„W nawiązaniu do Pańskiego wpisu o Carrefour przesyłam zdjęcia burzonego właśnie Carrefour-a w Poznaniu na Franowie, na szczęście nie zostawią po nim pustego placu tylko wybudują Centrum Handlowe, wiadomo, że na rynku jest jeszcze popyt na powierzchnie handlowe.




http://epoznan.pl/news-news-58612 Franowo_wyburza_pasaz_handlowy._W_jego_miejscu_powstanie_nowa_galeria
To co rządzący zrobili z Poznaniem woła o pomstę do nieba, włodarze tego miasta powinni odpowiedzieć przed sądem za doprowadzenie miasta Poznań do roli magazynu + jednej wielkiej galerii handlowej”.
Pozdrawiam
Marcin
Panie Marcinie i szanowni czytelnicy. Nie zatrzymamy w żaden sposób dewastacji miast, bo de facto w wielu przypadkach do nieodwracalnej dewastacji doszło, dochodzi i dochodzić będzie wszędzie tam gdzie w grę wchodzą duże pieniądze i etaty.
Pieniądze w sensie łapówek i „innych korzyści majątkowych” oraz etaty dla rodzin radnych czy kogoś z dalszej lub bliższej rodziny. Są takie gminy w Polsce gdzie lokalny lider wraz z radnymi nie pozwalają na to i nie głosują tak jak sobie inwestor wymyśli.
http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,18353250,wojt-sierakowic-kontra-biedronka-ten-zarloczny-owad-probuje.html#MT
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,145320,18093959,Wadim_Tyszkiewicz__Nie_kazdemu_warto_pomagac.html
Wskazywanie jednak konsekwencji nie jest pozbawione sensu, a złamanie tego tabu z kolei minimalny wpływ na rzeczywistość może mieć. Minimalny, bo nie będzie racjonalizacji i uporządkowania przestrzeni publicznej-nie leży to w interesie, a publiczny nie istnieje.
Pojęcie interesu publicznego to pojęcie często używane w dyskursie (żargonie politycznym) nie mające jednak przełożenia na konkrety. Próba zakwalifikowania „beczułek” z alkoholem jako alkohol, dbałość o jedzenie w szkołach i zrobienie z drożdżówki negatywnej bohaterki czy wreszcie próby opodatkowania „firmowego” karpia-są tego drobnym przykładem.
Galerie w Polsce cienko przędą, a nowi franczyzodawcy polują ze swoim sprawdzonym „modelem biznesowym”, który zagnieździł się w centrach handlowych.
Możemy jednak z szacunkiem podejść do treści tutaj zamieszczanych i cel jest jeden, konsekwentnie, wytrwale i sukcesywnie pokazywać z różnych stron pułapki, zagrożenia i starać się odróżnić treści prasowe zapłacone od nie zapłaconych i wyciągnąć własne wnioski.
Bo jeśli wsiadłeś po pijaku za kółkiem, a nie wyciągasz wniosków-to koniec będzie smutny. Jeśli komuś nie zapłaciłem (ktoś mi nie zapłacił) – to wróci to kiedyś, prędzej czy później w takiej czy innej formie. Jeśli wziąłeś lub dałeś w łapę to prędzej czy później to może wyjść. I od czasu do czasu „wybucha afera”-że ktoś coś wziął, za coś gdzieś. Jeśli mając wiedzę nabytą tutaj podpiszesz umowę-nie miej pretensji do świata, że nie było na ten temat nic wiadomo. Kiedyś nie było wiadomo. Od jakiegoś czasu wiadomo, trzeba tylko poszukać i nauczyć się słuchać. Czytać-ze zrozumieniem.
Do ch i gh należy podchodzić jako budynków, gdzie latem jest chłodno, a w zimie ciepło. To miejsca, gdzie robi się wszystko, aby było ładnie, kolorowo i pięknie-aby zrobić wrażenie. Przyciągnąć. Na tym to polega. Dlatego warto zajrzeć pod banery reklamowe-do środka i od środka.
Dlatego warto wiedzieć. I się temu przeciwstawić tutaj. Zebrać informacje w jednym miejscu, bo wcześniej były rozproszone. Przynajmniej tutaj można się zjednoczyć na odległość, bo w realu-nie realne.
Jedynie wówczas kiedy na włosku wiszą kopalnie, albo pielęgniarki których i tak brakuje chcą godziwie zarabiać, żeby dzieciom do plecaków wrzucać coś więcej niż niemniej od drożdżówki sławny- batonik. Tak było ćwierć wieku temu. O chleb chodziło, a nie wyjątkową na skalę świata solidarność. Trudno się w tym szumie informacyjnym połapać, ale jedno jest pewne.
Wielu boi się buta, francuskiego, brytyjskiego czy naszych odwiecznych sojuszników z junajtet stejts, którzy uczą jak ma być, a u siebie zrobić porządku nie potrafią i kolejne dzieciaki giną w szkołach. Dziś zafundowali niemal franczyzową turystykę imigracyjną jako nową biznesową gałąź obsługiwaną przez albańską czy włoską mafię. Przekaz idzie o tolerancji, solidarności i takie tam. Retailowe bzdety.
Aby nie uprawiać pustosłowia klasycznym przykładem „loda Sikorskiego” jest kolejne miejsce w Poznaniu czyli galeria Dębiec. Z moich informacji wynika, że tym razem to firma komercjalizująca wykiwała angielskiego inwestora, który od czasu do czasu ląduje na polskiej ziemi. Tutaj sobie wymyślił gh i osiedle. Gh ma przyciągać ludzi którzy wokół niej kupią mieszkanie.
Firma komercjalizująca wprowadziła w błąd najemców i inwestora po czym się zmyła, bo z obietnic-nic nie wyszło. Teraz nowa firma z nowym zarządem próbuje pozyskać ludzi. Kiedy inwestor ląduje- w Polsce kłaniają się w pas.



