Jak w życiu-poradnik najemcy

Warszawa. Dworcogaleria. Czekam. Coś obok szeleści. Ktoś grzebie w koszu na śmieci.

To pan Marian (l.52) szuka i znajduje. Przyglądam się człowiekowi.

-Mam 52 lata. Bezdomnym jestem od 10 roku życia. Kiedy zmarła matka na raka ojciec nie wytrzymał i wyskoczył z ósmego piętra. Nie mam palców u nóg. Obcięte pod odmrożeniu. Pomieszkuję tutaj. Ale jest ciężko. Do galerii nie wchodzę. Nie wpuszczą mnie tam, a na dworcu kilka razy ochroniarze mnie pobili-mówi warszawski bezdomny.

Przeliczony. Podobnie jak mali przedsiębiorcy w centrach handlowych. Podobnie jak przeliczeni w życiu, nie tylko w retailu. W hazardzie, w alkoholu, w „trawie”, w polityce, w cwaniactwie, w lenistwie, w usprawiedliwieniu i szukaniu winnych.

Przeliczeni w bucie, arogancji i manipulacji.

Każdy ma swoje życiowe Pearl Harbor-czasami częściej czasami rzadziej, ale przychodzi nawałnica, która wydaje się być nie do przetrzymania. I przychodzi czasami „usprawiedliwienie” porażki. Bo mama zmarła, bo ojciec wyskoczył, bo „on, bo ona, bo oni, ktoś”. Bo ktoś chciał zarobić, bo ktoś chciał się rozwinąć i dostał w łeb.

Też w łeb dostałem telefonem. Jest piątek późny wieczór. Odbieram telefon.

-Nie za późno dzwonię?-słyszę szczebiot w słuchawce.

-Słucham panią.

-Wie pan, bo ja znalazłam na fejsbuku film z panem Marianem jubilerem i wie pan, pan Marian oszukał mnie i mi nie zapłacił. Nie zgłaszałam tego na policję, ani nigdzie, ale pan zamieścił ten film z nim i chciałam o tym powiedzieć…

-W celu? Jaki ma związek ten film ze mną?

I nadaje. A mi skacze ciśnienie.

-Jaki jest związek pomiędzy filmem. Tym, że chcemy pomóc człowiekowi i z tym co pani mówi?

„Bo wie pan, bo to, bo tamto, bo coś” I syczy. I słucham i w końcu kobieta zaczyna mnie straszyć, że mnie opisze na fejsie. Powiedziałem, że jest bezczelna, chamska i generalnie nie chcę z nią gadać.

Dzwonię do pana Mariana. Nie ukrywa się, nie ucieka. Ma długi. Jak wielu z nas ma długi. Dziś w wielu przypadkach dług jest jak dowód osobisty. Trudno znaleźć kogoś bez długu. Kredyt to też dług.

Pan Marian pojawił się na youtube po to, aby się odbić po traumie w galerii, a ta pani zadzwoniła żeby go dobić. Ot, taka „życzliwość”. Dlatego dziś prezentujemy drugi film z panem Marianem. Ciekawy. O ciekawych tematach. Nie chcemy, aby pan Marian trafił na dworzec. To wszystko.


„Dyrektor”-poradnik najemcy

Toruń. Kolejny list.

„Witam,
Czytam Pańskiego bloga codziennie. Jestem najemcą dwóch lokali gastronomicznych w centrach handlowych na terenie Torunia. Bardzo proszę o kontakt , ponieważ jak mnóstwo innych osób zostałem oszukany i nie wiem co mam dalej robić. Czy była by możliwość spotkania się i rozmowy? Czekam na odpowiedź. Pozdrawiam 

Przedsiębiorca został tam kilka razy wprowadzony w błąd. Od tego, że zamiast gazu jest prąd poprzez informację, że będą cztery restauracje, a powstało siedem  w tym Mc Donald za sąsiada o czym przedsiębiorca nie wiedział. Zasugerowałem kilka rozwiązań i oto kolejny list.

„Tak jak Pan sugerował całe spotkanie nagrywałem. Mogę tylko powiedzieć, że Panie dyrektorki były w takim szoku jak by poraził je prąd. Zresztą jak przesłucha Pan nagranie to sam Pan usłyszy.

Pani dyrektor na koniec spotkania stwierdziła, że przedstawi sprawę dla zarządu i na pewno się dogadamy. Moje żądania to zwrot poniesionych kosztów na remont lokalu w wysokości 400 tys. złotych. Jest to rozwiązanie , którym jestem najbardziej zainteresowany.

Druga opcja to zwolnienie mnie z czynszu od marca tego roku do końca trwania umowy t.j do połowy listopada 2016  i rozłożenie mi zadłużenia na miesięczne raty do końca trwania umowy. Moje zadłużenie na dziś to około 130 tys. zł. więc płaciłbym około 6,5 tys. miesięcznie”.

Proszę nie popadać w euforię, ale na miejscu pań z tzw. „zarządu” też czułbym się niekomfortowo. Sprawa karna wpisuje się w CV na długo.

Proszę jednak pamiętać, że najprawdopodobniej pani jest niedecyzyjna i nic nie może, zatem „przedstawienie sprawy na zarządzie” może panu nie wiele dać.

