Bez znieczulenia-poradnik najemcy

Dokładnie pół roku temu założyłem tego bloga. Po co? Aby przestrzec potencjalnych najemców przed  zagrożeniami, które czyhają w galeriach handlowych w tym kraju. Kryminogennych. Ten system zakorzenił się w Polsce początkiem wieku i sukcesywnie wchodzi do kolejnych miast. Tych jeszcze nie wydrenowanych o średniej wielkości czy wręcz znikomym zaludnieniu. Przedsiębiorcy wystraszeni łudzą się, że jeśli wejdą do galerii to przetrwają, a to pułapka. I wyrok na całe życie. Tysiące firm w Polsce zniknęło. Masa ludzi wpadła w pułapkę. Wielu wyjechało za granicę i jakoś nie kwapią się do powrotu na tę zieloną wyspę dobrobytu.

 

Pół roku to dużo i mało jednocześnie. Cieszy to, że blog znalazł wielu Czytelników. Jedni wracają, drudzy nie. Jednych to dotyczy, innych nie – to oczywiste. Temat systemów retail i franchaisingowych ma określoną grupę odbiorców.

Niemniej zagadnienie warunków pracy w galeriach handlowych dla zatrudnionych, czy pracujących bez umów to już bardzo szeroki segment odbiorców. To z reguły ludzie młodzi albo inwalidzi w mundurach ochroniarzy czy panie od sprzątania, które zarabiają marne grosze żeby przeżyć, kupić leki.

Zadajecie pytania jak długo zamierzam pisać. Nie odpowiem na to pytanie, bo nie wiem. Praktycznie każdy dzień przynosi coś nowego. Z jednej strony najemcy, z drugiej Czytelnicy, z trzeciej media, z czwartej różne rozmowy, sytuacje, które mogłyby stanowić kanwę powieści sensacyjnej, czasami tragikomicznej, jeszcze z innej strony political fiction czy retail terapii.

Cieszy mnie, że prawnicy śledzą tego bloga z uwagą. Jeden z moich znajomych napisał smsa „ Połowa kancelarii w Bielsku Białej Ci kibicuje i nie mieli pojęcia jak to wygląda”, zapytałem w takim razie co z drugą połową, „ta druga jak sądzę zrobi wszystko żeby Cię ud…pić”. Rozbawił mnie ten smsowy dialog. Być „przedmiotem” rozważań adwokatów to w sumie nie uchybia nikomu. W kwestii mecenasów to już dziś zapowiadam publikację dotyczącą prawników w Polsce. Myślę, że zaciekawi to każdą kancelarię prawną w tym kraju-bez wyjątku.

Pół roku pisania. Konsultacji, zbierania materiałów. Dziękuję wszystkim, którzy wstąpili do Stowarzyszenia, dziękuję tym, którzy piszą listy, wysyłają zdjęcia, dzielą się swoimi historiami. A przede wszystkim Czytelnikom, że chce im się tutaj wracać. Jako, że do tej pory blog miał taką formułę powiedziałbym „light” to  w drugim półroczu spodziewajcie się już wersji trochę bardziej „hard”. Z nazwiskami, dokumentami, korespondencją pomiędzy najemcami, a zarządami. Zdjęciami „Naszych Bohaterów”. To będzie retailleaks. Bez znieczulenia. Pozdrawiam.

Sen się spełnił-poradnik najemcy

Lublin. Odwiedziłem galerię Plaża tzn. Plaza. Plaża w sensie Klientów-takie przejęzyczenie.

Odwiedzam sklep z bielizną. -Jest drastyczny spadek Klientów. Zwija się Guess tam dalej proszę zajrzeć-nakierowuje mnie sympatyczna pani.

Faktycznie tak wygląda ten sklep na dziś.

Amerykańska poważna marka. Biżuteria, zegarki, torby, paski obuwie, odzież damska, męska, dziecięca. Wg informacji ze strony internetowej posiada ok. 1500 salonów na świecie.

Od marca do dziś marka pojawiła się w czterech galeriach handlowych. W Lublinie Guess wszedł w miejsce Benettona, który wyszedł z galerii Plaza. Teraz wychodzi Guess. Jeszcze wcześniej z innego miejsca zniknął Gino Rossi.

