Skok na kasę-poradnik najemcy

Tak się robi wodę z mózgów w kontekście tak zwanej frekwencji w galeriach handlowych na świecie.

skok

Ilość zakupów jest porażająca. Na zdjęciu konkurs skoku o tyczce w kraju zdrowej żywności spod loga Mc Donalds. Jelena Isinbajewa też biła rekordy w niemieckim centrum handlowym. Wartości zakupów-nie podano. 

zdj.internet

Czekoladowe podkowy-poradnik najemcy

Media ogólnopolskie (Polsat) zauważyły, że  nie wszystko się dzieje w tym czasie w gh. Jeszcze do nie dawna co Święta szły materiały z pękających w szwach centrów handlowych, gdzie faktycznie wtedy dzieje się najwięcej. W promocji retailu celowała TVN. Relacje i programy na żywo ze Złotych Tarasów to gorzko kwaśne czasy zapyziałości połączonej z nowoczesnością. Nie można wykluczyć, że jeszcze z głównego wydania jakiejś telewizji „informacyjnej” usłyszymy i zobaczymy bijących się o koszyki ludzi. Wyrywających z rąk darmowe parasolki, czy promocyjne kebaby. Rzeczywistość się jednak zmienia i kiermasze przeżywają drugą młodość. I jest to zauważone.

I powstaje pytanie na czym można zarobić w Krakowie? Bigos, łazanki, golonki, kiełbaski na gorąco, wielkie bochny chleba, który pachnie jak chleb i nie jest pryskany chlebowymi dezodorantami. Dalej smalce, pieczone ziemniaki, pieczarki, szaszłyki. I full ludzi pomimo nie ciekawej pogody.

l3

 Hitem Krakowa są takie beczki.

l2

Oblegane przez turystów przypominają lata 80. Kolejki jak wtedy. Idą grzańce jak woda. I tych beczek w mieście jest kilka. Strzał w przysłowiową dziesiątkę.  Hitem są też czekoladowe narzędzia. Te można spotkać np. w gh Sadyba w Warszawie.

 

cz1

Zwracam uwagę na wielkość tej „wyspy”. Minimalistyczna. Skromna w wykonaniu i przyglądając się bliżej-własnej roboty. To redukuje koszty.

Czekoladowe podkowy na szczęście za 20 złotych mogą być oryginalnym prezentem.

cz3
-Wiem jak traktują ludzi. Kiedy wyrzucają najemcę to wie pan co mówią?-mówi menagerka czekoladowych narzędzi.

-Nie.

-A czy my braliśmy z nimi ślub?Co nas to obchodzi?Znam to. Dużo słyszałam. (rozmawialiśmy rok temu).

Przyglądam się tym narzędziom.

-Kto to robi?

-Mamy dwóch informatyków, programistów. Porzucili pracę w korpo. Projektują wzory. Można sobie swój wzór też zamówić. Oni potrafią wiele, a my się powoli rozwiajmy.

Firma jest też w Krakowie. Na kiermaszu.

 

 

cz2

Można tam też zamówić prawdziwą podkowę z własnym imieniem. Kowale mają pełne ręce roboty.  Najwięcej jednak zamieszania robi samozwańczy Mikołaj. 

cz6

 Gość kasuje za zdjęcie parę złotych i pilnuje krakowskiej choinki. To nie jest tak, że wszystko się dzieje w systemie retail. Choć ten nie powiedział ostatniego słowa. Gemini Holdings wreszcie uzbierał umowy i zamierza postawić 3 gh-tym razem w Tychach. Ale o tym-przy innej okazji.

 

 

 

 

 

 

 

 

„Dobry adres” na podium w konkursie-poradnik najemcy

Od wielu miesięcy Adam Koszowski w ciszy przygląda się temu blogowi. Czytelnik. I w końcu się odezwał, napisał. Prowadzi sklep pod nazwą Dobry Adres w Nowym Sączu. Sklep wrócił na rynek. Do centrum.

„Wysyłam linka z reportażem o powolnym, ale jednak powrocie kupców z galerii do centrum miasta w tym przypadku Nowego Sącza. Jesteśmy jednym z nielicznych podmiotów w Nowym Sączu który przetrwał horror wieloletniej umowy w C.H EUROPA II PLAZA z czynszem 150zł za m (netto ).

Od ponad roku po wyjściu z tej przeklętej galerii jesteśmy w centrum miasta i z optymizmem patrzymy w przyszłość”.

Nowy Sącz to klasyczny przykład dewastacji miasta systemem retail, ale też miasta gdzie coraz więcej klientów ma dość galerii handlowych. I szuka miejsc gdzie w spokoju może coś wybrać dla siebie. Teraz startował w konkursie kongregacji kupieckiej  „Starówka miejsce dla Ciebie”. Materiał filmowy zrealizował najbardziej poczytny portal w tym mieście i regionie. Pan Adam wytrwał w galeriach handlowych 15 lat. I wrócił na sądecki rynek. Warto zobaczyć ten materiał.I przysłuchać się co mówią klienci. 

https://sadeczanin.info/telewizja/kupcy-opuszczaj%C4%85-galerie-i-wracaj%C4%85-na-s%C4%85deck%C4%85-star%C3%B3wk%C4%99

Symptomatyczne. Czy to oznacza, że się cofamy? Nie sadzę. Wiele zależy od władz miasta, od radnych. W ich dyspozycji są kamienice czy inne budynki. To od ich decyzji zależy wysokość czynszów. W wielu miastach są zbyt wysokie. W Warszawie radni podjęli uchwałę o obniżce.

