Zgnojenie-poradnik najemcy

Jedną z nieujętych w umowach kwestii jest fakt braku partnerstwa. W tym biznesie nie oczekuj, że gh traktuje najemcę jak partnera. Nie tu. Przed podpisaniem-owszem- akwizytorzy jeżdżą z ofertą i zachęcają do otwarcia lokalu i zachęcają, abyś podpisał umowę. O ile wyspy dają perspektywę zarabiania o tyle lokale-nie. Po podpisaniu umowy jesteś gnojony. Tego żaden paragraf nie ujmuje.

Gnojenie to ignorowanie pism, gnojenie to naciąganie na koszty, gnojnie to jaśniepańskie podejście, gnojenie to szukanie frajera na wyposażenie lokalu. Gnojnie to poczucie wyższości. Gnojnie to zastraszanie. Gnojenie to świadome wprowadzanie w błąd. Gnojnie to odcinanie prądu, szantażowanie. Gnojnie to wyciskanie przedłużania umów. Gnojnie to buta, arogancja i poczucie nietykalności. Gnojnie to wciskanie, że „tylko pan/i mają zadłużenie”.

Analiza ze strony prawnika umowy zakończyła się lakonicznym stwierdzeniem że „ to jest umowa jednostronna”. To za mało. Mecenas czy radca nie jest wróżką. Ale wiedza teoretycznie to jego domena. O skutkach. I konsekwencjach. Analiza umowy jest niezbędna, ale nie zmienia faktu, że o gnojeniu nie ma tam mowy. Nakładanie kar nie jest zgodne z polskim prawem. Czy mecenas to wychwycił? Nie. I wielu innych wątków. I powstaje pytanie po co analizuje jak nie wie i wystawia fv?

Należy ją uzupełnić. Fakt traktowania ludzi jak bydło nie jest czymś nowym. Łapówkarski skandal w centrach handlowych jest wierzchołkiem góry lodowej. Ktoś wziął, ktoś nie dał. Cicho. W pachnących pasażach usłanych lampionami handlowego blasku. I nagle. Wow.

I żeby była jasność. Najemcy to też nie są święte krowy. Nie o noszenie na rękach tu chodzi. Nie spotkałem najemcy, który powiedziałby, że nie popełnił błędów. Że nie żałuje. Otwieranie sklepu za sklepem, zachłyśnięcie się i wiara w to, że to działa-zadziałała.

I coraz częściej słyszę i czytam, że ludzie czytają te umowy, oddają do kancelarii prawnych i…nie podpisują. Nie ma miesiąca żeby ktoś się nie odezwał-głównie na facebooku.

Jeżeli ktoś nie potrafi zrozumieć elementarnego przesłania to też jestem w stanie to zrozumieć. Bo to jest mniej więcej tak jak wygrać z rakiem. Ten może coś na ten temat powiedzieć kto z rakiem wygrał. Choć trudno stwierdzić czy wygrał czy to choroba się wycofała. O zajęciu komorniczym mieszkania może się wypowiedzieć ten komu je zajęto. O nieprzespanych nocach przy niepełnosprawnym czy sprawnym dziecku może mówić ten kto przy nim nie śpi. Z całym szacunkiem do pluralizmu. I nie oczekuję tu pełnej zgody. To nie jest Avatar. Każdy medal ma dwie strony. Warto jednak go przygryźć i sprawdzić  u specjalisty- z jakiego kruszcu.

Polecam materiał celem przybliżenia na czym też może  polegać  zgnojenie.

http://natemat.pl/169115,to-nie-jest-kraj-dla-pomyslowych-ludzi-jak-wielki-biznes-zgnoil-paluszkowego-biznesmena

W Polsce ma powstać jeszcze około 100 galerii handlowych. 

P.S. Idą ważne zmiany. 

http://biznes.onet.pl/praca/bedzie-trudniej-zatrudniac-na-czarno/zzqlt8

 

 

O ryzyku w biznesie-poradnik najemcy

Taki dostałem list.Krótki.

„Ostatnio zauważyłem, że idziesz mocno w populizm. To jest smutne.

Czym innym jest walka z Goliatem, który interpretuje dane o frekwencji wg własnego interesu, a czym innym rżnięcie głupa. W tym pierwszym powinno pomagać państwo (sprawnie działający UOKiK, sądy), natomiast rżnięcie głupa nie powinno stanowić skutecznej linii obrony przed konsekwencjami własnej lekkomyślności (franczyzobiorcy, retailowi recydywiści).

Czytam bloga już dłuższy czas i czasem mam wrażenie, że to sprytna próba rozgrzeszenia tych ludzi. Gdzie ryzyko biznesowe? Gdzie intuicja biznesowa? Retail to zło, ale porażka tych ludzi to sukces innych. Również mój. Tak działa ten świat.

