Kup galerię-poradnik najemcy

Taka okazja, to jeszcze rzadkość, a jednocześnie przestroga. Podążając śladami retailu w Polsce trafiliśmy do Włocławka. A tam co? Galeria na sprzedaż…

milenium_wloclawek_01

„Galeria Milenium” już z daleka wygląda na upadłą. Kiedyś w środku tętniło życie.

milenium_wloclawek_02

Właścicielem jest warszawski deweloper.

milenium_wloclawek_03

W środku pobojowisko. Zaciekawieni sprawdziliśmy ile trzeba kasy, aby stać się posiadaczem było nie było prawdziwej galerii? W firmie, która ma w ofercie ów przybytek dowiedzieliśmy się, że niestety właściciel obiektu nie określił ceny minimalnej.

– Zdecyduje konkurs ofert – oznajmił nam nasz rozmówca.

Nie ma więc progu, od którego można licytować. Mamy więc własną ofertę, w imieniu właściciela (chcąc mu oczywiście pomóc pozbyć się niechcianej galerii).

milenium_wloclawek_04

 

milenium_wloclawek_05

Zatem dajemy stówkę!

 

milenium_wloclawek_06

Kto da więcej? Może w budynek zainwestuje gmina Włocławek? To idealne miejsce na mieszkania socjalne. A może przenieść tam urząd?

Galerie w Polsce już się zamykają i upadać będą. Dla zainteresowanych kupnem lub wynajmem galerii podajemy numer telefonu, gdzie dowiedzą się więcej o szczegółach: 22 544 8000

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej czy centrum handlowym pamiętaj, że to nie ma perspektyw. Szukaj mimo wszystko przy ulicach, w miejscach często odwiedzanych przez ludzi. Prawdą jest, że galerie były modne i potrzebne wówczas, kiedy było ich mniej. Małe galerie w małych i średnich miastach nie są dla przedsiębiorców szansą na rozwój i zarabianie.

Nie tylko krew ich zalewa-poradnik najemcy

Galeria handlowa Rondo w Bydgoszczy stała się miejscem do rozgrywek kajak-polo.

Źródło: http://www.canoepolo.pl

Gra  polega na tym, że kajakarze w kapokach i kaskach wrzucają przy pomocy rąk i wioseł gumową piłkę do bramek zawieszonych nad wodą. Wygrywa ten kto więcej ich wrzuci. Okazuje się, że w bydgoskiej galerii Rondo są do tego doskonałe warunki. Zwłaszcza kiedy leje.

Te zdjęcia obrazują jakie możliwości stają przed najemcami i Klientami. Nie tylko mogą zagrać w tę mało znaną grę.

Ale przeobrażają się w surferów.

0029

Źródło: http://www.pomorska.pl
Fot: Pani Alicja

Galeria kilka dni temu popłynęła w dosłownym tego słowa znaczeniu i może być też miejscem uprawiania canyoningu w ekstremalnej retailowej formule.

0074

Źródło: http://www.pomorska.pl
Fot: Pan Dariusz Bloch

Na parkingu kajakowy slalom.

0112

Źródło: http://www.pomorska.pl
Fot: Pan Dariusz Bloch

Albo 50 metrów stylem rozpaczliwym.

0056

Źródło: http://www.pomorska.pl
Fot: Pan Dariusz Bloch

Dziś już sytuacja wróciła do normy.

 D0011

 Ale worki zostały, bo nie tylko podczas intensywnych opadów zalewa najemców.

D002

W galerii wszystko na pozór nowoczesne i profesjonalne. Pisuary, suszarki i woda działają na fotokomórki.

D003

Tymczasem partacko zbudowany budynek w miejscu, które się do tego nie nadaje doprowadza do zniszczeń.

-Po zalaniu wybija kafelki. Zalewa nas z każdej strony od strony wejścia, z boku i wzdłuż -mówi kierowniczka sklepu z butami.

D004

Bo właśnie od tej strony nas zalewa-dodaje.

D005

To prowadzi do zniszczeń.

D006

Zalanie galerii handlowej Rondo oczami Klienta

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=vwm0zV0LXtk

Zalanie parkingu podziemnego CH Sarni Stok w Bielsku-Białej 17.09.2009

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=TzZo034yA0E

Zalanie CH Sfera w Bielsku-Białej 07.09.2007

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=X1HXbOjkEQ0

Rwący potok rzeki sąsiadujący z CH Sfera w Bielsku-Białej 17.05.2010

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=7WfhRk_Z1fQ

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wyrób sobie kartę pływacką, zaopatrz się w  płetwy i wiosła.

