„Nurkowanie”-poradnik najemcy c.d.

Czy zauważyliście Państwo w jaki sposób  pracownicy sklepów „nurkują”? Czyli podchodząc do wyjścia sklepu schylają się jakby przechodzili pod „niewidzialną” poprzeczką? Podobnie schylają się wchodząc do środka. Dlaczego to robią?

Pracownicy sieciowych sklepów są rozliczani z każdego „wejścia i wyjścia” klienta do sklepu.

Oto mail który dostałem od byłej pracownicy prestiżowej sieci z perfumami z galerii w Bielsku-Białej.

„W tej galerii ludzi nie było. Naszym zadaniem było osiągnąć 2500 złotych utargu dziennie na osobę. Nierealne. Na zmianie średnio pracowały cztery osoby. Stałyśmy w tym sklepie „na baczność” w oczekiwaniu na Klientów.  To był wyścig szczurów. Jeden drugiemu podbierał klientów, bo byliśmy rozliczani z każdego klienta. Z każdego odnotowanego przez „liczniki” wejścia. Te liczniki są zamontowane na listwach wejściowych z obu stron. Mieliśmy za zadanie sprzedać średnio 14 klientom kosmetyki i perfumy o takiej wartości.

Dlatego schylaliśmy się po to, aby te kamery nie zarejestrowały tego, że ktoś wszedł do sklepu, wyszedł z niego i nic nie kupił. Jeśli np. ja kilka razy dziennie wchodziłam i wychodziłam ze sklepu to ten licznik nie rozróżniał czy wchodzi pracownik czy klient dlatego, żeby nie nabijać fikcyjnych wejść schylaliśmy się pod kamerkami w jedną i drugą stronę. Innym sposobem było „przyklejanie się” do siebie w taki sposób, aby tylko kamera zarejestrowała jedno wejście, a nie dwa na raz.

Ja lubiłam swoją pracę, ale umierałam w tej galerii z nudów. Pracowałam po 8,5 godziny dziennie. W pewnym momencie właściciel sieci zwolnił wszystkich pracowników twierdząc, że ta ekipa nic nie potrafi, nie potrafi sprzedawać. Ja zostałam, bo pracowałam na umowę zlecenie. Przyszli nowi pracownicy z innych sklepów. Nic się nie zmieniło. Obroty nie wzrosły, bo nie było Klienta. Czekałyśmy na święta. Wtedy obroty znacząco wzrastały. Atmosfera w pracy była fatalna ze względu na to, że nie byłyśmy w stanie sprzedawać. Ogromna presja. Udręka. Już tam nie pracuję. Towarzyszyło mi uczucie bezsilności, bo nie jestem słabym sprzedawcą. Pracowałam w tej galerii rok. Dziennie po galerii mogło się kręcić 200 może 300 osób? W weekendy było więcej. Poza tym, przysyłano nam trenerów, którzy szkolili nas jak mamy sprzedawać, jak rozmawiać, jak się ubrać. Masa szkoleń. Nic to nie dawało, bo nie było w tej galerii Klientów. Pozdrawiam. Agnieszka”.

Dziękuję za tego maila. Czekam na następne. Pozdrawiam serdecznie.C.D.N.

 obroty w galeriach handlowych, ilość klientów, frekwencja w galeriach, ilości wejść, wyjść

 

 

Poradnik najemcy c.d.

Prowadząc działalność przez trzy lata w dwóch galeriach handlowych sporządziłem swoisty „kalendarz”, który ma odpowiedzieć najemcy na pytanie dlaczego nie ma Klientów. Oto co opowiadają pracownicy zatrudnieni przez właściciela galerii zaniepokojonym najemcom. Opowiadają, już po podpisaniu umowy, a nie przed jej zawarciem.

Styczeń – Nie ma ludzi, jest ich nie wielu, bo wydali pieniądze w grudniu na Święta, kupują opał, jest zima, kiepska pogoda, to początek roku, to normalne.

