Miastopustostan-poradnik najemcy

Bielsko-Biała to perełka na mapie kraju. Ostatnie lata to czas inwestycji. W drogi, stadion, halę, osiedlowe baseny. I żeby oddać sprawiedliwość w rewitalizację miasta. To mały Wiedeń, ale niestety coraz większy pustostan. 168 lokali komunalnych świeci pustkami. Dlaczego?

Zabójcze czynsze. Przykładowo na głównej ulicy to. ok. 7000 złotych. Sto metrów od deptaka stoi potężna galeria. To, w co miasto zainwestowało ogromne pieniądze czyli remont tej ulicy jest puste, a lokale głównie zapełniły firmy kredytowe i banki. Co ciekawe i one sukcesywnie się zamykają.

Nieoficjalnie prezydent twierdzi, że najemcy małych sklepów są sobie winni, bo im się nie chce pracować i zamykają o 16.00. Gdybym był złośliwy to powiedziałbym, że jemu nie chce się myśleć. Ale jako, że znany jest z pozywania do sądu wszystkiego co się rusza i nie jest po jego myśli – profilaktycznie proszę to uznać za przenośnię, bo biznes przeniósł do galerii handlowych w sensie dosłownym. Bezmyślnie. Bez konsultacji społecznych. Bez dialogu. Gwoli sprawiedliwości nie sam to zrobił. Ma przecież i radnych. Jak śpiewał Grechuta „zapatrzeni w tańcu, zapatrzeni w siebie” są odrealnieni. Używając  sienkiewiczowskiej (tego Sienkiewicza od „Trylogii”)  retoryki -„oczy im bielmem zaszły”. Jakby słyszą, a nie widzą, jakby słyszą, a nie widzą.

Wolsztyn to perełka w Wielkopolsce. Piękne miasteczko. Rynek, jezioro, kwietniki, klomby (w Bielsku też ich nie brakuje). Zadbane miasto takie trochę na niemiecki styl.

-Jak to robicie, że nie pozamykały Waszych firm wielkopowierzchniowe sklepy? Tu nie ma żadnej galerii… -pytam osobę dobrze zorientowaną.

–Radni podjęli uchwałę, że można budować. Określili jednak, że do kilkuset metrów powierzchni. U nas dzięki temu mamy kilka tysięcy małych firm, których galerie nie zmiotły z powierzchni.

Poznań z kolei słyszy, że budowa nowej galerii to rewitalizacja miasta. Pan „prezidą” biega w adidaskach po płatnych stronach ogólnopolskich tygodników, a o galeriach się nie zająknął. A pustostanów przybywa.

 

Nadchodzą wybory samorządowe. Czas wystawić rachunek nie tylko za wigilijki z właścicielami galerii. Czas się temu przyjrzeć dokładniej  i wprowadzić limity.

P.S. Nie zamierzam startować w wyborach samorządowych.

Wniosek: nie szukamy winnych, chcemy konstruktywnych zmian. Przed podpisaniem umowy sugeruję uważną lekturę przekazów medialnych dotyczących systemu. Bardzo uważną.

 

 

Nie jestem Garbem-poradnik najemcy

„Garbo” to jeden z najwybitniejszych podwójnych agentów brytyjskich służb specjalnych (MI5,MI6).

Jest II wojna światowa. Ten niepozorny Hiszpan pracując dla Brytyjczyków pozyskuje zaufanie niemieckich służb. I niby pracuje dla Niemców.

W swojej wyobraźni stworzył siatkę agentów rozsianych po całej Europie. Wymyślał miasta, miejsca, ludzi, życiorysy, nazwiska, adresy, fikcyjne naloty, zrzuty, raporty. Od czasu do czasu raporty były prawdziwe. Tak się umacniało zaufanie do tego co robi i co raportuje. Tych ludzi realnie…nie było. Ostatni meldunek trafił na biurko Hitlera. Brzmiał mniej więcej tak: Alianci wylądują w Calais, a nie w Normandii. I Hitler w to uwierzył. To był początek końca tej wojny.

