Rurka najemcy przyczyną zalania-poradnik najemcy

Najemcy z Poznań City Center pozamykali lokale. W kwietniu minionego roku zawalił się dach na jednej z kondygnacji. Wyglądało to tak.

 sufit

Jako, że nie są konsumentami nic nie uzyskali. Poza tym astronomiczne czynsze doprowadziły do ruiny nie tylko budowlanej. Najemcy masowo padają w tej dworcogalerii „handlowej”.

Tym razem w miniony „week” jak informuje zarząd w specjalnym oświadczeniu „pękła rurka” u jednego z najemców. Zalało. I kilka lokali zamknięto. Kiedy zostaną otwarte-tego nie wiadomo, wiadomo, że najemca nic nie dostanie. 

poznan_2

Zarząd rezolutnie informuje o rurce i logika odpowiedzi powala. -Sklepy zostaną otwarte kiedy wszystko wyschnie.

wniosek: przed podpisaniem umowy  w gh nie masz gwarancji, że budynek nie zwali się klientom na głowę. Kiedy zaleje- to twoja rurka, twój problem i twój koszt.

Biznes w galeriach to beka-poradnik najemcy

Warszawa. Olkusz. Coraz więcej aktów desperacji po stronie deweloperów. Pomimo kryzysu (niewidocznego) i kredytowego „ w tył zwrot” płatne płachty przekonują ile to jeszcze nie będzie wybudowane albo jest w trakcie.

Galerie handlowe to handlowy obciach. W młodzieżowym slangu-beka. Beką jednak nie jest to, że młodzi ludzie chcą pracować i pracują. I w tym kontekście deweloperka-jest przydatna też agencjom reklamowym, które wspierają sprzedaż.

Michał (l.17) pracuje jako „drogowskaz” i nie ma z tym problemu tym bardziej, że stawka 10 złotych za godzinę –jest kusząca. 

20151121

 

-Dwa razy w tygodniu po cztery godziny pracuję. Montuję ekipy bo potrzeba nam ludzi. Teraz na przykład potrzebujemy ludzi do pieczątkowania ulotek. 150 tysięcy ulotek trzeba opieczątkować. Stawki nie są złe i szukamy zespołów w różnych regionach miasta. Dziś jeden typek nie przyszedł i pracuję za niego. Potrzebujemy ludzi na Białołęce, przy Jankach do sabłeja, który do ulotek dodaje herbatę i kanapkę.  To praca dla młodych ludzi-takich szukamy-mówi Michał . Miesięcznie wyciąga 320 złotych.

Wyjście deweloperki na ulicę i łapanka najemców  oznacza, że rynek się kurczy. Źródełko wysycha. Retailowe budynki są w odwrocie. Beką jest wciskanie, że gh mają milionowe frekwencje i jeszcze większe obroty.  I taka beka-przeszła w Olkuszu.  Lokalną społeczność zelektryzowała informacja, że wreszcie będzie.

„Quick Park zlokalizowany będzie w centrum, bezpośrednio przy rynku miejskim – to ważne dla klientów zarówno tych zmotoryzowanych jak i pieszych. Jesteśmy przekonani, że nasza inwestycja w Olkuszu zostanie bardzo dobrze przyjęta przez mieszkańców i stanie się nowym punktem na mapie zakupowej oraz rozrywkowej Olkusza – mówi Dominik Buczkowski, Dyrektor ds. Rozwoju firmy Real 2B, będącej jednym z inwestorów…

Otwarcie premierowego Quick Parku nastąpi w Mysłowicach, gdzie już rozpoczęły się prace budowlane. W kolejce, obok Olkusza, czekają także Sulechów, Strzegom i Konstancin, a w dalszej perspektywie również Kępno i Pułtusk”.

Samorządowcy z Olkusza wykazali się wiedzą. Olkusz czeka rozwój. Wg retailu.

http://przeglad.olkuski.pl/index.php/artykuly/aktualnosci/13003-olkusz-powstanie-nowe-centrum-handlowo-rozrywkowe

wniosek: ten młody chłopak zarabia więcej niż zdecydowana większość najemców  w gh-którym nic nie zostaje. Ewentualnie dług w zusie, skarbówce, egzekucja domu i kredyt do spłaty- nie tylko z subłejowego punktu widzenia. Panie w tle do swetrów-nie dokładają. Swetry z „ręki” to deja vu. 

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,19215779,deweloperzy-zwolnili-tempo-rozpoczynanych-inwestycji.html?biznes=local#BoxBizImg

 

Rynek-jak rynek-poradnik najemcy

Napiszę o Piszu. Jadąc do celu natrafiam na coś co przypomina kultowe „z tyłu liceum”.

N_1

 

„A z przodu muzeum”.

110 złotych za jedynkę ze śniadaniem czyli usługi „otelowe” w rozsądnej cenie od tyłu.

I możliwość zwiedzania od przodu w ciągu dnia.

N_41

Dwuznaczność przypadkowa tak jak nie przypadkowe jest przegrzanie koniunktury i dojście do inwestycyjnej ściany a la biedra.

 

N_3

 Po drodze w Kolnie kole w oczy niedokończony, porzucony „koncept”.

N5

N_21 

I Pisz. To miasto w województwie warmińsko-mazurskim. System retail tutaj nie dotarł.

http://www.wrotamazur.eu/

Jedyne centrum handlowe wygląda tak.

 

N6

 A drugie tak. Carrefoura nie liczę bo mały i pusty.

N7

W rynku jeden pustostan poza tym małe działające firmy: usługowe, handlowe. Miasto natomiast obsiadają watahy biedronek a niemiecki bunkier zagląda przez okna mieszkańcom osiedla.

N8

 

Pisz to przedsionek Mazur. Tymczasem to nie jest otel, ale hotel-z prawdziwego zdarzenia.

pisz

Zdjęcia: www.hotelnadpisa.pl

Elegancko, profesjonalnie. Obsługa zaskakuje podejściem,  a kuchnia jedzeniem. Wędkarze łowią ryby. Sielankowo. Hotel nad rzeką Pisą prowadzony jest przez rodzinę.

-Nie zarządzamy na odległość. Tutaj mieszkamy. Tu pracujmy. Jesteśmy na miejscu. Nie dawno otwarliśmy drugi hotel. Mamy szereg atrakcji niektórzy do nas dopływają z Warszawy.

ho1

Tutaj organizujemy spływy kajakowe, atrakcji nie brakuje-mówi prowadząca hotel Katarzyna. W sumie ok. 40 osób ma pracę.

ho4

Ceny przystępne. Lokalizacja nad rzeką. Miejsce godne uwagi i polecenia. Pisz to kameralne miasto.

ho3

Wypisz wymaluj bez systemu retail też można. W jakimś sensie miasto spadło na…

N9

 

Galerie handlowe w takich miastach są niepotrzebne. A to ok. 20 tysięcy mieszkańców i wielu turystów w sezonie. Gdybyśmy chcieli zrobić lipne badania o zapotrzebowaniu rynku to nic prostszego. Nowotwór jest już i w takich miastach powołując się na potencjał rynku i wirtualne dane.

W Piszu mali jeszcze jakoś wiążą koniec z końcem, a rynek-wygląda jak rynek-a nie tak jak w wielu miastach-tych większych-jak otumaniony konceptem niedoszły spożywczak z pobliskiego Kolna.

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh czy spożywczakach w systemie franchaisingowym-lepiej zainwestuj  w otel lub hotel.

Wyjaśnienie co to jest otel.

http://www.turinfo.pl/p/ak_id,14985,,ustawa_o_uslugach_turystycznych,przepisy,hotel,hotelik,pensjonat,motelik,motel.html

 

 

 

Milano to nie jest Mielno-poradnik najemcy

Za zakupy odzieży w stołecznym Klifie możesz dostać rower.

D1

A za wymyślne sposoby „rozwoju” możesz skończyć jak Blikle.

D2

„W Polsce franczyza swój początek datuje praktycznie w 1992 roku, w Łodzi, za sprawą otwarcia wówczas cukierni pod szyldem A. Blikle. Jak wspomina współwłaściciel warszawskiej firmy Łukasz Blikle, przez pierwszy rok był to punkt sprzedaży. Przedsiębiorca kupował ciastka Bliklego w Warszawie i woził do Łodzi, sprzedając je tam z 50-proc. marżą. To skłoniło właścicieli znanej marki do podpisania z łodzianinem umowy, która pozwoliła mu otworzyć własny  sklep firmowany ich nazwiskiem. Po jakimś czasie firma zawiesza „udzielanie loga” i nie rozwija sieci. Wg ostatnich zapowiedzi firma Blikle znów zamierza sprzedawać swój patent na biznes”. ( roboczy fragment książki Franczyza-fakty i mity)

 

D3

 (na zdj. cukiernia w formule wyspy w Sadyba „Best” Mall)

Hasło „pierwsza rzecz dla przyjezdnego iść na kawę do Bliklego” to już historia.