Od krezusa-do bankruta-poradnik najemcy

Bankrutem zostać może każdy, wiadomo. Wystarczy, że się… przeliczy. Blog od początku opisuje losy „normalnych” ludzi, którzy ryzykując często rodzinne majątki dali się zbajerować specjalistom od galeryjnych połowów. Ale są też bankruci grube ryby – dzisiaj o jednym z takich właśnie, swego czasu potentatem na rynku stołecznych nieruchomości – warszawskiej firmie developerskiej Edbud.

Firmę stworzyło w 1992 roku dwóch wspólników, dwóch Edwardów. Jeden z nich,M. zmarł w 2009 roku, kiedy wiadomo już było, że czasy świetności minęły, a zamiast nich pojawiły wielkie problemy. Ale zanim do nich doszło firma zdążyła wybudować kilkadziesiąt domów mieszkalnych, uczestniczyła w niezliczonych akcjach promocyjnych, była sponsorem filmu „Lawstorant” z Michałem Wiśniewskim w roli głównej – jak podaje Wikipedia, sponsorowała także klub Polonia Warszawa. Było więc dobrze. Może za dobrze. Tak dobrze, że w 2008 roku Edbud miał już 350 mln zł przychodów. A trzy lata później już 50 mln zł długów… I zaczęło się.

Dzisiaj firma jest bankrutem postawionym w stan likwidacji. Dłużnikom zalega ponad 110 mln zł, w tym ZUS-owi, podwykonawcom, i oczywiście pracownikom. Syndyk sprzedaje ich majątek, ale otwarcie mówi, że pieniądze z wyprzedaży nie wystarczą na pokrycie wszystkich długów, które powstały również z tego powodu, że w ferworze pewnie samozachwytu nad własną przedsiębiorczością Edbud budował domy na działkach, których nie był właścicielem i na gruntach, na których budować nie było wolno. Wolno było za to brać pieniądze od przyszłych właścicieli mieszkań…

Pozostały przy życiu wspólnik firmy, Edward G. bronił się przed ogłoszeniem upadłości likwidacyjnej. Chciał, aby sąd zezwolił na upadłość z możliwością zawarcia układów z wierzycielami. Sądy dwóch instancji uznały jednak, że lepiej będzie, kiedy Edbud postawiony będzie w stan likwidacji – m.in. dlatego, że zarząd Edbudu nie zgłosił w odpowiednim momencie wniosku o upadłość, choć powinien – fiskusowi zalegał od 2008 r., pracownikom od połowy 2009 r., a problemy z wypłacalnością, zdaniem sądu, miał od 2003 r… Ale cóż… bankrutem łatwo się nie zostaje. Trzeba mieć odwagę.

Obserwator

Budynek który widzicie wybudował Edbud. Na dole centrum handlowe, sklep spożywczy Mokpol i lokatorzy. Syndyk szuka kupca na garaż za jedyne 20 tysięcy. Najemca szuka kolejnego najemcy. Patent w budynku jest taki jak w galeriach handlowych. Ciasne garaże, limitowane komórki lokatorskie. „Real estate bajlding” jak Modern Talking.

201507113803

201507113804

Drzwi w mieszkaniach-przemysłowe, bo tańsze. Łatwo do nich dorobić klucze-wiedzą o tym Ci, którzy naprawiają zamki i złodzieje, którzy bez problemu taki klucz potrafią dorobić. Kiedy czytam pełne peanów teksty o kolejnych inwestycjach deweloperskich to przypomina mi się rok 2006.

201507113805

Napisałem tekst do gazety zatytułowany „Poroniłam”. Kobieta była w ciąży. Kiedy jadła zupę, kawałek sufitu spadł jej na głowę. Kobieta trafiła do szpitala i poroniła. Towarzystwo Budownictwo Społecznego pozwało mnie o ten tytuł do sądu. Sprawa trwała rok. TBS przegrał tę sprawę-chcieli zawrzeć „ugodę”. Budynki były zagrzybione, popękane, oblodzone od środka. Nie chcieli obniżyć czynszów. Walczyli o dobre imię i odszkodowanie. Nic nie dostali.

