Antywindyk-poradnik najemcy

 

Taki dostałem list.

 

„Przyznam, że czytam Pana bloga już trzeci dzień i bardzo wciągnął mnie ten temat. Blog jest świetny, dobrze napisany, cieszę się, że opisał Pan sytuację jak naprawdę wygląda rzeczywistość większości najemców w gh. Zdaję sobie sprawę, że w gh jest wielu takich, którzy zarabiają, ale ta skala patologii, którą Pan opisuje zaskoczyła mnie maksymalnie.

Nigdy nie miałem nic wspólnego z gh i ogólnie retailem lub franczyzą – na moje szczęście.

 

Z handlem owszem, ale kariery nie zrobiłem, własny biznes mi nie poszedł – zresztą przy tych kosztach i podatkach nie tylko mi. Do czego zmierzam, zacznę może tak:

1,5 roku temu sprzedawałem mieszkanie, kawalerkę. Bardzo szybko znalazłem chętną, panią Dorotę. Miała wolną gotówkę, szukała mieszkania jako inwestycję pod wynajem i za klika lat dla córki, jak pójdzie na studia do Warszawy. Bardzo miła, sympatyczna kobieta, transakcja bez problemu. Po notariuszu jeździliśmy trochę razem, spisać liczniki, przepisać umowę o prąd itp, zeszło się pól dnia Zresztą Pani Dorota była tak uprzejma, że odwiozła mnie do domu . Rozmawialiśmy sobie w czasie jeżdżenia.

 

Pani Dorota prowadziła sklep w ….. z markowymi jeansami, Lee i Wrangler oraz o ile pamiętam buty sportowe, chyba Nike i Adidas. Miała duże doświadczenie w handlu, opowiadała, że dawniej razem z mężem prowadziła hurtownie, handlowała na dużą skalę. Obecnie ten sklep jej wystarczał na godne życie, można było zarobić. Rozważała wejście do gh w ….. Nie była to jednak osoba naiwna, lecz doświadczona i myśląca.

 

Powiedziała mi, że na rozmowie w gh żądano od niej zabezpieczenia na jej majątku, na domu ( już nie samochód, tego panowie z gh nie chcą, kiedyś podobno brali ), ale dom. Na jej pytanie co będzie, jak interes nie pójdzie i nie będzie w stanie płacić czynszu, pan lub pani z galerii handlowej ( pewnie dyrektor ) odpowiedział: usiądziemy i będziemy rozmawiać. W tym momencie oboje się zaśmialiśmy, odpowiedziałem Pani Dorocie tak: powinna Pani odpowiedzieć: usiądźmy i rozmawiajmy teraz, chcę wiedzieć. Ale ją zbyli oczywiście a ona nie weszła w ten interes. No nic, minęło 1,5 roku i wpadłem na Pana bloga.

 

Widziałem linka na Wykopie,ale jakoś miałem inne sprawy i nie wczytałem się. Ostatnio znalazłem bloga i po przeczytaniu strony wciągnąłem się strasznie. Myślę sobie, napiszę Pani Dorocie maila z ostrzeżeniem, podam linka do bloga. Fajna kobieta, ma córkę, ma dla kogo żyć, szkoda by jej było. Więc wysyłam maila, treść taka:

 

,, Witam Pani Doroto

 

Kiedyś, jakieś 1,5 roku temu kupiła Pani ode mnie mieszkanie na Forcie Bema, pamiętam, że mieliśmy trochę jeżdżenia i rozmawialiśmy o handlu. Wspominała Pani o chęci otwarcia sklepu w galerii handlowej. Trafiłem przypadkiem na fajnego bloga, w którym były najemca opisuje praktyki i oszustwa na tym rynku, generalnie prosta droga do bankructwa. Przypomniała mi się nasza rozmowa podczas czytania. Blog naprawdę ciekawy.

 

Wysyłam linka jako ostrzeżenie, ewentualnie jak ma Pani znajomych w handlu, proszę im polecić – może Pani komuś uratuje majątek.

Mam nadzieję, że z mieszkania jest Pani zadowolona i z najemcami nie ma problemu. Link do bloga na dole. 

 

http://przeliczeni.blox.pl/html ,,

 

i dostaję odpowiedź, cytuję:

 

,, Dzień Dobry Panie Michale.Dziękuje za pamięć. Tą stronę znam,czytałam biłam się z myślami co zrobić ze sklepem.3 miesiące temu przeniosłam się do galerii. Wynajęłam bardzo mały lokal.Jest dobrze. Mam 2 razy większe obroty,zarabiam, ale pracuję dużo.

 

Tak,zarządzający galeriami są bezwzględni.Nie jedna osoba odebrała sobie życie. Ja bloga studiowałam po czym i tak związałam się z galerią.Bardzo dużo mnie to kosztowało zdrowia,ile nieprzespanych nocy.To była dobra decyzja.Handel w sobotę i niedzielę jest super,w tygodniu  słabiej. Klient przychodzi do galerii.

 

Z mieszkaniem wszystko dobrze. Jestem zadowolona ,ze je kupiłam. Mam nadzieję, że w Wilanowie mieszka się ok.Panie Michale pozdrawiam życząc dobrego dzionka.,,

 

No cóż, to była jej świadoma decyzja, na pewno umowę sprawdziła z prawnikiem, na pewno nie dała się wsadzić na dużą minę, życzę jej najlepszego i trzymam kciuki.

I teraz do czego zmierzam. Żyjemy w kraju jakim żyjemy, bezprawie, złodziejstwo, zresztą sam Pan wie.

 

Patologia, która rządziła tym krajem przez ostatnie 8 lat, rozkradła i zniszczyła tak dużo, że nie wiem, czy się to da odrobić i wyprostować, chociaż trzymam kciuki za PiS. W Kukiza jakoś nie wierzę, dla mnie to drugi Palikot, nic nie zrobi, zgaśnie za 4 lata, nie wiem czy to nie była kolejna ,, wtyka ,, mafii rządzącej tym krajem, żeby odebrać głosy PiSowi i rozładować niezadowolenie społeczne . Takie moje zdanie, chociaż przyznam, że Kukiz mądrze mówi, ale to tylko słowa. Mamy nową władzę, mają Prezydenta, rząd i obie izby Parlametu. A ja mam nadzieję, że coś się zacznie ruszać i zmieniać na lepsze, wierzę w to.

 

Piszę o tym, ponieważ doskonale sobie zdaję sprawę, że za rządów PO walka z gh i ogólnie całym tym systemem retail i franczyzy ( w takiej formie jak ma to miejsce obecnie, bo jak by system retail był na zasadach uczciwych to nie mam nic przeciwko ) , nie ma po prostu sensu.

 

Swój swojego nie ruszy a PO sama drenuje kieszenie obywateli i tak jak zarządy gh wmawia nam obywatelom, że mamy ,, zieloną wyspę”, dobrobyt, Piardolino itp. Widzę wielu bogatych ludzi w Wawie, ale też widzę, że młodzież nie ma perspektyw, nie ma dobrej pracy bez znajomości, banki łupią klientów ( kredyty CHF, polisolokaty, ubieranie nieświadomych ludzi w dziwne produkty finansowe itp ), korporacje sprzedają nam towary drugiego sortu, dużo gorsze jakościowo niż w bogatych krajach Europy, ale za podobną cenę. Do tego jeszcze nie płaca podatków i często, gęsto płacą marne grosze pracownikom. Wiem jak smakuje czekolada tej samej marki w Niemczech a jak wersja na polski rynek. To samo proszki do prania i generalnie cała chemia i wiele innych produktów. Ostatnio czytałem, że nawet frytki w McDonaldzie w USA są o wiele zdrowsze i lepsze jakościowo niż u nas. 

