Straty-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„Po lekturze wpisu o Galerii Krakowskiej pozwoliłem sobie nieco rozszerzyć tą tematykę bo uważam, że temat został dopiero niejako zapoczątkowany, a jest on zdecydowanie bardziej złożony niż można sobie zdawać z tego sprawę. Mianowicie moja mama pracuje w jednej z rodzinnych, krajowych firm zajmujących się handlem detalicznym w branży spożywczej. Od razu jednak proszę – jeżeli zdecyduje się Pan na opisanie tego procederu na blogu – proszę podkreślić jeden fakt – nie jestem żadnym rasistą, wrogiem mniejszości narodowych czy też niektórych grup zawodowych – absolutnie nie wrzucam ich do jednego worka, chociaż w treści wspomnę o nich jako o jednej grupie – ale tak będzie po prostu prościej pod kątem opisania tego co chcę powiedzieć.

Po pierwsze – złodzieje byli, są i będą. Są to świetnie zorganizowane szajki, które wynoszą ze sklepów tejże sieci towary wartości dziesiątków tysięcy. W branży spożywczej znikają dokładnie tak jak w Pana wpisie: słodycze, alkohol, kawa – to 3 najczęściej kradzione grupy towarowe. Ale co się z nimi dzieje dalej? To się wydaje nie do uwierzenia, ale w toku „śledztwa” jakie poczyniono w tej polskiej firmie, okazało się, że najczęstszym odbiorcą skradzionego towaru są stojący na okolicznym postoju taksówkarze. Odkupują oni od złodziei wspomnianą kawę, słodycze czy nawet alkohol za pół ceny sklepowej. Proceder kwitnie w najlepsze od dłuższego czasu i nigdy nie udało się go w żaden sposób ukrócić. Skradziony towar był upłynniony nawet w kilka-kilkanaście minut po kradzieży!!!

Po drugie – ze strony administracji państwowej nie ma żadnego wsparcia w tym zakresie – wręcz przeciwnie – podniesiono kwotę od której kradzież jest przestępstwem tym samym umożliwiono złodziejom jeszcze większe plądrowanie sklepów w „majestacie prawa” – bo za wykroczenie w zasadzie nie ma żadnych konsekwencji – to tak jakby przejść na czerwonym świetle na przejściu dla pieszych.

Po trzecie – samo złodzieje – z rozmów z moją mamą dowiedziałem się, że złodziejami są byli kryminaliści (jak w Pana wpisie), miejscowe menele zarabiające tak na życie i wynoszące alkohol po to by dać upust swojemu nałogowi, ale niestety są to także całe rodziny (często pochodzenia romskiego – i podkreślę to po raz kolejny – nie uważam że jak ktoś jest Romem to musi być złodziejem!). Działają oni jak świetnie zorganizowana mafia: mają określone, wcześniej wyznaczone lokalizacje, listę co należy ukraść. Regularnie się zmieniają aby nie kojarzyli się zbyt szybko obsłudze sklepów. Sam kiedyś byłem świadkiem jak miejscowy menel próbował wynieść alkohol „na kartę”. Mianowicie za kurtkę, spodnie wkładał dwie butelki a z trzecią kierował się do kasy „z zamiarem zapłacenia”. Po tym jak karta nie przechodziła rzucał tylko: „co za sklep, oszuści..” i prędko opuszczał sklep z alkoholem za paskiem -co mu grozi – nic. Co najwyżej mandat, którego i tak nie zapłaci bo z czego?

Po czwarte – uśmiechnięty moherek – tak mawia się w firmie mamy na uprzejme, miłe, starsze Panie. Są to osoby, które w sklepie zakupy robią od czasów komuny. Kupują chleb, mięso, ogół produktów spożywczych. Wszyscy znają je z imienia jako najstarszych Klientów – i tylko przypadkiem – bo zamontowano monitoring okazało się, że uprzejma starsza Pani potrafiła wynieść ze sklepu w czasie jednej wizyty 100 czekolad przy okazji kupując chleb, szyneczkę i masełko.

Reasumując: problem jest ogromny. To setki milionów złotych strat polskich i nie tylko polskich firm. To straty za które często płacą pracownicy sklepów – a to odbija się na poziomie życia przeciętnej polskiej rodziny Kowalskich. Sam nie mam zielonego pojęcia jak można temu przeciwdziałać – jedno jest pewne: zmiana prawa nic nie pomoże bo w końcu więzienia są przepełnione. Jeszcze do niedawna były zapchane „pijanymi” rowerzystami, którzy rekreacyjnie pojechali zadbać o kondycję przy okazji wypijając z kolegą jedno piwo przy lokalnym kempingu, schronisku górskim itp. Poziom zwariowania naszego prawa jest katastrofalny – odpowiedzialność za przewinienia jest niewspółmierna do zarzucanych czynów – za wypite na rekreacyjnym wyjeździe jedno piwo zabierano prawo jazdy i wysyłano do więzienia, a za regularne drobne kradzieże otrzymuje się mandat. A z tych regularnych drobnych kradzieży można przecież dobrze żyć i się utrzymywać. Rachunek jest prosty: codzienna kradzież po 200 zł x 7 dni w tygodniu x 4 tygodnie w miesiącu = 5600 zł. Sprzedając za połowę, czyli tak jak praktykują złodzieje, mamy 2800 zł. To więcej niż ja zarabiam uczciwie, legalnie pracując od rana do nocy i walcząc o utrzymanie 4-osobowej rodziny.

Pozdrawiam serdecznie i życzę jeszcze wielu sukcesów.

Stały czytelnik Przeliczonych.