Rynek wtórny przeżywa renesans. Dziś Bareja, który spoczywa na warszawskim cmentarzu na Sadybie miałby nie jeden ubaw i serial. Np. na „prestiżowym” Wilanowie. Wystarczy podjechać tam autem, porozmawiać z ludźmi i zobaczyć jak te osiedla zostały zrobione. Alternatywy 4-to była górna półka.

201507113806

Na razie zapowiadana  „klasyczna” galeria handlowa tam nie powstanie. Mają być zbudowane czasowe place zabaw dla dzieci, jakieś boiska. Z zapowiedzi wynika, że to czasowe przesunięcie. Rynek jest wydrenowany. Nawet jak na Wilanów, budowa kolejnej galerii handlowej to-poroniony pomysł.

Tymczasem jak na razie trwa komercjalizacja małej ni to galerii ni to pasażu. 60 procent wynajętych na razie lokali wskazuje, że chętni drzwiami i oknami się nie pchają, a inwestycja ma być zakończona jeszcze w tym roku. Szkoda, że podczas tych inwestycji giną ludzie. W kwietniu zawalił się mur. Przygniotło ludzi. Jeden z nich zmarł. Co było przyczyną wypadku –tego media nie podały.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pozbądź się mieszkania, domu, majątku i złudzeń.

Świat pełen bzdur-poradnik najemcy

Rybnik. Kluczem do tego, aby nie popaść w kłopoty jest ustalenie jakie obroty robił poprzednik. Jednemu z Czytelników udało się dojść do tego. Napisał o tym na fejsie.

„Heh. A nam się wydawało że to byłby dobry biznes. Chcieliśmy kawiarnię w Rybniku w Plazie. Na szczęście dowiedzieliśmy się jakie obroty robiła poprzednia firma i zrezygnowaliśmy. Z danych wynikało że marża pokrywałaby dopiero koszt najmu (z dodatkami)”.

-Dziwię się, że wchodzą kolejni do gh. Nie pytają. Trzeba to robić. Ja akurat zarabiam i nie dokładam, ale wokół mnie ciągła rotacja. Ciągłe zmiany- pisze kolejny nowy znajomy.

W rybnickim focus mall vel plaza -jeśli chcesz cokolwiek robić-to najpierw przeanalizuj płachty zasłaniające pustostany.

101

Zorganizowane gangi retailowe podsuwają umowy, które z mocy polskiego prawa są nie ważne. Jeśli podpisujesz się pod pojęciem „tajemnicy handlowej” to podpisujesz się pod czymś co z mocy polskiego prawa jest nie ważne. Bo pojęcie :tajemnicy handlowej nie istnieje. Kwestia interpretacji prawników to dywagacje.

102

 

103

Termin prawniczy został wprowadzony 16 kwietnia 1993 roku i dotyczy tajemnicy przedsiębiorstwa. Zgodnie z przepisem z art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurecji, przez tajmnicę przedsiębiorstwa` rozumie się nieujawnione do wiadomości publicznej informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, co do których przedsiebiorca podjął niezbędne działalnia w celu zachowania ich poufności.

104

 

105

 

106

 

107

 

108

Tyle. Kropka. Dlatego do tej pory żadna retailowa kancelaria prawna nie wytoczyła procesu za ujawnianie dokumentów  i pisanie o czynszach. Dlatego też zachęcam do wysyłania kwitów, papierów, absurdów.

Podpisaliście umowy-nie ważne. Bo jeśli coś nie istnieje to trudno żeby było, a jeśli ktoś komuś wmawia, że to jest -to wg dowolnej interpretacji. Paragraf dotyczący tajemnicy w przypadku budki pod dachem jest sam w sobie śmieszny i z perspektywy czasu dopiero widać o co chodzi. O wodę w mózgu i w ustach. Aby nikt nie popuścił. Żeby pijar się zgadzał.

O zastraszanie, niezgodne  z prawem i ustawą. Dlatego siedzą cichutko. Na tej podstawie umowa nie jest ważna i jeśli prawnik twierdzi, z jest inaczej to tylko dlatego, że nie chce się pomyśleć, albo interpretuje jak mu wygodnie. Tyle w kwestii tajemnicy handlowej w przypadku boksu czy kiosku pod dachem.

Trzymając się litery prawa można żonglować słowami, które merytorycznej wartości-nie mają. Skoro „pacta non serwanda” jak bełkoczą niektórzy, to sugeruję pałowanie się tzw. prawników.  Ab alio exspectes, alteri quod feceris. Albo coś jest albo nie ma. To tak jak z pikami. Niby ludzie, a nie ludzie. Niby są, tylko nikt ich nie widział. 

