PIK truchleje-poradnik najemcy

Dziś w Bielsku Białej na termometrach było plus 25 stopni. Jak latem. Tymczasem cieszy to, że z tak dużym wyprzedzeniem ekipy oświetleniowe instalują kolorowe lampki na Boże Narodzenie przy galerii handlowej.

W zasadzie to nie dziwi. Trzeba się przygotować do żniw co rozumie sieć Tesco, która już wprowadziła w Warszawie do sprzedaży czekoladowe Mikołaje. To nic, że najpierw jest Święto Zmarłych. Ważne żeby śpiewów ekspiacyjnych nie pomylić z kolędami.

Idąc na kawę napotykam ciekawy potykacz.

Fajny. Wspieramy naszych. Wchodzę do ogródka.

Wiecie dlaczego są te bandy?

Żeby nie uciekały PIKI. Czyli żeby klient się nie wymknął systemowi liczącemu wejścia i wyjścia. Razem wziętych. Ale ten klient w głębi wywinął się systemowi przeciskając się przez wąskie nie-wejście. Struchlała kelnerka przymrużyła oko, a ochroniarz tego nie zauważył.

Na szczęście w Koszalinie właściciel galerii „uwolnił” PIKI i zamawiając kawę można swobodnie wyjść na parking.

Na Sarnim Stoku w Bielsku-Białej już nie. I tak jest od lat.

W Słupsku drzwi są zablokowane sympatycznymi łańcuszkami, po to, żeby nie uciekały PIKI.


wniosek: przed podpisaniem umowy proszę dopytać w przypadku kawiarni czy restauracji czy nie będzie problemu z wystawieniem ogródka i swobodnym poruszaniem się klientów w środku. Klientów to irytuje i nie rozumieją dlaczego nie mogą normalnie wyjść bez tych band. Wiecie już dlaczego. To sztuczne łapanie PIK-ów czyli nabijanie frekwencji. A tysiące i miliony rosną. Wirtualne.



Zasięg ciemnoty-poradnik najemcy

Nowy Dwór Mazowiecki. Wg targeo 37 minut jazdy do śródmieścia Warszawy.

Parkuję w centrum Nowego Dworu. Wysiadam z samochodu rozglądając się gdzie jestem.

-Prezesie! Z nieba Pan mi spadł!

-O co chodzi?-pytam zachodzącego z ławeczki faceta.

-Jakieś drobne na piwko o poranku? Panie Prezesie…

– Co ci się stało człowieku? Patrzę na poobijaną twarz.

-Wie Pan. Imprezka. Przydachowałem.

-Dostaniesz kasę, ale nie za darmo. Szukam sklepu z markową odzieżą (podaję mu markę) i będziesz moim przewodnikiem.

Paweł (43.l) zgodził się popracować. Krążyliśmy po mieście 1,5 godziny i w końcu znalazłem niedoszłego najemcę, który namawiany był na podpisanie umowy w „budowanej” galerii handlowej (napisał do mnie maila ten nagabywany przedsiębiorca), która ma wyglądać tak:

Dziś w tym miejscu są hałdy piachu i trawa.

Ale firma komercjalizująca kusi tak.

Zastanawiający jest ten zasięg. Pusty. Bo nie wiadomo czego ten zasięg ma dotyczyć. Powiem Wam. Potencjalnych Klientów. Aż dziwi, że w tym zasięgu nie ma stolicy- 2,5 mln ludzi (wg wikipedii 2,6-3 mln), a jedyne 169.800. Nowy Dwór Mazowiecki liczy 27.000 mieszkańców.

„Dziś są tutaj 3 Biedronki, 1 Lidl, 1 Kaufland, 1 Carefour, 1 MarcPol, 1 Lewiatan, 1 Polo Market i w ciągu 2 lat powstanie również Tesco. Po dwóch latach będzie 10 marketów”-napisał mi jeszcze inny z Czytelników bloga. Galeria miała być oddana do użytku dawno. Na razie jak widać komercjalizacja idzie jak po grudzie.

