Tylko dla Ciebie-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„Chciałabym napisać do Państwa, że bardzo się cieszę, że natrafiłam na bloga o galeriach.
Skłaniałam się z zamiarem podpisania umowy z galerią ViVo w Stalowej Woli.

Po przeczytaniu wielu tematów o dramatach najemców i ogólnych oszustwach galerii, postanowiłam przed podpisaniem ” super” korzystnej i specjalnie dla mnie przygotowanej na preferencyjnych warunkach” umowy- oddać ją do prawnika- aby ją dokładnie przeanalizował. Choć Wynajmujący popędzał mnie i mówił, że wielu na moje miejsce czeka i żebym się tak długo nad umową nie zastanawiała- stwierdziłam, trudno- idę do prawnika.

Umowa została przeanalizowana przez prawnika i ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jest tak niekorzystna, że prawnik jeszcze z taką się nie spotkał. Naszpikowana niekorzystnymi obwarowaniami, bardzo wysokimi karami, praktycznie uniemożliwiająca mi jako najemcy oczekiwanie od nich czegokolwiek .

Nawet jak np. galeria się zapadnie pod ziemię od trzęsienia ziemi ( trochę przesadzam, ale chodzi o jakiekolwiek zdarzenie) to i tak ” nie zwalnia mnie to z płacenia czynszu 🙂

Jestem wdzięczna, że dzięki Wam nie podpiszę jednak tej cudownej umowy z Galerią, która była przygotowana tylko dla mnie.
Pozdrawiam Was i kibicuję, abyście nagłaśniali takie oszustwa i pomagali ” nieświadomym”, takim jak ja”. 

Dziękuję za list. 

„Tylko dla pani”, „specjalnie”, „ekstra”. Ale „trzeba się spieszyć”, bo zabraknie miejsc…Skąd my to znamy. „Standardowe stawki”, „standardowe „umowy”…

Szanowna pani…cóż. Gratuluję decyzji. Obiecuję, że przyjadę na otwarcie tego czegoś. Jest pani kolejną osobą, którą „rekrutowano”. To jest koniec galerii handlowych w tym kraju. Wizerunkowy, „biznesowy” otoczony nimbem „tajemnicy handlowej”. Zapewniam panią, że to dobra decyzja. Niestety zabrzmi to trochę proletariacko-ale-jedynie słuszna. I z tego się cieszę-że chciało się pani napisać.

Dziękuję tym, którzy wykopali film na wykopie i podali dalej, udostępnili czy udostępnią na fejsie.  Chcę też uspokoić tych, którzy wychodzą z założenia, że temat został wyczerpany. Zapewniam, że temat został zasygnalizowany i wszystko przed nami. Bo dramaty dopiero przed nami. Niestety. Ucieczki z galerii handlowych i próby szukania wyjścia z sytuacji. Wielu treści rozmów nie publikuję. Musiałbym siedzieć i pisać i nic innego nie robić. Poza tym wielu zastrzega „anonimowość”, co oczywiście zubaża treść tego bloga w sposób znaczący. Nie na tyle jednak żeby system nie pękał-nawet od środka. Zgłaszają się też ludzie ” z drugiej strony”.

Czyli Ci, którzy pracowali w zarządach…niektórzy dziś w Warszawie wzywani są do prokuratury. Oszustom zaczyna się palić grunt pod nogami. Czekam na dokumenty w tej sprawie. I to będzie również koniec wizrunkowy dla pewnej dużej „znanej światowej” marki. Zainteresowani -czyli podejrzani w tej sprawie-wiedzą o którą chodzi. Voila.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że to „biznes pozamiatany”. Teraz będzie trzeba to posprzątać. Wspólnie.

W sobotę zapraszam na kanał telewizji internetowej porozmawiamy na temat „cudów” na kiju w polskich obozach handlowych. I będziemy to robić co tydzień. Będziecie również mogli w tej dyskusji uczestniczyć. Godzinę doprecyzuję tutaj.

P.S. Z kolei panią podpisaną „stalówka” w jednym z komentarzy proszę o kontakt na oson@vp.pl. Jest wyjście z takiej sytuacji.

Śmietnik w Carrefour „Polska”-poradnik najemcy

Wiele lat trwało „que dolce far niente” w kwestii retailu w Polsce. Pozorowane stowarzyszenia, pozorowane chęci dogadania się, pozorowana „chęć ” pomocy i pozorowany „profesjonalizm”. Stowarzyszenia się rozpadały, chęć dogadania się z „zaszytymi ustami”, pomoc w zniszczeniu i tzw. profesjonalizm.

Przed podpisaniem umowy warto poznać przeróżne niespodzianki, które „na oko” wydają się być fotoszopem. W sumie pasuje-szopka z biznesu -podczas szopek ssenter to nic innego jak fotoszopping.

Czyli zapraszamy do ciemnej polskiej  masy-zachodnie autorytety, guru, cudowne dzieci retailu. Nauczają, tłumaczą, pokazują.

Tyle tytułem wstępu. To zdjęcie na dole to „Galeria Zdrój”. Znane logo. Carrefour „Polska”. 

download_20150617_172001

I ciekawostka. Na podziemnym parkingu budka. Udało się wynająć miejsca parkingowe. Czyli pewnie w środku full.