„Kary umowne”  też nie są ważne. Niezgodne z polskim prawem. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej zapoznaj się z kodeksem cywilnym, handlowym i karnym, bo po jej podpisaniu możesz już nie  mieć na to czasu i pieniędzy.

 

 

Polak potrafi-poradnik najemcy

Jestem w trasie. Zatrzymuję samochód. Młody człowiek. Zmęczony i jakiś nieobecny. 

-Aklimatyzuję się. Wróciłem z Nepalu. Udar mnie zatrzymał. Wycieńczenie. Przeliczyłem się. Ja po galeriach handlowych nie chodzę. Wolę góry. Przyrodę. Wyzwania. Nie mam tutaj na razie pracy, ale poszukam. Na kolejną wyprawę. I znowu wyjadę.

W galeriach to jedynie buty profesjonalne kupuję. W Nepalu ich nie ma. Tam budynki z błota i kamieni stoją. Gdyby były galerie to padłyby, jak domki z kart.

003

-Odstresowuje taka wędrówka?

-Pozwala się zastanowić nad życiem. To jest wyzwanie. Zbierałem kasę na polakpotrafi. Ludzie się zrzucili na ten wyjazd. Niestety nie dałem rady. Projekt Himalaje miał na celu przejście 3500km przez dwa najwyższe pasma górskie świata. Niestety z powodu niebezpieczeństwa dla życia, musiałem przerwać po ponad 2500km. Cała podróż trwała równo trzy miesiące.

 

001

W tym czasie w Nepalu przytrafiły się oficjalnie trzy katastrofy.

 

0021

Gdy wsiadałem do samolotu do Katmandu zostaliśmy poinformowani o wypadku samolotu na owym i jedynym międzynarodowym lotnisku w Nepalu nieco ponad miesiąc później zaczęła się czarna seria dla Nepalu.

 

004

Trzęsienie ziemi jakie nie wystąpiło od dawna na świecie wystąpiło 150km od Kathmandu przez co łącznie zginęło przez kolejny miesiąc ponad 8000 osób w lawinach oraz kolejnych trzęsieniach. Na koniec mojej podróży nad Nepal nadchodziła fala upałów.

005

Kilometry pokonywałem cały czas z tą samą prędkością a dzienny dystans oscylował w okolicy 31 km. Ludność Nepalu jest nie zależnie czy podczas katastrof czy nie, zawsze pomocna, życzliwa. Nawet z dala od szlaków pomagają obcemu, białemu. Nie chcą za to pieniędzy. Biali natomiast wyciągają ręce po kasę.

Genialne widoki jakie co rusz ukazują się w Himalajach rekompensują wszystko. 

Podróżując po Azji należy pamiętać na każdym kroku o higienie rąk i o antybiotykach na wypadek zatrucia pokarmowego, bo gdy złapiecie jakiegoś pasożyta to będą najgorsze chwile w życiu….

Podróżnik dotarł do celu. Daję mu na pamiątkę książkę. Może kiedyś przeczyta. Seweryn Falkowski (l.27) ze Strzyżyna k.Słupska promuje polską markę.

http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130610/MAGAZYN/130609645

Tymczasem miłe zaskoczenie, kiedy czytam na wejściu do Rossmana w Radomsku, że ten organizuje akcję charytatywną dla ofiar w Nepalu. To dobry wymiar retailu w tym przypadku. Bywa, że galerie handlowe organizują różne akcje charytatywne na rzecz biednych i ubogich. I to jest fajne. I to należy popierać. Nawet jeśli jest to na pokaz. Dla PR. Nieistotne. Ważne, że jest. Często wracam myślami do Katowic, gdzie ochroniarze pomagają bezdomnym.To takie fajne i rzadkie. 

wniosek: jak w trakcie wędrówki w azjatyckie góry należy myć ręce, tak przed wejściem w retail należy pamiętać o tym, że dla wielu skończyło się to trzęsieniem ziemi. Udarem. Brudne ręce nawet po wyjściu i zejściu-wyciągają ręce po kasę. Taki pasożyt.

 

Biznes po niemiecku-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„Witaj,

Jestem wiernym fanem Twojego bloga  i profilu na fb i popieram to co robisz. Na wstępie celem przedstawienia się powiem, że  natrafiłem na twoją stronę  po tym jak szukałem pomocy, gdy po 2 latach galeria handlowa rozwiązała ze mną umowę.