-Nie ma ludzi tutaj słyszę od pracownic Guessa. Mamy swój system liczący Klientów i wiemy ilu ich jest. Nie chcą powiedzieć więcej na ten temat. Lekko się usztywniły. Bardziej rozmowny był jeden z właścicieli wyspy…

-Jesteśmy tutaj od roku. Przed podpisaniem umowy opowiadali, że jest tutaj 600 tysięcy ludzi miesięcznie. Utrzymujemy się, ale koszt 10.000 tysięcy miesięcznie za wyspę to używane auto z Niemiec. Mamy od 20-30 transakcji dziennie-mówi mi właściciel małego biznesu.

Czyli galerię odwiedza rocznie 7 milionów 200.000 ludzi. Co za bzdura. Sąsiednia nowa galeria Felicity puszcza newsa, że od wiosny do dziś odwiedziło ją 3 miliony Klientów. Tak twierdzi Kurier Lubelski w ostatnim wydaniu. A gdzie pozostałe Galerie? Dyskonty, sieci Biedronek i innych? Felicity świeci pustkami co na własne oczy widziałem, a Galeria Lubelska to raczej karykatura galerii.

Ale zostawmy na razie Lubelską i zajrzyjmy do Galerii Olimp. W listopadzie (2013r.) otwarcie i statuetka dla każdego.

Ten najemca końcem kwietnia (2014r.) przebudził się z amerykańskiego snu po lubelsku.

W meksykańskiej kuchni Me Gustas słyszę, że „ludzie są spłukani, bo kupili tornistry dla dzieci. Nie ma reguły co do ruchu. Raz jest pusto raz przychodzi fala zwiedzających”-mówi młoda dziewczyna. Obok ciekawe połączenie pizzerii z lodziarnią.

Dość egzotyczne. -Właściciel jest w porządku, płaci na czas. Jakie ma koszty? Nie wiemy-opowiada dwoje młodych sprzedawców.

wniosek: przed podpisaniem umowy proszę pamiętać, że ceny kruszców na świecie spadły na łeb na szyję. Uderza to we właścicieli salonów z biżuterią, którzy mają bardzo wysokie czynsze.

Proszę również pamiętać, że kawiarnio-lodziarnie w galeriach padają jak muchy. Nie prawdą jest, jak można przeczytać w gazetach franchaisingowych, że jest na to zapotrzebowanie Klientów i informacje o rozwijających się sieciach proszę przyjąć jako pobożne życzenie sprzedawców franczyzy.

Mam na myśli nowe dziwne twory, a nie uznane marki które bilansują się i zarabiają. W galeriach jest za dużo kawiarnio-lodziarnio-ciastkarnio-jogurciarni. Galerii nie obchodzi, że co za dużo-to nie zdrowo i co dalej się dzieje z najemcą. Ważne żeby złupić-do kości.

miliony nieistniejących klientów, wprowadzanie w błąd prasy, najemców, pracowników, opinii publicznej, kraj



Nie jestem łowcą-poradnik najemcy

Blog żyje swoim życiem. Czyli ludzie listy piszą. Dziś publikuję kolejny. O tyle ciekawy, że ilustruje skandaliczne warunki pracy ludzi, którzy najemcami nie są i nie będą, ale w galeriach pracują, pracowali lub pracować będą.

Nie jestem łowcą, ale też cenzorem nie będę. Skoro takie skojarzenia ma znany nam PIK. To niech tak zostanie.

List:

„Dzisiaj będzie w nieco innym stylu, bardziej na luzie, bardziej z przymrużeniem oka.

Do napisania tego tekstu natchnął mnie nowy sezon popularnego na antenie TVN Turbo programu „Emil Łowca Radarów”. Dla niewtajemniczonych to program o walce z chorym systemem zasilania budżetów gminnych mandatami z fotoradarów.

Moim skromnym zdaniem fotoradary jak najbardziej są potrzebne, ale na pewno w takiej formie w jakiej pokazano je w programie, to swojej roli to one nie spełniają. Mają one pełnić aktywną rolę w poprawie bezpieczeństwa, a tym czasem spełniają zupełnie odmienne zadanie.

Ale dlaczego o tym piszę?