Koncept na który należało wyłożyć od 200 do 300 tysięcy nie odbuduje się, a nowe pomysły na rozwój to raczej sprzedaż pączków albo w necie (samo w sobie brzmi absurdalnie) albo w małych lokalach przy ulicy. Odrobienie jednak kwoty za meble i wystrój i determinant w postaci kupowania jednego asortymentu nie daje szansy na sukces.

Korporacyjne zarządzanie w przypadku systemów franczyzowych ma jedną zasadniczą słabość. Można ją zdefiniować jako odrealnienie, albo nie znajomość rynku, gustów i świadome zaślepienie na konkurencję. Narzucanie franczyzobiorcy zestawu dań i pytań obowiązkowych na zasadzie „może jeszcze pralinkę, może hot doga, może płytkę w promocji” –jest handlową manią natręctw i drażnieniem klienta. Nie wiele ma wspólnego z troską zakupową klienta-chodzi o arkusze kalkulacyjne, statystyki i wewnętrzne konkursy dla partnerów. Nie istotne jest to co widzi czy słyszy w danym miejscu sprzedawca. Ma zadać te pytania i wciskać nachalnie produkty. To błąd. I działalnie na szkodę partnera czy franczyzodawcy. Elastyczność-to podstawa.

Wyobraźmy sobie franczyzowe biuro podróży, gdzie chcesz jechać nad Bałtyk, a ktoś przy okazji proponuje dodatkowo jeszcze trzy inne destynacje w tym Balaton. Jeśli klient chce Mielno to nie Milano.

Wydaje się oczywiste. Szkoleniowcy twierdzą inaczej i lista pytań rotuje i zmienia się jak w kalejdoskopie. Tymczasem profesor Blikle dziś z perspektywy dzieli się swoim doświadczeniem. Profesor Andrzej Blikle to matematyk i informatyk. Wieloletni prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego. Autor książki „Doktryna Jakości. Rzecz o skutecznym zarządzaniu”. Entuzjastycznie odebrana publikacja. Profesor prowadził też kursy motywacyjne traktujące o zarządzaniu.

https://www.polskieradio.pl/42/1699/Artykul/1167960,Andrzej-Blikle-jak-budowac-firme-w-XXI-wieku

Dziś jednak ten uznany w Polsce człowiek odchodzi w cieniu porażki.

 „Pączkowa afera
Dramat Bliklego najbardziej oddaje jedna wypowiedź: – Wytwórczość nie polega na kupowaniu tanio i sprzedawaniu drogo. Jest to proces kupowania materiałów za godziwą cenę, a następnie przetwarzania tych materiałów, przy możliwie najniższych kosztach, na produkty oferowane konsumentowi. Hazard, spekulacja i cwaniactwo prowadzą jedynie do unicestwienia takich działań – twierdził prof. Blikle”. 

http://natemat.pl/160067,fatum-rodzinnej-firmy-dlaczego-koncza-sie-dwa-rodzinne-biznesy-blikle-i-krukow

Dziś o marce pozostaje wspomnienie. Gdzie niegdzie jeszcze można zakosztować sławnych pączków. Życie jednak pokazało, że pomimo spektakularnego sukcesu marki-równie spektakularnie schodzi ze sceny. Nie wydaje się, aby znalazła franczyzobiorców. Jeśli jednak ktoś o tym myśli-to przestrzegam. Nie teoretycznie. Praktycznie. Bez tytułu profesora. I miliona złotych zysku rocznie. Bez konferencji, spotkań motywacyjnych i całej tej cialdinowskiej otoczki wywierania wrażenia czy wpływu-na ludzi. Choć i jedną i drugą-warto przeczytać.

R.Cialdini „Wywieranie wpływu na ludzi”, „Wywieranie wrażenia na innych. O sztuce autoprezentacji”.

 

 

 

Wszystkie mamy na pokład)))

Takie bliźniacze  „wozy” zaparkowały dziś w gh Gemini Park w Bielsku-Białej.

fot2

15 wózków z dziećmi urodzonymi w 2015 roku. Mamy założyły sobie fan page, dzięki temu się znają i są w „kontakcie”, a dziś przyjechały w geście wsparcia dla rodziców 4 miesięcznej Neli. Ustalono z zarządem jak ma wyglądać zbiórka pieniędzy. To będzie wspólna akcja wolontariuszy, zarządu galerii, pijarowców i ludzi, którzy chcą poświęcić swój czas na zebranie pieniędzy. 

Nieformalne Stowarzyszenie Mam włącza się w akcję organizowaną  na rzecz chorej dziewczynki. Na co dzień mamy wymieniają się doświadczeniami, spostrzeżeniami i generalnie stowarzyszenie powstało po to, aby się integrować.

fot3

Wszystkie „mamy na pokład” i coś co jest niepoliczalne-życzliwość.

W dniu zbiórki pieniędzy będzie wiele atrakcji i niespodzianek dla dzieci. Dorośli się angażują i to jest fajne. Maluch dla którego to wszystko się dzieje śpi w jednym z wózków. Tymczasem pozostałe niemowlaki nie wiedzą wprawdzie co się dzieje, ale chętnie pozują do zdjęcia.

https://www.facebook.com/groups/1704437603113766/?fref=ts

Po pierwszej publikacji dotyczącej 4 miesięcznego dziecka stan rachunku fundacji „podskoczył” . Wygląda to na wczoraj tak.

Statystyki.

 

Na dzień 2015-11-17 aktualna kwota w „sercu” na stronie fundacji Mam Serce: 46.300,00zł + 10.000,00zł zadeklarowane przez fundację Państwa Jolanty i Leszka Czarneckich, czyli łącznie 56.300PLN co daje 40% potrzebnej kwoty.

 

Data rozpoczęcia akcji zbiórki funduszy: 2015-11-05

Data publikacji na http://przeliczeni.blox.pl: 2015-11-12

Na koncie fundacji dnia 2015-11-12 (data publikacji na blogu): 25.100PLN

Data publikacji na Społeczności Kobieta (Facebook): 2015-11-16

 

 

Wpłaty narastająco:

2015-11-06 = 1.000PLN

2015-11-09 = 2.420PLN

2015-11-10 = 11.000PLN

2015-11-11 = 17.900PLN

2015-11-12 = 25.100PLN

2015-11-13 = 35.000PLN

2015-11-16 = 43.000PLN

2015-11-17 = 46.300PLN

 

Statystycznie przed blogiem – uśredniony dzienny wpływ na konto fundacji: 3.585PLN/dzień

Statystycznie po publikacji na blogu – uśredniony dzienny wpływ na konto fundacji: 4240zł/dzień

 

Powyższe dane mają charakter orientacyjny i uwzględniają również wpłaty na konta walutowe. Lecz tego typu dane otrzymam na odrębną prośbę. Na tę chwilę nie otrzymam informacji jaki procent wpłat to osoby prywatne a ile to firmy.

 

Nie mniej jednak widać, że Państwa pomoc mocno przyczyniła się do wzrostu średnich dziennych wpłat.

 

Z wyrami wdzięczności”.

 

To mail od ojca.

 

Przybyło przelewów i wpłat. Dzięki udostępnieniom na facebooku i czytelnikom bezimiennym do zebrania pozostało  jeszcze ok.90 tysięcy złotych.

12109249_1005196372852847_3105146321996085703_n1

http://przeliczeni.blox.pl/2015/11/Nie-pozwolmy-jej-odejsc.html#comments

Jeden z czytelników zaoferował mailing do 5 tysięcy osób z informacją, że jeszcze brakuje tych pieniędzy czyli  brakuje ok. 90 tysięcy złotych. Informacja o dziewczynce trafiła też na profil https://www.facebook.com/Niezlomni/?fref=nf i na bloga znajomej.

http://blogmocnodygresyjny.pl/prosba-o-pomocna-dlon/#more-5843

Przypomnijmy, że rodzice zwrócili się z prośbą o pomoc w zebraniu pieniędzy na operację dziecka. Chodzą o drzwi do drzwi. Kwesty odbędą się też w galeriach handlowych. „Załatwiliśmy” kwestę w galerii handlowej Gemini Park w Bielsku Białej, która odbędzie się 04-05.12.2015 a tydzień wcześniej w galerii Sfera w Bielsku-Białej (inicjatywa rodziców) .

Tego rodzaju kwesty przynoszą 6-7 tysięcy złotych. To jeszcze zabraknie. Dlatego jeśli możesz, a do tej pory nie znałeś tego wpisu i nie udostępniłeś-możesz to jeszcze zrobić. Zostały 4 tygodnie.