Historia była prosta, do galerii wszedłem zaraz po otwarciu i miałem box z umową bezterminową. Po 2 latach ciężkiej pracy, po tym jak wyrobiliśmy sobie markę i klientów umowa została rozwiązana z powodu wynajęcia mojego miejsca innemu najemcy prowadzącemu taką samą działalność.

Dwa lata pracowaliśmy i wszedł po nas ktoś inny, zrobił taką samą wyspę i taki sam towar i cieszy się, bo wszystko ma gotowe. Tylko nam było niewesoło, bo dużo w to zainwestowaliśmy i czasu i pieniędzy. Ale nieważne. Chcę pokazać tu tylko jedną rzecz. Byłem niedawno na zakupach w Berlinie.

0015

Przygotowując się do wyjazdu nauczony tym, że zakupy można zrobić w pl tylko w galeriach zacząłem szukać w internecie i planować i co?

0028

Okazuje się, że w centrum Berlina są dwie  galerie i nie są duże, a wszystkie fajne sklepy są na ulicy. Pięknie to wygląda i fajnie działa. Przedsiębiorców stać na czynsz, bo łatwiej dogadać się z właścicielem kamienicy niż z dyrekcją galerii.

0034

Czynsze idą do właścicieli kamienic a nie do wielkich firm,  co sprawia że ludzie Ci zostawią później te pieniądze na mieście i wszystko się kręci.

A u nas?

Warszawa nie ma takiej ulicy gdzie jest dużo sklepów, centrum miasta to tylko złote tarasy i arkadia, ulica niestety została zabita przez duże galerie i naszych polityków, bo przecież ktoś musiał na to wyrazić zgodę.

0044

Weźmy też no takie kupieckie domy towarowe w centrum Warszawy, gdzie setki przedsiębiorców miało się bardzo dobrze aż do czasu gdy Hanna Gronkiewcz Waltz spacyfikowała ich i rozebrała hale po pretekstem budowy muzeum. Muzeum do dziś nie ma, ale hale zburzone za to mamy Złote Tarasy dla których hale były dużą konkurencją.

0055

Uważam że winę za obecną sytuację ponoszą politycy, którzy zgadzają się na budowę galerii w centrach miast, Berlin jest przykładem, że gdzie nie ma galerii tam żyje ulica.

0065

Zastanawia mnie tylko czym się Ci ludzie kierują zgadzając się na to. Bo jak dla mnie to zdrada i zasługuje na najwyższy wymiar kary.

0073

Mam nadzieje że mój @ chociaż w części zostanie umieszczony na Twoim blogu. Oczywiście bez nazwiska poproszę.”

0083

Dzięki za list i zdjęcia. Dziś bez komentarza z mojej strony, bo w Berlinie nie byłem. Podobno stawki tam proponowane są niższe niż w Polsce. Dostałem tabele, ale nie przetłumaczone-tabele stawek czynszu i opłat.

Dostałem też zdjęcia  z Nepalu i podobno mają przyjść z Węgier. Pokażcie jak to wygląda na świecie. Może do kogoś to przemówi?

Europa przy Pszczyńskiej w Gliwicach-poradnik najemcy

Barack Obama wyszedł na spacer, po raz pierwszy od wielu lat. I jest mu trudno, bo jest rozpoznawalny, w Kalifornii szaleją pożary, w amerykańskich księgarniach hitem są kolorowanki dla dorosłych. Można kupić specjalne wydania dla dorosłych, są zwierzątka, krajobrazy albo nic nie znaczące wzory. Kolorowanki dostały 8 „gwiazdek” jako najlepiej sprzedające się książki. Nie wykluczone, że ten koncept niebawem trafi do Polski w formie franczyzy i genialnego sposobu na „zarabianie pieniędzy”.

To skrót dzisiejszych faktów po Faktach. Czyli serwis „informacyjny” dla Polaków w Polsce.

Owszem, było też o prezydencie Dudzie który, a jakże-modlił się w Rychwałdzie, o Kopaczowej, której przekaz był zagmatwany, że w sumie tylko ona sama wie o czym mówiła. Było też o Palikocie i Millerze-panowie znów biorą się za łby, ale ogłosili, że są tym samym i o Petru, który zapowiedział w Polsce „drugie Niemcy”. To znaczy, że w Polsce będzie tak dobrze jak w Niemczech. Tymczasem o problemach realnych echo. „Wakacyjne ogórki”. 

