty.

maxim

 Hala B

maxim2

maxim3

O upadku Maximusa pisałem dwa lata temu. O syndyku, nowym właścicielu i o zagospodarowaniu hal na rzecz Międzynarodowych Targów też.  Targi hulają, a lista franczyzowych brandów się wydłuża i trzymając się nowomowy faktycznie „ciągle rośnie”.

http://innpoland.pl/142709,produkty-h-m-nie-przychodza-na-czas-dystrybucja-firmy-ma-klopoty

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/ekskluzywne-sklepy-sportowe-nie-dla-polakow,178,0,2402994.html

http://www.dlahandlu.pl/hurt-i-franczyza/wiadomosci/eurocash-z-nowym-pomyslem-na-1minute-innowacje-maja-przyciagnac-mlodych,55252.html

http://next.gazeta.pl/next/56,151003,23227576,nieoczekiwany-koniec-popularna-w-polsce-siec-sklepikow-zniknie.html#Z_MT

http://next.gazeta.pl/next/7,151003,23247447,prochnik-ma-plan-jak-sie-uratowac-zrezygnowal-juz-z-krzyza.html#Z_BoxBizLinkImg

https://businessinsider.com.pl/firmy/strategie/prochnik-planuje-oglosic-upadlosc/bjp6cmp

To linki podesłane plus dla anglojęzycznych o upadającym Subwey’u.

https://www.silverdoctors.com/headlines/world-news/the-restaurant-apocalypse-an-apocalypse-of-its-own-within-the-retail-apocalypse/

I na zakończenie-zaproszenie.

Franczyza

Współautorom-dziękuję. Oponentów zachęcam do lektury. 20 zeta to paczka dobrych fajek albo 10 butelek najtańszej „Perły”. Biorę urlop od retailu i franczyzy. Piszcie na maila: oson@vp.pl. Recenzje opublikuję z zastrzeżeniem -bez nazwisk, polityki i kosmologii.

Życzę udanych wakacji!

 

 

 

 

 

Już handlowymi nie są, kasa się skończyła-poradnik najemcy

Nadchodzi wiekopomna chwila. Świat wstrzymał oddech. Portale, gazety i media prześcigają się w licytacji pomysłów jak jednak sprawić żeby sklepy w niedziele były otwarte. W sensie dosłownym przekazują info o tym na jakie pomysły wpadają właściciele retailovych cudów. Polska Rada Centrów Handlowych ustami swojego przedstawiciela wreszcie wykrztusiła , że galerie handlowe nie są galeriami handlowymi, ale i przede wszystkim : miejscem kultury, ratowania zdrowia (przychodnie lekarskie) sztuki, zabaw i szeroko pojętej rekreacji.

Czyli 3 lata od premiery (dość szumnie to nazywam – książki Przeliczeni) wreszcie mamy do czynienia z realnym opisem rzeczywistości i z samej propagandowej „góry”. Wprawdzie miłośnicy fit w Jatomi mogą porobić jeszcze pamiątkowe zdjęcia, a panie paznokci już nie przemalują w sadybie best mall (cicho wyspa zniknęła), a miłośnicy podróży wyjazdu z Rainbow też nie wyjadą  za przyczyną tej wyspy (wysepka też zniknęła) nie zmienia to faktu, że oto dworcogalerie staną się jedynie dworcami (jak rozumiem czynsze popłyną do Polskich Kolei Państwowych), szczęśliwi najemcy robiąc kasę na kolanach przyjdą do zarządców i wybłagają jednak, aby ten wyjątkowy dzień-był dniem teoretycznego robienia kasy.

Wczytuję się w te teksty czasami z irytacją, bo nie rozumiem tego zakazu i ograniczenia. Chaotycznego, nieprzemyślanego i niekonsekwentnego. Bo albo wprowadzamy ograniczenie dla „wszystkich”, albo dla nikogo. Stąd ten chaos informacyjny, głosy „za” i „przeciw”. Są też i Ci którym to ograniczenie jest obojętne (emeryci, renciści i mieszkańcy odległych od wielkich miast wsi i małych gmin).

Pomijam aspekt teologiczny i takie oto pamiątki z czasów retailovej świetności. O taryfikatorze za poświęcenia budynków napisałem w książce.

 

zdjcie_na_blog

Komentarz zostawię Wam. Do przemyślenia. Nie wszystko musimy rozumieć, ale tam gdzie w grę wchodzi pieniądz, tam nie ma czegoś takiego jak teologia chyba, że się na niej zarabia. Stąd też ograniczenie- ubrane przez rzekomych lewaków w sutannę- moim zdaniem zrazi większą niż mniejszą część ludzi. Nie nastąpi metanoja, raczej paranoja, meta i bałagan. Choć świat się nie zawali, bo retail i bez tego się wali.

Stąd też właśnie teraz możliwość  kupienia kilku budynków na raz.  Czyli inwestor z kraju kangurów będzie szukał chętnego na zakup kilku g- w tym jedno z najstarszych w Jankach i gdzieś daleko podupadające w Toruniu. „G” zostały wystawione na sprzedaż. Czas robienia pieniędzy się skończył.  Również dla kolejnych kilkudziesięciu biorców marek premium ze słonecznej Italii.

Niektóre spółki się przepoczwarzają, zmieniają nazwy i nagle coś nowego rodzi kolejnych bankrutów, ale wchodzi jako nowe i fajne. I ludzie dają się na to wciąż nabierać. Stąd też lament biorców Wójcika, że nie mają towaru i paniczne szukanie innego dawcy jest czymś naturalnym. Pomimo, że ten modnie nazywany kejs opisałem ze dwa lata temu. Że firma uciekła z „g”, zmieniła logo, ale biorcy szli w to jak w sztabki złota.

Dla równowagi pasterze z Irlandii też się dali wykiwać na budowie „g” rzekomo handlowej- dali kasę (stopa zwrotu miała wynosić 15,5%). Firma rozpłynęła się w powietrzu, a samorządowcom do dziś się odbija czkawką ( w Toruniu). Ale to już historia na następny raz.

Książka dedykowana franczyzie pojawi się ostatecznie 25 kwietnia. Ze względów ekonomicznych nie mogła być wydana wcześniej.

https://radiogdansk.pl/wiadomosci/item/73487-popularne-marki-znikaja-z-gdynskiego-klifu-korytarze-pustoszeja-galeria-wyjasnia-dzialamy-z-premedytacja/73487-popularne-marki-znikaja-z-gdynskiego-klifu-korytarze-pustoszeja-galeria-wyjasnia-dzialamy-z-premedytacja

P.S. Zaniepokojonych czytelników reklamami na blogu-uspokajam. To są reklamy śledzące. Niestety-kasa płynie nie do mojej kieszeni, a szkoda. 

Łódź pływa do góry dnem, czyli siódmy dzień tygodnia-poradnik najemcy

Konin, Dębica, Bochnia, Kielce, Tarnów, Łódź, Bielsko-Biała, Warszawa.

Jestem w trasie. Pół słowa o zamknięciach. Takich mikro. Czyli treść smsa od Czytelnika:

„Cześć załogo Kurska!-Apart i Matras zatonęły na morzu Barentsa w okolicach Tarnovia. Ale sama łódź pływa dalej mimo, że do góry dnem. Ale cytując klasyka: gwardia umiera lecz się nie poddaje. Czy to było inaczej? Merde?”

Ten sms nie wstrząsnął moim jestestwem, ale przypomniał, że jest taka g, która w swoim dizajnie przypomina podwodną łódź.  Niewtajemniczonym wyjaśniam, że skrót „g” na rzecz gh został zastąpiony lakonicznością. Wariant oszczędnościowy na rzecz Agory. Poza tym merde jest bardziej bym powiedział „wymowne”-brązowo obrazowe, a  intuicja autora smsa-trafiona w punkt.

Co ciekawe w Tarnowie z wielkim halo otwarto kino. Długoooczekiwane kino-przez mieszkańców Tarnowa (sic!). Kino w  „g”. W tej tarnowsko-szwedzkiej  łodzi podwodnej w której popłynęło i utonęło dziesiątki firm.

