Znikające nazwiska „ekonomicznych autorów”-poradnik najemcy

Poniedziałkowy program „Warto rozmawiać” to już historia. A życie toczy się dalej. Okoliczności poznania Jana Pospieszalskiego są banalne. Korzystamy z tego samego salonu samochodowego i tam początkiem grudnia zamieniłem z nim kilka zdań, podesłałem materiały mailem. Redakcja uznała, że temat wart jest rozmowy i to wszystko. Awaria samochodu „zaprowadziła” do studia.

Termin przesuwany był dwa razy z przyczyn niezależnych. Tym bardziej piątkowy telefon z zapytaniem czy franczyzobiorcy są w stanie przyjechać na poniedziałek do studia był zaskakujący. Ostatecznie zarówno prawnicy, franczyzobiorcy jak i Wiceminister Sprawiedliwości Michał Wójcik mogli spotkać się w jednym miejscu i czasie. Wąski wycinek zagadnień został zasygnalizowany. W studiu padła deklaracja, że w Ministerstwie Sprawiedliwości dojdzie do spotkania. Teraz jest czas oczekiwania na ten termin.

W międzyczasie na światło dzienne wyszła sprawa tekstów zamieszczanych na biznesowym portalu money.pl. Okazuje się, że teksty o charakterze polityczno-biznesowym miały być podpisywane przez nieistniejących autorów. Czyli teksty ekonomiczne -zapłacone -nie były oznakowane jako reklama czegoś lub kogoś.

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/na-wirtualnej-polsce-400-tekstow-trzech-fikcyjnych-dziennikarzy-zachwalano-firmy-panstwowe-i-prywatne

Krzysztof Major-nieistniejący autor pisał tak:

„Franczyza bije rekordy popularności. Możesz otworzyć sklep jak i bankową placówkę”

Własna firma pod parasolem sprawdzonej marki to może być dobry pomysł na biznes. Stosunkowo niewielki próg wejścia, znajomość marki wśród klientów oraz wsparcie przy prowadzeniu biznesu dają duże poczucie bezpieczeństwa. W gronie firm oferujących franczyzę znalazł się również PKO Bank Polski.

A może tak rzucić wszystko i zostać… bankowcem? Perspektywa kusząca, głównie ze względu na zarobki, które – jak się powszechnie uważa – w tej branży są bardzo atrakcyjne. Z drugiej strony – żeby zaistnieć w tym biznesie trzeba mieć potężny kapitał na start – tak się przynajmniej wydaje.

Nie warto opierać się jednak na tym, co się „powszechnie uważa”, ani też na tym co „się wydaje”. Mity krążące wokół biznesu bankowego sprawiają, że niewielu z nas na poważnie interesuje tym sposobem na zarabianie. Tymczasem wystarczy zgłosić się do największego polskiego banku, który szuka właśnie przedsiębiorców, chcących otworzyć własną placówkę agencyjną. Agenci prowadzą mały bank w oparciu o franczyzę, dostając gotowy pomysł na biznes.

Franczyza rośnie w siłę

Franczyza polega na tym, że przedsiębiorca otrzymuje sprawdzony model biznesowy, know-how, wsparcie organizacyjne, marketingowe i inną pomoc. Dzięki temu ogranicza ryzyko niepowodzenia i może z większym prawdopodobieństwem określić, ile na biznesie zarobi. Obu stronom zależy na tym, by franczyzobiorca zarabiał jak najwięcej.

Dziś na polskim rynku istnieje ponad 1200 marek franczyzowych. W oparciu o licencję franczyzobiorcy działa ponad 75 tysięcy firm (dane PROFIT System i Franchizing.pl). Choć pracy etatowej nie brakuje, to wiele osób wybiera karierę we własnej firmie.

Na franczyzę decydują się również doświadczeni przedsiębiorcy, którzy chcą rozwinąć swoje biznesy, dodając do nich nową markę lub dostosowując obecną działalność do wymagań franczyzowych. Jedni i drudzy wybierają franczyzę ze względu na bezpieczeństwo sprawdzonych rozwiązań, efekt skali i wsparcie franczyzodawców.

