„To jakoś będzie”-poradnik najemcy

Publikuję dialog z czytelniczką z Bukowiny Tatrzańskiej. Zagadała na fecebooku. Pogrubionym to potencjalny najemca.

Mam poważne obawy co do mojego „biznesu”. Mianowicie otwarcia sklepu z odzieżą dziecięca w nowej galerii na Krupówkach. Umowa, którą dostałam wydaje się w porządku, ale dla bezpieczeństwa dam ją do przeanalizowania firmie, która się specjalizuje w takich umowach. Warunki : dla lokalu 50m2 : czynsz podst 99zł/m2 netto+ czynsz eksploatacyjny 19zł/m2 + kaucja w wysokości 3 czynszów oraz czas umowy 1 rok lub 2 (galeria nie narzuca ) to wygurowane warunki ?? Tzn upadłość sklepu murowana ? Nadmienię że czynsz na Krupówkach to ok 11000 za taki metraż.Czy może Pan polecić prawnika, który ma doświadczenie w podpisywaniu takich umów?

 

Tomasz Henclewski Poznań, natomiast co do reszty się nie wypowiem, bo nie wiem jaki produkt, jakie inne sklepy. Nie wiem czy ludzie w Zakopanem wypoczywają czy kupują. Nie mam pojęcia.Nie ma znaczenia ile wynoszą czynsze na Krupówkach. Znaczenie ma wiele czynników. Wg mnie to czynsz z sufitu. Po co 3 kaucje? Kto wyposaża lokal?Jakie nakłady finansowe?To zależy od tego czy ma pani zabezpieczenia czy nie ma.

 

Produkt ubranka dla dzieci firmy mayoral oraz sportowe Ubranka dla dzieci Reima i Columbia. Ta galeria znajduje się w centrum Krupówek dlatego myślałam ze skoro turyści kupują w sportowych sklepach to i w galerii tez będą bo brakuje takiego towaru zwłaszcza zimowe sportowe ubranka dla dzieci. Konkurencja to w galerii 5x10x15 oraz Wójcik i cocodrillo. Lokal remontuję ja i wyposażamy też ja we własnym zakresie. Butik multi brand bez franczyzy. Galeria nie narzuca najemcom firm podwykonawców. 

 

Czy będą turyści kupować w galerii?Nie wiem. Wiem, że jest kryzys. Jest masa wycieczek młodzieżowych. Ludzie raczej-tak przypuszczam-przyjeżdżają już ze swoimi ubraniami?Proszę to przemyśleć zanim pani podpisze umowę.

 

Tak jeszcze będę myśleć nie raz o tym… Natomiast wiem że dużo Ruskich przyjeżdża zimą i wszystko wykupują

Mam taka nadzieje ze jeżeli ktoś mi pomoże w podpisaniu korzystnych warunków to jakoś to będzie.

 

Wie pani jak to jest z tym „wszystko”….nie chcę pani zniechęcać w żadnym wypadku. Ale proszę mi wierzyć że „jakoś to będzie” to może być za mało))))To jakoś.

 

No tak. Ale skoro konkurencja się otwiera to mają jakąś wizję. Mam plan galerii na 1 piętrze ma być strefa dla dzieciaków tj sklep zabawkowy, sklepy dziecięce oraz strefa gier i małpi gaj i kawiarnia przystosowana dla rodzin. Na 3 piętrze same restauracje Oraz punkt widokowy na Tatry z tarasem i kąpielą słoneczną

 

Czy pani wie ile konkurencji w ten sposób padło?Właśnie z powodu wysokości czynszów?Czytała pani o tym, że ludzie są już znudzeni galeriami? Sądzi pani, że ktoś jedzie do Zakopanego uciekając od miasta, żeby tam chodzić?Do Zakopca moim zdaniem jedzie się zmienić i otoczenie, i menu i to co jest na co dzień. Ale nie wykluczone, że jedzie się też na zakupy i do restauracji w galerii handlowej.

 

Tak czytam wszystkie Pana posty na fb i tracę wiarę właśnie w realizacje. Skąd można zaczerpnąć wiarygodne dane

A jak wygląda sprawa wynajmu w innych galeriach jest dużo niższa?

 

Pani Aneto od ludzi, od ludzi-którzy to przeszli. Rok temu napisała do mnie kobieta. Mieli jakiś lokal w pasażu w Zakopanem. Popłynęli na duże pieniądze. Mąż wyjechał za granicę do Stanów-odrabiać, żona została w Polsce. Poza tym to nie chodzi tylko o moje posty, ale materiały prasowe. Ludzie mają dość galerii handlowych, chcą odmiany. To nie moje słowa.

 

To jak funkcjonują całe Krupówki ? Przecież skoro istnieją to muszą coś sprzedawać a czynsze to z kosmosu mają

W pasażu fashion streat? Galeria otwiera się w kwietniu natomiast nie maja wszystkich najemców jeszcze, chyba nie ma tylu chętnych. Na Podhalu nie mamy galerii, wszyscy jeżdżą na zakupy do Krakowa bo nie ma tu nic konkretnego żadnych Marek.

 

To wiem, ale ilu mieszkańców Zakopanego kupuje dane marki?To trzeba by sprawdzić. Nie wiem jak się ten pasaż nazywał to było ponad rok temu, nie pamiętam.Nie wiem jak funkcjonują Krupówki, jakie mają umowy i ile mają zysków. Trudno powiedzieć jednoznacznie. Przecież pani wie, że są okresy, że Zakopiec jest pusty. Dlaczego w takim razie górale nie biją się o miejsca w gh?

 

Ma Pan rację, nie mam doświadczenia w handlu myślę że wysoko ryzykowny jest ten plan. Nie posiadam nawet danych.

Dziękuje bardzo, Pana uwagi wiele wniosły do podjęcia mojej decyzji.

 

Pani Aneto, staram się nie wymądrzać, ale podzielić z panią tym co wiem. Górale z Zakopca wiedzą czym to pachnie i każda galeria ma wizję, a agenci prowizję- o to chodzi.