Mem z Ryśkiem to poziom Onetu. Niestety.
G

Cześć. Mem z Ryśkiem to podprowadzenie pod politykę. Niestety. W piątek zadzwonił poseł PiSu Adam Abramowicz. Sam z siebie. Pojechał do Gemini zobaczyć to cudo „nad Białką”. Spotkał się z „moim” człowiekiem. Zaprosił do sejmu na spotkanie. Chce coś zrobić z umowami. W środę lub czwartek mamy się spotkać, a potem sprawa trafi do podkomisji gospodarki. I przypuszczam, że Adam Ambramowicz to popchnie, bo wywodzi się z biznesu i wie już w czym rzecz. Mamy 3 punkty do wprowadzenia. Nic więcej.

Dziś przyjaciele przestają nimi być, kłótnie w rodzinie, zrywane znajomości. Tym dziś kończy się wiele dyskusji o polityce. Muszę przeskoczyć samego siebie, bo klimat do jakiego PiS doprowadził, a w zasadzie sposób w jaki to zrobił jest nieakceptowalny. Inną sprawą jest populizm o którym mówisz. Moim zdaniem Petru jest jego logiem, a KOD wyraża gniew społeczny, który został ubrany w organizację.

 

Przecież wiemy, że wiele biznesowych decyzji zostało podjętych pochopnie-bez przemyślenia. Inaczej-bezmyślnie. Vide-ja. I tysiące innych bezmyślnych. Problem leży też w tym, że z rozmów i ludzi poznanych wynika, że nie było człowieka który by znał się na tym biznesie. Jakimkolwiek. Portale franczyzowo-retailowe jadą w jedną stronę. Dlatego moim zdaniem niesprawiedliwa jest Twoja ocena-ale masz do niej prawo.

 

Czy sprytna czy nie? Słyszę, że dobrze, że należało to opisać, że tak jest, że nie potrafią teraz z tego wyjść. Nie piszę o tym. Nie cytuję zachwytów nad książką, bo jak sam zauważyłeś-nie powala. I mam brutalną świadomość tego. Nie znam jednak nikogo kto zrobił to lepiej.

 

Dlatego Grzegorz z tych peanów na wstępie jakiś listów czy rozmów-wycinam to-po prostu. Bo to nie jest tak. Sama świadomość tego, że „nie jestem nieudacznikiem” dla innych tym ludziom pomaga. Mnie pomogła zrozumieć.

 

Dziś pani Halina w Bielsku ma 16 euro czynszu. Ja miałem 35. I mnie zniszczyli. Dało się obniżyć? Dało. Czy ona dziś zarabia? Nie. Pomimo, że wyszkoliła ok. setki mistrzów Polski w różnych konkursach. Dlaczego ona dziś nie jest w stanie zrobić takich obrotów jak „ja” robiłem? Bo rynek klęczy, a ludzie nie mają pieniędzy tyle ile mieli. Czy mam cichą satysfakcję? Mam.

 

Zadyma w Gemini doprowadziła do zmian w kilku przypadkach i nagle Bogowie retailu po 6,5 roku(!) schodzą z kwoty 47 euro do 20 euro za metr i chłopak nie tylko się nie zadłuża, ale i zarabia. Dało się? Dziesiątki próśb, pism, lata całe. Dało się? W moim przypadku i wielu innych się nie dało? Nie dało?

 

Z innej beczki.

 

Czy zakładając firmę na Dominikanie podejmowałem ryzyko? Tak. Czy straciłem kasę? Tak. Czy mam pretensje do świata. Nie. Czy mam pretensje, że ratując sytuację otwarłem 3 sklepiki z odzieżą dziecięcą i wychodziły na zero? Nie. Czy zarabiałem na sklepie internetowym na allegro? Tak. Czy byłem przygotowany do tego finansowo? Nie. Zamknąłem go, bo wychodził po 2 latach na zero, koszty rosły i nie miałem kasy na zatowarowanie. Czy mam pretensje? Nie. Bo na tym polega ryzyko. Na tym, że nie wiesz. Ale masz zrobić wszystko, żeby zarabiać. W retailu możesz do tego dojść i wylecisz na bruk, bo tak to ktoś wymyślił. I to też jest ryzyko. Inny jego rodzaj. 

 

Tak, powiem Ci otwarcie. Otwarłem ludziom oczy. I jeśli napiszę, że z Twoim udziałem to stwierdzisz, że to populizm. Dlatego uznaj, że tego nie ma.