„Garbo” był fenomenem. Ja nim nie jestem. Moim najeżonym kamieniami plecakiem -nie garbem- są doświadczenia w galeriach handlowych.

–To jest obóz pracy. Chore-mówią dwaj znani mi ochroniarze. Dlatego przywołuję Garba, bo opisuję fakty, zdarzenia, ludzi i ich życiorysy. Prawdziwe. Oni istnieją. Ich rodziny też, a opisywane zjawiska mają  miejsce. Tak działa system. System retail.

Powołuję się na Garbo, bo Czytelnicy bloga przecierają oczy ze zdumienia. Mówią mi o tym, że to brzmi nieprawdopodobnie, że nie wiedzieli, nie przypuszczali… Przeprowadziłem już masę rozmów. Poświęcam wiele godzin na tę swoistą dokumentację. Swój raport przedstawimy w sejmie we wrześniu.

-Niech mnie Pan nie przekonuje. Przedstawimy ten problem-mówi mi jeden ze znanych posłów.

I nie jest to „Tumek”, ani nikt z tej ekipy (dla nie wtajemniczonych „Tumek” pojawił się na słynnych taśmach i pochodzi z „Pscyny”). Dziś się cieszą, niemal chwalą tym, że największy magazyn świata jest budowany w tym kraju.

Odstrzelająca dziczyznę głowa regionu mówi, że to jest „historyczne wydarzenie”. Nie wie, że to radość na krótką metę. Największy sklep na świecie w Stanach testuje roboty do magazynów, aby zastąpić  ludzi. Żeby to jednak wiedzieć, trzeba cokolwiek czytać.

Wniosek: stowarzyszenie OSON i blog są po to, aby otwierać oczy, a nie zamazywać obrazu. Sprzedaż internetowa sukcesywnie wypiera tradycyjną. Witryny coraz częściej służą za wystawę. Klient szuka, ogląda. Czasami robi zdjęcie, a buty czy ciuchy kupuje w sieci.

system retail, informacje, dokumentacja, kraj

 

 

 

 

 

Na huki-poradnik najemcy

To potoczne określenie działania w galerii-na zastraszenie, czyli huki.

 

Zarządzający galerią zakazują rozmów między najemcami i kierownikami punktów:

-dotyczących zawartych umów-dlatego nikt nie wie, kto jaką zawarł umowę,

-wysokości czynszu-dlatego jedni płacą więcej drudzy mniej,

-okoliczności wyjścia danego najemcy-dlatego budują swoje niestworzone historie,

-zakazują robienia zdjęć,

-zakazują robienia filmików.

To tylko kilka wyrywkowych zakazów. W galerii w Bielsku-Białej straszą też….mandatami w wysokości:

Za zaparkowanie pracownika na podziemnym parkingu lub najemcy. Ochrona wykonuje polecenia „góry” i próbuje ludzi straszyć mandatami z kosmosu nie mających żadnego umocowania. Ochroniarze robili zdjęcia kierowcom i ich szukali …

Tymczasem galeria to nie jest francuski Wersal, gdzie zdjęcie uszkodzi arcydzieła. To miejsce publiczne. Ogólnodostępne. To miejsce użyteczności publicznej, gdzie politycy organizują swoje ringi (o tym przy innej okazji). Zatem ten „huk” jest dobry na dzieci. Choć i te ostatnie zasługują na szacunek i normalne traktowanie.

Zdjęcia w galeriach można robić do czego serdecznie zachęcam i przesyłanie ich mailem. Mam tych zdjęć coraz więcej co cieszy, bo nie jest tajemnicą, że żyjemy w kulturze obrazkowej o czym wiedzą najlepiej tabloidy. Czasami zdjęcie mówi więcej niż słowo, dlatego też postanowiłem zobrazować pewne zjawiska.