 

Trochę się rozpisałem, ale do rzeczy. Zaczął Pan naprawiać świat, mimo osobistego dramatu jakim jest niewątpliwie bankructwo. Chwała Panu za to. Jako Polak chcę żyć w normalnym kraju, ale jeżeli tak dalej pójdzie, to tu nie zostanie kamień na kamieniu. Banki, firmy udzielające chwilówek, korporacje zachodnie i cały ten system retail i franczyzy wydrenuje nasze społeczeństwo do reszty a ja chcę tu żyć i to żyć normalnie. Całego świata Pan nie zmieni, ale mam pewien pomysł na walkę z retailem. 

 

Blog jest świetny, pomaga, nagłaśnia, ale nie każdy ma czas grzebać w internecie, nie każdy go znajdzie, myślę, że jest jeszcze mnóstwo nieświadomych ludzi i być może część z nich da się nabrać na ,,interes życia” i wejdzie do gh. 

 

Panie Danielu,a  może by tak jak Pan już jeździ po gh, zacząć w sklepach rozmawiać z najemcami, szczególnie w gh  o których wiadomo, że nie ma handlu. Dyskretnie poprosić najemcę na zewnątrz sklepu, żeby nikt nie słyszał rozmowy, przedstawić się, powiedzieć czym się Pan zajmuje, dać namiary na bloga. Może trafi Pan na osobę, która jest w głębokiej depresji i długach ( pewnie nie jedną Pan taką spotka ), nie wie co robić i czeka na taką pomoc.

 

 A może ten najemca dzięki takiej rozmowie, zrozumie, że to nie on jest kiepskim biznesmenem, ale został oszukany i okradziony, złapie kontakt z innymi najemcami w gh i razem zaczną walkę. Jeżeli będą potrafili udowodnić, że zostali oszukani poprzez fałszywe mapki, nie prawdziwe informacje o potencjalnej liczbie klientów itp, mogą wiele ugrać.

 

Przecież Ci właściciele gh i cały ten zarząd nie są jacyś nietykalni. Mogą pogrywać z załamanym nerwowo bankrutem, ale nie wygrają z setką takich, jak się zbiorą razem. Nietykalni w Polsce to są panowie ze służb specjalnych a nie Ci z gh. Nie tacy jak oni przegrywali. Podejrzewam, że jak zrozumieją, że to koniec i nie da się sprawy wyciszyć i zamieść pod dywan, sami zaczną wpadać w depresję a może i kilku się powiesi.

 

Drugi pomysł to jeździć po miastach, prewencyjnie, tam gdzie jeszcze nie ma gh, a handle kwitnie w centrach miast i na bazarach i uprzedzać, informować jak wygląda szczęście jakim jest bycie najemcą w gh. Nie mam na myśli samorządów, może z nielicznymi wyjątkami, większość weźmie w łapę i przepchnie wszystko za kasę.

 

Jeżeli taką społeczność się uświadomi, żadna gh tam nie powstanie bo i po co ? Nikt nie wynajmie lokalu, może kilka dużych śmieciówek, ale bank i tak nie da kredytu. I retail ma w takich miastach i miasteczkach pozamiatane.

 

P.S jak by Pan zamierzał to opublikować, proszę wykreślić miejscowość, nie wiem czy Pani Dorota by sobie życzyła, żeby o niej ktoś z zarządu przeczytał. W ….. są 3 gh a ją łatwo namierzyć po sklepie jaki prowadzi.

 

Dziękuję za list. Pisze pan że świata się nie da zmienić. I ma pan rację. To tak jakby chcieć zawrócić kijem Wisłę. Niemniej jednak coś drgnęło. A dla niektórych to jak trzęsienie zmieni. Nie warto odbierać sobie życia wpadając w długi. Zawsze jest jakieś inne wyjście. Np. firma www.antywindyk.pl. Dla zadłużonych. Skutecznie walczą z bankami. Da się. Pozdrawiam.

https://www.facebook.com/AntyWindyk/?fref=nf

 

Aramisy Europy-poradnik najemcy

Tzw. „klasa polityczna” się przeliczyła i każdy PR ma swoje granice. Łącząc się w bólu z Francją ta sama „klasa” zapomniała o rosyjskich turystach i o tym, że tzw. klasa robotnicza czyli gawiedź to widzi. Cynicznie najpierw niektórzy stali się Charlim Hebdo-czyli częścią francuskiego szmatławca, który najpierw napluł na islamistów, potem urządził kwestę zarabiając na redakcyjnych trupach miliony euro w geście solidarności. Potem napluli na papieża Franciszka i cały świat tzw. „chrześcijański”, a ostatnio wyśmiali ofiary zestrzelone w drodze powrotnej z Sharm El Sheik. Wyśmiali. Więc wywołują rewolucję. A dziś płaczą.

Tymczasem prezydent Francji chwali się w swojej nie dawno wydanej autobiografii, że udało się obejść embargo nałożone na Syrię i Francuzi robią kasę na handlu bronią nie przejmując się tym, że jest wymierzona w nich samych. Ciekaw jestem „jedynki” w Charlim Hebdo i tym razem wyśmiania niewinnych ofiar z Paryża.  Pogróżki Hollanda są śmieszne jak i on sam uciekając przed tabloidami na skuterze ulicami Paryża-udając się na schadzkę ze swoją nieoficjalną wybranką. Cokolwiek nie mówić o naszych prezydentach to takich jaj nie wyprawiali i w tym zakresie mogą być wzorem dla innych. Deweloper Trump kandydat na prezydenta USA  tymczasem żałuje, że Francuzi nie mają dostępu do broni-jak w Stanach-bo byli by bezpieczniejsi.

I takie serwują przekazy. A gawiedź widzi. Ale gawiedź przestała nią być. Francuskie molochy podbiły gospodarczo Polskę. Od oszołoma, przez liroja merlina na karfurach kończąc.  Pasują na muszkieterów i machają szpadą przed nosem zakładając kapelusz a la Aramis. A we Francji jest bieda.

Do emigranckich dzielnic Marsylii lepiej nie wchodzić, bo strach już dawno sparaliżował nie jedną dzielnicę tego portowego miasta. Mania wyższości i niechęć do innych nacji też są francuską domeną. Nie uczą się języków obcych, wyhodowali pokolenie 1200 euro (tzw. smig), a najbardziej popularnym słowem jest „chomage” i czerwony dywan na południu tego nie zmieni.  Dlatego jestem cięty na te przekazy i próbuję znaleźć coś wartościowego nie zawieszając tricolores.  

Obiektywnie przyjęli wielu Polaków np. do tamtejszych kopalni (Nord Pas de Calais) . Stara Polonia francuska powoli wymiera ciesząc się grą w bule na żywieckim polu nad Sołą. Koloniści z kraju Napoleona dziś są w szoku. Jak i cały tzw. cywilizowany świat. Groźbami nic nie zmienią. Muszą się uczyć-a tego nie potrafią-od innych. Więcej szacunku monsieur. Jest takie przysłowie które się sprawdza w wielu kontekstach również systemu retail-jak Kuba Bogu-tak Bóg Kubie. Niby nie warte, bo polskie?

Trampkom zawdzięczamy Państwo Islamskie, które w głównym wydaniu wiadomości jeden z polskich komentatorów opisał tak: „Państwo Islamskie to franszyza. Powstają nowe franszyzowe oddziały, a nad nimi jest Kalifat”. Dlatego nie byłem Charlim, ale świeczkę należy zapalić. Wchodząc w „biznes” nad Wisłą. Przestrzegam. Polaków w wielu przypadkach traktują z pogardą -jak śmieci.