„Nawet 60 proc. mniej za wynajem lokalu na Pradze Północ zapłacą rzemieślnicy, którzy będą chcieli prowadzić tu swój biznes. Warunek? Muszą się znaleźć na liście ginących zawodów. Na wynajem czeka blisko 200 lokali należących do miasta”.

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,praga-chce-sciagnac-rzemieslnikow-duze-znizki-dla-ginacych-zawodow,163925.html

Pomysł świetny, ale dlaczego tylko dla ginących zawodów? Lepiej mieć puste lokale czy pełne? Odpowiedź wydaje się jednoznaczna. Ale dobre i to. Od prezydentów i radnych wiele zależy. Być może ktoś pójdzie częściowo śladem radnych na Pradze?

Panie Adamie serdecznie pozdrawiam. Jak w przyrodzie i w tym zakresie dojdzie do równowagi. Jest miejsce i dla gh i rynków-na innych jednak zasadach. O Nowym Sączu pisałem wiele razy. II miejsca gratuluję. Zwyciężyła Modena-też sklep w rynku. 

 wniosek: przed podpisaniem dziś umowy w gh warto posłuchać co mówią Ci, którzy tam byli.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pieniądze i rozwód-poradnik najemcy

Małżeństwa czy związki po decyzjach finansowych coraz częściej kończą się rozpadem albo rozwodem.  Pieniądze i decyzje mają wpływ na relacje między ludźmi.

W Polsce rozwodów przybywa. Wg różnych danych może to być nawet 1/3 zawieranych małżeństw. Powodów jest tyle ile par. Rozwód sam w sobie przyjemnością nie jest nawet jeśli uwalnia od przemocy czy innej patologii. Sam fakt stanięcia przed sądem-jest trudnym momentem. I takich momentów jest więcej-bo jeśli są dzieci, przemoc, uzależnienia  czy molestowanie-to te trudności się piętrzą i sąd wszystkich tych kwestii ani definitywnie nie rozstrzygnie ani nie pomoże. Orzeczenie to papier -decyzja. Cała sfera mentalna, psychiczna, prawna leży po stronie każdej ze stron.

Z zaciekawieniem wczytałem się w propozycję franczyzodawczyń, które uruchomiły firmę Kobieta i rozwód. Biuro ma być miejscem, gdzie klientka uzyskuje wsparcie, porady prawne, życiowe, namiary na detektywów, psychologów, specjalistów, którzy pomogą przetrwać trudne chwile i doradzą. Koszt inwestycji za know how to 50 tysięcy złotych, a potem prowizja miesięczna w wysokości tysiąca złotych plus 7 procent od obrotu.

Pomysł na miarę czasów. Rozwodów przybywa i przybywać będzie, ale warto też sięgnąć do statystyk dotyczących par na tzw. kocią łapę i zaobserwować zjawiska występujące w nowoczesnej Europie czyli „starzenie się” młodych małżeństw. Ludzie później podejmują taką decyzję, wielu nie podejmuje wcale.

To co jest pozornie mocną stroną tego biznesu to fakt, że można umowę podpisać na próbę jedynie na 6 miesięcy, a potem się wycofać.

I to jest błąd z założenia. Klientów-nie pozyska się w pół roku.

Bo firma to mozolna budowa. To czas. . Szkolenia są potrzebne. W tym przypadku to szkolenia obsługi systemu. Czyli w kwocie 50 tysięcy jest ten system.

Czyli jeśli przyjąć otwarcie lokalu na próbę to koszty adaptacyjne już będą kosztem. Do tego czynsz plus ZUS robi kwotę. Argumentem „za” jest fakt zainteresowania mediów tematem czyli, że założycielki zapraszane są do mediów i opowiadają o zapotrzebowaniu. Z tym, że ono jest-nie należy dyskutować, ale należy też wiedzieć o istnieniu takiej instytucji jak Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Tam tego rodzaju usługi, porady i wsparcie jest organizowane-nieodpłatnie. Pracują tam terapeuci, psychologowie, którzy prowadzą terapie grupowe czy indywidulane, dla dorosłych i dzieci. Faktem jest że PCPiR  nie kojarzy detektywów i prawników, ale są też prawnicy, którzy pro bono mogą się spotkać z człowiekiem. Osobną kwestią jest rozbicie emocjonalne. I racjonalność czy nie podejmowanych decyzji. Ale należy też pamiętać, że standardowy rozwód to nie jest „impreza krezusów”. Czyli z reguły są problemy z pieniędzmi. A koszt w firmie doradczej to jak się domyślam-nie są kwoty idące w kilka złotych. Doradzanie kobiecie jak się ubrać do sądu, czy co i jak mówić-może być pożyteczne i pomocne.

I o tym należy pamiętać, że firmy nie budujesz w pół roku. Że płacisz za system. Że psychologów, terapeutów na rynku jest wielu. Że ta franczyza to nic innego jak pośrednictwo i kojarzenie ze sobą ludzi. A do tego dziś wystarczy-internet.

Oferta biznesowa skierowana jest do kobiet po rozwodzie-bo one są w stanie zrozumieć swoją przyszłą klientkę. I pewnie w tym wiele racji. Nie ulega wątpliwości, że klienci się jednak znajdą-Ci których na to stać i nie mają czasu szukać na własną rękę. Ale odprowadzanie w tej sytuacji tysiąca złotych miesięcznie za pomysł, kolejnej prowizji od obrotu-to moim zdaniem za dużo. 50 tysięcy za testowane know how- to zdecydowanie za dużo. Lepiej zainwestować taką kwotę w siebie robiąc studia-i zdobyć nowe kompetencje nawet pod kątem rozwodów. Na razie w klasyfikacji zawodów nie ma ekspertów od rozwodu, ale jest wiele innych możliwości zainwestowania takich pieniędzy, aby doradzać jak się ubrać, jak znaleźć fachową pomoc czy wreszcie jak się odbudować.