Wspomniałem o tym dlatego, że jestem pełen wyrazów uznania dla Pana Emila Rau, który nie bał się wsadzić kija w mrowisko. Niczym literacki Don Kichot jeździ TVN-ową Skodą po całej Polsce i pokazuje społeczeństwu absurdy obecnego systemu: od niewiedzy i nieudolności strażnika miejskiego poprzez źle ustawione radary, a na ignorancji komendantów straży miejskich/gminnych, wójtach i burmistrzach kończąc.

Tutaj na blogu prezentujemy Wam, drodzy czytelnicy, naszą wersje „Daniela łowcy pasażu” i niestety sami dostrzegamy podobieństwa sytuacji, co nas tym bardziej przeraża. Różnica jest tylko taka, że program „jest na innej płaszczyźnie”. A jakie są podobieństwa?

  • Strażnik miejski, podobnie jak administracja, zarząd galerii handlowej wie absolutnie wszystko i wie to najlepiej. 99% oglądanych przeze mnie odcinków pokazywało jednoznacznie, że kierowca nigdy nie ma racji – Pan strażnik jest wszystko wiedzący, jest nieomylny, jest Panem i Władcą sytuacji.

A w galerii handlowej?

Ano dokładnie tak samo – administracja i zarząd zawsze wszystko wie najlepiej, zawsze znajdzie powód żeby się przyczepić, żeby odwrócić uwagę, zawsze z igły zrobi widły. I nigdy najemco czy też pracowniku punktu w CH nie przyzna Ci racji. W obecnym systemie tak to niestety działa – to oni są Panami i Władcami sytuacji.

 

  • W powyższym punkcie wspomniałem, że w 99% odcinków widziałem ogrom niekompetencji. Ale zawsze znajdzie się ten jeden 1%. W programie „Emil Łowca Fotoradarów” była miejscowość i była straż miejska, w której umundurowany zgodnie z regulaminem strażnik miejski ustawił fotoradar w miejscu widocznym, z lampą błyskową i co najważniejsze – zgodnie z instrukcją obsługi tego typu urządzenia. A dlaczego? Bo to ma poprawiać bezpieczeństwo, a nie zasilać samorządy.

A jakie jest w tym podobieństwo do galerii handlowej?

Ostatnie wpisy pokazały, że w galeriach handlowych też jest 1%, który dzisiaj dzięki temu, że jest elastyczny, nastawiony na długofalową współpracę z najemcami, jest gotowy do rozmów o problemach, chce z tymi zagrożeniami walczyć, chce pomagać najemcom – i co najważniejsze wszystko uczciwie i bez obiecywania złotych gór i szampana lejącego się litrami. Nie boje się użyć stwierdzenia, że dzisiaj po lekturze bloga ta skromna galeria handlowa przeżyje pewnego rodzaju rozkwit, bo ciężką, uczciwą pracą jej prezes zrobił jej najlepszą możliwą reklamę (chodzi o społemowską galeryjkę w mieście Kwidzyn przyp.).

 
Lećmy dalej…

  • To teraz będzie o mandatach. To, że zasilają samorządowe kasy wszyscy już wiemy. A próbował ktoś z Was ponegocjować jego wysokość? Bo np. pogoda była nie taka, jak pisze w instrukcji, albo temperatura wykraczała poza normę pracy fotoradaru? No właśnie, pewnie nikt, bo mało kto o tym wie, że takie urządzenia mają określone normy pracy. Ale nawet jeśli te kryteria co do warunków atmosferycznych były zgodne, to wystarczy źle ustawiony fotoradar i jadąc zgodnie z przepisami Wasz pomiar prędkości może okazać się zawyżony nawet o kilkadziesiąt procent – jaki tego efekt: na siłę z Waszej kieszeni gminy wyciągają pieniądze.

No i tradycyjnie już jak wygląda kwestia płatności w galerii handlowej?

Wygląda katastrofalnie, pomijam tutaj wysokość samego czynszu, ale powiem tylko tyle, że czynsz w galerii handlowej w Polsce jest znacząco wyższy niż w krajach Europy Zachodniej. Pamiętacie jak kilka lat temu trąbiono w mediach, że w Hiszpanii kilkadziesiąt procent zabudowań mieszkalnych jest pustych? Poczekajmy jeszcze trochę, a za niedługo w Polsce kilkadziesiąt procent galerii handlowych będzie stało puste. Ale wracając do podobieństw. Musisz zapłacić haracz wedle ustalonych warunków, nie ma znaczenia:

  • Czy galeria stanęła na wysokości zadania? Czy swoimi działaniami zapewniła dobrą frekwencje?