-Jestem tutaj od samego początku. Od 6 lat. Nie powiem ile płacę czynszu za budkę, bo mamy jeszcze jedną w Rybniku i nie jest to 1,500 złotych…więcej. Tak więcej…

download_20150617_172004

Carrefour przekonywał swego czasu, że „Taniej nie kupisz”. Rada Reklamy uznała, że wprowadzano tym samym Klientów w błąd. Najemcy nie mieli na to wpływu. Hasło wymyślono „na górze”. Eksperci. Tutaj niebawem nastąpi kolejne otwarcie lokalu.

download_20150617_172008

download_20150617_172010

download_20150617_172013

Pod tą dziurą trwają intensywne prace. Postanawiam zapytać. Jakie.

download_20150617_172016

-Kwiaciarnię prowadzę tutaj od 6 lat. Nie zarabiam. Czynsz to ok. 3500 złotych z częściami eksploatacyjnymi, plus roczny haracz. Mam dwie pracownice i pracują na pełny etat. Jestem typem „społecznicy”. Utrzymuje mnie mąż.Nie chcę tego zamykać pomimo, że nie zarabiam. Lubię swoją pracę. Tutaj zmieniają się najemcy średnio co dwa lata.

Z tych pierwszych najemców to została pralnia i ubezpieczenia. Tutaj już nikt z nikim nie rozmawia. Na początku znaliśmy się, były jakieś kontakty. Dziś nie ma za bardzo z kim. Remontuję ten lokal, bo nie mam wyjścia jeśli chcę tutaj pracować. Jestem tutaj dla pracy, żeby coś robić, żeby mieć zajęcie. Przyjeżdżają tutaj panowie z Warszawy w garniturach i wytykają. To nie tak, tamto nie tak, to trzeba zmienić tamto. Lokal trzeba odświeżyć, logo podświetlić i tak to wygląda. Muszę to zrobić.

Kiedy budowałam dom to nasza „książka” ma 87 stron. Umowa tutaj liczy 102 strony. Nie wiem co się stało z tymi ludźmi, którzy tutaj byli, ale na pewno dwie kobiety zbankrutowały. Ja nie mam zaległości. Coś chcę robić w życiu. Moje pracownice otwarły kwiaciarnię w” mieście”. Po kilku miesiącach wróciły…

download_20150617_175814

Tymczasem na parkingu Carrefour „Polska” ma śmietnik. Cmentarzysko.

 download_20150617_1758171

Złom.

download_20150617_175819

Nowy koncept.

download_20150617_1758231

Profesjonalizm wg Carrefour.

download_20150617_175827

To nie tak, tamto nie tak

download_20150617_175830

Stare graty.

download_20150617_175833

Nikomu nie przeszkadza taki wizerunek.

download_20150617_175836

Stare lodówki i chłodnie. 

download_20150617_1758381

download_20150617_175843

Do wyboru.

download_20150617_175846

download_20150617_175851

download_20150617_175854

download_20150617_175857

download_20150617_175901

download_20150617_175904

download_20150617_175907

Mam dla Carrefoura pewną sugestię. Event. „Zapraszamy złomiarzy i w gratisie rozdajemy złom! Pośród złomiarzy rozlosujemy atrakcyjne nagrody”. 

Korzyści będą obopólne. Zaoszczędzicie na wywózce.

I ktoś na tym zarobi parę groszy. Wizerunkowo to będzie fajna akcja. Ale nie zapomnijcie zaprosić lokalnych gazet. Napiszą o tym.

Za darmo.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej przygotuj się na lekcje:  wizerunku, porządku, marketingu, reklamy, zarządzania, prowadzenia firmy, czystości, wizażu, windykacji, mobbingu, segregacji złomu, zastraszania, mędrkowania, filozofowania. Tak kompleksowo. Żebyś po jej podpisaniu-nie był zaskoczony.

„Tajemnice galerii handlowych w obrazie”-poradnik najemcy

-Co osiągnąłeś w życiu?

-Założyłem stowarzyszenie bankrutów.

Wyobrażacie sobie taki dialog? 

Retail jest tak wielki, że aż śmieszny. NIETYKALNA-OMERTA narobiła w spodnie.

Kpiną są teksty w gazetach dotyczących franczyzy opowiadających, że galerie są miejscem do zarabiania pieniędzy.

Kpiną są teksty publikowane na płatnych stronach w prasie. Retailowe nety i portale. Kpiną są opowieści dotyczące powodów dla których ludzie stracili majątki życia, rodziny, zdrowie czy życie.

Kpiną jest opowiadanie jak fajnie jest gdzie indziej- szczególnie w Stanach Zjednoczonych Wielkiej Ameryki. Kpiną jest robienie z ludzi durni.

Kpiną jest to, że byle prawniczyna retailowy postraszy TVP, a ta usuwa reportaż „Przeliczeni” z sieci. Magazyn numer jeden w Polsce, który zawsze uważałem za program najbardziej profesjonalny.

Na nim „się wychowałem”. Ja bym tego nie usunął. Bo tam nie było złamania prawa. Telewizyjni prawnicy-jak najemcy-schowali głowy w piasek.

Kpiną jest powiązanie wielu mediów z retailem. Kpiną jest nazywanie galerii handlowych i centrów handlowych dobrodziejstwem i szansą.

Kpiną jest to, że Państwo jest bezczynne, aby uregulować aspekty prawne dotyczące ochrony polskiego biznesu. Mafia na podkarpaciu i świętokrzyskim śmieje się w nos i buduje kolejne molochy, ludzie służb (MO i SB), brudna kasa z brudnych miejsc.

I kpiną jest, że Polacy to wg gówniarzy od retailu czyli od zarządzających pseudo dyrektorów, poprzez pseudo właścicieli na pseudo marketingowcach kończąc-to nieudacznicy.