Oto zmęczeni Klienci galerii „platynowe balkony” w Warszawie. Obok nich niewidoczne torby…pełne zakupów…

 

 Wniosek: przed podpisaniem umowy proszę o wskazanie miejsca parkingowego dla siebie i współpracowników. Proszę wystąpić o plan ze wskazaniem. Może się okazać, że takowego miejsca nie ma i trzeba pod gołym niebem parkować auto. O mandatach nie wspominam. To też trzeba zaznaczyć w umowie.

zakazy, nakazy, absurdy, zastraszanie najemców, pracowników w galerii handlowej

 

 

 

 

 

 

 

Nosił wilk razy kilka-poradnik najemcy

Przekładając na pracę w galerii handlowej to staropolskie przysłowie to jest tak, że wszystko ma swój początek, środek i zakończenie. Czyli nic nie jest na całe życie, a każda cierpliwość ma swoją pojemność. Dlatego piszę.

 

 

I ostrzegam punktując teraz tych, którzy znają się na każdym biznesie. Wytykają, obrażają, noszą się wysoko. Pięć miesięcy (!) czekałem, aż nazwa mojego punktu usługowego znajdzie się na tablicach informacyjnych galerii. Dzwoniłem, prosiłem. Klienci zdziwieni odkrywali w pasażu, że moje usługi są wreszcie w galerii, bo wcześniej ich nie było.

-Nie widziałem, nie wiedziałam, że się otwarliście…-wiele razy słyszałem te słowa zaskoczonych Klientów. Kupiłem spoty w dwóch stacjach radiowych, w kablówce, w gazetach poszło 100.000 ulotek…

-Pamiętamy, tak, tak, już niebawem to zmienimy-słyszałem od Szawła (nazwiska zmienione) ówczesnego dyrektora. –Wie Pan, staramy się to zrobić wtórowała-Aluś (jego zastępczyni). I tak przez 5 miesięcy. W końcu przestałem dzwonić. Jak to mogę potwierdzić?

Zdjęcia z plafonów i tablic informacyjnych zrobione w minionym tygodniu. Firma Sweet Home po  dwóch miesiącach wyszła z galerii po jej hucznym ponownym „otwarciu”. Do dziś widnieje na tablicach informacyjnych. 

Fakt usunięcia poprzedniej firmy jest chyba oczywisty. Sklepu Sweet Home już nie ma. Jeśli Klienci go szukają to nie znajdą. To taka subtelna nieścisłość.

Chodzi o kasę. Oszczędzają. Wiedzą, że jest i będzie rotacja i tablice trzeba uaktualniać płacąc za zmiany. Dlatego zwlekają.

 


Wniosek: przed podpisaniem umowy proszę zwrócić uwagę na aspekt informacyjny i na fakt, że opisanie punktu na tablicach należy do obowiązku galerii handlowej. Proszę ustalić na piśmie, kiedy to nastąpi.

profesjonalizm wg retail, lekceważenie najemców, oszczędności, pseudozarządzanie, Bielsko-Biała

 

Uwaga na „Best”!-poradnik najemcy

Warszawa. Apteki to ciekawy temat w sensie systemu. Ta do której często chodziłem w Warszawie już nie istnieje. W lipcu jeszcze działała.

 

Od wielu miesięcy można było płacić tylko gotówką. To był dla mnie sygnał, że dobrze nie jest.

Z reguły najemca wyłącza terminal, bo konto zajmuje komornik. Najemca wie, że dziś bez terminala można Klienta zniecierpliwić, bo większość nie płaci gotówką. Nie ma jednak wyjścia. Mając zajęte konto musi mieć dostęp do gotówki, aby zapłacić wypłaty czy kupić towar.

Innym sygnałem, że nie dzieje się dobrze, był fakt skromnego zatowarowania apteki. Z miesiąca na miesiąc półki świeciły coraz bardziej widocznymi pustkami. W pustostan wejdzie kolejna apteka.

