Z Dekretu NapoLoewa

Niestety nie mam Polsatu 2 i 3 i Mistrzostwa Europy oglądam jednym okiem, a drugim w sieci. Dziś w konwencji „na luzie”. Znalezione  w necie. Z Dekretu NapoLoewa.

 

parf1

Nowy brand?))) Szybko trzeba podpisać umowę. Bo jest milion chętnych na jedne jajka.

http://eurosport.onet.pl/pilka-nozna/euro-2016/joachim-loew-podczas-meczu-niemcy-ukraina-protest-dfb-do-uefa/mnr7g6

A tak na serio to franczyzowy Orlen ma fajną promocję-naklejka plus flaga- w gratisie. Ten największy polski franczyzodawca wie jak lojalnościowo  „związać” ze sobą klienta. Trzymam kciuki za naszych. Kończę definitywnie książkę o franczyzie. Mam czas do końca czerwca. Dużo tego. Trudny temat. Pozdrawiam.

 

Zastanawiają się teraz co dalej-poradnik najemcy

Koniec

23 najemców opuściło kraty. Ilu ich zrotowało od 2001? Plusem jest fakt poinformowania z wyprzedzeniem najemców, że mają się zwijać. Teraz właściciel się zastanawia co dalej. Sugeruję włączenie się w projekt mieszkanie plus. 10 złotych za metr. A tak bez metafor to teraz czas na Plazę w ścisłym centrum tego miasta. I na kolejne. To tylko kwestia czasu.

ssss

 

Marc-Pol, Matras i Merlin-poradnik najemcy

Przed nami początek końca handlu w takiej wersji jaką znamy. O tym, że mamy dzicz w sensie ilości piszę od dawna. O tym, że pozornie świetnie działające firmy bazują na pozorach i w krzywym zwierciadle też. O tym że rynek jest wyduszony piszecie –Wy. Nie wszyscy się ze mną zgadzają-nie ma tu żadnej komuny myślenia. Ale realne obserwacje. Te na dole. Gdzie nikt nie zagląda. I nie mam żadnej satysfakcji kiedy sprawdza się to, o czym piszę, piszą media i kończy się tzw. PUBLIC RELATONS. Liczy się to co jest realnie, a nie wirtualnie. I nie w tym rzecz, że tylko deflacja to problem, który dotyczy tych którzy żyją, żyli z handlu.To ma przełożenie na wszystko co dotyczy danego kraju.

Generalnie za lekceważenie ludzi nie lubię Francuzów i francuskich sieci. Za tę manię wyższości. To nie uprzedzenia i kompleks niższości. Inteligentnie weszli do Polski jak w masło. Ale u siebie potrafili zabezpieczyć rynek, realnie. I tego można się od nich uczyć. Tam nie ma tylu lidlów, biedronek i całej reszty. Ktoś to przeliczył. Realnie. Ilu jest ludzi, ile gruntów i ile w portfelach.

Mistrzowie. Zaczęli już  w latach 90 po tzw. transformacji. Różne fundacje i organizacje Polsko-Francuskie inwestowały w studentów. Pokazywali im Paryż, finansowali studia, szkolili kadry budujące np. Castoramy. Młodych zdolnych ambitnych. Pokazali jak budować, jak zarządzać, jak sprzedawać, bo o sprzedaż głównie chodziło i chodzi. Dziś kalką drenażu intelektualnego jest program Socrates Comenius. Coś na zasadzie zobaczcie jak u nas jest fajnie, jakie mamy zarobki, jak możecie sobie ułożyć życie. Tak to się robi „tam”. Tu pielęgniarki zostawiają dzieci, zadłużone szpitale dołują miasta. Bo tzw. z kolei kapitał ludzki został wydrenowany. Wypłukany. Część wyjechała masowo, ale część została jak kawałki złota przez sito wychwycona. Dlatego od Francuzów należy się uczyć. Zakazali budowy więcej niż jest w stanie unieść rynek. Po prostu. I nikt nie ma o to pretensji. To jest oczywiste. Napisali ustawę i ochronili swój rynek.  Dlatego upadek Marc Pol-u nie cieszy.