Kpiną jest to, że nikt nie potrafił wziąć tematu na klatę. Kpiną jest , że samorządowcy jak barany brną do żłoba. Kpiną jest opowiadanie tych pierdół. O tych milionach odwiedzin, frekwencjach, obrotach, monitoringach i eventach.

Jedno jestem w stanie zrozumieć. Że ludzie się boją-czasami nawet własnego cienia. Dlatego program który dziś oglądacie miał wyglądać inaczej. Ale ludzie znów zawiedli, znów spanikowali, znów uznali, że lepiej siedzieć cicho. Jednak nie wszyscy. Może lepiej, że Express Reporterów to usunął? Nie było by tego filmu. Nigdy by nie powstał.

Ten dokument pokazuje jak wygląda prawda o retailu. I czekam teraz na pseudo prawników, aż spróbują usunąć ten program.

Dlatego udostępnijcie go dalej. Skopiujcie. Powielcie. Zapodajcie młodym ludziom i polskiej emigracji za granicą. Aby ciężko zarobionych pieniędzy-nie wyrzuciła w błoto.

Czekam na głosy ekspertów z Polskiej Rady Centrów Cyrkowych, z jakiejś tam unii deweloperskiej śmiesznej, panów z kuszmanów i innych swojsko brzmiących kolierów internaszjonalnych. Strach się bać jak o tym myślę. Czujecie te trzęsące się portki? Czy dziś też będą pieprzyć o La Manchy?

Kłamstwo-prędzej czy później-dostaje  w łeb. Matoły. Popaprańcy. Nieudacznicy. Specjaliści od dmuchania baloników na druciku.

Ludzie „biznesu”-przyszli bezrobotni z wilczym biletem.

Gdzie pan pracował?

-W galerii handlowej…

-To panu/pani dziękujemy bardzo.

-Co pan/pani dokonali w życiu?

-Sporo. Prowadzenie galerii wymaga kompetencji. Byliśmy szkoleni.

-Ilu się powiesiło najemców?

-Nie wiem. Byli nieudacznikami, przeinwestowali.

-To dziękujemy.

Czym się pan/pani zajmował?

-Komercjalizacją lokali handlowych.

-Uhm. I ile milionów ludzi pan widział na oczy? Siedem milionów jak w Tarnowie czy dziesięć  w Warszawie?

-Mówili, że siedem.

-Kto mówił?

-No oni. Z zarządu.

-A pan/pani co robił?

-Powtarzałem.

-A nie siedział pan/pani za to w pierdlu?

-Kazali powtarzać to powtarzałem. Nie kazali myśleć.

-A tego bloga pan/pani czytał?

-Nie.

-I co?

-To frustrat. Tak mówili.

-To też pan powtarzał?

-Też.

-To proszę poszukać pracy w galerii handlowej. U któregoś z najemców-niedobitków.

-Gdzie pan/pani pracował?

-W centrum handlowym.

-Ciekawe. W którym?

-Carrefour Polska. Ale dzieci rosną, potrzeby rosną.

-Uhm. A Ci tam co wynajmowali mieli dzieci?

-Chyba mieli…

-A ile domów zajęliście? Ile mieszkań, towaru, sprzętu?  Ilu ludzi trafiło na bruk? Ilu uciekło z kraju? Macie takie statystyki?

-…

-Dziękuję. Nie skorzystamy

I taki dialog też jestem sobie w stanie wyobrazić (po części nie jest wymyślony). W niedalekiej przyszłości.

Wniosek: po podpisaniu umowy w  galerii handlowej jeśli masz problem to do nas napisz oson@vp.pl

P.S.  Już dziś zapraszam na rozmowę na żywo na kanale telewizji internetowej na kanał http://www.welife.tv w najbliższą sobotę. Godzinę doprecyzuję tutaj.

Bez Kukiza-dla bankrutów!-poradnik najemcy

O dewastacji otoczenia wokół galerii handlowej w Białej Podlaskiej pisałem i próbie wkręcenia mnie, że „to hula”. Dla przypomnienia proponuję lekturę dawnego wpisu pn. Wyrżnęli z 18.11.2014.

No to przyjrzyjmy się najpierw otoczeniu, już po tym spektakularnym wielkim otwarciu nowej części. Maj 2015 r.

0013

Krajobrazowo.

0023

Tutaj zbankrutował właściciel franczyzowej pizzerii. Młody człowiek (27 l.). Tak zaprojektowano pizzerię, że po drugiej stronie miał drugą. Czynsze z sufitu dobiły go na starcie „binzesowego” życia. Nie odbierał telefonów, zapadł się pod ziemię. Chciałem z nim pogadać. Błąd, który popełnił to szmacenie ludzi i nieznajomość przepisów. 

-Tutaj było bardzo nerwowo. Miał na okresie próbnym dziewczynę, której obiecał etat i kiedy ta przyznała mu się, że jest w ciąży nie podpisał z nia umowy o pracę…Zostawił ją na lodzie. Miał kobietę, która się panoszyła i puszyła tutaj wobec innych ludzi. Zbankrutowali.

0033

Były właściciel pizzerii nie wiedział, że składkę w przypadku L-4 płaciłby tylko przez miesiąc, potem płaciłby ZUS. Dureń. Wkurzają mnie takie historie. Bo rozumiem panikę, brak kasy, chore sytuacje, pseudobiznes w galeriach i syndrom pułapki. Ale takich rzeczy się nie robi. Kiedyś obiecałem, że wrócę do tego miejsca w sensie właśnie tego zdarzenia. Przestrzegam najemców przed tym, żeby nie traktowali ludzi jak śmieci. Nawet jeśli sami mają nóż na gardle. 

