Znikające nazwiska „ekonomicznych autorów”-poradnik najemcy

Poniedziałkowy program „Warto rozmawiać” to już historia. A życie toczy się dalej. Okoliczności poznania Jana Pospieszalskiego są banalne. Korzystamy z tego samego salonu samochodowego i tam początkiem grudnia zamieniłem z nim kilka zdań, podesłałem materiały mailem. Redakcja uznała, że temat wart jest rozmowy i to wszystko. Awaria samochodu „zaprowadziła” do studia.

Termin przesuwany był dwa razy z przyczyn niezależnych. Tym bardziej piątkowy telefon z zapytaniem czy franczyzobiorcy są w stanie przyjechać na poniedziałek do studia był zaskakujący. Ostatecznie zarówno prawnicy, franczyzobiorcy jak i Wiceminister Sprawiedliwości Michał Wójcik mogli spotkać się w jednym miejscu i czasie. Wąski wycinek zagadnień został zasygnalizowany. W studiu padła deklaracja, że w Ministerstwie Sprawiedliwości dojdzie do spotkania. Teraz jest czas oczekiwania na ten termin.

W międzyczasie na światło dzienne wyszła sprawa tekstów zamieszczanych na biznesowym portalu money.pl. Okazuje się, że teksty o charakterze polityczno-biznesowym miały być podpisywane przez nieistniejących autorów. Czyli teksty ekonomiczne -zapłacone -nie były oznakowane jako reklama czegoś lub kogoś.

https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/na-wirtualnej-polsce-400-tekstow-trzech-fikcyjnych-dziennikarzy-zachwalano-firmy-panstwowe-i-prywatne

Krzysztof Major-nieistniejący autor pisał tak:

„Franczyza bije rekordy popularności. Możesz otworzyć sklep jak i bankową placówkę”

Własna firma pod parasolem sprawdzonej marki to może być dobry pomysł na biznes. Stosunkowo niewielki próg wejścia, znajomość marki wśród klientów oraz wsparcie przy prowadzeniu biznesu dają duże poczucie bezpieczeństwa. W gronie firm oferujących franczyzę znalazł się również PKO Bank Polski.

A może tak rzucić wszystko i zostać… bankowcem? Perspektywa kusząca, głównie ze względu na zarobki, które – jak się powszechnie uważa – w tej branży są bardzo atrakcyjne. Z drugiej strony – żeby zaistnieć w tym biznesie trzeba mieć potężny kapitał na start – tak się przynajmniej wydaje.

Nie warto opierać się jednak na tym, co się „powszechnie uważa”, ani też na tym co „się wydaje”. Mity krążące wokół biznesu bankowego sprawiają, że niewielu z nas na poważnie interesuje tym sposobem na zarabianie. Tymczasem wystarczy zgłosić się do największego polskiego banku, który szuka właśnie przedsiębiorców, chcących otworzyć własną placówkę agencyjną. Agenci prowadzą mały bank w oparciu o franczyzę, dostając gotowy pomysł na biznes.

Franczyza rośnie w siłę

Franczyza polega na tym, że przedsiębiorca otrzymuje sprawdzony model biznesowy, know-how, wsparcie organizacyjne, marketingowe i inną pomoc. Dzięki temu ogranicza ryzyko niepowodzenia i może z większym prawdopodobieństwem określić, ile na biznesie zarobi. Obu stronom zależy na tym, by franczyzobiorca zarabiał jak najwięcej.

Dziś na polskim rynku istnieje ponad 1200 marek franczyzowych. W oparciu o licencję franczyzobiorcy działa ponad 75 tysięcy firm (dane PROFIT System i Franchizing.pl). Choć pracy etatowej nie brakuje, to wiele osób wybiera karierę we własnej firmie.

Na franczyzę decydują się również doświadczeni przedsiębiorcy, którzy chcą rozwinąć swoje biznesy, dodając do nich nową markę lub dostosowując obecną działalność do wymagań franczyzowych. Jedni i drudzy wybierają franczyzę ze względu na bezpieczeństwo sprawdzonych rozwiązań, efekt skali i wsparcie franczyzodawców.

Współpraca z największym bankiem w Polsce

Jednym z większych systemów franczyzowych w naszym kraju jest również – o czym niewielu z nas wie – sieć placówek agencyjnych PKO Banku Polskiego. Na rynku działa ponad 500 takich punktów. Ich celem jest przede wszystkim pozyskiwanie nowych klientów i budowanie trwałych relacji z dotychczasowymi – zgodnie ze standardami PKO BP.

Placówki agencyjne działają głównie w mniejszych miejscowościach, ale również w miastach, w których bank nie posiada własnych placówek lub jest ich tam za mało.

Co oferuje bank przedsiębiorcom, którzy zdecydują się na współpracę z nim?

Przede wszystkim – możliwość prowadzenia biznesu pod szyldem największego banku w Polsce, szczególnie rozpoznawalnego w całej Polsce również ze względu na 100-letnią historię działalności.

Franczyzobiorca może liczyć na wyposażenie placówki w podstawowe elementy oznakowania wewnętrznego i zewnętrznego. Otrzymuje też dostęp do nowoczesnych aplikacji, umożliwiających profesjonalną obsługę klientów. Bank przeprowadza systematyczne szkolenia produktowe i sprzedażowe, a jeśli biznes się powiedzie, na co są duże szanse – można otworzyć kolejne takie placówki, rozwijając swoją lokalną sieć bankową.

Agenci, którzy podpiszą umowę z bankiem mogą też liczyć na programy motywacyjne, bezpośrednie i codzienne wsparcie dedykowanego managera.

Kto może zostać bankowym agentem?

Może nim zostać osoba zdecydowana na prowadzenie biznesu w branży finansowo-ubezpieczeniowej, z umiejętnościami sprzedażowymi oraz menadżerskimi, i która jest przedsiębiorcza – nastawiona na osiąganie sukcesów.

Tajemnica bankowa?

Każdy Agent przed otrzymaniem dostępów do aplikacji i danych klientów, każdorazowo przechodzi liczne szkolenia m.in. z bezpieczeństwa informacji, RODO. Taka osoba podpisując umowę agencyjną zobowiązuje się do nienaruszania tajemnicy bankowej i ochrony danych klientów – to kluczowe i należy tego bezwzględnie przestrzegać, co bank regularnie kontroluje i monitoruje.

Jak zostać agentem PKO BP

Najpierw trzeba wypełnić formularz zgłoszeniowy, dostępny na stronie https://www.pkobp.pl/lpk/otworz-agencje-pko-banku-polskiego/.”

W tym miejscu tekst o franczyzie się kończy.

Tekstów natywnych dotyczących Żabek i innych marek jest więcej. Czyli na wspominanej już kiedyś zasadzie, że „Polacy pokochali majtki, a franczyza ciągle rośnie”.

Fakty są takie, że ciągle spada, a uczestnicy łańcuchów franczyzowych nie mają żadnej ochrony prawnej. O powyżej wspomnianych danych rzekomych 1200 systemów nawiązałem w książce, a Andrzej Krawczyk (prawnik i właściciel firmy doradczej z portalu fanczyzawpolsce.pl) tłumaczył na czym ten fenomen polega.

Przytoczyłem tekst w całości, bo nazwiska autorów przyporządkowanych do tekstów natywnych od wczoraj sukcesywnie znikają. Pozostają jedynie kategorie „biznes, handel, gospodarka”.

Nie oznacza to, że nie należy czytać lub w nic nie wierzyć. Od czasu do czasu dane medium ma odwagę podjąć ten trudny i złożony temat. Zrobił to Tygodnik Polityka jesienią 2018 roku czy radio TOK Fm.

Kilka tygodni później Newsswek zachwalał:

https://www.newsweek.pl/biznes/franczyza-czyli-byc-na-swoim/wncr2w7?fbclid=IwAR0TTaSuUzEGyGz22vNDVlJo3sFaw1SxGruX016nq1NvtobyVKJGdzeTTSQ

Natywny czy prawdziwy? Dwa konkurujące ze sobą Tygodniki piszą o franczyzie w odmienny dla siebie sposób. Mogą? Mogą. Autor przynajmniej nie jest autorem widmo.

Dziękuję za maile.

Dla galerników i biorców, czyli wreszcie Święto i dla nich-poradnik najemcy

Dzień Porażki

Wydojeni

Dystans

Zanim ludzie przyjechali do miast za chlebem, pracą i mieszkaniem, to w większości mieszkali na wsiach. Jakkolwiek pamięć o pochodzeniu jest wypierana z niezrozumiałym poczuciem wstydu. W gh widoczne są jednak pozostałości po normalności jeśli uznamy, że przesiadywanie na ławkach przed domem na wsi, było czymś dla ludzi normalnym i pożytecznym.

Obgadywano lokalne pogrzeby, wiejskie plotki i kompleksowo: kto z kim śpi, ma lewe dzieci, kto ile zarabia, co powiedział proboszcz, komu lis przetrzebił kurnik, czy marchewka rośnie czy zmarzła i całą paletę tematów związanych z bólem kręgosłupa czy bólem istnienia. Na wsiach ławki były potrzebne i integrowały lokalną społeczność.

Dziś lokalni emigranci nie są wolni od przyzwyczajeń sprzed lat. Pozamykani w wielkiej płycie szukają swojego miejsca na pogaduchy. I takim miejscem wiejsko-miejskim są gh. Ich doświadczenie zakupowe kończy się na promocjach w dyskontach, a gh są miejscem spotkań.

Nikomu nie uwłaczając galernik wie, że seniorzy oszczędzają i rzadko ich stać na doświadczenie inne niż wzrokowe. Poza WC (w niektórych gh-płacisz za wydalanie pomimo, że galernik i za to płaci)- ławka jest nieoczynszowana wprost  z kieszeni siedzącego. Za ławki płaci galernik, papier plus zapach to też jego koszt. Warto o tym pamiętać przed inwestowaniem w gh. Tym bardziej, że ten fakap sobie nie radzi. Rynek został wydojony jak krowa.

