Przykład idzie z „góry”-poradnik najemcy

W świecie retailu gorączka. Tym razem jednak nie złota. Trudno oprzeć się wrażeniu, że coś się kończy i coś zaczyna. 

„Jak podała kielecka „Gazeta Wyborcza” w ramach tej akcji agenci CBA weszli do byłej i obecnych spółek jednego z najbogatszych Polaków, kielczanina Michała Sołowowa. Jednym z zatrzymanych ma być jego wieloletni współpracownik Krzysztof K. Według ustaleń ”Wyborczej” Krzysztof K. przez wiele lat był dyrektorem, a także prokurentem stworzonego i należącego do ubiegłego roku do Sołowowa Echa Investment. Zasiadał również m.in. w radach nadzorczych Synthosu i Barlinka. Rezygnację z członkostwa w radzie nadzorczej Synthosu Krzysztof K. złożył w kwietniu tego roku, uzasadniając ją względami zdrowotnymi.

– Mogę potwierdzić, że do zatrzymania jednej z osób doszło w okolicach Kielc. Na tym etapie nie mogę jednak dodać nic więcej – mówi Onetowi Temistokles Brodowski z Wydziału Komunikacji Społecznej CBA”.

http://wiadomosci.onet.pl/kielce/cba-w-spolkach-michala-solowowa-kielecki-watek-wielkiej-akcji/5l27l9

Dla niewtajemniczonych -Echo Investment to spółka, która ma wielki wpływ na rozwój przedsiębiorczości w Polsce. W szczególności w Katowicach, Kielcach, Łomży i w kilku innych  miastach. Lista bankrutów, która wyszła spod ręki tej firmy jest długa. A przy okazji. News. W Echo Investment w pustostanach ma się pojawić przychodnia zdrowia na II piętrze. Jeden z najemców z gorzkim uśmiechem zasugerował przychodnię psychiatryczną dla rozedrganych najemców. Gorzki żart.

Obiektywnie zeszli mu trochę z czynszu. Dług to jedynie kilkadziesiąt tysięcy. Nie zwiększa się. Jednak per saldo 5 lat pracy za darmo. Nie przepadam za akcjami CBA, bo do tej pory to niewiele wnosiło. Była akcja. News. I cisza. Pytanie czy to polityczna pokazówka czy jakiś konkret. Trzeba jednak przyznać, że Michał Sołowow ma nosa do biznesu. Wiedział kiedy sprzedać interes. Ale to duży, doświadczony gracz.

Mali mają przykład, kiedy wyjść. Nie potrzeba szkoleń. A druga lekcja z tej części newsa jest taka, że warto też wiedzieć, kiedy popaść w chorobę. Rzetelnie zdokumentowana choroba może być przyczynkiem do zerwania retailovej umowy. Depresja, serce, jakieś inne dolegliwości. Jeśli podpisałeś wyrok na siebie to zastanów się czy nie warto realnie brać przykład z „góry”. Sprawdzony sposób. Legalny. Poza tym faktycznie sporo ludzi zażywa prochy na uspokojenie przepisane przez lekarzy. Bez naciągania. Zatem być może jest zagrożenie dla życia.

Sugeruję podpytać lekarza. I choć brzmi to jak kpina to faktycznie wg obowiązującego w Polsce prawa można taką umowę zerwać. Niemniej jednak papiery muszą być mocne, nie zmyślone no i determinacja prawnika, który będzie w stanie udowodnić to i to. Natomiast jestem zdania, że nie warto na siłę tkwić i każdy sposób na wyjście z matni jest dobry. Zgodny jednak z prawem. Żeby się to nie odwróciło w drugą stronę. Ludzie retailu też żyją w stresie. Jak można sobie spojrzeć w lustro „negocjując” nerki? Widać można. Ale to się odbija na zdrowiu.W dwie strony. 

Wczoraj rozmawiałem z człowiekiem, który rozkręcał żabki i szpadzistów. Zbankrutował na innej franczyzie. Spektakularnie wróciło. Dziś ratuje się psychotropem. Szczerze powiem, że nie jest mi go żal. Okazuje się, że seniorzy mają rację, a stare przysłowia wciąż są aktualne.  Że to wszystko w takiej czy innej formie do człowieka wraca. Czasami szybciej czasami wolniej, ale wraca. 

Jest taka kawiarnia w Bielsku-Białej-Parasol. Przy deptaku. Siedzę na fotelu bankruta (odsprzedał wszystko za grosze).

parasol

zdj. caffe parasol

https://www.facebook.com/ParasolCaffe/?fref=ts

Nowy właściciel przy ulicy daje radę. Kawa, torty, piwo, stoliki na zewnątrz. Poprzednik prowadził „biznes”(Kenya) w Tarnowie w Gemini Jasna Park i Gemini Park w Bielsku Białej-rzekomo robił sto tysięcy miesięcznie obrotu w Tarnowie. Zarząd chciał naciągnąć kobietę na lipne obroty, bo robił 30.000. Sprawdziła. Szybko odszczekali -„przejęzyczenie”. Niestety nie wysłali tego mailem. Ostrożni.

Dziś radni nie wyrażają zgody na rozbudowę gh Gemini Jasna Park w Tarnowie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że faktycznie coś się kończy-i coś zaczyna. Ten wątek zasługuje jednak na odrębny tekst. Wrócę do odłożonych spraw. A swoją drogą ciekawe kto następny…no chyba, że czarny parasol pozwoli przetrwać…postawiłem już to pytanie w przypadku Podkulskiego (siedzi), drugi chwilowo siedzi, zatem kto następny? Bloger? A może Staś i Nel?

https://sports.bwin.com/pl/sports

Tej kategorii-nie przewidziano.

 wniosek: przed podpisaniem umowy w gh sprawdź jakie obroty robił poprzednik i czy przypadkiem-dyrektor-nie jest obłożnie chory.

 P.S. Pozdrowienia dla ludzi z Tarnowa. W szczególności radnych. 