Oto sytuacja z punktu widzenia najemcy.
„Moja obecna sytuacja finansowa jest ciężka, w otworzenie sklepu włożyłem
cale oszczędności i liczyłem na to, ze według zapewnień osoby z która
podpisywałem umowę, inwestycja ta będzie się szybko zwracać. Fakty są
jednak zgoła inne. W tej chwili zarabiam na ¼ czynszu i wątpię by ta
sytuacja miała poprawić się w najbliższej przyszłości.
Komercjalizacja przebiega bardzo powoli(można powiedzieć ze się cofa bo więcej punktów
się zamknęło niż otworzyło), a klienci którzy przychodzą z ciekawości do
galerii już do niej nie wracają bo „nic tu nie ma“.
Podpisując umowę miałem podniesiony czynsz o 10zl/m2 z zapewnieniem, że w galerii nie
będzie sklepu o podobnym profilu działalności – jak się później okazało
miałem taki sklep po sąsiedzku. Jeszcze przed „hucznym” otwarciem
galerii (na ponad 50 punktów czynnych było 7) podpisałem aneks do umowy
przenoszący mój sklep w boczny korytarz, na przeciwko którego miały być
otwarte sklepy. Ilość otwartych sklepów w moim korytarzu 0, słownie
zero. Samo przeniesienie sklepu naraziło mnie na dodatkowe koszta
dylatacji 3000 zł o czym wcześniej nie zostałem poinformowany.
Mając na wychowaniu 2 dzieci nie mogę sobie pozwolić na niezarabianie.
Sprawę z Galeria chciałem załatwić ugodowo, niestety moje warunki były
nie do zaakceptowania przez zarząd.
W tej chwili mam dług ok 35tyś zł i nie chce by on rósł a każdy kolejny dzień spędzony w galerii tylko go
powiększa. Jak widać dla galerii wykończony lokal ponad 50000zl + wpłacona kaucja 12000zl + 6000zl (po 1000zl za każdy spędzony miesiąc w galerii) – taka przedstawiłem propozycje – to za mało i żądają spłaty całego zadłużenia”.



Ta gh miała przyciągać kupców na mieszkania i być „wisienką na torcie” tego osiedla. Jest jak jest. Rozmawiałem z panią dyrektor. Kobieta od trudnych obiektów. Ma postawić na nogi gh i nie ma nic wspólnego z poprzednią firmą.

Gh próbuje rozmawiać, próbuje coś robić, bo dostali pasztet nie do pozazdroszczenia. Być może będzie to fajne miejsce z umowami bez nad zabezpieczeń. Poza tym czas na stosowanie umów najmu lokalu.

wniosek: przed podpisaniem umowy gh pamiętaj, że rozpoczyna się proces wyburzania.
P.S. Dziękuję za zdjęcia.