Dziękuję za list. Dodam, że to zdjęcie zrobiłem na dworcogalerii katowickiej nazywanej również peronem. Sześciu ludzi pilnuje kilku toreb.

download_20150601_231116

Tymczasem w lutym w dworcogalerii 12-latek zgwałcił 50-letnią bezdomną kobietę. To nie jest bezpieczne miejsce i służby sobie nie radzą.

Bo jeśli mają mieć na oku najemców-złodziei, to umyka to co ważne. Takie pomieszanie z poplątaniem, jak cały ten projekt p.n. galeria handlowa połączona z dworcem czy na odwrót.

Mam też wrażenie, że ubogich przybywa, dlatego kradną. Nie tylko w Polsce.

Krakowski mit-poradnik najemcy

Okrzyknięte cywilizacyjnym sukcesem m. in. Przez Polską „Radę” Centrów Handlowych (czołowych ekspertów od retailu w Polsce), czyli Zintegrowane Centra Komunikacyjne wydają się być strzałem w biznesową „dziesiątkę”.  Jednak o porażce Poznań City Center i dworcogalerii katowickiej już wiemy.

Czas na okrytą nimbem tajemnicy i wiekopomnego sukcesu-dworcogalerię krakowską, gdzie rzekomo-jest tak wielu klientów, że nie ma możliwości, aby upaść.

Podchodzę spacerem do wejścia. Tym razem to mnie zagaduje ochroniarz.

-To pana samochód?

-Nie. A szuka pan właściciela?

-Tutaj nie wolno parkować. Poczekam.

001

-A jak tutaj jest? Czego pan pilnuje.

-Placu przed wejściem i w środku w galerii.

-A jak sytuacja najemców?

-Ciągłe zmiany sklepów.  Jeżeli spodnie tutaj kosztują 600 złotych, a na Tandecie, na targu mogę kupić 10 par, to kto tutaj ma kupować? Trampki po 300 złotych czy buty za 500 złotych to nie jest dla szarego człowieka. Te wielkie sklepy jakoś dają radę, ale te mniejsze, lokalne-nie mają szans. Padają. Najwięcej młodych ludzi kupuje kubełki, wie pan te fastfoodowe. Te restauracje mają Klientów. Znajomy miał w M1 stoisko z cukierkami. Czynsz to 6000 złotych, wezwał go dyrektor i poinformował, że podnosi mu do 10 tysięcy. Kolega zrezygnował. Ta propozycja była dla niego wybawieniem,  bo wyszedł bez kar. Kto kupuje tony cukierków? To nie ma przyszłości.

Przed wejściem zaczepia kobieta. Prosi o fajkę. I pieniądze.

002

-Przeganiają mnie ochroniarze z synem stąd, ale czasami udaje się parę groszy uzbierać. Mieszkamy w ochronce. Syn ma schizofrenię. Ja mam zwidy. Mną i synem opiekuje się psychiatra. Krakowski MOPS nam dopłaca do leków. Opiekuję się synem. Nigdy nie pracował. Takie czasy. Muszę sobie radzić.

W środku dworco-galerii spory ruch na perony. 

003

To miejsce zbiórek wycieczek. Do dworco galerii zjeżdżają pojazdy z całego miasta. Przystanki tak zrobione, żeby  przez nią przejść. Nabić ruch.

Dworcogaleria w obiektywie telefonu wygląda tak.

004

005

006

015

007

008

009

010

Co ciekawe otwarty magazyn Biedronki. Nikt go nie pilnuje.

011

A na zewnątrz to co z niego zniknęło. Czekolady, batony, udka z kurczaka, słodycze. 

012

013

Złodzieje sprzedają za połowę ceny. Towar schodzi szybko.

-Jaka policja? Jaka k…wa ochrona? Przeszliśmy po paru sklepach, zajrzeliśmy do magazynu Biedronki i jest. To jest wykroczenie-nie przestępstwo. Schodzą Milki jak ciepłe bułeczki. Siedziałem 18 lat w kryminale za podwójne zabójstwo. Wiesz co to Pruszków? Jadę do Zakopanego zobaczyć góry. Nie mam kasy. Dlatego kradnę. Nie boję się nikogo. Wczoraj wyszedłem i siedziałem do dzwona. Jestem z Warszawy. Sprawdź sobie. Bierz czekoladę. To mój prezent dla ciebie.

A na płycie dworca Służba Ochrony Kolei przygląda się pasażerom.

0141

Pokazuję zdjęcia tzw. „Ochronie dworca” z firmy Solid.

-A co nas to obchodzi? To nie jest nasza sprawa. Na policję niech pan to zgłosi. My się tym nie zajmujemy.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w dworco-galerii handlowej pamiętaj, że ochrona ma czuwać na tobą, abyś nie kradł własnego towaru, Służba Ochrony Kolei nie wiadomo kogo chroni, policja legitymuje bezdomnych, Ochrona Dworca chodzi tam i z powrotem robiąc „wrażenie”, że kogoś lub coś chroni. Galeria w Krakowie i jej rzekome prosperity dotyczy być może tych, którzy płacą od obrotu, albo nie płacą wcale. Albo płacą grosze. Cała reszta to mit. Tak jak ta ochrona.

Kamil Durczok i żebrak-poradnik najemcy

Praktyką na nie płacących czynszów czy innych opłat w galeriach i centrach handlowych jest odcinanie prądu. Taki sposób. Od nie dawna jednak kancelarie prawne-te od retailu czyli „obrony” galerii przyznały, że to nie jest zgodne z prawem. Ile takich przypadków w historii było?

Trudno powiedzieć niemniej jednak takie praktyki niedozwolone były. I nie można wykluczyć, że się już nie zdarzą. Podobna zasada jest generalnie w najmie-mieszkań-nie płacisz-odcinamy. Bez względu na powód, przyczynę, sytuację życiową, losową, nagłą.

