Wykręceni-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„WITAM.
Taki znalazłem artykuł:
http://katowice.wyborcza.pl/katowice/1,35063,19376596,myslowice-teren-pod-centrum-handl owe-skazony-odpadami-trwaja.html

Na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć, kto ma rację. Ale „kręcenie wynikami pomiarów” przez inwestora jest ewidentne. Czy naprawdę każda inwestycja w galerię handlową w Polsce to MUSI być „wał” ? A ziemia, podobno skażona, jest bez przeszkód wywożona…….

Urzędasy boją się podjąć decyzję o wstrzymaniu wszelkich prac do czasu wyjaśnienia  ewentualnego skażenia. Może należy do więzienia wsadzać urzędników  również za brak decyzji (lub opieszałość) ? Może trzeba ten temat zgłosić do nowego Ministra Sprawiedliwości ? Nowa władza potrzebuje sukcesu medialnego. W Mysłowicach, przy budowie następnej galerii 
handlowej jest na to duża szansa.

Pozdrawiam
M.

P.S.

Korzystając z okazji, życzę Panu i Stowarzyszeniu OSON wytrwałości w obnażaniu bagna w naszym Polskim systemie retail, systemach franszyzowych i innych dziwnych  wynalazkach.

Zbliżające się Święta niech będą dla wielu Polaków czasem zadumy i przemyśleń ważnych spraw w gronie rodziny i przyjaciół. Nie dajmy się omamić rzekomym bogactwem, które można zdobyć „na skróty”. Finansiści powiadają, że „nie ma darmowego lanczu”. To prawda. A trzymając się wspólnie, niewielu nam ciul…..nie. Czytajmy umowy, radźmy się prawników, poszukajmy w sieci informacji. Uważajmy na siebie. Żyjąc w Polsce trzeba zawsze stosować zasadę ograniczonego zaufania. Tą z kodeksu drogowego”.

Dziękuję. Pozdrawiam. Przy okazji dziękuję za życzenia komornikowi z Urzędu Miasta w Bielsku Białej. Panie Wojtku, pan się nie boi-pan się tak nie stresuje. Żyjemy w czasach, gdzie niemal każdy ma „swojego” komornika lub/i prawnika.

 

Skuteczna pani mecenas-poradnik najemcy

Taki dostałem sygnał. To franczyzobiorca firmy Organique.

„Witam,

 Po 14 miesięcznej „batalii” z GH Focus Mall Rybnik, dostałem najlepszy prezent pod choinkę, udało nam się wyjść z galerii w połowie umowy ! Nie udało by się tego przeprowadzić bez Pani mecenas Katarzyny Podymy z Katowic, która walczyła o nas jak lew i swoim doświadczeniem wypracowała polubowne rozwiązanie umowy ( w dalszym ciągu nie wiem jak to zrobiła, ale przyszedł już podpisany przez galerię dokument ).

 Jesteśmy już drugimi najemcami, którym Pani Katarzyna pomogła. Wiem jak to jest być na przegranej pozycji i słyszeć, że jest się najsłabszym ogniwem, piszę o bezdusznym podejściu galerii handlowych do swoich partnerów ( tu przykry śmiech haha… ), dlatego wszystkim którzy przeżywają to co ja przeżyłem przez ostatnie dwa i pół roku serdecznie polecam o zwrócenie się do Pani mecenas. Poniżej zostawiam namiary na jej kancelarię i życzę wszystkim wytrwałości !

 

http://www.kancelarialfb.pl/

A podobno mecenasi się nie znają. Gratuluję i dziękuję za sygnał. Nie skomentuję tego szerzej.

Siedzę nad dokumentami z tyskiej prokuratury w sprawie nie udzielenia pomocy  człowiekowi, który o nią prosił i z dokumentów wynika, że to Ministerstwo Cyfryzacji i Administracji jest odpowiedzialne za nie wysłanie karetki pogotowia. Też dostałem prezent na Święta w postaci umorzenia czegoś co nazwano „śledztwem”. Jako, że idą Święta temat odkładam do przyszłego tygodnia. Zaznaczam, że jeśli ktoś nie jest odporny to niech sobie odpuści i nie zagląda tutaj. Nie jestem w stanie pisać o retailu ani niczym innym.