 

 

Ale też powinno Wynajmującemu zależeć w jakiś sposób na tym aby najemcom się powodziło. Trochę się dowiedziałam na ten temat i bardzo mnie dziwi że nie ma symbiozy w GH pomiędzy dwoma stronami. Ale komuś musi się poszczęścić skoro jednak jakoś funkcjonuje ten system

 

Temu kto buduje.Na tym to polega.

A sieciówki nie zarabiają ?

Sieciówki to głównie franczyzobiorcy na prowizji. Empik jest sieciówką. Pada. Butik jest sieciówką, 40 zamknięć w tamtym roku. Zamykają się Venezie, Triumphy, po cichu. Atlantic, Vobis, itd

Wow… A czytałam ze Esotiq dobrze funkcjonuje, to prawda ?To coś tu nie tak jest … Doprowadzić do upadku GH na tym im zależy ?Twierdzi Pan ze żadna franczyza oraz osoba prywatna nie jest w stanie się utrzymać w galeriach ?

Nie. Tego nie twierdzę, ale wiem że w Stanach, Kanadzie i Australii są setki porzuconych galerii handlowych. Że ludzie ledwo wiążą koniec z końcem. Gdyby się pani chciało przeklikać całego bloga od początku….A gdzie pani czytała, że dobrze?To informacja czy materiał praso podobny? Polska jest bogatsza od Stanów? Kanady? Marki kupują artykuły prasowe, proszę też o tym pamiętać.

Czy ta młoda kobieta bez doświadczenia i wiedzy-o czym szczerze pisze-podpisze ostatecznie umowę? Decyzja jest w jej rękach. Jestem zdania, że to decyzja trudna. Ale cieszy, że blog pobudza do myślenia jeszcze przed, a nie po. I o to chodzi. Pozdrawiam.

 

 
 
 
 
 

Projektanci w Modo już zwijają dywany-poradnik najemcy

Szukając przykładu dotyczącego inwestycji związanej z systemem retail dziś posłużę się następującym.

201512284681

 

201512284682

 

201512284685

 

201512284683

 

To coś na zdjęciach to nowe kosze na śmieci. 30 sztuk na małym terenie, który latem służy jako plaża nad Jeziorkiem Czerniakowskim w Warszawie. Choć wydaje się, że jest ich za dużo to znajdzie się ktoś kto powie, że za mało. Kosze stanowią dość egzotyczną ozdobę na której plażowicze grali w siatkówkę, kopali piłkę, leżeli na kocach.  Teraz spacerowicze mają gdzie wrzucać śmieci. Jak tych kubłów na śmieci tak gh i wielkopowierzchniowych sklepów jest za dużo.  

Boleśnie przekonują się o tym najemcy domu mody Modo w Warszawie. Z jednej strony-tej wizualnej- to chyba najciekawiej oświetlona gh w Polsce i do nie dawna najlepiej skomercjalizowana. Reklama przed otwarciem była potężna.

Klienci robiąc zakupy wezmą udział w losowaniu mieszkania. Kolejny mocny punkt to marki polskich projektantów-nie spotykane w innych centrach handlowych.

I tutaj lista pozytywów się kończy. Najemcy zaczynają stamtąd uciekać, a inni rozpaczliwie próbują się pozbyć lokalu wystawiając je na  różnych portalach.

201601054686

 „Odstąpię lokal w centrum handlowym MODO. Lokal znajduje się w najlepszej części Art Fashion i sąsiaduje z butikami projektantów. Sklep znajduje się przy samym wejściu, przy głównym ciągu pieszym.

201601054687

 Butik ma powierzchnię 27 m2 i jest bardzo ekskluzywnie wykończony. W lokalu wymieniona została posadzka oraz przemalowane i wykończone wszystkie ściany. Dzięki zastosowaniu specjalnej konstrukcji montażu, wyposażenie jest łatwo demontowalne i do ponownego użytku w innym miejscu. Odstąpię lokal razem z wyposażeniem. Lokal posiada przymierzalnię oraz schowek”.

Sprzedawcy zabijają czas rozmowami.

201601054688

 

„Odstąpię lokal użytkowy w nowej galerii MODO Warszawa ul. Łopuszańska. Obecnie lokal ma charakter butiku z odzieżą i obuwiem, w pełni wyposażony w meble, w razie potrzeby łatwo przystosować lokal do zmiany asortymentu sprzedaży. Bardzo dobra lokalizacja galerii jest niewątpliwym atutem tego punktu. Dobra lokalizacja lokalu w galerii przy ciągu komunikacyjnym prowadzącym na parking”.

201601054691

 Z perspektywy porównań to taka nowsza wersja Maximusa. Szału nie ma. To początek końca. Tym bardziej, że zmiany personalne też dają się już we znaki. Dział marketingu domu Modo poszedł do zwolnienia.

201601054689

Spacerując po tych pustych przestrzeniach wiem, że to wylęgarnia ludzi którzy pójdą stamtąd w skarpetkach. Dawałem trzy miesiące na to, że po zaspokojeniu ciekawości ten projekt nie ma racji bytu. Tymczasem niektórzy szybciej zrozumieli, że to jest błąd.

Bardziej jako wystawa produktów, a nie miejsce w którym najemca przy czynszu 25 euro plus 30 złotych z metra za części wspólne zacznie zarabiać. „Pięciolatki”(umowy)  to prosta droga donikąd. Kolejny minus to ilość tych sklepów. Zbyt dużo. Plusem w umowach (nie wiem czy wszystkich) jest to, że w przypadku znalezienia na swoje miejsce innego najemcy nie ma mowy o karach. Czyli jeśli ktoś znajdzie następcę to wychodzi. 

Do dziś zniknął sklep kilku polskich projektantów plus jeszcze jeden z wielkim hukiem. Zwijają dywany. Znany projektant zamknął sklep z dnia na dzień i rozstanie było burzliwe.  Skończyło się awanturą. Tak to wygląda od kuchni. Nie lubię określenia „ a nie mówiłem?”. To z reguły irytujące. Niemniej jednak warto się przyglądać.

Otwarcie nastąpiło końcem października minionego roku. Koszy zakupów-nie stwierdzono.