Bo dyrektor jest od zarządzania, windykacji, trzymania za pysk, rozmnażania ludzi, roztaczania wizji jak jest pięknie, a będzie jeszcze cudowniej, rozmów, „negocjacji”, doradzania, a nie od podejmowania decyzji. Prawnicy zrobią wszystko, aby pan nie dostał kasy, ale obniżka czynszu w tej sytuacji powinna być realna.

Chyba, że „nad zarząd” będzie chciał się z panem kopać. My panu w tym pomożemy.

wniosek: pojęcie „dyrektor” w retailu jest pustym frazesem. Decyzje zapadają „wyżej” proszę o tym pamiętać przed podpisaniem umowy.

Jak w święta-poradnik najemcy

W minioną sobotę spędziłem kilka godzin na przeróżnych spotkaniach w galerii Sarni Stok w Bielsku Białej. To pierwsze, najstarsze centrum handlowe w tym mieście. Cywilizowane czyli szerokie parkingi, dobrze zaprojektowane centrum, klient się nie gubi i generalnie od tej strony żadnych uwag. Czynsze oczywiście z ” dziurawego” sufitu.

Nie robię już zdjęć wiader łapiących deszcz, bo to naprawdę nie ma sensu. Dach jest do wymiany i jest to problemem nie tylko tego centrum. Kuriozalne jest to, że Ci którzy nas uczą-uczyli biznesu popełniają elementarne zaniedbania. Bo jak odebrać to zdjęcie reklamowe z przystanku autobusowego?


No jak? To ma być marketing? Pomijam szereg niewypałów w postaci billboardów, ale porę roku należałoby po prostu odświeżyć. Tyle, bo to drobiazg w skali problemu.

Tymczasem napisał do mnie pan Marek:

„W sobotę wieczorem byłem w centrum Sarni Stok. Bardzo rzadko odwiedzam 
wszystkie centra handlowe. Ale tym razem byłem jako kierowca, jako 
spokojny obserwator. Weszliśmy do sieciówki z ciuchami.

Największe „zamieszanie” tworzyły 2 uczennice tak na oko ok. 15-17 lat. Do przebieralni brały po 5 rzeczy (tyle wolno). Obróciły do przebieralni 3 razy i ochrona zaczęła się przyglądać co się dzieje. Co jakiś czas słychać było spust migawki aparatu. Dziewczyny pewnie przymierzały rzeczy, a to co się podobało i pasowało było uwiecznione w komórce (zdjęcie rzeczy, kod EAN i rozmiar). Wszystkie przymierzane rzeczy wracały na wieszak. Pewnie po wyjściu zaczną szukać tego samego w necie.  Właściciele sklepów są bezradni na takie zachowania.

Koło się zamyka: wysokie czynsze i inne koszty, wysokie ceny i zero sprzedaży. Nawet zatrudnianie ludzi na „śmieciówkach” nic nie da. W sklepie na sali było 5 osób. Być może jeszcze ktoś na zapleczu. Ile musi być pracowników na otwarcie tego sklepu 7 dni w tygodniu na 2 zmiany ? 

Jakie to generuje stałe koszty ? Myślę, że czynsze na poziomie 3-4 EURO 
netto/1m2 to max. co można zapłacić. I żadnych innych opłat.

Niedawno czytałem w sieci, że w tym roku prawdopodobnie przybędzie w Polsce ok. 20 nowych centrów handlowych. Jeżeli tak się stanie, to być może przybędzie nam ok. 1000 nowych „retailowych bankrutów”.

Zastanawiam się, jak takiemu zjawisku zgodnie z prawem przeciwdziałać. Lektura oceny czytelnictwa w Polsce za ostatni rok jest co najmniej smutna. 6,5 miliona Polaków nic nie przeczytało, a 20% dorosłych Polaków nie rozumie co czyta. Polacy nie rozumieją instrukcji obsługi suszarki czy komórki. 
Wracamy do pisma obrazkowego….

Zastanawiał się Pan nad zorganizowaniem przez OSON możliwości zwrotu 1% 
podatku jako organizacja pożytku społecznego ? Statut oraz inne informacje są powszechnie dostępne w sieci. Prawnik może pomóc zredagować. Taki mój pomysł….

Jak książka będzie wydrukowana, to niech Pan da znać. Jak cena będzie 
przystępna, to na pewno kupię, ale nie przez pośredników”.

Dziękuję za ten list. To jest dla nas ważne. Przedsiębiorców i nie tylko. Tych którzy w tym pracują.

Żeby się nie rozpisywać tym razem powiem krótko. Czynsz od obrotu załatwia sprawę i możliwość wyjścia. Po prostu. Nic więcej.

Jest to w sprzeczności jak pan wie z „filozofią retailu”-bo świadomie rżną tych najmniejszych. Na tym to polega. Tam jest najwięcej kasy i majątków firmowych, rodzinnych, spadków. Jest też coś takiego co cechuje Polaków. Jak są kłopoty, to rodzina pomaga jak może.

Przecież pan wie, że tak jest. Rodzice z emerytury są w stanie dokładać do tego, żeby uratować dzieci, małżeństwa. Wiem o tym z rozmów z najemcami. Dlatego ten problem dotyka tak wielu. Ten mechanizm działa też w drugą stronę czyli dzieci pomagają rodzicom. Przedsiębiorcy też i o tym mówią.