http://niezalezna.pl/81499-upada-znana-siec-supermarketow#.V1aYS03tIGI.facebook

Upadek Matrasa też.

m52

Galerie srerie i czynsze.  Czynsze, kary, warunki, „umowy najmu”. Z sufitu.

http://innpoland.pl/127401,za-klopoty-firmy-matras-zaplaca-zwykli-polacy-zobacz-jak-upadlosc-firmy-wplynie-na-ceny-ksiazek

Upadek merlina nie cieszy.

http://wyborcza.biz/biznes/1,147743,19406036,sklep-internetowy-merlin-pl-zlozyl-wniosek-o-upadlosc.html

To też nie dziwi.

http://innpoland.pl/127257,kolejny-kultowy-lokal-zamyka-podwoje-jakim-cudem-padaja-knajpy-w-centrum-warszawy

To jest ten cud. Taki dream. Reasumując należy mieć jedną świadomość.  Wraz ze smogiem nadciąga smig. Czyli biedota i nieliczna nie przeliczonych reszta. Jak we Francji już w latach 90. Jakoś się to jeszcze kręciło. Ale ten balon pęka. Na ulicach. Dlatego też zanim podpiszesz umowę-czytaj, pytaj, analizuj. Nie mam patentu na wszystko. Nie ma takich ludzi. Staram się ogarniać. Jutro napiszę o kobiecie, która „robi” pieniądz. Nie na franczyzie, nie na gh, nie na bazarku. Na naprawie adidasów i trampek. Daje radę-choć szewcem nie jest.

http://businessinsider.com.pl/strategie/handel/zwolnienia-w-makro-11-hal-zamknietych/sgrrc8d?utm_source=fb&utm_medium=social&utm_campaign=fb_bi

 

Gdzie nie zarobić 150 tysięcy miesięcznie -poradnik najemcy

Pytanie od czytelnika.

„Dzień dobry. Prowadzi Pan bardzo pouczającego bloga, ja natomiast od dłuższego czasu interesuje się franczyzami, nawet przez pewien czas kupowałem czasopismo franchising. Z racji iż prowadził Pan salon fryzjerski chciałem się zapytać co Pan sądzi o franczyzie Jean Luis David. Chwalą się ze salon przynosi dochód 100-150 tys. miesięcznie a najlepsza dla niego lokalizacja jest centrum handlowe. Czy to nie jest ściema? Czekam na książkę o franczyzach.

Czy wg Pana jest w ogóle w Polsce jakiś system franczyzowy, który rzeczywiście jest uczciwy i sprawdzony?”

 

http://inwestycje.pl/franchising/Salony-urody-czesciej-w-pojedynke-niz-w-sieci;89019;0.html

 

Jest mnóstwo sprawdzonych biznesów franczyzowych. Żabki, Muszkieterowie, Czerwone Torebki itp. Brakuje jeszcze żółtej ciżemki-nie wykluczone, że w przyszłości powstanie. Tak jak niebawem dowiemy się na jakiej zasadzie działają kluby fitness. Ale zostawmy tężyznę fizyczną i przejdźmy do rzeczy.

 

Nie ma takiej opcji-fizycznej możliwości, aby JLD przynosił taki dochód. Nie ma. Zasada jest prosta. Kupujesz maszynki do golenia, kosmetyki, fotele i na starcie – jesteś wysadzony w kosmos. Z kilku powodów. Nie wszyscy klienci lubią maszynki. Rozumie pan? Są tacy dla których nożyczki są nożyczkami. Po drugie jest gros kobiet które nie lubią siedzieć w fotelu z folią na głowie w takim miejscu jak gh. Po trzecie zleciłem prowadzenie tego biznesu kobiecie 50+. Trudny charakter, ale wiedziała, co i jak. Uparła się że to wyciągnie. I wyciągnęła. W Bielsku podniosła obrót o sto procent. Maksymalny to 46.000 brutto (grudzień).

 

W Tarnowie choćby skały srały klient idzie tam gdzie płaci 10 złotych. Rzecz jasna-nie każdy. Maksymalny obrót 27.000 brutto (grudzień).