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,19042482,modo-domy-mody-na-otwarciu-celebryci-i-projektanci-mody-zdjecia.html

Zamazane rankingi-poradnik najemcy

Jedną z noworocznych zmian jest zapowiedź podwyższenia stawki minimalnej w zakresie wynagrodzeń. Sto złotych. O tyle wzrosną najniższe pensje. Protoplaści retailu i wszelkiej maści ekonomiści wysnują jeden wniosek. Koszyk zakupów pójdzie w górę-ożywi gospodarkę. Kolejne dane dotyczące spadku bezrobocia w całym kraju mogą być sygnałem, że faktycznie idzie nowe i kryzys za nami. 

Wczytując się w dedykowane portale dotyczące najogólniej retailowo-biznesowego rynku trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z bańką mydlaną. Unoszącą się nad ziemią i lawirującą feerią barw oraz zwiastującą  światu-trzymając się grudniowej retoryki- dobrą nowinę. Jednocześnie abstrahując od skutków demograficzno-politycznych 500 złotych na kultowe już dziecko „nie ożywi gospodarki”.  Kolejną zmianą jest zapowiedź opodatkowania od obrotu wielkopowierzchniowych sklepów. Larum, które wylewa się lawą słów w tym temacie jest przytłaczającą IQ argumentacją.

W jednym  z grudniowych programów Polskiego Radia naczelna portalu http://www.dlahandlu.pl uspokajała słuchaczy, że opodatkowanie nie musi mieć przełożenia na wzrost cen produktów dla klienta. Czyli straszenie cenami i skutkami zakupowymi jest grubo na wyrost. Nie wykluczone jednak i nad tym się zatrzymajmy, że gh i ch podniosą czynsze dla najemców. Czyli ta zmiana uderzy w tych, którzy już podpisali umowy i tych którzy zamierzali lub/i zamierzają to zrobić w przyszłości.

Biorąc powyższe pod uwagę należy pamiętać, że sytuacja dotycząca obowiązujących braku reguł-ulegnie zmianie. Dlatego nie ulega wątpliwości, że podpisanie umowy w pewnego rodzaju zawieszeniu-bo nie wiadomo-czy faktycznie podatek zostanie wprowadzony-jest nie komfortowym momentem do podejmowania decyzji.

Cieszy fakt, że w minionym roku komercjalizacje były wyjątkowo trudne i np. filantrop, zwycięzca Rajdu Dakar Rafał Sonik (właściciel Gemini Park w Bielsku Białej i Gemini Jasna Park w Tarnowie) osobiście w Tychach stał się akwizytorem powierzchni handlowej przekonując przedsiębiorców o zbawiennej roli gh dla rozwoju miasta. Wygłosił swoiste Urbi et Orbi. Czekam na tekst w oryginale i wówczas przytoczę cytaty. Na razie sięgnijmy wstecz.

Gh mają kapitalny PR-to już wiemy. Z najwyższej półki. To sprawiało przez lata, że mantra „jest fajnie jest super, szukamy nowych marek dla naszych klientów” sprawdzała się co do joty. Wszelkie postawy „reakcyjne” były w sposób skuteczny pacyfikowane. Nie inaczej stało się w przypadku zapomnianego dziś rankingu na galerie handlowe „naj” i nie „naj” czyli najlepsze i najgorsze. Grafiki wyglądały tak.

„Najlepsze”

galerie_good

 „Najgorsze”

Ranking1

Ranking wzbudził wiele kontrowersji, bo te najgorsze poczuły się delikatnie mówiąc-urażone, ba, skrzywdzone. Sami członkowie Polskiej Wielkiej Rady Centrów Handlowych zarzucili Pentorowi niewłaściwą metodologię. Działania Rady były na tyle skuteczne, że kolejne rankingi uwzględniają już tylko „najlepsze galerie handlowe”. Kategoria „najgorsze” zniknęła. Pojawiły się natomiast różowe slajdy. Zleceniodawcą badania było Polskie Stowarzyszenie Najemców Powierzchni Handlowych.

http://serwer1389333.home.pl/test/data/documents/ranking2.pdf

http://serwer1389333.home.pl/test/data/documents/ranking3.pdf

„Raport stanowi utwór w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 roku Nr 90, poz. 631 ze zm.) i objęty jest ochroną przewidzianą w tej ustawie. Raport, ani żadna jego część, nie może być publikowany, rozpowszechniany, nadawany, reemitowany, odtwarzany, wprowadzany do obrotu, jak również nie może być przedmiotem najmu i użyczenia, a także nie może być przechowywany w jakiejkolwiek bazie danych lub systemie odczytu jakiegokolwiek typu, bez uprzedniej pisemnej zgody Polskiego Stowarzyszenia Najemców Powierzchni Handlowych. Jeśli jakakolwiek osoba dopuści się naruszenia któregokolwiek z powyższych zakazów, będzie pociągnięta do odpowiedzialności cywilnoprawnej i karnej”.

Ostatni raport opublikowano w 2012 roku.

http://www.psnph.pl/aktualnosci/ranking-centrow-handlowych/

Najchętniej dziś ogłaszane konkursy na „naj” to na „najładniej oświetloną” gh lub/i choinkę.

 

 

 

Rekiny w retailu-poradnik najemcy

Stany Zjednoczone Ameryki przeżywają trudne chwile. Ulewy, wichury, tornada. Zalane miasta, domy i galerie handlowe. Nie wszystkie da się osuszyć. Po powodziach z pięknych budynków z karton gipsu pozostaje to.

 malls

 malls2

malls3

Nowy Rok to potężne powodzie też na Wyspach Brytyjskich. Klimat nie oszczędza.

malls4

zdj. internet. Wizyta rekinów w byłym centrum handlowym na Filipinach. (Retail news in „Poland”)

wniosek: po podpisaniu umowy w galerii handlowej warto pamiętać, że rekinem biznesu-nie zostaniesz.

Stary odchodzi, nowy nadchodzi-poradnik najemcy

Klub i restauracja Gin Ger w Kielcach to jedno z ulubionych miejsc mieszkańców. Dobre jedzenie, koncerty i imprezy były wizytówką tego miejsca.