Życzę czytelnikom spokojnych Świąt. Dziękuję za wszelkie wsparcie. Od mentalnego poprzez inne-o których wiem i piszę. Za linki. Listy. Zdjęcia. Teksty. Gdziekolwiek człowieku jesteś życzę Ci wszystkiego co najlepsze.

Usłyszałem ostatnio takie zdanie-bez urazy-„Wspólnie nas nikt nie ciu…nie”. Coś w tym jest.

Skok na kasę-poradnik najemcy

Tak się robi wodę z mózgów w kontekście tak zwanej frekwencji w galeriach handlowych na świecie.

skok

Ilość zakupów jest porażająca. Na zdjęciu konkurs skoku o tyczce w kraju zdrowej żywności spod loga Mc Donalds. Jelena Isinbajewa też biła rekordy w niemieckim centrum handlowym. Wartości zakupów-nie podano. 

zdj.internet

Czekoladowe podkowy-poradnik najemcy

Media ogólnopolskie (Polsat) zauważyły, że  nie wszystko się dzieje w tym czasie w gh. Jeszcze do nie dawna co Święta szły materiały z pękających w szwach centrów handlowych, gdzie faktycznie wtedy dzieje się najwięcej. W promocji retailu celowała TVN. Relacje i programy na żywo ze Złotych Tarasów to gorzko kwaśne czasy zapyziałości połączonej z nowoczesnością. Nie można wykluczyć, że jeszcze z głównego wydania jakiejś telewizji „informacyjnej” usłyszymy i zobaczymy bijących się o koszyki ludzi. Wyrywających z rąk darmowe parasolki, czy promocyjne kebaby. Rzeczywistość się jednak zmienia i kiermasze przeżywają drugą młodość. I jest to zauważone.

I powstaje pytanie na czym można zarobić w Krakowie? Bigos, łazanki, golonki, kiełbaski na gorąco, wielkie bochny chleba, który pachnie jak chleb i nie jest pryskany chlebowymi dezodorantami. Dalej smalce, pieczone ziemniaki, pieczarki, szaszłyki. I full ludzi pomimo nie ciekawej pogody.

l3

 Hitem Krakowa są takie beczki.

l2

Oblegane przez turystów przypominają lata 80. Kolejki jak wtedy. Idą grzańce jak woda. I tych beczek w mieście jest kilka. Strzał w przysłowiową dziesiątkę.  Hitem są też czekoladowe narzędzia. Te można spotkać np. w gh Sadyba w Warszawie.

 

cz1

Zwracam uwagę na wielkość tej „wyspy”. Minimalistyczna. Skromna w wykonaniu i przyglądając się bliżej-własnej roboty. To redukuje koszty.

Czekoladowe podkowy na szczęście za 20 złotych mogą być oryginalnym prezentem.

cz3
-Wiem jak traktują ludzi. Kiedy wyrzucają najemcę to wie pan co mówią?-mówi menagerka czekoladowych narzędzi.

-Nie.

-A czy my braliśmy z nimi ślub?Co nas to obchodzi?Znam to. Dużo słyszałam. (rozmawialiśmy rok temu).

Przyglądam się tym narzędziom.

-Kto to robi?

-Mamy dwóch informatyków, programistów. Porzucili pracę w korpo. Projektują wzory. Można sobie swój wzór też zamówić. Oni potrafią wiele, a my się powoli rozwiajmy.

Firma jest też w Krakowie. Na kiermaszu.

 

 

cz2

Można tam też zamówić prawdziwą podkowę z własnym imieniem. Kowale mają pełne ręce roboty.  Najwięcej jednak zamieszania robi samozwańczy Mikołaj. 

cz6

 Gość kasuje za zdjęcie parę złotych i pilnuje krakowskiej choinki. To nie jest tak, że wszystko się dzieje w systemie retail. Choć ten nie powiedział ostatniego słowa. Gemini Holdings wreszcie uzbierał umowy i zamierza postawić 3 gh-tym razem w Tychach. Ale o tym-przy innej okazji.