Delikatesy Bankrutów wyjdą na ulice-poradnik najemcy

Pewien student marzył o swoim biznesie (czytelnik bloga). Sympatyczny (23.l). To miała być szatnia w gh. Powymienialiśmy uwagi, spostrzeżenia i student się wycofał. Inny z kolei wszedł w biznes franczyzowy w Sukcesji i dziś ma milion długu. Dawca namawia na lokal przy Piotrkowskiej w Łodzi. Legenda jest taka, że tam będzie lepiej, że to się rozkręci, że to potrzebuje czasu, że spokojnie, nic się nie dzieje. Dawca pół miliona zarobił na starcie plus ma gdzie upychać towar.

W jaki sposób student zdobył pieniądze, aby w to wejść? Rodzice. Dom. Kredyt pod dom. Co ciekawe dawca  przed podpisaniem umowy stwierdził, że w łódzkiej Sukcesji zamknął się tylko jeden lokal, bo właściciel-jest alkoholikiem i dlatego mu nie wyszło.

Pierwszy student ma przed sobą przyszłość. Może się rozglądać. Szatniarzem-nie zostanie. Drugi jeszcze nie zaczął-a już jest skończony. Problem polega na tym, że franczyzodawca udupił i jego i rodziców. Definitywnie. Jeśli jednak Centralne Biuro Śledcze podejdzie do tematu na serio to nie wykluczone-że uda się te umowy unieważnić. Jest to jednak niepewne. Ale pewne jest to, że po wakacjach spotkam się ze studentami SGH. Z jakimś rocznikiem anglojęzycznym. Skąd ten pomysł? Wykładowca akademicki zamówił książkę Przeliczeni i przy okazji nadmieniłem o publikacji  o systemach franczyzowych. O tym  sposobie na sukces, o fenomenie franczyzy powiązanym z systemem retail. SGH to nieprzypadkowe miejsce spotkania.

 

To tam-proszę wybaczyć-wtłacza się ludziom głupoty- dotyczące tego, „że ciągle rośnie”. Profesorowie rekomendują książki „naukowe” w których podaje się jako przykład działających franczyz nieistniejących już marek. 

ksizka

„Droga do sukcesu” z 2016 roku pod egidą SGH jest niestety nic nie warta. Wydanie III wznawiane od lat, bez weryfikacji, bez aktualnych danych, bez uaktualnienia. Stare dane, stare przedruki. I dywagacje czym jest franczyza, ale jedno jest istotne- „ciągle rośnie”.  

Praktycznie książka Franczyza -fakty i mity- jest gotowa. I dziś oprócz tego, że właśnie teraz piszę to co piszę czytam kolejne książki o franczyzie.  Żeby mieć argumenty na stawiane kontrargumenty. Choć gdyby chcieć sprowadzić temat do absurdu to realnie „Franczyza fakty i mity” będzie książką o niczym. Bo franczyza jest nienazwana. Jest czymś co realnie nie istnieje. Jest wymianą dóbr i usług. Nazywanie gazetki reklamowej know how, ujednolicenie, zunifikowanie, podwieszenie loga czy pakiet szkoleń jest wymianą dóbr i usług za procent, prowizję, międzyprowizję czy nadprowizję czy normalną usługą szkoleniową, konsultacyjną. Te terminy są znane agentom ubezpieczeniowym jak i sprzedawcom MLM.

Pani Zosia wchodząc do grupy zakupowej np. ABC korzysta na rabatach, na gazetce, na wsparciu. Ale pani Zosia od 20 lat prowadziła sklepik i doskonale „wie jak”.  Doklejenie pani Zosi do szczęśliwej franczyzobiorczyni jest faktem, ale mitem jest to, że to dzięki franczyzie pani Zosia istnieje.  Pani Zosia istnieje, franczyza to określenie sposobu sprzedaży, łańcucha od -do. To, że można połączyć usługi hotelowe z usługami szkoleniowymi jest oczywiste. Połączenie dwóch usług jest logiczne i pozwala zarobić jednej i drugiej stronie. To, że Romet ma markę jest oczywiste jak i to, że włączenie rowerów w swoim sklepiku do asortymentu go nie zubaża. Cały czas jest to jednak sprzedaż. Za procent. I tyle.

Osobną kwestią jest temat gh w połączeniu z franczyzą. Praktycy wiedzą, jak to się kończy. Dlatego jestem zdania, że studenci powinni wiedzieć-jak jest. Jest tylu fajnych młodych ludzi. Po co mają w to wchodzić? Owszem ,mogą  kupić pakiet elektronicznych fajek, postawić wyspę i na tym zarobić. Mogą płacić jak płacą po 10.000 za wyspę w Lublinie sprzedając telefony. Biorą towar-odsprzedają towar.  Można kupić pakiet plasteliny za 100.000 tysięcy, a potem szukać kupca na to. Możesz kupić butelkę goji i szukać tego, kto najpierw zapłaci, a potem wypije i znajdzie kolejnego, który kupi karton.

Cała filozofia.  To oczywiście w skrócie. Serdecznie dziękuję za wsparcie przy realizacji, podpowiedzi  i nakierowania.  Szkoda, że niektórzy się wycofali, ale rozumiem. I tak pomogli. Tym, że się wycofali.

Otwieram dziś korespondencję. „Zawiadomienie o umorzeniu postępowania w sprawie własnej”. Rozprawa we wrześniu. O co chodzi?

