Hotelomuzeum-poradnik najemcy

Jestem w trasie. Recepcje, kelnerzy, sprzątaczki. Miasta, miasteczka, wsie.  Jedne zadbane, drugie zapomniane powoli pustoszeją. Porzucone  gospodarstwa straszą dziurami po oknach. 

Z głośników radiowej jedynki na żywo dobiega lawina obietnic. Fala słów i pomysłów skąd wziąć na to czy tamto. Zero pomysłu co konkretnego stworzyć od podstaw. Zbudować czy odbudować. Nawet pomysł wskrzeszenia lubelskiego Żuka będzie się odbywał na niemieckiej licencji volkswagena. Żuk wróci na polskie drogi. Jednak nie na polskiej licencji. Dobre i to. Będzie nowy van.

Szukając pomysłu na organizację czegokolwiek tym razem ląduję w „dwa w jednym”. Pod Koszalinem. Hotel z kortami, placem zabaw, centrum spa i …muzeum. Miejscowość o dość niejednoznacznej nazwie Mścice. Hotel Verde.

wejscie

-Trzy lata temu otwarliśmy tutaj to muzeum i przyciąga  przejeżdżających ludzi. Wycieczki z dziećmi, rodziców. Dobudowaliśmy kawałek budynku. Działa jak magnes. Nie mamy statystyk ile osób rocznie odwiedza to miejsce, ale wciąż przybywa.

aldolfik

Te samochody odnawiamy w warsztacie i idą na sprzedaż do Niemiec.

wypas

To jest rynek wznoszący i przybywa pasjonatów starych samochodów. Uczestniczymy w wyścigach. To co tutaj jest wystawione-sprzedajemy.

wypas2

Zainteresowanie w Polsce rośnie, przybywa ściągających, remontujących i sprzedających.

 

 

wypas3

Nawet pan nie wie jak te ceny szybko szybują w górę.

 

201510194407

 

Samochód po renowacji kosztuje 170.000 euro, a w 2-3 miesiące później 190.000 euro. Coraz więcej młodych ludzi się tym interesuje. Nasz hotel jest rodzinnym miejscem, a nie jak w Hiltonach czy nie Hiltonach-mówi córka właściciela hotelu. Ceny niektórych pojazdów to 30.000 złotych, 70.000 złotych.

201510194397

Niebawem powstanie drugi hotel Verde w centrum Koszalina. Nie sieciowy. Nie franczyzowy. Nikt nie będzie narzucał nieżyciowych  rozwiązań, które w wielu przypadkach zarzynają ludzi. Biorców. Szczera otwarta rozmowa. 

201510194406

Hotel zarabia. Sukcesywnie się rozwija i rozbudowuje. Bez zadęcia. Bez słupków, arkuszy kalkulacyjnych, chorych pomysłów na podniesienie „sprzedaży” , bez sztywnych cen. Bez zmuszania do składania zamówień na produkty, które się nie sprzedają. Bez tajemnicy otoczonej nimbem sukcesu. Bez prokuratury, sądów i procesów. Bez wprowadzania w błąd. 

 

Biznesbank-poradnik najemcy

„Witaj, od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga. Szczęśliwie nigdy nic nie wynająłem w GH. I szczęśliwie to dobrze powiedziane. Bo kiedy w wieku 24 lat bezpośrednio po studiach otwierałem firmę z trzema rozmawiałem. Nie wiem czy to przez to że rozmowy się średnio kleiły, czy przez konkurencję o lokale która wtedy była ogromna czy może ktoś nade mną czuwał. Wiem tylko że byłbym dziś udupiony. Studia to jednak jedynie papierek. I co z tego że jednej z najlepszych uczelni z wyróżnieniem. Biznesu kompletnie nie nauczyły. Dlatego wielu osobom polecam Twojego bloga.

Nawet jeśli czasem się nie zgadzam choćby z uwagi na mam wrażenie socjalistyczne poglądy to brakuje czegoś takiego. Zimy prysznic na wszędobylskie kampanie biznesów mlekiem i miodem płynących. Ale nie o tym chciałem.

Widzę że zabierasz się za franczyzę (http://przeliczeni.blox.pl/2015/10/Z-30000-zl-do-70000-zlotych-poradnik-najemcy.html).

Prócz oklepanych Żabek itp. polecam zgłębić temat franczyz/agencji bankowych. Znajomy ładnie na tym wtopił. I nie on jedyny bo pewnie z kilkadziesiąt osób. A kwoty po 100 000 zł czy więcej to nie tak mało. „Chwalebny” przykład Meritum Bank.

Instytucja która dała jedynie produkt kredytu gotówkowego obiecując reklamy i wejście w rynek. Do reklam (po 4 latach funkcjonowania) dotrwali najwytrwalsi. Reszta obietnic to tylko obietnice. Bank się sprzedał za śmieszne pieniądze. Alior Bankowi. Ten zaś jest nie wiele lepszy. Sieć franczyzowa jakoś funkcjonuje. Ale pomysły mają pierwszoligowe. Jakiś czas temu weszli w rynek z placówkami Alior Express (w galeriach handlowych). Teraz przestały one zarabiać. Rozdają je zatem etatowym pracownikom. Warunek – przejście na działalność. I wtedy się orka zaczyna… W każdym razie tak tylko sugeruję temat, wart zgłębienia do książki.

Z innych branż ciekawie we franczyzie jest z wszelkiej maści agencjami reklamowymi, nieruchomości, punktami przesyłek kurierskich (o to dobry temat!) a nawet ciekawie było w firmie której biznesem miały być reklamy na torebkach na pieczywo. Po prostu pięknie, wolnoamerykanka. Łapanie frajerów. A już złapani muszą zapierdz.. bo umowa podpisana, nierzadko na czas określony bez możliwości wypowiedzenia (tu się np. kłania pięciolatka Meritum).Pozdrawiam.

Też pozdrawiam. I dziękuję za sygnał. Odpowiedzią niech będzie fragment piszącej się książki. Wersja robocza.