  • Czy stan techniczny budynku był zadowalający? Czy usterki usuwano na bieżąco? Czy z sufitu lała się woda? Czy windy były sprawne?

  • Czy w razie problemów przy modernizacjach rozbudowach zrekompensowała poniesione straty?

  • Czy wypłaciła zadośćuczynienie ludziom, którzy pracowali w warunkach szkodliwych dla zdrowia? Czy w jakikolwiek sposób zrewanżowała się im za to, że nie powiadomili oni Sanepidu, który po pierwszej kontroli pewnie zamknąłby połowę, jak nie całą galerie handlową? (tutaj odsyłam do 2 cz. Wideobloga)


Odpowiedź na te pytanie brzmi: NIE! Analogicznie, jak przy mandatach: niezależnie od tego, do jak wielkich niedociągnięć posunęła się straż miejska, Ty drogi obywatelu zapłacisz za niekompetencje i brak profesjonalizmu tych służb – a dlaczego? Bo za przekłamany pomiar prędkości zapłacisz wyższą grzywnę. W galerii handlowej jest identycznie:

  • Najemco: za wszelkie wpadki galerii handlowej zapłacisz właśnie Ty – bo Tobie nikt nie obniży czynszu za nie Twoje wpadki, sorry takie mamy galerie handlowe

  • Sprzedawco: ty tak samo zapłacisz za wpadki administracji i zarządów galerii: ich niekompetencja przełoży się na mniejszy zysk firmy, w której pracujesz, a mniejszy zysk to mniejsza premia, albo jej całkowity brak. Taka długofalowa polityka doprowadzi Cię do niczego innego, jak do bezrobocia – Twój szef prędzej czy później upadnie.


 

Ja straciłem w galerii handlowej wiele lat. Moja firma po 22 latach padła na przysłowiowy pysk. Potentat rynku, firma o ogromnej renomie i prestiżu po prostu zniknęła – a dlaczego? O tym i nie tylko napiszę Wam w kolejnym tekście.

Pozdrawiam
PIK

 

wniosek: sugeruję nie podpisywanie umowy, a jeśli została podstępnie zawarta to jej unieważnienie i pozwanie galerii handlowej. Czekam na Wasze spostrzeżenia i listy. Blog jest pojemny i jeszcze nie jedno przed nami. Sukcesywnie.

O szczęściu-poradnik najemcy

Jak wiecie jestem w trasie. Konkretnie powoli wyjeżdżam z Lublina. To piękne miasto na naszej mapie, pełne kamieniczek, zabytków, turystów, studentów, obcokrajowców. Wydaje się „na oko”, że teoretycznie najemcy w galeriach prosperują. I rzeczywiście. Teoretycznie.

Postanowiłem zweryfikować to na własne oczy i uszy wsłuchując się nie tylko w ciekawe opowieści lokalnych przewodników turystycznych, ale przede wszystkim w głos najemców… i mieszkańców…

Nie ukrywam, że zaprosił mnie jeden z najemców galerii… Której?

No tak.Właśnie tej którą nazwałbym szczęściem w nieszczęściu i to poważnym…

-„300-400 złotych obrotu dziennie to katastrofa przy czynszu 5000 euro-słyszę w kuluarach galerii. Nie chcą odpuścić ani euro z czynszu…”

Na razie Wam tylko zapowiem, że moje ustalenia w tym mieście oczywiście przeleję na bloga, ale sukcesywnie. Co ciekawe w jednej z galerii podeszła do mnie kobieta-były najemca który chciał się wznieść na sam Olimp.

-Rozpoznałam pana z youtuba. Musimy porozmawiać-poprosiła.

Szybka kawa.  – Konkrety. Namiary. Dokumenty proszę -mówię niemniej zaskoczony do zaskoczonej kobiety. -Chcieliśmy do pana dzwonić, zapisać się do Stowarzyszenia, bo to Stowarzyszenie które miało powstać tutaj zostało „rozrobione”, a ludzie się poddali na starcie i wystraszyli-mówi.