Oto dane do przelewu:

 

Fundacja Mam serce

ul. Wita Stwosza 12

02-661 Warszawa

Nazwa banku: Millennium Bank

Numer konta: 26 1160 2202 0000 0001 6899 7325

Tytuł przelewu: Nela Olejnik

 

WPŁATY Z ZAGRANICY:

w walucie EUR: PL23 1160 2202 0000 0001 7599 1564

 

w walucie USD: PL50 1160 2202 0000 0001 7599 1660

 

SWIFT przy przelewach z zagranicy: BIGBPLPW

 rka

Czyli wszystkie „ręce na pokład”.

P.S. A z innych spraw. Miałem okazję uczestniczyć w  spotkaniu zorganizowanym  przez franczyzodawcę agencji reklamowej która robiła kampanię  m.in. Georga Busha, a teraz można korzystać z know-how w Warszawie za jedyne 180.000 dolarów. Palm Beach, wielki świat. „Dumny członek rodziny United Franchise Group”.  Owiana tajemnicą umowa liczy 40 stron. Sporo skanowania. Dlatego niebawem ją opublikuję w całości. Może ktoś się zechce załapać. Zareklamujemy tę największą agencję reklamową na świecie.

 

Franczyza „Fakty i mity”-poradnik najemcy

Duże marki dbają o wizerunek. Nienaganny. Jeśli coś wycieknie do sieci to z reguły znika. Mamy jednak kilka wpisów. Nie zostały wyczyszczone. Regułą jest usuwanie niewygodnych komentarzy z portali dedykowanych franczyzie, podobnie z galeriami handlowymi z którymi franczyza jest ściśle związana.

 

Wiemy, że z komentarzami w sieci bywa różnie. Ale trudno uznać, że te są bezpodstawne  i wymyślone przez ludzi. Warto je przeanalizować tym bardziej, że w całości zostały przekazane zarządowi Intermarche, który ustosunkuje się do tych kwestii.

 

„Łamanie zasad etyki Polskiej Organizacji Franczyzodawców przez Grupę Muszkieterów, a przecież są Zrzeszeni w Państwa Organizacji.

Rekrutacja, ogłoszenia, ujawnianie

  1. Ogłoszenia w sprawie rekrutacji indywidualnych franczyzobiorców powinny być pozbawione jakichkolwiek niejasności i wprowadzających w błąd deklaracji;
  2. Wszelkie publicznie dostępne materiały dotyczące rekrutacji, materiały reklamowe i ogłoszenia zawierające bezpośrednie lub pośrednie odniesienia do możliwych do osiągnięcia w przyszłości rezultatów, liczb lub dochodów, których mogą się spodziewać indywidualni franczyzobiorcy, powinny być obiektywne i nie mogą wprowadzać w błąd;

Grupa Muszkieterów wprowadza w błąd swoich przyszłych Franczyzobiorców poprzez ujawnianie Im badań rynkowych, które są zawyżane, aby pozyskać Franczyzobiorcę na daną lokalizację sklepu.

 

GRUPA MUSZKIETERÓW NIE UJAWNIA ŻE JEJ JEDYNYM I NADRZĘDNYM CELEM JEST POBIERANIE CZYNSZU ZA SKLEP W KTÓRY INWESTUJĄ. HANDEL I SAMA MARKA JEST PRZY OKAZJI!, TAK ABY KROKUS SP.ZOO, CZYLI SPÓŁKA KTÓRA JEST INWESTOREM W NIERUCHOMOŚĆ, MOGŁA ZARABIAĆ NA CZYNSZU, KTÓRY JEST POBIERANY OD FRANCZYZOBIORCÓW! WŁAŚCICIELEM  KROKUSA JEST OCZYWIŚCIE GRUPA.

  1. W celu umożliwienia przyszłym indywidualnym franczyzobiorcom uzyskania pełnej wiedzy przed podpisaniem przez nich jakichkolwiek wiążących dokumentów powinni oni, w odpowiednim czasie przed podpisaniem tych wiążących dokumentów, otrzymać egzemplarz aktualnego Kodeksu Etyki, a także otrzymać na piśmie pełen i dokładny zestaw informacji istotnych dla stosunków franczyzowych;

Grupa Muszkieterów nie przedstawia przyszłym Franczyzobiorcom wzorów umów, zabezpieczeń, przed ich ewentualnym planem wejścia do Grupy. Dokumenty takie otrzymują dopiero gdy przejdą kilkumiesięczne szkolenia, a wtedy na ogół porzucili już swoją dotychczasową pracę i nie mają wyjścia i podpisują bandyckie umowy, gdyż Grupa Muszkieterów wywiera na nich ogromny nacisk, ukazując, że nie mają wyjścia. Niestety ludzie Ci podpisują te umowy, gdyż już są bez pracy i stracili na ogół bardzo dużo czasu szkoląc się.

Cała Prawda o GRUPIE MUSZKIETĘRÓW: Jak francuska grupa wykorzystuje swoich polskich franczyzobiorców i kto na tym zarabia.

 

ZNAM TO BARDZO DOBRZE, CAŁY TEN UKŁAD ZAMKNIĘTY! CI KTÓRZY ZACZĘLI O TYM MÓWIĆ ZOSTALI WYWALENI Z GRUPY, BYLI TO MIĘDZY INNYMI DYREKTORZY I INSPEKTOROWIE.

 

MÓWIĄ O TYM RÓWNIEŻ BARDZO GŁOŚNO NOWI FRANCZYZOBIORCY KTÓRZY ZOSTALI WCIĄGNIĘCI W TĄ MACHINĘ I DZIŚ JUŻ NIE MAJĄ WYJŚCIA BO NIE MAJĄ NA OGÓŁ JUŻ NIC!!!! I MUSZĄ W TYM TKWIĆ. JA NIE MUSZĘ SIĘ BAĆ BO NIE JESTEM ICH  PRACOWNIKIEM I ICH NIEWOLNIKIEM, WSTRZYMAŁEM WSZYSTKIE KONTRAKTY Z NIMI, BO NIE CHCIAŁEM ZEJŚĆ JUŻ CAŁKIEM NA DNO. CHOĆ JESTEM BARDZO MOCNO POD KRESKĄ, ALE TO JEST SAMO ŻYCIE. WIELE OBIECALI, ALE MNIE OSZUKALI.

MÓWIĘ TU W IMIENIU TYCH KTÓRZY ZOSTALI OSZUKANI, ORAZ ABY OSTRZEC TYCH KTÓRZY CHCĄ TAK WSPANIALE ZMIENIĆ SWOJE ŻYCIE!

TO JEST PAŃSTWO W PAŃSTWIE!!!!

Grunt pod budowę marketu:

1. Jak wybiera się działki:

właściciel działki zgłasza się do Grupy Muszkieterów, lub Grupa sama znajduje grunt
następnie; Aderonowie funkcyjni; kontaktują się z właścicielem i ustalają z nim zasady:
* ustalają z nim cenę za działkę np. na poziomie 200 zł/m2, przyjmijmy że jest to np. 1 ha = 2 mln
*każą mu wystawić ofertę na na 350 zł/m2 = 3,5 mln

Aderonowie przepychają to w Grupie, bo przecież kto podejmuje decyzje? No właśnie Ci Aderonowie, lub ich najbliżsi koledzy w Grupie
ILE JEST PRZEPŁACONE 1,5 mln; średnio 75-100% kto na tym zarabia Aderonowie!

Grunt kupuje Krokus sp. zoo, bo to jest spółka celowa; Inwestor zastępczy;, prezesem jest ta osoba co prezes ITM Polska sp zoo, czyli spółka nadrzędna, właścicielem Krokusa sp zoo jest oczywiście spółka celowa ze strony Grupy Muszkieterów czyli kto jest właścicielem gruntu, na końcu właścicielem jest Francuska Część Grupy Muszkieterów, i to oczywiście za zgodą odpowiedniego Ministerstwa.

KTO ZA TO ZAPŁACI? PRZYSZŁY FRANCZYZOBIORCA PŁACI CZYNSZ OD WARTOŚCI ZAKUPU!!!!

2. Jak się buduje markety?

Grupa wysyła do Generalnych Wykonawców (GW) zapytania ofertowe
oczywiście GW jest tylko kilku, tych którzy są poukładani z Aderonami
ceny właściwie są ustalone i z góry zaplanowane, że nie schodzi się poniżej pewnego poziomu ceny bo wtedy Aderonowie nie dostaliby swojej doli.