 

 

 

 

 

 

 

 

„Dobry adres” na podium w konkursie-poradnik najemcy

Od wielu miesięcy Adam Koszowski w ciszy przygląda się temu blogowi. Czytelnik. I w końcu się odezwał, napisał. Prowadzi sklep pod nazwą Dobry Adres w Nowym Sączu. Sklep wrócił na rynek. Do centrum.

„Wysyłam linka z reportażem o powolnym, ale jednak powrocie kupców z galerii do centrum miasta w tym przypadku Nowego Sącza. Jesteśmy jednym z nielicznych podmiotów w Nowym Sączu który przetrwał horror wieloletniej umowy w C.H EUROPA II PLAZA z czynszem 150zł za m (netto ).

Od ponad roku po wyjściu z tej przeklętej galerii jesteśmy w centrum miasta i z optymizmem patrzymy w przyszłość”.

Nowy Sącz to klasyczny przykład dewastacji miasta systemem retail, ale też miasta gdzie coraz więcej klientów ma dość galerii handlowych. I szuka miejsc gdzie w spokoju może coś wybrać dla siebie. Teraz startował w konkursie kongregacji kupieckiej  „Starówka miejsce dla Ciebie”. Materiał filmowy zrealizował najbardziej poczytny portal w tym mieście i regionie. Pan Adam wytrwał w galeriach handlowych 15 lat. I wrócił na sądecki rynek. Warto zobaczyć ten materiał.I przysłuchać się co mówią klienci. 

https://sadeczanin.info/telewizja/kupcy-opuszczaj%C4%85-galerie-i-wracaj%C4%85-na-s%C4%85deck%C4%85-star%C3%B3wk%C4%99

Symptomatyczne. Czy to oznacza, że się cofamy? Nie sadzę. Wiele zależy od władz miasta, od radnych. W ich dyspozycji są kamienice czy inne budynki. To od ich decyzji zależy wysokość czynszów. W wielu miastach są zbyt wysokie. W Warszawie radni podjęli uchwałę o obniżce.

„Nawet 60 proc. mniej za wynajem lokalu na Pradze Północ zapłacą rzemieślnicy, którzy będą chcieli prowadzić tu swój biznes. Warunek? Muszą się znaleźć na liście ginących zawodów. Na wynajem czeka blisko 200 lokali należących do miasta”.

http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,praga-chce-sciagnac-rzemieslnikow-duze-znizki-dla-ginacych-zawodow,163925.html

Pomysł świetny, ale dlaczego tylko dla ginących zawodów? Lepiej mieć puste lokale czy pełne? Odpowiedź wydaje się jednoznaczna. Ale dobre i to. Od prezydentów i radnych wiele zależy. Być może ktoś pójdzie częściowo śladem radnych na Pradze?

Panie Adamie serdecznie pozdrawiam. Jak w przyrodzie i w tym zakresie dojdzie do równowagi. Jest miejsce i dla gh i rynków-na innych jednak zasadach. O Nowym Sączu pisałem wiele razy. II miejsca gratuluję. Zwyciężyła Modena-też sklep w rynku. 

 wniosek: przed podpisaniem dziś umowy w gh warto posłuchać co mówią Ci, którzy tam byli.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pieniądze i rozwód-poradnik najemcy

Małżeństwa czy związki po decyzjach finansowych coraz częściej kończą się rozpadem albo rozwodem.  Pieniądze i decyzje mają wpływ na relacje między ludźmi.

W Polsce rozwodów przybywa. Wg różnych danych może to być nawet 1/3 zawieranych małżeństw. Powodów jest tyle ile par. Rozwód sam w sobie przyjemnością nie jest nawet jeśli uwalnia od przemocy czy innej patologii. Sam fakt stanięcia przed sądem-jest trudnym momentem. I takich momentów jest więcej-bo jeśli są dzieci, przemoc, uzależnienia  czy molestowanie-to te trudności się piętrzą i sąd wszystkich tych kwestii ani definitywnie nie rozstrzygnie ani nie pomoże. Orzeczenie to papier -decyzja. Cała sfera mentalna, psychiczna, prawna leży po stronie każdej ze stron.