„A la Alior”

Banki przestały być instytucjami zaufania publicznego. To co miało pomóc-szkodzi. „Choćby skały srały limit musi być zrobiony”, za wszelką cenę, za każdą cenę. I jako, że te limity coraz trudniej zrobić szuka się „partnerów” w terenie.

Kilka lat temu dużą akcję zrobił Alior Bank. Sprzedawali franczyzę na swoje punkty. Koszt: 40 tysięcy złotych za sztukę czyli za punkt. Logo Aliora, kolory Aliora, ubrania a la Alior i szkolenia biznesowe. Koordynatorzy jeździli po Polsce i szukali ludzi którzy te 40 tysięcy złotych mogli i chcieli wyłożyć.

Pani od umów spotykała się z zainteresowanymi przedsiębiorcami, którzy chcieli się „zdywersyfikować”. Kandydat z grubsza biorąc miał wykazać swój poprzedni sukces w biznesie czyli odpowiednie doświadczenie. Pani przepytywała zainteresowanego klienta jakie ma osiągnięcia w jakiej branży i tłumaczyła na czym polegać praca partnera. Szukali głównie ludzi z doświadczeniem w bankowości, w sprzedaży produktów bankowych i pochodnych. Nie eliminowali jednak „nowicjuszy”. W końcu 40 tysięcy-drogą nie chodzi.

Co ciekawe punkty powstawały jak grzyby po deszczu-po czym się zwijały. Partnerzy szukali z kolei kogoś kto od nich ten koncept odkupi, po to, aby odzyskać poniesione nakłady.

Dziś franczyza Aliora spadła o połowę. Płacisz tylko 20 tysięcy złotych i powstaje pytanie czy logo produkują taniej, czy wykładzina pochodzi z innych źródeł czy też tańsze szkolenia i „koncept” i całe know how jest już mniej warte?

-Przyjechała kobieta na spotkanie. Ładnie ubrana, zadbana, jak w reklamie. Po przepytaniu nas czym się zajmujemy zadaliśmy jej kilkanaście pytań: o prowizję od rachunków indywidualnych, o rozliczenia kredytów, o udział w spłacie kredytu przez klienta, o pożyczki, o karty, o to co będziemy z tego mieć. Miałem wrażenie, że jest przyciśnięta do ściany, na wiele z tych pytań nie odpowiedziała jednoznacznie. Była zaskoczona. Jak to? Ktoś węszy tutaj przekręt? Jakieś nieścisłości, ktoś dobitnie dopytuje o pieniądze, precyzyjnie o wynagrodzenia? Była zaskoczona-wspomina jeden z niedoszłych franczyzobiorców.

-Po spotkaniu pojechaliśmy pokazać upatrzoną lokalizację. Pani pooglądała i umówiliśmy się, że Alior rozważy naszą firmę i dostaniemy telefoniczną wiadomość-nigdy nie oddzwoniła, a wskazana przez nas lokalizacja-została wzięta przez kogoś innego. Po kilku miesiącach-się zamknęła.

-Odetchnąłem, bo okazało się, że partner widocznie nie zarobił. Podarował komuś te 40 tysięcy złotych. Drugi wniosek do jakiego doszedłem to fakt, że masz słuchać, nie pytać, bo jak dociekasz to jesteś już na starcie-nie wygodny…

-Postawiłem na trzy punkty aliorowskie. Tylko jeden się bilansował. Dwa nie miały szans. Nie było możliwości zarabiania pieniędzy. Jeden udało mi się zbyć-drugi nie-wspomina jeden z franczyzobiorców. Kwoty wkładu-nie odrobił. Prowizje były zbyt niskie.

Sam Alior Bank wprawdzie się nie zamknął, ale wystawił na sprzedaż. PZU wchłonęło Alior Bank. Zanim to nastąpiło Alior wchłonął Meritum co z kolei wystraszyło istniejących franczyzobiorców jednej i drugiej marki. Przyszłość jednych i drugich stanęła pod znakiem zapytania, bo nie wiadomo co zechce zrobić z nimi PZU.

Co ciekawe franczyzową sieć dziś buduje Raiffeisen Polbank . Kwota wkładu: 50 tysięcy złotych. To nic, że sam Raiffeisen jest na sprzedaż-może ktoś się skusi?

Banki wyszły z założenia, że po co inwestować własne pieniądze w lokale, meble, loga i wyposażenie? Zapłacą partnerzy, a jeśli zarobią to jeszcze jakiś pieniądz od obrotu wpadnie. Poza tym za pracę zapłaci ten kto w to wejdzie. Wprawdzie to centrala decyduje komu kredyt komu nie, ale to jest bez znaczenia. Każda umowa franczyzowa to dla banku sprzedaż już na starcie.

Banki skrzętnie ukrywają swoje tajemnice jak to, że Deutsche Bank pomagał Rosjanom prać brudne pieniądze przeprowadzając tzw. zwierciadlane transakcje transferując pieniądze przez Wielką Brytanię.

Niemiecki Der Spiegel ujawnił, że w ten sposób Rosjanie wyprowadzili z Rosji 6 miliardów dolarów.

Ten sam Bank w Polsce na stronach internetowych przedstawia swoje super produkty dla franczyzodawców i biorców. Eksperci bankowi oferują „ elastyczne i wszechstronne finansowanie”, bo zdaniem autorów ze strony internetowej DB:

„Prowadzenie działalności gospodarczej w ramach sieci franczyzowej to coraz popularniejsza forma aktywności biznesowej. Franczyzobiorca może dynamicznie rozwijać swój biznes, korzystając z siły i potencjału rynkowego, jaki daje sieć franczyzowa: marka, wysokie standardy prowadzenia działalności wspólne dla wszystkich podmiotów. W zamian za to franczyzobiorca oferuje swój entuzjazm i energię, które w połączeniu z siłą sieci franczyzowej stanowią gwarancję sukcesu.”

https://www.deutschebank.pl/klienci-biznesowi/finansowanie/finansowanie-sieci-franczyzowych.html?pm=submenu&pc=klienci-biznesowi-finansowanie-sieci-franczyzowych

 

 

Trój retailove miasto-poradnik najemcy

Trójmiasto robi wrażenie. Zmiany są widoczne. Eleganckie promenady, zadbane hotele, pensjonaty i szeroka gama możliwości spędzenia czasu. Różne biznesy się kręcą choć po sezonie ruch turystyczny spada. Tym razem mam okazję zwiedzić „trzy w jednym” czyli Gdynię, Sopot i Gdańsk.