Wspomniałem wam, że nie o wszystkim tutaj piszę.  Jedni by się stresowali drudzy cieszyli. Lepiej napisać post factum. Też pewnych rzeczy się ciągle uczę. Od was, od otoczenia. To jest wartość dodana. Pomimo, że czasami stresująca. Jedna z warszawskim renomowanych kancelarii prawnych z pełnym zaangażowaniem walczyła od dobre imię marki i osobiste właścicieli. Po lekturze pierwszego pisma miałem dylemat. Czy to kancelaria prawna czy firma pijarowska czy spece od zarządzania kryzysowego. Rzekomo  „pokrzywdzony” żądał 75.000 złotych, przeprosin i usunięcia wpisu, a w zasadzie listu nie mojego autorstwa. Oceniłem sytuację 50%-50%. W sensie, że faktycznie za duże ryzyko dla autora listu. Szukał świadków oszukanych ludzi (odrabiają długi)ale  się wystraszyli. Przestali odbierać telefony itd. Norma. Jako nie autor listu i mając pewne doświadczenie wytłumaczyłem, że spokojnie się obronię-ale ona-niekoniecznie, bo jest 50%-50%. Szkoda nerwów, czasu, pieniędzy. I jest jeszcze jedno. Że blog zniknie z sieci.

Oddać kancelarii należy to, że pani dr miała świadomość, że 50-50% to i dla nich spore ryzyko. Miła. Normalna kobieta. Jaki jest tego finał? Po pierwsze zapowiedziałem, że nie dostaną ani grosza, po  drugie przeprosin nie będzie, po trzecie jeśli tak bardzo im zależy na dobrym imieniu to nie ma sprawy. Oddamy produkty do analizy i sprawdzimy w którym Bangladeszu produkują te rzekome cuda. W rezultacie zawarliśmy ugodę. Wpisu nie ma. Procesu też. Kasy też. I przeprosin. Wydaje się, że budowanie tematu na własnych procesach byłoby błędem. Nic nie wnoszącym do sprawy. Akurat w tym konkretnym przypadku. Próba zastraszenia mnie kwotami nie zadziała. Jestem uodporniony.  Nie tylko na próbę zastraszenia-bo tak to odebrałem. Zresztą to nic nowego. Jagienka Wilczak z Polityki dała mi materiał dotyczący firmy Mc Donald’s i tekst jej autorstwa dotyczący tego jak zniszczyli człowieka. Swoim know how zniszczyli jego know how. Wygrzebała z archiwum (1999r.). Mocny tekst o tym jak można zanegować kolor polskich truskawek i wysadzić człowieka w kosmos. Dostawca. Były. Niemieckie truskawki miały odpowiedni kolor i smak. Wówczas panią Jagienkę próbowali straszyć sądami. Nie wystraszyli. Materiał poszedł i przeszedł w zapomnienie.

Można mnie oczywiście wystraszyć, ale nie zastraszyć. W 2001 roku zostałem pobity podczas realizacji tematu. Facet robił wały na transporcie międzynarodowym (na lewo, zdezelowanymi busami, przy minus 25 stopni ludzie odmrozili stopy)- samorządowiec. Przesunął godzinę spotkania z 13.00 na 19.00 do  swojego  domu ,gdzie miał biuro. Po ostatnim pytaniu wpadł jego syn. Ułamki sekund. Zaatakował z tyłu. Szok. Skopali , roztrzaskali sprzęt. Odgrozili się, że jeśli pójdę na policję to mnie zaj… Samorządowiec został skazany. Nie wyczyścił wszystkiego. Przeoczył mały fragment minidyska, który znalazła policja. Pouczył mnie starszy kumpel, żeby na tego rodzaju tematy-nie chodzić w pojedynkę. Nie pisałem o tym w książce. Bez związku. Ale dziś kiedy ktoś mnie próbuje straszyć to warto, żeby miał i tę świadomość,  że materiały są zdokumentowane.

Nie ma też sensu drążyć tematu podróbek, czy lipnych diamentów o zaniżonej ilości karatów. Nic to nie zmienia poza tym, że warto sprawdzać karaty i nie warto wchodzić w biznes bez certyfikatu jakości jeśli mamy na myśli exluzywne produkty.

Podobną metodę zastraszania wybrała inna kancelaria prawna -też z Warszawy, która założyła mi sprawę karną.  O ile w pierwszym przypadku miałem do czynienia z ludźmi z klasą o tyle w  drugim ze spazmem rozhisteryzowanych jurystów. W tym przypadku- nie ma przeproś. Ale o tym za tydzień. Studenci prawa, bo od studentów zacząłem-też się może czegoś dowiedzą. Szatniarzami-nie zostaną.

P.S. Pani Jagience dziękuję za materiał.  Prawnik potwierdził, że zniszczony dostawca-nie był jednostkowym przypadkiem. Takie know how. Pozdrawiam.

P.S. Dziękuję czytelnikom. Książka schodzi na ebookach z dyskontów zniknęła. Zaproponowałem książkę na zupełnie inny temat PWN- przeczytali próbkę, biorą. Fajnie. PWN –to jest coś. Po raz pierwszy czuję satysfakcję.

P.S. W Warszawie ma dojść do pikiety franczyzobiorców Delikatesów Centrum-wrzesień.  Wg inicjatora pikiety z 70 sklepów zamknęło się ok. 60. Prawie sto procent skuteczności. 

Cichy pogrzeb w „rodzinie”-poradnik najemcy

Niektóre wpisy budzą większe zainteresowanie czytelników. Smsy, maile, facebook, zdjęcia.

s11

„Licząc na szybko, aby zarobić na koszty franczyzy Subweya należy co nie całe dwie minuty wybijać paragon na 15 PLN. A ile czasu zajmuje przygotowanie kanapki? 3-4 minuty?” (sms)

„Chyba bardzo na temat dzisiaj napisałeś odnośnie SUBWAY. To zielone miejsce po reklamie to właśnie po SUBWAY w EUROPA II ( tam gdzie ja byłem)  w Nowym Sączu – franczyzobiorca młody człowiek popełnił samobójstwo w zeszłym roku. Nie znam szczegółów, ale zadłużony był na ponad milion.

s25

 

Pod tanią odzieżą puste miejsce po człowieku jak klepsydra”.

Franczyzobiorca prowadził trzy kanapkowe punkty. Miał pozwolenie na broń. Strzelił sobie w głowę.