Prezentacja wygląda jednak okazale.

Na samym końcu tej prezentacji malutkim drukiem napisano, że nie stanowi oferty handlowej.

Więc pytam co to jest? Prezentacja czego? Dla potencjalnych najemców wyjaśniam. Cała opowieść o prosperity jak to będzie super i fajnie i jak w innych miastach to świetnie działa to bujda. Wszystko odbywa się na gębę. Firma opowiada, że na jedno miejsce ma kilku chętnych. To dlaczego budowa stoi? Dlaczego skoro będzie tak fajnie nie jest ofertą handlową? Taki folderek może wydrukować każdy malując tam różne bzdety. Inną kwestią jest to, że burmistrz zgodził się na budowę w zamian za…budowę ronda, które sparaliżuje to miasto, bo nie ma innego wyjazdu jak tylko przez most do którego prowadzi „wąskie gardło”. Dziś w weekendy miasto jest zakorkowane. Pomijam ilość już istniejących dyskontów. Po co komu galeria?

Wniosek: przed podpisaniem umowy proszę pamiętać, że kolorowe folderki łatwo jest wydrukować. Naopowiadać jeszcze łatwiej. Ale tego papier nie przyjmie. Bo to jest wszystko na gębę. Po co? Abyś nie mógł niczego potwierdzić.

Firma komercjalizująca w mailach pogania:  „gdyż zainteresowanie projektem jest naprawę duże a i miejsca coraz mniej”. A ja dodam od siebie, że zainteresowanie blogiem jest naprawdę duże a i miejsca na ciemnotę – coraz mniej.



Wolna amerykanka-poradnik najemcy

Oto kolejny opis, jak ten system wygląda od trzewi. Przenieśmy się zatem do Poznania. List napisała kobieta (dane osobowe do naszej wiadomości). Proponuję uważną lekturę. Jest wiele aspektów na które najemca zwraca uwagę.

„Jestem kobietą po czterdziestce do niedawna ustabilizowaną finansowo i rodzinnie.

Wykształcenie i zawód pozwalały mi na życie na zadowalającym poziomie.

Jako pracownik najemny w strukturach finansowych zawsze marzyłam, aby stać się pracodawcą dla innych, że potraktuję ich po ludzku tak jak ludzie zasługują.

Do prowadzenia biznesu przygotowywałam się prawie rok szukałam najlepszych rozwiązań prawnych organizacyjnych i finansowych. Wreszcie, gdy wszystko miałam poukładane potrzebowałam lokalu. Decyzja podła na obiekt komercyjny typu galeria, bo tam powinni masowo przebywać ludzie, a właśnie od nich zależało powodzenie biznesu. Nie jest łatwo dostać się w struktury galerii to taki rynek zamknięty dla maluczkich tym bardziej bez doświadczenia.

Ale udało się. Znalazła się Galeria w Poznaniu w połowie pusta (dla optymistów w połowie pełna) w fazie komercjalizacji, która zdecydowała się podpisać ze mną umowę.

Czynsz został wynegocjowany w atrakcyjnej wysokości tj. za mniej niż 10 euro za metr, a za pierwsze sześć miesięcy za połowę tej stawki więc umowa została zawarta na czas określony na pięć kolejnych lat. Mój lokal był na piętrze praktycznie na wyludnionym terenie w około żadnych obiektów handlowych tylko trzy obiekty usługowe. Za to mogłam front budynku okleić dowolnie żeby przyciągnąć klientów.

Lokal został mi przekazany latem, wg zapisanych standardów w umowie w celu dostosowania do prowadzonego biznesu. Umowa została spisana z dyrektorem zarządzającym pełniącym jednocześnie funkcję pełnomocnika spółki.

Osoba ta przed podpisaniem umowy zażądała wpłaty jednomiesięcznej kaucji, podpisania klauzuli u notariusza na okoliczność art. 777, oraz zawarcia umowy ubezpieczenia z klauzulą że Ubezpieczyciel zrzeka się wszelkich roszczeń względem Wynajmującego (czytaj Galerii). Umowa była dość szczegółowa i uwzględniała odpowiedzialność i obowiązki Wynajmującego oraz uprawnienia Najemcy.