I okazuje się, że to niby stare, zapyziałe, niemodne, peerelowskie kino miejskie przyciąga więcej widzów niż to nowe. Jak to? Czy widzów byłoby więcej czy mniej, gdyby nowego- w „g”- nie było- jest pytaniem o to, o ile więcej zarobiłoby kino miejskie. Pomimo faktu wielkiego otwarcia nie doszło do oczekiwanego miejskiego zamknięcia. Pozostając w klimacie wahadła bez większej pompy z best molla zniknęło po angielsku to:

Imaginarium_51

Pomimo, że otwarcie – po sąsiedzku w arkadii – zaszczycił sam ambasador Królestwa Hiszpanii Augustin Nunez Martinez i Felix Tena – prezydent Imaginarium.

Na zamknięciu już nie był-nie odnotowały tego branżowe portale marki, która miała zamiar się rozwijać w Polsce „na zasadach franczyzy” i miało być tych salonów-wg zapowiedzi- 15. Po imaginarium nie ma śladu w stołecznym best molu. Edukacyjne zabawki dla dzieci przeszły do historii best molla jak hiszpańscy konkwistadorzy. Dziś w tym lokalu są tradycyjne obrazy czyli trochę galerii w „g”.

Pończochy Veneziany też wyszły choć samsonajt bez majt w sensie-dla najemcy- dogorywa w Bielsku Białej.

To są zamknięcia mikro. Naturalne. Natomiast do zamknięć makro zaliczymy Jatomi Fitness club. Kilkanaście noworocznych dużych zamknięć-ze względu na czynsze. W Warszawie, Wrocławiu, Łodzi i innych prestiżowych miastach i lokalizacjach. Bo biznesy fitnesowe-rentowne w „g” nie są. O kłopotach Jatomi i przejęciach wspomniałem z 1,5 roku temu. Spotkało się to z oburzeniem samych zainteresowanych w branży, aby to nie wyszło szerzej.

To spore powierzchnie. Rynek wstrzymał oddech, bo może pojawi się ktoś kto hantle odkupi i w to miejsce – wejdzie inny gracz.

Filozofia polegająca na tym, że oto klient w „g” zrobi wszystko jest życzeniem. Nie chwyciło, bo nie chwyci. Może gdyby w mieście była jedna „g” miałoby to rację bytu -choć tysiące ludzi lubi biegać, pedałować, pływać-ale nie pod dachem. Wizja zostawienia kasy w pralni, szwalni, dorabianie kluczy plus spożywka w jednym miejscu jest wygodna i potrzebna, ale w dużej mierze-nie rentowna.

Konin dał się zrobić w konia. „Nad Jeziorem” -tak nazywa się ten moll. Szybki research i zdziwienie. Zamiast plaży stoi „g”. Jakiś taki ewenement. A w Dębicy mają „Raj”. Prawie jak na ziemi. Tak nazywa się ten jak rozumiem chrześcijański moll.

 

Kielce. Retail Echo.

– Nie wiem czy i na ile awantura sprzed 3 lat miała wpływ, ale teraz da się żyć! Ten dyrektor ze mną gada jak z człowiekiem, odpisuje mi na maile! To już nie jest tak jak wtedy, dług maleje. Elastyczni są, normalni. Traktują mnie inaczej. Słuchaj byłem na urlopie (!). To co robi tu Korona to jest szok. Te warunki, te umowy to jest dziś już coś innego. Super kwoty, propozycje. Tak to dziś już tu wygląda-mówi Adam(imię zmienione).

Pomyślałem super. Było grubo. Duży deweloper straszył choć nieoficjalnie sądem. Rozeszło się po kościach. Tak jak news, że pękł strop. To był jednak jakiś fuck. Wystrzeliły płytki w „g” Przymorze.  

https://www.tvp.info/35603382/pekl-strop-w-galerii-handlowej-ewakuacja-w-gdansku

I ostatni wątek. Ograniczenie handlu w niedzielę.

Czytam, słucham. Publikowane są  badania. Łeb w łeb-pół na pół. Jedni za, a drudzy przeciw. I te liczne argumenty. Mnie interesują fakty. A te-z praktyki- są następujące:

Najwyższe obroty odnotowywane są w piątki i soboty ( z wyłączeniem Świąt, wtedy ruch jest full).

Niedziela „zwykła” jest dniem spacerowo – rekreacyjnym, tutaj najemca nie ma najwyższych obrotów. To nie jest najlepszy dzień zakupowy czy obrotowy.

I przyjmijmy, że te dwie zamknięte niedziele to jest obrót np. na jedzeniu w okolicach 8.000 tysięcy złotych. O te 8.000 złotych w obrocie będzie mniej.

 

Nie znam człowieka, który w sobotę pojedzie na zakupy i zamówi pizzę razy dwa, bo jutro ( w zamkniętą niedzielę)  nie będzie mógł. Nie zamówi. Jeśli to przesunie zakup butów z niedzieli na sobotę. Jaki płynie z tego wniosek? Spadną obroty najemcom i to akurat jest bezdyskusyjne.  Faktem jest też i to, że sporo ludzi kupuje kompulsywnie czyli np. w niedzielę. Nie jedzie po coś konkretnego, ale coś mu wpadnie w oko i kupuje. O tym czasem piszą media. O nieprzemyślanych zakupach, ale spontanicznych. Tych zakupów też nie będzie. Czyli spadnie obrót.

Z punktu widzenia najemcy to ograniczenie będzie nożem w plecy dla tych co już są zadłużeni. I doprowadzi do lekkiego zadłużenia tych co generują minimalne zyski. Wynajmujący nie pokryje tego. Co więcej. Co roku czynsz jest waloryzowany czyli w górę. Czy wynajmujący obniży czynsze w związku z ograniczeniem? Jeśli łapę trzyma na tym bank to nierealne. Pozostaną takie same. Jak przeliczyć i odjąć koszty za tzw. „części wspólne” za te dwa dni lub marketingowe koszty?

Czy prawnicy będą w stanie wywalczyć aneksy (bo z reguły tego normalnie biznesowo się nie da zrobić) w cywilizowany sposób tylko z kancelarią, tego nie wiem. Wiem, jak galeryjne życie wygląda „od tej kuchni”, codzienności. 3 lata w dwóch różnych lokalizacjach to nie są trzy miesiące czyli kwartał. Trzy przejebaxxxe stracone lata. I masa pieniędzy, zdrowia i nerwów. Ograniczenie handlu przyniesie takie konsekwencje. Moim-subiektywnym zdaniem. A czy jestem „za” czy „przeciw”-  nie ma dziś  znaczenia. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh przelicz dni wolne w roku.

 

 

„Jak państwo zauważyli zamknęliśmy wszystkie”-poradnik najemcy

Pięćdziesiąt kilka stron umowy „najmu” plus 55 stron aneksu ze słowniczkiem. Jak w szkole. A chodzi jedynie o kilkadziesiąt metrów kwadratowych płytek. Po co tyle stron?

Po to, żeby było poważnie. Godnie. Biznesowo. To nic, że umowy najmu lokali zwyczajowo liczą kilka stron. W retailovym przypadku chodzi o kilka „drobnych” szczegółów czyli na 20 stronie czytelnik nie pamięta co było na 10, a na 80 stronie nie łapie co było na 40. Słyszy jednak, że tak być musi, bo to standardowa umowa. Wg standardu europejskiego. To są umowy adhezyjne. Negocjowalne na zasadzie przedłużania-zadłużania.  Czyli zgadzasz się na kolejne rozbicie „na raty” po to, żeby nagle nie zostać zupełnie z niczym.

W praktyce czynsz jest ratą kredytu. Dlatego jest adhezyjny. W przypadku mieszkania i poślizgu w spłatach rat czy innego kredytu inwestycyjnego (na nieruchomość) mamy opcję zawieszenia spłaty kapitału na pół roku. Być może są też i dłuższe terminy, ale standardowo chodzi o pół roku oddechu.