 

Opublikowanie mema to ryzyko, że natemat się obrazi, że Wprost ma inne zdanie, że ktoś by coś napisał, a nie napisze. To byłoby działanie populistyczne, bo przecież Petru wyrasta na przyszłego premiera. Więc to nie jest „na fali”. Bo wybacz, ale nie pójdę z falą w nurcie z KOD-em. Zaprosił mnie znajomy na manifestację. Nagle okazało się, że mamy dziesiątki tysięcy dziennikarzy którzy wiedzą jak być powinno. A ludzie nie mają pojęcia jak jest w środku. Pracowałem dla publicznego radia, prywatnego, sam byłem naczelnym. Nie potrafię tego słuchać bez politycznych emocji, których nie wylewam na blogu. Spotkałem Jacka Tacika (TVP)-zdolny, świetny reporter, apolityczny. I mu podziękowali. Szkoda. Błąd. Długo mógłbym na ten temat pisać podając wiele przykładów. Piszą o tym jednak inne portale i publicyści. Polityczni blogerzy.

 

I jeszcze jedno. W umowach jest zapis, że w ramach części wspólnych ujęte są też podatki. Czyli jeśli pójdą w górę czy zostaną nałożone to zapłaci za to mały najemca. I to jest problem. I ja się z tym nie zgadzam. Nie ma to jednak znaczenia. Ma znaczenie dla tego kto myśli o biznesie w retailu. Bo dziś propozycje są takie, a za rok mogą być inne. To też jest nowe ryzyko. I pójdę na spotkanie z PiS-em. Jak sądzę-to dopiero będzie populizm w odbiorze. Jeśli jednak wprowadzą ograniczenia to szacun dla PiS-u. Mało tego. Jak znam życie znajdą się i tacy którzy uznają, że oto pojawił się lans. Nie rozumiejąc, że jak ktoś wypadł z balkonu z 6 piętra i przeżył, to nie jest to powód do dumy.

 

Milionowe długi sieci-poradnik najemcy

Do obowiązków firm zarządzających należy szybkie i sprawne zaklejenie po danym bankrucie witryny lub po kimś kto uciekł w nocy ze sklepu. Jeśli witryny są nieopróżnione czy nie zakryte- to jest to błąd w sztuce zarządzania budynkiem. Tego nie powinno być widać. Dlatego też wystawiane są np. w Rzeszowie skrzydła aniołków, w innym miejscu wyposażenie kawiarenki, jeszcze w innym imitacja plaży. Chodzi o to żeby ładnie wyglądało.

Tymczasem do dziś sieć sklepów centro straszy pozostałościami w niektórych witrynach. Zarządy tego nie sprzątają, nie ma też wyklejeń. I nie wiadomo czy ma to być ozdobą czy przyciągać do witryn czy jest jeszcze inny powód dla którego manekiny stoją w miejscach w których stały.

c

Ludzie jednak tam zatrudnieni –manekinami nie są. Choć zarząd franczyzowej spółki okradł pracowników i sprawa wciąż się ciągnie to na jaw wychodzą nowe szczegóły publikowane przez poszkodowaną społeczność. Jedyny majątek spółki to stara osobówka.

c2

Okazuje się, że spółka ma wielomilionowe długi wobec nie tylko pracowników, ale innych podmiotów czyli galerii handlowych. Galerie wykończyły sieć, a ta wykorzystała niezapłaconą siłę roboczą w postaci ludzi. Bez papierów. Bez wypłat. Bez świadectw pracy i PIT-ów.

c3

Pracownicy wciąż szukają sposobu na odzyskanie pieniędzy i uzyskanie papierów.

Od jednej z poszkodowanych: „Witam, piszę z małą- wielką prośbą, a mianowicie chodzi mi o informacje nt. tego które sklepy zostały zamknięte jako pierwsze i którzy pracownicy otrzymali wypowiedzenia na początku czerwca i ich stosunek pracy zakończył się jeszcze w czerwcu. Są to informacje mi niezbędne do Sądu do dokumentacji, ponieważ firma w związku z faktem iż tylko odpowiedziała na mój pozew i nie pojawiła się na rozprawie została wezwana do udostępnienia tych danych przed sądem, ale znając życie oczywiście ich nie udostępnią. Ogólnie sprawa odroczona ze względu na brak dokumentacji.”

https://www.facebook.com/Poszkodowani-Pracownicy-Centro-435317143337822/?fref=ts

Jak na kilkadziesiąt sklepów i setki zatrudnionych pracowników to te trzy miliony złotych należności nie powala.Biorąc pod uwagę jednoosobowe firmy, które mają milion czy dwa miliony długu w kilka lat prowadzenia „biznesu” w gh faktycznie nie szokuje. Zestawienie aktywa-pasywa daje wiele do myślenia.