A teraz zobaczcie jak pięknie-i „pełno” zrobiło się po hucznym otwarciu.

0043

Konferansjerkę robił znany i lubiany Krzysztof Ibisz.

0053

Do kotleta przygrywał nowy skład zespołu Piersi.

0063

Ilość Klientów poraża nawet panią z plakatu.

0073

Pięknie maskują.

0081

Klimatycznie.

0091

Jak w Rzymie.

0101

-Wyrzucli nas stąd. Nałożyli karę w wysokości 160.000 złotych. Nie zapłacimy tego nigdy. Nie mamy z czego-słyszę od „zadowolonych” odzieżowych najemców. Na koncercie nie byli. Ibisza nie widzieli. Do galerii, już nie wrócą. Bałkanicy-nie zatańczą.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że po jej rozbudowie-nie wiele się zmienia.

Chodzi za mną Bankrut Park-poradnik najemcy

W Bielsku-Białej zagadały mnie dziś dwie hostessy z galerii Gemini „Bankrut” Park. Chciałem uciec myślami od tematu, bloga i generalnie skorzystać z uroków miasta. Dziewczyny w upale zapraszały na darmowe jedzenie przy galerii handlowej w okolicach rzeki i zapraszały, abym jako klient tam pojechał. Oczywiście nic do nich nie mam. Pracują, zarabiają. Robią kawał dobrej roboty. Miłe.

-Mamy super ofertę. Tutaj ma pan ulotkę.

-A czym się wyróżnia ta galeria handlowa? Co tam jest ciekawego?-rżnę niezorientowanego turystę.

-Plaża dla dzieci, dużo dzieci. Tu jest wszystko napisane)))

Wziąłem ulotkę. Podziękowałem. Jako „promotor” retailu zaproponowałem wspólne pamiątkowe zdjęcie.

download_20150613_221830

Moim wzorem do nienaśladowania jest Rafał Sonik, filantrop i patriota- właściciel dwóch galerii handlowych Gemini Park i Gemini Jasna Park w Tarnowie dlatego też pokazuję Wam fotkę dla draki. W tym sensie, że to nie ja chodzę za gemini, ale niemal ono chodzi za mną. Sory. Byłem na rynku. Chciałem posłuchać muzyki w ramach Dni Ustki w Bielsku-Białej i to nie ja roznoszę te ulotki i zaczepiam ludzi reklamując bloga.

Przyszedłem jak wielu posłuchać regionalnych zespołów.

download_20150613_221833

 Ta akcja to akt desperacji. Roznoszenie ulotek na terenie ww wspomnianych galerii handlowych kosztowało  kilka stówek. Po mieście można je kolportować za darmo. Taka różnica. Obawiam się jednak, że w moim przypadku gemini jednak nie pozyska nowego klienta. Zresztą i tak świeci pustkami i straszącymi pustostanami mimo ciekawej oferty najemców. Niewypał.

Co się dzieje dalej? Spotykam właścicieli restauracji, właśnie z gemini. Znamy się. Ci ludzie zostali wyrolowani.

download_20150613_2218361

-Podwyższyli nam trzykrotnie koszt prądu. Założyliśmy nasz licznik. To jest bez sensu. Staramy się walczyć… i jak zarabiać skoro rozdają pod galerią za darmo żarcie?

Pomyślałem, że jednak zdecydowanie muszę wyjeżdżać gdzieś dalej za miasto, żeby oderwać się od tematu. Godzinę później na Orlenie przypadkiem spotykam Piotrka-wiceprezesa OSON-u-odrabia długi bankowe we Wrocławiu, po wprowadzeniu w błąd w gemini przez m. innymi  Stanisława Z. (pustostan po Coffy Factory-do wzięcia)

-Co tam?

-No co. Ja piszę do nich, oni do mnie. Czekam.

Tak wyglądał dziś mój dzień bez bloga. Bez galerii handlowych. Jak tak dalej pójdzie to akwizycja z ulotkami będzie wchodziła do punktów gastronomicznych i kawiarnianych w mieście próbując z rozpaczy pozyskać dzieci.

Tak czy inaczej to był fajny dzień. Nasi wygrali z Gruzją.

Sporo atrakcji na rynku. Reasumując. Warto odwiedzić Bielsko i Ustkę, bo ten weekend to właśnie Dni Ustki w Bielsku-Białej-coroczna akcja miast partnerskich. Natomiast ten tekst, który dziś ukazał się na interii to klasyczny PR.

http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/zwykle-centra-handlowe-to-za-malo-klienci-chca-dzis-czegos,2129942,4206

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że rozdawane ulotki „na mieście” w przypadku, gdy prowadzisz lokal np. w rynku, nie stanowią zagrożenia. Są nieskuteczne. Potwierdza to nie dzisiejsza próba rekrutacji, ale życie. Historie wyrzuconych na bruk najemców, którzy próbując pozyskać klienta desperacko chcieli przyciągnąć do siebie. To nie działa.