W przypadku retailovej g-takiej opcji nie ma chyba, że  przy długu powiedzmy 50, 60 czy 200 tysięcy złotych liczonych w euro albo 500 tysięcy długu – kroplówką jest „porozumienie” w ramach którego najemca zgadza się wpisać np. taki dług do hipoteki na dom.

To jest jak łańcuch przy budzie dla wygłodniałego  psa. Klient chodzi w środku- patrzy- „fajnie”. Sam się na tym łapię, że fajnie. Brak światła za oknem rekompensuje światło w środku, a promocje jedna para butów plus druga za złotówkę pozwalają zimę przedreptać nie w sandałach, ale w dwóch parach w tym jednej za złotówkę. To jest retailovy plus. Najemcy prestiżowych marek podwajają obrót.

Czyżby?

Warte uwagi teksty dedykowane gospodarce, sieciom wykazują, że w niektórych zaskakujących przypadkach obroty lecą na łeb na szyję.

Weźmy dla przykładu taką sieć.

https://twitter.com/pulsinwestora/status/941639515378212865

Lub postawmy pytanie, gdzie są polscy biorcy prestiżowej marki?

Benetton3

Zdaniem biorcy tego brandu-został jeden.  3 lata temu branżowe portale informowały o 13 franczyzowych lokalizacjach.

Stąd też zrozumiałe zapowiedzi firmy Wojas o zmniejszeniu ilości sklepów z uwagi  na wysokość czynszów czy niepokojące dane dotyczące firmy Próchnik.

https://businessinsider.com.pl/gielda/wiadomosci/prochnik-wyniki-finansowe-iii-kwartal-2017/sf483nl

Warszawa. Kawiarnia przy ulicy. Były najemca w 2 g na „zasadach franczyzy” Mount Blanca.

– Biorca: I jak tam odzywają się najemcy?

-Od czasu do czasu. Ktoś ma 50 tysięcy, inny 600.000, jeszcze inny 200.000 czy 1,5 mln na kilku prestiżowych markach.

 -Nasza sprawa  toczy się w prokuraturze.  Po dwóch latach jesteśmy w punkcie wyjścia.

-Bo?

-Umorzenie, zażalenie, skarga, Krajowa kieruje z powrotem do Rejonowej my do Okręgowej, a Okręgowa do Rejonowej. I zaczyna się od początku.

 

I tak sobie dyskutujemy o rynku, o trendach.  A te z każdym rokiem pokazują wzrosty. Nie w retailu. W internecie.

„Topshop, Tallinder, American Eagle Outfitters, Mothercare czy Marks&Spencer – to tylko kilka sieci, które uciekły z Polski i zamknęły swoje sklepy w galeriach handlowych.

„Jak Państwo zauważyli, zamknęliśmy wszystkie nasze sklepy na terenie kraju. Tym samym pragniemy uspokoić i zapewnić o możliwości zakupów produktów Mothercare poprzez stronę mothercare.com” – informuje firma. Dodaje, że pracuje już nad e-sklepem dedykowanym na polski rynek”.

https://www.money.pl/impact17/e-commerce-ubrania-internet-sprzedaz,20,0,2393364.html

Co ciekawe coraz więcej ludzi w sieci szuka też choinek. Rok do roku to 15 procent wzrostu. Sztucznych- naturalnych- bez różnicy. Można drzewko też pożyczyć. Takie share plus eko. Od 49 złotych w górę.

Ciekawostka z dzisiaj. Wałki na gruntach tym razem pod g.

http://innpoland.pl/139577,potezny-przekret-w-sercu-warszawy-w-sprawe-moga-byc-zamieszani-miliarderzy-z-listy-najbogatszych-polakow

A na zakończenie tego roku życzę Czytelnikom fajnych Świąt i Nowego Roku. I polecam książkę „Najlepszy”  Łukasza Grassa pod choinkę (zdanie nie zawiera lokowania produktu). Pozdrawiam)))

 

 

Retailova Agencja Prasowa-poradnik najemcy

Galeryjne wały w porównaniu z reprywatyzacją to faktycznie drobiazg. Mimo wszystko utrata mieszkania wydaje się większą stratą niż galeryjne straty. Na pozór. W efekcie – w przypadku gh idą dodatkowo w błoto pieniądze. Odwrócona jest w tym porównaniu kolejność. Najpierw w błoto idą pieniądze na „inwestycję”. Tak przyjęło się mówić o czymś co w perspektywie ma przynieś zwrot.

 Kolejność jest następująca biznesu  w błoto:

  1. Środki własne czyli tzw. kapitał
  2. Środki z banku (leasing lub kredyt inwestycyjny lub/i kupiecki)
  3. Środki od rodziny (rodziców)
  4. Z hipoteki
  5. Nieruchomości w tym mieszkania.

Jeśli mówimy o galeryjnej wyspie to rzeczywiście wyrzucenie w błoto kilkudziesięciu tysięcy i pozostanie z towarem nie jest jeszcze perspektywą, która musi się skończyć dramatem. Nawet zerwany dach można przy pomocy sąsiadów załatać.

Tyle tytułem wstępu.

Szkolenie. Samorządowcy. Paru przedsiębiorców. Nagle podchodzi jeden i przyprowadza drugiego.

 

-Nie wiedziałem, że ktoś to opisał. Prowadzę firmę od 35 lat. Różne branże. Na lokalu w g straciłem 600 tysięcy. To są pieniądze nie do odrobienia. Jeden lokal zachwiał całą firmą.

Po 10 latach, dziś  przy czynszu 30 tysięcy miesięcznie zostają niewielkie zyski, których tak nie nazywam. Początkowo czynsz wynosił  ponad 40.000. Sprzedaję obrączki, zegarki, biżuterię. Rozwijam sprzedaż w sieci. Galerie to jest oszustwo. Koszty. Dodatkowe faktury. Cztery takie same punkty w jednym miejscu nie mają prawa się zbilansować. Próbowali mnie naciągnąć na lokal w Tarnowie. Potem na Tychy. Dlaczego tam dziś jestem? Tylko dla reklamy. Miałem też podpisaną umowę z franczyzodawcą. Ilość towaru nie do przerobienia. A musi pan wiedzieć, że w przypadku jubilerów musi pan zakupić to co przywiozą. Nie ma znaczenia, że się nie sprzedaje. Po kilku latach udało się zerwać współpracę. Nie był to żaden biznes. Poszerzył tylko asortyment nic więcej.

Jak długo potrwa ściema?

 Odpowiedź jest prosta. Tak długo jak będą chętni.

 W Sosnowcu już chętnych nie było.

http://slask.eska.pl/poznaj-miasto/tyle-zostalo-z-wielkiego-centrum-handlowego-w-sosnowcu-trwa-rozbiorka-zdjecia-wideo/594540

Na poznańskim osiedlu też.

http://www.gloswielkopolski.pl/strefa-biznesu/wiadomosci/a/centrum-handlowe-na-piatkowie-przestanie-istniec,12627960/

 

Przypomnijmy jednak Białystok, Włocławek, Bełchatów, upadająca Plazę w Krakowie. Tysiące firm rok w rok zwija kramy lub/i próbuje ogarnąć koszty. Stąd też „iwęt” na nowotwór zakończył się sukcesem. Łaskawcy kobiecie rozłożyli długi na raty. Odniosła pierwszy sukces w systemie retail. Po opisaniu własnej choroby okazało się można długi rozłożyć na raty. Tak przynajmniej twierdzi. Bo to jest przecież wstydliwe. 

Normą nie jest jednak wprowadzanie ludzi w błąd. Zdarzają się byli najemcy, którzy nie próbowali podrzucić zbuka jako pełnowartościowe jajko. Czyli w ogłoszeniach o sprzedaży pomysłu pisali tak jak jest:

 

„Powód sprzedaży: pomimo cieszącej się popularności, skuteczności zabiegów i co miesięcznych zysków jestem zmuszona do sprzedaży tej części działalności z prozaicznego powodu. Galeria podniosła czynsze. Przy obecnych czynszach niestety ten rodzaj działalności nie obroni się. Jest to pomysł biznesowy świetny w galerii o niższych czynszach . W miejscowości w której prowadzę ta działalność, we Wrocławiu nie mam możliwości przeniesienia się do innej galerii ( brak miejsc, nie są stosowane tzw stoiska wyspy) . Uciążliwością ze względów prywatnych było by dla mnie prowadzenie biznesu w innym mieście”.

palenie1

 

Ogłoszenie jest stare. Sprzed ośmiu lat. Czynsz za 6 metrów2 to jedyne 8000 złotych brutto.