Pomarszczone wymiona nie dają już mleka – jak lokalne ławki na wsiach-coraz częściej są puste. Intelektualistom z retailu należy przypomnieć maksymę, że z „pustego i Salomon nie naleje”. Jako, że są to ludzie żyjący z okradania innych stąd też nie należy się temu dziwić. Właśnie na wsiach-jedni drugim kradli nie tylko mleko, warzywa, jajka, ale i krowy.

I tym porównaniem wchodzimy do części jadłodajni w plaza Lublin. Czytelnik podesłał zdjęcia i zastanawia się gdzie się podziało salad story. Biorąc pod uwagę bylejakość zwisających banerów trudno oprzeć się wrażeniu, iż ludzie retailu przeżywają depresję.

Czas się rozglądać za nową robotą. Tylko gdzie? Powiedzmy sobie wprost, aby zostać kasjerem w spożywce trzeba spełniać pewne warunki i rozumieć skąd bierze się pieniądz. „dyrektor” tego nie wie. I rozumie- o dziwo-zmianę doświadczeń rynku, czynszu i zasadności istnienia tego rodzaju „biznesu”. Stąd też przypomnijmy sobie, gdzie wylądowali galernicy. Nie rzadko na ulicy. Z wyłączeniem tych, którzy w taki czy inny sposób próbują się pozbierać i dach nad głową mają.

Jak to zrobili galernicy z Poznania? Uważny Czytelnik podesłał zdjęcia.

I zajrzyjmy do Chorzowa na Śląsku (AKS kerfur).

Czytelnik z Lublina sugeruje omówienie franczyz gastronomicznych…Napisałem już kilka lat temu o biorcy maka, który w dwóch stołecznych g dokłada. 20 lat pracy dokładki. „Legendarny” mak. Proponuje  Ci ktoś wejście w pizzerię za kilkaset tysięcy złotych?

Zainwestuj w kopanie studni głębinowych na wsiach. Trudny fizycznie, ale rentowny interes. Tradycyjne studnie z kręgami w wielu miejscach są puste. Głębiej jest woda. Inwestycja rzędu kilku tysięcy złotych w zależności od głębokości. Im głębiej tym drożej. Na tym dziś robi się pieniądze.

Wmawiają Ci rentowność sushi? Poproś o wysokość składek w ZUS i podatków z US. Przyjmując, że są miejsca „kultowe”, gdzie może się to zepnie. Kebab już dawno popłynął w dziesiątkach lokalizacji. Na dłuższą metę recykling mięsa musiał wyjść prędzej czy później na jaw. Nie znam człowieka, który zarobił na rower. Dawców i owszem.  

To z kolei prowadzi do łańcucha: inwestycja, porażka, wstyd, nierzadko picie i próba ucieczki przed światem. Rynek to też widzi i kreuje nowe sposoby radzenia sobie z porażką i zarabianiu na niej. Stąd też pomysł na Dzień Porażki wydaje się być czymś interesującym w przestrzeni publicznej. Galernicy plus biorcy to grupa docelowa tego przedsięwzięcia. Czy należy z góry skreślić ten pomysł jako nowy psychologiczno-biznesowy sposób na wyciąganie pieniędzy z już zadłużonych? Moim zdaniem nie. Jeśli faktycznie masz problem z porażką i chcesz zobaczyć ludzi podobnych do Ciebie to być może warto tam być?

https://dzienporazki.pl/speakers/jarek-lojewski/

W Korei Południowej takie spotkania są już organizowane od jakiegoś czasu. Cieszą się sporym zainteresowaniem. Przy 90% ludzi porażki w stosunku do 10 % ludzi sukcesu duża frekwencja nie dziwi. I nie ma znaczenia czy ktoś Ci wcisnął fakapa czy w inny sposób odniosłeś porażkę. Nie Ty jesteś porażką. Wbij sobie to do głowy, napisz na kartce i powieś gdzieś na wysokości wzroku i nie użalaj się nad sobą.

Od siedmiu miesięcy piszę książkę „Kiedy odchodzą…”-relacje rodzin dotkniętych samobójstwem. Nie rzadko pod wpływem trudności ekonomicznych wymieszanych z depresją, samotnością, alkoholem, niezrozumieniem , chorobą, starością. Szokujące zdjęcia, filmiki, relacje i reakcje są nieporównywalne z niczym. Stąd też mam coraz większy dystans- również do galerników i strat materialnych jako takich. I kiedy słyszę, że ktoś stracił czy straci, bo ziemia warta ileś, jest sprzedawana za ileś mniej – to rozumiem frustrację. Często jednak to zdarzenie i rozpacz- nie są tego warte.  Moim-subiektywnym zdaniem.

P.S. Dziękuję za zdjęcia i linki.

Prognoza na 2020, ping pong i ekomyślenie-poradnik najemcy

*Dzieci na wybiegu

*Wyziewy w gh

*Trendy na 2020

W retailovym podsumowaniu AD 2019 zabrakło-na co zwrócił uwagę jeden z Czytelników – wydarzenia, które obiegło media niemal na całym świecie.

Gh w jednym z brazylijskich miast stała się wybiegiem dla brazylijskich sierot. Dzieci ubrano w kolorowe ciuszki i ustawiono na specjalnym podeście.

Po czym dzieci –jak modelki-chodziły wzdłuż wybiegu, kręciły się wokół własnej osi i pokazywały swoje wdzięki tym, którzy chcieli je zaadoptować.

Organizatorzy tego iwętu-nie widzieli w tym nic dziwnego, firma zarządzająca wyraziła zdziwienie, że opinia tzw. publiczna nie tylko -jest zdziwiona, ale używając słowa powszechnie uznawanego za wulgarne czyli wkurwiona. Światowe media porównały iwęt do sprzedaży bydła i  targu niewolników. Zarządzający w gh nie błysnęli toporem intelektu, a ich tłumaczenia cytowane przez media- że to miało pomóc tym dzieciom w znalezieniu nowych rodziców- nie brzmiały  przekonująco.

Wiele zależy od stopnia tzw. IQ czyli stężenia ilorazu inteligencji. Im mniejszy iloraz tym węższy nie tylko zasób słów. Postrzeganie świata jest dość mocno zawężone pomimo samouwielbienia  retailovych wielepów (to ten, który wie lepiej).

Należy w tym przypadku wykazać  pełne empatii współczucie i nie należy wymagać cudów. Poziom stężenia Co2 w gh jest wysoki i ma też wpływ na stan umysłu.

Wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy. Wprawdzie gh ustami wynajętych profesjonalistów twierdzą, że są eko– to galernicy, którzy finansują ten rzekomy interes doskonale wiedzą jaki jest ekostan umysłu w szczególności w barach galeryjnych. Pomieszanie oleju, wyziewów, spalin i Co2 kwalifikuje budynki do zamknięcia lub ograniczenia ilości pasażerów czekających na pociąg w tychże budynkach czy rodzin z biletem do kina.

Czy ktokolwiek słyszał o badaniach Co2 w gh?

Jeżeli nie, to warto je zrobić na własną rękę lub z pomocą specjalistów. Urządzenie drogie nie jest. Kilkaset złotych. Zrób sobie takie badania i zerwij umowę z winy wynajmującego i opublikuj wyniki w sieci. Zadzwoń do lokalnych gazet-tych w których nie ma reklam gh.

Jeśli nie masz pieniędzy- zrzućcie się w kilka podmiotów i w ten sposób pomimo strat i długów masz argument natury technicznej. Teoretycznie nie ma  takiej możliwości, aby Sąd mając konkretne badania tego nie uznał – co w konsekwencji pozwoli uniknąć kar. W znanym mi przypadku Sąd nie tylko wziął pod uwagę stan techniczny budynku, ale zobowiązał wynajmującego do zwrotu sprzętu bezprawnie zajętego na poczet długów. Sprawa wprawdzie trwała trzy lata, niemniej galernik wygrał i odzyskał majątek o wartości ok. 90.000 złotych.

Nierzadko się zdarza, że pracownicy barów szumnie nazwanych foot cortami mdleją na zapleczach, źle się czują, mają zawroty i boli ich głowa. Zastanawiają się dlaczego tak reaguje organizm. No właśnie dlatego. Zatem przed zrobieniem pomiarów zapytaj swoich współpracowników czy nie mają takich objawów i zanim się zwolnią, poproś o podpisanie papieru, że zemdlał i odeślij do lekarza. Podczas procesu o kary nie będziesz musiał wstecznie szukać osób, które potwierdzą, że w takich warunkach trudno utrzymać personel i na dłuższą metę w wyziewach pracować się nie da.

Odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie się podduszają ma dwie przyczyny: oszczędzanie i niechęć do remontów instalacji. Gh oszczędzają na użytkowaniu urządzeń wentylacyjnych. One zwyczajnie stoją. Nie pracują. Zdarza się , że pracują ,ale są niewydolne. Wyobraźmy sobie dworcogalerię,  gdzie tłumy pędzą na PKS lub czekają na swój pociąg.

Wyziewy pasażerów, obsługi, spacerujących i klientów muszą teoretycznie gdzieś ujść. Nie ma jednak takiej możliwości. Kiedy warto zrobić pomiary? Jesienią i zimą. O ile latem przyjemny chłód klimatyzatorów daje poczucie ulgi o tyle w zimie działa odwrotnie.  Zatem na ten Nowy Rok zamiast płacić cokolwiek – zapłać za pomiary. Mogą być bezcenne.

A tak wygląda strefa barowa w gh w Gorzowie Wielkopolskim AD 2020. Z siedmiu wnęk zabudowane są trzy.  

Po zamknięciu ostatnich powstaną nowe strefy coworkingowe. Nowy wynalazek ma się całkiem dobrze. Stref darmowych biur-przybywa.  

A jeśli nie miejsce pracy, to darmowy ping pong w pustostanie w Katowicach.