Czy właściciele centrów handlowych są w stanie zmienić swoją politykę? Ilu ludzi przeczyta Przeliczonych? Nie wiem. Ale nie zgodzę się-bez urazy-że Polacy zdurnieli do reszty i nie potrafią czytać ze zrozumieniem.

Prawnicy też nie rzadko nie rozumieją treści tych umów-a przecież są to ludzie wykształceni. Kto tego nie przeszedł na własnej skórze i obserwuje z boku może bezpiecznie wyrażać opinie i słusznie. Dobrze panie Marku, że przedsiębiorcy w Stalowej Woli trafili na bloga-proszę mi wierzyć, wygrali wszystko.


Procent od podatku? Niech biorą instytucje charytatywne, fundacje na rzecz dzieci. Przepisy? Będę powtarzał jak mantrę. Przedsiębiorca jest konsumentem.

Dziękuję za list, a co do książki-to chętnie panu ją sprzedam w tej karczmie w której mnie pan rozpoznał. 39 złotych plus film za 9,90-to nie jest retailowa kwota-czyli z sufitu. Dodam, że jest to kwota brutto. Żeby nie było nie dopowiedzeń. W cienkiej okładce za 29.90. Jeśli zechce pan kupić dla znajomych to dostanie pan rabat. Jak w biznesie. Normalnym. Polskim.  A nie na pseudobiznesowych pseudonegocjacjach.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że spece od reklamy potrafią pomieszać Wielki Post z Bożym Narodzeniem-bez konsekwencji, za Wasze pieniądze.

P.S. Dziekuję za mema. Proponuję wydanie komiksu. Taki kapitan Retail Żbik.

 

Sprzeciw-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„Z racji tego, iż w pełni mieszczę się w kręgu osób ponoszących srogie konsekwencje pomysłu otwarcia Sklepu w CH Auchan w Gliwicach, chciałem zwrócić się do Państwa z pytaniem, czy możecie Państwo wspomóc mnie informacjami dotyczącymi najlepszej drogi w momencie otrzymania pozwu o zapłatę kary umownej za „zaprzestanie prowadzenia działalności”.

Z przeczytanych dotąd materiałów na temat poszczególnych przypadków, mój wydaje się być dosyć klasyczny. 

Byłem w bardzo dobrej sytuacji finansowej i chciałem rozszerzyć swój biznes, trafiłem na ofertę nowo budowanego CH Auchan na obrzeżach Gliwic. Piękny prospekt, sąsiedztwo autostrady i roztaczane wizje na temat lokalizacji. 

Podpisaliśmy umowę zanim Galeria powstała i na samym wstępie zainwestowałem 100.000 zł w przygotowanie lokalu pod Sklep. 

Po otwarciu Galerii okazało się, że blisko połowa powierzchni stoi pusta i taka sytuacja już na początku zniechęciła i tak stosunkowo niewielką ilość Klientów odwiedzających Galerie. 

Pierwsze 2-3 miesiące byłby jeszcze względne, potem totalna porażka i miesięczne straty 5-7 tys. (czynsz, pracownicy, dojazdy itp)

W między czasie pisałem pisma wskazujące niedociągnięcia jak na przykład brak informacji i widoczności CH z Autostrady która wcześniej była tak mocno podkreślanym atutem lokalizacji.

Po 15 miesiącach walki, gdzie regularne straty pokrywałem z innych działalności, straciłem całkowicie płynność finansową i zmuszony byłem wycofać się z prowadzenia Sklepu. Tym samym zażądano ode mnie zapłaty kary umownej 58.617 zł

Wystąpiłem o rozłożenie na raty i nawet spłaciłem niecałe 20.000 zł, ale inne powstałe wcześniej długi nie pozwoliły mi na kontynuowanie spłaty. 

Obecnie mam blisko 60.000 zł zaległości w ZUS oraz 20.000 w US + odsetki ustawowe za 3 lata, mieszkanie obciążone hipoteką i z dobrze prosperującego przedsiębiorcy stałem się absolutnym bankrutem. Firma oczywiście jest zamknięta.

Dzisiaj otrzymałem pozew o zapłatę w postępowaniu nakazowym i pisząc kolokwialnie, szlag mnie trafia, że płaciłem przez 15 miesięcy regularnie wysoki czynsz, jednocześnie samemu ponosząc duże straty. Wynajmujący umył ręce od jakichkolwiek działań w celu poprawy sytuacji, a obecnie żąda jeszcze bezczelnie abstrakcyjnego haraczu.

Wracam zatem do pytania, czy możecie Państwo wskazać jakieś realne kroki pozwalające na skuteczne wniesienie sprzeciwu w stosunku do tego pozwu oraz możliwości walki o umorzenie/podważenie zapłaty pozostałej części kary. 

Być może macie Państwo zaprzyjaźnioną Kancelarię Prawną która może udzielić realnej pomocy w takiej sprawie. Nie chodzi mi o procesowanie się dla samego procesu, bo na to mnie nie stać, a nie wiem jaka jest szansa walki o sprawiedliwość w takich przypadkach”. 