 

-Znalazł się kupiec. Małżeństwo. Po rozbudowie z gh  zniknęli. Pomimo, że wielu ludzi spontanicznie korzystało z tej możliwości rzucenia palenia. Podałam uczciwie co jest powodem rezygnacji, bo tak powinno być-wspomina pomysłodawca.

 http://www.inwestycjewinnowacje.pl/ad/sprzedam-biznes-rzucanie-palenia-w-centrum-handlowym-na-stoisku-papieros-biorezonans

To ogłoszenie wzbudziło ciekawość ze względu na to, że właścicielka pomysłu bez ściemy nie pisała o chorobach, wyjeździe, zmianie zainteresowań etc. Pamiętajmy, że nabicie sztucznego obrotu pod sprzedaż nie jest intelektualnym mistrzostwem świata. Spokojnie można obroty dorobić nawet kosztem zapłacenia podatków po to, aby przekonać i pozyskać frajera.

I takim też okazała się być Polska Agencja Prasowa, która stała się retailovą. Wg Dziennika Gazety Prawnej PAP podpisał umowę na najem dodatkowych biur na okres 5 lat. Gazeta podaje, że za rok wynajmu biur wynajmujący skasuje milion złotych. Umowa jest tak skonstruowana, że przez 5 lat „nie można” jej zerwać. Zdaniem tego, który ją „negocjował” (czyli byłego już prezesa)  nie może powiedzieć ile PAP zapłaci (czytaj straci), bo jest…tajemnica handlowa.

http://serwisy.gazetaprawna.pl/media/artykuly/1081607,problemy-finansowe-pap.html

Jeśli PAP nie wyrobi na czynsz to depesze i komputery zajmie ochrona?

Tymczasem kolejny biznesowy model wymiata.

https://finanse.wp.pl/puste-polki-rozgoryczeni-sprzedawcy-powazne-klopoty-kolejnej-sieci-handlowej-6178773432624769a

http://www.dlahandlu.pl/handel-wielkopowierzchniowy/wiadomosci/malpka-oferuje-ajentom-6400-zl-plus-1-proc-od-obrotu-sklepu,59935.html

W Stalowej Woli po ataku na ludzi szuka się winnych braku ochrony. Ochrona jest-najemców. Żeby nie wynosili towaru i klientów żeby nie kradli lizaków. Na tzw. ochronie się oszczędza. Poza tym, nawet gdyby ich było nastu czy kilkudziesięciu to pewnych zdarzeń przewidzieć się nie da. Trzeba by zamknąć budynek.

Kiedy pojawią się pierwsze galeryjne okazje na „biznes” w Północnej, Wroclavii i w Tychach? Daję 3 miesiące do pierwszych ogłoszeń. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Promocja” na nowotwór

Taki apel pojawił się na koncie facebookowym firmy Gia La Moda. Czytelnicy bloga poprosili żeby udostępnić.

„Drogie Klientki proszę Was o pomoc. Jest mi wstyd, że muszę to robić….. Firma jest na krawędzi. Od stycznia choruje na nowotwór złośliwy piersi. Jestem po chemii i mastektomii. Właśnie zaczęłam miesięczną radioterapię, która bardzo ograniczy możliwość pracy.

 ona

Jestem na świetnej drodze mu pełnemu wyzdrowieniu, tylko chciałabym mieć do czego wracać. NIKT MI NIE CHCE ROZŁOŻYĆ DŁUGÓW DO KOŃCA ROKU. Wszystkie 4 GALERIE w ktorych jestem zadłużona, chcą spłaty DO KOŃCA WRZEŚNIA, co oznacza że nie zostanie mi nic na podatki i nowy towar jak nie pomożecie ..
W tej chwili już zamknęłam 2 sklepy- GIA Wiatraczna, zamykam GIA GALERIA METRO i zagrożona jest GIA GALERIA URSYNÓW… Zamknęłam już Keekaa w Tesco Kabaty oraz planuje likwidację KeeKaa MODO.

Jako przedsiębiorca nie mogłam chorować, między chemiami, jak się Tylko lepiej poczułam pracowałam po 12h dziennie przez 7-10 dni pod rząd, jeździłam po towar do Włoch – faszerując się zastrzykami, zeby moc chodzic 12h i latać samolotem, 4 dni po mastektomii byłam już w pracy, starałam się zarządzać firmą, otworzyłam nawet nowy sklep, żeby ratować pozostałe. Jedyna pozytywna rzecz – moja prawa ręka po mastektomii i wycięciu węzłów chłonnych po 2 tygodniach wróciła do prawie pełnej sprawności – ponieważ się w pracy nie oszczędzałam.

21616127_1515368318542756_46432791027704086_n

Niestety to było za mało, po chemii leżałam po 1-2 tygodnie w domu i nie mogłam pracować. Nie pomogli też nieuczciwi wspolnicy w innej marce, którzy wykorzystali moją chorobę i okradli mnie na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

21558940_1515368275209427_3871667884131322128_n

Chcę nadal prowadzic firmę i robić to co kocham, dzięki niej miałam siłę, żeby walczyć z nowotworem, bo gdybym się poddała nie miałabym do czego wracać. Chcę sie nadal uśmiechać do mojego 15 letniego syna, którego samotnie wychowuje.

Proszę tylko, o odwiedzenie moich sklepów i jak Wam przypadnie nowa kolekcja do gustu o zakupy… Proszę o udostępnianie posta. Dla wszystkich Pań na hasło „rak piersi” oferuje 10% rabatu. 
❤❤❤W czwartek aż do soboty w GIA GALERII URSYNÓW robimy akcję ratującą sklep na którą serdecznie zapraszam. ❤❤❤❤

https://www.facebook.com/gialamoda/?hc_ref=ARR0OYEGvQF_h4qqQ1RY7cv4Ttw1oXxE_5J8tCQvDSzjGL1jjcn046y7J50fn6WXxVU&fref=nf

Podaję adresy sklepów;
GALERIA URSYNOW – GIA LA MODA i KeeKaa Królestwo Torebek
JÓZEFÓW ul. Piłsudskiego 128
Keekaa Józefów ul. Piłsudskiego 148
STARA MIŁOSNA ul. Jana Pawła rog Fabrycznej 
Tesco Gocław – stoisko KEEKAA”

wane

 

Pytanie brzmi co możemy zrobić. Z postów wynika, że od wczoraj wiele osób zareagowało, a sklep internetowy jest w budowie.

Od dawna nie zwracam się o udostępnianie, ale teraz ponawiam prośbę-podaj dalej. Może coś kupisz? Może zadzwonisz. Napiszesz na fejsie. To może być ważne.

Apel przekazałem kancelarii prawnej z Poznania. Być może do eksmisji nie dojdzie. I ktoś ten dług rozłoży na raty.

1+1=3-poradnik najemcy

„Kultowa marka sklepów z zabawkami  ogłosiła upadłość. Prawie 5 mld dolarów długów”.

Zadłużonych w tym brandzie można spotkać w PL w gh. Anonimowo. I po cichu. Firma rozwija się na zasadach franczyzy. Tak przynajmniej twierdzi.

Co do zasady esencją franczyzy są receptury. Czyli np. Coca Cola. Receptura (nieznana) plus rozlewania równa się zbyt. Majtki, biustonosze, marki premium, zabawki, czipsy od jednego dostawcy to grupa zakupowa. No i logo. Co ciekawe marka zapowiada, że sklepów w PL nie zamknie, bo to inna spółka i pada tylko ta w US. Bo ciągle rośnie i się rozwija.

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/toysrus-zabawki-amazon,226,0,2366946.html

Dawcy systemów uczą jak prowadzić biznes.