Od pieniędzy do nędzy-poradnik najemcy

Powiedzmy wprost, że galernikami stali się ludzie, którzy coś posiadali i biorąc pod uwagę fakt, że Ci którzy cokolwiek posiadają, przez tych którzy nic nie posiadają – zrozumiani nie będą- stąd też szukanie „współczucia” nie ma większego sensu, poza tym nic nie zmienia.

Gdybyśmy chcieli zrobić ranking retailovo franczyzowy na AD 2019 to czymś nowym w przestrzeni publicznej jest wprowadzenie elementu modlitewnego w systemie retail. Wprawdzie spore zdziwienie wzbudziło zbudowanie kaplicy w Katowicach na terenie silesia city center, ale było to tak dawno, że niewielu o tym pamięta. Frekwencji i ilości pogrzebów-nie znamy.

Ale wiemy, że pomieszanie z poplątaniem w systemie retail jest psychopatycznym standardem, stąd też modlitwy Kościoła Zielonoświątkowego w gh metropolia w Gdańsku  samych mieszkańców nie dziwią. Po galernikach nastali kapłani.  I było to drugie zaskoczenie w systemie retail w AD 2019.

Za pierwszy możemy uznać zbiorowy nekro room w którym pięć nastolatek straciło życie. Głośna sprawa ze stycznia odbiła się czkawką w gh z tego powodu, że rosnące jak grzyby po deszczu escape roomy okrzyknięte zostały, przez galeryjnych naganiaczy jako perspektywiczny super hit.

Bez zabezpieczeń, wyjść ewakuacyjnych, odbiorów technicznych, użycia szarych komórek- retailova zgraja „zarządzających”  uznała, że jest to super pomysł. Po czym escape roomy w gh opustoszały, bo żaden z tych lokali nie spełniał podstawowych norm bezpieczeństwa. O tym retailovo handlowe nety-milczały. W efekcie escape roomy stały się pustostanami.

Wrócimy zatem do modlitw w gh. Kilkoro najemców zostało w budynku i „przy okazji” czysto teoretycznie mają okazję modlić się o klientów na żywo – wsłuchując się w skoczne nuty uduchowionych psalmów. Niektórym galernikom to jednak nie tylko nie pomaga, ale czasami –jak twierdzą-przeszkadza.

Idziesz na spacer po centrum, bo jesteś klasycznym Apaczem lub niesiesz toboły dóbr, a śpiewy rozmodlonych wierzących,  galernikom zabierają resztki wiary, że ktokolwiek cokolwiek kupi lub czynsze samoistnie spadną.

Nie zmienia to faktu, że białe aniołki krążące po alejkach zadłużonych w innych gh robią niezłe obroty na opłatkach, bo nie opłatach wspólnych.

Czy archanioły płacą czynsz od opłatkoobrotów, wykonanych kroków czy aktów strzelistych-tego nie wiemy. Te dane są ukryte pod białym płaszczem piór tych biblijnych postaci, które jako żywo zstąpiły z niebios ustawiając się w kolejce do szczupłych portfeli  nagabując zabieganych o kilka złotych sprzedaży.

Tymczasem sprzedaż gh Zielonoświątkowcom  Echo w Tczewie jest racjonalną decyzją. Po co stać ma puste, a  galernicy, którzy rzekomo mieli zarabiać zarabiają w Londynie czy Berlinie i dziś pakują paczki na święta w przestronnych e-magazynach?

Trzecim zaskakującym zjawiskiem w systemie retail w mijającym roku jest rekrutacja sztucznego tłumu. Ten news sam w sobie zabawny znalazł swoje miejsce w sieci i przeszedł sam siebie w zaklinaniu rzeczywistości. Galernicy mogli dorobić kręcąc się od drzwi do drzwi.

Czwartym niezaskakującym newsem są zamknięcia we francuskiej sieci Muszkieterów. Autor książki Franczyza-fakty i mity pisał o tym modelu biznesowym i po czasie okazało się, że coraz więcej biorców tego francuskiego patentu dziś nie ma na chleb. Dumas pisał w popularnych wymyślonych powieściach, że „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” co w praktyce sprowadza się do niewymyślonego  hasła „od pieniędzy do nędzy”. Dziś za kilka złotych pozostaje biblioteka i lektura Wiktora Hugo o niewdzięcznym tytule „Nędznicy”.

Piątym, a szeroko opisywanym brandem, który zaciąga żaluzje jest superbrand Tesco. W formule convenience czyli w postaci  blaszaków czy w formule gh-biznes się skończył.  Galernicy szukają nowych przestrzeni kwadratowych i sklepach internetowych czyli miejsca dla siebie w kurczącym się torcie tzw. mikro przedsiębiorczości.

Szóstym newsem roku w Warszawie jest zatrzymanie jednego z warszawskich samorządowych retailerów, który za woreczek banknotów przerzuconych z auta do auta dziś na świat zagląda przez okna ze szkocką firanką. Sprawa ponoć jest rozwojowa i niewykluczone, że dla niektórych to ostatnie Święta Bożego Najedzenia przy polsko-tureckim stole, przy którym nastąpi symboliczne wręczanie kopert w tej specyficznej kolędzie wymiany dóbr na zasadzie „koperty dajemy -galerie budujemy”.

Siódmym niezaskoczeniem jest zwinięta do dziesięciu sieć Krakowskiego Kredensu.  Znika z mapy franczyzowych sprawdzonych know how opartych o galicyjskie tradycje tajemniczych receptur.

Ósmym jest zmiana właściciela brandu SPAR. Nierentowni biorcy zostali pominięci w kolejnym rozdaniu i dziś klienta zastąpił bank, komornik, dawca leasingu i w niektórych przypadkach psychiatra, który realnie próbuje pomóc w pogodzeniu się z faktem „od pieniędzy do nędzy”.

Dziewiątym wydarzeniem roku jest przeprowadzka bloga z platformy Agora na WordPress-całą tytaniczną pracę przeniesienia wykonał Michał-i spotkanie ze studentami dziennikarstwa w Collegium Civitas na temat pisania o trudnych sprawach prostym i nieuwikłanym w kontrakty reklamowe językiem.

Ostatnim– dziesiątym jest najczęściej powtarzane słowo przez galerników i biorców sprawdzonych know how czyli zaufanie.

Podobnie jak nie udało się ustalić, kto pierwszy użył słowa jako takiego czyli franczyza (jako super narzędzie do zarabiania dla innych w szczególności w gh) trudno dociec dlaczego zaufanie oznacza to co oznacza. Słowo, którego nie potrafimy zważyć, zmierzyć, wycenić. Nie ma gabarytów. Ma jednak jakąś dziwną moc na którą powołują się dawcy i biorcy.  I na bazie tego fajnego w sumie słowa, które dobrze się kojarzy wpadacie w pułapki.

Babcia, która niesie woreczek na ławkę z pieniędzmi dla rzekomego wnuczka-miała zaufanie, dziadek który zapłacił ratami za cudowny materac „leczący raka” -też miał zaufanie. I powstaje pytanie co z tym zaufaniem zrobić, gdy od pieniędzy dotarłeś do nędzy lub od tej nędzy chcesz do nich dojść?

Sięgnij po tę lekturę i stań się mistrzem.

Wymyśl coś, a potem sprzedaj. Na pewno zarobisz na innych. Tylko nie mów, że jesteś wnuczkiem czy panem z gazowni. Elegancko się ubierz, uśmiechaj od ucha do ucha, skracaj dystans i szybko przejdź na „Ty”.  Pokaż slajdy w power poincie. Często mów o zaufaniu, powołuj się na innych, poklepuj po ramieniu i powiedz, że będziesz pomagał, że dziś jest ciężko, ale jutro będzie lepiej. I na koniec koniecznie nie zapomnij w zawoalowany sposób powiedzieć, że jeśli to kupisz „ z nędzy dojdziesz do pieniędzy”.

Tyle. Niech się Wam darzy na ten Nowy Rok!

Słowniczek nowego Czytelnika: Apacz-nie klient, zagląda w witryny. Na pytanie ochrony : co pan robi? odpowiada: nic, tak se sucham i pacze.

Biedronka zapowiada franczyzę

Podczas tegorocznych Targów Franczyzy uczestnicy mieli dowiedzieć się o tym, że od tej pory ta popularna sieć zamierza skorzystać z możliwości dalszego rozwoju poprzez franczyzobiorców. Oferta ma być skierowana do biorców w mniejszych miastach. Na razie jednak firma czeka na rozstrzygnięcia UOKiK dotyczące nałożenia potencjalnych kar do kwoty 6,5 miliarda złotych. Wg doniesień medialnych chodzi o różnicę cen przy kasach. Czyli klient płacił więcej niż wg ceny widniejącej na półkach. Biedronka tłumaczy, że zawiódł czynnik „ludzki”, czyli ludzie, którzy te ceny mieli w sposób właściwy nakleić na konkretny produkt, a tego nie zrobili. Drugi zarzut dotyczy wykorzystywania przewagi dominującej wobec dostawców produktów spożywczych. Jak ustaliła Rzeczpospolita to nie jest jedyny problem Biedronki. Warto zajrzeć tutaj

https://www.rp.pl/Handel/310309887-Biedronka-ma-pod-gore.html

Historia Biedronki w Polsce jest burzliwa od wielu lat. Gdyby chcieć wydrukować publikacje prasowe to uzbierało się ich około 400 i zajęłyby kilka segregatorów.

Teksty nie tylko w Polsce i po polsku, ale i w prasie zagranicznej. Faktem jest to, że za przyczyną Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi Biedronka warunki pracy i płacy zmieniły się na lepsze. Niemniej jednak to w dużej mierze media okazały się być tym narzędziem, które w jakiś sposób przyczyniły się do pokazywania firmy „od środka” , a to z kolei wpłynęło na sposób traktowania pracowników. To tak w telegraficznym skrócie, bo jak dotąd-nie wszystkie rachunki zostały wyrównane. A potencjalna kara dla firmy-może być dotkliwa.