Obok tej galerii jest bazar. Taki z lat 80-tych. –Proszę Pana ta galeria to najgorsza galeria w Warszawie. Oni chyba bankrutują…- słyszę od kobiety handlującej owocami. A wie Pan jak załatwili salon fryzjerski? -Nie mam pojęcia. -Zabrali kobiecie wszystko…teraz ma tutaj nie daleko nowy punkt. Na szczęście się pozbierała-dodaje. Patrzę na ścianę galerii, a tam napisane: „Best”.

 

Ciekawe… wiem, że do galerii często zjeżdżają warszawscy celebryci i ludzie mediów, bo to po drodze na Wilanów, gdzie lubię spędzać czas. A pomimo najemcy nie dają rady… w stolicy, gdzie Klienci teoretycznie mają zasobne portfele…

Skoro więc tutaj jest ciągła rotacja… czego zatem spodziewać się w Białymstoku czy Tarnowie… Miechowie czy Czechowicach…?

Interesują mnie warszawskie „platynowe balkony”.  O nich jednak przy innej okazji.

wniosek: przed podpisaniem umowy sugeruję wielomiesięczną obserwację galerii o różnych porach w ciągu dnia. To uciążliwe, ale jedyne rozsądne podejście do tematu. Jeśli obok galerii jest np. bazar lub targ, a nie znamy miasta, to warto popytać sprzedawców. Nie mają interesu w tym, aby ktoś stracił pieniądze.

system w galeriach handlowych, rotacje, bazarki i galerie handlowe, kraj

Kijem w szprychy-poradnik najemcy

Cieszymy się ze zwycięstwa Polaka w Tour de Retail. Fantastyczny skromny sportowiec. To jest promocja Polski przez duże „P”. Organizator wyścigu dba o zbilansowanie się imprezy. Jak?

Otóż samorządy otrzymują ofertę na organizację startu lub mety, lotnej premii. Kilka lat temu koszt mety w Częstochowie wyceniono na 200.000 złotych. Opcji zapłaty było więcej. Zarząd miasta nie skorzystał z tej propozycji. W efekcie wyścig pojechał gdzie indziej. Dlatego łatwo zrozumieć dlaczego wyścig dookoła Polski jedzie trasą wyznaczoną przez kasę i z kołem nie ma nic wspólnego.

 

 

Tegoroczny tour zaskoczył nie tylko mnie faktem etapowego startu w Tarnowie. Nie spod przepięknego rynku czy wąskich uliczek starówki, ale… sprzed galerii handlowej. Blokowiska. Dziesięciopiętrowce. Klasyczne osiedle wokół galerii w cieniu Kościoła. Dlatego ten etap zaliczył bym do Tour de foot fall (określenie odwiedzalności w galerii).

Ile zapłaciła galeria z pieniędzy najemców? A może zapłacili sponsorzy? Jeśli tak, to na przyszłość proponuję jednak rynek w gratisie dla miasta. To jest promocja Polski. Zabytki. Zrewitalizowane kamienice, a nie budynki, gdzie toną najemcy.

Tu nie ma czego promować. Można jedynie żałować tych, którzy dali się nabrać na piękną „promocję”. Nie wierzę, aby organizator tej imprezy wpadł na tego bloga, bo to nie jego działka, ale życzyłbym organizatorom po prostu więcej wyobraźni przestrzennej i dbania o wizerunek marki. Tą marką galerie w tym kraju nie były. I nie będą.

Chyba, że w przyszłym roku ktoś wpadnie na organizację prologu. Na pierwszym piętrze galerii w Bielsku-Białej. Tam jest masa pustego miejsca. I zero Klientów.

P.S. Rafał wygrał, drugi strzelał. Zbieżność imion przypadkowa, bo obu Panów dzieli przepaść. Alpejska.

wniosek: organizacja imprez rzadko ma przełożenie na zwiększenie obrotów. Sugeruję przed podpisaniem umowy zawarcie w niej na co idą pieniądze z budżetu marketingowego najemców. Warto też wiedzieć, że niektóre eventy mogą zablokować dojście do naszego punktu. W znanym mi przypadku grający na prowizorycznej scenie zespół skutecznie odstraszał Klientów  z kawiarnio-lodziarni.

eventy, promocje, akcje marketingowe, galerie handlowe, kraj

 

 

Absurd w Katowicach-poradnik najemcy

Katowice.