GW podpisuje umowę, no i tu oczywiście jest jeszcze czas, żeby wyciągnąć kasę od GW jeśli GW nie da doli Aderonom, to oczywiście umowa przewiduje że jeśli Grupa Muszkieterów nie przekaże placu budowy GW w określonym terminie to umowa wygasa, bez żadnych konsekwencji ze strony Grupy
jeśli GW nie da ustalonej doli to się go wyklucza i szuka haków na niego żeby broń Boże czasem nie chciał podskakiwać Aderonom, no i GW grzecznie odchodzi ze skulonym ogonem, żeby nie dostać jakieś kary.

JA DAŁEM JEDNEMU NA BUDOWIE W SANDOMIERZU, A NA KOŃCU MNIE OSZUKAŁ I NIE ZAPŁACIŁ MOJEJ SPÓŁCE PONAD 1 MLN ZŁ, NA SZCZĘŚCIE POMÓGŁ MI INNY ADERON, KTÓRY WYPŁACIŁ MI ZALICZKĘ NA INNĄ BUDOWĘ I DZIĘKI TEMU NASZA SPÓŁKA NIE PADŁA DO KOŃCA, ALE GRUPA SIĘ WYKPIŁA I NIE CHCE WZIĄĆ ZA TO ODPOWIEDZIALNOŚCI ORGANIZUJE SIĘ NOWY PRZETARG NA BUDOWĘ I WYBIERA NASTĘPNEGO CHĘTNEGO DO DANIA ADERONOM HARACZU!
no i jeśli da, to GW buduje a jak to się ma do ceny? Średnio 1 sklep to ok 5-6 mln, z tego Aderonowie dostają 10-15%. oczywiście każdy wtedy zarabia, GW też zarobi 10-15%, bo cena tak jak wspomniałem jest ustalona
ILE SIĘ PRZEPŁACA – 10-15% , 1 mln na 1 budynek.

KTO ZA TO ZAPŁACI? PRZYSZŁY FRANCZYZOBIORCA PŁACI CZYNSZ OD WARTOŚCI BUDOWY!!!!

JAKI Z TEGO MORAŁ?
Przyszły Franczyzobiorca jest już z góry skazany na  to wszystko i na niepowodzenie!!!!!!!!!!!!
zapłaci on czynsz w wysokości 1-1,2% wartości inwestycji/m-c
w normalnych okolicznościach byłoby to:
* grunt 2013; 2 mln
* budowa 2013; 4-4,5 mln
łącznie NORMALNIE BYŁOBY TO: 6-6,5 mln / 96 mcy (8lat) = 62-65 tys/m-c umowa na 10 lat
ale tam nie ma normalnych okoliczności!!! wszystko jest układem zamkniętym
ile zapłaci w tym całym układzie?
* grunt – 3,5 mln
* budowa 2013; 5-6 mln
łącznie W TYM UKŁADZIE TO: 8,5-9,5 mln/96 mcy (8 lat) = 88- 100 tys/m-c umowa na 10 lat

ile przepłaca za czynsz Franczyzobiorca: 25-35 tys netto/m-c, a do tego Grupa dodatkowo zarabia czysty czynsz przez okres w latach 9 i 10 umowy.

Ile to jest? PRZEPŁACACIE OK 3-5 MLN PRZEZ OKRES 10 LAT, I TO WY FRANCZYZOBIORCY JESTEŚCIE ZA TO ODPOWIEDZIALNI, ABY SKLEP NA TO ZAROBIŁ!!! JAK NIE TO WAM ZABIERAJĄ ZABAWKI I SZUKAJĄ NASTĘPNYCH JELENI DO TEJ ZABAWY.

NO I JAK TO SIĘ MA DO WASZEGO ŻYCIA?
sklep ma wysokie ceny, bo gdzieś musi ukryć koszty czynszu – W PRODUKCIE na początku są robione mega promocje to macie klientów, bo jest tanio, ale za to płaci Wam Grupa, to takie ściemnianie, aby Was zachęcić do niewolniczej pracy.

Co dalej?

Sklep ma coraz mniej klientów, w końcu nie starcza na czynsz, ale…
grupa Cię klepie po plecach, ze to początek, ze to normalna sytuacja, a tak naprawdę:
zawyżyli badania rynku, aby zmusić Cię do podpisania tych wszystkich bandyckich umów, weksji, poręczeń

Ty zaczynasz się zastanawiać, ale Ty i Twoja spółka jesteście już tak zadłużeni wobec Grupy, że już nic nie możecie zrobić, i… robicie i podpisujecie wszystko co Wam podłożą, a czemu się nie wycofacie?

Bo pewnie wstydzicie się przed rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, bo przez ostatnie 2-3 lata opowiadaliście im, jaka to wspaniała grupa, że zmienicie swoje życie, że będzie właścicielem marketu, czyż tak nie jest????
pewnie, ze tak jest i jest to zrozumiałe.

Jak już Grupa przejmie Twoją spółkę, a Ty zostaniesz już Tylko kierownikiem sklepu, to będziesz to ukrywał, bo wstyd zeżre Cię od środka, bo już nie masz domu, mieszkania, totalnie Nic, jesteś już Tylko niewolnikiem GRUPY MUSZKIETERÓW, ALE ONI POWIEDZĄ ŻE CI POMOGLI, ŻE PRZEJĘLI TWOJE DŁUGI!!!!, DŁUGI W KTÓRE SAMI CIĘ WCIĄGNĘLI!!!

I TAK JEST W 4 NA 5 SKLEPÓW KTÓRE POWSTAŁY NA PSEUDO FANTASTYCZNYCH BADANIACH RYNKU ORAZ NA TYM CAŁYM ZAMKNIĘTYM UKŁĄDZIE ADERONÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

NO ALE WSZYSTKICH NIE WYRZUCĄ, BO KTO BY PRACOWAŁ NA CZYNSZE????, KTO BY KRADŁ? KTO BY TYM WSZYSTKIM ZARZĄDZAŁ, TĄ MACHINĄ DO ZARABIANIA PIENIĘDZY?

ALE TO NIE WSZYSTKO!!! GRUNT I BUDOWA TO POCZĄTEK, JEST JESZCZE DZIAŁ CEN W GRUPIE – część ODPOWIEDZIALNA ZA TZW. REFERENCJONOWANYCH DOSTAWCÓW.

3. zakładamy że jest już grunt i sklep został zbudowany
sklep potrzebuje jeszcze się wyposażyć
* regały
* całe zaplecze
* lodówki
* zamrażarki
* meble
* kasy
* komputery
* systemy

tu też wszystko jest ustawione
wybrani są tzw.  referencjonowani dostawcy, jest ich kilku w danym zakresie dostaw wszyscy mają ustalone ceny, a Ty NIE MASZ PRAWA NEGOCJOWAĆ Z NIMI CENY, BO TAM JEST JUŻ WSZYSTKO USTALONE. JAKIM PRAWEM MASZ PYTAĆ CZEMU TAK DROGO? KIM TY w ogóle JESTEŚ FRANCZYZOBIORCO? TY JESTEŚ TYLKO ZWYKŁYM PETENTEM, NIE WYCHODŹ PRZED SZEREG
A JAK POWSTAJE TA CENA ZA DOSTAWY?:
wszystko jest ustalone dokładnie tak ja w innych sprawach
dostawca układa się z Aderonami co do ceny
średnio wyposażenie sklepu to 1-2 mln na samo wyposażenie bez towaru
dostawca daje cenę ustaloną, przyjmijmy 2 mln łącznie wszyscy dostawcy na 1 sklep
normalna rynkowa cena to około połowa z tego, czyli przepłacasz 100%
i co najważniejsze to TY FRANCZYZOBIORCO I TWOJA SPÓŁKA KUPUJE TE WYPOSAŻENIE NA WŁASNY ROZRACHUNEK I ZA WŁASNY KREDYT, KTÓRY OCZYWIŚCIE PODŻYRUJE CI GRUPA, BO CI CO MIELI WZIĄĆ TO JUŻ SWOJE WZIĘLI, A JAK COŚ SIĘ SYPNIE, TO I TAK GRUPA PRZEJMIE DŁUG A Z CIEBIE ZROBI NIEWOLNIKA TAK SAMO JAK PRZY CZYNSZU

PRZEPŁACASZ ŚREDNIO 100% CZYLI OK 1 MLN, A ADERONOWIE FUNKCYJNI SIĘ BOGACĄ TWOIM KOSZTEM.

4. A CO BĘDZIE JAK TO WSZYSTKO PĘKNIE? Jak wszystko pierdolnie, jak w końcu to padnie?

nieruchomości nie biorą czynnego udziału w rynku, Grupa je sprzeda lub wynajmie innej sieci
swoją markę zabiorą lub zlikwidują Grupa tak naprawdę nie bierze czynnego udziału w rynku, żyje wyłącznie z prowizji, z organizacji tego wszystkiego, mają tylko 1 cel, zarabiać na czynszu, bo wszystko podpisują albo jacyś pełnomocnicy, a zakupy i zobowiązania bierze na siebie Franczyzobiorca.