Tyle tytułem wstępu.

-Przyjedź do Katowic, wejdź na piętro, zobacz jak padają firmy. Piętro wymiera. Była wystawa lego i przyciągnęła masę ludzi. Przez trzy miesiące obroty skoczyły w górę i miałem nadzieję, że wreszcie się będę odkopywał z długów. Teraz jednak znowu poleciało na łeb na szyję.

Coraz więcej pustych lokali, a z okien widzimy kolejną galerię, którą budują. Nazwali ja supersamem, ale tak naprawdę to pod płaszczykiem tej nazwy będziemy mieli bezpośrednią konkurencję…Masakra-mówi jeden z najemców dworcogalerii katowickiej…

Wygląda to tak.

201505270

 

201505271

 

201505272

 

201505274

Idę zobaczyć supersam. Przed dworcogalerią tętni życie. Ktoś na czymś gra, ktoś rozdaje ulotki, ktoś się śmieje, ktoś leży na chodniku. Jak w ulu. 

201505275

Zaintrygował mnie człowiek.

201505276

Pod nogami kartka.

201505277

Po ile ma pan te książki?

-Po pięć złotych.

-Ale co pan tu robi. Czemu tak?

-Panie…pamięta pan Targi Gołębi? Ochraniałem tam. Kiedy zawalił się dach zostałem ranny. Mam uszkodzony kręgosłup. Ledwo chodzę…

-A odszkodowanie?

-Nie mam nic. Miałem małą firmę ochroniarską. Zatrudniałem dwoje ludzi na etatach. Miałem kredyt. Podczas katastrofy uratowałem życie. To były dwie osoby. Byłem w szpitalu. Zostałem sam.

Włosi którzy mieli płacić odszkodowania rozpłynęli się w powietrzu. Moją sprawą zainteresował się były wiceminister sprawiedliwości Piotrowski. Ale zmarł. Jego żona teraz prowadzi naszą sprawę i wciąż nie mamy pieniędzy.

Komornik zajmuje mi rentę i zostaje mi 330 złotych miesięcznie…żona prowadziła mały bar, teraz leży sparaliżowana. Ludzie przynoszą mi książki. A ja je sprzedaję. Moja rodzina to żona i cztery psy. Nie wyrzucę ich z domu…

-Jakieś media o panu pisały, jakaś telewizja tu była?

-Nie. Pomógł mi Durczok.

201505278

-Kto?

-Kamil Durczok mi pomógł.

-Jak?

-On jeździł do baru mojej żony. Pogadał. I w tamtym roku jechał tutaj Stawową i mnie rozpoznał. Zatrzymał się. Wysłuchał. Żonie dał 2500 złotych a mnie 1500. Popłacił rachunki za prąd, bo mi w mieszkaniu odcięli. Nie wiem, jak to zrobił, ale na drugi dzień miałem już licznik, a jak pan wie na ponowne podłączenie trzeba czekać, tego tak od ręki nie zrobią. Bardzo mi pomógł…

Słucham. Nagle podchodzi człowiek.

-Panie…co to jest? Co to wszystko jest?

-Ale o co chodzi?

-Panie…Nie rozumiem tego jak można było, jak?Przecież to rodzina, przecież Ci ludzie to rodzina….

-Ale kto?

-No Kamil, Czyż, Kmiecik, Frosztęga…to jest rodzina…jak oni mogli mu to zrobić…???Byłem na pogrzebie Kmiecika, było tylu dziennikarzy, ludzi… Ja jestem w szoku po tym co mu zrobili…

-Nie wiem co mam panu powiedzieć.

Wracam do rozmowy ze „sprzedawcą książek”.

201505279

-Niech pan zobaczy. Tu jest wyrok. Jeden policjant mnie podał do sądu, że jestem oszustem, że jestem żebrakiem oszustem. Tu ma pan wyrok. Wygrałem sprawę. Sędzia powiedział, że mnie pomówili i uniewinnił. Pod galerię nie chodzę. Specjalnie tu jestem i teraz policja to moja ochrona. Przyjeżdżają zagadują, nie wyganiają…

2015052710

-Chce pan pomocy? Chce pan mediów? Potrzebuje pan tych książek?

-Tak proszę o pomoc. Jeśli pan może coś zrobić dla mnie to bardzo proszę.

Idę dalej zobaczyć ten supersam vel galerię handlową. 

2015052712

Praca wre. Ten projekt pogrąży dworcogalerię katowicką i najemców. 

2015052713

 

2015052714

 

2015052715

 

2015052716

Jutro podczas sesji Rady Miasta ma dojść do głosowania w sprawie budowy….kolejnej galerii handlowej w Katowicach. Mieszkańcy zapowiedzieli protest podczas sesji. Poinformuję Was z jakim skutkiem.

Tymczasem w imieniu tego człowieka. Który czeka od lat na należne mu odszkodowanie. Proszę Was o wsparcie. Wyślijcie mu książki. Dziś po południu dostanie ode mnie 100 sztuk „Przeliczonych”. Jak sprzeda. Dostanie kolejne.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że mogą odciąć Ci prąd. Nie ważne, że nie masz na chleb. Taki drugi Kamil Durczok-może się nie zdarzyć.

P.S. Do katastrofy budowlanej w Katowicach doszło 28 stycznia 2006 roku. W hali przebywało ok. 700 osób. 65 osób zginęło, 170 zostało rannych. Po katastrofie polski rząd zmienił prawo umożliwiające zakładanie pozwów zbiorowych.17 poszkodowanych złożyło pozew. Do dziś. Czekają. 