 

Nie pozwólmy jej odejść.

Możemy się spierać, możemy sobie różne rzeczy zarzucać i nie zgadzać się w wielu kwestiach. Ale są takie momenty, że własne sprawy-trzeba odłożyć. Zapomnieć. I choćby czasowo podać sobie ręce, po to, aby je komuś podać. 

Taki wczoraj wieczorem dostałem list od jednego z najemców z Bielska-Białej.

-Jesteśmy w stanie coś zrobić?-zapytał.

„Jesteśmy rodzicami 4-miesięcznej Neli Julii. Nasza jedyna córeczka urodziła się z ciężką, siniczą wadą serca. Zbieramy pieniądze na operację ratującą jej życie, a czas nie jest naszym sprzymierzeńcem. Jej koszt to ponad 140 tys. zł. Poniżej przedstawiamy naszą historię.

 141

Jesienny wieczór roku 2014 był dla nas niesamowicie szczęśliwy. Wiadomość, że zostaniemy tak długo wyczekiwanymi rodzicami małej istoty, naszej małej Neli Julii była dla nas magiczna. Błogi stan szczęścia nie potrwał długo. Radość z oczekiwanego maleństwa została przeszyta niepokojem o zdrowie i życie naszego dziecka. Na drugich badaniach prenatalnych lekarze wykryli u Neli poważną wadę serca, którą ostatecznie potwierdzono po narodzinach (…)

 

W pierwszej dobie życia Nela trafiła do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka na oddział Intensywnej terapii noworodka. Szczegółowe badania pozwoliły lekarzom stwierdzić, że ten rodzaj zespołu wad serca wymaga interwencji kardiochirurgicznej w pierwszych miesiącach jej życia.

 

Złożony zespół wad wzniecił w nas potrzebę szukania specjalistycznej pomocy, która w największym stopniu rokuje szanse na  uratowanie życia naszej ukochanej córeczki. W swych poszukiwaniach natrafiliśmy na ślady wybitnego specjalisty w kardiochirurgii dziecięcej pracującego w Klinice Uniwersyteckiej w Münster Profesora Edwarda Malca. Po konsultacji naszej córeczki mając na względzie jej stan zdrowia Profesor zdecydował się udzielić nam pomocy w formie kwalifikacji Neli na zabieg kardiochirurgiczny w terminie przypadającym na styczeń 2016 r., podczas którego istnieje realna szansa na  zoperowanie zespołu wad przy użyciu jej własnych tkanek podczas jednej operacji kardiochirurgicznej.

 

Niestety koszt operacji znacznie przewyższa nasze obecne możliwości finansowe. Klinika oszacowała koszt operacji na wartość: 31 500 EURO,  tj. około 140 000 PLN. 

 

Kierujemy nasz apel o pomoc w uratowaniu życia naszej córeczki, aby zbliżające się nasze pierwsze Święta Bożego Narodzenia nie były naszymi ostatnimi. Nasza córka jest dla nas całym światem. Bądźcie cząstką naszego świata, jej przyszłości w normalnym zdrowym życiu…

 

Link do strony internetowej córki w fundacji „Mam Serce”:

http://mam-serce.org/komu-pomagamy/3-dzieciaki/543-komu-pomagamy-nowi

 

Link do udzielania pomocy poprzez serwis DotPay:

http://mam-serce.org/formularz-darczyncy-nela-czuluk-olejnik

 

Facebook:

https://www.facebook.com/Nela.Julia.Czuluk.Olejnik/?fref=ts

 

Z wyrazami szacunku rodzice Neli Julii 

Andrzej i Patrycja

 

Ps. Pomóc Neli można wpłacając pieniądze na konto Fundacji Mam Serce. Fundacja nie pobiera żadnych opłat i 100% darowizn przekaże na operację naszej córeczki.

Liczy się każda, nawet najdrobniejsza kwota, która przybliży nas do celu”. 

 

Zarząd Galerii Handlowej Gemini Park w Bielsku Białej wyraził zgodę i nieodpłatnie przyjmie rodziców Nelli. Będą dostępni przy stoliku z informacjami jak pomóc w dniach 05-06.12.2015.

-Rozpropagujemy to naszymi kanałami. Chcemy też pomóc-mówi Krzysztof Gaweł prezes spółki zarządzającej w Gemini Holdings.

Rodzice Nelli będą też dostępni w galerii handlowej Sfera w Bielsku Białej. 28-29.11.2015.

Jest mało czasu. Zostało 5 tygodni do zebrania pieniędzy. Rodzice chodzą po bielskich osiedlach od domu do domu i zbierają pieniądze. Uzbierali 20 tysięcy. 

 

12109249_1005196372852847_3105146321996085703_n

Oto dane do przelewu:

 

Fundacja Mam serce

ul. Wita Stwosza 12

02-661 Warszawa

Nazwa banku: Millennium Bank

Numer konta: 26 1160 2202 0000 0001 6899 7325

Tytuł przelewu: Nela Olejnik

 

 

WPŁATY Z ZAGRANICY:

w walucie EUR: PL23 1160 2202 0000 0001 7599 1564

 

w walucie USD: PL50 1160 2202 0000 0001 7599 1660

 

SWIFT przy przelewach z zagranicy: BIGBPLPW

 

P.S. W związku z tą „akcją” blog zapada w stan hibernacji do przyszłego tygodnia. Chcemy uruchomić też media. Sprawą zajmie się Gazeta Wyborcza i Dziennik Zachodni i być może ktoś jeszcze. Nie tylko gh nauczone różnym doświadczeniem nie chcą wpuszczać Fundacji, bo -jak wiemy-nie wszystkie działają tak jak powinny, czyli krótko mówiąc okradają ludzi. Caritas, PCK  czy Szlachetna Paczka to co innego-to instytucje zaufania publicznego i mają swoją wypracowaną renomę. Media też nie chcą zajmować się tego rodzaju tematami, bo ludzi potrzebujących jest masa. Jeżeli możesz to wykop to i udostępnij.

P.S. Fundacji sugeruję rejestrację na stronie www.siepomaga.pl. Uzbierali blisko 50 milionów złotych na różne cele. Warto i tam spróbować.

 

 

 

 

Dzień Niepodległości wg Gemini Park-poradnik najemcy

Dzień Niepodległości to wyjątkowy dzień. Bo jedyny taki w roku. W związku z tym gh są zamknięte. W Bielsku Białej jest jednak inaczej. Dziś gh  gemini park jest otwarta, a w niedzielę będzie zamknięta. Nie wykluczone, że to jedyna galeria w Polsce, która Święto Niepodległości obchodzi w niedzielę, a nie dziś. Materiały reklamowe trafiają do zdezorientowanych klientów i najemców.

thumb

Grafikę podesłał internauta z dopiskiem.

„Profesjonalizm wg ludzi Sonika. Oczywiście to drobny błąd, ale chyba nie przystoi ludziom, którzy nigdy błędów nie popełniają i o biznesie wiedzą wszystko”.

Rzeczywiście to drobiazg-czeski błąd. Biorąc pod uwagę listę „profesjonalizmu” – to drobiazg.

Cieszmy się dziś i jutro nie tylko wolnością) Bo to fajny dzień.

orzel_bialy

I sprostuję ekspertów: Dziś jest zamknięta (środa), a w niedzielę będzie otwarta.

 grafika:internet

42 strony w formacie A4-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„Witam.
W całym moim pisaniu chcę zwrócić uwagę na fakt, że u nas w Polsce 
niewiele jest instytucji, którym można ufać. Raczej należy stosować 
„zasadę ograniczonego zaufania” znaną z kodeksu drogowego. Zgadzam się, 
może faktycznie ok. 20% ludzi jest nieświadomie wkręcanych w przeróżne 
dziwne promocje, lokaty, umowy w gh, inne umowy. Czasem dochodzi 
przypadek (budują w pobliżu gh i są naciski na franszyzobiorcę, by 
przeniósł biznes do gh. Tam „biznes „nie wychodzi”. Ale zdecydowana 
większość nie czyta tego co podpisuje. A jak czyta, to nie rozumie co 
czyta.