 

Aktów desperacji jest więcej. Powody mogą być różne. A przy okazji…krążą plotki o tym, że w sosach do burgerów jednej z prestiżowych sieci są środki uzależniające. Po analizie biegłego (współpracuje z KGP) wyszło, że tam są same tłuszcze-można jeść. Powiedział jednak też coś innego (zajmuje się na co dzień narkotykami, analizą ciał, różnych substancji), że „cała Warszawa jedzie na haju”. Pewnie przesadził. Miał na myśli to, że ludzie nie wytrzymują ciśnienia, coraz więcej ludzi nie daje rady z różnych względów. Potwierdzają to statystyki i tabelki z ilością samobójstw czy prób samobójczych. Jeden z biorców pewnej sieci cynicznie się „cieszy”, że kolega nie „strzelił samobója” i próbuje się zbierać. Bo ta okładka.

 ssss1

Nie jest dziełem przypadku. Dlatego wiem o czym piszę, wiem o czym mówię, wiem ile odebrałem telefonów przez ponad dwa lata, wiem ile mam maili i dokumentów.

I wiem też, że trudna dokumentacja systemów franczyzowych ma na celu uświadomić czym jest lub może być dla człowieka wprowadzenie go w błąd. Sugeruję nie podpisywanie żadnej umowy z polsko-włoskimi firmami. Mam na myśli odzieżówkę i gadżety extra. Dziwnym trafem w zamachu w Bangladeszu (odzieżowy obóz pracy światowych marek) zginęli Włosi. Turyści pojechali oglądać zabytki.

Wchodzi kolejny kanapkowy „koncept”  z New York? Zastanawiasz się czy wpakować te pieniądze, bo to wszędzie działa? Daj znać po podpisaniu umowy. I bądź ostrożny.

Jak wyrąbać ludzi-poradnik najemcy

Dla naganiaczy nie ma wakacji. Poszukiwania biorców i najemców w różny sposób nie pozwalają zapomnieć o sobie. Ale niedoszli czy doszli biorcy, którzy stali się dumnymi członkami retailovej rodziny dzielą się swoimi spostrzeżeniami. Tym razem niedoszły biorca napisał ze Śląska.

„Amerykańska sieć barów kanapkowych. Bardzo popularna w Stanach, jest ich chyba więcej niż McDonaldów. Na każdym rogu.Rano widać ludzi w kapciach- pewnie wpadli na śniadanie . Bary są prowadzone na zasadzie franczyzy. Także w Polsce .

Wiosna 2014 .Ogłoszenie w necie albo prasie, że Subway poszukuje franczyzobiorców. Spotkanie blisko domu.Telefon.Odzew.Spotkanie. Pięciu chętnych. Ludzie z przeszłością biznesową,na pierwszy rzut oka rozsądni .Po drugiej stronie manager z Warszawy, pani prezes z Pragi (bo Polska podlega pod Pragę). I człowiek sukcesu – prowadzi już 3 bary.

Najpierw półgodzinny wykład o historii firmy i wielkie liczby.Potem jak zostać członkiem Wielkiej Rodziny Subway. Trzeba NAJPIERW  wpłacić 5000 E i czekać…. Bo te 5 tysiaków to opłata jednorazowa , bezzwrotna, jak nie wypali, przepada .

Trzeba sobie samemu wyszukać lokalizację – najlepiej w CH , albo czekać jak znajdzie ją dział Rozwoju. Trzeba zapłacić i uzgodnić projekty wystroju wnętrz- oczywiście u wskazanych architektów. Trzeba kupić wyposażenie – oczywiście w Holandii, bo w Polsce niczego nie znają i nie widzieli. Koszt 120 tys E – piec konfekcyjny, mikrofala, parę lodówek i stolików. To samo w Polsce wg zestawienia Mr Hamburger 100 tys. złotków. 

Trzeba pojechać na szkolenie oczywiście do Niemiec – bo Polaki to durnie , nie wyszkolą Zaczynają padać pytania o koszty- czynsz, ilość pracowników itp. Czynsze -ogólnie to nie zależy od nas , zależy od miejsca, galerii itp. Pracownicy -najlepiej studenci , na zlecenia – znane wszystkim przedsiębiorcom hasła o oszczędzaniu.

Ale chcemy coś usłyszeć o obrotach. Nie da się- tajemnica firmy, wreszcie wyduszają z siebie , ze średnie bony zależą od lokalizacji Np. na lotnisku Pyrzowice(stacja paliw BP) jest wyższy niż na dworcu PKP Katowice .Po prostu rewelacja . Subway wszystko sprowadza z Niemiec, nawet bułki są niemieckie, masło, kiełbasa czyli wurst. Trzeba przedpłacać.

Nie ma kredytu kupieckiego. Ruchu w Subwayach też nie ma. Wystarczy porównać z Mackiem. Dziękuję, postoję. Koszty ok. 60 tys/mc  marża na kanapkach ponoć 30%  czyli trzeba sprzedać za 180 tys /mc. Czyli 6000 /dzień -statystycznie .Jeśli średni bon to 15 zł.  potrzeba dziennie 400 klientów. NIE WIDZIAŁEM TYLU  ANI W KATOWICACH NA DWORCU ANI NA UL. MIEŁŻYŃSKIEGO. Jak mam się opychać niemiecką bułą i salami to już wolę Macka – on ma polski towar”.

Tyle od czytelnika. W ramach uzupełnienia. W makach jak to pan nazwał też rotują biorcy. Ale do rzeczy. 

Zaliczka w wysokości 5 tysięcy euro brzmi zabawnie. Jest to jednak poważny biznes, dla poważnych ludzi. To nie jest zabawa dla pani Krysi albo Pana Waldka. Tu trzeba się wykazać wiedzą i zaufaniem do marek. To nie jest tak, że wchodzisz na bombę bez kosztów. Za swoje marzenia-musisz słono zapłacić.O ile czytelnik nie stał się dumnym członkiem retailovo-franczyzowej rodziny o tyle jedną z innych sieci- zajął się ceboś.

Franczyzobiorcy wyłożyli od 500.000-700.000 złotych po czym w rok nie tylko stracili, ale mają z karami z gh od.2-3 mln „strat”. Czyli długów.