Wprawdzie przez szyby zapłakanego deszczem autokaru, ale warto taki rodzaj zwiedzania wykorzystać. I jak w wielu przypadkach trzeba mieć szczęście żeby dobrze trafić. Na autokar, fajne towarzystwo czy wreszcie przewodnika, który nie odwala maniany, ale wie na czym obsługa klienta polega. Marian Fifelski jest przewodnikiem, pilotem, organizatorem. Człowiek z pasją i ogromną wiedzą o regionie.

Z_1

 -Pracowałem w szkole i w 1977 roku postawiłem na zmianę czyli na ten zawód. Almatur, Juwentur, Orbis-to były moje miejsca pracy. Solidna szkoła. Dziś są takie czasy, że się nie wybrzydza. Nie można powiedzieć, że „to biorę”, a tego nie. Z żoną mamy małe biuro podróży. Ja pracuję w terenie, a żona zajmuje się organizacją wycieczek. Ta praca to moja pasja.

Z głośników autokaru poznajemy historię.

-Tutaj proszę państwa mieszka Lech Wałęsa. Płot, a nad nim drut kolczasty otaczający ogród, a w tej budce siedzą ochroniarze. Były prezydent jeździ po świecie, wykłada na różnych uczelniach. A tutaj mamy meczet. Na razie jest mały, a wspólnota liczy ok. 2000 osób. A te ceglane budynki to dom w którym mieszkał Donald Tusk. To tutaj były jego tereny. Widzicie państwo pomieszanie starych budynków z socjalistycznymi. Kamienice prywatne pięknie odnowione i te zaniedbane należące do miasta. Mijamy teraz gh Klif, należy do norweskiego funduszu. W środku ok. 200 sklepów i siedziba amerykańskiej ambasady, czyli Mc Donalds. Stocznia nie istnieje z 18.000 zatrudnionych dziś pozostało kilkaset miejsc pracy. Były szef stoczni startuje w wyborach.

I tak dalej i dalej i dalej. W ulewnym deszczu wychodzimy na starówkę w Gdańsku. Leje jak z cebra i zimno.

Z_2

 Szukając bankomatu wpadam na być może byłego stoczniowca.Z_3

 -Gdańsk to miasto ze wspaniałą historią. Miasto kupców i przedsiębiorców. Największy rozkwit dotyczy czasów kiedy Gdańsk miał wyłączność na handel zbożem. Te kamienice są widocznym dowodem na prosperity, a miasto przez lata przechodziło z rąk do rąk. Kupcy najpierw dorabiali się majątków, a potem dopiero przechodzili edukację. Dziś ta stara część jest jak muzeum. W tygodniu jest tutaj pusto. Wszystko ożywa w weekendy.

Zwiedzamy zabytki. Pan Marian przenosi nas w inne czasy. Opowiada obrazowo, żywo z pasją. Ciągle leje.Pokazuje to, jeszcze to, jeszcze to. Na maksa wykorzystuje czas. Nie puszcza grupy mówiąc „Proszę państwa to może chodźmy na kawę, bo się przeziębicie”. Profesjonalista otrzymuje od grupy gromkie brawa. Stara dobra szkoła. Mieliśmy szczęście.

Wychodząc na środku głównego deptaka starsza pani czeka na datki.

-Kim pani jest?Dlaczego w taką pogodę tutaj?

Z_5

 -Ja jestem królowa Jadwiga!

-?

-Idź pan do diabła!

Włącza się agresor. Nieopodal „naganiaczka” zaprasza do klubu „obsesja”.

-Zapraszam panów! To taki klub dla mężczyzn. W środku jest bankomat. Tańce.

-Czyli burdel.

-Nieee taki klub taneczny!

Sory nie tym razem. Nie jesteśmy tu sami.

Rozczarowana dziewczyna szuka jeleni, a my autokaru. Firma Fifi Travel (www.fifitravel.pl) zrobiła dla nas kawał dobrej roboty. Wręczam na pamiątkę książkę.

-Proszę też wiedzieć, że swoją ambasadę w gh Manhattan ma biuro regionu pomorskiego Platformy. Schowani. Trudno ich znaleźć. Duże biura. Na ścianach Wałęsa i Tusk. „Ambasada”.

-Nie wiedziałem. Człowiek ciągle się dowiaduje czegoś nowego)))

Gdynia i Gdańsk  są zabudowane galeriami handlowymi. Największa to Riviera. Gigantyczna. Podobno ma powstać jeszcze jedna.Chciałoby się życzyć: w takim razie: powodzenia. Sugerowana nazwa: galeria Stoczniowa, sugerowany czynsz 3 eur/m2. Umowy z jednomiesięcznym okresem wypowiedzenia.

P.S. Podpisywania umów nie polecam, ale nocleg w Domu Marynarza (tanio) lub Różanym Gaju (drożej) w Gdyni. W tym pierwszym przenosimy się w czasie do lat 70. w tym drugim już współcześnie. Młoda ekipa. Chcą pracować w Polsce. Wyjazd za granicę nie wchodzi w grę.

 

Pomysł na biznes-poradnik najemcy

Targi Franczyzy przeszły do biznesowej historii. Nie miałem jednak czasu, aby przyglądać się temu wydarzeniu w całości. W połowie wykładu prowadzonego przez gościa specjalnego Jarosława Kuźniara-ruszyłem w trasę do Wołomina. Po drodze mijam miejscowość Zielonka. Zaciekawił mnie ten budynek. Zatrzymuję się.

201510164350

 Po roku od otwarcia-sklep się zamknął

201510164346

 

 Do wzięcia resztki wyposażenia.