Dziękuję jej za rozmowę. Sprawdzam dalej. Pomimo, że znam ten temat dość dobrze to i moje oczy stają się coraz szerzej otwarte.


wniosek: katastrofa biznesowa jest nie tylko w tych miastach do których Stowarzyszenie dociera. Cieszy to, że członków-tym razem z Lublina przybędzie. Chyba, że spanikują w co wątpię, bo i tak już wszystko stracili. Ale czy rzeczywiście? Przed podpisaniem umowy sugeruję skierować zaproszenie do jednego z naszych członków. Chętnie odpowiemy.

Od dołu-poradnik najemcy

Jestem w trasie. Wyjeżdżając odwiedziłem Załęże. To dzielnica Katowic. Zaprosiła mnie Pani do Centrum Handlowego, gdzie boryka się z problemami. Zajeżdżam na bezpłatny parking.

Rozglądam się wokół. Nieciekawie.

W miejscu gdzie w latach 70. i 80. był znany „szaberplatz”, dziś stoi centrum handlowe. Pamiętacie elektroniczne zegarki z melodyjkami? Elektroniki? Pokolenie 40 + powinno sobie przypomnieć. Ciuchy, buty, węgierskie swetry, kożuchy? To tu.

Mam wrażenie, że nie wiele się jednak zmieniło, a może wraca stare?

Kąpielowe stroje zachęcają do kupna. W końcu sezon się skończył.

Pani sprzedająca skarpetki czeka, aż trafi się klient.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że w centrum jest wielu najemców, którzy handlują tym samym czy podobnym. Płacą czynsze wysokie jak na znikomą ilość Klientów. Pod nosem mają bezpośrednią konkurencję, ale kogo to niby obchodzi? Pokazuję te zdjęcia jako zobrazowanie tego co się dzieje „na dole” wśród małych przedsiębiorców. Zaczyna im brakować cierpliwości podobnie jak górnikom na Śląsku.

– Jesteśmy tu bo jesteśmy – nikt nie chce płacić kar. Może będzie lepiej mówią mi drobni najemcy w środku.

Ci ludzie nie mają obrotów. Są coraz bardziej zniecierpliwieni. Dlatego dzwonią i pokazują jak to wygląda „od spodu”.

Trudno powiedzieć, że wraca duch Edwarda Gierka, ale ta szynka w jednym z warszawskich dyskontów mnie rozbawiła.

Ciekawe jaki to skład? Nie kosztowałem. Może kiedyś spróbuję. Nie chciałbym powrotu do przeszłości, ale to co widzę zaczyna zastanawiać. Coraz bardziej.

wniosek: przed podpisaniem umowy proszę dopytać co galeria czy centrum handlowe zamierza wynająć na zewnątrz i czy nie będzie to dla nas konkurencją. Deklaracje przelewamy na papier. Mam masę innych przykładów podobnego zjawiska-nawet w Warszawie. Niebawem Wam to pokażę.


Jak rak-poradnik najemcy

Kwidzyn. Pomorskie. Małe miasto. Niespełna 39.000 mieszkańców. Pięknie świeci słońce. Mam sporo czasu. Spaceruję. Widzę czarny nieprzyciągający budynek.

To mini galeria w centrum miasta. Zwyczajowo już zaspokajam ciekawość. Wchodzę do środka. Robię kilka zdjęć.

I zagaduję panią z firankami.

-Proszę pana, a jak ma iść??? Wszędzie są spadki obrotów. U nas też.

-Są kary za wyjście?

-Nie ma. A kim Pan w ogóle jest???Dlaczego zadaje mi pan takie pytania?!

Przedstawiam się. Kobieta -przemiła zresztą – szybko się uspokaja.

-Jest tutaj firma francuska i włoska-ludzie pracują na śmieciówkach. Celuloza wprawdzie jest. Ale to nie jest tak, że jesteśmy tutaj szczególnie zamożni.

-Wie pan co…tutaj jest złoty człowiek szefem tej naszej małej galerii. Naprawdę. Niech Pan do Niego idzie. Naprawdę. Bardzo Pana proszę. On panu wszystko powie.

Pozostawiam na pamiątkę artykuł „Galernicy”. Idę zatem poznać tego człowieka.

Przyjmuje mnie bez ceregieli.


-Napije się pan czegoś-pyta.

-Niech mi pan powie…jak to jest? Najemcy pana chwalą…jak pan to robi? Duża jest rotacja najemców?