A TY FRANCZYZOBIORCO?
ZOSTANIESZ Z OGROMNYM DŁUGIEM
TO TY JESTEŚ ODPOWIEDZIALNY ZA ZAKUPY I TO TY MASZ ZA TO WSZYSTKO ZAPŁACIĆ
TO TY W CZYNSZU I ZAKUPACH OD REFERENCJONOWANYCH DOSTAWCÓW PŁACISZ ZA CAŁY TEN UKŁAD, ZA TO CAŁE JEDNO WIELKIE OSZUSTWO.

WOBEC TEGO ZASTANÓW SIĘ CZY RZECZYWIŚCIE CHCESZ TO ZROBIĆ i BYĆ MUSZKIETEREM.
OCZYWIŚCIE NA OTWARCIE DOSTANIESZ PIĘKNĄ SZABELKĘ, OBIECAJĄ CI WSPARCIE I OBYŚ BYŁ TYM 1 NA 5 SKLEPÓW, KTÓRE BĘDĄ ZARABIAĆ, MIMO ŻE PRZEPŁACASZ ZA WSZYSTKO OK 100% I MUSISZ TO DOLICZYĆ DO TOWARU KLIENTOWI KTÓRY CORAZ BARDZIEJ JEST AKTYWNY W SZUKANIU NISKICH CEN”.

Muszkieterowie dbają o swój wizerunek. Mocna, droga reklama, kredowy papier, uśmiechnięci partnerzy i zapowiedzi budowy kolejnych sklepów w Polsce. Ma być ich jeszcze więcej, a z reklam wyziewa zadowolony partner”.

 

Roboczy fragment książki „Franczyza-fakty i mity”.

 

Intermarche skontaktowało się z nami i wątpliwości zamierzamy rozwiać podczas spotkania i przedstawić rzetelnie drugą stronę. Niemniej jednak biorąc pod uwagę fakt ciągłej rekrutacji to uznaliśmy, że należy to opublikować.

Tym bardziej, że temat wart jest szerszego przedstawienia na forum-już nie tylko internetowym.

„Każdy może zarobić?
Tak działa wiele sieci franczyzowych, w których o prawdziwych zasadach tego biznesu zainteresowani dowiadują się, gdy poniosą już koszty szkoleń, zrezygnują z innej działalności. Siłą rzeczy brną coraz głębiej. Mimo przesłanych pytań przedstawiciele Intermarche nie chcą skomentować tego przypadku. Firma nie podaje też ilu polskich muszkieterów zrezygnowało z działalności.

W branżowych mediach o handlu i franczyzie publikuje teksty, gdzie rekomenduje system jako sprawdzony także w Polsce. Oczywiście nikt nie daje gwarancji na sukces. „Pierwsze większe zyski trzeba zwykle czekać ok. 2-3 lat, do 5 maksymalnie” – czytamy w w jednym z nich. W materiałach promocyjnych, potwierdza wymagania franczyzy, o których wspomina rozmówca naTemat: obowiązkową i darmową pracę na rzecz grupy, milionowe nakłady na sklep”.

 http://natemat.pl/158203,klub-muszkieterow-szef-intermarche-opowiada-jak-francuzi-kazali-mu-machac-szpada-przysiegac-wiernosc-i-byc-d-artagnanem

 

Wychodzimy z założenia, że firma podejmie radykalne kroki, aby wypracować lepsze mechanizmy współpracy. Taki jest nasz cel. I też o tym jesteśmy gotowi napisać.

http://przeliczeni.blox.pl/2015/10/Muszkieterowie-czyli-milosc-po-francusku-poradnik.html

 

 

Sposób na sprzedaż-poradnik najemcy

Galerie handlowe to handlowa przeszłość. Bardziej rekreacyjne dla dzieci. Obiekty które lata temu były oblegane przez zainteresowanych prowadzeniem działalności już oblegane nie są –i nie będą. Przyczyn jest wiele. Jedną z nich jest brak pieniędzy klientów. W sieci mają taniej, a i drobni detaliści nie windują cen. System retail nie wytrzymał próby czasu. Kiedyś zainteresowani stali w kolejkach żeby móc wejść z czymś do gh. Tak było.

Potwierdzają to ci, którzy pracowali lub pracują w środku. Nierentowne czy upadające galerie sieciowe odbijały sobie na polskim rynku z nawiązką, a nowa gałąź retailu wciskała jak to rynek się rozwija, jakie to przyszłościowe, perspektywiczne i dające szansę na niezależność. Nałożyły się na to równolegle firmy sprzedające franczyzę. Magicy biznesu. I faktycznie magicznie wyciągali z ludzi. Dużą kasę.

 A to produkty stricte marketingowe- żaden sprawdzony sposób-a jeśli-to nie na długie lata. I w momencie „boomu” sztucznie wygenerowanego to wielu franczyzodawców wcieliło się w rolę naganiaczy do gh jako tych miejsc gdzie rzekomo-się zarabia. Wciskając 5 czy 10 letnie umowy zniszczyli ludzi.

Dlatego też należy z tym skończyć i przestać się przejmować faktem, że franczyza-nie jest pomysłem na życie. Na własną działalność i rozwój.  Może nią być pod warunkiem, że zabezpieczy „biorcę”.  Nie o to jednak chodzi. Ale o sprzedaż „ w hurcie” towaru nie nazywając tego w ten sposób. Hurtowo w ładnym opakowaniu to nie sprawdzony sposób biznesowy, ale sposób na sprzedaż. Jednorazowo, a potem długofalowo, bo jak nie-to w wejdzie ktoś inny i przejmie wszystko.

To kwestia sprytnych szkoleń. Manipulacji, psychomanipulacji i parcia do przodu. Eksperci od sprzedaży, wystąpień publicznych, biznesu. I są nimi. Sprzedając produkty nie sprawdzone lub/i wywołujące tzw. ssanie. To wciąga potencjalnego „biorcę”. Działa na wyobraźnię. Roztaczane wizje przypominają sposoby wywodzące się z MLM. Najwyższa kultura, dobrane słownictwo, otoczka, elegancja i styl. Dla wrażenia. Nie ma różnicy czy ktoś sprzeda emerytowi materac za 5 tysięcy i kawiarnię z wyposażeniem za pół miliona. Zasada jest ta sama. Mechanizm podobny.

Wiele franczyzowych konceptów miałoby sens-pod jednym warunkiem-sprawdzone, profesjonalne na solidnych fundamentach. Jeśli ktoś uwierzył we franczyzę-niestety srogo się zawiódł. Handlowiec czy pijarowiec ma za zadanie sprzedać, a nie tłumaczyć, a jeśli to w taki sposób, żeby rozwiać jednak wątpliwości. Jasne, że nie każdy „zostanie przyjęty”. Że jest prowadzona „weryfikacja” po to, abyś nie był pewny/a, że zasługujesz, aby znaleźć się w tym gronie. Dlatego pojawia się napięcie-czy zostanę zakwalifikowany/a. To wzbudza apetyt i lęk- że nie wsiądziesz to tego pociągu, że się nie nadajesz. I nagle magicy biznesu jednak uznają, że złote runo jest też dla Ciebie. I cieszysz się. Do momentu kiedy ten koncept okazał się fikcją. Ale nie możesz nikogo zapytać jak jest. Skonsultować. Wybadać. Sprawdzić. Przecież minimum zaufania być powinno. I wychodząc z takich założeń wpadasz i jesteś skończony. 

I powstaje pytanie czy wszyscy, każdy i wszędzie? Odpowiedź jest oczywista, że nie. Niemniej jednak upadające place zabaw są tego dobitnym nie przykładem- ale dowodem, salony fryzjerskie padły na tej samej zasadzie, restauracje, kawiarnie, ciastkarnie, sklepy z odzieżą z polską czy nie-bez znaczenia.  Wszystkich dobiły koszty – za wyjątkiem tych, którzy mieli zabezpieczenie. Jest wielu takich którzy pokornie dokładają, odrabiają długi z poczuciem własnej nieudaczności. 

Dlatego system retail jest skończony. Są też i tacy co zarabiają, bilansują się. Co ciekawe jednak prędzej dowiesz się na co choruje sąsiadka niż tego jak to faktycznie wygląda w realu. Dlatego tym bardziej cieszy, że media już dawno przestały milczeć i od czasu do czasu gdzieś coś się pojawia na temat „złotego systemu retail” .