Niedawno robiono badania wśród populacji dorosłych Polaków. Tylko 
20% z nich rozumie instrukcję obsługi pralki i telefonu komórkowego. 
Rośnie państwo analfabetów. Inna sprawa, że tzw. jeszcze instytucje 
zaufania publicznego (banki) robią wszystko, by zgodnie z prawem 
niewielu Polaków rozumiało podstawowe dokumenty.

Chcę zmienić bank, w którym mam do tej pory konto. Najbliżej mam ING BANK S.A. Chciałem zapoznać się z ofertą tego banku w internecie. 

Znalazłem tabelę opłat i prowizji. Wielkość: 42 strony w formacie A4 !!! 
Jak Pan sądzi, ilu klientów to przeczytało ze zrozumieniem ? Ja tego nie 
przeczytałem do końca, ale podejrzewam, że darmowe to jest tylko wejście 
do banku, pobyt w banku i wyjście z banku. Za resztę – trzeba zapłacić. 
Zresztą, jak się niedawno okazało ING BANK S.A. to bank, który nie 
sprawdza danych osobowych z pism od komorników i zajmuje (wg mnie 
kradnie) pieniądze z kont nie-dłużników. Reklamacje klienta w takim 
przypadku traktuje standardowo (olewająco). Dopiero telefon do banku ING 
wykonany przez red. Samcika z Wyborczej spowodował, że klientowi oddano 
pieniądze. MATRIX. Całość jest tutaj:
http://samcik.blox.pl/html

Może pamięta Pan, jak ZUS proponował Polakom, którzy mają osobę niepełnosprawną w najbliższej rodzinie, by zwolnili się z pracy, a ZUS  będzie im wypłacał co miesiąc zasiłek pielęgnacyjny, bodajże 570 zł. Po 
wielu miesiącach przepis cofnięto i pozbawiono ok. 45000 osób świadczeń społecznych. Po ok. dwóch latach Trybunał Konstytucyjny orzekł, że zabieranie przyznanych świadczeń było niekonstytucyjne i należy te wstrzymane świadczenia zwrócić wszystkim, którym je zabrano. Wraz z należnymi odsetkami. Ale, żeby otrzymać te pieniądze z powrotem, należało złożyć WNIOSEK !!!

Czyli, jak ZUS wstrzymywał wypłatę świadczeń to wiedział komu je zabrać (jak się okazało, nielegalnie), a jak pieniądze miał oddać, to nie wiedział komu i do tego potrzebny był WNIOSEK. MATRIX. Jak Pan sądzi, ile ZUS „zaoszczędził” na tej operacji ? 

Ilu Polaków nie wiedziało, że przepisy się zmieniły ? Ilu Polaków w tym 
czasie zmarło (przy przyjęciu spadku, mogli starać się o te pieniądze 
spadkobiercy, ale o tym nie wiedzieli) ?

Ostatni, prywatnie dla mnie gorący temat.

 

Mój syn, uczeń technikum, zapisał się na kurs prawa jazdy. Niezbędne stało się zrobienie badań lekarskich. Nie ingerowałem, gdzie to ma zrobić. Niech się chłopak uczy. Wybór padł na gabinet dr L. I proszę sobie wyobrazić, że pan doktor (zwany dalej dr Scaner) zeskanował dwustronnie dowód osobisty mojego syna ! Jak mi syn o tym powiedział, to natychmiast napisałem pismo do dr Scanera, jakie są podstawy prawne tego działania i czy uzyskał pisemną zgodę mojego syna na rejestrację i wykorzystanie swojego wizerunku. Przy okazji, pan doktor nie wystawił paragonu za wykonaną i opłaconą usługę. Na razie trwają „miękkie negocjacje” z dr Scanerem. W pierwszym piśmie do mnie dr Scaner przyznał, że skanuje dowody osobiste pacjentów. Czuje Pan blusa ? 
Urzędnik państwowy (lekarz, nauczyciel, policjant, sokista i inni) NIE MAJĄ PRAWA SKANOWAĆ DOWODÓW OSOBISTYCH. A lekarz pisze do pacjenta, że sobie dokumenty skanuje. I już. W uzasadnionych przypadkach (policjant) 
może zanotować dane obywatela. Skanowanie jest, wg mnie niezgodne z 
prawem, tym bardziej przez lekarza. MATRIX. Sprawa w toku.

I tak dalej, i tak dalej. Jesteśmy w Polsce na masową skalę oszukiwani, 
kantowani. I nikt z tym nic nie robi. Słyszał Pan o aferze Volkswagena 
na świecie ? A słyszał Pan o tym co robią nasze władze w tej sprawie ? 
Nie robią nic.

A wystarczyłby zakaz rejestracji i sprzedaż aut niesprawnych (przerobione oprogramowanie) np. od 15.11.2015r. do odwołania. Wystarczyłoby urzędowe uznanie wszystkich uzyskanych homologacji Volkswagena za fałszywe. Wszyscy nabywcy niemieckiego szajsu powinni otrzymać odszkodowanie. Reszta Polaków powinna otrzymać odszkodowanie za to, że musiała wdychać do 40x więcej trujących substancji niż opisano w homologacji. Nasze państwo to „państwo tekturowe”, słabe.

Sami musimy zadbać o to, byśmy byli w mniejszym stopniu oszukiwani.

Sam nie wiem czy jestem człowiekiem mądrym czy głupim. Ale bywam za 
granicą i tam jest w niektórych dziedzinach zupełnie inaczej. Piszę co 
czuję i co mnie boli. Jak każdy Polak mam trochę nadziei powyborczych na 
to, że pewne rzeczy się zmienią. Chciałbym żyć w normalnym kraju. Tutaj 
(w Polsce) trzeba uważać.

Smutne jest to, jak lekarz ma do czynienia z 
małoletnim pacjentem to go oszukuje (nie wydanie paragonu fiskalnego) i 
łamie prawo (skanowanie z dwóch stron dowodu osobistego). Jaką nauczkę z 
tego wyniósł mój syn? Na następne wakacje wylatuje do Irlandii do pracy.
Nie wszyscy mają tyle siły, by o sprawy drobne walczyć.
Przykład:
http://kielce.wyborcza.pl/kielce/1,47262,19145224,biurokracja-w-pigulce-czyli-jak-m ieszkaniec-walczyl-z-gmina.html#MT

Gmina wystawiła obywatelowi fakturę. Wyjaśnienie jej powstania i dalsze 
losy są z jednej strony śmieszne, a z drugiej straszne. Nasza polska 
nieudolność, tumiwisizm i olewanie człowieka przez innego człowieka to 
czasem himalaje absurdu. 16 miesięcy zajęło kilkunastu urzędnikom i 
kilku organom państwa wyjaśnienie sprawy faktury na kwotę 4,31 zł. I 
jeszcze beznadziejnie nieudolny sekretarz gminy, który nie potrafi 
wyliczyć prawdziwych kosztów tego absurdu. MATRIX.

Mam tylko nadzieję, że Pana praca, której nikt na razie nie podjął się 
opisać, odniesie jakiś skutek. Wierzę, że ludzie zaczną myśleć przed a 
nie po. Mam nadzieję, że Pana praca oraz innych internautów przyniesie 
jakieś pozytywne zmiany. Będzie mniej dramatów ludzkich, mniej 
bankrutów. Ma Pan pewnie świadomość, że ten blog jest obowiązkową 
lekturą branży retail. Prawdopodobnie nie ma Pan tam pozytywnych 
notowań. 🙂 Ale takie jest życie”.