Reasumując pomysł sam w sobie ciekawy. Niewątpliwie potrzebny. „Poradnik rozwodowy” jest ciekawym pomysłem. Pomocnym. Sam wzrost liczby rozwodów nie jest argumentem za tym, że tym samym będzie zapotrzebowanie na taką usługę. Trzeba mieć nadzieję, że ten pomysł się sprawdzi, ale też pamiętać-gdzie dziś głównie zatrudniane są panie. I jakie mają wynagrodzenia.

http://kobietairozwod.pl/jak-powstalismy/media-o-nas/

 

Suplementy diety-poradnik najemcy

Coraz częściej pojawiają się „koncepty” związane z dietą. Czyli suplementy diety.

Możliwości na rynku, aby stać się sprzedawcą- na rachunek franczyzodawcy jest kilka.

Bezosobowe sygnały dotyczące tego sposobu na życie nie upoważniają do postawienia tezy, że suplementy nie idą.

W ofertach dedykowanych przyszłym franczyzobiorcom trudno doszukać się wskazań ostrzegających.

Mam na myśli koszty zatowarowania czyli od np. 20.000 złotych w górę. Zasady fianasowe są jasne.

Czyli wyspa (to już samo w sobie determinuje lokalizację w gh lu ch) lub lokal np.20 metrowy- tu już inwestycja wynosi 40 tysięcy w towar bez kosztów adaptacyjnych danej powierzchni.

W znanym mi przypadku w Rzeszowie człowiek rozkręcił ten punkt (wyspę), ale w duży pustostan wszedł fitness z suplementami.

W tym momencie-wyspa została usunięta, a wypracowani klienci z natury rzeczy trafili do dużej siłowni. W rezultacie nie sprzedane suplementy diety trafiły do piwnicy franczyzobiorcy.

Zasady finansowe jasne. Kto, komu ile. Pominięta jest jednak kwestia odpowiedzialności. I wiedzy.

W prasie czytamy o tym, że suplementy diety mają coraz więcej nabywców, a sprzedający je-coraz większe obroty. Niemniej jednak warto też poznać specyficznego bloga. Kobieta „wytoczyła działa” i prowadzi własną batalię o prawdę z koncernami farmaceutycznymi.  

butla

Odnosi się także do cudownych środków na odchudzanie i demaskuje ich wpływ na organizm. Wg Instytutu Żywności i Żywienia 75% Polaków bierze suplementy. Zażywanie ich na własną rękę powoduje m.in. wzrost ryzyka zawału, udaru i choroby nowotworowej.

Tymczasem franczyzodawcy zapewniają szkolenia w ramach umów, choć doświadczenie w branży-wymagane nie jest.

Czyli suplementami może handlować każdy-wystarczy ten wkład na zakup jakiejś porcji towaru o niesprawdzonym działaniu. Działaniu które może szkodzić czy bezpośrednio szkodzi. I powstaje pytanie natury prawnej.

Najpierw przykład. W Niemczech jeśli maseczka do twarzy uszkodzi skórę-klientka jest gotowa pójść z tym do sądu. Dlatego salony są ubezpieczone na wypadek uszkodzenia pod wpływem środków chemicznych. Czyli można zostać pozwanym za uszkodzenie czy to skóry, czy włosów. Jeśli ten kto aplikuje dany specyfik zaszkodzi klientowi to ten domaga się odszkodowania przed sądem. Należy przyjąć jednak, że kosmetyczki wiedzą co i jak używać, ale nie wiedzą czy akurat ten rodzaj włosa-się nie przypali. Zatem można na tym stracić. I się narazić nawet na proces.

Przekładając to na medykamenty czy quasi „lekarstwa” należy przyjąć, że taki specyfik może komuś zaszkodzić. Na pytanie w sądzie jakie ma pan wykształcenie jako sprzedawca suplementu-możesz odpowiedzieć, że filozoficzne, budowlane, marketingowe etc. I na pytanie jaką w sprzedaży suplementów ma pan/pani wiedzę? Sąd usłyszy odpowiedź, że szkolenia handlowe zorganizowane przez franczyzodawcę. To w ostatecznym rozrachunku-może nie wystarczyć.

Podziwiam kobietę, która otwartym tekstem neguje przekaz reklamowy koncernów farmaceutycznych wart ponad 250 milionów złotych rocznie. Jest farmaceutką. Zna się na rzeczy. Dlatego polecam uwadze czytelników bloga Mai Pieńkowskiej o nazwie: Pogromcy Reklam Farmaceutycznych. Miesięcznie odwiedza go ok.100 tysięcy internautów.

http://pogromcyreklam.blogspot.com/

Zamykając temat suplementów proszę pamiętać, że  może nie odchudzić suplement człowieka, ale portfel- jak najbardziej. Warto o tym pamiętać-przed podpisaniem umowy, w trakcie suplementacyjnych zakupów, na połknięciu tabletki kończąc.Biorąc pod uwagę siłę bloga Pogromców Reklam-nie ułatwia to sprzedaży i przekazów dotyczących działania danego specyfiku.