-Osiwieję z tą galerią, ale mamy stały skład. 80-90% tych samych najemców. 2-3 takich większych stąd wyszło do wielkiej galerii w Grudziądzu. Zbankrutowali. Jeden tam jeszcze jest i płacze. Tam są drakońskie kary i horrendalne czynsze. To ludzi dobija. Tutaj miał być dom handlowy, ale zbudowaliśmy taką mini galerię. Mamy 15 najemców. Nie jesteśmy obciążeni żadnym kredytem dlatego jesteśmy elastyczni. Jeśli nie ma obrotu to obniżamy czynsz jeśli jest wyższy to podnosimy, ale za obopólną zgodą. Ja wolę mieć najemcę za 40 złotych miesięcznie m2 i wpływ za 12 miesięcy niż 80 złotych i wiem, że najemca będzie zarżnięty i po pół roku go nie będzie. I nie ma żadnych kar za wyjście. Nie zależy nam żeby zajechać najemcę, a potem przez pół roku szukać następnego. Poza tym Klienci nie lubią częstych zmian. To trzeba uszanować. Tak jak każdy człowiek lubi stabilizację w życiu to podobna zasada jest w handlu. To są małe rodzinne firmy. Nie można ich niszczyć! Jedno miejsce pracy w markecie niszczy od 6-10 miejsc pracy.

Są jakieś badania?

Oczywiście, że są. Jeśli zamykamy rodzinny sklep to mama stała na kasie, ojciec był dostawcą, dzieci sprzątały itd.

Dlaczego Ci najemcy przenieśli się do Grudziądza?

-Ja organizowałem spotkania. Mówiłem o zagrożeniach. Takie biznesy kończą się zawsze źle. I mamy tutaj tego przykłady. W galerii nie ma pan szans zapytać i prawdy się pan nie dowie.

Jak pan ocenia władze miasta w zakresie handlu?

Szanuję władze miasta, ale należało dawno wytyczyć jakieś zdroworozsądkowe granice jeśli chodzi o miejsca handlu i adres siedziby firmy, czyli gdzie trafiają podatki.

Ma tutaj powstać galeria większa od waszej?

-Mówi się na ten temat od czasu do czasu, ale konkretu nie ma. A moim zdaniem „galeria” to ogólnopolska choroba polityków, którzy nie szanują naszej polskiej marki.

Jacek Dagil poświęcił mi czas. Jest absolwentem studiów MBA, mgr. Od 20 lat na stanowisku Prezesa Powszechnej Spółdzielni Spożywców Społem. Ta mini galeria należy do Społem.

Wracam się pożegnać z panią od firanek. Otoczona wianuszkiem koleżanek czyta na głos fragment artykułu. Przerywa.

-Dobrze, że pan tu zajrzał. Przekażę telefon komu trzeba.

-Faktycznie ten Wasz prezes zna się na biznesie. Rozumie o co chodzi. Dzięki za pokierowanie i wszystkiego dobrego.

Spaceruję dalej po mieście. Wokół sporo punktów, butików. Prosperują. Do tematu Kwidzyna niebawem powrócę. Bo coś mi nie daje jednak spokoju. Są już trzy galerie. Czy będzie czwarta?

wniosek: czas skończyć z mydleniem oczu samorządowcom i politykom. Nie muszą wiedzieć jak to działa. Ale muszą wiedzieć, że można inaczej. Ten system to nowotwór przedsiębiorczości. Nie tylko naszej, rodzimej.



Pinezki?-poradnik najemcy

Jesteśmy teraz w kawiarni w galerii Gemini Park w Bielsku-Białej. Chyba coś się sypie. Ten plakat woła o przyklejenie. Nie koniecznie pinezkami.

Ale to drobiazg. Gorzej, że w konkurencyjnej galerii Sfera sypie się szyba.

 

Zwracam uwagę, że może w końcu się posypać i pokaleczyć np. dziecko.

Powróćmy zatem do Gemini Park. To tutaj najemców i pracowników straszy się karami w wysokości 100 euro za zaparkowanie na podziemnym parkingu. Dla tych ostatnich jest przeznaczony parking zewnętrzny tak, aby nie blokować miejsc klientom, których i tak nie ma.

-Nie parkuję tam, bo porysowali mi auto. Przyjechałam rano do pracy. Ochroniarz zastawił mi drogę. Uparłam się i wjechałam na podziemny. Wieczorem znalazłam dwie pinezki w przednim i tylnym kole-opowiada Eugenia (imię do naszej wiadomości) pracująca w jednym z punktów.