Zatem czy zasadnym jest pytanie dotyczące perspektywy rozwoju poprzez ręce i pracę franczyzobiorców? I czy w takim razie potencjalni biorcy są narażeni na konsekwencje kar finansowych? Czy kary-jeśli zostaną nałożone- obciążą też biorców, którzy de facto-co do zasady- niewiele mają do powiedzenia w całej strukturze firmy? To pytanie warto postawić przed podpisaniem umowy franczyzowej. I zapoznać się z „tu i teraz” jak i z tym co było. Ogromną dokumentację przygotował sekretarz Stowarzyszenia pan Edward Gollent.

https://stowarzyszenie-biedronka.pl/

Wykaz artykułów prasowych:

  1. Herald Tribune – „A ´second Walesa´ for Polish workers” 25.02.2005 r.;
  2. INDEPENDENTE – “Como a Jerónimo Martins faz negócios na Polónia”, 28.01.2003 r.;
  3. INDEPENDENTE – “Joaninha na mira das autoridadas”, 30.11.2005 r.;
  4. DIE ZEIT – „Aufstand der Kassiererinnen”, 07.07.2005 r.;
  5. Am Sonntag – „Von der Kassiererin zum Politstar”, 26.06.2005 r.;
  6. Portugalnews – “JM acusada no Parlamento polaco”, 21.05.2004 r.;
  7. Expresso – “Jerónimo Martins, naa Polónia”, 01.02.2006 r.;
  8. Expresso – “Acusada da morte de empregada”, 13.05.2006 r.;
  9. Economia – “POLONIA Acusações ă JM chegam ao parlamento”, 24.05.2004 r.;
  10. NEGÕCIOS – „O voo da ´Joaninha´”, 16.05.2005 r.;
  11. Etusivu – “Puolan uutiset”, 01.02.2006 r.;
  12. Rzeczpospolita – „Supermarkety nie mogły pobierać pułkowego”, 02.02.2006 r.;
  13. Rzeczpospolita – „Życzę dużo sukcesów”, 26.07.2002.;
  14. Rzeczpospolita – „Mnie też oszukali”, 10.09.2002 r.;
  15. Rzeczpospolita – „Przedsiębiorco broń się sam”, 22.12.2002 r.;
  16. Rzeczpospolita – „Gollent i Goliat”, 09.01.2005 r.;
  17. Rzeczpospolita – „Obliczą odszkodowanie jeszcze raz”, 20.01.2005
  18. Rzeczpospolita – „Cena codziennie niskich cen”, 25.01.2005 r.;
  19. Rzeczpospolita – „Prokuratura w Biedronce”, 12.02.2005 r.;
  20. Rzeczpospolita – „Zmuszali do pracy”, 18.02.2005 r.;
  21. Rzeczpospolita – „PO żąda odwołania Anny Chintz”, 18.02.2005 r.;
  22. Rzeczpospolita – „Ciężarna przeciągała wózki z towarem”, 31.03.2005 r.;
  23. Rzeczpospolita – „Prokuratura jak adwokat”, 10.08.2005 r.;
  24. Rzeczpospolita – „Dostawcy muszą liczyć na siebie”, 11.08.2005 r.;
  25. Rzeczpospolita – „Biedronka wprowadza swoje porządki” 09.09.2005 r.;
  26. Rzeczpospolita – „Fałszywe banknoty w Biedronce”, 17.11.2005 r.;
  27. Rzeczpospolita – „Biedronka wydaje fałszywe pieniądze”, 17.11.2005 r.;
  28. Rzeczpospolita – „Wspólnymi siłami”, 24.11.2005 r.;
  29. Rzeczpospolita – „Wyższa opłata za sąd”, 27.11.2005 r.;
  30. Rzeczpospolita – „Sięgają po szefów Biedronki”, 04.01.2006 r.;
  31. Rzeczpospolita – „Biedronka znów pod lupą”, 30.01.2006 r.;
  32. Rzeczpospolita – „Bez prawa do sądu”, 19.02.2005 r.;
  33. Rzeczpospolita – „Inspektor pracy bez pracy”, 25.02.2006 r.;
  34. Rzeczpospolita – „Co biedronka opowie światu”, 24.04.2006 r.;
  35. Rzeczpospolita – „Nierówna wojna z JMD”, 09.05.2006 r.;
  36. Rzeczpospolita – „Za wymuszanie pracy po godzinach”, 17.05.2006 r.;
  37. Rzeczpospolita – „Biedronka oskarżona po raz czwarty”, 26.05.2006 r.;
  38. Rzeczpospolita – „Pracowała za dużo teraz Biedronka zapłaci”, 04.07.2006 r.;
  39. Rzeczpospolita – „Przełomowa opinia biegłego”, 22.08.2006 r.;
  40. Rzeczpospolita – „Nie od razu u pracodawcy powstaje związek zawodowy”, 23.08.2006 r.;
  41. Rzeczpospolita – „Biedronka znowu w sądzie” 27.09.2006 r,;
  42. Rzeczpospolita – „Przedsiębiorstwa i handel”, 26.10.2006 r.;
  43. Rzeczpospolita –„ Handel – Biedronka znowu w sądzie”, 09.11.2006 r.;
  44. Rzeczpospolita – „Superkontrola w Biedronce”, 22.05.2007 r,;
  45. Rzeczpospolita – „Biedronka chce spokojnie pracować”, 24.05.2007 r.;
  46. Rzeczpospolita – „Kasjerka walczy w sklepie”, 27.06.2007 r.;
  47. Rzeczpospolita – „Mydlana afera”, 15.07.2007 r.;
  48. Rzeczpospolita – „Jak uniknąć postępowania likwidacyjnego”;
  49. Rzeczpospolita – „Dźwigający pracownicy tracą zdrowie i pracę”, 02.10.2007 r.;
  50. Rzeczpospolita – „Nie wolno żądać opłaty za samo przyjęcie do sprzedaży, 15.01.2008 r.;
  51. Rzeczpospolita – „Tesco: najpierw pikieta później strajk”, 13.03.2008 r.;
  52. Rzeczpospolita – „Będą nowe wytyczne w sprawie chorób zawodowych”, 23.12.2008 r.;
  53. Rzeczpospolita – „Medyk pracy bez pracy”, 23.12.2008 r.;
  54. Gazeta Wyborcza – „Biedronko płać” 29.09.2004 r.;
  55. Gazeta Wyborcza – „Wyzysk XXI wieku” 05.01.2005 r.;
  56. Gazeta Wyborcza – „Wyzysk XXI wieku pod sąd” 07.01.2005 r.;
  57. Gazeta Wyborcza – „Biedronka od nowa” 20.01.2005 r.;
  58. Gazeta Wyborcza – „Prokuratorzy ruszają na Biedronki” 25.01.2005 r.;
  59. Gazeta Wyborcza – „Kto mnie straszy za Biedronkę” 02.02.2005 r.;
  60. Gazeta Wyborcza – „Reputacja Biedronki” 03.02.2005 r.;
  61. Gazeta Wyborcza – „Biedronki wyciekają z prokuratury” 04.02.2005 r.;
  62. Gazeta Wyborcza – „Poszkodowani kontratakują” 24.02.2005.;
  63. Gazeta Wyborcza – „Bojowa Biedronka” 17.03.2005.;
  64. Gazeta Wyborcza – „Jak wywalczyć nadgodziny” 21.03.2005.;
  65. Gazeta Wyborcza – „Biedronka idzie na ugodę” 31.03.2005 r.;
  66. Gazeta Wyborcza – „Lekarze mówią, że Biedronka ją zabiła” 21.04.2005 r.;
  67. Gazeta Wyborcza – „Fikcyjne badania pracownic Biedronk ?”, 25.04.2005 r.;
  68. Gazeta Wyborcza – „Biedronka odgryza się krytykom” 26.04.2005 r.;
  69. Gazeta Wyborcza – „Sprzedawczyni jak Herkules” 03.05.2005 r.;
  70. Gazeta Wyborcza – „Pogromczyni Biedronki do Sejmu z listy SdPI” 01.06.2005 r.;

71.Gazeta Wyborcza – „Bp. Życiński: Markety nie grzeszcie !”      03.06.2005 r.;

72.Gazeta Wyborcza – „Arcybiskup przeciw wyzyskowi pracowników hipermarketów” 04.06.2005 r.;

73.Gazeta Wyborcza – „Czy mieszkańcy Lublina zbojkotują

      hipermarkety, jeśli zaapeluje o to abp Józef Życiński” 06.06.2005 r.;

74.Gazeta Wyborcza – „Wal-Mart jak Biedronka” 27.06.2005 r.;

75.Gazeta Wyborcza – „Kolejna b. pracownica pozwała do sądu Biedronkę” 28.06.2005 r.;

76.Gazeta Wyborcza – „Stu byłych pracowników pozywa Biedronkę” 02.07.2005 r.;

77.Gazeta Wyborcza – „Stu się zebrało” 03.07.2005 r.;

78.Gazeta Wyborcza – „Kasa za wyzysk” 18.07.2005 r.;

79.Gazeta Wyborcza – „Nieprawidłowości w supermarketach”  20.07.2005 r.;

80.Gazeta Wyborcza – „Pierwsza ugoda między Biedronką a jej byłym pracownikiem”  21.07.2005 r.;

81.Gazeta Wyborcza – „Po Biedronce i Kauflandzie wyzysk w PZU” 12.09.2005 r.;

82.Gazeta Wyborcza – „Aż się ciemno w oczach robiło” 20.09.2005 r.;

83.Gazeta Wyborcza – „Proces Biedronki: pracownice zmieniły zeznania” 28.09.2005 r.