Z zaciekawieniem wczytałem się w propozycję franczyzodawczyń, które uruchomiły firmę Kobieta i rozwód. Biuro ma być miejscem, gdzie klientka uzyskuje wsparcie, porady prawne, życiowe, namiary na detektywów, psychologów, specjalistów, którzy pomogą przetrwać trudne chwile i doradzą. Koszt inwestycji za know how to 50 tysięcy złotych, a potem prowizja miesięczna w wysokości tysiąca złotych plus 7 procent od obrotu.

Pomysł na miarę czasów. Rozwodów przybywa i przybywać będzie, ale warto też sięgnąć do statystyk dotyczących par na tzw. kocią łapę i zaobserwować zjawiska występujące w nowoczesnej Europie czyli „starzenie się” młodych małżeństw. Ludzie później podejmują taką decyzję, wielu nie podejmuje wcale.

To co jest pozornie mocną stroną tego biznesu to fakt, że można umowę podpisać na próbę jedynie na 6 miesięcy, a potem się wycofać.

I to jest błąd z założenia. Klientów-nie pozyska się w pół roku.

Bo firma to mozolna budowa. To czas. . Szkolenia są potrzebne. W tym przypadku to szkolenia obsługi systemu. Czyli w kwocie 50 tysięcy jest ten system.

Czyli jeśli przyjąć otwarcie lokalu na próbę to koszty adaptacyjne już będą kosztem. Do tego czynsz plus ZUS robi kwotę. Argumentem „za” jest fakt zainteresowania mediów tematem czyli, że założycielki zapraszane są do mediów i opowiadają o zapotrzebowaniu. Z tym, że ono jest-nie należy dyskutować, ale należy też wiedzieć o istnieniu takiej instytucji jak Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie. Tam tego rodzaju usługi, porady i wsparcie jest organizowane-nieodpłatnie. Pracują tam terapeuci, psychologowie, którzy prowadzą terapie grupowe czy indywidulane, dla dorosłych i dzieci. Faktem jest że PCPiR  nie kojarzy detektywów i prawników, ale są też prawnicy, którzy pro bono mogą się spotkać z człowiekiem. Osobną kwestią jest rozbicie emocjonalne. I racjonalność czy nie podejmowanych decyzji. Ale należy też pamiętać, że standardowy rozwód to nie jest „impreza krezusów”. Czyli z reguły są problemy z pieniędzmi. A koszt w firmie doradczej to jak się domyślam-nie są kwoty idące w kilka złotych. Doradzanie kobiecie jak się ubrać do sądu, czy co i jak mówić-może być pożyteczne i pomocne.

I o tym należy pamiętać, że firmy nie budujesz w pół roku. Że płacisz za system. Że psychologów, terapeutów na rynku jest wielu. Że ta franczyza to nic innego jak pośrednictwo i kojarzenie ze sobą ludzi. A do tego dziś wystarczy-internet.

Oferta biznesowa skierowana jest do kobiet po rozwodzie-bo one są w stanie zrozumieć swoją przyszłą klientkę. I pewnie w tym wiele racji. Nie ulega wątpliwości, że klienci się jednak znajdą-Ci których na to stać i nie mają czasu szukać na własną rękę. Ale odprowadzanie w tej sytuacji tysiąca złotych miesięcznie za pomysł, kolejnej prowizji od obrotu-to moim zdaniem za dużo. 50 tysięcy za testowane know how- to zdecydowanie za dużo. Lepiej zainwestować taką kwotę w siebie robiąc studia-i zdobyć nowe kompetencje nawet pod kątem rozwodów. Na razie w klasyfikacji zawodów nie ma ekspertów od rozwodu, ale jest wiele innych możliwości zainwestowania takich pieniędzy, aby doradzać jak się ubrać, jak znaleźć fachową pomoc czy wreszcie jak się odbudować.

Reasumując pomysł sam w sobie ciekawy. Niewątpliwie potrzebny. „Poradnik rozwodowy” jest ciekawym pomysłem. Pomocnym. Sam wzrost liczby rozwodów nie jest argumentem za tym, że tym samym będzie zapotrzebowanie na taką usługę. Trzeba mieć nadzieję, że ten pomysł się sprawdzi, ale też pamiętać-gdzie dziś głównie zatrudniane są panie. I jakie mają wynagrodzenia.

http://kobietairozwod.pl/jak-powstalismy/media-o-nas/

 

Suplementy diety-poradnik najemcy

Coraz częściej pojawiają się „koncepty” związane z dietą. Czyli suplementy diety.