Tymczasem właściciel-na razie nie świadomy tego co przed nim- kupuje apartamenty w Zakopanem. Na razie się jeszcze bawi. Reklamuje, gdzie tylko się da. Nie wykluczone, że w te wakacje, ktoś znów podpisze umowę na podstawie fałszywych danych z „podręcznika operacyjnego” z których wynika, że sieć się rozwija pomimo, że bankrutuje, a jeśli punkt zarabia to dawca przejmuje lokale. To sprawdzony pomysł na „biznes”. Szybko, dużo i skutecznie. Franczyzobiorcom dziękuję za materiały. I przestrzegam przed doradcami, którzy wam pomagają znaleźć lokalizacje-najlepiej w gh. To zorganizowane grupy o charakterze przestępczym.  

Kończąc publikację o „franczyzie” jeszcze jedna refleksja. Biorca z Kielc, który namawiał do opisania franczyzy miał rację. Oszustwa agencji PR na zlecenie gh, firm zarządzających, komercjalizujących, pośredników dotyczące różnych danych- to drobiazg- w kontekście „sprawdzonego know how” i mitycznych milionów pomysłów na biznes. O których będzie ciut głośniej niż o samych centrach handlowych. Bo gh to oszustwo z jednej strony. W przypadku franczyzy czyli sprawdzonego know how- z dwóch. Dlatego też rzadziej w wakacje zapraszam tutaj. Piszcie. Dzielcie się przemyśleniami, doświadczeniami. Jesienią zakończy się pewien mit. I pojawi się coś nowego. Bo życie-jak wiemy-nie znosi pustki.

Fajnych wakacji.

 

Jak karne-to sprawy-poradnik najemcy

Zakładam, że część czytelników kibicuje polskiej reprezentacji. Sporo kibiców pracuje w gh. Od kierowników sklepów poprzez kelnerów na ochroniarzach kończąc. Czytelnik podesłał zdjęcia jak to wygląda w środku kiedy nasi walczą o awans, a potem strzelają karne.

 t1

Fajnie. Nie ma obrotów-bo są wakacje-ale przynajmniej są mecze. 

t2

Wprawdzie telewizory kuszą promocją to giga zakupów nie widać.  Widać jednak coraz wyraźniej, że franczyza+retail=pewna całość. Te systemy się uzupełnią, napędzają i są ze sobą ściśle związane. Te galeryjne w szczególności. Podobny patent. Badania. Liczenia. Ale nie tylko.

Zajrzyjmy w takim razie do ojczyzny Platiniego Michela tam, gdzie decyduje się teraz piłkarskie euro. To po USA liderzy w wymyślaniu i zmyślaniu tzw. konceptów. Też tam są karne. Sprawy.

 „Czarna strona franczyzy”. Pod takim tytułem ukazał się materiał w jednej z francuskich gazet.

 

„Na nic się zdało, że Marc Brunelet, lat 54, był z natury nieufny. Okazało się, że to nie wystarcza. Jego franczyzodawca – Point Cadres, specjalista w dziedzinie obramowań – zaproponował mu lokalizację w centrum Troyes (Aube): on znalazł inną, kilka metrów dalej, o wiele taniej. Polecono mu dostawców, aby urządzić jego przyszły sklep. Marc wolał zrobić to we własnym zakresie i zaoszczędził na przejściu „niemal 60% sumy, na jaką opiewa faktura”.

Kiedy podpisywał umowę z tą marką Marc myślał, że wszystko przewidział. Błąd. „Oprócz 6% miesięcznej opłaty licencyjnej, przelewałem 1% obrotów, aby móc korzystać z reklamy” – wyjaśnia. Nie podjęto jednak żadnych działań. Co więcej, nie miałem wyłączności na moje produkty i byłem zmuszony bardzo drogo za nie płacić.” Marc wytrzymał pięć lat, aż do wygaśnięcia swojej umowy. Następnie otworzył swój własny sklep: „Ciągle prowadzę tę samą działalność, ale teraz jestem naprawdę niezależny.”

W przypadku tej franczyzy ponad połowa zrezygnowała z prowadzenie franczyzowych punktów. Autor przestrzega przed podpisywaniem umów podczas targów franczyzy zwracając uwagę na doskonale przygotowanych przedstawicieli handlowych, których zadaniem jest tak pokazać produkt, aby biorca podpisał umowę.

We Francji franczyzobiorcy nie istniejącej już sieci Blue Spirit podpisali umowy na sprzedaż fantazyjnej biżuterii. Franczyzową firmą zarządzał skazany za oszustwa związane z podatkiem VAT. Franczyzobiorcy pieniędzy nie odzyskali. Sprzedawca know how trafił do więzienia.

Franczyzobiorca marki cukierniczej pozwał franczyzodawcę, który sfałszował wyniki w dokumencie informacyjnym dotyczącym wyników i przewidywanych obrotów. Okazało się, że dane zostały wymyślone po to, aby biorca podpisał umowę. Po pół roku okazało się, że system franczyzowy nie ma racji bytu. Sąd w Paryżu po przedstawieniu dowodów i ukrytych informacji dla biorcy unieważnił tę umowę. Franczyzodawca nie poinformował biorcy, że w tej miejscowości są już sprzedawcy tych samych produktów.

Dokumenty ujawniające należy sprawdzać na własną rękę. Poszkodowani franczyzobiorcy we Francji zakładają sprawy sądowe jednak często nie mając pieniędzy na prawników i ich szanse na wygraną są niewielkie.

Głośnym echem odbił się skandal związany z firmą, która sprzedawała franczyzę polegającą na przewozie przesyłek. Biorcom spodobała się idea jak i niskie opłaty wstępne. Franczyzodawca nie wypłacał biorcom pieniędzy i sprawa trafiła do sądu. Firma zbankrutowała a wraz z nią biorcy franczyzy. Są uznał, że zawarta umowa nie była franczyzową i przekształcił umowy franczyzowe na umowy o pracę, bo realnie franczyzobiorcy zawarli stosunek pracy. Zostali na bruku-bez pieniędzy.