84.Gazeta Wyborcza – „Łopacka w tarapatach” 29.09.2005 r.;

85.Gazeta Wyborcza – „Koleżanki z pracy przeciw Opackiej”   30.09.2005.;

86.Gazeta Wyborcza – „Trójka przeciw Biedronce” 04.10.2005 r.;

87.Gazeta Wyborcza – „Nie informowali Inspekcji Pracy” 20.10.2005r.;

88.Gazeta Wyborcza – „Biedronka znowu w sądzie” 07.11.2005 r.;

89.Gazeta Wyborcza – „Hipermarketowa histeria” listopad 2005 r.;

90.Gazeta Wyborcza – „Będą ograniczenia w otwieraniu hipermarketów” 08.11.2005 r.;

91.Gazeta Wyborcza – „Czy Ziobro powalczy z Biedronką” 08.11.2005 r.;

92.Gazeta Wyborcza – „Protest pracowników hipermarketów” 09.11.2005 r.

93.Gazeta Wyborcza – „PiS sprawdzi fałszywe banknoty w Biedronce” 17.11.2005 r.;

94.Gazeta Wyborcza – „Z Biedronką osobne procesy” 15.11.2005 r.;

95.Gazeta Wyborcza – „Szef klubu PiS do Ministra Sprawiedliwości i

96.Głównego Inspektora Pracy ws. Biedronki” 16.11.2005 r.;

97.Gazeta Wyborcza – „Poszkodowani z Biedronki liczą na Leppera” 02.12.2005 r.;

98.Gazeta Wyborcza – „Prokurator krajowy zabrał się za Biedronki”  06.01.2006 r.;

99.Gazeta Wyborcza – „Biedronka nie chce płacić milionów za nadludzką pracę” luty 2006 r.;

100.Gazeta Wyborcza – „Kłopoty z Biedronką” 22.02.2006 r.;

101.Gazeta Wyborcza – „Była pracownica oskarża Biedronkę o kalectwo” 23.02.2006 r.;

102.Gazeta Wyborcza – „Biedronka nie chce płacić” 24.02.2006 r.;

103.Gazeta Wyborcza – „Biedronki Żabki” 27.02.2006 r.;

104.Gazeta Wyborcza – „Kiedy zakończą się procesy z supermarketami” marzec 2006 r.;

105.Gazeta Wyborcza – „Żabka psychomanipulopwała” 02.03.2006 r.

106.Gazeta Wyborcza – „Początek procesu kierowniczki Biedronki” 08.04.2006 r.;

107.Gazeta Wyborcza – „Przesłuchać 20 tys. osób” 10.04.2006 r.;

108.Gazeta Wyborcza – „Ziobro nie przepuści Biedronce” 11.04.2006 r.;

109.Gazeta Wyborcza – „Była kierowniczka wyrwała Biedronce 66 tysięcy!” 30.05.2006 r.;

110.Gazeta Wyborcza – „Arcybiskup przeciw wyzyskowi” 06.06.2006r.;

111.Gazeta Wyborcza – „Czarny PR w służbie Biedronki” 15.06.2006r.;

112.Gazeta Wyborcza – „Nowy fortel na Biedronkę” 19.06.2006 r.;

113.Gazeta Wyborcza – „Poszkodowani przez Biedronkę w sądowej sieci” 22.06.2006 r.;

114.Gazeta Wyborcza – „Biedronka musi zapłacić swoim byłym pracownikom” 03.07.2006 r.;

115.Gazeta Wyborcza – „Biedronka musi zapłacić” 04.07.2006 r.;

116.Gazeta Wyborcza – „Wygrali w sądzie z Biedronką” 04.07.2006 r.;

117.Gazeta Wyborcza – „Biedronka kazała płacić za prezenty” 07.07.2006 r.;

118.Gazeta Wyborcza – „Pierwsze zarzuty w sprawie Biedronki” 10.07.2006 r.;

119.Gazeta Wyborcza – „Biedronka wyzyskiwała Łopacką” 18.08.2006

120.Gazeta Wyborcza – „Jest opinia biegłego ws. Bożeny Łopackiej b.

      kierowniczki jednego ze sklepów Biedronka” 18.08.2006 r.

121.Gazeta Wyborcza – „Olsztyńska Biedronka przed białostockim sądem” 11.10.2006 r.;

122.Gazeta Wyborcza – „Policzanka kontra Biedronka” 19.10.2006 r.;

123.Gazeta Wyborcza – „Zmienić sędzię” 09.11.2006 r.;

124.Gazeta Wyborcza – „Poszkodowani z Biedronki: zmienić sędzię”  10.11.2006 r.;

125.Gazeta Wyborcza – „Szefowie Biedronki pozwani” 14.01.2007.;

126.Gazeta Wyborcza – „Wygrali z Biedronką” 15.02.2007 r.;

127.Gazeta Wyborcza – „Pogromczyni Biedronki tryumfuje po raz drugi” 25.02.2007 r.;

128.Gazeta Wyborcza – „Łopacka po raz drugi wygrała z Biedronką”  26.02.2007 r.;

129.Gazeta Wyborcza –„Radcy chcą reprezentować wszystkich pokrzywdzonych” 27.02.2007 r.;

130.Gazeta Wyborcza – „Śmiertelnie groźne wózki w Biedronce” 04.04.2007 r.;

131.Gazeta Wyborcza – „Prokuratura sprawdza zabójcze wózki w Biedronce” 12.04.2007 r.;

132.Gazeta Wyborcza – „Biedronka daje podwyżki” 22.04.2007 r.;

133.Gazeta Wyborcza – „Proces kierownictwa Biedronki będzie w  Olsztynie” 09.05.2007 r.;

134.Gazeta Wyborcza – „Kierowniczka sklepu wygrała z Biedronką”   01.06.2007.;

135.Gazeta Wyborcza – „Odszkodowanie za pracę w Biedronce”  21.06.2007 r.;

136.Gazeta Wyborcza – „Straciła zdrowie w Biedronce” 22.06.2007.;

137.Gazeta Wyborcza – „Mecenas Obara wygrał z Biedronką”  06.07.2007 r.;

138.Gazeta Wyborcza – „Biedronka kazała ludziom pracować za darmo” 06.07.2007 r.;

139.Gazeta Wyborcza – „Wygrała z Biedronką po czterech latach” 18.07.2007.;

140.Gazeta Wyborcza – „Skarga wysłana do Ziobry nie obraża” 13.02.2008 r.;

141.Gazeta Wyborcza – „Strajkujemy bo jest nam lepiej” marzec 2008r.;

142.Gazeta Wyborcza – „Teslo może stracić pracowników i klientów” marzec 2008 r.;

143.Gazeta Wyborcza – „Kobiety nie lubią siedzieć cicho” 09.03.2008r.;

144.Gazeta Wyborcza – „Niech Biedronka przeprosi” 20.04.2008.;

145.Gazeta Wyborcza – „Prokuratura stawia zarzuty szefom Biedronki” 15.05.2008 r.;

146.Gazeta Wyborcza – Pikieta „Rozliczyć śmierci w Biedronce”  24.05.2008 r.;

147.Gazeta Wyborcza – „Pikieta – rozliczyć śmierci w Biedronce” 25.05.2008 r.;

148.Gazeta Wyborcza – „Minister przyjrzy się Biedronce” 27.05.2008 r.;

149.Gazeta Wyborcza – „Powalczą z Biedronką, ale już bez Opackiej” 17.07.2008 r.;

150.Gazeta Wyborcza – „Wszystkie winy Biedronki” 17.06.2008 r.;

151.Gazeta Wyborcza – „Prokuratura chce umorzenia postępowania

      wobec szefów Biedronki” 23.07.2008 r.;

152.Gazeta Wyborcza – „W Biedronce znęcali się bo tak jakoś wyszło”  08.09.2008 r.;

153.Gazeta Wyborcza – „Biedronka zapłaci za śmierć” 09.10.2008 r.;

154.Gazeta Wyborcza – „Biedronka doprowadziła ją do kalectwa”;

155. Konsument – „Wszystkie chwyty dozwolone”

156 Nasz Dziennik – „”Kierownicy Biedronek przed Sądem”  02.01.2009 r.

157. Angora – „Biedronka czy kobra” 01.02.2004 r.

158. Angora – „35 tysięcy od Biedronki” 10.10.2004 r.

159. Angora – „Biedronka czy kobra” 18.04.2004 r.

160 .Monej.pl – „Byli prawnicy pikietowali resort sprawiedliwości” 26.05.2008 r.

161. Portal spożywczt.pl –„Biedronka chciała 100 000 zł od swoich pracowników”, 14.01.2009r.

      162. Biznes – „Biedronka nie obroniła się w Sądzie” 27.01.2009 r.

      163. Trybuna – „Pasztet z Biedronki” 19.02.2009 r.

      164. Polityka – „Pogromcy biedronek” 21.02.2009 r.

      165. Konsument – „Wszystkie chwyty dozwolone”

      166. Chwila dla Ciebie –„Byłam niewolnicą w Biedronce” 28.07.2007r.

      167. Chwila dla Ciebie –„Przez Biedronkę mój wnuk nioe ma mamy” 2007r.

      168. Dziennik – „Protestujących czekają szykany” 09.06.2007 r.

      169. Dziennik – „Szef Biedronki wykorzystywał pracowników”  13.05.2008 r.

170. Dziennik – „Prokuratura w końcu dopadła Biedronkę” 19.11.2006 r.

171. Dziennik – „Biedronka ma płacić” 26.01.2007 r.

172. Dziennik Elbląski – „Biedronka w sądzie” 15.09.2004 r.

173. Dziennik Elbląski – „Bożena Łopacka z Pasłęka wygrała z Biedronką”  18.07.2007r.

174. Dziennik Elbląski – „Zeznania po kontakcie”

To niektóre teksty. Czy warto o nich wiedzieć przed podpisaniem umowy franczyzowej-nie w galerii handlowej?

Interwencja Extra – na żywo w Polsat News

Spotkanie z Muszkieterami k. Łodzi było interesującym doświadczeniem z kilku powodów. Pierwszy to najzwyklejsza ludzka ciekawość czyli  jak franczyzobiorcy prosperują i czy prosperują. Poza tym dostałem obiecane umowy. Przydatne do analizy.