„Ksiazeta u dziec i pegazow”, „Zes. turniej ryc erski z armata”, „Mala ladowarka gasie nicowa”, „Sypialnia w palacu s piacej królewny”. Jaki to język? Okazuje się, że język polski, a przynajmniej tak sobie ten język wyobraża sieć sklepów z zabawkami Toy „R” Us. – To szokujące – mówi prof. Jan Miodek.

http://www.fakt.pl/pieniadze/zakupy/koszmarne-etykiety-w-sklepach-toys-r-us/3jhd6m9

To pewnie incydentalne. Zdarza się. Nie myli się kto nic nie robi.

Książka kapie jak krew z nosa. Ale kapie. Pozdrowienia dla Czytelników. Rzadziej piszę, ale czytam: o wycieczkach z Lidlem i pomrukach niezadowolenia biur podróży, o filmie realizowanym przez Biedronkę, o końcu hipermarketów piórem autora z Wyborczej, o dyskontach co wymiatają i trendach. Czyli im mniejsze tym lepsze.

O Amazonie który w październiku na dobre odpali polską wersję, o eby’u w wersji PL. I masę innych publikacji o pomysłach, porażkach i sukcesach. I prywatnej firmie, która ma się zająć kompleksowo najemcami. Może warto przed czymkolwiek z nimi przekonsultować? Póki co zapowiedzi są obiecujące, a skład wygląda poważnie.

Znajdziecie ją na www.cresa.com przy czym proszę nie traktować tego jako ofertę handlową z mojej strony.

I jeszcze jedno. Polecam nowość. Z której wynika, że 1+1=3

0006S9EJG8SA2F2XC122F4

 Retail to taki Fakap.”Jest bosko, jest cudnie, jakie to boooskie, żyjemy w krainie marzeń!”.

„My dajemy Ci czas…”.

Dialog w gh. Stoję obok.

„Przedstawiam panu człowieka sukcesu, który podpisał u nas umowę na 5 lat i ma restaurację sushi!!!” -zachwala komercjalizator kolejnemu nieświadomemu jeszcze zainteresowanemu najemcy. Stojący obok właściciel pomyślał „quxwa o kogo chodzi???” jaki sukces? O kim on mówi???(pół roku po podpisaniu umowy – ok 80 tysi. niezapłaconych faktur).

 

 

Butiki I like mówią au revoir-poradnik najemcy

Gh jako miejsca pracy są passe. Stąd też dość rozpaczliwa próba zrekrutowania pracowników w gh.

rekrutacjaNa wybranych salonach najemca mógł-za zgodą-powiesić karteczkę, że szuka ludzi do pracy. Szkopuł w tym, że za bardzo nie ma z czego płacić. No i chętnych brak. Stąd też to zdjęcie ilustruje generalnie efekt.

rekrutacja2

Nie do śmiechu jednak biorcom kolejnej sieci, która schodzi głównie z retailovej sceny. A jeszcze nie dawno było tak.

 nowe

 

„Ponad 100 salonów Butik I Like! w całej Polsce – Twój może być kolejnym!

Jesteśmy polską firmą odzieżową, która nieprzerwanie od 2001 roku spełnia marzenia wszystkich kobiet i tworzy dla nich modne ubrania, akcesoria oraz obuwie. W naszym portfolio można wyróżnić trzy niezależne marki odzieżowe: Forever Pink – to casualowa odzież idealna do noszenia na co dzień, Rue Paris – to smartcasualowa linia kierowana zarówno do młodych kobiet, jak i dojrzałych pań, For Fitness You Can – to z kolei młoda marka oferująca odzież sportową i odzież typu homewear.

Obecnie poza sklepem internetowym www.eButik.pl posiadamy łącznie ponad 100 salonów stacjonarnych – zarówno własnych, jak i franczyzowych – zlokalizowanych na terenie całej Polski. W każdym z nich panie mogą bez problemu skompletować dla siebie garderobę niezależnie od okazji czy pory roku. Aktualne trendy, najwyższa jakość wykonania i rozsądna cena – to kluczowe aspekty, które od lat decydują o naszym sukcesie, zapewniając wierne grono Klientek i cały czas przyciągając nowych odbiorców.

Kogo szukamy?

Naszym Franczyzobiorcą może zostać przedsiębiorcza i dynamiczna osoba, która prowadzi działalność gospodarczą lub jest gotowa ją założyć. Warunkiem rozpoczęcia współpracy jest posiadanie odpowiedniego kapitału w celu przystosowania wybranego lokalu do standardów sieci sklepów Butik I Like! zgodnych z filozofią całej marki. Mile widziane jest doświadczenie w organizacji sprzedaży detalicznej odzieży.

Aktualności

Obecnie poszukujemy Franczyzobiorców w miastach: Gdańsk, Szczecin, Koszalin, Elbląg, Olsztyn, Białystok, Gorzów Wielkopolski, Poznań, Warszawa, Lublin, Rzeszów, Tarnów, Kraków, Katowice, Wrocław oraz we wszystkich pozostałych lokalizacjach spełniających wymagania.

Gotowe projekty sklepów i promocyjne warunki współpracy
dla pierwszych 10 otwarć sklepów!

 

Jakie są główne korzyści naszego systemu franczyzowego?

 

   

Pełna i profesjonalna koordynacja procesu pozyskania lokalu dla sklepu Butik I Like!:

   

o    dobór optymalnej lokalizacji dla sklepu Butik I Like!,

o    negocjacje warunków finansowych umowy najmu
(czynsz, czas trwania umowy, inne),

o    pomoc w ocenie prawnej strony umowy najmu
(nasz dział prawny audytuje umowę najmu),

o    przygotowanie wstępnego projektu aranżacji wnętrza
i kosztorysu związanego z otwarciem sklepu Butik I Like!,

o    koordynację procesu budowy i adaptacji sklepu Butik I Like!.

   

Gwarancja pełnego zatowarowania sklepu:

   

o    brak opłat za towar (produkty są przekazywane w formie depozytu do sklepu Franczyzobiorcy),

o    zarządzanie towarem,

o    opiekę działu zatowarowania,

o    bezkosztowe dla Franczyzobiorcy dostawy oraz zwroty towaru.

   

Wsparcie w zarządzaniu sprzedażą:

   

o    ogólnopolskie cykliczne kampanie marketingowe,

o    materiały reklamowe i POS, np.: plakaty, wywieszki cenowe, naklejki, makiety, stojaki,

o    reklamę ogólnopolską i lokalną w Internecie, prasie, radiu
i telewizji,

o    materiały eksplotacyjno-reklamowe sygnowane logo marki,
np.: torby reklamowe, reklamówki,

o    podręcznik operacyjny, instrukcje i wskazówki związane
z prowadzeniem sklepu,

o    podręcznik VM, który opisuje metody eksponowania towaru,

o    pakiet szkoleń,

o    dedykowany dla każdego ze sklepów Butik I Like! system motywacyjny dla Personelu sklepu.

   

Wysoka prowizja uzależniona od ceny sprzedaży produktu:

   

o    zakres prowizji jest ustalany indywidualnie w zależności od wielkości miejscowości, wysokości inwestycji i kosztów działania sklepów w danej lokalizacji,

o    najlepsi mogą liczyć na prowizję nawet do 45%!

   

Bezpłatne korzystanie ze znaku towarowego Butik I Like!

 

Gdzie są otwierane salony Butik I Like!?

Odpowiedź na to pytanie jest składową wielu elementów. Szczególną wagę przywiązujemy do lokalizacji salonów Butik I Like!, co oznacza, że:

  • salony są otwieranew miejscowościach liczących co najmniej
    35 tys. mieszkańców
    ,
  • sklepy mieszczą się główniew centrach i galeriach handlowych oraz na najbardziej ruchliwych ulicach miasta,
  • w zależności od potencjału miasta i danej lokalizacji powierzchnia lokalu liczy
    50-150 m2
    ,
  • nie mniej ważne jest dla nas umiejscowienia sklepu Franczyzobiorcy od jego miejsca zamieszkania, nie dalej niż 70 km.

Jaki jest łączny koszt inwestycji?