„Profil „Ludzie Posnania” przedstawia uśmiechniętych młodych poznaniaków opowiadających, za co lubią swoje miasto. Na pierwszy rzut oka nie chodzi o nic komercyjnego. Springer zarzuca jednak twórcom tej kampanii hipokryzję. Przekonuje, że handlowy moloch będzie kolejnym gwoździem do trumny dla upadającej przestrzeni publicznej w centrum miasta. To, za co przedstawiani na profilu mieszkańcy, tak lubią Poznań, za chwilę przestanie istnieć. – To, co dzieje się dziś w stolicy Wielkopolski, jest o oczko wyżej na skali PR-owskiej blagi. Oto bowiem przyszłe ofiary reklamują swojego oprawcę – pisze Springer”.

Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/9081514,poznan-miasto-galerii-handlowych,2,id,t,sa.html

Z kolei na drugim końcu Polski kolejny nowy fragment.

„Być może mało kto już pamięta, ale jedną z pierwszych galerii była Galeria Kwadrat przy ulicy Andersa. Dziś po niej został tylko pustostan. Nie zrobimy już tam zakupów, bo ten obiekt handlowy nie istnieje i najprawdopodobniej już się nie odbuduje. Odkąd otworzyły się galerie bliżej centrum i w ścisłym centrum Białegostoku do „Kwadratu” zaglądało coraz mniej klientów. Niedługo później ruszyła przebudowa trasy generalskiej, droga była rozkopana i był duży problem z dojazdem do obiektu w ogóle. Galeria przestała istnieć”.

http://dziendobry.bialystok.pl/zapomniana-galeria-ktora-swieci-pustkami/

Jest tylko kwestią czasu kiedy ” na tapetę” wejdzie franczyza. I cała ta piękna otoczka.

 

Obywatele świata-poradnik najemcy

Jak do tej pory nie ukazywały się teksty polemiczne czytelników między sobą. Pan Marek od początku coś podsyła i publikuję jego listy bez cenzury.

 

Pisze też inny czytelnik, który z sukcesem prowadzi gdzieś własny biznes w Małopolsce. I wysłał tekst polemiczny w stosunku do Marka.

 

„My Polacy lubimy współczuć, gdyż uwielbiamy jak ktoś ma trudniej niż my.

Pozwoliłem sobie tymi słowami rozpocząć otwarty list do Pana Marka.

 

 

Jestem niezwykle wzruszony Pana troską o ludzi nabitych w polisolokaty,

kredyty frankowe i inne. Współczucie to Nasz obowiązek. Moralny i cywilizacyjny.

 

 

Niemniej odnoszę wrażenie, że nie do końca rozumie Pan sytuacje ludzi,

którym Pan współczuje. Nie wiem czy to kwestia pewnej ignorancji czy

niezrozumienia treści bloga. Poruszył Pan kilka spraw dotyczące kilku

grup więc pozwoli Pan, że postaram się po kolei przedstawić mój punkt widzenia.

 

Wrzucanie osób pokrzywdzonych przez polisolokaty do jednego worka z innymi ma pewien sens, ale to temat już nieaktualny. Sądy jednoznacznie

przyznają, że to był wał i nakazują wypłatę zaległych pieniędzy.

 

Klient wpłacający pieniądze w banku ma być chroniony. Jest konsumentem.

Nie musi niczego konsultować z prawnikiem, ani czytać nic drobnym

druczkiem To bank ma za zadanie przedstawić pełną informację. Klient co

najwyżej za złamanie umowy może stracić odsetki. Nigdy nawet minimalnej

części wpłaconej kwoty. Kropka.

 

 

 

Frankowicze – to kolejna grupa pokrzywdzonych i absolutny top of the top.

Media, politycy przedstawiają ich nam jako z jednej strony nieudaczników,

którzy wzięli kredyt i okazało się, że trzeba go będzie spłacać i –

co bardziej obrzydliwsze- jako osoby, które nagle zapragnęły pławić

się w luksusie. Stąd nowe piękne domy na peryferiach miast, wypasione

nowe mieszkania na strzeżonych osiedlach. Tak się składa, że moje

pokolenie było najbardziej narażone na ten toksyczny produkt.

 

 

 

Stąd moja wiedza na ten temat. Mimo, ze sam takiego nie posiadam. Połowa mojej klasy z liceum ma kredyt hipoteczny. Przynajmniej tylu się przyznało. Na czym polega problem?  Otóż w okresie największego boomu na kredyty we frankach politycy zapewniali, że najdalej w 2010 roku wejdziemy do strefy euro. Jest rzeczą oczywistą, że polskiej gospodarce daleko do szwajcarskiej, ale mając już wspólną walutę wahania kursu nie uprzykrzały by tak ludziom życia. Pisze Pan: ludzie zacznijcie myśleć. Czy uważa Pan frankowiczów za niemyślących?  Zapewniam Pana, że ogromna większość z nich to młode najzdolniejsze pokolenie. Ludzie bardzo dobrze wykształceni, zarabiający często więcej niż tzw. średnia krajowa. Proszę zauważyć, że oni nie wyjechali. Byli na tyle silni, że mimo trudnych czasów potrafili zarobić na spłatę długu i godne życie swoich rodzin. I co, zostali ukarani?  Nie oszukujmy się, wyjechali najsłabsi. Ludzie, dla których praca poniżej godności ludzkich (podcieranie tyłków starzejącej się Europy, zmywak, praca niewykwalifikowanego robotnika) nie jest czymś obcym, bo taką samą pracę wykonywali lub najpewniej by wykonywali w Polsce. Chorwacja, Węgry, częściowo Hiszpania już poradziła sobie z kredytami denominowanymi we franku. Jak będzie u Nas? Dużo zależy od nich samych.

Ludzie, którzy stracili majątki na biznesie w CH to trochę inna para kaloszy. Retail na swój sposób przedstawia ich jako nieudaczników i zgodziłbym się pewnie, gdyby nie jedno ale. Oczywiście każdy człowiek robiąc biznes musi liczyć się z porażką. Tak było i tak będzie. Zresztą z lektury bloga nie wynika, że Ci ludzie nie przyznają się do winy. Wina jest oczywista. Problemem jest dlaczego nie wyszło. Zły koncept, nie to światło, towar do bani, złe zarządzanie. Retailowe bla bla bla.  Czy gdyby Ci ludzie wiedzieli ile firm co roku upada w galerii czy podjęliby decyzję o inwestycji? Czy gdyby wiedzieli, że stawki najmu są różne nawet dla najemców tej samej branży to podpisaliby umowę?  Jest oczywiste, że duży najemca biorący kilka tyś. m2 płaci mniej. Ale stawka od obrotu dla jednych i kilkadziesiąt euro za m2 dla drugich to już granda. Czy gdyby wiedzieli, że oprócz stawki za czynsz prawie tyle samo trzeba będzie co miesiąc zanosić za tzw. opłaty marketingowe, opłaty wspólne, otwarcia galerii to zdecydowaliby się na biznes w galerii?  Czy gdyby wiedzieli, że administrator w razie początkowych niepowodzeń odwróci się od problemu i narazi na dalsze koszty to wchodziliby w to? Proszę sobie to przemyśleć.  Nie bronię tych ludzi. Staram się zrozumieć ich sytuację. I nie pojmuje stanowiska administracji. To nie tylko podłość. To droga donikąd. Nikt nie ma żalu. Jest zarzut o nieprecyzyjne dane o frekwencji. Galerie odwiedza coraz mniej ludzi. Sonik zrobił pierwszy krok. To światełko w tunelu. Czy będą zmiany? One muszą być. Dla dobra najemców i samych centrów handlowych.  Jeśli zobaczę niedługo Daniela prezentującego stanowisko drobnych przedsiębiorców i małych sieci, propozycję dobrych zmian i praktyk na ORF 2015 (czy innej tego typu branżowej imprezie) to uznam, że retail dorósł do zmian. Tak odbieram ruch Sonika. Status quo nikomu nie służy.

 

Franczyza Panie Marku to temat rzeka. Gdybym tylko pobieżnie chciał przedstawić problem, to pewnie te 42 strony A4 by zajęło. Meduza to nie tylko drobni detaliści z sektora tekstylnego. To stacje benzynowe, super i hipermarkety.  Nie jestem przeciwny franczyzie. Uważam, że ma to głęboki sens. Ale traktowanie franczyzobiorcy jako „dawcy” przychodu, a nie jako inwestycji na przyszłość i najsłabszej odnogi firmy, którą traktuje się jako najmłodsze dziecko firmy i cierpliwie pozwala mu się podrosnąć nie mieści mi się w głowie. Również w sensie ekonomicznym. To nie ma racji bytu.  Proszę poczytać o byłych dealerach hiszpańskiej marki samochodów. Trudno nazwać ludzi, którzy przez lata budowali lokalne odziały potężnego koncernu motoryzacyjnego za nieudaczników i osoby nieumiejące myśleć. To nie przystoi.