O Grupie Muszkieterów pisałem w książce Franczyza Fakty i Mity- czas zrobił swoje. Rekordzista-biorcogalernik  z tego spotkania zgodził się na czynsz w wysokości 900.000 złotych rocznie w gh. Dziś w sumie nie wie ile ma długu pomimo, że pisałem o bezsensie tego rodzaju interesu i zagrożeniach z nim związanych.

https://innpoland.pl/155875,Miliony-dlugow-depresje-bieda-Jak-sie-robi-biznes-z-Intermarche

Jeśli przeczytałeś materiał z innpoland.pl to masz jakiś obraz sytuacji. I własne wnioski.

Jesteśmy „po słowie” z m.in. Ministrem Adamem Abramowiczem Rzecznikiem Małych i Średnich Firm. Czekamy na ukonstytuowanie się nowego rządu i emisję „Alarmu”, który wyraził zainteresowanie Muszkieterami – coś realizują w tym temacie. Jeśli materiał zostanie skończony i dowiemy się kiedy nastąpi emisja, to tutaj znajdziecie zapowiedź.

W minionym tygodniu do Sądu w Warszawie wpłynął wniosek rejestracyjny Stowarzyszenia „Poszkodowanych przez Eurocash”.

Niebawem w liście otwartym do opinii publicznej zostaną sformułowane główne postulaty na przyszłość, bo przeszłości odkręcić się nie da. O to tu chodzi. Jeśli znajdą się chętni, aby napisać ustawę „franczyzową” to dobrze. Jeśli nie-bo lobby jest mocne-to nie. Świat się nie zawali i ma wiele wymiarów.

Niemniej skoro m.in. w Holandii można było napisać ustawę, to niby dlaczego nie możemy w Polsce?

A dziś w programie Interwencja Extra na żywo porozmawiamy o przypadku „z Polski” w  innym wymiarze galeriozy. 21.15 w Interwencji Extra w Polsat News. Do zobaczenia.

Padlina, z którą nie wiadomo, co zrobić-poradnik najemcy

*”Opisał pan mięso”

*Galery toną w długach

*Niewolnicy XXI wieku

Najemcy w galeriach handlowych toną w długach. Zapętleni prekariusze i niewolnicy XXI wieku wpadli w pułapki o których z różną częstotliwością pisaliśmy tutaj od 30 kwietnia 2014 roku. Masowe upadki schowane za klauzulami „tajemnicy handlowej” dawno zostały obnażone. Galerie handlowe niszczą ludzi. Rodziny.

A wy piszecie średnio raz w tygodniu do kogo z tym pójść, gdzie szukać wsparcia. Pomimo tych treści tutaj i z książek Przeliczeni czy Franczyza Fakty i Mity „handlowcy” są wciąż skuteczniejsi. Są świetni w komercjalizacjach czyli innymi słowy w oszustwach. Proceder na mniejszą skalę, ale trwa.

Łapanki nazywane „rekrutacjami” nie różnią się on pana z „gazowni”, który okrada babcie. „Na wnuczka” czy „na franczyzę” lub/i „na frekwencję” można okradać ludzi doprowadzając ich do ruiny. W pierwszym przypadku babcia ma szansę na pomoc policji. W drugim i trzecim prawo nie przewiduje sankcji karnych. Przynajmniej na razie.

Gościem bloga niemal po pięciu latach od pierwszej rozmowy jest adwokat Tomasz Henclewski. Rozmawiamy co jakiś czas o galernikach, prokuraturach i sądach. Dziś podsumowujemy „pięciolatkę”.

Od ilu lat pomaga pan najemcom?

Trudno dokładnie powiedzieć, gdyż trochę czasu minęło. Jednak myślę że był to 2012 rok, trwał w Polsce prawdziwy boom na Galerie Handlowe. Budowały się one wszędzie, a każdy sprzedawca marzył aby się tam znaleźć. Handel na ulicach miast powoli umierał, a lokal w Galerii wydawał się być jedyną szansą na przetrwanie.

Jakie macie efekty?

Nie chciałbym się przesadnie chwalić, ale mogę z czystym, sumieniem powiedzieć że udało nam się pomóc prawie wszystkim klientom. W zależności od zaawansowania ich sprawy i rodzaju problemów, pomoc była bardziej lub mniej spektakularna. Przechodząc do konkretów, udało nam się wygrać kilka trudnych procesów sądowych, a w większości zawarliśmy korzystne dla najemcy ugody. Jedynie w kilku przypadkach nasz klient przegrał, jednak nie było to dla niego zaskoczeniem. Był przygotowany na to, a rzetelny i uczciwy proces dał mu potrzebny czas to przygotowanie się na porażkę.

Czy toczą się procesy o tzw. części wspólne? Czego dotyczą?

Spory o części wspólne to moim zdaniem tykająca bomba i może okazać się przyszłymi „sprawami frankowymi”. Centra Handlowe pobierają opłaty wspólne w sposób niejasny i często zawyżony. Część najemców jest faworyzowana i nie płaci tych kosztów, lub płaci jedynie symboliczne kwoty. Z tego powodu, powstają ogromne niedopłaty, które muszą być pokryte przez pozostałych najemców, którzy nie spodziewają się dodatkowych kosztów. Skala nieprawidłowości jest naprawdę spora, jednak z uwagi na silne zabezpieczenia posiadane przez Galerię, mało który najemca może zaryzykować odmawiając zapłaty tych kosztów.

W ostatnim czasie upadły dwie kolejne marki: Cubus i Simply. Najemcy toną w długach.

Niestety znam inne przypadki i obawiam się, że czekają nas kolejne upadłości znanych marek obecnych w Galeriach Handlowych. Dobrym przykładem jest firma Piotr i Paweł czy Neckermann. Oczywiście źródłem ich problemów nie są wyłącznie umowy w Centrach Handlowych, jednak są to rozpoznawalni najemcy, obecni w wielu lokalizacjach.

Umowy najmu w centrach handlowych co do zasady są bardzo niesymetryczne i przewidują silną pozycję Galerii. Praktycznie to na najemcy spoczywa całe ryzyko powodzenia biznesowego. W przypadku porażki i problemów najemcy, roszczenia Galerii stają się „gwoździem do trumny”. Poziom kar umownych zastrzeżonych dla Galerii często jest tak abstrakcyjnie wygórowany, że są one w stanie położyć nawet najlepsze przedsiębiorstwo.

Oczywiście na rynku panują uprzywilejowani gracze, którzy płacą zdecydowanie mniej. Nie możemy mówić o równości konkurencji, bo jej nie ma. Trudno mówić o ryzyku w z góry przegranej pozycji.

Czy najemcy konsultują przed podpisaniem umowy jej treść czy wciąż przychodzą dopiero w momencie, gdy nie ma już na nic środków?

Niestety cały czas wielu przyszłych najemców uważa, że rozumie umowę i nie potrzebuje pomocy lub też umowa jest nienegocjowalna, więc po co płacić za jej analizę. Jednakże znam wiele przypadków, gdzie przyszły najemca zlecił mi analizę umowy i po otrzymaniu informacji o potencjalnych zagrożeniach i ryzykach zrezygnował z podpisywania umowy, gdyż nie był w stanie zaakceptować tak dużego ryzyka, którego nie był wcześniej świadomy.

Na przestrzeni prawie 10 lat coraz więcej osób zgłasza się po poradę przed podpisaniem umowy. Niestety są to bardzo skomplikowane umowy, mające 30-60 stron, pisane trudnym językiem. Do tego załączniki techniczne i zabezpieczenia. To wymaga dużego nakładu pracy oraz sporego doświadczenia.

Niestety, wpływa to na cenę takiej usługi, która dla wielu osób jest nieakceptowalna. Jednakże, jeśli ktoś podpisuje umowę na 5 lat, gdzie czynsz wynosi około 8.000 zł netto + opłaty wspólne miesięcznie, a suma kar umownych może wynieść nawet 500 – 800 tys., to koszt analizy i pomocy prawnej na poziomie kilku tysięcy wydaje się być relatywnie niski.

Czy w pana praktyce zdarzyło się tak, że o pomoc poprosił franczyzobiorca, bo np. został poszkodowany przez franczyzodawcę?

Tak, franczyzobiorcy są moim zdaniem w najgorszej sytuacji. Podpisują umowy terminowe z wysokimi karami umownymi zarówno z Galerią jak i Franczyzodawcą. Gdy nastąpi stagnacja i przyjdą problemy finansowe, Klient posiada stałe zobowiązania wobec dwóch podmiotów, których nie będzie w stanie regulować. Do tego, oba podmioty są zabezpieczone odpowiednimi instrumentami i sytuacja prawna najemcy jest bardzo trudna. Znacznie trudniej walczyć z dwoma przeciwnikami niż z jednym.

Czy świadome wprowadzanie w błąd to norma?

Najemcy są wprowadzani w błąd stosunkowo często. Firmy komercjalizujące Galerie chcą podpisać umowę najmu, natomiast nie sprawdzają, że najemca się utrzyma w tej lokalizacji. Obiecują „złote góry”, które nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Niestety orzecznictwo polskich sądów stoi na stanowisku, że jeśli jakieś zapewnienie kontrahenta jest ważne dla strony, to ten powinien zadbać aby znalazło się ono w umowie. Jeśli tego nie zrobi, to nie może się na nie powoływać. Dodatkowo, Galerie w umowach wprowadzają postanowienie, zgodnie z którym wszelkie zapewnienia, obietnice i ustalenia, które nie zostały ujęte w przedmiotowej umowie, traktuje się przez Strony jako niebyłe.

Skąd pomysł na stronę „najemcawgalerii”?