 

Styczeń.

Jestem na dworcu. W środku obok siebie dwa salony fryzjerskie. Eleganckie z najwyższej półki. Inwestycja rzędu  300.000 zł. lub więcej każdy.

Absurd-pomyślałem. Nie mają szans. Kto to wymyślił? Ale…może się mylę?

Maj.

Wchodzę nieśmiało do środka. Rozglądam się. Rozmawiam o cenach usług. Jestem zainteresowany strzyżeniem. Zagaduję jak z obrotami? –Nie bilansujemy się….Ten salon przynosi straty-słyszę od kierowniczki. Nie wie jak to się stało, że są obok siebie. Wchodzę do drugiego. –Nie zarabiamy…

Czerwiec.

Pierwszy z dwóch salonów zamyka się końcem miesiąca.

Sierpień.

Pytam dziewczynę z jednej z wysp co się stało. –Nie było ruchu. Pomaga mi dotrzeć do byłej pracownicy tego salonu. –Salon został zamknięty z przyczyn ekonomicznych, ale ja Panu więcej powiedzieć nie mogę.

Szkoda. To piękny salon należący do jednej z sieci salonów. Nie znali się? Byli amatorami?

Amatorami byli Ci, którzy na etapie tzw. komercjalizacji dopuścili do tego, aby dwa tego rodzaju salony były w jednym budynku. Nie mówiąc już, że obok siebie. Przeliczyli się oni, ale straty poniósł właściciel.

Kto prowadził poważny biznes wie, że dwa podobne punkty usługowe przyciągają
Klienta, ale w mieście, na starówkach, a nie w galerii handlowej. To biznesowe abecadło.

Gdzie byli doradcy Klienta? Na czym ma polegać ich rola? Podpisać umowę, a potem z przykrością wypluć?

Przecież pewne sprawy są oczywiste. Jestem zdania, że jak od najemcy wymaga się przed podpisaniem umowy, żeby się mógł czymś wykazać czyli obrotów z już działającej firmy(moje ze wspólnikiem to 13 milionów w 6 lat).

Tak od tych, którzy zarządzają też powinno się wymagać np. minimum 5 letniego doświadczenia w prowadzeniu własnego biznesu z sukcesem. Zakładam jednak, że ktoś, kto w biznesie odnosi sukces nie pracuje na etacie w galerii handlowej…

Z całym szacunkiem. Nie urażając.

wniosek: przed podpisaniem umowy proszę o szczególną ostrożność. Dwa grzybki w barszcz. To po prostu za dużo. Sugeruję sprawdzenie kompetencji i doświadczenia w biznesie tych, którzy o nim opowiadają. Lub tych, którzy pośredniczą w wynajmowaniu tj. firm komercjalizujących. Zamknięcie salonu nie jest równoznaczne z nieumiejętnym prowadzeniem czy kiepską jakością usług.

P.S. Dziś nie napiszę co myślę jak się podzieje z tym, który został. Ale życzę jak najlepiej. Na zdjęciu zielone wyklejenie w miejscu byłego już salonu.

komercjalizacje, absurdy w galeriach handlowych, Katowice

 

Niewolnik i Pan-poradnik najemcy

Dziś o tematach. Kilka tygodniu temu otrzymałem maila i rozpoczął się dialog, który publikuję w całości. Mój rozmówca to PIK. Taki nadałem mu pseudonim.

 


 PIK: Witam Pana!