Wyróżniamy dwie główne składowe wpływające na wysokość inwestycji:

  • koszt inwestycji związany z przystosowaniem lokalu i projektów budowlanych, który jest uzależniony od wymogów wynajmującego lokal handlowy,
  • koszt inwestycji związany z aranżacją sklepu (minimum 900 zł netto/m2),
    na który składa się zakup:
    • mebli i akcesoriów służących do sprzedaży,
    • systemu sprzedażowego i sprzętu IT,
    • oświetlenia,
    • systemu zabezpieczenia towaru,

Dodatkowo nasz system franczyzowy wyróżnia:

  • brak opłaty wstępnej,
  • brak opłaty bieżącej,
  • brak opłaty marketingowej.

Skontaktuj się z nami”

http://tfg.pl/franczyza

Tymczasem portal franchising.pl początkiem lipca poinformował o tym jak ten biznes się kończy. Ze 160 sklepów pozostało 20.

„Znana marka odzieżowa rezygnuje z franczyzy i przenosi się do internetu. Z franczyzobiorcami żegna się na sali sądowej…

Do redakcji Franchising.pl zgłaszają się byli franczyzobiorcy opisujący swoje negatywne doświadczenia ze współpracy z odzieżowym konceptem Butik I Like. Ich zdaniem właściciel marki utrudniał im prowadzenie biznesu zwlekając z wymianą kolekcji w sklepach, a gdy chcieli zakończyć działalność w sieci, odmawiał zwrotu kaucji. Franczyzodawca twierdzi, że franczyzobiorcy sami wpędzili się w kłopoty, bo nie angażowali się w prowadzenie biznesu. Teraz próbuje odzyskać swoje należności na drodze sądowej. Postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się konfliktowi.

http://franchising.pl/artykul/10301/byly-licencje-sa-pozwy/

W ramach uzupełnienia wkradła się drobna nieścisłość. Nie wstrzymano sprzedaży franczyzy w 2013 roku. Dwa lata temu poinformował o tym portal dlahandlu.pl

http://www.dlahandlu.pl/handel-wielkopowierzchniowy/wiadomosci/butik-otworzy-w-br-15-sklepow-i-szuka-nowych-franczyzobiorcow,40983.html

W minionym roku temat trafił na bloga i fakt likwidacji 40 sklepów został tu opisany. Właściciel otwarcie rozmawiał o zamknięciach, a jednocześnie szły kolejne otwarcia. Ze strony internetowej wynika, że i dziś-można wejść w ten biznes i otworzyć kolejny butik.

Pozostawiając tę sieć Czytelniczka nadesłała zdjęcia  z gh w Budapeszcie, gdzie lokale wynajęto rybom-czyli Tropikarium.

rekin

rekin2

Przypomnę, że w Kijowie (opisywana już ciekawostka) w gh też jest oceanarium. Magnes-zresztą mega atrakcyjny. W innym budynku w Kijowie  jest całoroczne lodowisko, jeszcze w innym basen.

Nic to jednak z tym co zrobiono w Medellin (Kolumbia). Festiwal kwiatów przyciąga ludzi.

ogrod

Festiwal Kwiatów.

https://www.youtube.com/watch?v=9WwVeZR-mDw 

 

 

Jak odróżnić newsa od fucka?-poradnik najemcy

Death mall w Sosnowcu zostanie wyburzony. Nie można wykluczyć, że po wycięciu rynku lokalnego ten podniesie się z kolan. Po kilku miesiącach stagnacji odzywają się kolejni galernicy z różnych regionów kraju. Uwikłani. Znani, mniej znani, z jednym albo kilkudziesięcioma punktami.

W Polsce jeszcze poczekamy na kolejne upadki, skrzętnie skrywane długi w blasku iwętów na razie jeszcze robią wrażenie. W szczególności warto zwrócić uwagę na tzw. powiększenie (remodeling). Pozornie powiększenie jest sygnałem, że jest dobrze. Wchodząc jednak od środka to mus, a nie chęć. Dawca daje sygnał, albo się powiększysz i odrobisz dług, albo wejdzie nowy w Twoje miejsce a Ty będziesz robił na dług.  Na do widzenia dojdzie kara tak żeby było co robić na kolejne lata.

Stąd te powiększenia, asortymentu i „zmieniamy się dla Ciebie” ma podnieść obroty i zapewnić retailovy byt-najczęściej na kolejnych kilka lat.

Jak wygląda struktura zadłużonych w gh?

Ok. 60 procent najemców powolutku tonie, co sprytniejsi potrafią się wywinąć. O chętnych coraz trudniej. Czynsze spadają. Nie wszędzie, ale spadają. Firmy komercjalizujące robią co mogą-niemniej jednak jedna z gliwickich gh nie zamieszcza już nawet mapek najemców na stronie. Więcej pustych niż pełnych. Budynek dogorywa. Jak padnie to o tym napiszę. Ciekawe który szybciej-czy ten z Krakowa czy z Gliwic. Mniejsza o to dziś.

Jak i o to, że gdzieś w Polsce, już 75% budynku zostało skomercjalizowane i na m.in. Las Ramblas 11 milionów turystów rocznie odwiedza Barcelonę (tak informują media). Nic to. Do Poznania w kilka miesięcy przyjechało 10 milionów (do Posnanii). Okrągły jubileusz.

I takie fuck newsy idą w fejsbukowy eter w roku 2017. Jest nadzieja, że media tego nie przedrukują. Kto poznał Barcelonę wie, jak wygląda Las Ramblas i co to za miasto. Wg Wikipedii w Barcelonie mieszka blisko 1mln 600.000 ludzi. W Poznaniu nie całe 560.000. 11 milionów turystów w Barcelonie milion siedemset tysięcy w Poznaniu.

http://www.xn--pozna-07a.pl/mim/s8a/raporty-i-analizy,doc,111/ruch-turystyczny-przyjazdowy-krajowy-i-zagraniczny-oraz-wykorzystanie-bazy-konferencyjnej-poznania-i-aglomeracji,50857.html

Janusze jednak policzyli, że milion więcej ludzi w kilka miesięcy przyjechało do gh- niż do Barcy rocznie. To mniej więcej tak jakby obstawić, że Lech Poznań  w LM do przerwy strzeli na Camp Nou cztery, a po przerwie trzy dorzuci.

W Bielsku Białej –to nowa osobliwość-ochroniarze dostali nakaz nie wchodzenia do budynku wejściami służbowymi (tymi bez liczników). Mają wchodzić i wychodzić przez drzwi dla klientów. Mają nabijać piki czyli frekwencję. Taki prikaz. Przyzwyczajenia spacerowe muszą zmienić.

Tymczasem w  ojczyźnie systemu TV CBS opublikowała newsa. Warto-nawet nie znając języka zobaczyć obrazki. Retailova wycieczka.

fot

https://www.aol.com/article/finance/2017/06/05/heres-what-could-happen-to-americas-hundreds-of-dead-malls/22126808/?a_dgi=aolshare_twitter

fot.Reuters/Suzanne Plunkett

wniosek: spróbuj odróżnić newsa od fucka.

P.S. Pozdrowienia dla znajomych z Parczewa)))

 

Nie produkt jest problemem. Czynsz+milion królików=dług-poradnik najemcy

Temat retailu wraca jak bumerang. Kilka wybranych „dialogów” z -najemcami AD 2017.

„Witam, Chciałbym usunąć się z galerii handlowej w Gdańsku. Czy ktoś ma doświadczenia z firmą Pradera? Jak z nimi rozmawiać, czego się spodziewać. Mam umowę na jeszcze 5 lat ale nie daję rady”.

Odp. Nie ma znaczenia firma taka czy inna. Z informacji natywnych wynika, że do Gdańska „pół Niemiec” jeździ. Promami ciągną klienci ze Szwecji.