Firma Cash Converters z kolei specjalizowała się w kupnie i sprzedaży używanych rzeczy. W 12 miesięcy franczyzobiorca sprzedał know how 50 biorcom. Rok później cała sieć upadła”.

 

Fragment książki Franczyza-fakty i mity. Premiera: wrzesień 2016 r.

P.S. Dziękuję czytelnikowi za zdjęcia. Pozostałym życzę fantastycznych wakacji. I obrotów.

P.S. Atmosfera we Francji-niestety-znów robi się gęsta.

http://wiadomosci.onet.pl/swiat/francja-ewakuowano-centrum-handlowe-w-nicei/96nyme

 

 

 

Zagrożenie dla życia ludzi-nie ma znaczenia-poradnik najemcy

Wczoraj wspomniałem o retailovych kroplach i wiadrach do ich łapania, ale te zdjęcia z dziś są potwierdzeniem, że w tym miejscu w Jaworznie gh nie mogła stanąć. Na etapie budowy budowano w dole, gdzie powstawało  bajoro. I dziś popadało.

zalanie2

Klienci mieli szczęście. Woda+ prąd =zagrożenie dla życia ludzi.

zalanie

zdj. http://www.jaw.pl

Gh powinna zostać zamknięta do  odwołania. Najemcy przed podpisaniem umowy w gh nie mają pojęcia, że to są buble. Zagrzybione buble.

Galena sama w sobie jest skazana na porażkę. W maju czytaliśmy o kolejnym kuriozum.

„Do zdarzenia doszło w męskiej saunie – ktoś postawił wiaderko na rozżarzonych węglach, wywołując w ten sposób pożar. Spowodowało to automatyczne uruchomienie natryskowej instalacji przeciwpożarowej….”

http://www.twj.pl/index.php/miasto-2/1914-zalanie-w-galenie

Czyli puściły tryskacze i ludziom zalało lokale.

Warto raz jeszcze przypomnieć, że umowy nie przewidują niczego dla najemcy. Żadnych odszkodowań, rekompensat. Pożar czy deszcz-nie jest wystarczającym „powodem”  do tego żeby stamtąd wyjść przed wygaśnięciem długoterminowej umowy. No chyba, że prawnik ma jaja i wie jak się za to zabrać.

Ta nowa gh została odebrana przez lokalne tzw. służby, na lokalne zamówienie lokalnych „potrzeb”. Czy ktoś za to kiedykolwiek beknął? Nie słyszałem. Ale o masowych bankructwach w PCC gdzie runął sufit już tak. Kto zapłaci jeśli po następnym odbiorze dzieciaki porazi prąd, bo całe te mury w środku są mokre?

 

Pilnuj swoich pieniędzy-poradnik najemcy

W bankach są takie nazwijmy to departamenty. Zajmują się różnymi specyficznymi dla laika trudnymi do określenia tematami. Jednym z nich są osoby od przeliczania przeliczników. I dziś w Citybanku panika. Co ciekawe nie od wczoraj, ale od kilku dni czyli jeszcze przed Brexitem rozpoczęło się wielkie przeliczanie przeliczników przeliczonych bankowców.

Na razie przeliczono, że bank ten stracił ok. 30 procent. Dlatego liczą po 16-18 godzin dziennie od kilku dni i próbują się doliczyć. Są to informacje poufne- sugeruję przeniesienie pieniędzy do innych banków. Np. Spółdzielczych-koszty obsługi rachunku indywidualnego czy firmowego są wyższe, przelewy też. Ale nie ma legendy, że „wszystko za darmo”.

bank

zdj. http://www.citybank.pl

Poza tym czynsze na koniec miesiąca dla galerników podskoczą wraz z kursem euro. Dlatego sugeruję podpisywanie tylko w złotówce pod jednym jednak zastrzeżeniem-nie 100 zł z metra w pierwszym roku w ramach promocji. Potem czynsz w górę. Taką promocję zastosowano w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie się gh buduje. Podczas łapanki takie oferty promocyjne mogą być mylące.  Tymczasem niedaleko, bo w Rawie Mazowieckiej w pasażu ludzie żyją- w sensie, że najemcy.

Lokal za 3800 brutto plus drobne za części wspólne sprawiają, że tam ma to sens. Jednomiesięczny czy trzymiesięczny okres wypowiedzenia to bezpieczna formuła robienia czegokolwiek. W pasażu wprawdzie nie ma klimy, ale są klienci. To jedyny pasaż w tym 18.000 mieście. I to ma sens. Właściciele wyszli z założenia, że wolniej pójdziesz-dalej zajdziesz i nie wykluczone, że się rozbudują. Bo zarabiają wszyscy. Na normalnych zasadach.

Poza tym zapowiadane są ulewy. Warto przygotować wiadra w gh do łapania retailovych kropel.

P.S. Pozdrowienia dla „depozytowego” franczyzobiorcy z tego miasta. Jeśli masz rachunek, depozyt lub lokatę w city-to zwiewaj stamtąd. I podaj dalej.

Miejsce zrównoważonego rozboju-poradnik najemcy

Czytelnicy nie gęsi. I swój pogląd mają.

„W ramach ćwiczeń z języka polskiego staramy się zrozumieć, co poeta miał na myśli. Nowa inwestycja = nowomowa retailowa:

„Nowa nazwa jest odzwierciedleniem wartości, na których budujemy wizerunek marki. Centrum handlowe w Katowicach będzie obiektem nowoczesnym i zawsze na czasie, promującym takie wartości jak innowacyjność, radość, przynależność do grupy. Będzie to nowa przestrzeń publiczna pozytywnie wpływająca na otoczenie, zgodna z trendami ekologii i zrównoważonego rozwoju. Miejsce prospołeczne, przeznaczone dla osób dbających o poprawę jakości życia i właściwie rozumiejących pojęcie „life style”.