 

 

201510164354

 

 

201510164353

 

 

 

201510164355

 

 

201510164357

 Na rowerze podjeżdża człowiek. Macha z daleka i zatrzymuje.

-Mam Żyda w głowie panie.

-Co pan ma ?

-Żyda panie. Wiem co trzeba zrobić żeby tu zarobić! Widzi pan ten budynek, tu był sklep, ale w środku musi być odpowiednia temperatura, tam gdzie mięso inna, tam gdzie warzywa inna, a tutaj jedzenie się psuło. Tu trzeba zrobić dom weselny panie, u góry pokoiki i imprezy robić. Jak pan kupi ten budynek to wie pan ja panu bimberku przywiozę, kiełbaski swojskiej. Pan zarobi, bo taniej i ja zarobię.

201510164362

 -Niech pan sobie weźmie ten kwas chlebowy.

201510164358

 -A jest? Myśli pan, że można?

Pan Zdzisław (l.74) żegna się bezzębnym uśmiechem. Starszy człowiek. Z pomysłem na biznes. Czy ten pustostan nadaje się na dom weselny? Jadąc kilkaset metrów dalej uśmiecha się Biedronka połączona z centrum handlowym. Bilbord pohukuje o 600 metrach kwadratowych do wynajęcia. Nie zatrzymuje się. Szkoda czasu. Przypał. Nie tylko w Zielonce.

Gdybym był zielony -z franczyzowych Targów -wyszedłbym w skarpetkach. Co ciekawe nie znalazłem pomysłu dla osób starszych, ale dla dzieci. Jakby pod prąd. Logiczny, ekonomiczny i  demograficzny, ale o tym już innym razem, bo dziś podziwiam uroki Gdyni. Piękne miasto.

 

 

Franczyza-krok po kroku-poradnik najemcy

Od wielu miesięcy czytam to pismo.

f_1

To miesięcznik reklamowy. Zachęcony 150 pomysłami na biznes postanowiłem uczestniczyć w XIII Targach Franczyzy w Warszawie.

Miałem dwie możliwości, albo wypełnić coś w rodzaju kuponu z danymi osobowymi i wejść „za darmo” na podstawie tego kuponu, albo kupić tradycyjny bilet za 15 złotych. Wybrałem bilet. Pomimo, że koszt pisma czyli kuponu to 7,50. Doroczna impreza potrwa do soboty. Dziś zasygnalizuję jedynie, że Targi „150” pomysłów na biznes się otwarły i odtworzę dialog, który odbyłem na papierosie z osobami zainteresowanymi sprawdzonymi systemami biznesowymi. Oddaję głos uczestnikom. Panie plus 40.

-Przyszłyśmy tutaj bo T-Mobile nas zwolnił z pracy. Pracowałyśmy 18 lat w tej korporacji. Szukamy pomysłu co dalej ze sobą zrobić, w co zainwestować, bo w Warszawie nie ma dla nas pracy. T-Mobile miał franczyzobiorców czyli ok. 280 punktów. Z wszystkimi rozwiązano umowy. Część z nich pozostała w galeriach handlowych z umowami, bez loga. To był proces, sukcesywnie zamykano te punkty.

-Zajmowałam się tym bezpośrednio. Mogę jedynie im współczuć. Dziś szukam pomysłu na siebie, ale to co mnie tutaj dziwi to następujące rozmowy: pytam ile kosztuje wejście w system i słyszę konkretną kwotę. Kiedy pytam o obroty i rentowność to słyszę, że to tajemnica handlowa.

-Mnie się kojarzy franczyza z poczuciem bezpieczeństwa i z tym, że tak jest łatwiej otworzyć własną działalność.

-O galeriach w ogóle nie ma mowy. Rozmawialiśmy z mężem na ten temat, szukaliśmy informacji na temat najemców i to w ogóle nie wchodzi w grę. Jeżeli, to tylko wyspa w gh. Sprawdzałam, że wyspa kosztuje 15 tysięcy złotych i tutaj nie ma ryzyka. Lokal w ogóle nie wchodzi w grę.

-Mnie dziwi to, że o franczyzie jest bardzo mało informacji i nie wiem czy Ci ludzie zarabiają na tych systemach czy nie. Nie ma negatywnych informacji nawet w sieci. Czy Ci ludzie się boją pisać? Gdzie mamy się dowiedzieć skoro franczyzodawca nie mówi o rentowności, ale mówi o pieniądzach, które mam wyłożyć? Jakie franczyzy działają, a jakie nie? No nie ma na ten temat informacji. Wszystko to jakieś jest za bardzo cukierkowate. Za bardzo.

Rozmawiamy z godzinę. Przekierowuję panie na bloga. Być może się jeszcze spotkamy. Przyglądam się stoiskom. Do niektórych sam podchodzę do innych jestem zapraszany. Biorę ulotki. Słucham. Zadaję pytania. Uśmiechnięte hostessy rozdają cukierki. Fotograf robi pamiątkowe zdjęcia. Panowie  w garniturach udzielają informacji. W międzyczasie wykłady merytoryczne czyli „szansa na własny biznes”.

Dostałem kilka ofert. Czekam na „draft” umowy na maila. Wówczas szczegółowo niektóre z tych pomysłów przeanalizujemy tutaj. Jeden jednak z tych 150 pomysłów „wyrwał mnie z butów”. Propozycja zagranicznej agencji reklamowej.

Wkład na „dzień dobry” to 49,500 tysiąca dolarów-za osławione know how. W sumie inwestycja na poziomie 170.000-180.000 dolarów. Zachowałem powagę i wysłuchałem tej propozycji.

Rozłożę ją tutaj na czynniki pierwsze, bo traf chciał, że reklamą zajmuję się od 11 lat. Od ulotki, wizytówki, poprzez banery, wydruki, wyklejenia, projekty graficzne poprzez reklamę prasową radiową i telewizyjną, produkcję spotów, biuletynów i filmów. Nie sumowałem tego, ale wartość była spora. Wydałem kilkaset tysięcy różnych gazetek i gazet. Dlatego też coś na ten temat wiem. I na temat potencjału rynku. Na razie czekam na prezentację tej firmy w wersji graficznej. Zauważyłem też kilka ciekawych pomysłów.