P.S. Dziennikarz TVN Dariusz Kmiecik i jego żona Brygida Frosztęga -Kmiecik (TVP) wraz z 2 letnim synem zginęli podczas katastrofy w Katowicach w październiku minionego roku.

 

Firma-poradnik najemcy

Ten list dostałem wiele miesięcy temu. Na samym początku praktycznie. List od kobiety która swego czasu współpracowała z moją firmą. Była trenerem. Szkoliła ludzi. Kompetentna. Wymagająca od siebie i od innych. Kiedy się spotkaliśmy-była bezrobotną. Potem pracowała. Potem pomyślała o swojej firmie. I napisała. Upatrzyła sobie „Kaufland”.

„Zasadniczo interesująca jest kwestia samej umowy (treść, jak mniemam, jest sztampowa), do której nie ma się wglądu przed założeniem działalności. Nie ma to prawdopodobnie znaczenia dla osób, które takową posiadają, jednak dla początkujących przedsiębiorców może to być nawet pułapką, w którą często dają się wkręcić, próbując desperacko założyć własną firmę. Ja akurat wycofałam się po przeczytaniu umowy, co skutkowało zawieszeniem, a ostatecznie zamknięciem działalności, zanim jeszcze zaczęłam cokolwiek inwestować. Tym samym zamknęłam sobie drogę do dotacji na kilka lat.

Najgorsze było to, że musiałam podejmować decyzje w kilka dni, bo ponaglali mnie, strasząc niejako wynajęciem lokalu, na którym mi zależało innemu przedsiębiorcy. Przekalkulowałam swoje możliwości i z pomocą kredytu jakoś by się to udało. Trzeba było przecież na wejście między innymi wpłacić kaucję w wysokości pięciokrotnego czynszu, wynegocjowane ostatecznie na trzykrotny. Poza tym musiałam przystosować i zagospodarować wnętrze według założeń wynajmującego (nowoczesne wnętrze, szkło i metal, ba, nawet układ regałów i półek mi rozrysowano), co było zupełnie nie do zaakceptowania, bo kłóciło się z moją koncepcją sielskiej kwiaciarni w stylu vintage. Co za tym idzie kwestia reklamy również musiała być jeśli nie narzucona, to przynajmniej zaakceptowana przez Kaufland.

Właśnie przez to zbyt duże ingerowanie w mój projekt zdecydowałam o wycofaniu się. Bo jak się okazało, coś, co z założenia miało być moją firmą, byłoby nią tylko na papierze.

To tyle… więcej grzechów (chyba) nie pamiętam 😉 Zwykle o porażkach chce się szybko zapomnieć. I tak też zrobiłam. Ale jeśli komuś mogłoby się przydać moje doświadczenie z marketowym biznesem, a raczej krętymi schodami do niego, na których trudno utrzymać równowagę i łatwo można spaść, to czemu tego nie wyciągnąć tego na światło dzienne”.

Po tym mailu poprosiłem, aby uszczegółowiła swoją historię, bo zaskoczył mnie fakt, że i w Kauflandzie trzeba uważać. Napisała.

 

„Właściwie początek jest banalny… Chęć założenia kwiaciarni i w ogóle posiadania czegoś naprawdę własnego noszę w sobie od dawna. Od zawsze wiedziałam, że dobrze jest się dzielić z kimś swoją pasją.

Bukietykwiatowe1

Zdjęcie: pomyslnaprezent.blox.pl

Sprawianie komuś przyjemności i zarabianie na tym jest przecież całkiem przyzwoite i normalne. A że kwiaty, jedna z moich wielkich pasji, będą się sprzedawać zawsze, stąd moje parcie na założenie kwiaciarni.

W tamtym czasie wielokrotnie widziałam pusty box handlowy w pasażu Kauflandu i w głowie majaczył mi obraz własnego biznesu. Chociaż nie było to pomieszczenie duże, to jednak wystarczyłoby na początek.

W międzyczasie prowadziłam pierwsze szkolenia dla BDM, więc niekoniecznie byłam gotowa rzucać się w wir własnej działalności. Potem jednak za sprawą znajomych ostro zachęcających mnie do podjęcia wyzwania wysłałam ofertę do dyrektora marketu i jeszcze tego samego dnia dostałam odpowiedź z propozycją spotkania i omówienia szczegółów.

Zaskoczona i niejako zauroczona otwierającymi się właśnie możliwościami, postanowiłam wykorzystać moment i już następnego dnia spotkałam się z Kierownikiem Działu Realizacji. Wstępnie zaproponowano mi 70 zł za m kw, ale ostatecznie to niekoniecznie okazało się rzeczywistą kwotą. Nie pamiętam już jak i skąd wzięli sobie koszty, ale w ostatecznym rozrachunku koszt najmu skalkulowano mi na ok.2500zł miesięcznie. W tym momencie zapaliła mi się w głowie lampka kontrolna, czy rzeczywiście podołam wydatkom (kaucja na wstęp i adaptacja lokalu, a gdzie kasa fiskalna, reklama, zatowarowanie?).

Pozostawiłam sobie to wszystko do przemyślenia i udałam się do PUP, żeby dowiedzieć się jakie mam szanse na dotację na rozpoczęcie działalności. Zostałam zapewniona, że dotacja najprawdopodobniej zostanie mi przyznana, bo funduszy jest sporo, a chętnych niewielu. Wiadomo, formalności trzeba dopełnić, złożyć wnioski i cierpliwie czekać na rozpatrzenie.

Zaczęłam więc przygotowywać dokumenty, opracowywać biznesplan, a Kierownik Działu Realizacji zaczął naciskać na jak najszybsze podjęcie decyzji w sprawie podpisania umowy najmu. Żeby jednak ją przeczytać i względnie podpisać konieczne było posiadanie działalności.