Luty-dzieci wyjechały na ferie, dorośli z nimi, to krótki miesiąc,

Marzec-jeszcze się nie ruszyło, niebawem wiosna, to taki zastój przed wiosną, to normalne w handlu, że trzy pierwsze miesiące nowego roku zawsze są ciężkie, mamy nadzieję, że następnymi miesiącami nadrobimy początek roku,

Kwiecień-to faktycznie miesiąc w którym zauważalne są wzrosty, Klienci chętniej korzystają z usług galerii handlowych,

Maj-no niestety mamy te weekendy, dni wolne, kiedy nie pracujemy, poza tym są komunie, ludzie wydają pieniądze na przyjęcia,

Czerwiec-to zakończenie roku szkolnego, zielone szkoły, pierwsze wyjazdy, jest zbyt ciepło, ludzie grillują

Lipiec-wakacje, wczasy, urlopy, wyjazdy….pusto…

Sierpień-za gorąco….jeszcze nie wrócili….

Wrzesień- początek roku szkolnego, tornistry, książki, składki…wydatki….

Październik-niestety pieniądze zostały wydane we wrześniu….

Listopad-leje, zimno, ludziom się nie chce wychodzić z domów, w grudniu masa wydatków…

Grudzień-to faktycznie miesiąc kiedy w galerii jest i sporo Klientów i najemcy odnotowują znaczące wzrosty obrotów co rzecz jasna nie pozwala „załatać” dziur finansowych, które „wygenerowały” poprzednie miesiące.

To oczywiście subiektywny „kalendarz” aczkolwiek piszę go w konsultacji z paroma znajomymi najemcami. Nazwałbym go z perspektywy czasu kalendarzem „samooszukiwania się” i „nadziei”, że będzie lepiej.

odwiedzalność galerii handlowych, ruch w galeriach, pory roku, kiedy zainwestować

Poradnik dla najemcy c.d.

Proszę nie sugerować się miejscami parkingowymi. Z reguły od rana są tam zaparkowane samochody i można odnieść wrażenie, że od rana jest ruch w galerii. Należy jednak wiedzieć, że są to samochody pracowników lub najemców. Biorąc pod uwagę, że galerie są duże i zatrudniają wiele osób to mniej więcej można przyjąć,  że ok. setki samochodów parkuje na miejscach dla Klientów. Oczywiście różnie to wygląda w różnych galeriach, ale generalnie chcę zwrócić uwagę na „złudzenie optyczne”, któremu wielu z nas uległo.

Przed podpisaniem umowy koniecznie należy zapytać o to, czy dana galeria dysponuje parkingiem zewnętrznym dla pracowników lub najemców czy parking dla Klientów jest również przeznaczony dla pracowników i najemców. Oczywiście prosimy o stosowny dokument w  formie pisemnej, może być w formie oświadczenia ze strony galerii, że kwestia parkingów wygląda tak, a nie inaczej.

Przed „majówką” przeprowadziłem rozmowę z Panią która pracuje w firmie PR w Warszawie. Firma obsługuje ponad 20  galerii handlowych w Polsce. Rozmowa przebiegała w miłej atmosferze i dotyczyła systemu naliczania Klientów…zapytałem na jakiej zasadzie odbywa się liczenie. Usłyszałem, że jest system, który to liczy. Precyzyjnie jednak nie uzyskałem informacji kogo liczy? Czy wchodzących i wychodzących palących? Czy wchodzących i wychodzących Klientów razem wziętych…? Nie uzyskałem konkretnych danych poza tym, że to zagraniczna firma jest producentem urządzeń…zawsze to jakaś odpowiedź. Powiedziałem, że nie ma znaczenia czy system powstał w Europie, Stanach Zjednoczonych czy w Ameryce Południowej. Nie ma to znaczenia i jest żadnym argumentem potwierdzającym rzekomą ilość Klientów w galerii.

Co ciekawe Pani z którą miałem przyjemność porozmawiać w publikacji prasowej została przedstawiona jako pracownik „biura prasowego” galerii. Jak się okazało pracownikiem galerii nie jest. Jest pracownikiem zewnętrznej firmy. Na zakończenie stwierdziła, że jeśli są jakieś różnice to pewnie nie wielkie…ciekawe skąd to przeświadczenie? Przecież nie ona liczyła…zaznaczyła, że z podpisywaniem umów z najemcami ona nie ma nic wspólnego…Jasna sprawa. Nie za to odpowiada. Niemniej jednak podaje dane do publicznej wiadomości co do których nie ma pewności i nie ma na to papierów. Podaje je jednak prasie jako bezdyskusyjnie prawdziwe…

 dokumenty przed podpisaniem umowy, dane handlowe, dane statystyczne, ilość klientów przed podpisaniem umowy