Możliwości na rynku, aby stać się sprzedawcą- na rachunek franczyzodawcy jest kilka.

Bezosobowe sygnały dotyczące tego sposobu na życie nie upoważniają do postawienia tezy, że suplementy nie idą.

W ofertach dedykowanych przyszłym franczyzobiorcom trudno doszukać się wskazań ostrzegających.

Mam na myśli koszty zatowarowania czyli od np. 20.000 złotych w górę. Zasady fianasowe są jasne.

Czyli wyspa (to już samo w sobie determinuje lokalizację w gh lu ch) lub lokal np.20 metrowy- tu już inwestycja wynosi 40 tysięcy w towar bez kosztów adaptacyjnych danej powierzchni.

W znanym mi przypadku w Rzeszowie człowiek rozkręcił ten punkt (wyspę), ale w duży pustostan wszedł fitness z suplementami.

W tym momencie-wyspa została usunięta, a wypracowani klienci z natury rzeczy trafili do dużej siłowni. W rezultacie nie sprzedane suplementy diety trafiły do piwnicy franczyzobiorcy.

Zasady finansowe jasne. Kto, komu ile. Pominięta jest jednak kwestia odpowiedzialności. I wiedzy.

W prasie czytamy o tym, że suplementy diety mają coraz więcej nabywców, a sprzedający je-coraz większe obroty. Niemniej jednak warto też poznać specyficznego bloga. Kobieta „wytoczyła działa” i prowadzi własną batalię o prawdę z koncernami farmaceutycznymi.  

butla

Odnosi się także do cudownych środków na odchudzanie i demaskuje ich wpływ na organizm. Wg Instytutu Żywności i Żywienia 75% Polaków bierze suplementy. Zażywanie ich na własną rękę powoduje m.in. wzrost ryzyka zawału, udaru i choroby nowotworowej.

Tymczasem franczyzodawcy zapewniają szkolenia w ramach umów, choć doświadczenie w branży-wymagane nie jest.

Czyli suplementami może handlować każdy-wystarczy ten wkład na zakup jakiejś porcji towaru o niesprawdzonym działaniu. Działaniu które może szkodzić czy bezpośrednio szkodzi. I powstaje pytanie natury prawnej.

Najpierw przykład. W Niemczech jeśli maseczka do twarzy uszkodzi skórę-klientka jest gotowa pójść z tym do sądu. Dlatego salony są ubezpieczone na wypadek uszkodzenia pod wpływem środków chemicznych. Czyli można zostać pozwanym za uszkodzenie czy to skóry, czy włosów. Jeśli ten kto aplikuje dany specyfik zaszkodzi klientowi to ten domaga się odszkodowania przed sądem. Należy przyjąć jednak, że kosmetyczki wiedzą co i jak używać, ale nie wiedzą czy akurat ten rodzaj włosa-się nie przypali. Zatem można na tym stracić. I się narazić nawet na proces.

Przekładając to na medykamenty czy quasi „lekarstwa” należy przyjąć, że taki specyfik może komuś zaszkodzić. Na pytanie w sądzie jakie ma pan wykształcenie jako sprzedawca suplementu-możesz odpowiedzieć, że filozoficzne, budowlane, marketingowe etc. I na pytanie jaką w sprzedaży suplementów ma pan/pani wiedzę? Sąd usłyszy odpowiedź, że szkolenia handlowe zorganizowane przez franczyzodawcę. To w ostatecznym rozrachunku-może nie wystarczyć.

Podziwiam kobietę, która otwartym tekstem neguje przekaz reklamowy koncernów farmaceutycznych wart ponad 250 milionów złotych rocznie. Jest farmaceutką. Zna się na rzeczy. Dlatego polecam uwadze czytelników bloga Mai Pieńkowskiej o nazwie: Pogromcy Reklam Farmaceutycznych. Miesięcznie odwiedza go ok.100 tysięcy internautów.

http://pogromcyreklam.blogspot.com/

Zamykając temat suplementów proszę pamiętać, że  może nie odchudzić suplement człowieka, ale portfel- jak najbardziej. Warto o tym pamiętać-przed podpisaniem umowy, w trakcie suplementacyjnych zakupów, na połknięciu tabletki kończąc.Biorąc pod uwagę siłę bloga Pogromców Reklam-nie ułatwia to sprzedaży i przekazów dotyczących działania danego specyfiku.