 

Kolejna zasada jest taka, że masz personel nieprofesjonalny. Masz syf w środku. Na posadzce leży włos. Masz brudne witryny. Dwa lata kobieta rekrutowała, wprowadzała nowości. Pełny szacunek. W końcu jeden z nich przejęła. I-mając czynsz na poziomie  16 eur (przy moim 35) nie jest w stanie zarobić. Po co to zrobiła? Czyli po co przejęła? Ambitna. Chciała najpierw mnie, a potem sobie udowodnić, że da się. Co ciekawe wówczas kiedy była „najemnikiem” robiła wyższe obroty niż dziś. Co to oznacza? Ludzie szukają oszczędności. Rozwijają się usługi w domach nie tylko dlatego, że taniej. Czasami nie ma czasu, możliwości. Przybywa starszych pań. I usługi w domach to przyszłość. Manicure, włosy, usługi kosmetyczne. Skąd o tym  wiem?

 

Z Limanowej. Tam Urząd Pracy nie udziela już dotacji na handel-bo to nie ma sensu. Tylko kłopoty. Z rozliczeniem dotacji. Z dotrwaniem do końca tego roku czy dwóch w zależności z jakiego projektu pochodzą pieniądze. I jakieś dwa lata temu przyszła pani z pomysłem. Że chce właśnie świadczyć takie usługi. Po domach. Urzędnicy kręcili głowami, ale w końcu klepnęli wniosek. Dziś ta kobieta działa w trzech miastach. Klientki to głównie osoby starsze. Zleceń przybywa. Ma pełne ręce roboty. I taki jest trend. Demografia. Głupcze. Zwrócił pan uwagę na obecną retorykę, że kraj był w ruinie, a dziś jest w rozkwicie? Kontynuując odpowiedź na pana pytanie. Spacerując po alejkach pan nie wie czy dane logo to już przejęła „góra” czy jeszcze nie. Zasada jest taka. Pakujesz w coś kwotę „x”. Toniesz. Wówczas jeśli znajdzie się kolejny na Twoje miejsce to ciągnie to następny. Jeśli nie to przejmuje centrala, a Ty człeku myślisz, że to hula. Dotyczy to butów, ciuchów i sprawdzonych marek. Żeby była jasność-nie wszystkich. Dostajesz świetnie zapakowany produkt. Obudowany słupkami, statystykami i wydaje się, że skoro to działa na całym świecie to jeśli wyłożysz ten pieniądz plus szkolenia i galeryjną „frekwencję” to wydaje się, że czemu nie? Opowieści o zwrocie z czegoś w dwa lata czy miesiące należy poddać krytyce. Przekopać internet przede wszystkim. I czytać między wierszami. Dlatego nie skorzystałem ze sprawdzonego know-how.

Na franczyzę nie należy patrzeć tylko pod kątem gh. Jest wiele pomysłów, które nie mają nic wspólnego z retailem. Z galeriami. Warto czytać pismo o którym pan wspomniał. Czytam je. Panu też sugeruję mimo wszystko powrót do tego pisma zalecając jednak ostrożność. A reasumując ten przydługawy wywód powiem panu tak: z franczyzą jest jak z ludźmi. Są tacy i tacy. Na pytanie, których jest więcej- nie jestem w stanie odpowiedzieć. Prywatnie jednak jestem zdania, że 80 procent sprawdzonych konceptów-można wrzucić do kosza.

 

Franczyza w Polsce jako byt-nie istnieje. Czyli pan, pani, ktoś dziś, właśnie teraz może sobie ułożyć własną umowę i nazwać ją franczyzową, dorzucić kilka tabelek w exelu, fajnie się ubrać, zainwestować w kilka tekstów i sprzedawać-nie sprawdzone know how jako pomysł na przyszłość. Bez pozwoleń i regulacji nie możesz sobie otworzyć banku, ale rozwijać go na „zasadach franczyzy” już tak. To zasady bez zasad. Jest jedna zasadnicza. Gęba w kubeł. A jeśli gdzieś pyszczysz na forach-to jesteś frustratem, nieudacznikiem. W tym miejscu na forum pan tego nie znalazł. Ale przypuszczam, że o taką osobę chodzi.