Niestety dopiero po uruchomieniu lokalu okazało się, że wentylacja w całym obiekcie handlowym jest niesprawna.

Dyrektor zarządzający wciskał mi kit, że to wina restauracji usytuowanej kondygnacje poniżej która ma niedostosowane urządzenia odprowadzające opary kulinarne. Skutkiem tego w galerii śmierdziało tym, co kuchnia w restauracji akurat gotowała oraz chmara much i os które z niewiadomego powodu gromadziły się w moim lokalu.

Nie była to jedyna niedogodność najmu w galerii. Z powodu znaczącego zadłużenia galeria nie była regularnie sprzątana, całe piętro z racji niewielkiego ruchu nie było sprzątane w ogóle. Moim dobrowolnym obowiązkiem stało się zamiatanie i mycie podłóg w promieniu 20 metrów od mojego lokalu, sprzątanie schodów oraz mycie cudzych witryn bo miały powłokę z kurzu.

Toalety były sprzątane raz na tydzień z marnym skutkiem więc klienci skarżyli się, że w nich cuchnie moczem.

Pominę kwestie słabego oświetlenia wieczorami. Do tego z powodu braku ochrony zaczęli koczować bezdomni.

Teren galerii znajdujący się na piętrze był kompletnie zaniedbany, w końcu zrezygnowano z monitoringu i ochrony.

Zaczęłam pisać korespondencje do Sanepidu żeby skontrowali obiekt gastronomiczny. Odpowiedzi były kuriozalne obiekt i instalacje prawidłowe mimo niesprawnej wentylacji budynku. Proszę o interwencję do administratora obiektu.

Pisałam skargi na decyzje Sanepidu do instancji wyżej, która sama sobie zaprzeczała. Otrzymałam w końcu potwierdzenie moich zastrzeżeń, ale co z tego? Nikt nie wyciągnął żadnych konsekwencji wobec restauratora ani administratora obiektu. Odpuściłam nie będę się kopać z koniem.

Po trzech miesiącach użytkowania lokalu otrzymałam maila od nieznanej mi osoby która informowała mnie że umowę najmu zawarłam omyłkowo z niewłaściwym podmiotem i trzeba ja podmienić.

Takie maile trafiły również do moich sąsiadów w galerii. Zastanawialiśmy się o co chodzi? W końcu po dręczeniu pytaniami dyrektora zarządzającego przyznał się, że piętro obiektu który zajmujemy został wcześniej wynajęty innemu podmiotowi powiązanemu kapitałowo z galerią żeby uciec z wierzytelnościami (czyt. czynszami z najmu) przed bankiem, który kredytuje cały obiekt.

Sprawa wydała się nam mocno podejrzana odpisaliśmy mailowo, że nie przystajemy na propozycję podmiany umowy najmu z innym podmiotem. I wtedy się zaczęło. Niedługo po tym zdarzeniu w tajemniczych okolicznościach odwołali dotychczasowego dyrektora zarządzającego, a tajemniczy pan z maila został prokurentem spółki czyli objął nadzór nad galerią. Od tego czasu nastąpiły duże zmiany w galerii został powołany kolejny podmiot do administrowania obiektem składający się delikatnie to ujmując z osób mających konflikt z prawem.

Pierwsza rozmowa z nowym zarządcą przebiegła w atmosferze zastraszenia. Zostałam poinformowana że prowadzę działalność na terenie galerii nielegalnie i mogę zostać usunięta jak nie będę współpracować. Poza tym nowy administrator obiecywał złote góry, że zapełni galerie klientami, a za jego rządów galeria stanie na nogi.