Dziękuję za ten list który niewątpliwie przyczyni się do tego, aby pokazać polskim przedsiębiorcom, że nie opisujemy tutaj jednostkowych przypadków.

To powszechne praktyki. Praktyki wprowadzania w błąd. Dla pana ta informacja jest żadnym pocieszeniem, ale dla innych przestrogą. W tym sensie opisywanie własnych doświadczeń ma -wg mnie -głęboki sens.

Z życiowego punktu widzenia zawsze lepiej jest próbować się dogadać, a nie „chodzić po sądach”. Niemniej jednak wiem, że galerie dialogu nie uznają, a jeśli, to na swoich zasadach i „standardach”. Jeśli pan przeczytał tego bloga od deski do deski to pan wie, że nie spotykamy się tutaj dla lamentu.

Kiedyś zadzwoniła pani w sprawie swoich problemów i pointa była taka, że dzwoni do mnie, bo chce sobie ponarzekać. Proszę wybaczyć, z całym szacunkiem, ale odesłałem ją do sąsiadki.

Zatem odpowiadając na pana pytania.

1.Proszę wnieść sprzeciw.

2.Zebrać wszelką możliwą dokumentację czyli mapki, folderki, maile-jeśli takowe są, pisma-wszystko.

3.Proszę udać się do kancelarii prawnej do Poznania z tą dokumentacją i umowami, aneksami itp.81/222 44 30

Z naszych doświadczeń wynika, że nie jest pan bez szans, gwarancji jednak nikt panu nie da nawet gdybyśmy bardzo chcieli takową panu zapewnić. Mogę poinformować, że powoli machinę kruszymy.

Przywołam przykład, bo to obrazuje sposób postępowania. W wrześniu minionego roku zaczepiła mnie pani w galerii w Lublinie. Miała papiery i swoją historię. W pierwszym momencie „już, zaraz, teraz” miała jechać do prawnika. Sprawa o zapłatę toczyła się w sądzie. I pani do prawnika nie pojechała.

Sprawę przegrała. I po ogłoszeniu wyroku sądu do mnie zadzwoniła, informując że przegrała. I bodaj w listopadzie czy grudniu pojechała w końcu do prawnika. Ten przeanalizował papiery z których wynikało, że sprawę tę by wygrała (był to taki sam casus jak w przypadku galerii Pestka w Poznaniu, gdzie najemca wygrał sprawę z galerią). Tak to wygląda czasami z „konsekwentnym” działaniem. Nie mnie to jednak oceniać. Chodzi o to, że nikt za mnie czy za pana pewnych rzeczy nie zrobi. Jedno moim zdaniem należy zrobić. Wnieść sprzeciw.

Wczoraj spotkałem się z byłym menagerem galerii handlowej- już w galerii nie pracuje. Kilka godzin rozmowy „jak to wygląda od kuchni” i z drugiej strony. Nie miał stanowiska dyrektora, ale menagera. W sumie to jest  to samo. I w sumie potwierdził. Patologię. Ściemę. Manipulację. „Najważniejsi” są mali najemcy. Tacy jak pan. Rozłożyli pana „na raty”. Dlatego sugeruję najemcom: nie płacić.

 
Dla zainteresowanych zobaczcie, jak pustoszeje Auchan w Częstochowie. Też przy drodze.

 

I jeszcze fragment drugiego listu, który otrzymałem od byłego już przedsiębiorcy z CH w Gliwicach. Jak się okazuje nasz Czytelnik był jednym z  najlepszych handlowców jednej z dużych sieci telefonicznych-przed podpisaniem umowy. Zamarzył o swojej firmie.

„To nie jest tak, że za całe zło tego świata winię innych, ponieważ system w którym żyjemy w sposób bezpośredni i nie koniecznie sprawiedliwy wymusza podejmowanie ryzyka przy doborze pracy czy rozpoczynaniu biznesu.

Zatem klęska moich działań była być może w dużym stopniu efektem złych decyzji lub naiwności w relacjach biznesowych. Jednak przeglądając się systemom Korporacyjnym nie mogę pogodzić się, iż są tworem czystko pasożytniczym.

Pojedynczy przedsiębiorca jak ja otwierając biznes w CH nie otrzymuje praktycznie żadnego wsparcia i z tego zdawałem sobie sprawę. Jest eksploatowany przez CH niezależnie od wpływów ze swojego biznesu, czyli nawet ponosząc straty jest drenowany, nawet gdyby miał umrzeć, co dla mnie jest idealnym dowodem na analogię do pasożytniczej natury Korporacji.

Ale co najgorsze w tej „relacji” i na co nie umiem się zgodzić, to fakt, iż Przedsiębiorca który po czasie zda sobie sprawę, iż jest pochwyconym żywicielem, szarpiącym się aby przeżyć i postanawia się uwolnić, trafia na zapis o karze umownej który odbiera siłę i możliwość.

Stajemy przed dylematem, dać się pożreć w powolnej agonii czy wyrwać się i przyjąć nieunikniony obowiązek oddania gigantycznej ofiary Tworowi który już i tak zabrał nam wszystko.

Z tymi karami chciałbym walczyć jak mogę, nawet jeśli ktoś nazwie to kopaniem się z koniem.