 

http://franchising.pl/forum/2836/skandaliczna-wspolpraca-firma-jean-louis-david/

 

A powracając do przeszłości polecam ten tekst. Z punktu widzenia „dziś” to odgrzewany kotlet, niemniej jednak-ciekawy. Link podesłał czytelnik.

 

„Jeżeli w grupie czterdziestu paru osób, kilka próbuje targnąć się na życie, w tym jedna skutecznie, nie można mówić o przypadku – psycholog Katarzyna Wiejak nie ma wątpliwości. – To warunki zewnętrzne, konkretne zdarzenia, polityka firmy… Gdyby taka sytuacja miała miejsce np. w oddziale wojskowym, to należałoby go wziąć pod szczególny nadzór. Samobójcy

– Jak mógł sam strzelić sobie w plecy!? Gdy znaleźliśmy ciało, broń leżała kilka metrów dalej, na stole. Poza tym rozmawialiśmy godzinę przed zajściem i nie sprawiał wrażenia osoby, która chce się zabić… – mówią przyjaciele Ryszarda K. W Łomiankach Ryszard K. prowadził warsztat samochodowy przez kilkanaście lat. W 1995 r. został serwisantem Seata. Później przyszła pora na własny salon. Zastrzelił się 21 czerwca 2001 r. – Na rękach denata znaleziono ślady prochu. Lufa w momencie strzału była bezpośrednio przy ciele – przypomina sobie sprawę Jacek Pergałowski, prokurator rejonowy w Nowym Dworze Mazowieckim. Chociaż większość samobójców strzela sobie w głowę, w jego przypadku można przypuszczać, że było inaczej. Był myśliwym. Myśliwi nie strzelają zwierzynie w głowę, tylko w serce. Prokuratura w Nowym Dworze Mazowieckim śledztwo w tej sprawie umorzyła. Dlaczego jeden z najbardziej szanowanych obywateli podwarszawskich Łomianek 21 czerwca poczuł się jak zwierzyna? Wszystko szło świetnie aż do 2000 r., gdy podjął się wyremontowania ponad stu seatów zniszczonych gradobiciem. Naprawę zlecił blacharzom. Auta odebrała Iberia i… nie zapłaciła od razu. Ryszard K. został z milionowym długiem, gdyż tyle właśnie musiał wyasygnować blacharzom. Z dnia na dzień stał się bankrutem”.

 

http://www.zw.com.pl/artykul/160031.html?print=tak

 

Co do książki Przeliczeni to trafiła do koszy w marketach. Wiecie jakich? Są takie w sklepach za parę złotych. Trzeba pogrzebać. Co do „Franczyza-fakty i mity” to mam nadzieję, że pojawi się w październiku. I choć jeszcze jej nie ma, to pośród czytelników bloga jest też pewna pani, dr ekonomii z jednego z warszawskich uniwersytetów. Dwoje czy troje studentów pisze magisterkę-właśnie „o franczyzie”. I co ciekawe pani dr po lekturze prac dyplomowych, bloga i części gotowej już książki- oddała je- do poprawki.

Pozdrawiam życząc udanego tygodnia.

 

 

Zdemontowali wieżę Eiffla-poradnik najemcy

Nie dowiemy się z jakim bagażem długów doszło do zamknięcia jednego z dziesiątek sklepów w Gemini Park w Bielsku Białej. Paryskie marzenia już na starcie nie miały racji bytu. Miła kobieta +50 z córką. Czynsz dwa lata temu to ok. 18.000 złotych miesięcznie. Bała się rozmawiać. O czynszu, o warunkach. Fajnie prowadzony fan peage jeszcze pozostał. Sklep wyglądał tak.

lalune

Dziś zamknięty na głucho. 

la_lune

https://www.facebook.com/Butik.LaLune/

Kolejny do zamknięcia to by Polka-tuż obok. W tym przypadku też matka  z córką. Nie wygrzebie się z tego. Szkoda. Ciuchy z Francji były tanie i eleganckie. Bielsko- paryski sen trafił szlag podobnie jak zalanych wodą  najemców z Paryża.

pary

Na warunki pogodowe nie ma mocnych. Na burze, zalania, powodzie. Przed podpisaniem umowy w gh należy jednak pamiętać, że posprzątanie sklepów w Sandomierzu czy na wrocławskm Kozanowie poszło szybko.