W między czasie stary zarządca zaczął puszczać farbę o stanie prawnym i technicznym galerii. Obiekt handlowy nie posiada pozwolenia na użytkowanie, że on taki stan zastał i nikt nie upoważnił go do unormowania tej sytuacji, zresztą to kosztuje, a kasy brak. W praktyce brak pozwolenia na użytkowanie obiektu użyteczności publicznej oznacza, że galeria jest placem budowy i nie podlega jako budynek żadnej kontroli bo nie istnieje.

To znaczy, że nie ma sensu interweniować w sanepidzie i straży pożarnej z powodu braku wentylacji, bo nikogo to nie obchodzi i nikt za to ten rzeczy nie odpowiada. Napisałam do nadzoru budowlanego i wyjaśnienie jaki jest stan prawny budynku i dostałam pismo stwierdzające, że budynkowi cofnięto zgodę na użytkowanie z powodu niezgodności pomiędzy dokumentacją, a stanem faktycznym. Wg mnie nie ma szans na naprawienie tego stanu rzeczy skoro przez 6 lat nic zostało w tym temacie zrobione.

Mimo niedogodności chciałam powiększyć lokal o kolejny metraż na warunkach na których miałam zawartą umowę. Nowy pełnomocnik nie wyraził zgody wg niego obiekt ma wysoki standard, a za to trzeba płacić. Nie doszliśmy do porozumienia. Bardzo to ogranicza moje możliwości zarobkowe, bo potrzebowałam poczekalni przy prowadzonym biznesie, ale nie ma sposobu na przekonanie władzy.

Pisałam wiele pism mailowo i w formie listów, że działalność którą prowadzę może tylko pomóc galerii, ale korespondencja pozostawała bez odpowiedzi. Pisałam również do banku kredytującego galerię dlaczego jest takie stanowisko zarządu spółki niestety bez odpowiedzi.

Mam wrażenie, że galerii nie zależy na wyjściu na prostą. Robią wszystko żeby zniechęcić najemców do korzystania z obiektu. Świadczy o tym aktualne postępowanie osób zarządzających.

Obecny administrator galerii otrzymał ksywkę czyściciel, ale nie z powodu dbałości o porządku, ale ze sposobu wywierania szczególnego wpływu na odchodzenie najemców z galerii.

Nie sposób znaleźć strony internetowej galerii o której piszę, bo została zlikwidowana.

W żadnym miejscu w galerii nie ma śladu kto jest właścicielem i administratorem obiektu – mam na myśli telefon kontaktowy lub adres wniosek chyba nikt tym obiektem nie zarządza. Ale faktury są wystawione regularnie ciekawe tylko za co?

W zeszłym miesiącu z mojej kondygnacji odeszła pani prowadząca usługi dla Pań, wyniosła się do wynajętego domu kilkaset metrów dalej. Powodem jej odejścia był brak reakcji zarządzającego na jej interwencje w sprawie temperatury panującej w lokalu.

Latem na piętrze mamy 28 stopni, a zimą 15 zimą przy włączonej cały czas klimatyzacji, która i tak nie dawała rady.

Moje problemy natomiast ograniczają się do niesprawnej elektryki, która zwykle w sobotę lub niedzielę wysiada i nawet rolety elektrycznej nie da się uruchomić. Regularnie ciekną mi klimatyzatory, które są własnością galerii, ale naprawić nie ma komu.

Wysłałam wynajmującemu za naprawy instalacji i klimatyzacji refaktury ciekawe czy zapłacą?

Może się wydawać że jestem pogodzona z tą sytuacją, ale to nie prawda. Chętnie bym zrezygnowała z wynajmowania lokalu w galerii, bo dokładam do interesu co miesiąc. Jest tylko problem – nie mam dokąd odejść, a sprzęt który zgromadziłam trzeba gdzieś ulokować najlepiej w nowej lokalizacji.

Ale zmiana obiektu kosztuje więc nie wiem czy warto się starać skoro i tak wszystko skazane jest na porażkę.

Entuzjazm prowadzenia własnego biznesu dawno minął w jego miejsce pojawił się strach czy starczy na czynsz albo ile w miesiącu tym trzeba dołożyć do biznesu, a z czego zrezygnować żeby nie popłynąć.