Panie Marku. Dobrze, że pan pisze. Wie pan co to są interwencje dziennikarskie? Jeden wielki szlam. A wie pan ile jest ich rocznie w Polsce-tych opisanych, nagranych radiowo czy telewizyjnych? Tysiące. Dlaczego? Bo wiele dziedzin kuleje. W tym przypadku to jest sukces Samcika. Gdyby nie zadzwonił sprawa by nadal stała w miejscu.

Co możemy zrobić?Nic. Lub o tym pisać czy mówić. Wybieramy drugą opcję. I dobrze. Moim zdaniem mimo wszystko dobrze się dzieje. W tym sensie, że jest internet. Pranie mózgów się skończyło. Na wielu płaszczyznach. Blog był już wielokrotnie opisywany. Czy to coś zmienia? Myślę, że tak. Czy coś się zmieni w Polsce? Myślę, że tak. Czy na lepsze? Nie wiem.

Retail do kwadratu-poradnik najemcy

Temat gh jest wdzięcznym dla wszelakiej konotacji portali biznesowych, stron internetowych, które informują jak jest, a nie jak retailerzy chcieliby żeby było czy wręcz twierdzą, że jest inaczej. Generuje masę wejść i klików dla płatnych portali.

Krytyczny tekst uruchamia lawinę komentarzy, dyskusji i opinii. Dlatego z punktu widzenia płatnych portali opłaca się pisać o systemie retail i tym co się za tym kryje. Bo poczytność jest spora i zainteresowanie. Z punktu widzenia opinii dla danego portalu-jest to ważne.

Ten upadły budynek jest w Białymstoku. Pustostan Kwadrat.

k11

 

„Byłem dziś w pobliżu byłej galerii kwadrat, 3 lata temu były ochy i achy, pobudują kolejną mega galerię, będzie cud miód obi i tesco 24h i co? I gówno 😛 Wymówione umowy dla dotychczasowych wynajmujących, galeria zamknięta na 4 spusty i taki widok budynku i parkingu jak na obrazkach poniżej.

 

 k24

Z ciekawych rzeczy, zajechałem na parking, zrobiłem 2 zdjęcia i nagle słyszę „E!”, takie jak z gardła małpy, po chwili znów „E!”, zrobiłem jeszcze jedno zdjęcie obracam się patrzę z budynku biazet idzie 2 oranguta… tfu „ochroniarzy” firmy Impel, ręce rozłożone jak by 2 telewizory crt nieśli pod pachą, łby pochylone jak u szarżującego byka, łysiny gustownie się błyszczą i chcą „dyskutować”.

 k32

Wsiadłem w auto i spacerkiem sobie odjechałem 😛 Pewnie chcieli mi zabronić fotki robić, albo przykazać „spierdalanie w podskokach z parkingu” ale nie chciało mi się wdawać w dyskusje”.

Z informacji „prasowych” wynika, że początkiem tego roku w tym miejscu miała powstać nowa galeria handlowa. Nie powstała.

-W mojej ocenie nie ma takiej możliwości. Nie powstanie. Nie jest nikomu potrzebna-mówi szefowa lokalnego portalu dziendobry.bialystok.pl Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska.

Materiał trafił na wykop.pl

http://www.wykop.pl/wpis/13916777/bylem-dzis-w-poblizu-bylej-galerii-kwadrat-3-lata-/

Swoją drogą to dziś jeden z największych nośników. Jeśli tam coś trafia i zaciekawi to efekt kuli śnieżnej jest widoczny. Wykop generuje masę wejść na dany temat-który zdaniem użytkowników- jest interesujący. Statystycznie jest porównywalna frekwencja z gazeta.pl czy natemat.pl.

A co do zdjęć to tym razem stały czytelnik wysłał kilka z Piotrkowa Trybunalskiego.

p1

p2

p3

p4

„Z dopiskiem „straszna bida na piętrze”.

Za zdjęcia dziękuję. Focus Malla już opisywaliśmy tutaj. To jest „centrum skupione na Tobie”. Rzeczywiście-skupia światowe marki i znane twarze -na zdjęciach. Wyraziście.Do kwadratu.

 

 

 

„Można zarobić też na drutach”-poradnik najemcy

Przestrzegam przed podpisywaniem umów w gh Sadyba Best Mall w Warszawie. Z dnia na dzień podnoszą czynsz o 100 procent. A ściślej na zakończenie umowy. Kończy się umowa. Propozycja nie do odrzucenia i do widzenia. Tak to wygląda. Co można jednak polecić i na co warto zwrócić uwagę to promocja polskich projektantów odzieży. Tutaj zarząd jest elastyczny pod innym kątem.

 Od jakiegoś czasu zauważyłem jakby targ, bazar- w środku. Raz jest. Innym razem nie ma. Pojawia się i znika.

To polscy producenci ,którzy co jakiś czas wystawiają swoje prace przez kilka dni. Na czynsz się zrzucają. Jest osoba odpowiedzialna za organizację, która ustala z gh wysokość opłaty za stoiska i ci, którzy chcą handlować zrzucają się dzieląc między siebie koszty. Koszt małego stoiska w tym przypadku to 600 złotych za trzy dni lub 1200 w przypadku większego.

201511074455

 -Udaje nam się dogadywać i zarabiamy. Nie dobijam swojej marży czyli robię to bez swojej prowizji. Szukam chętnych do udziału i wystawimy się razem. Jest to opłacalne. Tutaj są tylko polscy producenci i projektanci. Podobne akcje robimy w Promenadzie i to działa, bo faktycznie dzieląc koszty jesteśmy w stanie zarobić. Szukam też miejsca w innych galeriach, ale nie ze wszystkimi da się porozumieć-mówi organizatorka z firmy o wdzięcznej nazwie Hultaj Polski.

201511074456

 -W każdym z nas jest trochę hultaja, takiego pazura i nasze produkty kierujemy do wszystkich. Nie mamy własnego sklepu, gdzieś przy ulicy. Dwie pracownie krawieckie pracują dla nas, a hultaj to fajna nazwa. Sprzedajemy w sieci, mamy fan page na facebooku- tam ciągle coś się dzieje. Wrzucamy kilka postów dziennie, ale są też osoby, które chcą dotknąć, zobaczyć na sobie. I to działa. Są niby też polscy producenci, którzy tak naprawdę szyją w Chinach…a mają polskie metki.

-Dobra,  ale dziś nie mówmy jacy to producenci. Dziś interesuje mnie to co jest fajne.

-Tutaj ich nie ma, a pozostali wystawcy mają naprawdę wiele ciekawych  własnych produktów-zapewnia menagerka Hultaja.

Dziękuję za rozmowę .

201511074460

 -Szydełkuję-mówi była księgowa Joanna z Warszawy.

201511074461

 -Ile czasu zabiera zrobienie jednej czapki?

-Nie ma reguły, ale jest to kilka godzin pracy. Z tym pomysłem ruszyłam tej jesieni. I sama wymyślam wzory. Te kompozycje kolorystyczne są niepowtarzalne i wyjątkowe- mówi Joanna.

Przyglądam się, fajne, pstrokate, oryginalne.

-Byłam kiedyś główną księgową w dużej międzynarodowej firmie. Rzuciłam pracę i poszłam na swoje. Kursy, szkolenia, rozwój. Założyłam firmę szkoleniową, byłam właścicielem i trenerem. Jednak nie miałam już ochoty tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem i udowadniać, że jestem albo nie jestem kosmitą. Bo w firmie szkoleniowej ważny jest trener, prowadzący. Rynek jest trudny. Zamknęłam ją.