Dlatego postanowiłem odwiedzić trochę Europy w Gliwicach. I faktycznie-choć miałem taką nadzieję-z Europą nie wiele ma wspólnego ten budynek galerii handlowej. Nazwa nowoczesna, na miarę naszych czasów. Wielki świat. Nareszcie ciemnogród doczekał się kaganka nowoczesności. Tymczasem już sam dojazd zniechęca. Nowoczesne rozwiązania komunikacyjne nijak mają się z informacją jak tam płynnie dojechać. Miejscowi nie mają problemu, ale klienci-jak najbardziej, bo oznakowanie jest nieczytelne.

Nagle wpadasz na autostradę- w przeciwnym kierunku.

0014

Na oznakowanie dróg krajowych czy autostrad najemca nie ma wpływu co oczywiste. Dlatego nie warto podpisywać umowy przed jej powstaniem. Na nic nie masz wpływu a płacisz za wszystko. Nikt na temat źle wykonanych znaków nie będzie z Tobą rozmawiał, bo to nie jest problem GDDKiA, ale inwestora, a nie najemcy.

O wszelkie mapy, plany i dokumenty zapytaj  przed podpisaniem umowy, a najlepiej poczekaj i zobaczysz jak to wygląda. Lokale nie uciekną, a to że jest po 5-6 chętnych na jedno miejsce to świadomy  wymysł. Nie masz wpływu na oznakowanie, co z kolei ma wpływ na obroty.

0027

Róż praktycznie daje po oczach z każdego kąta.

0033

Pustostany pozakrywane przez odzież z sąsiednich sklepów. Wolna przestrzeń wykorzystana dla tych, którzy jeszcze zostali.

0043

To znany już sposób. Z jednej strony to lepiej wygląda niż wyklejenia, a z drugiej galeria „pomaga” najemcom.

0054

Około południa sugeruję zakupy. Cisza. Spokój.

0064

 

0072

Na nic nie masz wpływu, a płacisz za wszystko. Płacisz pensje tzw. specom od zarządzania. Jedzą i piją za Twoje pieniądze. Na wakacje jadą za twoje pieniądze. To takie współczesne Chamburgery.

To jest też tak, jakbyś kupował brylantowego kota w worku. I nie dotyczy to tylko tych, którzy potencjalnie mogą sobie założyć sznur na szyję, ale klienta galerii handlowej. Ten ostatni teoretycznie jest najważniejszy.

To jednak złudzenie. Bywa i coraz częściej tak się zdarza, że klient kupuje cos w galerii handlowej po czym po firmie, marce, nie ma śladu. Nie ma gdzie i komu złożyć reklamacji (Bata, Centro, Vobis, Ravel itd. itp. etc.).

0082

W tej galerii kartka odsyła do punktu info. Panie z punktu rzekomo informacyjnego mają mieć informacje co dalej z okularami, oprawkami.

Nie mają, ani numeru telefonu, ani go nie przekazują. Poprosiłem, aby go dały. Miały zadzwonić z numerem-nie zadzwoniły. To jest antykonsumenckie miejsce. Klient się nie liczy. Ważne, żeby najemca spłacił dług. Reszta jest bez znaczenia. Wciskamy pierdoły na maksa. Ile wlezie.

Najnowsze pozamykane sklepy to: obuwie galanteria „Lara”, restauracja Angkor Wat i sklep z odzieżą „Nuna Lie”. Nowe pustostany –do wynajęcia. Co ciekawe można w galerii kupić samochód. Tu autosalon ma swój punkt.

0092

 

0102

 

0111

Nigdzie informacji ile padło tam firm i w jakiej wysokości były czynsze plus opłaty wspólne. Nie wiadomo jaki los spotkał tych od „Smacznego” i pozostałych. Nie wykluczone, że dołączą do tych, którzy w kolejkach stoją za zupą w stołówkach społecznych Brata Alberta.

0121

wniosek: przed podpisaniem umowy w  galerii handlowej pamiętaj, że nikt nie poprowadzi Twojego biznesu lepiej od Ciebie. Na oznakowania, zarządzanie, rozbudowy, chaos i ciemnotę-nie masz wpływu. Na oszustwa-też nie miałeś. Teraz masz. 

P.S. W poniedziałek zadzwonili z „europy” z namiarem na byłego już optyka. Dodzwoniłem się. Z jakimi wyszedł długami?