 

 

Anonimowi bankrutoholicy-poradnik najemcy

Jedzie dwóch facetów zawieszonych u poprzeczki w autobusie. Czy może pan przesunąć rękę? Pyta jeden drugiego. „Nie”-odpowiada drugi. „A dlaczego?-Bo nie mam gdzie. A chce pan dostać w mordę? „Nie-odpowiada drugi. To niech pan nie zachowuje tak  jakby pan chciał dostać, bo mnie pięść swędzi.” To cytat z autobusu w przedświątecznym biegu. Lokalizacja na rękę się jednak znalazła.

Czyli w drodze do pracy-bywa nerwowo. Ten poranny sms uświadomił, że mnie też pięść swędzi i język świerzbi. Staram się jednak trzymać w pionie i przełykam przekleństwa myśląc o systemie retail czy mechanizmach, które zniszczyły dobre założenia jakie same w sobie miały mieć systemy franczyzowe. Bo pomysł na „logo” sam w sobie jest dobry. Został jednak zpatologizowany. W wielu przypadkach. A geniuszy którzy niby sprawdzili swój system przybywać będzie.

Błędem zamierzonym lub nie-są galerie handlowe. Wskazywanie lokalizacji, doradzanie, pomaganie w doborze lokalizacji dziś z perspektywy czasu wykazuje, że to nie gh są najlepszym miejscem na lokowanie franczyzy, a życie toczy się też obok.

Bzdurne 6 czy 10 milionów frekwencji rocznie w danym budynku jako gwarant ruchu i szansy na powodzenie-jest bzdurą. Wciskanie własnych mebli trzykrotnie przepłaconych, wizualizacji i know how-jest kapitalnym sposobem na wyciąganie pieniędzy. Obligatoryjne remonty lokali co 5 lat prowadzą do tego, że odkładane potencjalne zyski pompowane są ponownie w ściany żeby było ładnie i pachnąco i żeby biznes się kręcił. Zatem jeżeli producent cukierków chce wcisnąć mebelki to dobrze jest włączyć pomarańczowe światło.

Tymczasem czytelnik podesłał tekst.

„Listopadowe sobotnie popołudnie. Jestem na imieninach u Rodziców. Ciotki, Wujkowie. Impreza jakich mnóstwo. Dużo jedzenia i trochę drętwo. Rozmawiamy o sytuacji w kraju. Że dużo firm upada i ciężko o pracę. Ciotka wyrywa się z „koła gospodyń” i wtrąca się w męską rozmowę.

– Tak narzekacie, że firmy upadają, a zobaczcie jak dobrze sobie radzą sieciowe sklepy spożywcze mimo natłoku Biedronek.

– To, że te sklepy funkcjonują nie oznacza, że dobrze sobie radzą – stwierdziłem z całą stanowczością. -To jest franczyza i ładnie wygląda na zewnątrz, ale rzeczywistość nie jest pewnie taka kolorowa.

– Wiesz, że pracuje w branży mięsnej?
-Wiem i?
– Jest facet w Świętokrzyskiem. Ma coś około 20 sklepów. Wszystkie zarabiają. Radzi sobie świetnie. To kolega mojego szefa.

Zignorowałem to. Kobieta jest po 60-siątce.

-Sklepów jest pewnie dwadzieścia, a gość prowadzi jeden i wielkie mi „halo” -pomyślałem. Zignorowałem to.

Trzy tygodnie później spotykam Łukasza. Młody chłopak. Przed trzydziestką. Dostarcza warzywa i owoce do mniejszych sklepów, restauracji, knajp. Trochę swojego towaru z gospodarstwa swoich rodziców, reszta od zaprzyjaźnionych rolników. Rozmawiamy trochę o biznesie. Pytam o handel spożywczy. Łukasz kręci głową.

– Generalnie kicha. Ludzi kończą dyskonty. Nie utrzymasz takich cen jak dyskonty. Nie ma opcji. – stwierdził chłopak.

– Ale jest jedna perełka. Niedaleko mnie w Nowym Korczynie mieszka facet który ma prawie dwadzieścia sklepów Delikatesy Centrum. Dodatkowo własną piekarnię. Świetnie sobie radzi. Niesamowity człowiek”.

W ślad za tekstem wykonuję telefon do właścicieli i piszę maila.

 „Otrzymałem sygnał od Czytelnika, że jesteście państwo rzetelną i uczciwą firmą wobec partnerów. Chciałbym zaproponować spotkanie i rozmowę po Nowym Roku jak traktujecie biznes i ludzi w biznesie. Co stoi za waszym sukcesem. Jakie panują w waszej firmie zasady. Jako, że przygotowuję książkę o systemach franczyzowych w Polsce i patologicznych zjawiskach chcę przedstawić w tej książce dla przeciwwagi również godne polecenia przykłady.

Proszę zapoznać się z blogiem. Rzucić okiem i podjąć decyzję. Oczywiście nie ma mowy o jakichkolwiek płatnościach z mojej strony. Blog jest darmowy. Nie ma tutaj ukrytej intencji wyciągnięcia od Państwa pieniędzy. Będzie mi miło jeśli ta propozycja spotka się z zainteresowaniem”.