 

 

Anonimowi bankrutoholicy-poradnik najemcy

Jedzie dwóch facetów zawieszonych u poprzeczki w autobusie. Czy może pan przesunąć rękę? Pyta jeden drugiego. „Nie”-odpowiada drugi. „A dlaczego?-Bo nie mam gdzie. A chce pan dostać w mordę? „Nie-odpowiada drugi. To niech pan nie zachowuje tak  jakby pan chciał dostać, bo mnie pięść swędzi.” To cytat z autobusu w przedświątecznym biegu. Lokalizacja na rękę się jednak znalazła.

Czyli w drodze do pracy-bywa nerwowo. Ten poranny sms uświadomił, że mnie też pięść swędzi i język świerzbi. Staram się jednak trzymać w pionie i przełykam przekleństwa myśląc o systemie retail czy mechanizmach, które zniszczyły dobre założenia jakie same w sobie miały mieć systemy franczyzowe. Bo pomysł na „logo” sam w sobie jest dobry. Został jednak zpatologizowany. W wielu przypadkach. A geniuszy którzy niby sprawdzili swój system przybywać będzie.

Błędem zamierzonym lub nie-są galerie handlowe. Wskazywanie lokalizacji, doradzanie, pomaganie w doborze lokalizacji dziś z perspektywy czasu wykazuje, że to nie gh są najlepszym miejscem na lokowanie franczyzy, a życie toczy się też obok.

Bzdurne 6 czy 10 milionów frekwencji rocznie w danym budynku jako gwarant ruchu i szansy na powodzenie-jest bzdurą. Wciskanie własnych mebli trzykrotnie przepłaconych, wizualizacji i know how-jest kapitalnym sposobem na wyciąganie pieniędzy. Obligatoryjne remonty lokali co 5 lat prowadzą do tego, że odkładane potencjalne zyski pompowane są ponownie w ściany żeby było ładnie i pachnąco i żeby biznes się kręcił. Zatem jeżeli producent cukierków chce wcisnąć mebelki to dobrze jest włączyć pomarańczowe światło.

Tymczasem czytelnik podesłał tekst.

„Listopadowe sobotnie popołudnie. Jestem na imieninach u Rodziców. Ciotki, Wujkowie. Impreza jakich mnóstwo. Dużo jedzenia i trochę drętwo. Rozmawiamy o sytuacji w kraju. Że dużo firm upada i ciężko o pracę. Ciotka wyrywa się z „koła gospodyń” i wtrąca się w męską rozmowę.

– Tak narzekacie, że firmy upadają, a zobaczcie jak dobrze sobie radzą sieciowe sklepy spożywcze mimo natłoku Biedronek.

– To, że te sklepy funkcjonują nie oznacza, że dobrze sobie radzą – stwierdziłem z całą stanowczością. -To jest franczyza i ładnie wygląda na zewnątrz, ale rzeczywistość nie jest pewnie taka kolorowa.

– Wiesz, że pracuje w branży mięsnej?
-Wiem i?
– Jest facet w Świętokrzyskiem. Ma coś około 20 sklepów. Wszystkie zarabiają. Radzi sobie świetnie. To kolega mojego szefa.

Zignorowałem to. Kobieta jest po 60-siątce.

-Sklepów jest pewnie dwadzieścia, a gość prowadzi jeden i wielkie mi „halo” -pomyślałem. Zignorowałem to.

Trzy tygodnie później spotykam Łukasza. Młody chłopak. Przed trzydziestką. Dostarcza warzywa i owoce do mniejszych sklepów, restauracji, knajp. Trochę swojego towaru z gospodarstwa swoich rodziców, reszta od zaprzyjaźnionych rolników. Rozmawiamy trochę o biznesie. Pytam o handel spożywczy. Łukasz kręci głową.