Współpraca z największym bankiem w Polsce

Jednym z większych systemów franczyzowych w naszym kraju jest również – o czym niewielu z nas wie – sieć placówek agencyjnych PKO Banku Polskiego. Na rynku działa ponad 500 takich punktów. Ich celem jest przede wszystkim pozyskiwanie nowych klientów i budowanie trwałych relacji z dotychczasowymi – zgodnie ze standardami PKO BP.

Placówki agencyjne działają głównie w mniejszych miejscowościach, ale również w miastach, w których bank nie posiada własnych placówek lub jest ich tam za mało.

Co oferuje bank przedsiębiorcom, którzy zdecydują się na współpracę z nim?

Przede wszystkim – możliwość prowadzenia biznesu pod szyldem największego banku w Polsce, szczególnie rozpoznawalnego w całej Polsce również ze względu na 100-letnią historię działalności.

Franczyzobiorca może liczyć na wyposażenie placówki w podstawowe elementy oznakowania wewnętrznego i zewnętrznego. Otrzymuje też dostęp do nowoczesnych aplikacji, umożliwiających profesjonalną obsługę klientów. Bank przeprowadza systematyczne szkolenia produktowe i sprzedażowe, a jeśli biznes się powiedzie, na co są duże szanse – można otworzyć kolejne takie placówki, rozwijając swoją lokalną sieć bankową.

Agenci, którzy podpiszą umowę z bankiem mogą też liczyć na programy motywacyjne, bezpośrednie i codzienne wsparcie dedykowanego managera.

Kto może zostać bankowym agentem?

Może nim zostać osoba zdecydowana na prowadzenie biznesu w branży finansowo-ubezpieczeniowej, z umiejętnościami sprzedażowymi oraz menadżerskimi, i która jest przedsiębiorcza – nastawiona na osiąganie sukcesów.

Tajemnica bankowa?

Każdy Agent przed otrzymaniem dostępów do aplikacji i danych klientów, każdorazowo przechodzi liczne szkolenia m.in. z bezpieczeństwa informacji, RODO. Taka osoba podpisując umowę agencyjną zobowiązuje się do nienaruszania tajemnicy bankowej i ochrony danych klientów – to kluczowe i należy tego bezwzględnie przestrzegać, co bank regularnie kontroluje i monitoruje.

Jak zostać agentem PKO BP

Najpierw trzeba wypełnić formularz zgłoszeniowy, dostępny na stronie https://www.pkobp.pl/lpk/otworz-agencje-pko-banku-polskiego/.”

W tym miejscu tekst o franczyzie się kończy.

Tekstów natywnych dotyczących Żabek i innych marek jest więcej. Czyli na wspominanej już kiedyś zasadzie, że „Polacy pokochali majtki, a franczyza ciągle rośnie”.

Fakty są takie, że ciągle spada, a uczestnicy łańcuchów franczyzowych nie mają żadnej ochrony prawnej. O powyżej wspomnianych danych rzekomych 1200 systemów nawiązałem w książce, a Andrzej Krawczyk (prawnik i właściciel firmy doradczej z portalu fanczyzawpolsce.pl) tłumaczył na czym ten fenomen polega.

Przytoczyłem tekst w całości, bo nazwiska autorów przyporządkowanych do tekstów natywnych od wczoraj sukcesywnie znikają. Pozostają jedynie kategorie „biznes, handel, gospodarka”.

Nie oznacza to, że nie należy czytać lub w nic nie wierzyć. Od czasu do czasu dane medium ma odwagę podjąć ten trudny i złożony temat. Zrobił to Tygodnik Polityka jesienią 2018 roku czy radio TOK Fm.

Kilka tygodni później Newsswek zachwalał:

https://www.newsweek.pl/biznes/franczyza-czyli-byc-na-swoim/wncr2w7?fbclid=IwAR0TTaSuUzEGyGz22vNDVlJo3sFaw1SxGruX016nq1NvtobyVKJGdzeTTSQ

Natywny czy prawdziwy? Dwa konkurujące ze sobą Tygodniki piszą o franczyzie w odmienny dla siebie sposób. Mogą? Mogą. Autor przynajmniej nie jest autorem widmo.