Filarami nowej nazwy są walory naszej inwestycji, wynikające z jej funkcji i oferty, dlatego kładziemy nacisk na komfort, różnorodność, kompleksowość, swobodę. Stąd nazwa Libero, która w języku łacińskim i esperanto oznacza wolny, wolność. Libero to wreszcie bezpośrednie nawiązanie do dzielnicy Ligota, której nazwa oznacza również wolność” – mówi Katarzyna Porębska, manager ds. marketingu w Dziale Centrów Handlowych Echo Investment”.

Panie Rafale. To perypatetycy.

A z innej beczki „Franczyza fakty i mity” czyli książka dedykowana filozofom, którzy wiedzą „jak”. Mały kolejny fragment.

 

„W kolejnej publikacji książkowej „Franczyza-droga do sukcesu” z 2009 roku autorka definiuje franczyzę jako „Franczyza to koncepcja, która gwarantuje franczyzodawcy sukces, a franczyzobiorcy pozwala minimalizować ryzyko związane z prowadzeniem działalności”.

 

Przywołuje markę Fornetti jako przykład dynamicznego rozwoju firmy zaznaczając jednak, że firma masowo zamyka punkty.  Węgierski koncept liczył w tamtym czasie 3 tysiące punktów na świecie. W Polsce ok. 150.

„Wymagany kapitał potrzebny do rozpoczęcia działalności wynosi około 60 000 – 80 000 PLN i uzależniony jest od wielkości lokalizacji, typu lokalu i stopnia jego przygotowania pod działalność gastronomiczną. W tej kwocie zawarty jest  koszt doprowadzenia mediów, zabudowy stoiska oraz jego pełne wyposażenie. Projekt stoiska i nadzór nad jego wykonaniem firma oferuje Partnerom bezpłatnie”-zachęca tekst ze strony internetowej.

Odpowiedzialna za rozwój sieci franczyzowej Fornetti jest szczera i rozmowna.

 

-Nie polecam franczyzy. Po co płacić? Niech pan weźmie kącik piekarniczy. My robiliśmy franczyzę pod klucz i zdarzało się, że samo podłączenie mediów to był koszt 40.000 złotych. Franczyza pana ogranicza, musi pan podpisać umowę na trzy lata i ma pan związane ręce.

 

Zrezygnowaliśmy z wykonawcy 1,5 roku temu z prostego powodu. Okazało się, że przepłacaliśmy my i franczyzobiorcy za stoiska. Bardzo dużo punktów się zamknęło. Dziś mamy 35 firmowych własnych i dwadzieścia kilka franczyzowych zresztą ludzie przechodzą za naszą zgodą na kąciki a nie na franczyzowe punkty . 30% naszego sukcesu to był zapach który przyciągał. Teraz niestety mamy zmienioną technologię i nie wypiekamy ciasteczek w garowniku i tego zapachu nie ma. To był taki drożdżowy zapach. Dziś jest tylko wypiek.

 

Namawiam na kącik piekarniczy bo może pan sprzedawać też inne pieczywo. Innych producentów. Mamy tez już rurki, gofry i kawę frappe. Ostatnio sam nasz partner w Kraśniku wybudował stoisko za 12.000 tysięcy złotych. Jak pan chce to pan też może sam zlecić. Mieliśmy ramowe umowy podpisane z Tesco i Obi, ale Tesco pada i to właśnie tam pozamykali franczyzobiorcy najwięcej punktów. Zostaliśmy tylko w dobrych Tescach.

Ja powiem jak liczyć potencjał. Dobrze by było, żeby obok miejsca gdzie stanie Fornetti przechodziło ok. 600 ludzi dziennie. O różnych porach dnia, w weekendy i dzieli się to przez dwanaście liczeń i wychodzi średnia potencjału ludzi przechodzących obok punktu. To się wtedy opłaca. Teraz będą zmiany czyli opłata wstępna wyniesie 10.000 złotych plus co miesiąc 600 złotych na działania marketingowe. Kiedyś bonusy wypłacaliśmy np. w  formie odzieży firmowej.

 

W firmie są ciągle zmiany. Mamy już 13 prezesa a ja sprzedaję know how od 16 lat. Od nas franczyzobiorca kupował tez piece za 4000 złotych, zamrażarki. Mamy ich sporo w magazynach.  Teraz rynek jest zwariowany.  Dziś ciasto jest wożone ze Słowacji bo taniej. Zamknięta została fabryka we Wrocławiu”.

Roboczy fragment książki „Franczyza-fakty i mity”. Autorzy: Mira Suchodolska, Rafał Kinowski  i Daniel Dziewit. Wydanie wrzesień 2016.

Sugeruję nie podpisywanie umów w gh Libero pomimo, że głównym najemcą jest Arek Milik napastnik reprezentacji Polski. Snajper Ajaxu ma i będzie miał z czego dokładać. 

 

 

Ten system bankrutuje-poradnik najemcy

Żyjemy w pokoleniu kopistów. To naturalne. Nie nazwałbym tego podglądactwem, ale coś w tym jest. Czyli skoro idą kebeby to idziemy w kebaby, skoro widzimy rowery, a na nich kawę w sprzedaży to kupujemy rowery, skoro lody świderki są rzekomym hitem to powstają jak grzyby pod deszczu. I dobrze. Każdy sposób jest dobry na to, aby coś robić. Problem powstaje wtedy, kiedy tego wszystkiego jest za dużo. Eksperci powiedzą, że to dobrze, bo rynek się oczyści. Kontestatorzy, że źle, bo to wylewa dziecko z kąpielą.

Podczas jednego ze spotkań rozmówca porównał gh do wypożyczalni kaset video. Kiedyś to był  faktycznie interes. Kiedy gh się pojawiły to był skok w nowoczesność. Duże, fajne, nowoczesne. Łatwe do zlokalizowania. To jest ich plus. Spożywka plus parking =wygoda. Nadszedł jednak czas nie tylko zmiany gustów, zwyczajów zakupowych, ale kryzys. Lepiej kupić taniej niż drożej.  Nie zmienia to faktu, że gh powstają i powstawać będą. Dopóki zepnie się ten mityczny procent zawartych umów-czyli 60%.  O tym, że z biznesowego punktu widzenia gh to błąd logiczny przekonują się Amerykanie od lat. Jednak kolejna fala bankructw i wyburzeń to teraźniejszość.