Przypomnę jednak, że niektóre z tych firm to „naganiacze” do galerii i centrów handlowych i udowodnię w oparciu o materiały franczyzodawców, że w niektórych przypadkach jest to łapanie frajera –za duże pieniądze w oparach absurdu i tzw. „tajemnicy handlowej”. Tymczasem nie jest tajemnicą, że dom mody Modo w stolicy już za dwa dni otworzy swoje podwoje.  

 

f21

 Trwają gorączkowe prace. 

f32

 Wg reklam, aż 350 sklepów będzie do dyspozycji mieszkańców. Czekam na to wielkie otwarcie. I na to co będzie się działo po zaspokojeniu ciekawości zwiedzających czyli mniej więcej za 3-4 miesiące.

 

Z 30.000 zł do 70.000 złotych-poradnik najemcy

Warszawa. Cierpliwość popłaca. Wreszcie skontaktował się ze mną człowiek, który był w Polsce tzw. master franczyzobiorcą. Czyli wprowadzał system na polski rynek i nikt z „jego” franczyzobiorców nie tylko nie zbankrutował, ale ludzie ci zarobili na sieci i w odpowiednim momencie bez kar, nad zabezpieczeń i strat pozamykali lokale.

O tyle jest to ważne, że szukam pozytywnych przykładów i jest kolejny-sieć już wprawdzie nie istnieje, ale ważne były praktyki wobec partnerów. Zapisy w umowach, warunki, relacje i transparentność. Jako, że rozmówca poprosił o konsultację w temacie gh (prowadzi jeden punkt) i propozycji nie do przyjęcia ze strony gh-spotkaliśmy się, aby obgadać temat wyjścia lub pozostania. Oczywiście człowiek ten ma i imię i nazwisko i reprezentuje poważną markę, na razie jednak do momentu rozstrzygnięcia kwestii z gh-niech pozostanie anonimowy. Oddaję mu głos. Na temat franczyzy dużo wie.

-„Od roku czytam bloga. Uruchomiona została lawina. Teraz, po 10 latach prowadzenia biznesu postanowiłem napisać, bo uznałem, że warto porozmawiać. Byłem franczyzodawcą dużej poważnej niemieckiej marki. Nikt nie popłynął. Kiedy nastąpił zmierzch produktu w odpowiednim momencie wycofaliśmy się wszyscy, a umowy wygasły. Nie chciałem niszczyć tych ludzi. Umowy sporządził niemiecki prawnik. Podpisał się pod każdą, brał za to odpowiedzialność.

Często mówi się w Polsce o tym, abyśmy spróbowali wdrażać niemieckie rozwiązania w różnych dziedzinach życia. We franczyzie „po polsku” nie ma regulacji. To jest „meksyk, wolna amerykanka”. Pojawiają się franczyzodawcy jak meteory i znikają, a ludzie pozostają z problemem. Ten styk franczyzy z gh jest bardzo niebezpieczny.

W Niemczech prawie wszystko jest oparte na systemach franczyzowych, ale tam prawo chroni franczyzobiorcę, który jest w pewnym stopniu traktowany jak pracownik danej marki. Istnieje tam coś na wzór „związków zawodowych”, które u nas różnie się kojarzą. Wielu ludzi straciło wszystko, bo nie ma odpowiedzialności. Od wielu lat prowadzę działalność. Wiele widziałem, wiele wiem. I niestety muszę przyznać panu rację, że temat gh w Polsce się kończy. Nie jestem bankrutem i przez 10 lat prowadzenia biznesu wyciągałem po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie przy czynszu na poziomie 30.000. Dziś dostałem propozycję nowej umowy z czynszem 70.000 złotych. Propozycja-nie do przyjęcia.

Na odpowiedź w sprawie jakiś rozmów czekałem dwa miesiące i jestem w zawieszeniu. Miałem udział w prosperity tego centrum, bo klienci do mnie przychodzili. Są zadowoleni i nie wykluczone, że końcem miesiąca się wyniosę, bo ta propozycja jest nie do przyjęcia. Teraz trwa przebudowa. Obroty spadły o 25% wiem jednak co podpisywałem, potrafię czytać, ale się nie spodziewałem, że w ogóle taki pomysł komuś wpadnie, żeby jeszcze w środku coś budować. Wynajmujący nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Nie wpadłem na to, że kiedykolwiek nagle tutaj ktoś zacznie w środku coś budować. Ktoś za granicą przy biurku nakreślił nowy pomysł, że zamiast jednego będą trzy punkty-a polski zarząd ma to wprowadzić i nie ma dyskusji.

Podpisałem umowę na dworcu centralnym w Warszawie. Kilkanaście tysięcy czynszu. Do umowy wprowadziłem ok. 50 zmian. Żadnych kar, żadnych nad zabezpieczeń. Z automatu mi podsuwali te kwity. To standardowe umowy.

Byłem w modo zapytać o lokal. Jakiś Turek obwieszony złotem zadał mi pytanie, ile zapłacę za czynsz. Przy takim podejściu zrezygnowałem z dalszych rozmów.

Warszawa jeszcze jakoś daje radę, ale jest coraz trudniej. Kiedy frank skoczył w górę natychmiast zauważyłem spadek obrotów. Klienci kawę piją, ale do tego momentu sprzedawałem przez weekend 15-16 blach z ciastem. Ludzie kupowali kawę plus ciastko. Od tamtego wzrostu sprzedaję 7-8 blach. Wydaje się, że to nie ma związku, ale widzę, że ma.

W książce, którą pan pisze o franczyzie wystąpię pod nazwiskiem, bo nie mam nic do ukrycia. W Polsce musi dojść do zmian przepisów regulujących podstawowe prawa. Dziś nie są respektowane. Nie ma żadnych zasad regulujących to, co w Niemczech dawno uregulowano, bo tam też była masa problemów. Mam różne działalności i mnie nic nie grozi, ale są inni też ludzie i o nich pomyślałem.”