Jako bezrobotna miałam szansę na dotację, jako właściciel firmy nie byłabym już bezrobotna, więc z dotacji nici. 

W tym momencie było to już działanie pod presją czasu i nacisków. Ostatecznie, bojąc się utraty lokalu, podjęłam desperacką decyzję o rezygnacji z dotacji, a tym samym rozpoczęcie działalności od kredytu. Pieniądze zorganizowałam szybciej niż przypuszczałam, założyłam działalność w jeden dzień i po czy otrzymałam zarys wstępnej umowy najmu. Dalej już wiesz… A działalność zawiesiłam kilka dni później, szukając nowego miejsca na jej rozpoczęcie. Po miesiącu definitywnie zamknęłam. Wciąż pod presją, tym razem zawieszonej działalności, psychicznie nie dałam rady udźwignąć tego wyzwania.

Wróciłam do szkoleń w BDM, wykaraskałam się z psychicznego dołka i odłożyłam ten daremny etap w moim życiu w zakładki niepamięci. Wróciłam do tego, kiedy poczytałam sobie Twojego bloga. Może ktoś skorzysta z moich doświadczeń. Wiesz, przypomniało mi się coś jeszcze… duży, jeśli nie największy wpływ na rezygnację z prowadzenia działalności w markecie miał fakt wglądu w finanse mojej firmy i zmianę według tego czynszu z ustalonego wcześniej na procentowy, w momencie gdy osiągnę pewien pułap obrotów (nie pamiętam dokładnie jaki, to pewnie jest gdzieś w treści umowy). Do tego od razu wymagana była kasa fiskalna, gdzie indziej pewnie przez jakiś dłuższy czas można było bez niej się obejść.

wnioski: Ktoś, kto zamierza rozpoczynać działalność po raz pierwszy w życiu, powinien omijać markety szerokim łukiem”.

Czytelniczka dziś wyręczyła mnie wnioskiem))). Za tekst serdecznie dziękuję.

Precedens-poradnik najemcy

Jakiś czas temu najemcy którzy podpisali umowy zwrócili się z zapytaniem co robić w ich sytuacji. Zrealizowali filmik, zrobili zdjęcia. I wysłali. Jednocześnie skorzystali z kancelarii prawnej. Wpis przedstawił sytuację w sposób jednoznaczny, czyli ludzie zostali oszukani.

Nikt z zarządu nie chciał z nimi rozmawiać-nie odpisywano na maile. Ze stu deklarowanych sklepów otwarto 60 i praktycznie piętro stało puste. Ludzie Ci byli bez wyjścia. Nie wiedzieli jak się w tym odnaleźć. Zamieściłem wpis. I czekałem co dalej nie spodziewając się niczego. Tymczasem jakie było moje zdziwienie, kiedy takiego dostałem stamtąd –od najemców-maila:

„Uprzejmie proszę Pana o usunięcie informacji, zdjęć i linku do nagranego  filmu dotyczących miejsca w którym znajduje się mój sklep. Dzięki m.in. umieszczeniu tych informacji, zdjęć i filmu na Pana blogu, udało mi się dojść do porozumienia z właścicielami Galerii i mogę ją opuścić na korzystnych warunkach. Dziękuję za pomoc jaka mi Pan okazał i zawsze będę polecać Pana Stowarzyszenie każdemu, kto ma podobne problemy. Z efektu jaki osiągnęliśmy, ewidentnie widać, że działalność Stowarzyszenia OSON ma sens i w naszej rzeczywistości jest bardzo potrzebna. Jeszcze raz chcę bardzo podziękować za pomoc i wsparcie, danie wiary w siebie. Dzięki Panu i Pana działalności byłoby to niemożliwe”.

Żeby jednak nie być gołosłownym proszę przeczytajcie tekst-to treść zawartego porozumienia pomiędzy konkretnie małżeństwem-a galerią handlową.

DSC_02301

Czyli zażądali usunięcia wpisu z bloga. Najemcy mieli dostać 20 tysięcy złotych jako zwrot części poniesionych nakładów na wyposażenie lokalu „pod warunkiem”.

Co z pozostałymi najemcami z tej galerii? Z moich informacji wynika, że sporo udało się uzyskać i podogadywać. Szkoda, że w taki jednak sposób. Oczywiście usunąłem wpis i nie zamierzam już do tej galerii wracać.

Cel został osiągnięty i nie pozostaje nic innego jak życzyć właścicielom galerii czy firmom zarządzającym więcej wyobraźni i normalności-przed podpisaniem umowy. Wówczas po jej podpisaniu nikt do nikogo nie będzie miał pretensji.

Ci najemcy byli wystraszeni, zestresowani, zdesperowani. I sami.

Nie wyciągałbym jednak daleko idących wniosków na bazie tego konkretu. To precedens. Niemniej jednak w przypadku braku reakcji czy reakcji, która absolutnie jest zaklinaniem rzeczywistości należy wszelkimi sposobami walczyć. Gdzieś to wspomniałem, że galerie jak ognia-boją się mediów. I w tym przypadku zabolał ich blog, który medium nie jest. Cóż. Opisałem jak jest. Nic więcej. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej kup aparat, kamerkę, dyktafon, żebyś po jej podpisaniu-miał jak dokumentować.

„Wkróce odejście”-poradnik najemcy

Trudno przemilczeć wejście na scenę polityczną egzegety czyli pana Rafała Sonika, właściciela galerii handlowej Gemini Jasna Park w Tarnowie i „Bankrut” (Gemini) Park w Bielsku Białej.