Strona powstała po to by ułatwić najemcom kontakt i znalezienie prawnika specjalizującego się w galeriach handlowych, systemach franczyzowych. Wielu najemców, którzy do mnie trafili w trudnej sytuacji przyznawali rację, że przyszli za późno, jednak pomimo poszukiwań, nie mogli znaleźć odpowiedniego specjalisty. Postanowiłem im to ułatwić. Każdy ma prawo do rzetelnej pomocy prawnej. 

Dziękuję. Daniel Dziewit ( z adwokatem Tomaszem Henclewskim będziemy się tutaj spotykać omawiając różne zagadnienia)

http://najemcawgalerii.pl/

***

Jestem w Warszawie. Naprzeciwko przy szklance wody siedzi pani profesor Ewa Łętowska.

–”Opisał pan mięso. I prawnicy nie wiedzą co z tym mięsem zrobić. Paragrafy w umowach są jak kije baseballowe. Proszę napisać doktorat. Koniecznie”.

Rozmowa dobiega końca. Mobilizująca. Temat się wykuwa. Jeżeli chcesz coś dodać od siebie i masz coś konstruktywnego do powiedzenia to pisz na maila oson@vp.pl. Za każdą umowę franczyzową będę zobowiązany (nie tylko w galerii handlowej).

Gwarantuję poufność i nieujawnianie źródła pochodzenia oraz nazw konkretnych podmiotów. W pracy naukowej nie wolno podawać nazw, poza tym mamy RODO. Trzymajcie się i uciekajcie z gh. Napisałem 5 lat temu, że to nie ma sensu. Chyba, że płacisz 5 złotych za metr, a za papier toaletowy płaci pani „dyrektor” z firmy „zarządzającej przestępstwem” – z „własnych” pieniędzy.

Polki pokochały płaszcze-))))

*Głosują nogami

*Espadryle pokochały stopy

*Zatrzymani w epoce Alphaville i Forever Young

Mechanizm pijarowy jest prosty. Najpierw mówimy o Los Angeles i Nowym Jorku. To robi wrażenie już na starcie. Potem czytamy o ekspansji, sukcesie i wzrostach. Następnie gloryfikacja centrów handlowych, a potem informacja o kolejnych otwarciach i planach. Istotna jest też dezinformacja o potencjalnych nabywcach czyli teoretycznych, abstrakcyjnych klientach. Czyli, klienci coś „pokochali i niecierpliwie czekali”.

Zarezerwowane kiedyś  słowa dla ludzi pomagają w sprzedaży. Zaadoptowanie „zakochania” do majtek, espadryli czy wreszcie torebek mają na celu wmówienie nam, że coś się kręci i działa. Nie inaczej dzieje się z kolejną globalną marką, która trzy lata temu z przytupem zameldowała się nad Wisłą czyli w kultowych Złotych Tarasach. To miejsce opiera się tezie, że „coś se ne vrati”. Z obserwacji wynika, że tutaj przyjezdni łapią się w pół i robią pamiątkowe zdjęcia na tle jaskrawego loga.

Co do zasady po „zakochaniu”, „głosowaniu nogami” i „hitowej marce”-pozostają długi. Nie inaczej stało się z marką Forever 21. Krótko mówiąc-nie płaciła czynszu w warszawskim retailovym śnie i tak jak się otwarła- tak się zamknęła. Klientki zostały na lodzie.

Z „wywiadów” dla branżowych „mediów” miało wynikać, że jedynie centra handlowe (prestiżowe rzecz jasna) są tym miejscem, gdzie z portfeli wyskakują złotówki. W efekcie jeśli coś wyskakuje to źrenice z orbit w momencie, kiedy przestrzenie świecą pustkami i trzeba płacić, a nie ma z czego. Bo klienci końcem drugiej dekady XXI wieku to nie jest już bezładna masa, która nie widziała majtek. Silver pokolenie się nasyciło ( to duża grupa nabywców urodzonych w latach siedemdziesiątych minionego wieku). Zmieniają się priorytety, potrzeby i stosunek do życia.

Nie tylko internet ma wpływ na spadek sprzedaży espadryli czy innych „dóbr”. Dziś tym dobrem jest spokój, o który coraz trudniej. Młodzi nabywcy mają swoje światy i idą w jakość. Dziś sieciówka dla nich to słaba jakość. Co ciekawe, z różnych publikacji wynika, że młodych nie kręci gromadzenie i nabywanie. To nie jest „nienażarte społeczeństwo” lat 90. Modne jest wypożyczanie: od hulajnogi, poprzez samochód, na ubraniach kończąc. Filozofia tzw. współdzielenia znajduje coraz więcej zwolenników. To też może być „chwilówka”, moda na chwilę, ale teraz cieszy się wzrostami.  Dlatego Forever21 zwija interes-nie tylko w Polsce. Plusem sieci jest to, że nie sprzedawała franczyzy biorcom.  I faktem, że nie zarobili na czynsz.

Warto przeczytać ten tekst.

https://retailnet.pl/2018/01/03/136119-forever-21-otworzyl-8-salonow-w-15-miesiecy-w-planach-kolejne/

I skonfrontować z tym poniżej opublikowanym wczoraj na marketwatch. Ostatnie zdanie jest sednem opisywanych zjawisk.

https://www.marketwatch.com/story/forever-21-files-for-bankruptcy-will-close-up-to-178-stores-2019-09-29?fbclid=IwAR3dikW11VvDoujFnRPHZCKqzJee-BrBY1mBrtPb890Dh7cD5aJsT60wQV0

Simple i Cubus też pozostały z czynszowymi długami. Bankructwo i pozamykane lokale w gh są kolejnym skalpem retailu. I na nic opowiadanie retailerów jakoby nowe polskie dynamiczne marki zajmą pustostany. Nie zastąpią. Bo ich nie ma. System jednak faktów nie przyjmuje i czaruje rzeczywistość.  Może ktoś się jeszcze na to złapie?

„Nowością w kolekcji są różne modele kombinezonów, które pokochały nasze klientki.”

Sporo nowomowy. DNA firmy, filozofia. Jasne, że szkoda firmy. Zniszczona przez czynsze, piki i rzekomą frekwencję w budynkach.  Ostatecznie i sklep internetowy nie istnieje. Bądźcie czujni. Jeżeli czytacie, że Polki „coś pokochały” to weźcie na to margines. Pokolenie Silver pamięta, że niektóre fanki faktycznie się podkochiwały- w liderach Alphaville i w tym kawałku muzyki, a nie kawałku płaszcza, sandała czy czegoś tam jeszcze. Najczęściej to był ktoś, a nie coś.

Zarząd Neckermann Polska oszukał turystów i franczyzobiorców

Dwa dni temu na blogu pojawił się tekst o upadku brytyjskiego biura turystycznego Thomas Cook. Równocześnie w tym samym dniu Neckermann Polska wydał oświadczenie, że firma jest niezależną spółką, a jej aktualna kondycja finansowa jest bardzo dobra – firma nie posiada żadnych zaległości finansowych i bez żadnych przerw i zakłóćeń świadczy usługi jak co dzień.

Jak zatem wytłumaczyć, że w ciągu dwóch dni firma, która nie posiadała żadnych zaległości nagle ogłasza upadłość? Wytłumaczenie jest bardzo proste. Zarząd Neckermann Polska oszukał wszystkich Polaków. Oświadczenie, które wydano dwa dni temu było jednym wielkim kłamstwem.

Link do informacji o oświadczeniu Neckermann Polska z 23.09.2019: https://www.money.pl/gospodarka/thomas-cook-zbankrutowal-neckermann-uspokaja-swoich-klientow-6427548549781121a.html

Spółka Neckermann w 100% należała do Thomas Cook – nie była więc niezależną spółką. Upadłość Thomas Cook (firmy matki) był jednoznaczny z upadkiem spółki zależnej Neckermann Polska.

Było zatem tylko kwestią czasu kiedy ogłoszą upadłość!!!

W bezczelny i chamski sposób dali sobie kilka dni zanim będą zmuszeni ogłosić upadłość. Po co? Żeby rozkraść wszystko co tylko można, co reprezentuje jakąkolwiek wartość? To nic innego jak zwykłe oszustwo, za które zarząd powinien iść siedzieć na długie lata!!!

Internet w Polsce kipi od newsów. Telewizyjne stacje informacyjne wydają programy specjalne. W sieci wrze!!! Polacy są wyrzucani z hoteli, są traktowani jak zakładnicy!!! Podobne informacje dwa temu pojawiały się w mediach brytyjskich – turyści Thomas Cook informowali w mediach społecznościowych, że są trzymani siła w pokojach a na korytarzach stoją ochroniarze lub że hotele żądają od nich opłacenia rachunku za pobyt. Odnoszę jednak wrażenie, że z brytyjskimi turystami obchodzono się „delikatniej” niż z turystami znad Wisły.

https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-poludniu,96/biuro-podrozy-neckermann-polska-oglasza-upadlosc,972282.html(http://www.tvn24.pl)

Oprócz turystów, którzy skorzystali z oferty tego biura, horror przeżywają właściciele lokali franczyzowych w galeriach handlowych.

Stało się dokładnie to – o czym napisałem dwa dni temu!!!

Przekładając to na język franczyzowo-retailowy: wszystko co zbudowałeś posługując się logiem franczyzodawcy przechodzi do kart historii. Od dzisiaj jesteś zmuszony do zmiany nazwy i loga. Zaczynasz budowanie nowej marki, nowego wizerunku. Wczoraj każdy rozpoznawał Twoje logo – dzisiaj nikt nie wie co to za firma.

W galerii handlowej to Ty zostajesz z wieloletnią umową. Podpisując umowę w GH zadbaj o zapis w umowie gwarantujący zwolnienie z wszelkich kar jeśli Twój franczyzodawca zwinie biznes po angielsku, a Ty przez jakiś czas nie będziesz w stanie normalnie prowadzić biznesu. W przeciwnym wypadku ta umowa może doprowadzić Ciebie i Twoją rodzinę do bankructwa. Ale tutaj nie będzie opcji wyjścia „po angielsku”.