O tym niebawem.

Z Bielska Białej-do Monte Carlo-poradnik najemcy

Sezon wakacyjny w pełni. Kto może, gdzieś jedzie. Morze, góry, ciepłe kraje. Jak wiadomo, w tym czasie „się nie kręci”, bo nie ma ludzi, ale już „po wakacjach ruszy”. Jak wiemy, nie ruszy. A jeśli, to drgnie. Drganie to też jakiś ruch. I takie drganie niemal konwulsyjne zauważył jeden z Czytelników w Bielsku Białej.

img_3443

Do Gemini bankrut Park (właściciel Rafał Sonik, filantrop, zwycięzca Rajdu Dakar) zjeżdżają jednak autokary nawet w wakacje. Nawet w Beskidach.

img_3444

Ważne jest to, że parking jest darmowy. Filantropijny dar „cudownego dziecka” z Krakowa z małopolski.

img_3445

Jesteśmy wdzięczni za wkład w rozwój lokalnej turystyki w ramach akcji Poznaj Beskidy. Ten manifest uznania zapoczątkował Jurek Owsiak który stwierdził na falach eteru Polskiego Radia, że pan Rafał „urodził się biznesmenem”- nie człowiekiem. Zatem mamy do czynienia z nadczłowiekiem. „Old manem”.

A w ramach festiwalu retailstock vel wódstokcs będzie okazja posłuchać filantropijnych mądrości i manifestu lidera Platformy Obywatelskiej na kraj. Słyszałem, że były prezydent popadł w depresję i że… sondaże poparcia poszły dla niego w górę-w sensie, że więcej ludzi dziś ocenia go dobrze niż jeszcze parę tygodni temu.

Odpowiadając na pytania zainteresowanych: przesyłka w postaci darujhovno.cz do panów dotarła. Bez informacji zwrotnej czy podziękowań. Jeśli pani Kopacz nadal będzie opowiadała bzdety o galeriach handlowych, czynszach, centrach handlowych czy Biedrach to też na taki prezent zasłuży. Na zakończenie swojej żałosnej kadencji i tragikomicznej akcji w pociągach, czy tramwajach. Ta dama wzbudza mediowstręt. Nie da się tego oglądać, czytać i słuchać.

Dlatego sugeruję wyjazd i jednak wypoczynek. W tym miejscu serdecznie pozdrawiam czytelników z Chorwacji (widać to w statystykach) życząc wspaniałych wakacji.

11

Gdybyście zajrzeli do Splitu to tam też retail się posadowił. To jedno z najpiękniejszych, starych miast doczekało się takiej retailowej nowotworowej galerii handlowej. Takie nove hovno w starym mieście.

21

Miejscowi architekci odmówili zaprojektowania tego budynku. Ich zdaniem w Splicie budowanie galerii było absurdem.

3

Znaleźli się jednak  architekci z Zagrzebia, którzy przygotowali projekt.

4

Co ciekawe ta galeria nie jest konkurencją dla nikogo, bo jest pusta. Zero klientów. Pieniążki zostały zalegalizowane.

5

W Chorwacji rosną galerie jak grzyby po deszczu. Zanim ta weszła do UE już galerie tam rosły. Na tym samym retailowym patencie. Podobne kloce, podobne projekty, ten sam marketing, te same hasła. W minionym roku otwarto dużą Ikeę „u Splitu”. Sieci się tam pchają, choć miejsca zdecydowanie mniej.

6

I rozjadą Chorwatów tak jak retail Polaków na patencie „standardowych umów”. Co ciekawe przekazy medialne w Chorwacji są następujące: w Polsce społeczeństwo jest zadowolone z prywatyzacji majątku, nikt nie narzeka i po wejściu do UE jest w Polsce dobrobyt.

Teksty mają na celu przekonanie Chorwatów do tego, żeby pójść w ślady Polski, że jest fajnie, jest super. Chorwaci widząc jak wielu Polaków wybiera tam urlop, faktycznie mają wrażenie, że bogaty zachód przyjechał na jeszcze nie bogate Bałkany. Zatem skoro tak jest w Europie to i u nas będzie dobrze, a nawet lepiej.

W Chorwacji polecam Konzumy. To taki odpowiednik Społem. Niech kasa zostanie w Chorwacji i pomoże „pobratymcom”.