„Jedną z atrakcji było pokaźne akwarium z drapieżnymi rybami, a tuż po otwarciu – zdobiąca wnętrze kolekcja sportowych gadżetów z autografami, znany był ostatnio z organizacji imprez i koncertów. Wystąpiły tu gwiazdy polskiej muzyki, między innymi Czesław Śpiewa, Liroy czy Hemp Gru został zamknięty z powodu zbyt wysokich kosztów działania, w których ogromny udział miał czynsz”.

Czytaj więcej: http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/jedzenie-i-zabawa/art/8151904,popularny-klub-ginger-znika-z-galerii-korona-w-kielcach,id,t.html

korona5Klub został zamknięty z dnia na dzień w połowie roku w galerii Korona.

Korona

Dziennikarze nie doczekali się komentarza w tej sprawie.

 

korona3

Zarząd gh nie miał nic do powiedzenia. Bardziej rozmowny był menager restauracji. Wykończył ich czynsz. I niechęć do obniżenia.

Gin Ger nie doczekał Sylwestra i imprez z nim związanych.

Ostatni dzień roku to też ostatni dzień dla najemców, których wykończyły umowy najmu. I ostatni dzień dla pracowników.

Po Nowym Roku zobaczymy nowe banery z zapowiedziami „wkrótce otwarcie”. Wiele marek zniknie z rynku w przyszłym roku. Być może wejdą nowe na zasadzie makaronu na uszach. Czyli wciskania bzdur o rynku, o obrotach itp. O przyczynach wyjść, o nieudolności, o milionach frekwencji etc. Wydaje się, że powiedziano już na ten temat wszystko, ale ostatnie słowo nie padło. Być może przyszły rok będzie kropką nad „i”.

Na razie jednak trzeci kalendarzowy sezon przed nami. Wydaje się, że będzie ciekawie tym bardziej, że mam wrażenie, iż problem się nasila i nasilać będzie. Zauważają to też coraz częściej branżowe portale. Nie da się zaklinać rzeczywistości w nieskończoność. Pewne modele biznesowe przechodzą ostatni etap zmierzchu produktu i tego nie zatrzymają piękne foldery, ani materiały „prasowe”, ani „eksperci” z branży. Wg mnie system retail to zło w czystej postaci. Pięknie opakowana pułapka i chciwość, która rozwala budowane od lat firmy, czy te które powstawały i zniknęły z dnia na dzień, a ludzie jak zbite psy szukają nowych wyjść z tych budynków.

To co jest pozytywne to fakt, że istnieją takie miejsca, gdzie można pracować na normalnych, transparentnych zasadach. I to jest jakaś szansa na przyszły rok. Handel przeżywa jednak zapaść. I to jest fakt. I najbliższe dwa miesiące dla najemców to kolejne stracone nadzieje na to, aby się odbić. Nie ma na to szansy. I nie jest to uzależnione tylko i wyłącznie od stawek czynszu, ale deflacji, nie pewnej sytuacji na rynku pracy, od kosztów pracy czy składek na ZUS.  Dlatego moim zdaniem należy nie patyczkować się z retailem. Wychodzić, walczyć, albo ogłaszać upadłość firmy czy konsumencką. Ta ostatnia przeżywa rozkwit.

Odnotowano wzrost kilkusetprocentowy ogłaszanych upadłości konsumenckich. To pociąga za sobą straty domów, mieszkań. I taki jest trend. Nie znam sposobu na to, aby załóżmy 40-50 latek żyjący z handlu nagle znalazł coś nowego dla siebie. Bo rynek jest ciasny. Trudno znaleźć niszę. Nowe „koncepty” ogłaszające swoje know how-to kolejna z pięknych pułapek. Marki „premium” same tak się nazwały i wypromowały i naliczają sobie niesprawdzalne giga obroty po to, abyś kupił ten „sprawdzony produkt”.

Nadzieją na Nowy Rok dla tych, którzy myślą o swoim biznesie będą spore pieniądze unijne, dotacje na start. Sugeruję jednak trzymanie się jak najdalej od tradycyjnego handlu i głębokie zastanowienie przed systemami franczyzowymi. W ostatnim czasie zniknęły z mapy sprawdzonego biznesu „tylko” 63 koncepty. Ponad tysiąc podobno działa. Sugeruję jednak daleko idącą ostrożność i absolutny brak zaufania do ludzi,a ściślej do tego co mówią. „Nie daj się zmanipulować. Nie daj się naciągnąć”. Niech to będzie motto na Nowy 2016 rok. A Tym którzy przeżywają problemy finansowe, osobiste i często rodzinne życzę, aby nie dać się załamać. Mimo wszystko.

Pozdrawiam życząc czytelnikom udanego Sylwestra. I tradycyjnie: Szczęśliwego Nowego Roku.

I dedykacja. Cabrel akustycznie. „Est ce que ce monde est serieux?”

https://www.youtube.com/watch?v=qJp26Y2g0eM

I lokalnie. Swojsko.

https://www.youtube.com/watch?v=CR99pyKBN1o

https://www.youtube.com/watch?v=G_qdJ6qmDF4

 

Będziemy ten temat drążyć

„Tok zdarzeń według prokuratury w Tychach: ofiara uderza się po głowie narzędziem i zalewa krwią. Następnie wyrzuca narzędzie przez okno, dzwoni pod numer 112, a kiedy słyszy, że nikt nie przyjedzie, złośliwie umiera”.

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/915402,prokuratura-w-tychach-andrzej-dziewit-morderstwo.html

Publikacja pn. ”Bubel 112” wzbudziła różne emocje. Jednych bierze na litość, niektórzy są oburzeni, jeszcze inni zniesmaczeni, a kolejni popierają fakt upublicznienia rezultatów „śledztwa” prowadzonego przez prokuraturę. Najbardziej jednak zaskakująca jest reakcja funkcjonariuszy policji. Tylko niektórzy poczuli się urażeni. Niepotrzebnie. Bo to prokuratura jest „gospodarzem” sprawy, a nie policja. To policja wydzieliła do odrębnego postępowania fakt nie udzielenia pomocy. Kwestia zaniedbań czy zlania sprawy nie leży po stronie policji. Choć powiedzmy sobie szczerze, że mogli się panowie bardziej włączyć. I zrobili to teraz.