Jestem ideowym wrogiem kapitalizmu korporacyjnego, który obserwuje i mam zamiar opisywać. Jak już pisałem dla mnie idealną analogią korporacji do natury, jest porównanie ich do pasożytów.

Prędzej czy później pasożyt sam zginie, eksploatując swojego nosiciela bez opamiętania i krótkowzrocznie, ale niestety w tym wypadku żywicielami tego Tworu są całe społeczeństwa, zatem proces ten potrwa bardzo długo”.

 

 

„Jak suka” – poradnik najemcy

Tydzień temu do galerii Gemini Jasna Park w Tarnowie wjechał motocyklista.

Grafika jak się domyślam jest satyrą na Rafała Sonika-właściciela galerii handlowej. Kładowca z rajdu Dakar.

Motocyklista wjechał, przejechał i wyjechał. Zarząd galerii-wg informacji medialnych- wcielił się w funkcjonariuszy policji.

Fakt został zgłoszony przez dyrekcję policji w poniedziałek, bo galeria zbierała dokumentację. Na czym polegało to śledztwo-tego nie wiadomo. Wiadomo, że przy okazji „rzecznik” prasowy podaje do publicznej wiadomości niedorzeczne wiadomości dotyczące ilości Klientów miesięcznie czyli 600 tysięcy. Kłamstwo. Sprawdziłem. Liczyliśmy ludzi ręcznie.

Niedorzeczne informacje rzecznika poszły w eter jako usprawiedliwienie bierności, bo skoro tak dużo ludzi przyjeżdża do Gemini to w takim razie „dokumentacja” była żmudna, trudna, skomplikowana i tajemnicza.

O tyle trudno mi o tym pisać, bo miałem okazję poznać panią rzecznik czyli specjalistkę od PR i najzwyczajniej nic do niej nie mam. Pracuje. A to, że wprowadza w błąd to niestety standard. Dotarłem do kompromitujących zdjęć dotyczących właśnie tej frekwencji, właśnie w Gemini Jasna Park. Pani „rzecznik” nie ma z nimi nic wspólnego, ale niestety ten wątek znajdzie się w filmie dokumentalnym.

Zarząd chciał wyciszyć sprawę, zamieść pod dywan  i –  niestety – się przeliczył. Nie popieram jazdy bez trzymanki w ten sposób po galerii handlowej, ale prostuję informację jakoby do Gemini Jasna Park przyjeżdżało tak wielu ludzi. Przestrzegam.

A swoją drogą podczas realizacji filmu dokumentalnego w Gemini Park w Bielsku Białej doszło wczoraj do nie potrzebnej-nerwowej sytuacji.

Otóż nie wiedzieć dlaczego jeden z ochroniarzy próbował „zatrzymać” realizatora i „odprowadzić” go w bezpieczne miejsce.

 

Doszło do awantury i niestety zmuszeni byliśmy to zarejestrować. Ochrona chciała wezwać policję, ale się wycofali-też nie wiemy dlaczego. Szef zmiany to spokojny człowiek i doszliśmy do porozumienia. Na pytanie dlaczego są tak nerwowi odpowiedział, że muszą sprawdzać, kto, co i na czyje zlecenie filmuje, bo może być zagrożenie terrorystyczne. Uspokoiliśmy, że nikt nie zamierza Gemini Parku wysadzić w powietrze i zdjęcia częściowo zostały wykasowane dla świętego spokoju obu stron.

Podczas realizacji filmu dotarliśmy do wyrzuconej z pracy asystentki jednego z zarządów dużej galerii handlowej w Katowicach.  Poznajemy powoli również i drugą stronę.

-Masz być dla nich suką!-szły polecenia z „góry”.

-Nie potrafiłam…nie potrafiłam tak traktować ludzi…i dlatego mi podziękowali… z dnia na dzień… Nakręcali się nawzajem na tzw. „mitingach”…ludzi traktuje się jak śmieci. Tych dużych, jak panów. Ci duzi płacą tylko od obrotu. Chodzi o to, żeby ściągać jak najwięcej z małych. Dostawaliśmy też prezenty. Odzież, jedzenie, gifty. Pełno tego było…

Rozmowa zarejestrowana na kamerach jest bulwersująca. Jako, że materiałów jest coraz więcej, to sukcesywnie  informacje będę przekazywał na blogu. Film dokumentalny dołączymy do książki na płycie i penach.

Publikacja uzyskała patronat medialny Grupy Onet i Gazety Prawnej.

wniosek: przed podpsaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że przed podpisaniem umowy traktują Cię jak człowieka.

 

Jak puzzle-poradnik najemcy

Jesteśmy w trakcie realizacji filmu dokumentalnego.

Odwiedzamy galerie handlowe, najemców, byłych najemców, menegerów, ochroniarzy… Dokument-podobnie jak Express Reporterów rodzi się w bólach paniki i strachu, zastraszenia i jednocześnie determinacji tych, którzy w nim występują.

Realizujemy film też w prywatnych domach, miejscach gdzie retail nie sięga.

W jednym z mieszkań wpadła mi w oko wykładzina, a na niej rozrzucone puzzle.