I tak zbieram czy próbuję zbierać materiały do publikacji. Odbyłem długą rozmowę z wydawcą miesięcznika Własny Biznes Franchising Arkadiuszem Słodkowskim i członkiem zarządu Polskiej Organizacji Franczyzodawców. Kiedyś pracował jako dziennikarz i rozmowa z nim się kleiła. Nie staliśmy jak bokserzy w ringu oczekując na pierwszy gong. I nie okładaliśmy się cepami wymieniając ciosy. Zależało mi, aby wysłuchać człowieka, który się tym zajmuje. Który wie więcej ode mnie na temat systemów franczyzowych. Poza tym jestem zdania, że aby napisać o franczyzie należy się w to wsłuchać.

Jako, że umówiliśmy się na autoryzację zasygnalizuję to, co moim zdaniem tego nie wymaga. Arkadiusz Słodkowski:

-„Podczas moich wykładów zachęcam ludzi do tego, żeby najpierw zastanowili się nad tym, czy sami nie są w stanie uruchomić czegoś-na własną rękę. Zachęcam, żeby dali sobie czas na decyzję. Zachęcam ich do tego żeby przemyśleli. Nie naciągam, nie namawiam, ale staram się, aby wzbudzili w sobie swój talent, bo franczyza jest rozwiązaniem, może nim być, ale nie dla każdego i nie w każdym przypadku. My nie znamy zapisów umów pomiędzy nimi. I zdarzyło się kilka razy, że usunęliśmy z organizacji firmy, które działały niezgodnie z polskim prawem. Jeśli ktoś przeklina na naszym forum i jest to anonim to usuwamy takie komentarze. Zapewniam jednak, że nie cenzurujemy i wiele krytycznych zostaje. Zdarza się, że do nas piszą franczyzobiorcy, ale anonimowo. Z tym się nie da nic zrobić. Odnoszę wrażenie, że próbują w ten sposób wywrzeć nacisk podczas sporów i negocjacji między sobą”.

Czy właściciele Delikatesów Centrum zechcą pogadać? Trudno powiedzieć, ale nie ulega wątpliwości, że nadchodzą duże zmiany- także dla franczyzodawców, ajentów czy partnerów. System retail skompromitował się w swoich błędnych założeniach. Nie logicznych. I sądził, że to nigdy nie wyjdzie. Że będzie można tak opowiadać o markach, obrotach, nieudolności ludzi. I się towarzystwo-przeliczyło. Galerie  na dno pociągnęły tysiące franczyzobiorców „na sprawdzonej licencji”. Dołączyli do szerokiego gremium anonimowych bankrutoholików.

wniosek: przed podpisaniem umowy franczyzowej w galerii handlowej-pamiętaj, że to droga donikąd. Chyba, że na cywilizowanych czyli podobnych zasadach jak pozostali-od obrotu.

 

 

Kuternoga z Opola-poradnik najemcy

Miasto Opole dorobiło się ciekawego fan peaga( https://www.facebook.com/nie.polecam.w.opolu/?fref=ts.)

Taki bat. Na marki i firmy i centra handlowe pod różnym kątem. Nie wykluczone, że inne miasta pójdą śladem Opola. Wg mnie to nieprzebrana ilość informacji na zasadzie co, jak i gdzie. Takie warto nie warto. Kilka cytatów i zdjęć zapożyczonych w kontekście lokalnych centrów handlowych, bo tematów jest więcej. To także bat na pracodawców. Jak w takim razie czytelnicy postrzegają niektórych? Osobiście rozbawił mnie kuternoga z Opola. Ale tak na serio rzecz biorąc. To nie jest zabawne. 

Paulina:
„Ostrzegam wszystkich którzy zastanawiają się nad pracą w Salonie fryzjerskim LovelyLook w CH Turawa Park. Pracowałam tam jakiś czas temu, traktują ludzi jak śmieci, mimo że wyrabiasz najlepsze wyniki. Zapieprz za najniższą krajową. Patrzą tylko żebyś wyciągnął od klientów jak najwięcej pieniędzy. Często nie ma na czym pracować, brak podstawowych potrzebnych fryzjerom produktów do wykonania usługi. Nacisk jest tylko na to ,aby wyrobić plan, nikogo nie interesuje, że pracujesz 3 dni pod rząd po 12h. Dodatkowo spóźniają się z wypłatą.”

Marek:
„Witam, Nie polecam w Opolu salonów sieci Giacomo Conti zarówno w C.H.Karolinka jak i C.H.Solaris. Założeniem sklepu jest kup-zapłać-radź sobie sam kliencie. Zakupiłem garnitur 25 kwietnia, garnitur wymagał drobnych poprawek krawieckich, zasugerowano mi, że te poprawki zostaną zrobione. Obecnie mamy 31 maja i poprzez nieudolne próby krawieckie i 4 wizycie w salonie, stwierdziłem, że to nie ma sensu… różnica między lewą a prawą nogawką w spodniach jest 1cm hehehe a „sfałdy” na marynarce to tak mają być. Zasugerowała mi pani kierownik, że to ja mam dwie inne długości nóg i to ja jestem „inny” i się czepiam, bo każdemu innemu klientowi to pasuje. Ostrzegam… bez względu jak tam będziesz wyglądał zawsze usłyszycie słowa: … „wyglądasz znakomicie” , „idealnie leży”, „super pasuje”, „szyty jak na Pana”. Jeśli chcecie sobie zaoszczędzić nerwów, chodzenia kilka razy na przeróbki krawieckie to omijajcie salony sieci Giacomo Conti oraz bezczelną kierowniczkę, której nic nie interesuje po zapłacie.”