Otóż, okazuje się, że można dojść do przebiegu czy uprawdopodobnić dane zdarzenie na podstawie zdjęć z miejsca znalezienia zwłok. Robi się też symulacje w 3D. Na zamkniętych policyjnych forach toczy się dyskusja na temat wpisu. Rozmowy o szkoleniach, przygotowaniach do pracy itd. Jeden z funkcjonariuszy odwiedził wczoraj autorkę dzisiejszego tekstu w Dzienniku Gazecie Prawnej Mirę Suchodolską. Najpierw uznał, że ktoś się tu czegoś czepia. Po analizie jednak dokumentów zaoferował swoje wsparcie, bo sprawa jest dęta jak dęte jest całe postępowanie i tok myślenia prokuratury.

Dziękuję Robertowi Duchnowskiemu i Darkowi Lorantemu. Nie wszyscy oczywiście ich lubią, bo są uznawani za ekspertów. Poza tym występują w mediach, a to niektórych jak w życiu-boli. Tak jak boli funkcjonariuszy policji to, że jak się komuś noga powinie to trąbią wszyscy. Jak jest sukces-to rzadko. Bo od tego są. Więc nie ma powodów do szczególnych uznań. Tak jak nie było dowodów i oficjalnych powodów żeby ustalić kto zastrzelił dwóch policjantów wiele lat temu w Czechowicach-Dziedzicach. Żona jednego z nich walcząc o odszkodowanie -a nie było to łatwe-przyniosła  kwity z których wynikało, że facet nie nadawał się do pracy w wydziale kryminalnym. Miał uraz kręgosłupa. Skończył studia, po to, żeby pracować na dyżurce. Jego prośby lądowały w koszu. Po upublicznieniu tej historii żona zmarłego dostała odszkodowanie.

Dziś nie wielu o tym pamięta. Jak  i o tym, że oficjalnie nie ustalono sprawców. Ktoś zapomniał o Rafinerii Czechowice-Dziedzice. O paliwie. I o tym, że nagle po tym zdarzeniu posypały się szybkie emerytury.  Zawsze to można „wskrzesić” raz jeszcze pogrzebać w dokumentach. To jest jednak robota dla Archiwum X. Jak się chce to wiele można zrobić. Dlatego dziękuję funkcjonariuszom policji-tym, którzy są tą sprawą dotknięci . I chcą pomóc w jakiś sposób w jej rozwikłaniu. Jest to kolejny dowód na to, że warto tak czy inaczej, bardziej lub mniej udolnie walczyć. Bo to nie są wiatraki. To ludzie. I będziemy ten temat drążyć. Zresztą to żadne odkrycie.

Lektura publikacji Patryka Vegi czy Piotra Pytlakowskiego uzupełnia obraz pracy, warunków, wynagrodzeń i wielu innych aspektów pracy polskiej policji. Zasługuje na szacunek, bo nie myli się ten kto nic nie robi. Podsumowując polecam jednak numer 997, a nie bubel 112. Funkcjonariuszom policji życzę jak najmniej interwencji nie tylko w  Sylwestrową noc. Tyskiej prokuraturze-spokojnego snu. A specjalistom ze 112 trochę więcej empatii.

 

Robią z klienta złodzieja-poradnik najemcy

„Zaczyna się niewinnie. Jak pod koniec listopada w przypadku pana Jarosława, klienta sklepu Reserved w centrum Warszawa Wileńska: wchodzisz do sklepu, rozglądasz się, ale nie znajdujesz niczego ciekawego. I wychodzisz. Gdy jesteś na progu, bramki antykradzieżowe zaczynają piszczeć. Ochrona zazwyczaj prosi, by pokazać jej zawartość toreb czy plecaków. Bywa też, że prosi o zdjęcie kurtki.

Pierwsza myśl klienta? Bramki się uaktywniły, bo mamy przy sobie kupiony w innym sklepie towar, z którego nie zdjęto zabezpieczeń.

Klienci poddają się kontroli, choć ochroniarze doskonale wiedzą, że interwencja jest nieuzasadniona. Pilot uaktywniający bramki antykradzieżowe noszą w kieszeniach albo trzymają w ręce. Używają go, gdy któryś z klientów wyda im się podejrzany.

Jarosław od razu zauważył, że gdy kilka razy przechodził przez piszczącą bramkę, pracownikowi ochrony dziwnie drgała ręka. Poproszony o pokazanie, co w niej ukrywa, ochroniarz odmówił. – To on włączał bramkę. Zrobił ze mnie złodzieja – opowiada oburzony klient”.

To fragment tekstu prasowego wraz z krótkim filmem reportera.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19384754,ochrona-sklepu-wlaczyla-bramke-zrobili-ze-mnie-zlodzieja.html#MT

Ochroniarze na oko typują złodzieja-na chybił trafił i bawią się w przeszukania. Wprawdzie temat jest mi znany, ale tylko w kontekście obserwacji klientów i typowania przez monitoring kto wygląda na złodzieja, a kto nie. Zdarza się, że klient jest wypraszany z gh, bo twarz ma podobną do kogoś kto wcześniej coś ukradł ze sklepu.  Czyli zawijają człowieka, który niczego nie ukradł. Taki system. Warto o tym widzieć przed podpisaniem umowy, bo zachowanie osób trzecich-może mieć wpływ nie tylko na obroty, ale też na tak zwany „wizerunek marki”.

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/9237055,poznan-kilkudziesieciu-romow-bilo-sie-w-galerii-handlowej,id,t.html

Bijatyka Romów w poznańskiej galerii handlowej Malta-go nie buduje. Jak tak dalej pójdzie to pies z kulawą nogą tam nie zajrzy. Poza tym robi się chłodniej i znów robi się sztuczny tłok.

wniosek: przed podpisaniem umowy w gh pamiętaj, że nie masz wpływu na to co dzieje się w środku.