Nowa gwiazda na firmamencie polityki Platformy „Obywatelskiej” stała się już nie tylko ekspertem od rodzinnych biznesów, budowy kłada, ale awioniki (pan Rafał chciał doradzać jak zbudować lotnisko w Nowym Targu). Teraz przeszedł do wielkiej polityki. Przypomnijmy zatem te chwile.

sonik

(zdj.youtube.com)

Pan Rafał udzielił swojego poparcia panu Komorowskiemu i postawił przysłowiową kropkę nad i. Swój gest:

„Zwycięstwa, wolności i uczciwości”(R.S.)

A dziś nowa gwiazda polskiej polityki komentuje i mówi o uczciwości, „gdzieś z tyłu głowy”.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/rafal-sonik-nie-calkiem-uczciwe-jest-obiecywanie-tego-czego-nie-da-sie-zrealizowac/r25mj6

Skoro pan Rafał „dzieli się” swoim geniuszem z nami na łamach prasy, radia i telewizji to chciałbym, aby opowiedział wreszcie kompleksowo jak to się robi w rodzinach. Począwszy jednak-od swojej. Tymczasem żeby podsumować temat i na razie go lekko odsunąć realizujemy zamówienie z czeskiej firmy darujhovno.cz.

Prezent w takiej formule pojechał do kancelarii prezydenta i lidera Platformy „Obywatelskiej” pana Rafała Sonika.

 

 

Prezydent Rzeczpospolitej

Bronisław Komorowski

 

Szanowny panie,

W imieniu tych, którzy mieli inne zdanie niż pan, pragnę złożyć na pana ręce „medal” za ostatnie pięć lat prezydentury i osiem współrządzenia krajem. Niech ten specyficzny wyraz nie uznania będzie dla pana symbolem szczęścia, dobrych snów, wielu „złotych myśli” i dobrobytu.

Gratulując nadspodziewanie wielu głosów wierzymy, że jeśli pan pozostanie w polityce lub/i będzie miał pan wpływ na rzeczywistość to mamy nadzieję, że tym razem będzie lepiej i w zgodzie zbudujemy nową, lepszą rzeczywistość czego panu i sobie życzymy.

 201505251

 

 

Rafał Sonik

Gemini Golding

 

Szanowny Panie,

W związku z pana zaangażowaniem politycznym przesyłam panu kupę słonia z czeskiego ZOO jako symboliczne uznanie pana wkładu w rozwój zarówno przedsiębiorczości jak i mistrzowskiej dezinformacji uprawianej od 8 lat przez Platformę Obywatelską z którą jest pan ściśle związany. Proszę nie pouczać nowo wybranego prezydenta kraju na czym polega uczciwość.

Niech ta kupa przyniesie panu jak najwięcej szczęścia na pustyniach świata, ale mam do pana prośbę. Proszę nie epatować egzegezą i receptą na sukces publicznie. Niech ta kupa wzbudzi na pana twarzy uśmiech szczęścia i rozmnożenia pańskich kolejnych „konceptów”.

Proszę jednak, aby pan publicznie przedstawił listę frustratów i bankrutów z Galerii Gemini Jasna Park w Tarnowie i Gemini Park w Bielsku Białej-z uwzględnieniem firm rodzinnych. Proszę, aby pan również wytłumaczył, że coś ma być, a nie jest (vide Zakopane i Tychy).

Panie Rafale. Nie lekceważy się ludzi. Wygrał pan Dakar i za to raz jeszcze wielki szacun. Proszę jednak się nie ośmieszać publicznie. Tak po znajomości. Jak pan nam- tak ja panu-w ramach poradnika najemcy-radzę.

hovnosonik

 

Niech obu panom przyniesie i zdrowie. I szczęście. A co do występu pana Rafała w sensie „merytorycznym” to, faktycznie jest ekspertem w tym zakresie tzn. jak robić wodę z mózgu i wprowadzać ludzi w błąd. Nie tylko w kraju, ale i za granicą. Żeby coś deklarować to należy mieć na to pokrycie. I wiedzieć, o czym się mówi.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej Rafała Sonika pamiętaj, że galerie te nie mają właściciela. Budynki należą do banku. Sugeruję te informację mieć gdzieś z „tyłu głowy” w szerokiej perspektywie.

Cierpliwości-poradnik najemcy

W sobotę czeska firma darujhovno.cz dostarczyla przesyłkę w postaci „medalu” dla odchodzących. Dziś pakujemy, piszemy pisma z dedykacjami, robimy zdjęcia. Chwilę to potrwa. Po połuduniu zamieszę zdjęcia plus treści pism do pana Bronisława Komorowskiego i lidera PO Rafała Sonika „właściciela” galerii handlowych Gemini Park w Bielsku Białej i Gemini Jasna Park w Tarnowie. Na odchodne. Kilka zdań. Cierpliwości.

Górale mówią-nie. Sonik mówi-tak.-poradnik najemcy

Dziś o Tatrach. Najpierw zapraszam na spacer po Krupówkach w Zakopanem.

20140915_151912

 Miś pozdrawia turystów.

20140915_152016

 W miejscu, gdzie stało oczko wodne tablica (wrzesień 2014).

20140915_151426

 I rów.

20140915_151346

 W tym czasie maszyny stały na placu budowy.

20140915_151535

 Ale coś się jednak działo. 

20140915_151722

 Teren budowy w ścisłym centrum.