Dziękuję za maile.

Dla galerników i biorców, czyli wreszcie Święto i dla nich-poradnik najemcy

Dzień Porażki

Wydojeni

Dystans

Zanim ludzie przyjechali do miast za chlebem, pracą i mieszkaniem, to w większości mieszkali na wsiach. Jakkolwiek pamięć o pochodzeniu jest wypierana z niezrozumiałym poczuciem wstydu. W gh widoczne są jednak pozostałości po normalności jeśli uznamy, że przesiadywanie na ławkach przed domem na wsi, było czymś dla ludzi normalnym i pożytecznym.

Obgadywano lokalne pogrzeby, wiejskie plotki i kompleksowo: kto z kim śpi, ma lewe dzieci, kto ile zarabia, co powiedział proboszcz, komu lis przetrzebił kurnik, czy marchewka rośnie czy zmarzła i całą paletę tematów związanych z bólem kręgosłupa czy bólem istnienia. Na wsiach ławki były potrzebne i integrowały lokalną społeczność.

Dziś lokalni emigranci nie są wolni od przyzwyczajeń sprzed lat. Pozamykani w wielkiej płycie szukają swojego miejsca na pogaduchy. I takim miejscem wiejsko-miejskim są gh. Ich doświadczenie zakupowe kończy się na promocjach w dyskontach, a gh są miejscem spotkań.

Nikomu nie uwłaczając galernik wie, że seniorzy oszczędzają i rzadko ich stać na doświadczenie inne niż wzrokowe. Poza WC (w niektórych gh-płacisz za wydalanie pomimo, że galernik i za to płaci)- ławka jest nieoczynszowana wprost  z kieszeni siedzącego. Za ławki płaci galernik, papier plus zapach to też jego koszt. Warto o tym pamiętać przed inwestowaniem w gh. Tym bardziej, że ten fakap sobie nie radzi. Rynek został wydojony jak krowa.

Pomarszczone wymiona nie dają już mleka – jak lokalne ławki na wsiach-coraz częściej są puste. Intelektualistom z retailu należy przypomnieć maksymę, że z „pustego i Salomon nie naleje”. Jako, że są to ludzie żyjący z okradania innych stąd też nie należy się temu dziwić. Właśnie na wsiach-jedni drugim kradli nie tylko mleko, warzywa, jajka, ale i krowy.

I tym porównaniem wchodzimy do części jadłodajni w plaza Lublin. Czytelnik podesłał zdjęcia i zastanawia się gdzie się podziało salad story. Biorąc pod uwagę bylejakość zwisających banerów trudno oprzeć się wrażeniu, iż ludzie retailu przeżywają depresję.

Czas się rozglądać za nową robotą. Tylko gdzie? Powiedzmy sobie wprost, aby zostać kasjerem w spożywce trzeba spełniać pewne warunki i rozumieć skąd bierze się pieniądz. „dyrektor” tego nie wie. I rozumie- o dziwo-zmianę doświadczeń rynku, czynszu i zasadności istnienia tego rodzaju „biznesu”. Stąd też przypomnijmy sobie, gdzie wylądowali galernicy. Nie rzadko na ulicy. Z wyłączeniem tych, którzy w taki czy inny sposób próbują się pozbierać i dach nad głową mają.

Jak to zrobili galernicy z Poznania? Uważny Czytelnik podesłał zdjęcia.

I zajrzyjmy do Chorzowa na Śląsku (AKS kerfur).

Czytelnik z Lublina sugeruje omówienie franczyz gastronomicznych…Napisałem już kilka lat temu o biorcy maka, który w dwóch stołecznych g dokłada. 20 lat pracy dokładki. „Legendarny” mak. Proponuje  Ci ktoś wejście w pizzerię za kilkaset tysięcy złotych?