Ktoś powie co ma piernik do wiatraka czyli Polska do Stanów. To ma, że system retail jest bankrutem od lat 80. Gigantyczne kredyty na budowy to jest to know how. W czasach globalizacji pewne zjawiska przechodzą jak fala. Najpierw przyjemna, potem okazuje się-że to tsunami. Mało który fundusz obchodzi to, co będzie dalej w miejscu, gdzie miał być park czy tam, gdzie ktoś budował coś co nazywamy firmą, siecią czy firmą rodzinną.

Do dziś są w sieci artykuły poważnych polskich pism, które niepoważne dane serwowały potencjalnym najemcom, klientom i tzw. opinii publicznej o np. 27 milionach ludzi w jednej gh w Warszawie rocznie. Rozumiem, że Amerykanie mają specyficzne podejście do wielu spraw i jak pelikany łykają burgery. Skoro jednak oni dziś widzą, że bańka pęka to poważniej to brzmi. Dlatego tym bardziej warto zajrzeć do przedruku Bloomberga.

„Dla niektórych małych centrów negocjacje ws. przedłużenia terminu spłaty albo refinansowania kredytów może się okazać trudnym zadaniem. Kredytodawcy zaostrzają swoją finansową politykę wobec nich wskutek rosnących obaw o przyszłość branży, a także bardzo słabych wyników finansowych domów handlowych, w tym Macy’s oraz Nordstream, a także bankructwa innych – Aeropostale oraz Authority. Najbardziej ucierpiały stare centra w niewielkich miasteczkach i miastach, które nie są w stanie poradzić z konkurencją internetowych sklepów i nowych efekciarskich centrów, które przyciągają zamożnych klientów.

– Od wielu lat uważa się, że branża detaliczna jest przesycona. Pojawienie się na rynku graczy online przyśpiesza proces oddzielania zwycięzców od przegranych – mówi Tad Philips, analityk Moody’s Investors Sernice.

Coraz trudniej znaleźć nabywcę na centra wysokiego ryzyka. Pula kupców się kurczy, a finansowanie jest niedostępne”.

(…)Greek Street szacuje, że do końca następnej dekady upadnie następnych kilkaset domów handlowych)”.

Tyle z Bloomberga. Dziękuję za linka. To, że w Polsce się buduje, nie oznacza, że się zarabia. Gh to zorganizowany system. Jak sekta. Taki multi level bankruting.

http://forsal.pl/artykuly/952777,amerykanskie-centra-handlowe-wymieraja-do-2030-upadnie-kilkaset-kolejnych.html

 

Powiesi się w Kutnie?-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

 hujnia1

„Witam

 

Mam 56 lat. Od kilku lat leczę się na depresję (nawracającą). Mam związaną z tym dokumentację z przychodni i z leczenia szpitalnego. Na początku tego roku poczułem się lepiej. Podjąłem decyzję o rozpoczęciu nowej działalności. 

W związku z tym 27 stycznia 2016r. podpisałem umowy na wynajem 2 lokali w galerii handlowej Prima Park Kutno na okres 5 lat.

 

W jednym przypadku miała być to działalność gastronomiczna lokal 100 m2, w drugim handlowa lokal 20 m2. Planowane rozpoczęcie działalności galerii 1 września 2016 r, przekazanie lokali miesiąc wcześniej. 

 

Niestety w drugiej połowie kwietnia nastąpił nawrót choroby. od 26 kwietnia przebywam na zwolnieniu lekarskim. W związku z powyższym nie jestem w stanie podjąć planowanej działalności ani w chwili obecnej ani w realnej perspektywie. 

O fakcie tym poinformowałem wynajmującego, przesłałem kopię zwolnienia oraz zaproponowałem polubowne rozwiązanie umów. Do chwili obecnej nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Z przeprowadzonej w dniu wczorajszym rozmowy telefonicznej wynika, że wynajmujący nie podjął żadnych kroków w celu pozyskania innego najemcy i uważa umowy za obowiązujące. 

 Chcę nadmienić, że umowa na lokal gastronomiczny zaczęła praktycznie obowiązywać od 1 kwietnia, gdyż uwarunkowana była wpłaceniem kaucji ok. 30 tys. zł. Wynajmujący został poinformowany o moim stanie zdrowia 22 kwietnia, czyli 3 tygodnie później. Miał więc dość dużo czasu by podjąć kroki w celu pozyskania innych najemców. W związku z powyższym proszę o pomoc prawną lub kontakt do kancelarii w celu rozwiązania zaistniałej sytuacji”.

Tyle z tego listu. Człowiek ma myśli samobójcze. Porozmawialiśmy chwilę. Mam nadzieję, że się nie powiesi czy w inny sposób nie zrobi sobie krzywdy. Czynsz w tej gh to za dwa lokale ponad 11.000 złotych. 

 

Opisywałem wiele miesięcy temu kobietę w ciąży. Nie mogła wyjść z gh pomimo coraz gorszego samopoczucia. W końcu udało jej się z tego wyjść.

Ze strony internetowej wynika, że firma Mallson Property Group zajmuje się komercjalizacją. W samej jednak firmie dowiadujemy się, że współpraca została wstrzymana z inwestorem.

Generalnie chodzi o to, aby ustalić kto ma odpisać człowiekowi na pisma. Miła pani z Mariotta (tam mieści się Mallson) przekierowuje do inwestora, którego przedstawiciel z kolei twierdzi, że Mallson im pomaga.

Czas najwyższy, aby  sprawę wziął jednak prawnik i psycholog. Nie ma z kim na ten temat rozmawiać. Na temat pomocy w tej konkretnej sytuacji.