Gratuluję świetnego bloga. W końcu jest ktoś kto odważył się pokazać ułomność tego systemu „pana i niewolnika”. Doskonały język i wyborny kunszt literacki. Nikt nikogo nie wymienia z imienia i nazwiska, ale wszyscy zainteresowani wiedzą o kim dokładnie mowa i o której lokalizacji. Ja co prawda nie jestem najemcą, ale pracuję od wielu lat na terenie jednej z Galerii Handlowej w Bielsku-Białej i też widzę wiele patologii w relacji najemca – galeria handlowa. Chętnie podzielę się swoimi spostrzeżeniami na ten temat. Oczywiście anonimowo. Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu sukcesów!

Najemca: Witam) Dziękuję za miłe słowa i wsparcie. Chętnie się spotkam. Proszę podać mi numer telefonu. Zadzwonię do Pana w przyszłym tygodniu. przeliczony)))

PIK: Witam,

Widziałem informacje o spotkaniu 30 lipca. Chętnie bym przyszedł, ale w tej chwili mam niestety bardzo napięty harmonogram ponieważ ze wspólnikiem odpalamy właśnie nowy biznes na Śląsku, a ja jestem na etapie żegnania się z morderczą pracą w galerii handlowej. Może nawet lepiej, bo jak okres wypowiedzenia się skończy to znacznie swobodniej będzie rozmawiać o problemie.

Najemca: Dobrze. Nie ma ciśnienia z mojej strony w tym sensie, że z jednej strony potrzebuję takich informacji które mogą rozszerzyć punkt widzenia, a  z drugiej też jestem ograniczony czasowo. Prowadzę firmę i często mnie nie ma w Bielsku. Z pewnością uda nam się spotkać. Natomiast czy rozmawiam z obecnym czy byłym pracownikiem nie robi to różnicy, jestem byłym dziennikarzem. Wszelkie spotkania są objęte z mojej strony dyskrecją, bo nie zamierzam nikomu z moich rozmówców zaszkodzić. Tak czy inaczej spotkamy się. Trzymam kciuki za nowy biznes.

PIK: Tu nie chodzi o kwestie dyskrecji. Moje doświadczenia w relacji z administracją są tak bardzo charakterystyczne dla jednej z Galerii, że gdyby opisać to w tej chwili to zachowując maksymalny poziom dyskrecji, nie wiadomo jak zmieniając imiona i nazwiska to niestety dla nich będzie wiadomo od kogo to wyszło i zaczną się nieprzyjemności. Stąd muszę z tym zaczekać, aż finalnie rozstanę się z moim obecnym pracodawcą i zakończę epizod współpracy z Panią „Wandą Aluś” 🙂

Najemca: Ja rozumiem. Natomiast co do Pani Wandy to faktycznie ciekawa osobowość. Reasumując jesteśmy w kontakcie jak to dziś się przyjęło mawiać.

PIK: Oczywiście 🙂 Nie mam nic przeciwko publikacji naszych maili, ale dopiero gdy zakończę pracę na terenie galerii handlowej, nie mniej proszę o pełną dyskrecję tj. o nie ujawnianie moich danych personalnych (zwłaszcza zmienionych w sposób jak u Pani Wandy :)), adresu e-mail. Wymyślę jakiś dobry pseudonim abym nie został zidentyfikowany przez administrację galerii.

Najemca: Spokojnie. Dam Panu pseudonim PIK. Czyli nikt. Proszę się odezwać

I dziś PIK się odezwał. Przysłał masę tematów. Świetnie opisanych. Będziemy je sukcesywnie dokumentować-sprawdzać i jeśli się potwierdzą-upubliczniać.

P.S. Dla nie najemców wyjaśnię, że PIK to człowiek widmo. Wchodzisz do galerii, a tu PIK, wracasz, a tu PIK, znowu wchodzisz, a tu PIK. Tak mniej więcej. I rosną miliony PIKÓW jak grzyby po dzisiejszym deszczu.

 wniosek: przed podpisaniem umowy warto przeczytać bloga.