Jeden sklep przy ulicy-jeden problem. Duży budynek-duży problem. I nie masz szans na nic. Bo deweloper ma to tam, gdzie francuski król piechotą chadzał. Warto o tym wiedzieć przed podpisaniem umowy i zadać sakramentalne pytanie. Gdzie są te dwie kobiety. I ile mają długu.

Babcia z wąsami, dziadek z długami-poradnik najemcy

Kika dni temu gh pękały w „szwach”, a dzieci z dumy. Malowanki na buziach z okazji Dnia Dziecka, baloniki na druciku i cukrowa wata plus kredki świecowe miały zwiększyć obrót żeby była radość. I była. W niektórych gh, aby zwiększyć „obroty” uroczystości trwają tydzień. Przedszkolaki, podstawówki, gimnazja plus Ci trochę starsi dla których gh to ulubiona miejscówka zamiast matematyki. To jednak-nie zwiększa obrotów- jedynie jazgot konferansjerów, który ma pomagać w zakupach.

Gh konkurują ze wszystkim co się rusza, bo Pikniki Rodzinne, pokazy strażackie, lanie wody czy puszczanie baniek w przedszkolnych parkach na świeżym powietrzu to konkurencja, która z kolei zatrzymuje dzieciaki tam gdzie ich miejsce.

Target dzieci nie uciągnie czynszów. Tymczasem na drugim biegunie czasu usilne starania w sumie nie wiadomo o co, czy o frekwencję czy wypłukany portfel seniora.  Dla tych ostatnich w Łodzi zorganizowano iwęt. Zdjęcia podesłał czytelnik.

117

senior

Bogaty program dla dziadziusiów i babć.

senior2

6 milionów emerytów plus kilka miliardów długów plus branie na siebie części rat plus do tego recepty-nie pozwala na robienie zakupów. Łącząc te dwa światy babcię i dziadka stać na lizaka, a malucha na szczery uśmiech. Na lego-rzadko starcza. Bo ludzie nie mają pieniędzy lub mają ich niewiele. I trzeba mieć tego świadomość. I przestać się zastanawiać dlaczego to czy tamto.

 

Rynek doszedł do ściany.

Jak najemca do słusznych wniosków czyli pytanie co autor ma na myśli?

Rynek starego miasta. Miniony tydzień. Spotkanie pod parasolem.

–Po kilkunastu latach wyszedłem z długiem na poziomie 300 tysięcy złotych. Umowa tak skonstruowana, że nie miałem możliwości wyjścia. Pomógł mi znajomy. Pożyczył 80 tysięcy. Kto inny 30 tysięcy. Wróciłem na ulicę ze sklepem. W rynku czynsze na poziomie 10 tysięcy. Z czasem jednak po kilku latach poszukiwań najemcy właściciel zadowolił się kwotą 3700 zł miesięcznie. Odbiłem się, spłacam długi po galerii handlowej. Gdyby nie Ci ludzie nie podniósłbym się. Dobrze, że o tym piszesz. Dobrze, że ktoś to ruszył, dobrze się ktoś taki znalazł. Najemcy których znałem nie poradzili sobie. Niektórzy jeszcze tam tkwią. Złapali się na 10 letnie umowy. Zachęta była taka, żeby podpisać na długo, żeby nie stracić szansy, żeby kto inny nie zajął tego miejsca. Dziś odżyłem. Miasto też powoli się zmienia.  Druga w tym mieście galeria upada. Ta w której ja byłem jest w stanie upadłości dlatego nie obniżą ani o centa.

Żegnamy się. Następne spotkanie. Potencjalni najemcy.

-Oni mówią, że jest dobrze.

-Jacy oni?

-No zarząd. Ludzie w sklepach. Pracownicy.

-A co mają mówić?

-No w sumie tak. Jak to sprawdzić?