20140915_151632

20140915_151600

20140915_151544

20140915_151353

20140915_151332

20140915_151736

Dziś ten plac budowy wygląda tak:

Radio_Krakw3

Wg Radia Kraków starosta rozkłada ręce i „mleko się rozlało”. Galeria handlowa zasłoniła góry.

http://tatromaniak.pl/aktualnosci/c/wielka-galeria-przy-krupowkach-tatr-juz-nie-widac

Zdjęcia placu budowy zrobiliśmy we wrześniu minionego roku. Jednocześnie postanowiliśmy sprawdzić czy Rafał Sonik (właściciel galerii handlowej Gemini Park w Bielsku Białej i Gemini Jasna Park w Tarnowie) jest wiarygodny i jego szumne zapowiedzi puszczane w eter mają coś wspólnego z rzeczywistością. Już we wrześniu okazało się, że to bzdura. Nikt w ratuszu nie był w stanie potwierdzić zapowiedzi puszczanych w eter od kilku lat, że Rafał Sonik zbuduje galerię handlową (pasaż) w tym mieście.

Pomimo, że pan Rafał zbierał śmieci w górach, modlił się z  góralami, odczytywał podczas modlitw listę ofiar w katastrofie smoleńskiej, kreował się na filantropa, opowiadał o prosperity „swoich” biznesów w Tarnowie i Bielsku Białej,  górale nie dali się nabrać. Zgody na budowę nie było.

Z biura rzecznika miasta wiemy, że ta sprawa umarła. Nierealna do realizacji. Nie ma na to zgody. Grunt na taki cel nie zostanie sprzedany (info z wczoraj).

To monstrum, które widzicie wyżej nie należy do niego. Inwestorem jest pan Stoch. Nie jest to nasz narciarski mistrz.

Tymczasem pójdźmy krok dalej. W styczniu pojawił się taki tekst. W nie tylko mojej ocenie ten niewiarygodny biznesmen chce zniszczyć Zakopane.

http://tatromaniak.pl/aktualnosci/c/wielka-galeria-handlowa-na-krupowkach-taki-plan-ma-rafal-sonik

Ta zapowiedź poruszyła górali.

„Nie wszystkim podoba się pomysł budowy tak wielkiego obiektu w samym centrum miasta. Agata Nowakowska-Wolak zastanawia się nad zorganizowaniem z najbliższym czasie debaty publicznej na ten temat.  – Trzeba dać temu stanowczy odpór! – napisała na profilu podhalańskiego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami na Facebooku. – Rozmawiałam z P. Rafałem Sonikiem na zorganizowanej przez Niego Wigilli w Teatrze Witkacego, że na coś takiego w Zakopanem stanowczo się nie godzimy! (zachowano pisownię oryginalną – przyp. red.) – stwierdziła ostro.

Tymczasem:

„Przedstawiciele biznesmena twierdzą, że w każdym mieście co 25 lat powinna pojawić się inwestycja, która w okresie martwego sezonu przyciągnie do Zakopanego turystów”
za
http://www.tygodnikpodhalanski.pl/?mod=news&id=26069

– Rafał Sonik nie lubi nazywać siebie biznesmenem. Jego zdaniem słowo „biznes” niesie ze sobą negatywne skojarzenia – oznacza działalność nakierowaną przede wszystkim na zysk. Tymczasem działalność zawodowa prezesa Gemini Holding opiera się przede wszystkim na tworzeniu, rozwoju i pracy z ludźmi oraz dla ludzi. Dlatego uważa, że lepszym określeniem jest „organiczny przedsiębiorca – napisano na stronie internetowej poświęconej przedsiębiorcy.”

Dla niewtajemniczonych dodam, że na razie pominę wątek zapowiedzi dotyczących Tychów. I wątek oszukanych ludzi z Bielska-Białej, czy Tarnowa. Sukcesywnie to uszczegółowię.

Dlatego pan Rafał dostaje ode mnie kupę słonia z czeskiego ZOO.

A pan Bronisław-drugą. Zakopane go wygwizdało. Nie bez przyczyny.

Do takiego prezentu zainspirował mnie ten słoń z Galerii Arkadia w Warszawie.

201503243075

Nowy gatunek.

201503243076

 Zgadzam się z autorem tekstu na tabliczce, że czas na zmiany. Sympatyczny ten słoń „łyżko-nożownik”.

Słoń arkadyjski nie ma związku z tym czeskim pobratymcem. Który jak na razie ciężko nad prezentem pracuje. Z tej informacji wynika, że zamówienie-jest w realizacji. Z firmy Anonymi zasilkova sluzba hoven dostaliśmy potwierdzenie.

zamowienie2

Zatem czekamy na placek. Cierpliwie. Tak jak cierpliwie czekałem, aż się pan Rafał wychyli. Popierając kandydata-miał-takie prawo-jednoznacznie utożsamił się definitywnie. Opowiadając jednak swoje cudowne historie o tym jak osiągnąć sukces zapomniał o jednym. O przyzwoitości. Tyle. C.d.n.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej Rafała Sonika pamiętaj, że masz do czynienia z czymś „organicznym”. W dosłownym tego słowa znaczeniu.

P.S. Takiego dostałem maila:

„Wrzuć zdjęcia z facebooka. Strasznie ukrywają ten projekt. To 3 wizualizacje”.

 GALERIA_FB

10922609_841613329213581_4692119724929124839_n

Tak to miało wyglądać. Screen zrobiony dziś.

Zdj. Piotr Kawa, tekst: Daniel Dziewit, dokumentacja w ratuszu i starostwie w Zakopanem: Agencja Detektywistyczna Marlowe, współpraca internautów. 