Młoda kobieta zwróciła się do ochroniarzy o zdjęcia z monitoringu.

-Powiedzieli mi, że tego nagrania nie ma i nie udostępnią go. W sumie kobieta zapłaciła za wulkanizację i kupno nowej opony 250 złotych. Nam udało się ustalić, że zdjęciami z monitoringu dysponuje zarząd, a nie ochrona. – My nie możemy udostępnić zdjęć nikomu bez zgody dyrekcji-mówi nam jeden z zaprzyjaźnionych ochroniarzy.

Niefajna sytuacja. Istnieje prawdopodobieństwo, że kobieta wpadła na pinezki wcześniej, ale ma pretensje, że nie mogła się upewnić i zobaczyć filmiku. -Nie widuję już tego ochroniarza tutaj-dodaje.

Pani Eugenio sugerujemy zwrócić się zatem do dyrekcji i upewnić na 100 procent.

wniosek: przed podpisaniem umowy sugeruję dobrze zapoznać się z uwarunkowaniami i sposobem zarządzania. Od reklamy poprzez szklarza na wulkanizatorze kończąc.


Na siłę-poradnik najemcy

Cieszyn. Przepiękne miasto na Południu. Jadąc do Wiednia przekraczamy granicę w tym mieście. Zabytki, kafejki, tętniący rynek restauracjami. Turyści. Pięknie. Mieszkańcy regionu lubią to miasto i często jeżdżą na jednodniowe wycieczki. 

-Wysłałem Ci zdjęcie-mówi znany Czytelnikom bloga „PIK” (to jego pseudonim). 


 

Co ciekawe w Cieszynie ma powstać galeria handlowa. „Dyskusja była burzliwa, a głosy podzielone”-relacjonował lokalny portal ox.pl:

http://www.wiadomosci.ox.pl/wiadomosc,27082,cieszyn-galeria-powstanie.html

Niektóre uchwały przepychane są na siłę. Bez wyobraźni. Wiedzy. Powstaje pytanie. Dlaczego?

I przypomina mi się reklama z Leo Beenhakkerem. Pamiętacie?

„Leo why?” Pamiętacie odpowiedź?


wniosek: przed podpisaniem umowy proszę nie tylko przyjrzeć się lokalizacji, ale także pozwiedzać miasto. Warto.

 P.S.Dostałem dziś maila z okolic Cieszyna. 

„A jeśli ktoś zechce wynająć powierzchnię np. w Cieszynie w „galerii” pod sklep z ciuchami to niech najpierw zrobi sobie wycieczkę po „galeriach” z lat hmm 80. czy 90. Tam teraz są olbrzymie „ciucholandy”, do których przychodzi na shopping zdecydowana większość tego miasta jak i okolicznych miejscowości.

Chodzę tam czasem na ściankę wspinaczkową i widzę tych ludzi. I tu fenomen. Bo przy wyborze lokalu zawsze czlowiek się zastanawia nad dostępnością miejsca… żeby na parterze, z dużą witryną, jasne, przestronne itp. A tu takie reguły nie obowiązują. I piętro, II… nieistotne. Klient w teorii – zawsze jest”. Dziękuję za maila.Pozdrawiam.

„Dochnaising”-poradnik najemcy

Do tej galerii w Opolu trafiłem na zaproszenie-najemców.

Małżeństwo po pięćdziesiątce.

-Dobrze, że pan przyjechał. Niech Pan zobaczy jak to wygląda…

Zamawiam kawę.

„W bogatej ofercie kawiarni i restauracji znajduje się między innymi KFC oraz Grycan”-czytam na stronie internetowej. Pustostanów w ofercie nie widzę…

(Na zdjęciu: opuszczona kawiarnia zamieniona w czytelnię)

–Mamy tutaj jeszcze jeden punkt. W sierpniu zostaliśmy usunięci z galerii Karolinka w trzy dni-mówi  roztrzęsiona kobieta…

-Wie Pan co oni nam mówią? Że tylko my mamy długi, tylko my nie potrafimy sobie poradzić, że inni płacą. Nie mam już siły. Z mężem wyzbyliśmy się majątku. Jest przepisany na innych, ale czy tak to miało wyglądać? Tutaj nie ma Klientów. Najemcy się zwijają, a zarząd twierdzi, że JEST DOBRZE. Na dziś mamy pół miliona długu i żadnych perspektyw do jego spłaty… mnie już nic nie cieszy. Nie wierzę nawet w Boga.