Tak wygląda dziś cudowny świat retailu. Układanka się posypała i nie da się już jej poskładać. Jeśli ktoś spróbuje ją zanegować niestety narazi się nie tylko na śmieszność, ale i błazenadę. Wciąż czekam, aż retail się przebudzi, ale jakoś te niezwyciężone galerie z asami polskiej adwokatury czy tymi fenomenalnymi prawnikami siedzą jak myszy pod miotłą. Czy Was to nie dziwi i nie zastanawia? Gdzież oni są? Ci niezwyciężeni geniusze? Śmiać mi się chce i jednocześnie płakać.

Retailowa mitologia doczekała się swojego początku końca, tym bardziej, że do prokuratury w Grudziądzu wpłynęło pierwsze w historii doniesienie autorstwa tamtejszych przedsiebiorców pod logiem Stowarzyszenia. W przygotowaniu są następne plus prośba do Prokuratora Generalnego, aby te postępowania otoczył w sposób szczególny swoim nadzorem. Prawnicy retailowi wreszcie będą mogli błysnąc toporem inteligencji i pokazać swoją wszechwiedzę i wszechmoc, a nie tylko straszyć i szantażować ludzi.

Pozwalam sobie na tę swoistą frywolność tym bardziej, że jedna z opisanych na blogu galerii….chce wypłacić najemcom zadośćuczynienie za wprowadzenie w błąd i odstąpić od kar… galeria jednak oczekuje usunięcia wpisu z bloga. Co to oznacza? Najemcy nie mogli się od miesięcy doprosić spotkania, a tu nagle taka szczodrość….pod warunkiem, że zniknie ten wpis… Nie sądziłem, że retail czyta cokolwiek.

Przecież wszystko wiedzą najlepiej i są geniuszami-od każdego biznesu i znają się świetnie na rodzajach żarówek do wymiany czy płytek lub asortymentu. Eksperci od wymiany witryn wcześniej przez nich samych zaakceptowanych.

Jaka jest moja odpowiedź? Usuniemy wpis, jeśli dostaniemy pismo w tej sprawie od zarządu galerii handlowej, bo nie jesteśmy na telefon. I jeśli ktoś sobie wyobraża, że będziemy usuwać cokolwiek na życzenie, to przykro mi, ale nie jest i nie będzie to możliwe. Z prostego powodu. Powstałoby pytanie ile wziąłem kasy za usunięcie wpisu i dlaczego zniknął.

Jeśli rzeczywiście dostaniemy pismo, że ta poznańska galeria idzie na rękę najemcom to zamykamy temat i napiszę o tym, bo takie zachowania-przyznanie się do błędu czy chęć polubownego załatwienia sprawy jest godne dialogu, którego wcześniej nie było. Nikt się nie będzie upierał i jestem otwarty na takie rozwiązanie.

Jeśli retail chce jeszcze cokolwiek w Polsce robić to, albo zmieni zasady, albo nie wykluczam bardziej radykalnych działań. Historycznie rzecz biorąc Polacy cechują się ogromną cierpliwością i wiele potrafią znieść i długo się bać, ale z reguły, do czasu.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej weź pod uwagę, że jeśli zostałeś wprowadzony w błąd, to po jej podpisaniu możesz liczyć na wsparcie, nie tylko prokuratury.



Pusto-poradnik najemcy

List Czytelnika z Wielkopolski, który dostałem jakiś czas temu.

„Szanowny Panie,

od jakiegoś czasu czytam Pańskiego bloga, trzymam kciuki za sprawę 
pokazania rzeczywistości małych najemców w galeriach handlowych, do 
września ubiegłego roku byłem franczyzobiorcą, także znam tajniki 
takiego sposobu prowadzenia działalności, na szczęście w branży która 
nie wymagała obecności w galeriach handlowych.

Zgadzam się w pełni z wpisem osoby opisującej sytuację galerii Dębiec w 
Poznaniu, byłem tam dwa razy i za każdym razem zastanawiałem się kto 
zaryzykował i wynajął tam lokale.

Dzisiaj natomiast podjechałem do Auchan w Swadzimiu k/Poznania (na zdjęciach), dodam tylko, że w okolicy nie ma żadnych dużych galerii handlowych, wkoło jest bardzo dużo domów jednorodzinnych, niemniej jednak z galerii uciekają kolejni najemcy, kupujących widać jedynie w Auchan, w pozostałych sklepach bardzo mało ludzi, albo wcale, załączam zdjęcia trzech lokali stojących od dłuższego już czasu pustych.

W weekendy ludzi dużo,ale chyba kupujących mało”.

Dziękuję panu.

Tymczasem dzisiejsza Gazeta Prawna informuje o statystykach. Na podstawie informacji zebranych przez wywiadownię gospodarczą w minionym roku zamknęło się ponad 7 tysięcy sklepów.

Jedyny wzrost odnotowano w sprzedaży alkoholu. Przybywa wódczanych sklepów. W minionych pięciu latach padło lub zamknęło się 67 tysięcy placówek.

Niestety raport nie uwzględnia bankrutów w galeriach i centrach handlowych oraz tzw. pasażach. Może się doczekamy i takich statystyk.

Dziękuję raz jeszcze i za zdjęcia i podzielenie się spostrzeżeniami. To jest ważne. Szczególnie tam, gdzie „zapowiadane” są kolejne budowy projektów-w średnich i małych miastach.