Katarzyna:
„Nie polecam firmy Apart w C.H Karolinka. Powodem jest nie miła obsługa dokładniej dwóch panów. Zostały tam zakupione obrączki (przy zamawianiu wszyscy mili ale przy odbiorze totalne chamstwo!) Obrączki zostały wydane w uszkodzonym pudełku (uważam ze sprzedawca powinien to zauważyć i od razu wymienić) gdy wróciłam do sklepu pan który przyjmował opakowanie nawet nie przeprosił za to niedopatrzenie, zaraz podszedł pan który obraczki wydał i ze zdziwieniem pytał o cochodzi oczywiście w nie miłym tonie. Pudełko zostalo wymienione na byle pierwsze z brzegu, zabrudzone owy pan był na tyle wspaniałomyślny by przetrzeć je swoją ręką… zapytałam czy nie ma w takim samym kolorze jak to które zwracam (pudełko drewniane) gdy jeden pan szukał innego pudełka drugi wrócił do niego z pytaniem „czego ty tam jeszcze szukasz”… skracajac: panowie zachowali sie absolutnie nie profesjonalnie, odpowiadali w nie miły sposób (z opryskliwym tonem!) Jak na taką markę obsługa pozostawia wiele do życzenia. Na pewno to był mój ostatni zakup w tym sklepie, serdecznie ODRADZAM”

Anna:
„Nie polecam korzystania z kanap w holu kina Helios. Są obrzydliwe. Wstyd,że coś takiego serwują swoim klientom!”

kanapy

kanapy2

https://www.facebook.com/nie.polecam.w.opolu/?fref=ts

„Witam. Zdecydowanie nie polecam sklepu „Fimka” w galerii Karolinka. Kupiłam tam kurtkę za 340 zł która popruła się w kilku miejscach już po dwóch miesiącach. Podczas reklamacji okazało się, że są to ich zdaniem uszkodzenia mechaniczne nie podlegające reklamacji”.

Nie polecam Tesco na placu Teatralnym. Rucha swych klientów na niby promocjach. Wystarczy przeważnie odsunąć cenę promocyjną, a pod spodem będzie stara cena przeważnie niższa niż promocyjna. Zjawisko to często występujące w tym Tesco. Pozdrawiam. Maciek”
dowód na zdjeciu wg.Maćka

kanapa3

https://www.facebook.com/nie.polecam.w.opolu/?fref=ts

Adrian napisał:
„Media Markt kpi sobie z klientów. Otrzymaliśmy lodówkę, która….grzeje, tak!. Nie ma możliwości zwrotu i otrzymania innej mimo, że jest oferowana takowa możliwość. Podczas rozmowy z obsługą okazuje się, że klient nie ma żadnych praw i należy czekać na ich łaskę. Po fakcie okazuje się, że nic nie jest gwarantowane a klient zostaje z tym szmelcem sam. Nie polecam zakupów w media!”

Ewa:
„Nie polecam kupowania w Almie falafelów, tfu… TŁUSZCZAFELÓW. Mój chłopak kupił dziś kilka na spróbowanie. Gryząc prawie stracił zęby. Tłuszczafele wyglądały jakby były maczane przez kilka godzin w dużej ilości oleju, do tego twarde jak podeszwa butów z Deichmana. W załączniku zdjęcia 6 okazów nadających się co nawyżej do spuszczenia w kiblu. Pozdrawiam Ewa „

kanapa5

https://www.facebook.com/nie.polecam.w.opolu/?fref=ts

Według autorów tak gh wyglądają od kuchni. Nie wykluczone, że powstaną kolejne miasta na mapie facebooka. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że takie informacje mogą się przydać. Także przed podpisaniem umowy w galerii handlowej, które są toksycznymi miejscami pracy. Nie ma miejsca na ściemę.

Trzeba być czujnym-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

Witam.
Takie artykuły znalazłem w sieci:

http://www.forbes.pl/koniec-zlotej-ery-centrow-handlowych,artykuly,2004 50,1,1.html

http://biznes.pl/magazyny/handel/centra-handlowe-zwiekszaja-powierzchnie/tq2l1j 

Sprzeczne informacje tego samego dnia. Ciekawe, który artykuł jest 
bardziej zmanipulowany ?

Tak się zastanawiam, dlaczego nasze państwo nie pomaga ludziom pracowitym i uczciwym ?

Przykład firmy Centro, która bezkarnie (pewnie przy niewielkiej pomocy szefów galerii handlowych) okradła setki Polaków jest zdumiewający. Nikt nie pomógł, nie kserował dokumentów, nie ostrzegał o fakcie, że spółka była w fatalnej kondycji finansowej. Prawdopodobnie od miesięcy nie płacili czynszów, więc niektórzy wiedzieli, że coś złego się dzieje. 
Gdyby dziecko sędziego tam pracowało, wierzę, że znalazły się sposób na drani.

Ale to wpisuje się w szerszy temat. W Polsce tak naprawdę każdy stara się „wyciulać” każdego. Zawsze trzeba być bardzo czujnym i z reguły nie wierzyć w marketingowe brednie speców od reklamy. Niestety, dotyczy to wszystkich branż.

Bankowcy i przedstawiciele branży ubezpieczeniowej zmuszani planami sprzedaży wciskają karty, kredyty i inne „produkty” wszystkim co się nawiną. Telekomy – wciskają najdroższe plany emerytom (telefony za 200 zł. w umowach na 2 lata po 50 zł./m-c). Mechanicy udający naprawę, często nie wymieniają tego, za co wzięli pieniądze. Komplety patelni, garnków, pościeli, produktów do masażu i innego badziewia sprzedawanych po kilka tysięcy złotych nie robią na nikim wrażenia. Masowo skanowane i 
kserowane są nasze dowody osobiste u lekarzy, bankowców, ubezpieczycieli, u przedstawicieli telekomów. W wypożyczalniach np. nart trzeba zostawić oryginał dowodu w zastaw !!! To jest wyścig.