Link do wpisu sprzed dwóch dni: https://przeliczenihome.wordpress.com/2019/09/23/thomas-cook-wyszedl-po-angielsku/

Horror franczybiorców dopiero się zaczyna. Za chwilę galerie handlowe zaczną naliczać kary umowne: za zamknięcie lokalu w godzinach otwarcia galerii, za niezdolność do prowadzenia działaności zgodnie z umową bo nie mogą dłużej posługiwać się logiem Neckermann. Potem będą nieudane negocjacje, prośby o obniżenie czynszy, windykacja, komornik, aż do bankructwa. Jaki procent najemców wywinie się z tego obronną ręką? Czas pokaże.

http://www.tur-info.pl/p/ak_id,29414,,franczyza,franczyzobiorca,tui,rainbow_tours,neckermann_polska,biura_turystyczne.html

Byłbym zapomniał. Oprócz franczyzobiorców gehennę przeżywa około 140 osób, które pracowały w placówkach handlowych i najprawdopodobniej z dnia na dzień stracili zatrudnienie.

Kto bedzie kolejny? Pierwsze kostki domina padły i powalą kolejne. Czy następne będą hotele, które były związane z Thomas Cook? Jeśli tak, to pracę stracą nie kolejne 140 osoby a setki tysięcy ludzi na całym świecie powiązani z tymi podmiotami (pracownicy, dostawcy itd.).

Michał, Cheltenham, Wielka Brytania, stały czytelnik bloga.

Z Żabki do masarni

Piszę doktorat z systemów franczyzowych w Polsce. I trzecią książkę równolegle. Nie dotyczy galerników czy biorców sprawdzonych systemów.  Praca naukowa może w przyszłości być narzędziem do zarabiania, wsparcia i konsultacji. Uzbierałem kilkadziesiąt umów franczyzowych na rzecz tej pracy. Małych franczyz i tych „poważnych”. Pisząc „poważnych” mam na myśli pieniądze zainwestowane w dany system i długi idące w setki tysięcy czy miliony złotych. I te, które tych długów-nie generują.

Przy całym szacunku do kreatywności  jako takiej, umowa na sprzedaż balonów, nauczenie biorcy dmuchania i dekorowania ogródków, sprowadza się do quasi hurtowej sprzedaży balonów. Wydatek rzędu 20 czy 30 tysięcy złotych ma szansę się zwrócić, a to, że sprzedawca balonów-skądinąd sympatyczny- sam nie wie, jak twierdzi, dlaczego się nazwał franczyzą, większego znaczenia nie ma.

Podobnie jak kwota 20 czy 30 tysięcy inwestycji w cokolwiek. I rzecz nie sprowadza się do wiary w coś, ale wiedzy o tym czymś.

Galeryjno franczyzowa zmowa milczenia wynika z klauzul o poufności pod groźbą kar finansowych. Dlatego tak trudno dotrzeć do wiedzy źródłowej. Tym bardziej w przypadkach gdzie rekruterami są sami rekrutowani.

I taki rekruter, zupełnie nieświadomie komu, złożył mi ofertę współpracy w rekrutacji obcokrajowców do sieci Żabka. Przyszedł mail i propozycja współpracy z Żabką. Pani rekruterka szuka biorców. Twierdzi, że ma sklepik  w Łodzi i dodatkowo ma podpisaną umowę o pracę jako rekruter plus procent od podpisanej umowy. Ton rozmowy pełen emfazy. Kiedy powietrze już zeszło z płuc i na końcu pojawiła się kropka napisałem do pani maila, że czujemy się wyróżnieni i  to fajnie, że to proponuje, ale system ten pozostawia wiele wątpliwości i że jeśli centrala chciałaby je rozwiać to jesteśmy otwarci na spotkanie. Na maila odpowiedzi-nie dostałem. Pani rekruter szuka chętnych do prowadzenia własnego sklepu pod uśmiechniętym logiem.

Tymczasem byli żabkowicze z dużego, dynamicznie rozwijającego się miasta (umowy podpisane w 2016 roku, 8 sklepów, łącznie milion długu, obaj pracują za granicą) twierdzą, że spotkali się z przypadkiem w którym zadłużona rekruterka rekrutując odrabia długi. Czyli prowadzi nierentowny sklep, a dług odrabia rekrutując. Z punktu widzenia modelu biznesowego dawca podał rękę biorcy.

W książce Franczyza Fakty i Mity opisuję system i wyrażam nadzieję na to, że Żabka w Parczewie ma szansę nie „zbańczyć” ze względu na świetną lokalizację. Pomyliłem się. Otwarta w 2017 roku wydawała się być odpowiedzią na zapotrzebowanie.

-Poprzednia prowadząca Żabkę w Parczewie wyszła z tego z długiem na poziomie kilkuset tysięcy złotych. Nie wiem, co dziś się z nią dzieje. Druga Żabka, czyli ta otwarta w 2017 roku zamknęła się w maju, kobieta dziś pracuje w masarni. Nie płaciła za reklamę. Odpuściliśmy-mówi naczelny lokalnej Gazety Wspólnota Parczewska Andrzej Dejneka.

Pracownica masarni poszła na „swoje”. Odrabia.

Rekruterzy szukają następnego/następnej. Tymczasem w stolicy sklepik z zielonym logiem generuje 6000 złotych zysku. Biorca jest w euforii. Trzy miesiące temu otworzył. Oby ten stan trwał.

Tymczasem proces przeciwko Żabce po roku od złożenia pozwu w Sądzie w Poznaniu został przeniesiony do Sądu w Białymstoku. W wielostronicowym pozwie kancelaria prawna próbuje udowodnić, że realnie biorcy Żabki świadczą pracę nakładczą. Proces w toku.

Wieś. Grill. Sierpień. Kilkunastu znajomych w tym funkcjonariusz Policji z Lublina. 19,5 roku służby. Sporo czyta. Za kilka miesięcy kończy pracę. Czas na emeryturę. Opowiada o przyszłości. W pewnym momencie tłumaczy, że myśli o franczyzie i uzasadnia. Nie wie jeszcze jakiej, ale najlepiej wejść w coś sprawdzonego. W tym momencie przerywam wywód. Odsyłam do lektury, Nie chce mi się na wsi o tym gadać. Po tygodniu dzwoni. –Dziękuję-słyszę po drugiej stronie.

W międzyczasie money.pl stawia pytanie o kompetencje biznesowe Arka Milika (piłkarza reprezentacji Polski i włoskiego Napoli). Wg portalu 24gol.pl Milik zarabia ok. 10 mln złotych rocznie. Wg mnie Milik ma nie tylko nogę, ale i głowę do interesów. Stawianie pytania o kompetencje biznesowe przez autora żyjącego z tzw. wierszówki jest interesujące samo w sobie. Przed otwarciem lokalu w gh Libero w Katowicach news o otwarciu pubu obiegł portale, gazety, portale branżowe, retailove i stacje telewizyjne.

Napisałem tutaj rok temu, że Milik będzie miał z czego dokładać, bo w domyśle-nie zarobi.

W listopadzie 2018 nastąpiło otwarcie. Wg money.pl dług do odrobienia restauracji  w sierpniu 2019 wynosił 850 tysięcy złotych. Ile długów wygenerował czynsz plus części wspólne tego nie wiemy. Wiemy jednak, że tzw. piki i frekwencja jest dla najemców przysłowiowym strzałem nie tylko w stopę. W Libero nie ma ludzi. A pub sportowy w gh to nie Stadion Narodowy w Warszawie.

https://superbiz.se.pl/wiadomosci/milik-to-kiepski-biznesmen-jego-firmy-zaliczyly-ogromne-straty-aa-hicY-b8Vg-bcoL.html

O zamknięciach marketów Tesco, w tym kilku gh, media szeroko informują. Galernicy w niektórych z tych budynków zostaną sprzedani lub zamknięci. Biorcy Piotra i Pawła nie czytali bloga. Wprawdzie 20 tysięcy złotych za wejście we franczyzę PiP miało sens-jednak nie w gh. Upadek był pewny. Na końcu wyszło jak zawsze-nie potrafili prowadzić biznesu biorcy.

W 2016 roku spółka miała gigantyczne straty, ale publicznie zapewniała biorców, że ich nie posiada. Stąd też biorcy się znaleźli. Bo była to kwestia wiary, a nie wiedzy. Bezpieczniej było kupić pakiet balonów za 20 tysięcy.

Ale takie to są dyrdymały czyli co by było gdyby. Jest jak jest. Ograniczenie handlu w niedzielę jednym pomogło, galerników utopiło po całości. W Tarnowie w „kursku” części wspólne są już w mroku. Nie ma pieniędzy na prąd. Kto ostatni zgasi światło?

Nawiasem. Taka niespodzianka z lipca.

Fajnie. Wspomniani wyżej emigranci twierdzą, że jest to książka dla nikogo. Bo jej nikt  nie czyta przed, tylko po, albo wcale.

https://www.tygodnikpowszechny.pl/przepis-na-wyzysk-160423?fbclid=IwAR1h6DGRT6E6wP8dC2xpOOzS4aj5Cm_XEfvT1GEE-gzyohqIkOfW2x7aaCI

Lipiec 2019. Jędrzychowice przy polsko-niemieckiej granicy. Pora obiadowa. Taki obrazek. Z lewej KFC, z prawej polski kotlet plus ziemniaki.

De gustibus non disputandum est. Dwie dekady temu na Rohlence (Motorest Austerlitz) w Czechach stoi Mc Donalds. Pewny punkt postoju dla autokarów jadących z turystami znad Wisły na wakacje do Włoch czy Hiszpanii. Przed wejściem i w środku-robiono rodzinne pamiątkowe zdjęcia z zewnątrz i z kubełkiem. Jak mawiają Czesi „to se ne vrati, pane Havranek”.

P.S. Szukasz pomocy prawnej? Zajrzyj tutaj. Nowa strona internetowa dla najemców.

Zajrzyj tutaj http://najemcawgalerii.pl/