Bulwersuje potraktowanie pracowników i  to, że pomimo próśb, rozmów i spotkań sieć została wykończona przez galerie handlowe. Przez wysokość czynszów i niechęć do ich obniżenia. To był powód. Skandaliczne rozstanie się z ludźmi i zostawienie ich bez wynagrodzeń jest przykładem sposobu zarządzania w systemie retail. Tu jesteś manekinem. Nie człowiekiem.Warto o tym wiedzieć przed podpisaniem umowy jak i w jej trakcie. Nieposprzątane witryny wyglądające jak działający sklep, aniołki, skrzydełka czy plaże-mogą być i są dla oka-mylące.

 

 

 

 

 

 

Ekogaleria w Mysłowicach-poradnik najemcy

Taki dostałem link.

„Witam.
Jest ciąg dalszy sprawy skażonej ziemi przy budowie galerii handlowej w Mysłowicach. I jest to skandal, kolejny „wał” przy budowie następnej galerii handlowej:

http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,19422886,myslowice-ziemia-z-centrum-handlowego-jednak-skazona-metalami.html

Cytat:
„Na budowie centrum handlowego, które ma stanąć przy ul. Obrzeżnej i Katowickiej w Mysłowicach, trwają prace ziemne. Od kilku tygodni ziemia jest wywożona z placu budowy. O tym, że może być skażona, zaalarmował właściciel firmy Kopalnia Piasku „Jęzor”, która wywoziła ziemię. Sprawa wyszła właściwie przez przypadek, kiedy znalazł się kupiec, który chciał wykorzystać ziemię do rekultywacji innego terenu. Żeby tak się stało, musiał najpierw wykonać badania ziemi. Wynikało z nich, że w niektórych przypadkach zawartość metali ciężkich, m.in. cynku i ołowiu, jest przekroczona nawet tysiąckrotnie.

– To trujący odpad, a unieszkodliwienie takiej ilości ziemi może kosztować nawet 40 mln zł – alarmował Bolesław Adamczyk, właściciel Kopalni Piasku „Jęzor”. Kiedy nie zgodził się, żeby kolejne transporty ziemi trafiały na działkę należącą do jego firmy, ziemię zgodziło się przyjąć Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Jest wykorzystywana do niwelacji terenu przy ul. Bończyka.”

Czyli, wszyscy zainteresowani wiedzą, że wywożona ziemia jest poważnie skażona. Ale przy biernej postawie urzędników, prywatny inwestor zwozi trujące odpady na miejską działkę. Jak Pan myśli, kto zapłaci za utylizację tego trującego gówna ? Postawa urzędników to niebywały SKANDAL. Może radnym i urzędnikom w Katowicach trzeba przywieźć po kilka wywrotek ziemi na ich własne posesje ?

Czy policja lub prokuratura ustali w jaki sposób poprzednie „badania” nie wykazały żadnych nieprawidłowości ?
A co na to Arkadiusz Hołda, właściciel firmy HOLDIMEX, która buduje to centrum ? Może rozmowa z prokuratorem „w sprawie” pomoże panu zrozumieć kwestie zanieczyszczenia środowiska ?

Pozdrawiam
M.
P.S.
Nowa polityczna miotła chyba jest niezbędna…. Na bezradnych urzędników. I niektórych „inwestorów”.

Panie Marku. Galeria w Mysłowicach nikomu nie jest potrzebna. Inwestorowi jest potrzebna. Nie najemcom. Śląsk jest naszpikowany pustoszejącymi galeriami handlowymi.

 

Mr Hamburger zmienia strategię-poradnik najemcy

Wydaje się że temat gh jest powszechnie znany. Wyeksploatowany. A tak nie jest. Kiedyś news żył jeden dzień, dziś żyje czasami godzinę. W masie informacji polityczno-gospodarczych temat retailu umyka z prostego powodu. Nie był, nie jest i nie będzie tematem pierwszej potrzeby. Jeżeli chwieje się poczucie bezpieczeństwa w Europie, jeżeli coraz częściej przebija się świadomość zagrożenia wojną, pikują giełdy, kursy franka czy euro skaczą jak chcą-to moim zdaniem to są poważniejsze tematy niż system retail choć kurs euro dobija najemców nie tylko w gh ale i w nowoczesnych biurowcach.

I biorąc pod uwagę tempo życia, to komu by się chciało dogłębnie coś sprawdzać? Kiedyś też nie było jak, ani gdzie. Dedykowane portale żyją z retailu, z sieciowych reklamodawców czy kolejnych wymyślnych franczyz. A jadą na tym samym patencie od lat. Ten temat był i będzie niszowym, ale wiem też, że ruszenie go tutaj- przyczynia się do niepodpisywania umów przez ludzi i podnosi świadomość. Dzieje się tak w dużej mierze dlatego, że wklejenie gdzieś linka czy podanie dalej o które prosiłem działa. I to jest wkład czytelników. Wysyłanie zdjęć czy pisanie swoich spostrzeżeń to też jest fatyga kogoś. Dlatego mam do tego dystans. Niczego nie „załatwiam” w mediach. -Jak to załatwiłeś w tym Wprost?-ktoś pyta. Jakby…mu było żal…takie odniosłem wrażenie. Można odwrócić role.