P.S. Jak wygląda praca ochrony od kuchni?

https://www.youtube.com/watch?v=sXU9LrhZ8pk

Gdyby babka miała wąsy-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„W Galerii Europa II Plaza w Nowym Sączu byliśmy od pierwszego dnia jej działalności od 2001r. Początkowo było ok – czynsze do udźwignięcia, mała konkurencja i tak było do 2007 kiedy to dostaliśmy wymówienie umowy (inni podnajemcy również) z możliwością zawarcia następnej, ale już na 5 lat i z czynszem 2-krotnie wyższym .Zgodziliśmy się, bo był akurat „bum” i trudno było odejść po ciężkiej pracy 7. letniej nad wyrobieniem sobie klienta na towar markowy .

Zgodziliśmy się, podjęliśmy ryzyko, ale pod bardzo ważnym dla nas warunkiem, że parking będzie płatny powyżej 2 godz. postoju. Parking był permanentnie zapchany przez auta z całej okolicy – często dzwonili do nas klienci że krążą 30 min i nie mogą znaleźć miejsca postojowego i rezygnowali z zakupów, bo w tym czasie mogli być już pod Krakowem i tam np. w Bonarce wydać pieniądze 😦

Obwarowując 5-cio letnią umowę pisemną na wynajem ta umowa że parking płatny ( powyżej 2 godz.) będzie na wiosnę 2008r byliśmy w miarę spokojni, ale była to tylko umowa słowna i do głowy mi nie przyszło, że może być niedotrzymana.

Skoro już nie została dotrzymana to liczyłem na jakieś inne traktowanie w formie rabatów w czynszach albo możliwość odejścia, bo już wtedy dojrzeliśmy że miejscem dla nas jest Nowosądecka Starówka, a nie coraz mniej atrakcyjna Galeria z wykruszającymi się wartościowymi podmiotami z powodu kosmicznych czynszów.

Oczywiście „przeliczyliśmy się ” i o odejściu nie było mowy choć wyrażaliśmy taka wolę w biurze i ponoć byli chętni, ale nikt w biurze chętnych do nas nie przekierowywał ponieważ zdawano sobie sprawę, że nikt nowy nie udźwignie tego brzemienia czynszowego.

 Trwaliśmy wiec żebrząc jak sługusy jaśnie wielmożnego pana Podkulskiego o obniżki.

 

Chodziłem naiwnie do biura mamiąc się nadzieją, że jesteśmy dla Podkulskiego i Galerii jakąś wartością dodaną ponieważ mamy świetne na europejskim poziomie Marki ( pokazywałem katalogi tych firm ), ale nie miało to żadnego znaczenia i widziałem zawsze bezradnie rozszerzone ramiona prezesa Podkulskiego. Dla niego liczyły się tylko pieniądze i wtedy stwierdziłem jaki on jest tak naprawdę biedny żeby się z powodu pazerności poniżać do obdzierania innych DOSŁOWNIE ZE SKÓRY.

 

Ciarki mi przechodzą po plecach pisząc o tych niegodziwościach i chce o tym okresie galeryjnym szybko zapomnieć.

czynsz1

Współczuję najemcom ,którzy jeszcze tam są, ale już tylko na jednym piętrze, bo na całym drugim wydrenowanym przez lata otworzono fitness i Ciucholand więc ruch teraz w galerii jest ogromny tylko nie u najemców, którzy nadal mają czynsze z sufitu bo ok.80-90 zl/M2.

Trzy miesiące przed zakończeniem wieloletniej umowy złożyłem w biurze wypowiedzenie po czym wykleiłem nasze witryny potężnymi plakatami informującymi o zamknięciu z dn 31-08-2014 naszej działalności w tym miejscu ale i z bardzo widoczną informacją na czerwonym tle że zapraszamy klientów do nowego sklepu działającego już na Nowosądeckiej Starówce o nazwie „DOBRY ADRES”.

cz

Następnego dnia po wywieszeniu plakatów wściekle dzwoniono do mnie parę razy z biura z nakazem natychmiastowego zdjęcia informacji o nowej lokalizacji twierdząc że jest to reklama obcego sklepu na terenie  ich obiektu i że jest to chwyt poniżej pasa ! ! !

Byłem pewien ze krążąca koło nas ochrona dostanie rozkaz zdjęcia tej informacji, ale po moim tłumaczeniu że chwytem poniżej pasa ze strony galerii jest uniemożliwienie mi przekierowania naszych klientów po 15 latach współpracy po wielu niedopełnionych umowach wobec nas i po zostawieniu przez nas ponad 1 000 000,- zł ( 1 miliona zł. ) podczas naszej tam obecności za kilkadziesiąt m 2 – jakoś przeforsowałem pozostawienie tej informacji.

Nadmienię jeszcze że w celu pozyskania klientów wynajmowaliśmy przez 3 lata miejsce na reklamę na elewacji obiektu za co płaciliśmy ok 1 000 zł miesięcznie.

Na argument w biurze że nasze reklamy są przecież ozdobą niezbyt ciekawego architektonicznie obiektu ( z założenia miała to być hala sportowa ale za niewielkie pieniądze kupił to Podkulski i zaadoptował na galerię).

Wzruszano ramionami mimo, że inne miejsca na reklamy świeciły pustkami z powodu braku chętnych na ponoszenie obok kosmicznych czynszów dodatkowych kosztów .

Po 3 latach reklamę przerwaliśmy, bo już nie było nas na nią stać .

Na rok przed możliwością wyjścia z galerii okazało się jednak że reklamowanie na elewacji jest dla nas możliwe za darmo o czym zostaliśmy poinformowani pisemnie – kończył się czas umowy więc wykalkulowano że może wyciągnąć do nas pomocną dłoń żebyśmy zostali na dłużej, ale było już za późno.

Widząc już na czym polega ten cały biznes oznajmiłem, że obiekt nie zasługuje na reklamę z naszej strony.

Od  10 lat prowadzimy taka samą działalność w GORLICACH  w GALERII, której właścicielem jest Pan Przybylski. Przy rozsądnych czynszach i zdrowej partnerskiej współpracy od jej początku mamy możliwość bezpłatnego umieszczania reklamy nad głównym wejściem do galerii co jest dla myślących zdroworozsądkowo korzystne dla obu stron .