Szczerze to jestem załamana co odbija się na mojej psychice i zdrowiu. Od roku kiedy prowadzę punkt usługowy w galerii mam nieustanne nadciśnienie i problemy z sercem. Bez leków nie jestem wstanie funkcjonować. Za ten stan rzeczy obwiniam zarządców galerii i siebie za głupotę wdepnięcia w to bagno bez wyjścia.

Mam nerwicę, która powoli wyniszcza mój organizm. Relacje w domu rodzinnym niestety też się bardzo pogorszyły. Rzadko jestem w domu bo pracuj e 5 dni w tygodniu na etacie, a wieczorami w i weekendy w galerii. Moje dziecko sześcioletnie na tym cierpi, a jego najbardziej mi szkoda. Spełniłam swoje marzenie zakładając firmę i zostając pracodawcą, ale cena za to będzie ogromna.

Do tej pory oszukiwałam sama siebie, że biznes się rozkręci, że klientów trzeba przyzwyczaić do nowej usługi że z miesiąca na miesiąc będzie lepiej. Teraz wiem, że to mrzonka. W miejscu gdzie nie dba się o dobro najemcy oraz nie dba o komfort klienta docelowego lepiej nie będzie. Na chwilę obecna moja galeria posiada ok. 50% pustostanów, w tym lokale popłynęły w ostatnim półroczu”.


wniosek: każda historia jest inna, ale system ten sam. W tym przypadku jednak to ekstremalne centrum. O bezdomnych – z całym szacunkiem dla  nich – w galeriach handlowych jeszcze nie słyszałem. Jak widać galeria staje się schronieniem dla ludzi bez dachu nad głową. Warto przed podpisaniem umowy pamiętać, że po jej podpisaniu – można stać się jednym z nich.

 



Ciągle rośnie-poradnik najemcy

Słupsk. Pomorskie.

Ładny ciepły dzień w tygodniu. Podjeżdżam pod galerię Jantar. Duża. W środku sporo pustostanów sprytnie pozaklejanych. Zamawiam kawę. Miła dziewczyna zapytana informuje mnie jak to tu wygląda z rotacją najemców. – Pracuję tutaj od początku, wielu najemców zniknęło. Ciągle coś się dzieje. Ta galeria była w rozbudowie. Nie ciekawie to wyglądało-opowiada. Sprawdzam jak dziś to wygląda.

-To kino nigdy nie zostało uruchomione. Stoi tak od kilku lat-słyszę od młodej dziewczyny.

Kolorowe karuzele świecą nie tylko żarówkami, ale pustkami (w tle kolorowe wyklejenie pustostanów gastronomicznych).

Postanawiam zajrzeć do administracji zapytać, czy mają wolne lokale. Po drodze słyszę ochroniarza. –Oj Panie tutaj jest dużo pustych lokali. Pozaklejane. Ooo widzi Pan? Tam było 5-10-15, tam dalej jakieś meble mieli.

Wchodzę do biura administracji.

-Chciałbym porozmawiać z kimś na temat wynajęcia lokalu-zagaduję.

-My się tym nie zajmujemy. Dopiero po –podpisaniu umowy . Jest firma komercjalizująca z Warszawy. Tej Pani dziś nie ma.

-A jak często jest rotacja najemców?

Patrzy lekko zdziwiona-wykonując ręką wymowny ruch w górę….

Frekwencja u nas … ciągle rośnie…

Zapanowałem nad sobą, bo mnie rozśmieszyła. Ja o wozie, ona o kozie. Ale widocznie takie wyuczenie sprawia, że treść pytania dotyczącego najemców, którzy się zmieniają została odczytana jako pytanie o ilość klientów.

Na koniec wręcza mi wizytówkę do firmy komercjalizującej.

Wychodząc postanawiam zapalić. Przy popielniczce z reguły słychać więcej. Obok stoi starszy ochroniarz.

-Panie rzuć Pan to świństwo ja od 13 lat już nie palę!