Odsyłam do wpisu z 20.02.pn. „Już czas”.

„Logika”-poradnik najemcy

Poważne marki wychodzą z galerii handlowych. W dużych, prężnych aglomeracjach.

W Krakowie w galerii Kazimierz (debiut na blogu) „zamknął” się…

Być może Klienci powrócą do źródeł. Do porządnej polskiej profesjonalnej nie tylko jubilerskiej roboty. Bo system retail jest nielogiczny choć na pustostanach w galerii Bonarka (debiut na blogu) wiele mądrych słów.

Pochylmy się nad tym głębiej. Dowiadujemy się o „nowej filozofii”.

Pomyślmy o tym, „co z czego wynika” w retailu.

Absurdalne czynsze i opłaty za części wspólne to nic innego jak piramida finansowa. Za pieniądze banku i najemców budujemy galerię, kombinujemy jak uzbierać 60% umów, mamy urządzone za nie swoją kasę piękne sklepy, a potem wykopujemy z góry wiedząc, że nie ma takiej możliwości, aby najemca zarobił na koszty i wchodzi kolejny i następny. Do wydrenowania rynku-totalnego. Na część tej piramidy pracują miliony nie istniejących mieszkańców czyli ludzi jako takich.

Dziś firmy tzw. „komercjalizujące” fałszują dokumenty tylko po to, abyś podpisał umowę. O kłamstwach dotyczących całej reszty nie wspominam, bo szeroko to już nakreśliłem, a najemcy mi w tym pomagają czy ludzie związani z retailem również. „Łapacze” podkupują najemców, a inwestorzy są gotowi nawet zapłacić karę za najemcę tylko po to, aby ten ostatni przeszedł z jednej galerii do drugiej. Proszę i na to uważać i nie dać się zwieść.

Jeśli prowadzisz gdzieś w Polsce firmę to spójrz na inne miasta, bo obnażam-jak to wygląda realnie w Polsce, a nie na podstawie dwóch czy trzech miejsc.

Zajrzyjmy teraz w takim razie do dworcogalerii katowickiej.

Tutaj był właśnie prestiżowy sklep marki „Adidas”.

Tuż przed wielkim otwarciem TK Maxxa w lutym nastąpiło dyskretne zamknięcie „Adidasa”. I stawiam pytania. Nie ten brand? Nie ten rynek? Nie ten Klient? Nie ten produkt? Nie ten najemca? Nie Ci pracownicy? Nie to logo? Nie ta witryna? Nie te meble? Nie te płytki, nie ten marketing, nie to światło?

Bzdura. Nie galeria handlowa. Bo to idee fixe, że sklep obok Nike, Pumy a naprzeciwko 4 forces z tym samym produktem ma rację bytu. Nie ma. Wbrew logice. System retail stoi w sprzeczności z logiką na którą powołują się eksperci. Zintegrowane Centra Komunikacyjne (dworcogalerie) to piękny bajer na szum informacyjny, że jest fajnie jest super i system się sprawdził. Tylko jakoś nawet o pasażerach zapomniano. Polska Rada Centrów Handlowych to jest rada retailu i to ona radzi i trąbi, ale jakoś przed Gazetą Prawną pani dyrektor nie chciała stanąć. Lepiej za trąbienie zapłacić i na trudne pytania nie odpowiadać. Pamiętajcie i o tym.

Aby dorzucić jeszcze przysłowiowe trzy grosze zajrzyjmy po raz ostatni do sklepu „Bata” w Gemini Park w Bielsku-Białej.

Po Conhpolu i Venezii nastąpiło wiosenne ciche zamknięcie kolejnego sklepu z butami w tej galerii handlowej. Bo galerie to temat w Polsce zamknięty, ale retail trąbi, że otwarty. Więc otwieramy dla was drzwi pustostanów na oścież, abyście nie dołączyli do przeliczonych. Dla równowagi.

W Bonarce znalazłem jeszcze dwa ciekawe fragmenty wyklejeń.

Czyli masz rozumieć, że pieniądze są w zasięgu ręki.

I drugie bardziej obrazowe.

I z tym się zgodzę. To nie tylko bomba, ale mina. Jak na nią wpadniesz, to się nie pozbierasz.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej sugeruję daleko idącą czujność.

 

Dziewczyna z plakatu-poradnik najemcy

Dziś składamy życzenia paniom. Z okazji ich Święta. Symbolicznego, ale pięknego bez względu na pociąg do równości i deprecjonowanie niektórych-nawet pań. Można być równym i obchodzić to święto co niniejszym „dokonuje” się na blogu.

Zatem rozpocznę życzenia od obrazu.

 

Ten bukiet jest dla pań którym życzę takiej pogody w sobie jaka dziś jest w Beskidach. Błękitne niebo, słońce, ciepło. Piękna wiosenna pogoda, która jest zapowiedzią na to, że jest szansa na koniec zimy i ciepłe dni. Życzę Czytelniczkom bloga poszanowania na co dzień i wielu szczęśliwych chwil.

A teraz zmieniamy trochę klimat i przyjrzyjmy się temu zdjęciu.