Na Nowosądeckiej Starówce nie mamy takiej „przepustowości” potencjalnych klientów jak w galerii – tam ona była, ale wirtualna nie przekładająca się na obroty.

f12

Panie, które odwiedzają nas w mieście przeważnie są naszymi klientkami niektóre przeszły za nami z galerii, ale większość nowych twierdzi że coraz bardziej męczą je galerie swoją powtarzalną sieciową ofertą i natrętną komercją.

f33

To chyba tyle o naszych doświadczeniach – cieszę się bardzo, że mam komu to wszystko co było złe wyrzucić i najchętniej szybko zapomnieć .

f22

czynsz2

Mieliśmy szczęście że przetrwaliśmy – nie wszystkim się udaje – nasza dobra znajoma w marcu 2014. roku otworzyła franczyzowy sklep popularnej sieci „BUTIK”  w „TRZECH KORONACH” . Niedawno sprzedała mieszkanie na poczet długów ale i to nie wystarczyło. 2 tyg. temu zamknięto plastykowymi linkami wejście do sklepu . Przyjechał przedstawiciel butiku zabrał towar, a znajoma została po 20 miesiącach „biznesu” bez mieszkania i z długami .

Adam Koszowski

Panie Adamie. Kawał dobrej roboty. Gdyby babka miała wąsy to by była dziadkiem. Czyli gdyby się trafił ktoś konkretny i ujawnił jak ten biznes wygląda od środka, to proszę mi wierzyć-nie powstał by ten blog i autor miałby tak zwany „święty spokój”. Z drugiej strony jest inny wyświechtany bon mot. „Lepiej późno. Niż wcale”. Dołączył pan swoją cegiełkę a w zasadzie wyjął-kolejną. W tym sensie dobrze, że pan napisał. Być może -ktoś-na tym skorzysta?

Pozdrawiam życząc Panu, aby ten sklepik się rozkręcił na tyle-żeby starczyło. Jak mówił śp. Jan Kulczyk-„Nie chochlą, a łyżką” czyli „wolniej pójdziesz-dalej zajdziesz”. Wszystkiego dobrego.

P.S. O Podkulskim napisano już wiele. Tylko jakoś retailowe portale nabrały wody w usta. A to przecież tacy bogobojni filantropi. Ludzie dawnych służb mają swoje przywileje. Są nietykalni.

P.S. Pozdrowienia dla pana Przybylskiego.  

http://www.galeria.epprzybylscy.pl/

http://supernowosci24.pl/jak-sie-okradaja-biznesmeni-w-rzeszowie/

http://supernowosci24.pl/czy-sad-zakaze-publikacji-o-ryszardzie-podkulskim/

 

 

 

 

 

 

 

 

Kto da więcej?-poradnik najemcy

Niedziela. Popołudnie. Dzwoni telefon.

-Chciałem porozmawiać.

-?

-Przeczytałem książkę. Żona ją dla mnie kupiła. I jestem teraz w takiej sytuacji. Po 10 latach gh w Katowicach  wypowiedziała mi umowę. W moje miejsce weszła sieciówka. Przejęli klientów. W lokal zainwestowaliśmy 1,5 mln z urządzeniami. Przez pierwszy rok dokładaliśmy ok.60 tysięcy złotych miesięcznie. Potem ruszyło. Powoli odrabialiśmy inwestycję. Po 5 latach nastąpiła rozbudowa i obroty spadły. Potem się odbudowały. Dziś został mi sprzęt i naciskają mnie z Tychów na podpisanie umowy. Na 5 lat z czynszem 13.000 do tego dojdzie z 5-6 tysięcy za media. W moim przypadku adaptacja lokalu to pół miliona. Obiecują, że zrobią podłącza.

-Czego pan oczekuje ode mnie?

-Ja nie wiem co mam zrobić. Mam dwa punkty w mieście. Pracujemy na zero. Mam kilku znajomych którzy sprzedali firmy i wyjeżdżają do Australii. Ojciec mój jest załamany. Też o tym myślę, żeby wyjechać stąd.

-Przy takich kosztach nie ma pan szans. Po co pan chce podpisywać umowę skoro wyleciał pan z Katowic? Nie rozumiem tego.

-Został mi sprzęt. Nie wiem co z nim zrobić.

-To jeśli pan pyta o zdanie niech pan go sprzeda na złom. Lepiej dostać parę groszy za sprzęt czy zainwestować kolejne setki tysięcy, zadłużyć się  i stracić wszystko? Chce pan zniszczyć rodzinę?

-No nie.

-Tychy w kontekście gh to nieporozumienie. To są tereny przemysłowe. Myśli pan, że tyszanie tam będą jeździć? Mając w Katowicach gh? Ludzie z Bielska mają galerii powyżej uszu i jadąc do Katowic sądzi pan że będą wjeżdżać do tej nowej po drodze? Jadąc na weekend w Beskidy ludzie ze Śląska też tam będą się zatrzymywać?

Widzi pan jak to miasto jest topograficznie zlokalizowane? Rozrzucone. Moim zdaniem to bzdura. Nie dla małych najemców, nie z takimi czynszami. I nie na pięć lat. Czyta pan na temat małych firm? Na temat gospodarki? Na temat kondycji firm? Na temat tego ile ludzie mają realnie pieniędzy?

-Chcą abym podpisał trzy siódemki, a ja mam jednoosobową działalność.

-To niech pan to przemyśli. Zrobi pan jak uważa. Tyle mogę powiedzieć.

Czy facet podpisze umowę? Trudno powiedzieć, ale szukając porównań to galerie handlowe są jak domy aukcyjne. Wystawiają obraz. Licytujesz. Wygrywasz. Zapłaciłeś powiedzmy 5000 złotych. Zawiesiłeś na ścianie. I za jakiś czas przychodzą panowie i mówią, że zabierają ten obraz. Bo jest ktoś kto da więcej. Czytając umowy nie przyjdzie Ci do głowy że  ten lub tamten paragraf oznacza właśnie to. Że liczy się ten, kto da więcej. I zabierają Ci obraz. Gorzej jeśli kupiłeś go na kredyt i zarabiałeś na nim pokazując go innym. Tak to działa. Domy aukcyjne nazwane towarowymi. Nie, nie towarowymi. To nie modne. Handlowymi. Galeriami. Dodajmy.