Zainwestuj w kopanie studni głębinowych na wsiach. Trudny fizycznie, ale rentowny interes. Tradycyjne studnie z kręgami w wielu miejscach są puste. Głębiej jest woda. Inwestycja rzędu kilku tysięcy złotych w zależności od głębokości. Im głębiej tym drożej. Na tym dziś robi się pieniądze.

Wmawiają Ci rentowność sushi? Poproś o wysokość składek w ZUS i podatków z US. Przyjmując, że są miejsca „kultowe”, gdzie może się to zepnie. Kebab już dawno popłynął w dziesiątkach lokalizacji. Na dłuższą metę recykling mięsa musiał wyjść prędzej czy później na jaw. Nie znam człowieka, który zarobił na rower. Dawców i owszem.  

To z kolei prowadzi do łańcucha: inwestycja, porażka, wstyd, nierzadko picie i próba ucieczki przed światem. Rynek to też widzi i kreuje nowe sposoby radzenia sobie z porażką i zarabianiu na niej. Stąd też pomysł na Dzień Porażki wydaje się być czymś interesującym w przestrzeni publicznej. Galernicy plus biorcy to grupa docelowa tego przedsięwzięcia. Czy należy z góry skreślić ten pomysł jako nowy psychologiczno-biznesowy sposób na wyciąganie pieniędzy z już zadłużonych? Moim zdaniem nie. Jeśli faktycznie masz problem z porażką i chcesz zobaczyć ludzi podobnych do Ciebie to być może warto tam być?

https://dzienporazki.pl/speakers/jarek-lojewski/

W Korei Południowej takie spotkania są już organizowane od jakiegoś czasu. Cieszą się sporym zainteresowaniem. Przy 90% ludzi porażki w stosunku do 10 % ludzi sukcesu duża frekwencja nie dziwi. I nie ma znaczenia czy ktoś Ci wcisnął fakapa czy w inny sposób odniosłeś porażkę. Nie Ty jesteś porażką. Wbij sobie to do głowy, napisz na kartce i powieś gdzieś na wysokości wzroku i nie użalaj się nad sobą.

Od siedmiu miesięcy piszę książkę „Kiedy odchodzą…”-relacje rodzin dotkniętych samobójstwem. Nie rzadko pod wpływem trudności ekonomicznych wymieszanych z depresją, samotnością, alkoholem, niezrozumieniem , chorobą, starością. Szokujące zdjęcia, filmiki, relacje i reakcje są nieporównywalne z niczym. Stąd też mam coraz większy dystans- również do galerników i strat materialnych jako takich. I kiedy słyszę, że ktoś stracił czy straci, bo ziemia warta ileś, jest sprzedawana za ileś mniej – to rozumiem frustrację. Często jednak to zdarzenie i rozpacz- nie są tego warte.  Moim-subiektywnym zdaniem.

P.S. Dziękuję za zdjęcia i linki.

Prognoza na 2020, ping pong i ekomyślenie-poradnik najemcy

*Dzieci na wybiegu

*Wyziewy w gh

*Trendy na 2020

W retailovym podsumowaniu AD 2019 zabrakło-na co zwrócił uwagę jeden z Czytelników – wydarzenia, które obiegło media niemal na całym świecie.

Gh w jednym z brazylijskich miast stała się wybiegiem dla brazylijskich sierot. Dzieci ubrano w kolorowe ciuszki i ustawiono na specjalnym podeście.

Po czym dzieci –jak modelki-chodziły wzdłuż wybiegu, kręciły się wokół własnej osi i pokazywały swoje wdzięki tym, którzy chcieli je zaadoptować.

Organizatorzy tego iwętu-nie widzieli w tym nic dziwnego, firma zarządzająca wyraziła zdziwienie, że opinia tzw. publiczna nie tylko -jest zdziwiona, ale używając słowa powszechnie uznawanego za wulgarne czyli wkurwiona. Światowe media porównały iwęt do sprzedaży bydła i  targu niewolników. Zarządzający w gh nie błysnęli toporem intelektu, a ich tłumaczenia cytowane przez media- że to miało pomóc tym dzieciom w znalezieniu nowych rodziców- nie brzmiały  przekonująco.