Poznań, Lublin, Warszawa, Bielsko, Tarnów, Opole, Szczecin, Katowice, Czechowice, Chorzów-te same powtarzane jak mantra zdania.

Tak…-pomyślałem. Znowu ta sama bajka. „Tylko Pani nie płaci, inni świetnie sobie radzą”. Wyszkolone.  Kłamstwa.

Ale w sumie mnie to nie dziwi. Ten franczyzowy sklepik w Opolu  już niebawem zostanie zamknięty. Tak jak Marek Dochnal swego czasu został zamknięty. Tak. Ten sam.

-To on organizował pierwszy kongres franchaisingu w Polsce początkiem lat 90 w Krakowie –mówi mi jeden z prominentnych wówczas parlamentarzystów.

-To ten człowiek rozkręcał w Polsce franchaising-dodaje. System w systemie retail. Dochnal  z czasem poszedł w inne biznesy, ale franchaising się przyjął.

-Dwa tygodnie temu doszło do spotkania z przedstawicielem franczyzodawcy, galerii i moim. Obiecali nas nie ruszać do grudnia. Żebyśmy mogli się odbić. W ubiegłym tygodniu przyszedł komornik na wezwanie galerii. Tak się nie robi między ludźmi biznesu-dodaje mąż…

-Komornik przyszedł, spisał protokół i nic nie zabrał. Oddał mi sklep we władanie. –Musi Pan z czegoś żyć-powiedział i poszedł…

P.S. Dzwoniłem do dyrektora. Dzwoniłem do firmy komercjalizującej. Nie odbierają telefonów. Może oddzwonią.

wniosek: przed podpisaniem umowy proszę mieć świadomość, że ludzie od wynajmu, zarządy, kierownicy najmu-to świetnie wyszkoleni „eksperci”.

Panują nad emocjami mamiąc uśmiechami, zapewnieniami. Zaklinacze rzeczywistości. Ustalenia nie mają żadnej wartości. Dlatego proszę, aby wszelkie ustalenia przelewać na papier. Lub nagrywać rozmowy.

Proszę też pamiętać, kto wprowadzał systemy do Polski. Mam nadzieję, że „spadkobiercy” Marka Dochnala wcześniej czy później pójdą w ślady mistrza i świat będą oglądać przez małe okna ze „szkocką firanką”. I kratkami na oczach.

RetailTV -poradnik najemcy

Wiecie co… sukces siatkarzy tak mnie ucieszył, że naprawdę nie chce mi się dziś wyciągać kuchennych tajemnic tego systemu tym bardziej, że  ilość wątków, listów, dokumentów i zdjęć sprawia, że nie wiem w co ręce włożyć i od czego zacząć. Mam wrażenie, że wciąż jestem na początku drogi, choć tak wiele już zostało napisane i coraz więcej powiedziane.

Tym razem w trzecim odcinku Retail TV zapraszam na kanał przeliczeni na youtuba. Proszę wpisać sobie Poradnik Najemcy w wyszukiwarkę. Trzeci odcinek z lekkim opóźnieniem dziś został zamieszczony. A skoro mówimy o TV to mieliśmy przyjemność gościć ekipę Expressu Reporterów w Bielsku Białej. O emisji tego swoistego „eventu” poinformuję Państwa na blogu.

Zatem dziś raz jeszcze gratulujemy siatkarzom! „Współczujemy” Prezydentowi Europy, że został podczas meczu z USA wygwizdany, a Prezydentowi Komorowskiemu dziękujemy, że wstawił się za widzami, abyśmy mogli ten fantastyczny wieczór spędzić przed ekranami telewizyjnymi.

wniosek: zakodowaną relację można było dzięki interwencji Prezydenta odkodować. Zakodowane informacje dotyczące systemu retail i prawdy o tym biznesie też niewątpliwie do Pana Prezydenta mogą dotrzeć. I wierzę w to, że jeśli wstawił się za meczem siatkarzy to wstawi się i za tym, aby ten swoisty mecz z galeriami nie miał tylko jednego faworyta.