Bubel 112 ?-poradnik najemcy

Tak wygląda człowiek, który wg specjalistów umarł śmiercią naturalną.

fota

Rok trwało „śledztwo” tyskiej policji pod nadzorem prokuratury. Z dokumentów wynika, że nic się nie stało.  Prokurator umorzył sprawę. Podciągnął sobie statystki własnej skuteczności.

„Śledztwo” biegło dwutorowo. Próbowano ustalić co wydarzyło się w mieszkaniu zalanym krwią.

Mieszaknie1

 Mieszkanie2

Po pół roku otrzymuję klucze do mieszkania. Sprawdzam jak policja wykonała swoje czynności na miejscu i w jaki sposób zabezpieczyła ślady. Okazało się, że „kryminalni” zapomnieli o kilku detalach.

Robert Duchnowski były kryminalistyk z Komendy Stołecznej podpowiedział funkcjonariuszom co należało zrobić.

Ślady zabezpieczone podczas oględzin, które powinny zostać poddane badaniom laboratoryjnym:

Nr 2 – odbitka małżowiny usznej – identyfikacja indywidualna w przypadku wytypowania sprawcy

Nr 9 – butelka po wódce 1906 – laboratoryjne ujawnienie śladów linii papilarnych, najlepiej w komorze cyjanoakrylowej.

Nr 10 – 6 szt niedopałków – badania w celu określenia profilu DNA, po wyeliminowaniu DNA denata można będzie wytypować sprawcę, lub jedną z ostatnich osób, które przebywały w mieszkaniu.

Nr 11 -14 kubki zabezpieczone do stołu – powinny być zbadane pod kątem zabezpieczenia DNA (krawędzie) i śladów linii papilarnych (reszta zewnętrznych powierzchni. Zanim to nastąpi poddałbym je jeszcze szczegółowym oględzinom czy nie ma na nich resztki tkanek, lub włosów denata ze śladami krwi włącznie. Nie widziałem ich osobiście i stąd ta sugestia.

Podobnie ze śladami nr 15  i 16 – DNA i linie papilarne.

Rozważyłbym powtórzenie oględzin mieszkania i zabezpieczenie do dalszych badań tych dwóch pełnych butelek z piwem, „małpki” wódki pod katem ujawnienia śladów linii papilarnych. To samo dotyczy dwóch pustych butelek po piwie „Grolsch”, które znajdują się w kącie kuchennym.

Dla czystości sztuki kryminalistycznej zabezpieczyłbym do dalszych badań również odłamki białego szkła na podłodze ( według mnie pochodzą z klosza od lampki stojącej na stole) jak i samej lampki.

W tym wszystkim trochę niejasne są zeznania B. I jeszcze jedno. Nie jestem przekonany, czy miejsce znalezienia zwłok było miejscem zgonu”

Funkcjonariusze policji w pośpiechu zabrali kubek do zabezpieczenia zapominając, że z reguły na uchu są ślady linii papilarnych.

ojciec2

Spostrzeżenia Duchnowskiego przelewam na papier. Dzwonię na policję co z tym zrobić. Ta odsyła mnie do prokuratury, a ta z kolei na policję.

Ponowne oględziny i zabezpieczenie śladów.

Czekam na to co dalej. I przed Świętami lakoniczne pismo, że sprawa do umorzenia. Cholernie trudny czas, bo z jednej strony jest siedem dni na złożenie zaskarżenia do Sądu w całości, z drugiej należy przeanalizować dokumenty. Wyodrębnionym wątkiem był fakt nieudzielenia pomocy kobiety z numeru 112 czyli nie wysłanie karetki pogotowia. W nagrodę pani została przeniesiona do pracy w sekretariacie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Katowicach. Z jej zeznań wynika, że nauczona doświadczeniem postąpiła tak, a nie inaczej.  Pomimo, że dzwonił i mówił, że został pobity i jest zakrwawiony. Uznała, że ma zamknąć drzwi do mieszkania i nikogo nie wpuszczać.

Moje wnioski o ponowne przepytanie świadków (ich zeznania są sprzeczne) zostały zlekceważone.  W zasadzie od momentu znalezienia zwłok ustalono w toku śledztwa nie wiele.

akt_zgonu11-Co to jest?-pyta sędzia podczas sprawy o zrzeczenie się spadku.

-Akt zgonu.

-No ale ja czegoś takiego w 25 letniej karierze nie widziałam.

-Nie ja sporządziłem ten akt.

Wczytując się w akta okazuje się, że karetki nie wysłano z prozaicznego powodu. Ministerstwo Cyfryzacji i Administracji nie opracowało odpowiedniego zestawu pytań.

„Brak szczegółowych rozwiązań formalnych dotyczących metod postępowania operatorów numerów alarmowych nie pozwala na ustalenie odpowiedzialności-z jednej strony konkretnego operatora numeru alarmowego, z drugiej zaś państwa, jako gwaranta przestrzegania norm”. 

Czyli były Minister Michał Boni jest „odpowiedzialny” za bubel -w  tym konkretnym przypadku-pod nazwą 112. Całość wieńczy spis treści z „akt śledztwa” z którego wynika, że 22 grudnia denat wystąpił o wydanie akt we własnej sprawie. 

Przytaczam ten materiał jako pewnego rodzaju zwieńczenie pracy tak zwanych służb których zadania wynikają z Konstytucji i wielu innych przepisów. Rozumiem, że należy zrobić wszystko, aby uznać, że nic się nie stało. Że nie ma sprawy. Od lekarzy, poprzez profesorów biegłych, wybitnych kryminalistyków, specjalistów z Centrum Zarządzania Kryzysowego i prokuratury. Jak w soczewce.

W czasie zabezpieczenia mieszkania byłem w drodze z Olsztyna po spotkaniu z najemcami. Przestrzec. Wytłumaczyć na czym polega beznadziejność ich sytuacji, wyciągnąć z gh. Dlatego nie mogłem być w Tychach. Prokuratura i policja szybko opuściła mieszkanie. Nie zdążyłem na miejsce.