Głównie zajmuję się produkcją biżuterii. Nie mam siedziby, lokalu, czynszu. Znajoma znajomej przekazuje i sprzedaję. W internecie nie. Ja to bardzo lubię robić! A tutaj jestem pewna, że sprzedam wszystkie czapki)))I koszty mamy dzielone, bo są i tacy organizatorzy, którzy wynajmują kawał powierzchni, potem szukają wystawców i do czynszu dobijają jeszcze swoją marżę.

Kręcę się jeszcze przez chwilę. Dobry pomysł. Koszty dzielone. Polscy producenci, żaden Bangladesz czy szmaty z odzysku. Da się zarobić. I o to chodzi. Żeby za pracę coś jeszcze zostało. Zarabiają najmniejsi. I to jest fajne. Mnie się podoba. Aleje Mody-bo tak nazwano tę akcję to przyszłość. Najem na chwilę za rozsądną cenę. Gdzie będzie można znaleźć kolejną edycję i projektantów? Informacje są na facebooku.

201511074462

 

hultaj

 https://www.facebook.com/alejemody/?fref=ts

 

Najlepszego!)-poradnik najemcy

Od soboty mam dylemat jak to opisać. Spróbuję. Otóż Rafał Sonik zorganizował wraz ze swoją ekipą uroczystość w Krakowie. To cykliczne spotkania z różnych okazji. Ta była szczególna z dwóch powodów. Pierwszy to urodziny-piątka wskoczyła z przodu, a druga to podsumowanie sportowe roku.  I dostałem zaproszenie.

-Rafał zaprasza ludzi z którymi współpracuje, współpracował, z którymi kiedyś go coś łączyło. To jego współpracownicy, pracownicy, właściciele dużych marek, przyjaciele i znajomi. Co roku w Krakowie są takie spotkania-tłumaczy jeden z obecnych pod Wawelem uczestników.

Rozglądam się wokół. Kilkaset osób. Paru znajomych z dawnych czasów. Atmosfera chilioutu. Przez moment czuję się jak Dyzma w tym gronie. Z jednej strony Olivier Janiak z drugiej Irek Bieleninik z  trzeciej były minister Bogdan Klich. Sporo też dzieci. I gala którą swoimi palcami opiszę. Taki obrazek.

Na scenie Rafał Sonik. Postanawia uhonorować sukces sportowy tym razem nie swój, ale tych bez których tego sukcesu by nie było.

so1

-Chcę wam wszystkim podziękować za to, że jesteście ze mną od tylu lat. Bez was tego sukcesu by nie było. Bez mobilizowania mnie, bez kibicowania, bez podpowiedzi, bez zaangażowania i pasji. Jestem wam wdzięczny za wsparcie. Za maile, smsy, listy, za wszystkie dobre słowa. Dla mnie to szczególny czas bo zbliża się pięćdziesiątka, a rok który mija pod względem sportowym był wyjątkowy. Wygraliśmy Dakar! I mam takie przemyślenie, pewne refleksje, które mnie nachodzą. To co jest dla nas najistotniejsze to wolność. Nasza wspólna zdobycz. Czasami jej nie doceniamy, ale to jest nasz największy sukces. Chcę dziś każdemu podziękować. Czasami się rozgaduję, ale w razie czego mnie dyscyplinujcie!

Kilkudziesięciu nie widocznych na co dzień ludzi tym razem staje w świetle fleszy. O każdym z nich Rafał Sonik mówi kilka ciepłych słów.

-Współpracujemy od 30 lat. Dziękuję mojemu mechanikowi, który ostatnio trzy miesiące był poza domem. Mam nadzieję, że żona mu to wybaczy!-wywołuje na scenę człowieka, który kawał życia spędził z kładowcem na różnych pustyniach świata.

s2

Wchodzą kolejni i następni. Każdy dostaje statuetkę. Są też goście z zagranicy.

To co z punktu widzenia blogera jest ważne to fakt docenienia tych ludzi. Publicznie. Bez zadęcia. O każdym Sonik coś wie. To nie jest wdzięczność „pro forma”, pod publiczkę. Takie rzeczy się czuje.

Ja tymczasem nie czuję się najlepiej tym bardziej, że cholera wie co mam z tego napisać.

s3

-Ty nie znasz tego człowieka, a na blogu opisujesz go negatywnie.

-Śladowo. Na 460 tekstów chyba z 10 może mieć wymiar pejoratywny. To nie jest tak, że jest obiektem mojego szczególnego zainteresowania i złośliwości.

-To jest facet, który pomaga wielu ludziom. Dzieli się z innymi. Z dziećmi, młodzieżą. To jest wiele milionów złotych. Robi to po cichu i nie na pokaz. Nie obnosi się z religijnością. Teraz kiedy jest rozpoznawalny tak to może wyglądać, ale nie afiszuje się. Poza tym pomaga od wielu, wielu lat. Robi kawał dobrej roboty.

-Wiesz co, pomyślałem, że wykorzystam jego zdjęcia w książce o franczyzie i nadam tytuł „Ojciec franczyzy, z drugiej strony Dakaru))). Ale nie zrobię tego.

-Dlaczego?

-Bo wygrał Dakar. I to jest coś. Nawet gdybym na tej okładce zarobił to tego nie zrobię. Byłoby to chamskie. A ja go za to podziwiam prywatnie. Bo coś zbudował i osiągnął. Trzeba mieć stalowe nerwy, kondycję, siłę i determinację. I to jest coś. Nie zawiszczę mu niczego, nie kipię do niego jadem.

-Jest Polakiem. Buduje naszą markę za granicą. Robi dużo dobrego. To jest bardzo pozytywny facet, on myśli pozytywnie. Idzie do przodu. Taki ma sposób na życie.

Zmieniamy temat. Ta rozmowa nie ma charakteru konfrontacji ani pretensji. Na luzie.

-Od czasu do czasu czytam bloga i jest w nim tyle jadu i złośliwości, że to masakra. Poza tym manipulujesz statystykami)))Frekwencją)))

-Jak manipuluję? To są darmowe staty i tak pokazują. Poza tym jeszcze 100 tysięcy odświeżeń brakuje, bo licznik założyłem później. Jak miałbym manipulować? Po co?

-Media które o nim piszą czy w ogóle o problemie są nierzetelne do granic bólu. Nierzetelne. Zawsze przecież należy pokazać też drugą stronę, a tego nie robią. Nie rozumiem tego masz tam układy jakieś cholera czy co?

-Jakie układy? Nie mam. W porównaniu z retailem to jestem nikim.

-Kiedy będzie książka o franczyzie?

-Na wiosnę.

-Nie boisz się że jakaś marka Cię pozwie?

-Niech pozywa. Woda na młyn. Wobrażasz sobie, że pozywa mnie Carrefour np.? Zwołujemy konferencję prasową i rozmawiamy o problemach  na forum. Komu to jest potrzebne? Poza tym opisuję rzeczywistość i to jak traktują ludzi z buta. W epilogu książki napisałem. Że pokazuję drugą stronę medalu. To wszystko.

I tak sobie rozmawiamy. Impreza trwa w najlepsze. Kolejny znajomy.