Kto kogo oszuka szybciej i na większa kasę. Etyka nie ma znaczenia.

Ten cały Polski bajzel funkcjonuje tylko dlatego, że znajdują się kolejni najemcy, franszyzobiorcy, klienci. I to finansują. Ale koniec 
chorych stawek najmu jest bliski. Rynek i konsumenci są już wydrenowani.  Miliony Polaków tkwią w dziwnych umowach 
ubezpieczeniowych, lokacyjnych, kredytach frankowych, dolarowych, dziwnych pożyczkach. Żyją tylko po to by to spłacić.

Miliony Polaków zostały przez system wypchnięte poza nawias społeczny. Ciężko pracują, 

czasem na kilku etatach, by nie wylądować na bruku z powodu nie zapłaconej raty za mieszkanie czy dom. Nic poza niezbędne rzeczy do życia nie kupują. Do kina i knajpy nie chodzą. W teatrze pewnie nigdy nie byli. A jak już, to w okresie szkoły. Czyli dawno.

Wycieczki zagraniczne oglądają w darmowych folderach. Wczasy spędzają na działce u siebie lub u znajomych. I to jest dramat. Widzą to ich dzieci i uznają, że tak ma być. Jak dorosną, to może zapytają: dlaczego tak żyliśmy, choć rodziców nigdy nie było w domu (bo pracowali) ?
Jak zmienić naszą Polską mentalność ?
Może z nami Polakami jest coś nie tak ?

M.
P.S.
Co jakiś czas bywam na krótko poza granicami Polski. To może trudne do uwierzenia, ale coraz więcej produktów w ich sklepach po przeliczeniu na nasze złotówki jest tańsze u nich w porównaniu z naszymi sklepami (!). Byłem w aptece. Produkt po przeliczeniu kosztuje ok 3 zł. u nas w necie 73 zł. plus koszt wysyłki. Dramat. Wiem, że każdy chce zarobić, ale taka skala ? Opakowanie to samo, ten sam producent……

Dziękuję za list. Rozmawianie Polaków o Polakach jest tematem śliskim. Bo ktoś może się poczuć urażony. O ile w wielu kwestiach się z panem zgadzam o tyle proszę pamiętać, że w Katalonii po nie zapłaconej trzeciej racie ludzie tracili mieszkania i domy. I lądowali na bruku. Tysiące ludzi straciło mieszkania i domy. Zajęła się nimi organizacja, której liderka dziś jest burmistrzem Barcelony. To nie jest tylko domena Polaków. Dlaczego Włosi np. trzymają się matek za kiecki jako dorośli faceci? Żyją z nimi wysysając i pieniądze i energię? Są niezaradni? Nie mają m.in. godziwej pracy.

Zaradna jest mafia-zarządza całym wybrzeżem Costa del Sol. Ale nie tylko nim. Włoski Lidl nie miał wyjścia i był obsługiwany przez mafię. Ich firma transportowa obsługiwała Lidla. Zaradności jednak nie można im odmówić przy konsumpcji środków unijnych i podrabianiu ciuchów. Odsyłam do dwóch pozycji „Gomorra” i „Zero, zero,zero” Roberta Saviano. Kopalnia wiedzy. Warto sięgnąć też po „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego”. Dlatego ostrożnie z oceną Polaków jako takich wszystkich. Nie mogę się z tym zgodzić. Przy okazji wyjaśniam kilka kwestii z kwestionariusza osobowego. Padają liczne pytania czy jestem Żydem-nie. Czy jestem po szkoleniach NLP-nie jestem. Czy jestem stuprocentowym Polakiem-nie. Czy byłem w układzie-nie. Czy byłem w mafii-nie. Czy jestem zastraszany- nie. Czy mam obawy-czasami. Czy wiążę nagły i niewyjaśniony zgon mojego ojca z retailem-nie wiem. Czy ktoś za mną stoi?-drzwi.

To o czym pan pisze to nic innego jak piąty sort ludzi. W całości. Jak te banany trzeciej kategorii w marketach czy szmaty premium  w tzw. sieciówkach. W tym też brylują Włosi. Ale ten wątek rozwinę przy innej okazji.

Początek końca-poradnik najemcy

Jestem w trasie. Ktoś dzwoni.

-Chciałbym pogadać.

-Słucham.

-Wie pan kto kupił Maximusa?

-Nie.

-Antoni Ptak.

-I?

-Wprowadza bandyckie zasady. Do końca tego roku najemcy muszą zaakceptować nowe warunki umowy. Czyli na pięć lat. Zakaz spotkań na pasażach i możliwość przerzucania z miejsca na miejsce sklepów dwa razy podczas trwania umowy. Tam jest więcej absurdów w tych umowach. Traktuje ludzi z buta, po chamsku, a słoma mu z butów wystaje. Wszyscy się go boją.

-Dlaczego?

-Płaczą po boksach, ale boją się zjednoczyć i razem walczyć. Są tacy którzy się dogadują. Dostaną kawałek kiełbasy i odchodzą, a reszta się boi. Ja pracuję w Wólce Kosowskiej i tam właścicielem hali jest Chińczyk. Dwa lata temu chciał podnieść czynsze o 40% i zorganizowali się wszyscy. Chińczycy i Wietnamczycy. Była tam awantura i zrobili demonstrację i- właściciel wycofał się z tego. Te nowe warunki są nie do przyjęcia, wielu z nich straci pracę, a jeśli podpiszą to wie pan jak to się skończy? Zbankrutują.