Jeśli chcesz coś dodać od siebie na temat franczyzy, podzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą-napisz na maila oson@vp.pl

Dzisiejszy materiał na temat prosperity dworców, dworcogalerii i najemców w Polsce.

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,19019196,polskie-dworce-nadal-finansowym-minusie.html?biznes=local#BoxBizLink

O depresji miliardera-poradnik najemcy

W księgarniach pojawiła się ciekawa pozycja.

k_1

To historia jednego z najbogatszych Polaków. Nie jest biografią, ale opisem w jaki sposób Ryszard Krauze zbudował firmę, odnosił sukcesy i jakie popełniał błędy. Książka napisana „po amerykańsku”-bez udziału głównego bohatera. To relacje ludzi, którzy z Ryszardem Krauze współpracowali, przypomnienie głośnych spraw od ustawianych przetargów, poprzez działalność charytatywną na spektakularnym bankructwie kończąc. Multimilioner „przewrócił” się na mapkach z Kazachstanu z których to mapek wynikało, że jest ropa do wydobycia w miejscach, gdzie jej nie było i nie ma do dziś. 

„Gdy prezes kupuje złoża ropy w Kazachstanie, nasze media pieją. „Jeszcze nigdy w polskich rękach nie było tyle ropy. Ryszard Krauze kupił złoża szacowane na 2 mld baryłek. Odpowiada to zapotrzebowaniu Polski na 13 lat”-informuje Gazeta Wyborcza. Wtóruje jej „Puls Biznesu” „Krauze wygrał walkę o kazachską ropę z zagranicznymi koncernami oraz krajowymi rywalami –PKN i PGNiG.W artykułach z lata 2006 roku dziennikarze zachwycają się nowym biznesem prezesa Prokomu…Nie ma tez tekstów krytycznych. To głównie zasługa świetnych zabiegów marketingowych- relacje prasowe, które wtedy się ukazują, są w rzeczywistości oparte na komunikatach opracowanych przez pijarowców Krauzego. Tak ma być. Przedpole do ataku na giełdę jest przygotowane”-pisze Krzysztof Wójcik.

Książka warta lektury dla początkujących. Cytat końcowy jest wart przytoczenia; „Do szczęścia nie trzeba mieć nie wiadomo czego. Najważniejsze że mam dach nad głową i deszcz na mnie nie będzie padał. Na chleb i trochę masła też mam”-mówi niegdyś jeden z najbogatszych Polaków.

Podobnie w systemie retail. Przez lata nie było tekstów krytycznych, a pijarowcy robili i robią swoje. Branżowe portale też pieją, bo co mają robić? Klient wymaga, płaci i kropka. Nie dowiadujemy się w jaki sposób były milioner radzi sobie z depresją, czy korzysta z usług fachowców czy też nie, ale gdyby miał taką potrzebę to w centrach handlowych coraz częściej jest taka możliwość. W Gdańsku przychodnie zdrowia stają się standardem. Nie wszędzie jednak standardem są osobne wejścia czyli chorzy pacjenci wchodzą do budynku gdzie pozostali są zdrowi. Nikt w szczegóły nie wnika.

 

k2

 

k3

 

k4

 W środku standardowo. Baner. Zajęcie. Koniec.

k5

 Resztki towaru.

k6

 Czujemy się jak w Nowym Yorku. Elvis przygrywa do „kotleta”

k7

 A na zewnątrz polski pies z amerykańską bandanką o wdzięcznym imieniu ” barak”  promuje naszych sąsiadów z za wielkiej wody, którzy uszczęśliwili wiele polskich miast, ubezpieczonych i zadłużonych.

k8

 Ostatni mecz jednak biało-czerwonych i polscy kibice pokazali, że biało-czerwona flaga coś znaczy. Miliarder też coś znaczył. Też budował, był deweloperem i współpracował z retailem w Mariottcie przy rondzie 40 latka. Zbudował Miasteczko Wilanów. Szkoda, że się nie spotkał z autorem i książka napisana jest bez jego udziału.

Ale warto po nią sięgnąć przed założeniem firmy, przed zaciągnięciem kredytu, przed startem w przetargu, przed rozeznaniem rynku, przed liczeniem ludzi, przed „sprawdzonym modelem biznesowym” czy wreszcie przed-podpisywaniem jakiejkolwiek umowy. Polecam.

 

Panorama Wroclavicka-poradnik najemcy

Po wyborach na Białorusi bez zmian. Nie zmienia się także polityka informacyjna człowieka, który najprawdopodobniej mieszka  Poznaniu i jest zaangażowany w działalność ruchów miejskich. Tym razem naprowadza na Wrocław i wieszczy, że to ostatnia kadencja prezydenta. Ze swadą i w swoim stylu prezentuje na facebooku o co chodzi.

„Panorama Wroclavia” – porażające pobojowisko kolejnej przegranej bitwy Wrocławia z deweloperami kartonowych galerii handlowych. Tym razem ofiarą padnie dworzec PKS i pasażerowie, którzy wylądują w głębokich czeluściach, gdzie na poziomie -2 będą zagazowywani przez autobusy.

 alks

To urbanistycznie przestępstwo i skrajnie patologiczny pomysł oczywiście nie może pozostać bez reakcji pionu supermarketów i galerii handlowych KGB. Jeżeli chodzi o prezydenta Dutkiewicza, to zostanie on zdjęty ze stanowiska podczas najbliższych wyborów samorządowych”.

https://www.facebook.com/lukaszenkoopolsce?fref=ts

Czyli Wrocław doczeka się spektakularnej gh, którą wg pijarowych tekstów rocznie odwiedzi 13 milionów osób. Czyli 1/3 populacji naszego kraju biorąc pod uwagę migrację polskiej Polonii mieszkającej za granicą odwiedzającej Polskę. Co więcej, już znane  i światowe marki podpisały umowy, a sklepów „ma być” aż 200. Jak u Brzechwy w słynnej Lokomotywie. Co ciekawe nazwa powstała z połączenia love z Wrocławiem.

aleksander2

http://nwroclaw.pl/artykul/wroclavia-nowa-galeria-zamiast-dworca-pks–zdjecia/20403

aleksander3

Robi wrażenie.

aleksandr4

Inwestor wyłoży 880 milionów złotych. Będzie pięknie i nowocześnie. 13 milionów ludzi…

Pan Aleksander odznaczył też zasłużonych.

biedr

https://www.facebook.com/lukaszenkoopolsce?fref=ts

Relacja z wizyty gospodarskiej w Poznaniu.

https://www.youtube.com/watch?v=xB974isJSzY

 

E jak Enigma-poradnik najemcy

„Witam, mam pytanie odnośnie nowo budowanego centrum handlowego szumnie nazywanego galerią ,,E” w Radomsku.