 

„Witam, Jestem najemca w Galerii. Chce wyjść z owego punktu i moje pytanie dotyczy rad. W jaki sposób wyjść ponosząc jak najmniejszym koszt wypowiedzenia umowy. Owa galeria nie spełnia moich oczekiwań (chyba jak każda zbyt duże wymagania co do kosztow). Na samym wstępie wspomnę iż zarząd galerii przeprowadza generalny remont w godzinach pracy. Młoty udarowe, brak zabezpieczenia miejsc pracy, brak reklamy mojego sklepu, dość dużo lokali pustych ok 40% brak możliwości spotkania się z zarządem(nie odpowiadają i nie odbierają na tel). Czy istnieje możliwość w jakiś „ludzki sposób ” opuszczenia tego miejsca?

 

Dodam, że umowa kończy się w grudniu tego roku. Już działam z moim prawnikiem, zbieramy dowody aby wypowiedzieć umowę.”

Odp. Ludzkim sposobem jest zapłacenie wszystkich faktur. To bolesne, niemniej jedno z rozwiązań. Pan jest nikim-musi pan mieć tę świadomość. Dlatego też w kalendarzu nie ma dla pana czasu. To jest świadome działanie na „czas”.

 

„Witam. Borykam się z pewnym problemem. Otworzyliśmy sklep w Galerii City Meble w Gdańsku z początkiem kwietnia. Tradycyjnie Galeria robi już co chce (obiecane tłumu nie przyszły, odcięto nam w porozumieniu (podobno) z innymi najemcami wjazd do Galerii od strony naszego sklepu (który miał być atutem). Dyrekcja i zarząd mimo pism i maili nie reagują w ogóle. Nie rozliczają się z kosztów marketingu, reklamy, brak wpływu na politykę Galerii. I totalna ignorancja i lekceważenie. Co począć z takim fantem? Jestem w kontakcie z prawnikiem ale póki co formalne wezwania z naszej strony sa zwyczajnie olewane.. Będe zobowiązany za jakąkolwiek formę pomocy/sugestii.”

Odp.

Obawiam się, że nie jestem w stanie panu pomóc. Takie sytuacje zdarzają się w różnych budynkach. Brak reakcji to sposób zarządzania. Pisałem o tym wielokrotnie, media pisały. Takie są realia. Podpisał pan umowę, nie zabezpieczył się na taką okoliczność. Mają prawo teoretycznie zamurować wejście a pan nie ma nic do powiedzenia. Poza tym jeśli nie ma w umowie uszczegółowienia wydatków to może pan dostawać faktury jakie chcą-poza kontrolą. Na tym polega system. Pan miał podpisać umowę i ma pan płacić. A potem to już pana problem. Chyba, że prawnik zobaczy światełko do tego aby ją skutecznie unieważnić. I wyjść z tego budynku.

„Dzień dobry, jestem najemcą lokalu w galerii Vivo! Stalowa Wola, niestety mamy duży problem z dyrektorem, z tego co wiem wcześniej był dyrektorem galerii Tarnovia , doszły mnie słuchy że „utopił” tą galerię, może miałby Pan więcej informacji na ten temat ?? Niestety ten Pan to taki typowy dyrektor galerii, nie odpisuje na meile, nie odbiera te i nie oddzwania, przedstawia chorą odwiedzalność i twierdzi że wszyscy są bardzo zadowoleni tylko nie my. Prywatni najemcy od jakiegoś czasu nie płacą czynszów bo ich na to nie stać, do sklepów wchodzi po 20 osób dziennie…, zerowe utargi są bardzo częste. Galeria nic nie robi żeby nam pomóc, nie przekazuję informacji do właścicieli, generalnie nas olewają. Walczymy o obniżkę czynszów oraz zmianę Pana dyrektora bo razem z nim idziemy na dno. Jeśli ma Pan jakieś informację na temat tego Pana to bardzo proszę o kontakt. Z góry dziękuje i pozdrawiam.”

Odp.

Dzień dobry. Od trzech lat piszę na ten temat. Pisałem też o tym że Vivo nie ma przyszłości. Pisałem, że ta inwestycja nie ma sensu. Te informacje były i są dostępne. Pisałem o takim sposobie zarządzania i ujawniłem na czym ten mechanizm polega. To nie jest kwestia konkretnej osoby tego dyrektora lub innego dyrektora, ale systemu. Świadome działanie. Od początku do końca po to, aby wyciągnąć maksimum pieniędzy. Zastanawiam się jak to jest, że pojawiło się tak wiele publikacji na temat galerii handlowych, a jednak znajdują się chętni? Powiem więcej galeria Vivo była opisana też na lokalnych forach internetowych na etapie budowy. Kilkudziesięciu ludzi kontaktowało się ze mną na tym etapie i nie weszli do tego budynku. Nie podpisali tych umów. Dziś są wygranymi, bo dali się przekonać blogerowi czy temu o czym pisali byli już dziś najemcy-z reguły bankruci. Ta informacja była mocno dyskutowana na forach internetowych, a sposoby wyjścia zostały wielokrotnie opisywane na blogu czy w komentarzach i lub w książce. Nie można wg mnie dziś wychodzić z założenia nieświadomości. Najemcy podpisujący umowy np. w 2011 roku (to rok podpisania umowy przeze mnie) po a) czytali i słyszeli o rekordach frekwencji, b) nie słyszeli o bankrutach i skandalicznym zarządzaniu poprzez lekceważenie, strach i kolejne kredyty c) nie mieli informacji o tym dlaczego upadło wiele sklepów sieciowych, franczyzowych czy innych punktów. Proszę wybaczyć. W pełni rozumiem państwa sytuację. Trzeba jednak poklikać. Poczytać. A dziś co państwu pozostaje?Dokładać, wyprzedawać się. Zadłużać. Lub zrzeszyć. „Galeria nic nie robi”. A co ma robić? Za uszy ludzi wyciągnąć z domów i nakazać zakupy? Galeria nic nie zrobi, bo nie jest w stanie. Zbudowali budynek odpowiadający 20 osobom dziennie w pani przypadku. Pewnie zdarza się, że tych osób jest więcej lub mniej. Ten model biznesowy przy takich kalkulacjach nie ma racji bytu. Daliście się państwo naciągnąć. Na duże pieniądze. Dziękuję za ten sygnał życząc państwu zdrowia-bo to jest istotne i pomysłu na siebie, bo w gh -jej nie ma. Przedstawione przez panią spostrzeżenia są tylko kalką. Potwierdzeniem mechanizmów i prania mózgów. Zapewniam panią. Że ci „wszyscy zadowoleni” to bank, firma zarządzająca i inwestor.

I kolejny.

„Piszę, ponieważ od dłuższego czasu śledzimy z mężem bloga „Przeliczeni”, ale mimo całej zdobytej tam wiedzy nie udało nam się ustrzec przed problemami związanymi z wynajmem lokalu w galerii handlowej.

Działalność prowadzę od 2 lat, a mąż od kilkunastu. Dwa lata temu otworzyliśmy sklep internetowy z odzieżą outlet, ale postanowiliśmy się rozwinąć z pomocą kredytu inwestycyjnego i otworzyć sklep stacjonarny. Wybór wydawał się prosty. Po odwiedzeniu kilku ulic kiedyś handlowych, dziś prawie martwych gdzie stawki czynszowe mimo wszystko do niskich nie należą postanowiliśmy spróbować szczęścia w galerii.

W miesiącu maju bieżącego roku zaczęły się nasze problemy, czyli jest to stosunkowo świeża sprawa. Sklep został otwarty w ostatnich dniach grudnia 2016r. Jest to sklep odzieżowy o powierzchni łącznej ok. 100m2. Jest to też nasz jedyny punkt i źródło dochodu. Początek roku był słaby jak to zawsze bywa, ale marzec i kwiecień miały tendencję wzrostową, choć nadal sporo poniżej naszych oczekiwań. W maju obroty spadły na łeb, na szyję co mnie zmroziło, gdyż liczyliśmy się ze spadkiem obrotów w okresie letnim, ale nie aż tak drastycznym i nie tak wcześnie. W związku z zaistniałą sytuacją umówiliśmy się na spotkanie z osobą, która zawierała z nami umowę. Na spotkanie udał się mąż, który wrócił z niego roztrzęsiony. Usłyszał, że może przyczyna niskich obrotów leży w produkcie. Mówi to osoba, która nigdy u nas nic nie kupiła, była tylko w dniu otwarcia sklepu na 2 minuty, więc uważam że szukanie winy w produkcie którego się nawet nie zna jest wręcz bezczelne. Pani obiecała nam jednak, że sprawę przedstawi na zarządzie i dostaniemy odpowiedź za 3 dni. Z 3 dni zrobiły się 3 tygodnie, podczas których dopytywaliśmy o odpowiedź w naszej sprawie, ale byliśmy zbywani. 2 dni przed terminem płatności faktury napisałam, że nie jestem w stanie jej zapłacić i proszę o przesunięcie terminu płatności. Jeszcze tego samego dnia odezwał się pan dyrektor, który podobno przebywał na zwolnieniu i zaproponował spotkanie.