 

Nowa jakość w Nowej Soli-poradnik najemcy

Taki dostałem list:

„Witam. Przesyłam link do artykułu w dzisiejszej Gazecie Wyborczej:

http://wyborcza.pl/duzyformat/1,145320,18093959,Wadim_Tyszkiewicz__Nie_kazdemu_warto_pomagac.html

Fragment artykułu:

Ale marketów do Nowej Soli pan nie chciał wpuszczać. Mimo że to też inwestorzy. 
– Nie wpuszczałem ich przez 12 lat. Z dwóch powodów. Po pierwsze, było w mieście za duże bezrobocie. Gdybyśmy wpuścili markety, to dobiłyby one prywatny handel już do końca.

A w markecie to gorsze miejsca pracy? 
– Powodują upadek innych miejsc pracy. A drugi powód jest prozaiczny.

Kasa? 
– Tak. Chcieliśmy swoją gminną działkę sprzedać pod market. Nieruchomości pod taką działalność są trzy-czterokrotnie droższe niż działki pod fabrykę czy pod budownictwo mieszkaniowe. Ja uważam, że jeśli jest taka możliwość, to miasto powinno zarobić na takiej transakcji po to, żeby zaspokajać potrzeby mieszkańców. Jestem przeciwny temu, żeby to prywatny przedsiębiorca kupował działkę za bezcen i zarabiał miliony przy zmianie planu zagospodarowania z wykorzystania mieszkaniowego na handel wielkopowierzchniowy.

Wolę jako samorząd zmienić plan na swojej działce i sprzedać ją pod hipermarket za duże pieniądze, które można przeznaczyć na potrzeby miasta, na boiska, parki czy przedszkola.

Powtórzę: jedyna szansa na lepsze życie w tym kraju to rozwój gospodarczy. Dziś jesteśmy jeszcze na razie w miarę konkurencyjni, ba, mamy niższe koszty pracy. Ale co będzie za pięć lat? Za dziesięć?”

Jednak można nie wpuścić marketów do gminy. Trzeba mieć tylko normalny, twardy „kręgosłup moralny”, odpowiedni charakter i nie brać łapówek. Również wpłat na fundusz wyborczy ….
Może warto takie postawy nagradzać w prasie i telewizji ?
Ostatnie wybory jasno mówią, że idzie zmiana politycznej warty w Polsce. Rząd najsłabszego naszego premiera (Pani Ewa Kopacz) jest tak oderwany od rzeczywistości, że padnie w jesiennych wyborach. To pewne. Niewolnicy na śmieciówkach (ok. 4 mln głosów+rodziny) wywalą ten rząd „za burtę”. Zaklinanie rzeczywistości nic nie da. 

Czyli mamy dwóch „szeryfów”: Robert Biedroń (obecnie Prezydent Słupska) i Wadim Tyszkiewicz (obecnie rządzi w Nowej Soli).
To za mało, by móc myśleć pozytywnie o zmianach. Ale jestem pewny – zmiany nastąpią. Czy na lepsze – nie wiem.

Pozdrawiam
Marek
P.S.
Dzisiaj przed południem miałem okazję być w Starej Kablowni w Czechowicach-Dziedzicach. MASAKRA. Pierwsze wrażenie – jeszcze nie otwarto marketu, jest w budowie. Parking zapełniony, tak na oko w ok. 60%. To pewnie samochody pracowników i okolicznych mieszkańców. Niestety, tam będzie wysyp bankrutów …

Może warto link do strony z wywiadem i zaznaczony fragment przesłać na skrzynki radnych Katowic  ? Może dotrze to, do tępych głów radnych w Katowicach ? Może zastanowią się, co niedawno przegłosowali ?”

Dziękuję za list. Nie zamierzam wysyłać tego radnym. Klamka zapadła. Efekt decyzji będzie widoczny z czasem. Nowi samorządowcy będą mieli nowe zadanie za kilka lat. Czyli co zrobić z pustostanami. Tutaj chodzi o to, aby nie podpisywać umów w galeriach i centrach handlowych. Aby zerwać z myśleniem zakorzenionym przez lata. Złamać tabu. I to już w jakimś stopniu się udało.

Należy zmienić przepisy i wprowadzić zakaz budowy galerii handlowych odgórnie. Służby są od tego, żeby tym się zajmować. Traci skarbówka i ZUS. Tracą firmy i żyją z wyrokiem skazani na śmierć społeczną. Cała masa nieudaczników-bankrutów. „Tylko pani sobie nie radzi”, „tylko pan zalega z płatnościami”. Refren powtarzany i wbijany do głów jak mantra. Galerie handlowe są toksyczne dla miast, producentów, hurtowników i handlu jako takiego. Lekceważenie, buta i kamienne twarze. Dlatego potrzebna jest zmiana myślenia i podnoszenie świadomości. Tak myślę.

A biorąc pod uwagę, że nie ma tygodnia, aby ktoś czegoś nie wysłał, wiem o czym piszę.  Byłem „u Biedronia” w ratuszu. Co za klimat. Jakiś taki pozytywny chaos. Sympatyczni ludzie. Rozmawiam z dyrektorami Urzędów Pracy w Polsce. Dużo wiedzą, ale niektórzy „robią wielkie oczy” zapoznając się jak galerie i centra handlowe wyglądają od kuchni.

Spotkałem paru emigrantów, którzy na chwilę przyjechali do Polski. Coraz trudniej jest za granicą o dobrą pracę. Coraz trudniej odłożyć. Chcieliby wrócić do Polski. Nie ma jednak do czego. Z trudem chcieliby w coś zainwestować, ale pytanie w co? W kolejny dyskont? W wyspę w galerii handlowej? Załapać się w nowym magazynie Amazona, który powstanie?