-Ty wiesz, że chcieli nas usunąć z 5 galerii handlowych? Znajomość z partnerem biznesowym 20 letnia i tak mnie chcieli załatwić! Za naszymi plecami chcieli przejąć sklepy. My to rozkręciliśmy, a chcieli nas wykiwać. Masa naszej pracy, pieniędzy i czasu. Ale nie usunęli nas. Stworzyliśmy własną markę. I wiesz jak zareagowały galerie? Ostrzegły nas. Uprzedziły przed tym. Zachowali się bardzo lojalne. I w Gemini Park w Bielsku Białej i Gemini Jasna Park w Tarnowie. Zachowali się bardzo fair play. Teraz sami prowadzimy te sklepy i idzie nam coraz lepiej. Budujemy własną markę.

Nie szukam Rafała Sonika. Jest zajęty. To jego święto. I jego ludzi. Wielu ludzi mocno z nim związanych, którym daje pracę i potrafi docenić. W jakimś sensie stał sią marką.  I na tym odcinku i pewnie wielu o których nie wiem-robi wiele dobrego.

Wiem też, że wyciągnięto wnioski.

-Choć ten blog jest cholernie moim zdaniem nieobiektywny to zauważamy różnicę. Ludzie przychodzą świadomi, że nic się samo kręcić nie będzie i że to nie jest takie proste. Jest to jakiś plus.

Elektryczne Gitary dają czadu.

s4

Zabawa na całego.

s5

 Uczestnicy w różny sposób okazywali sympatię.

r2

 -Sprzedałeś się za koreczki śledziowe- słyszę dziś w telefonie.

– I dwa udka- „w sosie własnym”)))

https://www.facebook.com/rafalsonikofficial/?fref=ts

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

201511084473

 

 http://natemat.pl/160803,rafal-sonik-polska-padla-ofiara-wlasnego-sukcesu-drepczemy-w-miejscu-zamiast-przec-do-przodu

To nie jest kraj durni-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

 „WITAM.

Taki znalazłem artykuł:

http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,149267,19139696,zlapani-w-pulapke-promocji-ida-do-sadu.html#Czolka3Img

Wybrane komentarze:
„Dzieci.
Polacy są jednak głupimi hazardzistami. I nie dorośli do kapitalizmu:

1) Jedni zakładają się że będą pamiętać o wpłatach w imię nieco niższej prowizji (zasady są dość jasne choć dziwię się że ludzie zarabiający 5000+ są tak głupi jak też dziwię się (ale tylko trochę) że bank proponował swoim klientom takie zakłady – jednak skoro bierzesz udział to ponoś konsekwencje

2) Drudzy zakładają się na kurs franka teraz płacząc że bank ma im przewalutować kredyt po korzystniejszym kursie (swoją drogą – a znam takie przypadki – czy ktoś kto brał kredyt we frankach z CHF 2,80 a spłacił kredyt gdy franek był po 2,20-2,10 teraz powinien bankowi dopłacić? Zastanówcie się – taki oto burdel chcą zafundować politycy niepotrzebnie mamiąc ludzi że zapłaci za nich bank – otóż na pewno nie, raczej budżet państwa (odszkodowania za przegrane procesy banków))

3) Jeszcze inni zakładają się że developer nie zbankrutuje wpłacając mu na gębę (folder, wizualizację) kilkaset tys zł. W razie wtopy co robią – oczywiście idą do premiera: widać potrzebują ojca narodu zamiast kapitalizmu, w tym bowiem przypadku nikt nie powie że „nie wiedzieli” – przecież widzieli że budynku i mieszkania póki co nie ma
Ba! niektórzy stosowali combo pkt 2 i 3

4) Do tego ponoć 1/4 osób jedyne co robi w ramach zabezpieczenia emerytalnego to…. gra w Totolotka

5) Teraz zaś część obywateli głosując na chore obietnice założyła się czy

a) PiS zrealizuje obietnice wyborcze i zarżnie (dość słabą) polską gospodarkę

b) nie zrealizuje obietnic znajdując winnego (Tusk nie daje euro z UE, lub „Kopacz zostawiła finanse publiczne w opłakanym stanie” – co poniekąd jest prawdą tyle że i tak w tym temacie „lepiej już było” – nie spodziewam się po PiS niczego ciekawego)
Kraj dzieci i hazardzistów, zapraszam do piaskownicy.

„Ja na takie coś patrze w taki oto sposób – robi się długoterminowy numer, solidnie przygotowany przez prawników, księgowych i ludzi znających się na socjologii/psychologii. Umowa ma być solidna prawnie, ekonomicznie bank na tym ma świetnie wyjść, a część społeczeństwa (mniej rozgarnięta, bardziej naiwna, etc) ma zabulić ekstra. Prawnie może czyste, etycznie sk…ństwo.
Opiszę inną zabawę którą sam przechodziłem. Kupiłem samochód z polisą ubezpieczyciela którego chciałem zmienić, z małymi problemami zrobiłem to skutecznie (odmawiano mi możliwości złożenia wypowiedzenia w punkcie sprzedającym takowe) i po 4,5 roku dostałem wezwanie by uregulować zaległą umowę, tą którą niby nie wypowiedziałem a którą automatycznie mi przedłużono. Wezwanie do zapłaty dostałem już od firmy windykacyjnej, było to pierwsze wezwanie do zapłaty tejże „umowy”. Życzyli sobie bym udowodnił im wypowiedzenie umowy (akurat zrobiłem to na dwa sposoby, polecony list i faks, potwierdzenie obu miałem nadal), proponowali też różne ugody spłaty. Z mojej strony dostawali zawsze odpowiedź – proszę skierować sprawę do sądu a tam sprawdzimy to czy umowa była wypowiedziana czy nie.
Numer (opisywany) z ubezpieczeniami aut stosowany dość powszechnie kiedyś, teraz mam pytanie – ten który nie trzymał 5 lat potwierdzeń wypowiedzenia umowy to tez jakiś naiwniak nie potrafiący czegoś przeczytać? Bo sporo ludzi zapewne zapłaciło kilkaset zł by nie widzieć sądu. I tak sobie można robić kpinki z wielu innych przypadków – cudowne garnki, cudowne kołderki, tańszy prąd czy telefon, gdzieś niedopełniona jakaś drobna formalność etc.
Jeszcze inna strona tego medalu to asymetria przy rozstrzyganiu sporów. Z jednej strony mocne zaplecze prawnicze a z drugiej strach przed sądem i niewiedza. Kiedyś był analizowany numer z odmową wypłacania odszkodowań bodajże przez PZU, odszkodowań należnych. Ubezpieczyciel tam gdzie powinien wypłacać, to odmawiał i zalecał kierowanie sprawy do sądu. Ubezpieczający się miał sprawę ewidentnie wygraną, ubezpieczyciel płacił dodatkowo koszta sądowe a i tak to robił. Dlaczego? – Bo znikoma część „wydymanych” decydowała się na taką drogę, zdecydowana większość odpuszczała, ubezpieczycielowi się to zwyczajnie opłacało ekonomicznie.”

Ten artykuł wraz ze wszystkimi komentarzami polecam wszystkim „przeliczonym”.

Pozdrawiam
M.
P.S.
Szkoda mi ludzi „nabitych” w polisolokaty, kredyty frankowe, system retail, „wspaniałe szybkie pożyczki”, polisy ubezpieczeniowe i inne wynalazki. Ale, dorośli ludzie muszą zacząć myśleć o swoim własnym interesie. A nie o interesie galerii handlowej, franszyzodawcy i innych. Czasem wystarczy kilka stów, by dać projekt umowy do przeczytania prawnikowi. 