Spotkać się było ciężko, bo pan jest bardzo zapracowany i ma mnóstwo spotkań, ale kiedy wreszcie udało nam się umówić spotkanie mocno mnie rozczarowało. Pan dyrektor już wcześniej mailowo prosił nas o przedstawienie KPiR, faktur zakupowych, chciał znać nasze marże. Odmówiliśmy dostępu do tych informacji, podając to co naszym zdaniem wystarczy. Mimo tego na spotkaniu nadal upierał się, że bez znajomości marży nie jest w stanie oszacować naszych kosztów, choć nie trzeba tu robić wnikliwej analizy by widzieć, że budżet nie ma prawa się spinać, gdy niemal 50% naszego przychodu pochłaniają zobowiązania względem galerii. Mąż jest dość nerwowym człowiekiem, ale grzecznie choć stanowczo dał do zrozumienia, że problemu należy szukać poza naszym sklepem. Pan dyrektor pozostał głuchy na to stwierdzenie i nadal upierał się przy swoim. Kiedy zasugerowaliśmy żeby przeszedł się po naszym piętrze, które jest pomijane przy organizacji różnych eventów i obroty spadają nie tylko nam, naskoczył na nas skąd mamy takie informacje, z kim rozmawiamy, konkretne nazwiska. Niewiele brakowało, by skończyło się na rękoczynach.

Nadal jesteśmy w punkcie wyjścia, bo nic nie zostało ustalone i nie wiem jak wybrnąć z tej sytuacji. Mamy z mężem rozdzielność majątkową, ale wszystko jest na mnie i nie ma możliwości przepisania na męża. Nasz samochód, mieszkanie, a także firma. Umowę najmu mamy zawartą na 2 lata, ale zabezpieczyliśmy się możliwością wypowiedzenia jej ze skutkiem na koniec roku. Na tą chwilę nasze zaległości to 2 faktury, z których jedna jest zapłacona częściowo, otrzymałam już kolejne faktury, których również nie będę miała prawdopodobnie z czego zapłacić. Obecnie wystawione faktury przez galerię opiewają na kwotę ponad 8000 złotych. Obawiam się, że nie damy rady przetrwać sezonu letniego. Dzienne przychody obecnie to w porywach ok. 100-200 zł, zdarzają się dni z zerową sprzedażą. Nie mamy pieniędzy na zakup towaru, a to prosta droga do utraty klientów. Ruch w galerii na naszym poziomie (+1) jest słaby, koło nas są również puste lokale. Wiem, że nasza sytuacja nie jest tak dramatyczna jak niektórych najemców gh, ale po prostu nie bardzo wiem jak dalej pokierować całą sytuacją”.

 

Odp. Najemcy, byli najemcy, czytelnicy bloga, komentatorzy bloga (w dużej części) czyli Ci którzy współredagują bloga od 3 lat: to są konkretni ludzie, znane kancelarie prawne, którzy oprócz wirtualnej rzeczywistości są, istnieją. Nie są wymyśleni. Warto się wczytywać wcześniej i jednak spróbować podejść krytycznie do tematu. Ileż można pisać o tym samym? Jak to jest, że tak wiele podmiotów wchodzi z gh do sieci, a w tym przypadku z sieci do gh? Media wiele razy publikują informacje, że w przypadku dużych podmiotów witryna jest oknem wystawowym, marketingowym, wizerunkowym. Że klienci szukają okazji i tłumy są wtedy, kiedy te okazje się pojawiają (dla przykładu niedawna promocja 60 procent na wszystko w Pruchniku). W sieci jednak są miliardy stron internetowych, platformy zakupowe, fan peage. Jest trudno pozyskać klienta w sieci, a koszty pozycjonowania bywa, że się nigdy nie zwrócą. Trafienie z produktem do mediów to rzadkość i masa szczęścia-pod jednym warunkiem-że to coś czymś się wyróżnia. Wyobrażam sobie inwestycję miesiąc w miesiąc w sklep internetowy na poziomie 8000 złotych. Wydaje się, że przy wsparciu profesjonalnych firm działających w sieci taki sklep mógłby się z czasem przebić i zbilansować. Pod paroma warunkami. Różnorodności, kreatywności, ceny i obsługi klienta. To jednak spory koszt, te 8000 złotych miesięcznie. Wydatkowanie takiej sumy nie ma sensu w płytki kwadratowe w gh, w przebudowy, w pomniejszanie, powiększanie etc.

Gh to jest sposób na wydojenie. Nielogiczny, ale rentowny dla retailerów schemat. W Poznaniu w gh znalazło się 40 gastronomów (jadłodajni) w jednym miejscu. I na co oni liczą? Fut korty (stołówki)  w Polsce furczą od rotacji. Już są w gronie przeliczonych.

Jeszcze jedno spostrzeżenie. Bywa, że wyhodowany dłużnik jest już niepotrzebny, a punkt jest rentowny. Wówczas znika jeden najemca, a pojawia się drugi. Ten pierwszy po wyprzedaniu się spłaca długi lub nie.

I nawet jeśli ktoś zarabia (bo i tacy są)  to miesiąc w miesiąc zaciskają zęby wysłupując kolejne odrealnione tysiące na czynsz plus papier toaletowy. I tak można by pisać i pisać. Nie ulega wątpliwości, że wypożyczalnie VHS vel gh mają i mieć będą kolejnych najemców, bo tak to działa. Jak z paleniem. Niby „wszystko” wiadomo, a i tak tysiące idą z dymem. Nie każdy jednak ma raka.

Najemcom z dworcogalerii w Katowicach należy życzyć zdrowia. Bo wystarczających obrotów na poziomie – czy +1 nie będzie.

A z innej beczki ostatnim akordem działalności wydawniczej w zakresie retailovo franczyzowym jest zapowiadana książka dedykowana franczyzie. Nakład 1000 egz. Dla zasady. Ta pierwsza połówka to ludzie sukcesu. 

Okadka

Znajdziecie w niej wiele stanowisk na temat franczyzy. Przykładów. I rzecz jasna wnioski końcowe.

Ta publikacja będzie ważna z zasadniczego powodu: zarządzający galeriami bawią się w sprzedawców franczyz. Za prowizję. Mam nadzieję, że podobnie jak w przypadku wielu niedoszłych najemców w galeriach handlowych po zapoznaniu się z materiałami już opublikowanymi weźmie sobie na wstrzymanie i zainwestuje w coś perspektywicznego- nie koniecznie i tylko na gotowych zasadach w gh. Pozdrawiam.

I polecam ten materiał. 

http://innpoland.pl/136377,jego-biznes-legl-w-gruzach-legendarny-krakowski-restaurator-wylecial-drzwiami-ale-wraca-oknem

Dla przypomnienia nr tel. do kancelarii prawnej zajmującej się gh: 506 099 896.

P.S. Z cyklu znalezione w sieci z przymróżeniem oka na poprawę obrotów. „Lubelska asocjeta” w gh (od 1,30s.)

https://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_3279788341&feature=iv&src_vid=keWgw8bqMY8&v=Z99r6s0Zh4Q

P.S. Ciekawy apel na końcu. Może przyniesie zlecenia?

http://innpoland.pl/135671,najstarszy-warszawski-kaletnik-pracuje-w-zawodzie-od-73-lat-niestety-musi-zamknac-swoj-zaklad