2,8 miliona ludzi żyje w ubóstwie w Polsce. Coraz więcej osób ma problem z opłatą za czynsz za mieszkanie. Ostatnio głośno było o samobójstwie „frankowicza” w Bielsku-Białej. I szok. Ogólnopolski szok. Materiał nagrał stażysta z radia Zet i wyemitował. I znajomi dziennikarze rzucili się, aby znaleźć namiar na rodzinę, której samobójca napisał list pożegnalny. Sensacja. 

http://www.fakt.pl/wydarzenia/pan-leszek-zabil-sie-przez-kredyt-we-frankach,artykuly,551507.html

Dotarłem do trzech rodzin samobójców w galeriach handlowych. Jeden powiesił się w lokalu. Pozamiatano temat. Tymczasem kilka dni temu we Francji powiesił się kierownik Lidla. Też szok. Ale nie pozamiatany. Mnie nie szokują takie decyzje. Dziwi tabu milczenia. „Ciepła woda w kranie”. I brak jakiegokolwiek przeciwdziałania. Bezrobocie spada, perspektywy są świetne. Frank? A po co brali kredyty? Banki? Nietykalne. Podatki z galerii handlowych? A po co? Umowy? To przecież standard. Jestem zdania, że zmiana nastąpi. Czy „rewolucyjna”? Trudno powiedzieć. Galerie i centra handlowe nie są antidotum na brak pieniędzy w budżetach.

Bo wpływy są marne. Nieadekwatne do strat. Ważne, że coraz więcej i więcej ludzi zauważa problem. Polecam dla zainteresowanych bloga. O biznesie „Bez ściemy”. Autor nie jest „ekonomistą” od „Franka” Petru i Balcero(frankie)wicza.

http://rafalbauer.pl/el-dorado/

I ten wpis.

http://blogmocnodygresyjny.pl/nowy-supersam-w-katowicach-totalny-absurd/

Niebawem trafi na rynek książka. Autorka zbiera kasę na druk. Książka o ludziach którzy prowadzą „biznes” w Żabkach. Jak się ukaże, to ją zrecenzuję. Mam nadzieję, że będzie dostępna fizycznie w księgarniach, bo znaleźć „Przeliczonych-tajemnice galerii handlowych” to nie jest łatwa sprawa.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18084647,_To_nie_jest_miejsce__gdzie_mozna_sie_odbic_od_dna_.html#MT

Pracuję nad franczyzą czyli Meduzą. Żabkę w takim razie odpuszczę.

Reasumując dziękuję za list. Czekam na kolejne. Wysyłajcie zdjęcia, filmy, namiary. Nie opublikuję z danymi osobowymi, bo nie jestem „stogłową”. 

W poniedziałek po południu zapraszam na film „Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych”. Dostępny w całości na blogu. Biorąc pod uwagę to, że Express Reporterów usunął reportaż z sieci skopiujemy go w kilku miejscach-tak żeby dotarł do ludzi. Jeśli zniknie to rzecz jasna-zamieścimy ponownie i dokręcimy kolejne wątki. Których przybywa. Pozdrawiam.

 

„Szczęśliwa siódemka”-poradnik najemcy

Zapraszam do Rumii (pomorskie). I cofnijmy się trochę w czasie.

 

„Skierniewicka firma JHM Development wiosną przyszłego roku planuje rozpoczęcie budowy galerii handlowej. W Rumi firma znana jest z budowy „Osiedla Królewskiego”.

Galeria handlowa ma stanąć przy ul. Gdańskiej i Dębogórskiej naprzeciw Osiedla Królewskiego. Obiekt będzie posiadał 3 tys. mkw powierzchni użytkowej. W jednopoziomowym centrum handlowym będzie 7 lokali handlowo-usługowych oraz market spożywczy o powierzchni 1 tyś mkw. Dla klientów przewidziano parking na 112 samochodów.

Na pierwsze zakupy klienci będą mogli wybrać się w grudniu 2014 r.  Obecnie trwa proces komercjalizacji. Firma szuka najemców lokali o powierzchni od 45 do 765 mkw”.

0011

http://mtk.pl/artykul/zakupy/bedzie-nowa-galeria-handlowa-w-rumi-janowie

0021

I jest nowe centrum. Na jednym końcu Biedronka, a na drugim apteka. I tyle. Wielkie otwarcie nastąpiło w grudniu. 

0031

 

0041

Otwarto pustostan.

0051

 

0061

„Wynajmij mnie”.

0071

Sporo możliwości. Projekt jest odpowiedzią na „zapotrzebowanie”. Obiekt stoi pusty.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii czy centrum handlowym warto zajrzeć do Rumii. Do centrum Janowa. Miasto liczy ok. 47.000 mieszkańców. Stopa bezrobocia 14,6%.

 

Nie ma co liczyć-poradnik najemcy

Czechowice-Dziedzice. Nowa galeria handlowa Stara Kablownia została okrzyknięta kapitalnym przedsięwzięciem grubo przed otwarciem. Nie wykluczone, że dla właściciela. Problem jednak mają Ci, którzy tam podpisali retailowe umowy.

Nie są w stanie zarabiać pieniędzy z prostego powodu. Nie ma tam tylu ludzi i takich obrotów, które mogłyby pozwolić na utrzymanie lokali małym najemcom.  Warto o tym wiedzieć. Nawet Play się zmienia dla Ciebie.

img_31051

img_3106

Pusto.

img_3108

img_3109

img_3111

img_3114

Co ciekawe, kiedy przejeżdżasz obok na parkingu sporo samochodów i można odnieść wrażenie, że faktycznie w środku są ludzie.