 -Musisz stać się osobą publiczną na fejsie-to kolejna rada.

„Obrotowy w Mc Donalds” wg mnie jest optymalne, a nie osoba publiczna. Publiczny jest szalet lub dom-oczywiście wg mnie. I publicznie – napiszę, że zmieniła swoją franczyzową strategię firma Mr Hamburger.

Szukają nowych lokalizacji, nowych partnerów. Jak sami mówią-„wyrośli z procesów, jak nie idzie to się rozstajemy”. I to jest fajne. I takie podejście można polecić. A parafrazując „jak blog przestanie być czytany, to się rozstajemy”. Na razie jednak trwa.  Niektórzy wykazują zdziwienie jak można wywlekać te sprawy na światło dzienne? Normalnie. Bez znieczulenia. Kiedy bankrutują start upy w Stanach to nie ma tajemnic. Inwestorzy tracą kasę  i o tym się mówi po to, żeby w przyszłości nie tracili. Logiczne. Tymczasem w Polsce z każdego kąta wyskakuje kolejny start up i następnych setki. O nieudanych -cisza. O stratach finansowych-też. Schizofreniczna mentalność dwóch światów. Biznesowa hipokryzja. W tym miejscu nie polecam gazetki w nazwie z Puls. Nie wiele ma wspólnego z realiami rynku. Dziękuje bobeshowi, że się odezwał. Szkoda, że nie mogę opublikować tego o czym napisał. Cóż. Jedyny plus to fakt, że niektóre koncepty w Polsce to jawny i ewidentny sieciowy wał. Który zostanie w mailowej skrzynce.

Zapraszam do kontaktu na maila: oson@vp.pl

 

Galeria+franczyza=problem-poradnik najemcy

Nie chcę wchodzić pomiędzy franczyzodawcę i biorcę. Z jednego powodu. Nie znam szczegółów, a z reguły każda ze stron ma swoje argumenty dotyczące współpracy. Franczyzodawca jest tak profesjonalny w swoich prospektach i wiedzy, że trudno przyjąć, że coś z jego konceptem jest nie tak. To biorca z automatu jest „nie tak”. I pewnie się zdarza, że faktycznie coś nie gra, albo ktoś.W drugą stronę to jednak nie działa. Know how mylić się nie może. 

Publikuję fragmenty korespondencji wewnętrznej pomiędzy kobietą, która chce zamknąć sklep w galerii handlowej i decydentem-franczyzodawcą. Kobieta prosi o możliwość wyjścia. Miała dwa sklepy-jeden w pasażu drugi w galerii (jeszcze otwarty). Choć różnic tutaj nie ma-galeria czy pasaż działają na tych samych zasadach. Imiona i miasta zmienione.

„Niestety nie mogę zgodzić się na wcześniejsze zamknięcie sklepu w Galerii w Katowicach. Głównym powodem jest ilość kolekcji wiosenno-letniej zamówionej i wyprodukowanej  dla  twojego sklepu.

Część została już kilka tygodni temu dostarczona, kolejna partia wyjechała  dzisiaj, następne partie dotrą do sklepu  po Nowym Roku.
To jest razem kilka tysięcy sztuk. Dwa miesiące temu byłaby taka opcja, teraz niestety jest za późno. Adam”.

„Witam,

Adam proszę nie rób mi tego, zwłaszcza po 15 latach współpracy. Przed chwilą skończyłam batalię z Pasażem, wiesz że nie było łatwo, a i z waszej strony na szczególną pomoc nie mogłam liczyć. Jestem urodzoną optymistką, rzadko narzekam, nie marudzę i zawsze staram szukać pozytywów. Radziłam sobie z Katowicami dłuuuugo sama, kilka razy prosiłam, proponowałam, że odstąpię sklep, na początku chciałam odstępne, potem prosiłam, weźcie jako swój nie chcąc nic w zamian. 

Wasze rozmowy z Galerią przedłużały się rok – spełzły na niczym – trudno, ale ja przez ten ostatni rok straciłam najwięcej pieniędzy – bo od ponad roku sklep przynosi wyłącznie stratę, a Galeria mogła już spokojnie kogoś znaleźć na moje miejsce.