 

blog od kuchni, korespondencja w sprawie galerii handlowych, system retail, kraj

 

 

Sprzedam słupa za działki -poradnik najemcy

Dałem sobie zakaz dosadnej wyrazistości na blogu. Chodzi o rynsztokową formę wyrazu. Pozwólcie jednak, że dziś w drodze wyjątku złamię tę zasadę. Wczorajsze popołudnie na długo zapamiętam, a w zasadzie rozmowę. Zadzwonił znajomy. Mały przedsiębiorca. Przytaczam rozmowę w całości.

-Słuchaj. Czytam tego bloga i to jest wał. Ale mam pomysł jak pomóc najemcom.

-Jak?

-Nie, to nie na telefon. Wpadnij do mnie jak możesz.

Wpadam dwie godziny później.

-Co zrobiłeś z lokalem?

-Sprzedałem.

-To lipa. A co z pozostałymi najemcami?

-Nic. Na razie tam są.

-To ja im zorganizuję ludzi.

-?

To będą słupy. Kupią te firmy z długami i znikną. W zamian za to, każdy z tych najemców przepisze na innych wskazanych ludzi działkę, mieszkania. Rozumiesz?Normalnie u notariusza.

– I k…..rwa to ma być ta pomoc? Ja pi….olę taką pomoc. Ty chcesz k..wa na tych bankrutach w ten sposób zarobić?

-Przecież i tak są ku….wa utopieni…nie mają wyjścia, a tak będą mieli problem z głowy.

-Sam mogę iść do knajpy i znaleźć takich ludzi. Bez działek i mieszkań. Za kasę.

-Coś Ty! Oni pójdą na psiarnię i wyszczekają wszystko. Moi nie.

-To idź do galerii. Poszukaj ich sam i złóż swoją ofertę.

-Eeee nie to nie, tak pomyślałem tylko wiesz….

-Za taką pomoc to ja Ci dziękuję. Daj mi namiar na Twojego szwagra, który popłyną na małej gastronomii z tej galerii. W ten sposób pokażę człowieka, który się przeliczył, a nie proponuj mi takich rzeczy.

wniosek: przed podpisaniem umowy, w czasie jej trwania, czy podczas działań o charakterze prawnym sugeruję działanie w ramach litery prawa. Z uczciwego człowieka możesz stać się przestępcą, podejrzanym, a w konsekwencji skazanym. Działania nie mogą być pozbawione logicznego myślenia i wyobraźni. 

naruszanie prawa, wyjście z galerii handlowej, proceder, 

 

 

Z lotu ptaka-poradnik najemcy

Jestem dziś w galerii w której straciłem trzy lata. Z wiceprezesem Stowarzyszenia oglądamy spota telewizyjnego z tzw. wielkiego otwarcia w ramach akcji „Dwoimy się dla siebie”. Spot to majstersztyk. Pustostany zostały skrzętnie ukryte.

 

Kapitalne zdjęcia z lotu ptaka, najazdy na listki kwiatków przypominające listki figowe zakrywające co nie co. Spot jest dostępny tam gdzie zamieszczane są filmiki. W ramach podpowiedzi zatytułowany „Otwarcie……-nowa powierzchnia”.

Z warsztatowego punktu widzenia spot jest wykonany poprawnie. Z punktu widzenia odbiorcy, najemcy i Klienta jest spotem pokazującym sztuczny tłok. Praktycznie puste części zostały pominięte. Jest za to lans dyrektora, pani z zarządu opowiadającej o filantropii, prezydenta nie znającego realiów. Za spota i szampana zapłacili najemcy. Jakież to budzi zdumienie, że zleceniodawca filmiku zapomniał w nim o najemcach. Nie było zadowolonych?

wniosek: z lotu ptaka świat wygląda inaczej. Trzeba zejść na ziemię. Filmik emitowany w kablówce dotarł do dziesiątek tysięcy Klientów. Także potencjalnych najemców. Proszę na tego typu realizacje patrzeć nie z poziomu ptaka, ale z poziomu najemcy.

spoty reklamowe, PR w galeriach handlowych, manipulacja zdjęciami, obrazem, dżwiękiem