-Wie Pan co na razie nie daję rady, ale podziwiam Pana. Myślę, żeby tutaj otworzyć sklep z butami. Jak Pan myśli ma to sens?

-Tutaj pracownicy na papierosie rozkładają ręce, są bezradni, bo nie robią obrotów… w tygodniu nie ma tu ludzi. W weekendy jest ich więcej, ale i tak jedzą tam na dole kurczaki. Do KFC całymi rodzinami ciągną. To nasze miasto niby liczy ponad 100 tysięcy mieszkańców, ale wielu młodych wyjechało z tego miasta. Wielu za granicę. Niech Pan tu nie inwestuje, lepiej chyba w jakimś większym mieście…

Podziękowałem za radę. Mając wciąż w uszach, „że frekwencja ciągle rośnie” postanawiam zadzwonić do firmy komercjalizującej. To ta sama, która komercjalizuje w tej chwili galerię w Jaworznie. Ale jeszcze nie dziś. Za jakiś czas zadzwonię.

wniosek: przed podpisaniem umowy przestrzegam przed chaosem informacyjnym. Proszę pamiętać, że kto inny namawia, kto inny lobbuje, kto inny rozlicza z umów, kto inny pilnuje, kto inny zarządza, kto inny sprząta.

Nie wiadomo, kto jest właścicielem : czy ktoś czy Bank czy Fundusz Inwestycyjny. Znane mi są przypadki w których poszkodowany najemca nie wie kogo obciążyć za błąd. Pośredników jest wielu. Następuje częsta rotacja nie tylko najemców, ale i pracowników w galeriach handlowych. Dlatego z reguły po jakimś czasie nie ma z kim już rozmawiać. W firmach komercjalizujących też często zmieniają się ludzie odpowiedzialni…. Za przekazywane informacje.

P.S. Zawiesiłem na razie videobloga na kanale przeliczeni na youtube. Jestem przeziębiony. Niebawem w nowej odsłonie Was tam zaproszę)



Kilka pytań-poradnik najemcy

Proponuję lekturę tego artykułu datowanego na 17 lutego 2014 przetłumaczonego z zagranicznej prasy. Znajdujemy w nim odpowiedzi na kilka ważnych pytań, które stawiamy sobie u nas, w Polsce.

 

Czy wszędzie najemcy w galeriach są traktowani „z góry”?

 

Jak wygląda partnerstwo w tym biznesie?

Czy właściciele liczą się z najemcami ustalając stawki?

Czy ten biznes jest perspektywiczny na lata?

Czy może być biznesem na pokolenia?

„Właściciel sklepu Mom’s Place zamyka go, gdy czynsz wzrasta prawie o 100%.

Rosnące komercyjne czynsze utrzymują w obawie o dalsze wzrosty lokalne firmy w centrum Avalon Mall — przyspieszyły decyzję właścicielki restauracji o zamknięciu.

Niektórzy lokalni najemcy w galerii Avalon Mall w mieście St. John’s wyrażają obawę o duży wzrost stawek czynszu , ponieważ stawki leasingowe mają zostać ustalone na nowo. —

Shirley Hong, właścicielka The Rice Bowl i Mom’s Place w części gastronomicznej galerii Avalon Mall, powiedziała, że zamknęła tą ostatnią restaurację z końcem stycznia, ponieważ nie była w stanie utrzymywać obydwóch tych miejsc otwartymi po tym, jak galeria prawie podwoiła jej czynsz od $130 za metr kwadratowy miesięcznie do $250.

“Nie mogłam w to uwierzyć,” powiedziała.

Hong mówiła, że powiedziano jej ,że ten wzrost lepiej odzwierciedla stawki rynkowe.

Hong zdecydowała, że pozostawi otwartą restaurację The Rice Bowl, bo ta miała więcej klientów, ale żałuje , że zamyka restaurację Mom’s Place po więcej niż trzech dziesięcioleciach, lokal, który otworzyła w 1980 i specjalizował się w nowofundlandskiej kuchni.