Wiele zależy od stopnia tzw. IQ czyli stężenia ilorazu inteligencji. Im mniejszy iloraz tym węższy nie tylko zasób słów. Postrzeganie świata jest dość mocno zawężone pomimo samouwielbienia  retailovych wielepów (to ten, który wie lepiej).

Należy w tym przypadku wykazać  pełne empatii współczucie i nie należy wymagać cudów. Poziom stężenia Co2 w gh jest wysoki i ma też wpływ na stan umysłu.

Wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy. Wprawdzie gh ustami wynajętych profesjonalistów twierdzą, że są eko– to galernicy, którzy finansują ten rzekomy interes doskonale wiedzą jaki jest ekostan umysłu w szczególności w barach galeryjnych. Pomieszanie oleju, wyziewów, spalin i Co2 kwalifikuje budynki do zamknięcia lub ograniczenia ilości pasażerów czekających na pociąg w tychże budynkach czy rodzin z biletem do kina.

Czy ktokolwiek słyszał o badaniach Co2 w gh?

Jeżeli nie, to warto je zrobić na własną rękę lub z pomocą specjalistów. Urządzenie drogie nie jest. Kilkaset złotych. Zrób sobie takie badania i zerwij umowę z winy wynajmującego i opublikuj wyniki w sieci. Zadzwoń do lokalnych gazet-tych w których nie ma reklam gh.

Jeśli nie masz pieniędzy- zrzućcie się w kilka podmiotów i w ten sposób pomimo strat i długów masz argument natury technicznej. Teoretycznie nie ma  takiej możliwości, aby Sąd mając konkretne badania tego nie uznał – co w konsekwencji pozwoli uniknąć kar. W znanym mi przypadku Sąd nie tylko wziął pod uwagę stan techniczny budynku, ale zobowiązał wynajmującego do zwrotu sprzętu bezprawnie zajętego na poczet długów. Sprawa wprawdzie trwała trzy lata, niemniej galernik wygrał i odzyskał majątek o wartości ok. 90.000 złotych.

Nierzadko się zdarza, że pracownicy barów szumnie nazwanych foot cortami mdleją na zapleczach, źle się czują, mają zawroty i boli ich głowa. Zastanawiają się dlaczego tak reaguje organizm. No właśnie dlatego. Zatem przed zrobieniem pomiarów zapytaj swoich współpracowników czy nie mają takich objawów i zanim się zwolnią, poproś o podpisanie papieru, że zemdlał i odeślij do lekarza. Podczas procesu o kary nie będziesz musiał wstecznie szukać osób, które potwierdzą, że w takich warunkach trudno utrzymać personel i na dłuższą metę w wyziewach pracować się nie da.

Odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się podduszają ma dwie przyczyny: oszczędzanie i niechęć do remontów instalacji. Gh oszczędzają na użytkowaniu urządzeń wentylacyjnych. One zwyczajnie stoją. Nie pracują. Zdarza się , że pracują ,ale są niewydolne. Wyobraźmy sobie dworcogalerię,  gdzie tłumy pędzą na PKS lub czekają na swój pociąg.

Wyziewy pasażerów, obsługi, spacerujących i klientów muszą teoretycznie gdzieś ujść. Nie ma jednak takiej możliwości. Kiedy warto zrobić pomiary? Jesienią i zimą. O ile latem przyjemny chłód klimatyzatorów daje poczucie ulgi o tyle w zimie działa odwrotnie.  Zatem na ten Nowy Rok zamiast płacić cokolwiek – zapłać za pomiary. Mogą być bezcenne.

A tak wygląda strefa barowa w gh w Gorzowie Wielkopolskim AD 2020. Z siedmiu wnęk zabudowane są trzy.  

Po zamknięciu ostatnich powstaną nowe strefy coworkingowe. Nowy wynalazek ma się całkiem dobrze. Stref darmowych biur-przybywa.  

A jeśli nie miejsce pracy, to darmowy ping pong w pustostanie w Katowicach.