Inwestor na stronie pisze że 90% powierzchni jest już skomercjalizowana. Zapowiada się super inwestycja, położona blisko starego centrum miasta , które prawie wymarło. Rok temu w Radomsku otwarło swoje podwoje c.h ,,Era Park” i podobno świetnie prosperuje. Trochę mnie to dziwi bo z Radomska wyjechało bardzo wiele osób, w pobliżu znajdują się galerie w Bełchatowie , Częstochowie, Piotrkowie Tryb. Może ktoś ma wiarygodne info w tym temacie?”

Proponuję pani.

1.Skurpulatne przeczytanie od początku bloga.

2.Informacje o przewidywanej ilościowej frekwencji ludzi-bzdura.

3.Reklamy nie mają związku ze stanem faktycznym.

4. Mapki z „najemcami” może sobie pani sama wydrukować i nanieść co pani chce.

5. Informacje o rzekomej frekwencji po otwarciu w przypadku zamontowanych liczników-bzdura.

6.Informacje o skomercjalizowanym obiekcie-palcem na wodzie pisane.

7. Wracamy do punktu 1.

W skrócie. Informacji na stronie inwestora nie znalazłem. Nie ma czegoś takiego jak wiarygodne informacje.

Kilka komentarzy z forów internetowych raczej nie pomoże.

Radomskografika: naszemiasto.pl

 

„co za badziewna wizualizacja!!! od kiedy to przy Kościuszki są takie wielkie, rozbudowane kamienice wchodzące w głąb podwórek?! a z drugiej strony owej „galerii” – przecież tam są tereny po dawnych budynkach Metalurgii, hale zakładowe, oczyszczalnia zakładowa, nie ma tam żadnych domów czy bloków ani tym bardziej ulicy! widocznie wizualizował to ktoś, kto nie zna realiów Radomska…”

„Jejku, ludzie, no i po co Wam ta galeria? Tak często będziecie tam chodzić? W Częstochowie jest Jurajska i ledwo przędzie, a w Radomsku, w którym jest 5 razy mniej mieszkańców, ma się utrzymać? Kino Wam potrzebne ze śmierdzącym popcornem? W MDKu teraz większość filmów jest na bieżąco, cisza, spokój, jakoś tłumów nie widać. Może uporządkują chociaż ten teren, zrobią jakieś miejsca, ławki, knajpę, gdzie będzie można usiąść latem na zewnątrz i napić się piwa. Serio, przestańcie hejtować, bo nie ma czego”.

„lokalny handel ,zgoda, tylko niech nauczą się umiaru w cenach .STOP dyskontom? a wy pod swoimi sztandarami będziecie łupić ile się da?? Szczególnie na niektórych straganikach ,warzywniakach gdzie nigdy nie ma cen ile co kosztuje tylko o wszystko trzeba pytać żeby klient miał utrudniony przegląd sytuacji. Wy drobni sklepikarze jesteście bardziej pazerni niż wszystkie dyskonty lidle mrówki biedronki i żabki razem wzięte. I bardzo dobrze że wam się do DUUUUUPY wody nalało .Precz z drobnym handlem” !

„Czasami lepiej się uczyć od małych, ale mądrych np. takiej kaszubskiej gminy Sierakowice. Tam nie ma dyskontów, galerii i sieciówek, jest za to ponad 180 sklepów prowadzonych przez mieszkańców. Firmy jakie znajdą się w tej Galerii Radomsko to firmy na miarę Radomska. Tutaj w Radomsku się niszczy lokalny handel przez takie obiekty i też zapyziały targ. Galeria… Baszta świeci pustkami, Era też zaczyna i teraz ta. Jeden pozytyw to porządek w Parku Niemca i okolic potoku zostanie zrobiony. Handlowcy Radomska czas się skrzyknąć w pod jeden „sztandar” i powiedzieć STOP dyskontom, dość niemieckim Lidlom, portugalskim Biedronkom, duńskiemu Netto i Targowicy w Centrum miasta!!!”

„co wam przeszkadza galeria? będzie wszystko nowe ładne, może galerianki, będzie gdzie pospacerować ,przylepić nos do szyby. Lepiej to niż miały by być jakieś mieszkania socjalne dla hołoty i innych pasożytów jak na rozalce. Co was głowa boli ? jest ktoś kto chce wypiertolic kasy to niech buduje! Jak macie jakieś pomysły żeby w Radomsku zamiast galerii robić coś innego to piszcie co , miejsce zawsze się gdzieś indziej , nie odstraszajcie potencjalnych inwestorów, no chyba że macie kasę i chcecie na szybko wpiertolic to proszę bardzo”.

„Nie chciałbym się czepiać, ale z tą powierzchnią handlową to kogoś powaliło. Galeria Mokotów w Warszawie oferuje 62,5 tyś. m2 powierzchni handlowej (ponad 200 sklepów). Chyba w wypadku tejże galerii wliczają w to parking. A tak zupełnie poważnie, to sam pomysł zagospodarowania działki po Metalurgii bardzo dobry. Szkoda tylko, że znowu ma to być park handlowy, a nie zadaszona galeria handlowa z prawdziwego zdarzenia. Jeśli chodzi o najemców, cóż, tak sobie. Ważne, że w Radomsku pojawią się chociaż podstawowe sieciówki. Najbardziej doskwiera mi tutaj brak kina typu multiplex. Nie oszukujmy się, w radomszczańskim MDK można obejrzeć może 30 % najnowszych filmów. Szkoda, że ta inwestycja tego nie zmieni”.