– Generalnie kicha. Ludzi kończą dyskonty. Nie utrzymasz takich cen jak dyskonty. Nie ma opcji. – stwierdził chłopak.

– Ale jest jedna perełka. Niedaleko mnie w Nowym Korczynie mieszka facet który ma prawie dwadzieścia sklepów Delikatesy Centrum. Dodatkowo własną piekarnię. Świetnie sobie radzi. Niesamowity człowiek”.

W ślad za tekstem wykonuję telefon do właścicieli i piszę maila.

 „Otrzymałem sygnał od Czytelnika, że jesteście państwo rzetelną i uczciwą firmą wobec partnerów. Chciałbym zaproponować spotkanie i rozmowę po Nowym Roku jak traktujecie biznes i ludzi w biznesie. Co stoi za waszym sukcesem. Jakie panują w waszej firmie zasady. Jako, że przygotowuję książkę o systemach franczyzowych w Polsce i patologicznych zjawiskach chcę przedstawić w tej książce dla przeciwwagi również godne polecenia przykłady.

Proszę zapoznać się z blogiem. Rzucić okiem i podjąć decyzję. Oczywiście nie ma mowy o jakichkolwiek płatnościach z mojej strony. Blog jest darmowy. Nie ma tutaj ukrytej intencji wyciągnięcia od Państwa pieniędzy. Będzie mi miło jeśli ta propozycja spotka się z zainteresowaniem”.

I tak zbieram czy próbuję zbierać materiały do publikacji. Odbyłem długą rozmowę z wydawcą miesięcznika Własny Biznes Franchising Arkadiuszem Słodkowskim i członkiem zarządu Polskiej Organizacji Franczyzodawców. Kiedyś pracował jako dziennikarz i rozmowa z nim się kleiła. Nie staliśmy jak bokserzy w ringu oczekując na pierwszy gong. I nie okładaliśmy się cepami wymieniając ciosy. Zależało mi, aby wysłuchać człowieka, który się tym zajmuje. Który wie więcej ode mnie na temat systemów franczyzowych. Poza tym jestem zdania, że aby napisać o franczyzie należy się w to wsłuchać.

Jako, że umówiliśmy się na autoryzację zasygnalizuję to, co moim zdaniem tego nie wymaga. Arkadiusz Słodkowski:

-„Podczas moich wykładów zachęcam ludzi do tego, żeby najpierw zastanowili się nad tym, czy sami nie są w stanie uruchomić czegoś-na własną rękę. Zachęcam, żeby dali sobie czas na decyzję. Zachęcam ich do tego żeby przemyśleli. Nie naciągam, nie namawiam, ale staram się, aby wzbudzili w sobie swój talent, bo franczyza jest rozwiązaniem, może nim być, ale nie dla każdego i nie w każdym przypadku. My nie znamy zapisów umów pomiędzy nimi. I zdarzyło się kilka razy, że usunęliśmy z organizacji firmy, które działały niezgodnie z polskim prawem. Jeśli ktoś przeklina na naszym forum i jest to anonim to usuwamy takie komentarze. Zapewniam jednak, że nie cenzurujemy i wiele krytycznych zostaje. Zdarza się, że do nas piszą franczyzobiorcy, ale anonimowo. Z tym się nie da nic zrobić. Odnoszę wrażenie, że próbują w ten sposób wywrzeć nacisk podczas sporów i negocjacji między sobą”.

Czy właściciele Delikatesów Centrum zechcą pogadać? Trudno powiedzieć, ale nie ulega wątpliwości, że nadchodzą duże zmiany- także dla franczyzodawców, ajentów czy partnerów. System retail skompromitował się w swoich błędnych założeniach. Nie logicznych. I sądził, że to nigdy nie wyjdzie. Że będzie można tak opowiadać o markach, obrotach, nieudolności ludzi. I się towarzystwo-przeliczyło. Galerie  na dno pociągnęły tysiące franczyzobiorców „na sprawdzonej licencji”. Dołączyli do szerokiego gremium anonimowych bankrutoholików.

wniosek: przed podpisaniem umowy franczyzowej w galerii handlowej-pamiętaj, że to droga donikąd. Chyba, że na cywilizowanych czyli podobnych zasadach jak pozostali-od obrotu.