Byłem jakiś czas temu w sklepie sprzedającym spodnie BIG STAR. Akurat była „promocja”. Słowo-magnes. Można było otrzymać kartę stałego klienta po wypełnieniu ankiety/wniosku.  Ale ilość wymaganych danych osobowych i warunki promocji powinny w każdym dorosłym człowieku zapalić „lampkę ostrzegawczą”. Promocja, wg mnie kiepska, ale firma zdobywa dużo danych osobowych i MOŻE NIMI DOWOLNIE HANDLOWAĆ ! To nie żart. Jak pytałem kilku klientów, którzy wypełniali ankiety, czy chociaż czytali co podpisują, to klienci (akurat cztery kobiety) mówiły, że będzie TANIEJ. 
LUDZIE, ZACZNIJCIE MYŚLEĆ. Te systemy działają tylko w jedną stronę. I nie jest to strona klienta”. 

 

Dziękuję za list.

Panie Marku. Momentami pan jedzie po bandzie i pan pozwoli, że tym razem nie dotrzymam panu kroku. Dla przeciwwagi i równowagi przytoczę panu oto taki przykład. Franczyzodawca. Ma ofertę franczyzy i nie wnika w lokalizację. To znaczy, że nie doradza gdzie ma być sklep otwarty czy nie stawia w tym zakresie wymagań. Czyli sprzedaje logo i produkt. Nic więcej. I przyjeżdżają chętni do bycia franczyzobiorcą. Nie ma kar itd. Chcą towar i logo. Właściciel podpisuje umowy na franczyzę, a biorca idzie do gh. Tam podpisuje umowy pomimo przestróg i odradzania ze strony franczyzodawcy żeby tego nie robił. Padli wszyscy. Zrobili po swojemu. To przykład sprzed kilku lat.

 

Wyciszony, bo w zasadzie nie było miejsca gdzie by o tym napisać czy powiedzieć i upublicznić. Tu jest to miejsce. I teraz tak. Jeśli przez lata jednostronny przekaz jest taki, że franczyza jako taka jest samograjem i dobrym sposobem na zarabianie, czy samozatrudnienie, to dlaczego uznać z góry, że tak nie jest. Skoro ekonomiści, wykładowcy, profesorowie naczytali się jednostronnych przekazów to dlaczego uznać, że jest inaczej? Przyzna pan że takie podejście byłoby ciasnotą umysłu bezpodstawnego sekowania czegoś co faktycznie jest czymś nowym i rozwojowym. Nie jest. Lub inaczej- w wielu przypadkach nie jest. I o to chodzi.

 

Ale żeby móc coś takiego napisać trzeba mieć wiedzę, a skąd ją mieć skoro umowy obwarowane są nieudzielaniem informacji. Czyli dochodzi strach i nieśmiałe komentarze gdzieś w sieci- to wszystko co można było powiedzieć czy wyczytać na ten temat. A komentarze-anonimowe czy nie-jak pan wie mogą być podszyte własną nieudolnością czy innymi motywacjami. Edukacja panie Marku. To podstawa. Czyli po czasie wyszedł Katyń, a przecież podręczniki historyczne z nazwy przekazywały to co „mogły”. Podobnie dziś-jeśli pan- nie wie, że człowiek z drugiej strony to wygadany oszust, elegancko ubrany- to dlaczego ma pan zakładać, że to pułapka? Moim zdaniem nie należy z założenia uznawać, że ktoś zastawia pułapkę. Bo nie każdy to robi. I żeby była jasność-nie mam na myśli siebie, ale ludzi wokół. Nie ma ludzi nieomylnych -to też wiemy.

 

W Islandii bankowców wsadzają do więzień za okradanie ludzi. Drobna różnica. Należy też wiedzieć, że macki franczyzy czy bankowych produktów wciągnęły nie tylko Polaków. Dlatego nie zgodzę się tym razem-bez urazy. I nie chodzi mi tutaj o wkręcanie czytelników. Pracowałem we Francji, mieszkałem tam, zwiedziłem wiele krajów. To nie jest tak, że Polska to kraj durni. Nie potrzebuję tutaj wchodzić nikomu w tyłek. Tak myślę. Po prostu. Ale dziękuję , że pan napisał. Niech to da do myślenia i mnie i panu i czytelnikom. O to chodzi. Pozdrawiam.

 

 

Nadchodzi James Bond-poradnik najemcy

Koncerty, iwęty, loterie samochodowe, czytanie bajek dzieciom czy kręcące się misie puchatki-to atuty galerii handlowych. Miejsce kultury, wypoczynku, relaksu, odreagowania. Miejsce spotkań zamożnych emerytów, coraz bogatszej „klasy średniej” i mnożących się jak króliki pod deszczu nowych firm.

W zasadzie co Polak to firma i biznes. Patrząc jednak perspektywicznie w przyszłość – usługi sprawnego przeprowadzania upadłości firmowych czy konsumenckich to jest temat na dziś i jutro. Tym niewątpliwie warto się zająć i zarabiać „jak w Stanach” na upadłościach, których przybywa i przybywać będzie.

201412042371

Ta statua niespecjalnie przyciąga degustatorów do przybytku gh Warmińskiej pana Miłka, który z ceny uczynił cuda i zbudował pomnik.

Gdzie można się odbić? W ochronie w galeriach handlowych, na kasie w Lidlu, w magazynie Biedronki lub/i magazynie Amazon.com. Pomalują Ci twarz-i będziesz jak Winnetou. Do tego doleją Ci szklaneczkę Belvedera i bis Bond-odmieni rzeczywistość. I jest na to szansa. Rusza premiera nowego Bonda. I skoczy frekwencja.

 Galeria_Krakowska_koncert

Po tym wstępie. Do rzeczy. Koncerty z punktu widzenia handlowego- nie mają najmniejszego sensu choć pozornie wydaje się, że połączenie jednego z drugim jak mawiają retailerzy „to fajnie”, „jest super”. Na ten koncert trafiłem w dworcogalerii handlowej w Krakowie.

Ruch. Napięcie. Oczekiwanie. Ochrona w pełnej gotowości.

Koncert_krakow

Nie, to nie James Bond. To wschodząca gwiazda muzyki  i łowcy autografów. „Łanie” z rogami na głowie czekają na swojego jelenia.

Galeria_Krakowska_koncert_2

Koncert Dawida Kwiatkowskiego przyciągnął tłumy fanów. Ale nie klientów. Na wspólnych płytkach „najemców” poszło trochę płyt.

Tymczasem portal natemat opisał m.in. historię żółtej ciżemki.Polecam.

„Przypadek polskich sklepów Bata mógłby być zadaniem do rozwiązania na maturze z matematyki. Płacisz 80-100 euro za wynajem metra kwadratowego sklepu – najwyższe stawki czynszów w tej części Europy. Zatrudniasz 8 osób do obsługi sklepu, które odbierają wolne za pracę niedziele oraz za nadgodziny. Miesięczny czynsz to 178 tys. złotych. Buty kosztują 300 złotych z tego 50 procent marży przypada dla ciebie. Ile trzeba sprzedać butów, aby zarobić? odpowiedź: ponad 1000, czyli tak dużo, że ten biznes się nie opłaca. 

Po kilka latach działalności handlowcom czeskiej marki spuchły głowy od liczenia. W kwietniu tego roku w dwa tygodnie zamknęli swoje 13 sklepów ulokowanych w centrach handlowych największych polskich miast. Zostały po nich zakurzone meble i pojedyncze sztuki butów. Trudno uwierzyć, że firma sprzedająca buty od Singapuru do Meksyku akurat w Polsce zaoferowała złe produkty i nie potrafiła prowadzić biznesu. Eksperci branży retail przebąkują, że Bata Polska padła ofiarą rekordowych w naszym regionie cen najmu powierzchni handlowej” (autor Tomasz Molga). 

http://natemat.pl/160603,z-wierzchu-bogactwo-i-swiatla-a-na-zapleczu-ciemnosc-i-placz-nad-dlugami-wstydliwe-kulisy-galerii-handlowych