Czytając Pana teksty czuje się trochę  jak na profilu Kukiza na jednym z portali społecznościowych. Internauci i ich guru – podobnie jak Pan – mają monopol na rację. Każdy, kto myśli inaczej jest naiwny. 92% społeczeństwa nie popierając Kukiza jest ofiarą systemu. W Pana statystykach jest trochę lepiej. 80% to naiwniacy. Ale to prawie 10% więcej, a  to dużo. 

Liczy Pan na zmiany, ale kim Pan chce Polskę zmieniać? Sam Pan zauważył, że rośnie nam pokolenie analfabetów. Mam inne zdanie od Pana. Młodzież jest wspaniała. Jest trochę inna niż my, ale cały czas wspaniała. Proszę wybrać się z kumplami syna na piwo i zobaczy Pan, że to My starsi gdzieś nie nadążamy.

 

Mam wrażenie, że gdzieś to Nas omija. My musimy równać do nich mimo, że może się nam wydawać, że mamy rację. Młodzi chcą wyjeżdżać. Niech wyjeżdżają. Niech bogatsi w doświadczenia wracają i układają sobie życie. Młodzi to dziś przede wszystkim obywatele świata. To piękne.

Zachęcam Pana do pisania. Każdy z Nas pisze subiektywnie. Sprawiedliwość zostawmy sądom. Dążmy do zmian zasad gry. Potrzebujemy kredytów, galerii,, franczyz. Zmieniajmy zasady. Myślę, że mimo wszystko warto cywilizować biznes. Dla dobra Nas i Naszych dzieci. Polska pięknie się rozwija. Rozwój ekonomiczny zawsze pociąga za sobą niewinne ofiary. Nigdy nie będzie się wszystkim żyło równie dobrze. To niemożliwe. Zawsze będą wygrani i przegrani. Na tym to polega. Ważne, aby przegrać fair na boisku. Nie być skazanym na przegraną jeszcze przed wejściem na murawę”.

Dziękuję za list. Pozdrawiam.

Antywindyk-poradnik najemcy

 

Taki dostałem list.

 

„Przyznam, że czytam Pana bloga już trzeci dzień i bardzo wciągnął mnie ten temat. Blog jest świetny, dobrze napisany, cieszę się, że opisał Pan sytuację jak naprawdę wygląda rzeczywistość większości najemców w gh. Zdaję sobie sprawę, że w gh jest wielu takich, którzy zarabiają, ale ta skala patologii, którą Pan opisuje zaskoczyła mnie maksymalnie.

Nigdy nie miałem nic wspólnego z gh i ogólnie retailem lub franczyzą – na moje szczęście.

 

Z handlem owszem, ale kariery nie zrobiłem, własny biznes mi nie poszedł – zresztą przy tych kosztach i podatkach nie tylko mi. Do czego zmierzam, zacznę może tak:

1,5 roku temu sprzedawałem mieszkanie, kawalerkę. Bardzo szybko znalazłem chętną, panią Dorotę. Miała wolną gotówkę, szukała mieszkania jako inwestycję pod wynajem i za klika lat dla córki, jak pójdzie na studia do Warszawy. Bardzo miła, sympatyczna kobieta, transakcja bez problemu. Po notariuszu jeździliśmy trochę razem, spisać liczniki, przepisać umowę o prąd itp, zeszło się pól dnia Zresztą Pani Dorota była tak uprzejma, że odwiozła mnie do domu . Rozmawialiśmy sobie w czasie jeżdżenia.

 

Pani Dorota prowadziła sklep w ….. z markowymi jeansami, Lee i Wrangler oraz o ile pamiętam buty sportowe, chyba Nike i Adidas. Miała duże doświadczenie w handlu, opowiadała, że dawniej razem z mężem prowadziła hurtownie, handlowała na dużą skalę. Obecnie ten sklep jej wystarczał na godne życie, można było zarobić. Rozważała wejście do gh w ….. Nie była to jednak osoba naiwna, lecz doświadczona i myśląca.

 

Powiedziała mi, że na rozmowie w gh żądano od niej zabezpieczenia na jej majątku, na domu ( już nie samochód, tego panowie z gh nie chcą, kiedyś podobno brali ), ale dom. Na jej pytanie co będzie, jak interes nie pójdzie i nie będzie w stanie płacić czynszu, pan lub pani z galerii handlowej ( pewnie dyrektor ) odpowiedział: usiądziemy i będziemy rozmawiać. W tym momencie oboje się zaśmialiśmy, odpowiedziałem Pani Dorocie tak: powinna Pani odpowiedzieć: usiądźmy i rozmawiajmy teraz, chcę wiedzieć. Ale ją zbyli oczywiście a ona nie weszła w ten interes. No nic, minęło 1,5 roku i wpadłem na Pana bloga.

 

Widziałem linka na Wykopie,ale jakoś miałem inne sprawy i nie wczytałem się. Ostatnio znalazłem bloga i po przeczytaniu strony wciągnąłem się strasznie. Myślę sobie, napiszę Pani Dorocie maila z ostrzeżeniem, podam linka do bloga. Fajna kobieta, ma córkę, ma dla kogo żyć, szkoda by jej było. Więc wysyłam maila, treść taka:

 

,, Witam Pani Doroto

 

Kiedyś, jakieś 1,5 roku temu kupiła Pani ode mnie mieszkanie na Forcie Bema, pamiętam, że mieliśmy trochę jeżdżenia i rozmawialiśmy o handlu. Wspominała Pani o chęci otwarcia sklepu w galerii handlowej. Trafiłem przypadkiem na fajnego bloga, w którym były najemca opisuje praktyki i oszustwa na tym rynku, generalnie prosta droga do bankructwa. Przypomniała mi się nasza rozmowa podczas czytania. Blog naprawdę ciekawy.

 

Wysyłam linka jako ostrzeżenie, ewentualnie jak ma Pani znajomych w handlu, proszę im polecić – może Pani komuś uratuje majątek.

Mam nadzieję, że z mieszkania jest Pani zadowolona i z najemcami nie ma problemu. Link do bloga na dole. 

 

http://przeliczeni.blox.pl/html ,,

 

i dostaję odpowiedź, cytuję:

 

,, Dzień Dobry Panie Michale.Dziękuje za pamięć. Tą stronę znam,czytałam biłam się z myślami co zrobić ze sklepem.3 miesiące temu przeniosłam się do galerii. Wynajęłam bardzo mały lokal.Jest dobrze. Mam 2 razy większe obroty,zarabiam, ale pracuję dużo.

 

Tak,zarządzający galeriami są bezwzględni.Nie jedna osoba odebrała sobie życie. Ja bloga studiowałam po czym i tak związałam się z galerią.Bardzo dużo mnie to kosztowało zdrowia,ile nieprzespanych nocy.To była dobra decyzja.Handel w sobotę i niedzielę jest super,w tygodniu  słabiej. Klient przychodzi do galerii.

 

Z mieszkaniem wszystko dobrze. Jestem zadowolona ,ze je kupiłam. Mam nadzieję, że w Wilanowie mieszka się ok.Panie Michale pozdrawiam życząc dobrego dzionka.,,

 

No cóż, to była jej świadoma decyzja, na pewno umowę sprawdziła z prawnikiem, na pewno nie dała się wsadzić na dużą minę, życzę jej najlepszego i trzymam kciuki.

I teraz do czego zmierzam. Żyjemy w kraju jakim żyjemy, bezprawie, złodziejstwo, zresztą sam Pan wie.

 

Patologia, która rządziła tym krajem przez ostatnie 8 lat, rozkradła i zniszczyła tak dużo, że nie wiem, czy się to da odrobić i wyprostować, chociaż trzymam kciuki za PiS. W Kukiza jakoś nie wierzę, dla mnie to drugi Palikot, nic nie zrobi, zgaśnie za 4 lata, nie wiem czy to nie była kolejna ,, wtyka ,, mafii rządzącej tym krajem, żeby odebrać głosy PiSowi i rozładować niezadowolenie społeczne . Takie moje zdanie, chociaż przyznam, że Kukiz mądrze mówi, ale to tylko słowa. Mamy nową władzę, mają Prezydenta, rząd i obie izby Parlametu. A ja mam nadzieję, że coś się zacznie ruszać i zmieniać na lepsze, wierzę w to.

 

Piszę o tym, ponieważ doskonale sobie zdaję sprawę, że za rządów PO walka z gh i ogólnie całym tym systemem retail i franczyzy ( w takiej formie jak ma to miejsce obecnie, bo jak by system retail był na zasadach uczciwych to nie mam nic przeciwko ) , nie ma po prostu sensu.