-Wynajmijcie ludzi. Niech usiądą na ławkach i liczą ludzi. 12/h dzień w dzień liczcie ludzi ręcznie. Być może są firmy, gdzie można wynająć kogoś w rodzaju tajemniczy klient, ale do liczenia ludzi. Tylko dyskretnie to róbcie.

-Nawet jeśli policzymy w tym miejscu gdzie możemy wejść skąd się dowiemy, że to mogliby być nasi klienci?

-Znikąd. Spróbujcie od wyspy.

-To dobry pomysł.

Spotkanie trwa z godzinę. Duża firma. Spore obroty, ale jak do tej pory sklepów w gh-nie mieli. Szukają trzech lokalizacji czyli w Gemini Park w Bielsku-Białej.

-To kicha. Tam nie ma ludzi. Chcieli nawet za dwa czy trzy tysiące wynająć jakiś lokal. Nie podpiszemy tam.

-I słusznie. W Tarnowie w Gemini Jasna Park też nie polecam. Jeszcze straszą karami? Zdaje się, że w dupach jeszcze się trochę przewraca.

-Są kary 9 miesięczne i tajemnica handlowa. O zakazie rozmów między  najemcami nic nie mówili. Nie mają dużo pustostanów.

-Pierwsza fala bankrutów dawno poszła z torbami. Setki tysięcy w ściany, kolejne dziesiątki na czynsze i następne dla banków. Zoologiczny z milion długu, catering tarnowski z 1,5 w sumie z kredytami, kawiarnia ok. miliona, zabawki, buty, ciuchy, fryzjernie-setki tysięcy. Mało? Musisz pamiętać, że Tarnów to biegun ciepła w Polsce. Jak przygrzeje to ludzie nie szukają klimy, ale wody. Lipiec i sierpień to dramat. To osiedle wokół to ludzie, którzy kupują w Tesco. Przyjrzyj się po 22.00 jaki jest ruch i co kupują. Skupcie się tylko na samej przybudówce zwanej galerią. Oddzielcie ludzi z Castoramy. Jak to sprawdzisz i policzysz-będziesz wiedział. Poza tym nie wiesz czy pomimo to akurat Twój produkt się nie przyjmie. Jedź do centrum miasta. Zobacz rynek, boczne ulice. Sprawdź czy nie ma tam już podobnego sklepu czy sklepów  z tradycjami. To nie jest tak, że ludzie kupują w gh. Liczy się cena i to co w portfelu.

-No ale gh przybwa.

-Co z tego? Poczytaj, wyguglaj o czym piszą gazety. Ulice wracają do łask.

Dopijamy kawę. Następne spotkanie. Co ciekawe rozmówca miał kilkanaście wysp. Zostało kilka. Pomimo to, chce tam spróbować. Po badaniach ma się odezwać. Ciekawe czy to zrobi. Dostał w gratisie moją godzinę. Wartą kupę jego forsy.

Kolejne spotkanie.

-Mamy kilka sklepów przy ulicach. Ten w galerii dołuje całą firmę. Walczymy i nie poddajemy się. Możesz polecić Triumph? Co sądzisz o tej franczyzie?

-Nie ważne co sądzę. Nie polecam.

Następne. I kolejne. Przy okazji. Wszystko szybko szybko, bo mam też swoje sprawy. Do Cieszyna nie pojadę. Miasto ma swój plan tego spotkania i jak usłyszałem konsultacje społeczne chcą zrobić „od tyłu”. Jak rozumiem panowie porażą swoją potęgą intelektu i wiedzą całe miasto. Istotne jest jedno. Sklepikarze znają tego bloga.

Myślenice. To kolejne miejsce „po drodze”. Zakopane i Nowy Targ. W tym ostatnim przeprowadzono referendum w sprawie gh. Ludzie chcą. Ale o tym następnym razem.

P.S. Polecam lekturę. Najbardziej wyczekiwana. Nie wiem czy się z tego śmiać czy to olać?

http://nowawarszawa.pl/galeria-polnocna-najbardziej-wyczekiwana-inwestycja-warszawie/

Dziękuję za zdjęcia. Adamowi za flaszkoksiążkę, Grześkowi za makaron za dychę w prestiżowej restauracji świecącej pustkami. Pozdrawiam.