 

Teraz kiedy Galeria wypowiada mi umowę w trybie pilnym ze względu na zadłużenie przekraczające wartość kaucji i proponuje porozumienie (znaczy nie narzuca kary), Ty na siłę chcesz „reanimować umarłego?”

 

Adam, zrozumiałabym Twoją decyzję gdybyśmy zamykali sklep pół roku przed końcem umowy, rok… ale to dla Ciebie tylko 3 miesiące, a dla mnie, aż 3 najtrudniejsze miesiące handlowe w roku – przecież wiesz…

Kolekcji wiosennej jest baaardzo mało, wiesz że nie sprzedaje się w styczniu i lutym, bo ludzie chodzą za wyprzedażami. Nie mogę uwierzyć że zamówiliście kilka tysięcy sztuk do Katowic – po co? przecież wiesz, że w najlepszym miesiącu grudniu sprzedaliśmy TYLKO 3000 sztuk. Przewiduję, że skoro grudniowa prowizja wyniosła tylko 11 tys. to w styczniu, lutym z prowizji nie stać mnie będzie nawet na wynagrodzenia pracowników!

Liczę że zmienisz zdanie i jako wieloletni partnerzy rozstaniemy się na koniec stycznia. Towar, który zamówiliście, przecież macie gdzie wstawić, jestem jednym ze 100 sklepów.

Swoją drogą w ostatnim czasie nie bez powodu z 200 sklepów została tylko połowa – to też coś znaczy! Nie mam u Was żadnego zadłużenia, ani za meble ani za cokolwiek… jestem z Wami jako jedynymi na zero. Dlaczego chcesz mi utrudnić? Nie chcę znów sądów, prawników, szargania opinią firmy- po co?

W Pasażu sytuacja była identyczna pamiętasz też styczeń, też zadłużenie, też rozwiązanie w trybie pilnym – nie było problemu. 

 

Zrozum proszę nie mam wyjścia, od 1 lutego nie mam lokalu w którym mogę działać. 

 

Nowy Rok i tak będzie dla mnie trudny, zamykam działalność i biorę rozwód (moja sytuacja finansowa zmieniła moje/nasze życie w piekło), jestem psychicznie wyczerpana, mam depresję i jestem chodzącym nieszczęściem.

Liczę, że nie dołożysz mi tego ostatniego kamyka do plecaka, uwierz jest już baaardzo ciężki. Nie wiele potrzeba by już po prostu nie wstać, jeśli wiesz co mam na myśli.”

 

Tyle z tej korespondencji. Galeria+franczyza=problem. Dziś. Sytuacja o tyle ważna, że z jednej strony kobieta ma szczęście i możliwość wyjścia z gh, a z drugiej dawca się na to nie zgadza. W końcu sprzedanie na siłę kolanem 3000 sztuk czegoś tam to konkretne pieniądze. Nie byłoby problemu z zamknięciem gdyby na drogę kobieta zapłaciła za te trzy tysiące sztuk czegoś tam i upchała w garażu. Nie ma znaczenia czy współpraca trwa tyle czy tyle lat.

Zamawianie na siłę i zobowiązanie się do zamówień jest niebezpieczne. I w niektórych przypadkach standardowe. Przez lata ten system w niektórych przypadkach się sprawdzał. Dziś pojawiają się nowe marki, które stosują już inne zasady. Cywilizowane. Obu stronom zależy na tym, aby rozejść się bez spięcia. Sugeruję nie podpisywanie żadnych umów, z żadnym dawcą w galeriach handlowych w systemie retail.

Nie publikuję celowo marki o którą chodzi, bo sprawa się jeszcze toczy. Warto zwrócić uwagę, że system działa podobnie i na grudniowe obroty. Marka jest lubiana w Polsce przez panie czyli teoretycznie towar powinien się sprzedać na tyle, żeby połatać dziury. Dodam, że to galeria na oko „ruchliwa”. Na zewnątrz wygląda świetnie.

wniosek: przed podpisaniem umowy franczyzowej w galerii handlowej zobacz jak ta współpraca może wyglądać. W folderach reklamowych-tego nie znajdziesz.

 

„Opłaty marketingowe” do 5 lat więzienia-poradnik najemcy

Tajemnicą poliszynela jest, że w zamian za lokalizację od zainteresowanego najemcy w niektórych budynkach oczekiwano łapówek. Co do zasady konstrukcja umów pozwala na usunięcie najemcy pod różnymi pretekstami i wprowadzenie kolejnego. Aby mógł wejść kolejny należało usunąć poprzednika. Ale żeby dyrektor to zrobił musiał mieć motywację czyli łapówkę. Mały najemca nie podskoczył i z reguły albo się godził zapłacić prowizję, albo nie. Z reguły transakcja odbywała się bezszelestnie. Tymczasem nie udało się wyciszyć działalności grupy przestępczej która w zamian za eksponowanie towarów przyjmowała łapówki. Zarzutami objęto 29 osób. 13 do tej pory skazano prawomocnymi wyrokami sądów.