 

„Co robi pana zdaniem ta kobieta z plakatu?”-zadaje mi pytanie internauta, który wysłał to zdjęcie. Prawdę mówiąc-nie wiem i nie chcę mieć skojarzeń. Żeby jednak sam odpowiedzieć na to pytanie sądzę , że siedzi i myśli.

Pozostałe skojarzenia-nie moje, pozostawię bez publikacji z drugiej części maila internauty.

Plakat nie jest nie tylko w mojej ocenie nie szczytem marketingowych marzeń, ale tak czy inaczej ostatecznie jest to kwestia gustu. Współpracując z retailem poznałem 5 pań.

Pierwsza –zastępca dyrektora charakteryzowała się bezczelnością, chamstwem, tupetem i brakiem elementarnej wiedzy jak współpracować z ludźmi. Krzyki, muchy w nosie i na siłę uprzejmość były trudne do zniesienia przez otoczenie. Był to „wynoszący”  się sposób bycia. Bez pojęcia o prowadzeniu jakiejkolwiek firmy, biznesu, o zarządzaniu.

Druga-asystentka dyrektora-miła ,uprzejma, skromna, życzliwa, a jednocześnie konkretna i kompetentna. Z tego co wiem samotnie wychowywała dziecko i wiedziała na własnej skórze, co to jest życie i szacunek dla ludzi, a tym samym do własnej pracy.

Trzecia-dyrektor od marketingu-bez pojęcia o tym czym marketing jest, na czym polega i jak powinien wyglądać bilboard czy plakat. Niemniej we własnej ocenie była samozachwycająca się sobą. Swoje „mądrości” w sposób nieuprzejmy i bez poszanowania przekazywała tym, którzy wg jej wiedzy nie mieli o tym pojęcia.

Czwarta-na najniższym stanowisku, z grupą inwalidzką zawsze miła, grzeczna, człowiek od wszystkiego, od windykacji, od marketingu, od roznoszenia papierów. Uprzejma i traktująca ludzi „równo” bez dzielenia na „my” i „oni”.

I piąta, która miałem przyjemność poznać-uśmiechnięta, otwarta do współpracy bez chodzenia z głową w chmurach.

Wszystkie te panie mają świadomość jak ten „biznes” wygląda od kuchni, ale kurczowo milczą i trzymają się swoich miejsc pracy-nie rzadko znajome z polecenia samorządowców zaprzyjaźnionych z galebrytami.

Poza tym poznałem wiele sprzątaczek zahukanych, wystraszonych, smutnych. Ochroniarek było mniej, ale też na szczęśliwe nie wyglądały. Poznałem wiele pań pracujących w boksach.

I teraz pań zniszczonych przez retail. Żon, partnerek, kochanek, przyjaciółek, singielek, córek, matek. Zestresowane i wystraszone i coraz bardziej zdeterminowane do walki o dzieci czy o zasady albo o jedno i drugie.

Wracając do dzisiejszego Święta składam serdeczne życzenia paniom, aby ułożyło się jak najlepiej na płaszczyźnie zawodowej, biznesowej i osobistej.

I takiego bukietu kwiatów i bukietu dobrych myśli, które wniosą jeszcze więcej wiosny)

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej dowiedz się, kto personalnie zarządza tym budynkiem, jaką kończył szkołę, jaki samodzielnie prowadził biznes itp. Pamiętaj też równość biznesowa w retailu-nie istniała i nie istnieje.

Telefon-poradnik najemcy

Jestem w trasie. I niestety zgubiłem, „zgubił się”, „wyparował” mój telefon w hotelu w którym jestem, a z nim wszystkie kontakty.

Miniony tydzień obfitował w kolejne telefony od osób, które mają poważne problemy. Nie mogę oddzwonić, ani niczego ustalić. Podaję nowy numer telefonu 730 890 185.

Podaję również numer do kancelarii prawnej Henclewski&Wyjatek-61/222 44 30.

Z nowych zagadnień z jakimi się zapoznałem to, podpisana umowa w galerii handlowej do 2018 roku z klauzulą, że jeśli klient wyjdzie z galerii to nie dość, że ma płacić miesiąc w miesiąc czynsz plus opłaty za części wspólne do 2018 roku, to jeszcze za wyjście dostanie dodatkowo karę.

Problem polega na tym, że ten punkt jest jednym z kilkudziesięciu należących do jednego właściciela. Ten jeden punkt może położyć całą sieć. Rozmowy z galerią nie przynoszą żadnego rezultatu.

W związku z tym, że po emisji programu w Magazynie Express Reporterów doszło do zdjęcia programu z sieci realizujemy własny film dokumentalny o systemie retail, który będzie załącznikiem do książki. Z czasem będzie również dostępny w sieci. Realizacji filmu podjęli się producenci współpracujący z największymi stacjami telewizyjnymi w Polsce.

Nie będziemy uczestniczyć w przepychankach pomiędzy programem, a kancelarią prawną z Warszawy, której program się nie spodobał, bo w filmie pokazane zostało logo tej galerii handlowej. W tej sytuacji w naszym filmie pojawi się m.in. ta warszawska galeria nie tylko od strony wejścia, ale i od środka. 

Odpowiadając na pytania dotyczące publikacji na e-bookach. Również będzie dostępna.