Kompleksowo-poradnik najemcy

Terenowi „korespondenci” bloga uaktywniają się coraz częściej przesyłając zdjęcia i krótkie „relacje”. Dzięki temu np. pani która zadała mi wczoraj takie pytanie…

„Witam serdecznie!
Trafiłam przypadkiem na Państwa bloga- przeliczeni- i o dziwo czytam tam o nowo powstałej galerii Vivo w Stalowej Woli- galerii z którą już prawie podpisałabym umowę najmu na butik z odzieżą- rozmowy są na bardzo zawansowanym etapie- ale na szczęście trafiłam na bloga. Jest tam napisane, że ta Galeria podaje podstawione mapki z najemcami- ja też taką podstawioną mapkę dostałam i to wzbudziło moje obawy. Czy Państwo mogą napisać mi coś więcej nt. oszustw tej galerii?”

….może dowiedzieć się prawdy.

Czyli, szanowna pani nie napiszę więcej niż wiem. Proszę najzwyczajniej przeczytać wpis przedsiębiorcy ze Stalowej Woli.

http://przeliczeni.blox.pl/2015/02/Juz-czas-poradnik-najemcy.html

Proszę sobie przeanalizować fora internetowe o proponowanych stawkach. Nic więcej pani nie napiszę poza tym, co napisałem. Właśnie w pani mieście kilkoro przedsiębiorców po analizie treści bloga na ostatnim etapie -nie podpisało tych umów.

Proponuję również obejrzeć trzeci odcinek na kanale „Przeliczeni” na youtube.com. Tam kobieta mówi o tym w jaki sposób sfałszowano mapy w Rzeszowie. To jest ten sam mechanizm. W ramach przestępczego systemu retail. Nie nadążam z wszystkimi informacjami, zdjęciami i wątkami. Sukcesywnie staram się je zamieszczać.

Tyle w tej sprawie, a teraz przechodzę do „terenowej korespondencji” Czytelnika.

img_20150519_161248

„King Cross Marcelin, jeszcze dwa lata temu wszystkie lokale były wynajęte, obecnie naliczyłem 11 lokali pustych, które: „Zmieniamy się dla Was”, chyba zaczyna się coś dziać niedobrego w centrach handlowych, jak tak dalej pójdzie i większość najemców 
zrezygnuje/zbankrutuje/ucieknie to w Polsce rozpocznie się to co zaczęło na świecie, puste centra handlowe straszące mieszkańców”.

img_20150519_161641

 

 

img_20150519_161747

 

 

img_20150519_161509

 

 

 

img_20150519_1618191

 

 

img_20150519_161451

 

 

 

img_20150519_161256

 

 

 

img_20150519_161522

 

 

img_20150519_161543

Dziękuję panu za sygnał i zdjęcia. Fajnie, że się panu chce. I proszę mi wierzyć to co pan robi jest niepoliczalnie pożyteczne.

Jeśli będzie pan w innym mieście to proszę zrobić fotki.

Kolejny sygnał otrzymałem z Bielska Białej.

„Niech pan to zobaczy, łańcuchem zablokowali wejście, w środku jest towar po kolejnym bankrucie, przesyłam zdjęcia”-napisał mi internauta na fejsie. Podjeżdżam do Sfery. W nocy szybko zaklejony został ten lokal. Ale łańcuch został.

201505203371

Symboliczne. 

201505203369

Szybka piłka. Usunięcie. Zajęcie. I takie zdjęcie. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej proszę przeczytać materiały prasowe na stronie www.oson.info.pl, zajrzeć na kanał Przeliczeni na youtube.com, przeczytać ze zrozumieniem bloga. Można dodatkowo przeczytać książkę.

I wyciągnąć własne wnioski.

 

Dorzucamy się-poradnik najemcy

Dziś o paczkach. Galerie handlowe i centra handlowe zaczęły „dopychać” pustostany podpisując umowy z Pocztą Polską. Jak grzyby po deszczu rozmnożyły się punkty Poczty Polskiej na płytkach retailu. W tym roku podobnie jak w poprzednich latach-pięć tysięcy osób starci pracę w ramach odejść „dobrowolnych” .

Różnica jest zasadnicza w tym sensie, że w ramach zwolnień grupowych odchodzący dostaliby od Poczty do kilkunastu pensji w ramach odprawy. W wersji „dobrowolnej” dostaną miesięczną. Nie znam treści tych umów w galeriach i kosztów jakie ponosi Poczta, ale jak wiemy czynsze z sufitu dobijają firmy i sieci. Te zdjęcia zrobiłem w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie tym razem-miłe zaskoczenie.

201504253234

 Ktoś podjął decyzję o lokalizacji w formie „kiosku” na pasażu-czyli taniej. 

2015042532351

Świetnie. Być może będzie to nowy trend i ktoś w Poczcie zaczął liczyć pieniądze, a nie wyrzucać je w błoto. To jest jak system naczyń połączonych. Płacimy irracjonalne kwoty za czynsz, a to z kolei uderza w pracowników Poczty i ich rodziny. Jest też taka możliwość, że Poczta Polska nie płaci. Byłoby to kolejnym dowodem na ściemę, że umowy i czynsze są „standardowe”-czyli takie same dla wszystkich. Ale jak wiemy ten „standard” to retailowa popierdułka mająca poważne konsekwencje.

Reasumując szkoda ludzi. Kolejnych etatów. Człowiek w tym systemie nie ma znaczenia. Poczta Polska pozornie ma wpływ na prosperity danego budynku. Proszę o tym pamiętać.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że Poczta Polska nie sprawi, że ktoś kupi torbę, buty czy spodnie. Po jej podpisaniu wychodząc z  torbami nie oczekuj, że ktokolwiek się do czegokolwiek dorzuci.

P.S. Zamówiona przesyłka-paczki do Wawy i Krakowa pójdą przez Pocztę Polską. Zawsze to parę groszy. Dorzucimy się do odpraw.