-Niech nie podpisują.

-Ale to są ludzie którzy 20 lat to robią. Niektórzy mają pod pięćdziesiątkę.

-Trzeba się przekwalifikować. Zająć czymś innym. Ma pan jakieś zdjęcia z tego protestu Chińczyków?

-Nie mam.

-To proszę zrobić listę osób które protestują. Podpisaną czytelnie imieniem nazwiskiem. Prześlę ją panu Ptakowi oficjalną drogą. Może to zadziała?

-Spróbuję to zrobić.

-Byłem w Maxiumusie kiedy łapę trzymał na tym syndyk masy upadłościowej. Ludzie nie chcieli się zebrać razem. Każdy miał swój pomysł. Uderzali do Jaworowicz, ale nie podjęła tematu. Gdyby dziś tam było z 50-100 ludzi razem, to nie wykluczone, że interwencyjny program by to zrobił. Ale Ci ludzie muszą chcieć. Nie da się zrobić niczego na siłę. Możemy się włączyć, ale muszą stanąć przed kamerami i zawalczyć. Nie sądzę, aby pan Ptak chciał takiej sytuacji i z pewnością dałoby się z nim dogadać. Nikt nie lubi takich sytuacji. Tym bardziej właściciel. Mogą przecież postawić sprawę, że nie podpiszą tych umów. Wspólnie. Dziś trudno jest o najemców i nie wierzę, żeby pan Ptak tego chciał.

-To ja w takim razie porozmawiam z nimi, spróbuję przekonać, żeby jednak wspólnie chcieli zawalczyć jak Ci Chińczycy i dam znać co dalej.

Po kilku dniach dostałem maila.

Witam Pana,
przed tygodniem rozmawiałem z Panem na temat sytuacji w Maximusie, obecnie – Ptaku. Niestety, kupcy, z którymi rozmawiałem chcą być anonimowi i przy całym narzekaniu na nowego właściciela i kretyńskie umowy do podpisania nikt wychylał się publicznie nie będzie bo z jednej strony się boją a z drugiej liczą na jakiś bliżej nieokreślony cud. Przypomnę, że umowy na starych 
zasadach mają tylko do końca grudnia. Dlatego nie będę ciągnął tego tematu bo dopóki nie będzie jednomyślności wśród tych ludzi dopóty nic u Ptaka się nie wskóra. Pozdrawiam Pana i przepraszam za zawrócenie głowy. Pozdrawiam.”

Dziękuję. Nie ma pan za co przepraszać. Informacji na temat konsekwencji jest sporo. Nikt niczego nie musi. Może zrezygnować. Jest wielu takich, którzy ze strachu nie rezygnują i licząc na cud otwierają kolejne lokale. Ta sytuacja jest okazją do wyjścia.Bez konsekwencji. Gorzej jeśli towar jest na kredyt. 

Pracownicy franczyzowych Biedronek protestowali w Warszawie o godne warunki pracy i -płacy. Mają związki zawodowe i działają razem. Bez związków zawodowych też można. Ale to już zupełnie inny temat. Przestrzegam przed podpisywaniem tego rodzaju umów. To początek-końca.

 

 

 

Puste portfele i sądy-poradnik najemcy

W te wakacje pracownicy firmy Centro zwrócili się do mnie z prośbą o upublicznienie okoliczności w jakich zostali potraktowani. Pracodawca czyli franczyzowa sieć Centro zniknęła. Bez dokumentów, wynagrodzeń i premii. Brak dokumentów uniemożliwia walkę o pieniądze za wykonaną pracę. Wydawało się, że można jednak coś ugrać, bo sytuacja jest nietypowa i nie codziennie z prestiżowych galerii handlowych ucieka firma zostawiając ludzi bez pieniędzy i informacji. Prezes tej firmy w jednym z ostatnich pism tłumaczył, że rozmawia z gh na temat obniżek czynszu. Bezskutecznie. I zniknął.

Pracownicy wciąż walczą o swoje choć ostatnie postanowienia sądu-nie rokują na odzyskanie czegokolwiek. Wniosek o upadłość firmy właśnie został odrzucony przez sąd.

papier3

Jak i roszczenia ludzi.

Pracownicy wspólnie zamierzali odzyskać pieniądze. Nie zgłosili tego na policję dlatego nie można ludzi z zarządu namierzyć. Są nieuchwytni. I sprytni. Oszuści są bezkarni. Okradli tych ludzi.

papier1

„Otrzymany dziś sprzeciw od nakazu zapłaty. …… bez komentarza, wszystko wypłacił pan prezes przecież. .. a ja jestem oszustem, który próbuje wyłudzić pieniądze �� 21 stycznia rozprawa”.

Tak to wygląda od kuchni. Pracownicy się skrzyknęli na „swoim” profilu. Licząc na pieniądze przed Świętami-niestety-mogą o nich zapomnieć. Muszą udowodnić swoją wielbłądność. A prezes franczyzowej sieci-na paczki-będzie miał. A wydawało się, że będzie je dostawał do Rawicza. Tam jest jego i jemu podobnych-miejsce. I życzenia dla centrów handlowych- za to, że tak spektakularnie pomogły wyjść tej sieci-na swoje.

https://www.facebook.com/Poszkodowani-Pracownicy-Centro-435317143337822/?fref=ts