Bohaterami tej afery są menedżerowie Kauflandu, Carrefoura, Reala i Makro Cash and Carry. Jeden z pracowników Kauflandu przyjął ponad 4 miliony złotych łapówek. Korzystał też z „użyczenia” Nissana Patrola i Subaru Forestera.

Do Sądu we Wrocławiu wpłynął 14 akt oskarżenia w tej sprawie prowadzoną przez Prokuraturę Apelacyjną i wydział do walki z korupcją komendy policji we Wrocławiu.

„Za co dawano i brano łapówki? Na przykład za to, żeby towary konkretnego producenta trafiły na półki konkretnej sieci handlowej. Płacono też za odpowiednie wyeksponowanie towaru, ewentualnie za rozszerzenie dostaw do sieci o nowe produkty. Towary trafiały na sklepowe półki – jak czytamy w akcie oskarżenia – „niezależnie od jakości ofert konkurencyjnych”. Jak to działało w praktyce? Bywało, ze producent nie mógł dostać się do sieci handlowej ze swoją ofertą. Wtedy pojawiał się pośrednik z informacją, że wszystko się da załatwić, tylko trzeba dać łapówkę. I nagle się okazywało, że nieodstępna dla dostawcy sieć podpisywała umowę. Łapówkę zaś kamuflowano pod pretekstem umów na przykład na usługi marketingowe. Wśród 49 firm, które korzystać miały na działalności nieuczciwych menedżerów prokuratura wymienia m.in. producenta alkoholi Sobieski, wody mineralnej Ustronianka, napojów „Zbyszko”, napoju energetycznego Red Bull.

Wymienia też firmę Niemiroff Polska, która była dystrybutorem wódek tego producenta. Są też m.in. firmy piwowarskie Van Pur i Royal Unibrew Polska. Oprócz przedstawiciela Kauflandu zarzuty przyjmowania łapówek postawiono m.in. osobom pełniącym funkcje kierownicze w sieci Carrefour Polska. Przedstawiciel sieci Makro Cash and Carry został oskarżony o przyjmowanie łapówek od producentów napojów energetycznych i deserów. Łącznie przeszło 370 tysięcy złotych, Pracowników Reala oskarżono o łapówki od tych samych dwóch dostawców. Łącznie przeszło 240 tys. złotych. Na ławie oskarżonych zasiądą też przedstawiciele łapówkodawców i pośredników. Za biznesową korupcję oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej grozić może do pięciu lat więzienia”. 

Czytaj więcej: http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/9262374,to-te-towary-eksponowano-w-sklepach-lepiej-za-lapowki,id,t.html

Uszczegółowioną analizę można też znaleźć tutaj.

 http://www.dlahandlu.pl/handel-wielkopowierzchniowy/wiadomosci/sledztwo-w-sprawie-lapowek-obejmuje-wiekszosc-ogolnopolskich-sieci-handlowych,48706.html

A spowiedź handlowca tutaj.

„Przy normalnych zarobkach rzędu 10 tys. miesięcznie w pewnym momencie przeraziłem się, że nie będę mógł ukryć kilkuset tysięcy dodatkowego dochodu. Kupiłem mieszkanie na wynajem i apartament nad morzem”.

http://natemat.pl/168887,spowiedz-handlowca-duzego-sklepu-bez-lapowki-towar-nie-wejdzie-na-polki

Należy pamiętać, że mechanizm był już opisywany tutaj. Bez podawania nazwisk ludzi, którzy zbudowali mit niedostępności do danego budynku. Dlatego nie warto wchodzić z biznesem do gh. Możesz go stracić „nie wiedząc” dlaczego. Przestrzegam przed patologią. I stratą czasu. Jeśli ktoś proponuje, że coś „załatwi” bo inaczej się nie da sugeruję dwa rozwiązania-wycofanie się z tego (zarzuty można postawić jednej i drugiej stronie) lub zorganizowanie wręczenia łapówki kontrolowanej.

Insekty biznesu-poradnik najemcy

Retailerom sugeruję skonstruowanie katalogu nieudacznika. Aby jednak nie wyręczać „januszy biznesu” dziś o tym, że najemcy czy franczyzobiorcy  „nie dbają o biznes”, albo, „że ich nie ma”. I dlatego-biznes nie idzie. Najdelikatniejsze określenie jakie przychodzi do głowy, a jednocześnie w sposób wyrazisty oddaje tego rodzaju argumentację to –odrealnieni durnie.