Okazuje się jednak, że zdjęcia zrobione w tym samym czasie w środku pokazują, że tych ludzi nie ma fizycznie.

I albo są to samochody pracowników, albo osób, które korzystają z parkingu i idą sobie gdzieś dalej.

Dla Klienta galerii handlowej na co dzień nie ma to żadnego znaczenia. Ale dla kogoś, kto myśli o „biznesie” w tym miejscu powinno dać do myślenia. Czechowice to miasto, które w ostatnich latach się rozwija. Udało się nie zamknąć kopalni „Silesia”. Kupili ją Czesi. Obroniono miejsca pracy i zarobki. Natomiast nie oznacza to, że oto nowa galeria będzie hitem w przestrzeni publiczno-biznesowej. Nie ma kogo liczyć i co liczyć. Zdjęcia dostałem od „Klienta”, który postanowił je przesłać. Dziękuję.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej warto wiedzieć, że pełny parking, nie oznacza „pełno” w środku.

Wirtualia-poradnik najemcy

Dziś polecam nowe filmy. Warto przysłuchać się ustaleniom detektywów w galeriach handlowych Gemini Jasna Park w Tarnowie i Gemini Park w Bielsku-Białej, których właścicielem jest Rafał Sonik, zwycięzca Rajdu Dakar, filantrop, który „organicznie na odległość zarządza biznesem” ścigając się jednocześnie na kładzie.

 

Wydaje się, że w Tarnowie mamy do czynienia z cudownym rozmnożeniem ludzi. Zastanawiam się nad tym, czy jest to efekt niedbałości, braku umiejętności zarządzania czy brak pojęcia o tym co się robi, mówi czy realizuje w ramach reklamy. Oceńcie to sami.

 

Wniosek: przed podpisaniem umowy w Galeriach Gemini Park lub/i Gemini Jasna Park przysłuchaj się uważnie spotom „reklamującym” te projekty.

P.S. Premierowa emisja filmu dokumentalnego „Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych” już niebawem w sieci i na blogu.

Karka co?-poradnik najemcy

Poniższy tekst dostałem od przedsiębiorcy z małopolski. Od początku podpowiada, pisze, łapie linki, pomaga. Napisał tekst, który jest retailową fabułą opartą o przeróżne analizy tekstów fachowych dotyczących systemu retail, wywiadów, zapowiedzi.

 

Taka sytuacja może-nie musi się zdarzyć, ale biorąc pod uwagę fakt istnienia umów, które dobijają ludzi w biurowcach, powierzchniach magazynowych, centrach i galeriach, a także dyskontach- to nie wykluczone, że i takie „łapanki” już mają miejsce, a z zapowiedzi wynika, że faktycznie na celownik zostaną wzięte ulice handlowe. Zatem. Uważnej lektury, a autorowi dziękuję.

 

„W lokalu przy Warszawskiej 44 mieści się sklep „Magnolia”. Prowadzi go Janusz. Zaczynał na początku lat 90 -tych od handlu na bazarze. Zresztą jak większość kupców w tym okresie. Miał łeb na karku i szybko zaczął inwestować. Pierwszy sklep otworzył niespełna 2 lata później. To były dobre czasy – wspomina wyraźnie się uśmiechając.

 

Magnolia jest trzecim jego sklepem. To takie moje drugie dziecko – śmieje się. Lokal ma niespełna 120m2, lecz nie o wielkość tutaj chodzi. Warszawska była kiedyś bardzo prestiżową ulicą handlową. Dziś już trochę podupadłą.

 

Niemniej jednak Janusz dobrze sobie radzi w biznesie. Przez lata wiele się nauczył. Odłożył trochę gotówki, którą cały czas obraca. Dzięki temu potrafi być elastyczny w biznesie. Jedyną pracownicą sklepu jest Pani Bożena. To trzydziestoletnia rozwódka z dwójką dzieci. Ma szczęście. Praca nie jest ciężka i ciekawa. Z ludźmi. Bożena może czuć się  wyróżniona. Jako jedna z niewielu dziewczyn z Warszawskiej ma umowę o pracę. To daje mi poczucie bezpieczeństwa. Wiem jakie są czasy. Dlatego zawsze powtarzam, że szef to złoty człowiek – mówi dumna.

Pan Jan jest właścicielem kamienicy, w której mieści się nie tylko „Magnolia”. Jest też pizzeria, salonik prasowy i zakład fryzjerski. Jan lubi codziennie zaglądnąć do sklepów. Choćby zapytać o to jak leci. To, co łączy Janusza i Jana jest sport. Panowie godzinami potrafią o tym dyskutować  I o polityce.

Pewnego pochmurnego dnia jak zawsze Jan wybrał się na spacer. Po drodze wstąpił do sklepu

– Jest Janusz? – zapytał.

– Szef będzie po dwunastej – rzuciła szybko Bożena obsługująca klientkę. 

– Powiedz proszę, żeby koniecznie do mnie przyszedł – odpowiedział Jan po czym poszedł do swojego mieszkania.

Janusz nie miał pojęcia czego chce od niego właściciel kamienicy.

 

Zdyszany puka do drzwi:

– O jesteś już. Wchodź. Musimy pogadać. Herbaty? – Jan nie czekając na odpowiedź wziął czajnik do ręki.

– Czy coś się stało?

– Czy musi się coś stać, abyśmy mogli pogadać?