 

Swój swojego nie ruszy a PO sama drenuje kieszenie obywateli i tak jak zarządy gh wmawia nam obywatelom, że mamy ,, zieloną wyspę”, dobrobyt, Piardolino itp. Widzę wielu bogatych ludzi w Wawie, ale też widzę, że młodzież nie ma perspektyw, nie ma dobrej pracy bez znajomości, banki łupią klientów ( kredyty CHF, polisolokaty, ubieranie nieświadomych ludzi w dziwne produkty finansowe itp ), korporacje sprzedają nam towary drugiego sortu, dużo gorsze jakościowo niż w bogatych krajach Europy, ale za podobną cenę. Do tego jeszcze nie płaca podatków i często, gęsto płacą marne grosze pracownikom. Wiem jak smakuje czekolada tej samej marki w Niemczech a jak wersja na polski rynek. To samo proszki do prania i generalnie cała chemia i wiele innych produktów. Ostatnio czytałem, że nawet frytki w McDonaldzie w USA są o wiele zdrowsze i lepsze jakościowo niż u nas. 

 

Trochę się rozpisałem, ale do rzeczy. Zaczął Pan naprawiać świat, mimo osobistego dramatu jakim jest niewątpliwie bankructwo. Chwała Panu za to. Jako Polak chcę żyć w normalnym kraju, ale jeżeli tak dalej pójdzie, to tu nie zostanie kamień na kamieniu. Banki, firmy udzielające chwilówek, korporacje zachodnie i cały ten system retail i franczyzy wydrenuje nasze społeczeństwo do reszty a ja chcę tu żyć i to żyć normalnie. Całego świata Pan nie zmieni, ale mam pewien pomysł na walkę z retailem. 

 

Blog jest świetny, pomaga, nagłaśnia, ale nie każdy ma czas grzebać w internecie, nie każdy go znajdzie, myślę, że jest jeszcze mnóstwo nieświadomych ludzi i być może część z nich da się nabrać na ,,interes życia” i wejdzie do gh. 

 

Panie Danielu,a  może by tak jak Pan już jeździ po gh, zacząć w sklepach rozmawiać z najemcami, szczególnie w gh  o których wiadomo, że nie ma handlu. Dyskretnie poprosić najemcę na zewnątrz sklepu, żeby nikt nie słyszał rozmowy, przedstawić się, powiedzieć czym się Pan zajmuje, dać namiary na bloga. Może trafi Pan na osobę, która jest w głębokiej depresji i długach ( pewnie nie jedną Pan taką spotka ), nie wie co robić i czeka na taką pomoc.

 

 A może ten najemca dzięki takiej rozmowie, zrozumie, że to nie on jest kiepskim biznesmenem, ale został oszukany i okradziony, złapie kontakt z innymi najemcami w gh i razem zaczną walkę. Jeżeli będą potrafili udowodnić, że zostali oszukani poprzez fałszywe mapki, nie prawdziwe informacje o potencjalnej liczbie klientów itp, mogą wiele ugrać.

 

Przecież Ci właściciele gh i cały ten zarząd nie są jacyś nietykalni. Mogą pogrywać z załamanym nerwowo bankrutem, ale nie wygrają z setką takich, jak się zbiorą razem. Nietykalni w Polsce to są panowie ze służb specjalnych a nie Ci z gh. Nie tacy jak oni przegrywali. Podejrzewam, że jak zrozumieją, że to koniec i nie da się sprawy wyciszyć i zamieść pod dywan, sami zaczną wpadać w depresję a może i kilku się powiesi.

 

Drugi pomysł to jeździć po miastach, prewencyjnie, tam gdzie jeszcze nie ma gh, a handle kwitnie w centrach miast i na bazarach i uprzedzać, informować jak wygląda szczęście jakim jest bycie najemcą w gh. Nie mam na myśli samorządów, może z nielicznymi wyjątkami, większość weźmie w łapę i przepchnie wszystko za kasę.

 

Jeżeli taką społeczność się uświadomi, żadna gh tam nie powstanie bo i po co ? Nikt nie wynajmie lokalu, może kilka dużych śmieciówek, ale bank i tak nie da kredytu. I retail ma w takich miastach i miasteczkach pozamiatane.

 

P.S jak by Pan zamierzał to opublikować, proszę wykreślić miejscowość, nie wiem czy Pani Dorota by sobie życzyła, żeby o niej ktoś z zarządu przeczytał. W ….. są 3 gh a ją łatwo namierzyć po sklepie jaki prowadzi.

 

Dziękuję za list. Pisze pan że świata się nie da zmienić. I ma pan rację. To tak jakby chcieć zawrócić kijem Wisłę. Niemniej jednak coś drgnęło. A dla niektórych to jak trzęsienie zmieni. Nie warto odbierać sobie życia wpadając w długi. Zawsze jest jakieś inne wyjście. Np. firma www.antywindyk.pl. Dla zadłużonych. Skutecznie walczą z bankami. Da się. Pozdrawiam.

https://www.facebook.com/AntyWindyk/?fref=nf

 

Aramisy Europy-poradnik najemcy

Tzw. „klasa polityczna” się przeliczyła i każdy PR ma swoje granice. Łącząc się w bólu z Francją ta sama „klasa” zapomniała o rosyjskich turystach i o tym, że tzw. klasa robotnicza czyli gawiedź to widzi. Cynicznie najpierw niektórzy stali się Charlim Hebdo-czyli częścią francuskiego szmatławca, który najpierw napluł na islamistów, potem urządził kwestę zarabiając na redakcyjnych trupach miliony euro w geście solidarności. Potem napluli na papieża Franciszka i cały świat tzw. „chrześcijański”, a ostatnio wyśmiali ofiary zestrzelone w drodze powrotnej z Sharm El Sheik. Wyśmiali. Więc wywołują rewolucję. A dziś płaczą.

Tymczasem prezydent Francji chwali się w swojej nie dawno wydanej autobiografii, że udało się obejść embargo nałożone na Syrię i Francuzi robią kasę na handlu bronią nie przejmując się tym, że jest wymierzona w nich samych. Ciekaw jestem „jedynki” w Charlim Hebdo i tym razem wyśmiania niewinnych ofiar z Paryża.  Pogróżki Hollanda są śmieszne jak i on sam uciekając przed tabloidami na skuterze ulicami Paryża-udając się na schadzkę ze swoją nieoficjalną wybranką. Cokolwiek nie mówić o naszych prezydentach to takich jaj nie wyprawiali i w tym zakresie mogą być wzorem dla innych. Deweloper Trump kandydat na prezydenta USA  tymczasem żałuje, że Francuzi nie mają dostępu do broni-jak w Stanach-bo byli by bezpieczniejsi.

I takie serwują przekazy. A gawiedź widzi. Ale gawiedź przestała nią być. Francuskie molochy podbiły gospodarczo Polskę. Od oszołoma, przez liroja merlina na karfurach kończąc.  Pasują na muszkieterów i machają szpadą przed nosem zakładając kapelusz a la Aramis. A we Francji jest bieda.

Do emigranckich dzielnic Marsylii lepiej nie wchodzić, bo strach już dawno sparaliżował nie jedną dzielnicę tego portowego miasta. Mania wyższości i niechęć do innych nacji też są francuską domeną. Nie uczą się języków obcych, wyhodowali pokolenie 1200 euro (tzw. smig), a najbardziej popularnym słowem jest „chomage” i czerwony dywan na południu tego nie zmieni.  Dlatego jestem cięty na te przekazy i próbuję znaleźć coś wartościowego nie zawieszając tricolores.  

Obiektywnie przyjęli wielu Polaków np. do tamtejszych kopalni (Nord Pas de Calais) . Stara Polonia francuska powoli wymiera ciesząc się grą w bule na żywieckim polu nad Sołą. Koloniści z kraju Napoleona dziś są w szoku. Jak i cały tzw. cywilizowany świat. Groźbami nic nie zmienią. Muszą się uczyć-a tego nie potrafią-od innych. Więcej szacunku monsieur. Jest takie przysłowie które się sprawdza w wielu kontekstach również systemu retail-jak Kuba Bogu-tak Bóg Kubie. Niby nie warte, bo polskie?

Trampkom zawdzięczamy Państwo Islamskie, które w głównym wydaniu wiadomości jeden z polskich komentatorów opisał tak: „Państwo Islamskie to franszyza. Powstają nowe franszyzowe oddziały, a nad nimi jest Kalifat”. Dlatego nie byłem Charlim, ale świeczkę należy zapalić. Wchodząc w „biznes” nad Wisłą. Przestrzegam. Polaków w wielu przypadkach traktują z pogardą -jak śmieci.