Nie wiedzą co to jest pieniądz, skąd się bierze i na czym polega biznes.

Czyli inaczej mówiąc z wielu rozmów z ludźmi wynika, że ich nie ma-bo ratują sytuację w innym miejscu pracy. Wiem o czym piszę.

Niektórzy mają połówki etatu, inni cały etat. Bo zarabiają w ten sposób na życie lub/i pracują w drugiej firmie.

Czyli zarabiają na: jedzenie, ubrania dla dzieci, buty na zimę- i tego rodzaju podstawowe potrzeby tak zwane życiowe. Przy abstrakcyjnych wymyślonych reitingowo indexowych czynszach-Ci ludzie nie mają innego wyjścia.

Abstrahuję od tych, którzy siedzą w boksach po 12/h bo na pracownika ich nie stać. Ci, są praktycznie na prostej drodze do psychiatry.

Rzekomi fachowcy i specjaliści uważają jednak, że nieobecność właściciela oznacza, że ma to głęboko w przysłowiowej dupie.

To jednak jedno z wielu  retailowo-prawniczo-franczyzowych bzdur i mitów. „Argumentów”. Najemcy są jak zwierzęta zaszczuci w klatkach nazywanych boksami. Rozumiem kancelarie prawne obsługujące, bo pieniądz nie śmierdzi. Nowa gałąź się rozwinęła. Niemniej jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że specjaliści od rozwodów mają podstawowy problem-czytania ze zrozumieniem.

Ten prawniczy bełkot jest nie tylko rozbrajający, ale i komiczny w swoim prostactwie myślenia. Dlatego przed podpisaniem umowy w obozie handlowym sugeruję dogłębną analizę historii danej kancelarii prawnej. I sugeruję nie sugerowanie się „powagą” angielskobrzmiących. Pokazali swoją skuteczność w obronie jedynie słusznej sprawy nazywanej system retail.

Czytając na temat franczyzy, galerii handlowych i całej tej otoczki trudno oprzeć się wrażeniu, że niektórym ktoś wyprał mózgi. Dlatego też należy te mity obalić. Zdeptać. Jak insekty. W jednej z dzisiejszych rozmów pojawił się problem spłaty długów i odrealnionego czynszu plus tzw. „trzynastka”. To jest dodatkowa fv za tzw. części wspólne. Nagroda. Za cały rok.

Dziewczyna miała nie obciążone mieszkanie. Zaciągnęła kredyt na spłatę długu wobec gh. Błąd. Ma jednoosobową działalność. Też błąd. Ale mimo wszystko spróbujemy jej pomóc. Po bandzie. Wyciągnąć z tego bagna. Kilka razy-się udało.

Kółka wzajemnej gębokracji-poradnik najemcy

Takie dostałem linki.

„Witam,

Chyba ludzie pracujący w gazecie wyborczej w Kielcach mają jakieś profity za artykuły o galerii echo bo co rusz bardzo pochlebne artykuły o niej piszą. Pomęczę ich trochę moimi komentarzami 🙂 

http://kielce.wyborcza.pl/kielce/1,47262,19480123,galeria-echo-nominowana-w-konkursie-property-design-awards.html

Pozdro,

Piotr

WITAM.
Taki znalazłem artykuł:
http://www.bhp.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=115&theme=Printer

Dorośli ludzie, przedsiębiorcy a tacy FRAJERZY. Można zająć się tematem i ostrzec innych wykonawców i podwykonawców przy budowie innych gh, że żaden zakres prac budowlanych nie może być uzgadniany „na gębę”. Szkoda mi tych ludzi i ich rodzin, finansowych bankrutów. Dlaczego podpisali tak niekorzystne dla siebie umowy ? Bo chcieli mieć „przerób”?

M.

Odpowiadając posłużę się grafiką z facebooka, która przypadła wielu do gustu. To w kontekście konkursów architektonicznych i nagród.

„Dziś otworzyłem pierwszy w Polsce, jakże potrzebny, zakład karny dla architektów”.

a

To grafika z fanpeaga „Aleksander Łukaszenko o Polsce. Autor ze swadą i jedyny w swoim rodzaju sposób punktuje architektoniczne absurdy. Konkursy na „najpiękniejszą w klasie bez dwóch zdań” to element zabawy retailowej sekty.

Co do zadymy z wypłacaniem wynagrodzeń na budowach nie wypowiem się. Nie znam tej sprawy. Wyborcza bez pardonu opisywała retailową rzeczywistość i takie teksty zamieszczają też inne gazety, bo konkurs to konkurs. Nie ma związku z tym-co dzieje się w środku.

Dziękuję za linki i rozpropagowanie materiału we Wprost. W przyszłym tygodniu zeskanujemy i wrzucimy tutaj.