– Nie. Tylko rzadko Pan zaprasza mnie do mieszkania.

– Słuchaj Januszku. Dostałem propozycję. nie do odrzucenia.  Nie wiem czy słyszałeś, ale powstaje projekt „Warszawska – nowe oblicze handlu”. To wspaniała wiadomość.  Ma na celu przywrócić Warszawskiej i całej starówce dawny blask. Koordynatorem projektu jest Pani Sandra. Nie znam jeszcze wszystkich szczegółów ale czuję, że to nasza szansa. 

– Czy to znaczy, że nie będę mógł prowadzić Magnolii? – zdenerwował się Janusz.

– Coś Ty! Magnolia zostaje. To, co wyróżni nas od innych ulic to wspólna strategia marketingowa dla wszystkich sklepów i centralne zarządzanie.

– Co to znaczy?

– Ja podpiszę umowę wynajmu z zarządcą. Ty podpiszesz z nimi nową umowę na podobnych warunkach co zemną. Może trochę drożej zapłacisz, ale korzyści na pewno będą większe – cieszy się Jan.

– Mam mieszane uczucia. To samo mówili o nowym bazarze na krupniczej. Miało być pięknie, a wyszło tak sobie. Znam tam kilka osób. Sam tam kiedyś zaczynałem. Niej jest dobrze.

– Ja to widzę zupełnie inaczej Janusz. Bazar teraz wygląda super. Od kiedy prywatny zarządca przejął go od miasta nie straszy już blaszanymi budami. Europa pełną gębą! 

– Tylko ta Europa może ładnie wygląda, tylko czemu kupcy zwijają się z placu? – wtrącił stanowczo Janusz. 

– Czemu, czemu, czemu. Nie są kreatywni. Boją się słowa pisanego. Ty wiesz, że polowa z nich nie podpisała tych umów na 30 lat.  Im się dalej wydaje, że są w latach dziewięćdziesiątych. Kupią towar w hurtowni, przywalą 100% marży i będzie super. Tak się już nie da. Nie dziw się, że część bankrutuje. 

– Ja tego zupełnie nie widzę. 

– Zaufaj mi Janusz. Obaj zarobimy. Jutro będzie Pani i wszystko wybadam.

Janusz tego wieczoru nie mógł zasnąć. Cały czas rozmyślał o propozycji Jana. Bił się z myślami. 

Nazajutrz Pani Sandra odwiedza Jana. 

– Dzień dobry Panie Janie. Nazywam się Sandra Knot. Jestem senior manager projektu. Warszawska – nowe oblicze handlu” – powiedziała wręczając wizytówkę.

 

– Witam Panią. Proszę do środka.  Napije się Pani herbaty?

– Bardzo chętnie. Piękne mieszkanie. Jezu, ile antyków. Wychowywałam się samotnie z matką. Żyliśmy bardzo skromnie. Mama zawsze powtarzała, że muszę się uczyć. Dziś robię karierę w międzynarodowej firmie. Pomału, do przodu.

– To bardzo ciekawe. miło widzieć tak zaradną młodą osobę. I tak piękną.

– Dziękuję – zaczerwieniła się – to bardzo miłe.

 

Oboje usiedli przy stoliku. Jan był oczarowany Sandrą.

– Cieszę się, że w końcu się widzimy. Mam dla Pana wzór umowy. To standardowa umowa. 

– Gruba.

– Ależ Panie Janie, my ludzie biznesu musimy sobie ufać. 

-Tak, proszę opowiedzieć mi o tym projekcie. 

– To będzie absolutny hit. Już kilka takich ulic prowadzimy i wszędzie najemcy zarabiają. Przejęliśmy już wszystkie lokale od miasta i większość od prywatnych właścicieli. 

– Tak? A Kto już podpisał?  

– Nie mogę Panu zdradzać szczegółów. To tajemnica. Dobrze, złamię zasadę ale liczę na dyskrecję. Tylko Pan jeszcze nie podpisał.

– To w zasadzie chyba nie mam wyjścia. Wie Pani, ja nie chcę narażać swoich najemców. To porządni ludzie. Jestem za nich odpowiedzialna. 

– To oczywiste. Absolutnie proszę się o nich nie denerwować  Tylko na tym skorzystają. Mamy bardzo dobrą strategię marketingową, a eventy będą prima sort. W lecie planujemy festiwal teatrów ulicznych.

-O, to coś jak w Carcassonne?

-Karka…co? Czy to jest jakiś event?

Jan zaśmiał się pod nosem. – Można tak powiedzieć. Bardzo mi się ten pomysł podoba. 
Długo jeszcze rozmawiali. Jan słuchał i był zachwycony. Grubo po 15 mężczyzna odprowadził kobietę do jej samochodu. Słychać dźwięk otwieranej szyby.

– Jeszcze jedno. Za tydzień część średniej i wyższej kadry kierowniczej naszej firmy będzie wizytować Warszawską. Widziałam na dole pizzerie. Czy byłby Pan tak łaskawy i przekonał właściciela, aby zorganizował obiad dla kilkudziesięciu osób. 

– Ja? Dam Pani numer, ustalicie menu i jakoś się dogadacie co do ceny. 

– Nie zrozumieliśmy się. Dobrze by  było, aby to była jego inicjatywa. Zarząd na pewno to doceni, a najemca zapunktuje. Takie włączenie się od początku jest bardzo ważne. To taka moja osobista rada. Do zobaczenia.

– Rozumiem, dziękuję i do widzenia.

c.d.n