Darek, „wacek” i Piotruś-poradnik najemcy

Taki dostałem list od człowieka z którym się znamy, z sieci się znamy.

„Ciężko zacząć recenzję książki, o której wszystko zostało już powiedziane. Której bohaterowie są już znani na wylot, by nie powiedzieć, że są już wręcz zużyci. A mimo to ciągle są tematem rozmów wielu grup przedsiębiorców.
(…)

Gdyby ktoś zupełnie nie związany z sektorem detalicznym przez przypadek trafi na książkę Dziewita w księgarni i po pobieżnym przejrzeniu odłoży ją na półkę, to pochwalę jego decyzję.”

Tak pierwotnie miałem rozpocząć i zakończyć recenzję Twojej książki. Odpuściłem i postanowiłem dać jej drugą szansę. Drugi nasz kontakt był już znacznie przyjemniejszy. Ciągle jednak czegoś mi w niej brakowało. Żeby przekonać się czy mam rację postanowiłem się podzielić z innymi tą pozycją. Książka zmieniała adresy szybciej niż mogłoby się wydawać. Po kilku miesiącach postanowiłem ją odszukać. Nie było to jakoś specjalnie trudne, ale dotarcie do aktualnego posiadacza zajęło mi 2 dni.

Deszczowa sobota. Odwiedzam sklep Piotra.

– Cześć Piotruś.

– Ooo, witam. Co ty tu robisz?

– Wpadłem przy okazji. Masz może książkę „Przeliczeni”?

– A wiesz, że mam! Pożyczyć Ci?

– Dzięki, fajnie, że ktoś pożyczy mi moją własność.

– Ale co? Ona jest Twoja? Mam ci ją zwrócić?

– Nie, przekaż ją dalej. Jak wrażenia?

– Mocne! Nie spodziewałem się… 

– Jak oceniasz to co przeczytałeś?

– Nie spodziewałem się, nie zdawałem sobie sprawy, że tak to wygląda. Zawsze mi się wydawało, że co jak co, ale atmosfera współpracy między najemcami a galerią jest wzorowa. Przynajmniej taka powinna być…

– Nie dochodziły do Ciebie informacje jak to naprawdę wygląda? – przerywam mojemu rozmówcy.

– Coś słyszałem, ale nigdy w to nie wierzyłem. Wizualizacje, biznesplany – to zawsze kojarzyło mi się z profesjonalizmem i takim nowoczesnym podejściem do biznesu.

– To kiedy otwierasz sklep w galerii?

– Nigdy! Gdybym nawet miał zarabiać 3 razy tyle co tutaj, to nie chcę takich pieniędzy.  

– Czyli zakładasz, że mógłbyś zarabiać? – znów przerywam.

– A co mam zakładać? Że nie dam rady? To bez sensu. Powiem CI więcej, oni dobrze zakładali i to ich zgubiło. Zresztą każdy tak zakłada. Ty czy ja – każdego spotkałby ich los…

– Ale nie uważasz, że trochę są też sami winni? – próbuję podpuścić Piotra.

– Tak? Liczniki przy wejściach są montowane w jakimś celu. Nikt poważny ta takim poziomie, a nie są to ludzie z budy na targowisku, nie będzie stał przed wejściem i liczył klientów. Opiera się na danych, bo po to one są! Za to się płaci. 

– Cieszę się, że to mówisz. 

– Powiem Ci więcej. Mamy obaj szczęście, że nie byliśmy w galerii. Bo obaj już byśmy leżeli. Mówienie, że się przeliczyli, że przeinwestowali to wiesz… łatwo się mówi. 

Jest już prawie jedenasta. Ruch w sklepie coraz większy. Piotr sam prowadzi swój punkt. Obroty nie pozwalają na zatrudnienie pracownika. Powoli żegnam się z moim rozmówcą i na koniec rzucam. 

– Przekaż ją dalej Piotruś. Na razie.

– No, dzięki, za odwiedziny. 

Życie ciągle mnie zaskakuje. Ludzie mnie zaskakują. Piotr, który z handlu wybudował dom, dorobił się niezłego majątku wykształcił dzieci stanie po stronie przegranych. Miał szczęście, że zaczynał 25 lat temu. Dziś, mimo, że ma tylko jeden sklep wiedzie sobie spokojne życie. I mówi takie rzeczy. Bo czasem warto posłuchać mądrych ludzi”.

Dziękuję za list. 

 

Temat gh jest z mojej perspektywy wydrenowany tak jak portfele klientów i najemców. Klientów czyli tych którzy uwierzyli. W kredyt: inwestycyjny, obrotowy, hipoteczny (mieszkania, domy) czy kupiecki. Wydaje się, że już wszystko zostało napisane. Fora huczą od gniewu-gh jest za dużo. Nie są potrzebne. Rozpoczyna się sezon grzewczy-w tym sensie, że znów bezdomni wracają nie do centrum miasta, ale handlowego.

Warszawa. 15.20 (poniedziałek). Galeria Mokotów. Palę. Podchodzi Darek. Kibic Legii Warszawa. Prosi o kasę. Daję mu 9 złotych z groszami. Darek chce mi wydać resztę, bo wg niego za dużo. Upieram się przy swoim, a on przy swoim-zdejmuje spodnie do kolan i pokazuje skaleczoną nogę.

Podchodzi ochrona.

-Schowaj wacka człowieku schowaj tego wacka! Bo straż miejską wezwiemy.

 

fiut_1

Zdumieni przechodnie odwracają głowy. Darek z wackiem przed wejściem przedstawia swój dramat. Ochroniarze tłumaczą, że od wielu miesięcy nie przychodził. Że pokazuje nogę, aby zagrać na litość. Widok jest niesmaczny. Nie robię zdjęcia. Zbyt ekstremalne. Darek odchodzi. Podciąga spodnie.

wniosek: bezdomni wracają do gh, jest coraz zimniej.