“Chciałam utrzymać ją przez kolejne pięć lat i potem zwinęłabym ten interes”. Hong powiedziała, że cieszyłaby się lojalnością klientów, którzy pomagali kręcić się jej interesowi tak długo , jak go prowadziła.

Ale nawet gdyby sprzedaż The Rice Bowl wzrosła , powiedziała Hong, płacenie czynszu byłoby ogromnym wyzwaniem. Potrzebuje przeprowadzić remont w The Rice Bowl i założyć nową instalację elektryczną, ponieważ prąd przechodzi przez obecną instalację do restauracji Mom’s Place.

 

Rosnące czynsze w galerii odzwierciedlają wzrost czynszów w całym St. John’s, stwierdziła kierownik centrum Sue Freake, która powiedziała , że zależy to od właścicieli firm takich jak pani Hong, czy zdecydują się na przedłużenie umowy czynszowej.

 

“Negocjacje nie różniły się od jakiegokolwiek innego przedłużenia, mianowicie usiedliśmy z nią i negocjowaliśmy przedłużenie leasingu, a ona podjęła decyzję , aby nie przedłużać umowy dotyczącej jednego lokalu a drugi pozostawić otwarty”, powiedziała. .

 

“Nie jestem w stanie odpowiadać na potrzeby indywidualnego najemcy ani jego czynszu… Stawki na rynku nie stoją w miejscu”.

 

Inni lokalni właściciele firm w tej galerii ze strachem oczekują na podobne skoki cen i martwią się, że zbyt duży wzrost zmusi ich również do zamknięcia swoich lokali.

Paul Thomey, który posiada sklep ze sprzętem sportowym i odzieżowy sklep That Pro Look, nie dowiedział się jeszcze od kierownictwa o swojej umowie, co nastąpi z końcem sierpnia. “Podkreślałem, że jestem zainteresowany przedłużeniem, ale zależy to od stawki”, powiedział Thomey. “Niepokoję się, że znaczny wzrost zmusi nas do rozpatrzenia innych alternatyw”.

 

Na wyższym poziomie galerii w sklepie A Special Touch właścicielka Sandra Avery właśnie rozpoczęła negocjacje nowej umowy leasingowej. Mówi, że jest ogromnie zaniepokojona wzrostem opłat czynszowych. „ Zanosi się na 50% wzrostu. Jestem w tej galerii od 23 lat i nigdy jeszcze nie miałam tak wysokiej podwyżki”.

 

Guy Randell, właściciel The Art and Frame Shoppe w tym centrum w rejonie parkingu jest w połowie swojej pięcioletniej umowy i powiedział, że słyszał o ostatnich znacznych wzrostach czynszu.

 

“Gdy podpisywałem umowę ostatnio, czynsz wzrósł o 50 procent,” powiedział. Jeśli nadejdzie druga taka podwyżka, umowy już nie podpisze’.

Daniel MacEachern

 

wniosek: przed podpisaniem umowy warto wiedzieć jak to wygląda za granicą. Radzę też nie inwestować w restauracje. Zdjęcia z galerii handlowej Sfera w Bielsku Białej mówią same za siebie. Ciągła rotacja gastronomicznych najemców i wciąż nowe otwarcia. Za „zmianami aranżacji” działały kiedyś lokale gastronomiczne.

Dlatego przestrzegam przed inwestowaniem pieniędzy w te biznesy, które nie dają nam gwarancji długofalowego, stabilnego, perspektywicznego prowadzenia działalności gospodarczej. Co ciekawe z najemcami otwarcie rozmawia się w zagranicznej prasie. I nikt z tego nie robi ani histerii, ani tajemnicy.

Cieszy, że coraz więcej tytułów prasowych i poważnych portali internetowych w Polsce zaczyna dostrzegać ten chory system. Na razie piszą o problemie.

Pora teraz na historie ludzi w prawdziwym, a nie wydumanym PR-owskim świetle. Mam cichą nadzieję, że to nastąpi.