7

Zainteresowanym zgłębieniem tematu relacji polsko-chorwackich polecam wpisać w google „biała Chorwacja” albo „biała Chorwacja małopolska”. O związkach, podobieństwach pomiędzy nami, a nimi, lub nimi, a nami. O bliźniaczych nazwach miast, o podobieństwie języka, o migracji. Ciekawy temat na wakacyjny czas.

8

I jeszcze parę zdjęć które dostałem. Z galerii w Barcelonie.

20150514_190837_resized

Byki zajęły boksy.

20150514_190844_resized

„Amerykąński” badziew po katalońsku.

20150514_191149_resized

Obładowani siatami pełnymi klapek.

20150514_191157_resized

I pustostan w Monte Carlo w księstwie Monako.

10

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej weź pod uwagę, że to konwulsje. Filmowe spektakle-nie wiele wnoszą. Klapki nie robią obrotu.

P.S. Podeślijcie w wolnej chwili zdjęcia z wakacji, spostrzeżenia. Włączycie się w ten sposób w ten kanał informacyjny, po to, by po wakacjach ktoś w ten kanał nie wdepnął.

P.S. La Sagradę Familię (Barcelona) rocznie odwiedza 3 miliony ludzi, a gh gemini jasna park w Tarnowie 7 milionów. W 2012 roku Chorwację odwiedziło 12 milionów turystów. Czujecie to flamenco po tarnowsku w wersji sonique story koncept now?

Magda Gessler dała ciała-poradnik najemcy

Magda Gessler przyjęła zaproszenie do „iwętu” w dworcogalerii katowickiej.

Gwiazda jednak mimo szumnych zapowiedzi nie wiele poświęciła czasu na ratowanie tego projektu. Pani Magda-guru od garnków- nie zaszczyciła widzów swoimi daniami. Rozdawała autografy i uświetniła „iwęt” możliwością zrobienia sobie z nią pamiątkowego zdjęcia.

20150628a

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,18073123,Magda_Gessler_zlekcewazyla_uczestnikow_katowickiego.html

Tymczasem zauważyłem co schodzi bez problemu i dlaczego ustawiają się nawet kolejki.

Z lotu ptaka trudno oprzeć się wrażeniu, że tam na dole dzieje się coś ważnego, albo ktoś wpadł na genialny „koncept”.

20150628b

Na dole lepiej widać.

20150628c

-Zapraszamy, zapraszamy! Mamy tutaj czekoladę!

20150628d

-Za darmo proszę państwa! Za darmo czekolada!!! Zapraszamy!

To jest ten koncept. Nagle pada z głośników komunikat-jak na dworcogalerię przystało, że niestety to już ostatnie kubki i się-nie załapałem.

20150630a

Nie wiadomo kiedy znów będzie okazja na darmową czekoladę, ale wiadomo za to, że w dworcogalerii w Krakowie kolejne novum. Kibelek teoretycznie bezpłatny, ale przy tej miseczce na datki stoi w uniformie pani z firmy sprzątającej i choć wygląda to żenująco to po wyjściu z kibelka pani głośno za każdym razem głośno dziękuje-tak, aby datek do miseczki wpadł.

-Dzięęękuję! Dziękujęęęęę! -zamyśleni ludzie nagle się otrząsają i sięgają po monety. Jak na dworcogalerię przystało, ale bez głośników.

Żeby nikt nie przeoczył.

20150630b

Trudno też nie zauważyć, że dworcogaleria przyjęła nową twarz.

20150630c

I jeszcze jedna nowość. Kilkanaście dni temu zadebiutował lombard. Można zastawiać -nie tylko precjoza.

Warto też wiedzieć, że poczekalni z prawdziwego zdarzenia i w Katowicach i Krakowie-nie ma. Takiej jak przystało na przeznaczenie. Co robią pasażerowie? Objuczeni walizami, torbami czekając na pociąg szukają miejsc w kawiarniach.

20150630d1

Grycanowi to nie podnosi obrotu. Kawa-prawie dycha. Sok-17 złotych. Miła obsługa w Grycanie nie wyprasza podróżnych. To miłe, bo Starbucks Coffe w Warszawie wyprasza bezdomnych.

http://natemat.pl/142441,starbucks-wyprasza-tych-ktorzy-wygladaja-biednie-prof-monika-platek-to-dyskryminacja

20150630e

Amerykańska franczyzowa sieć uczy Polaków jak traktować ludzi. Grycan wie, na czym polega szacunek. W końcu to polska marka, a nie jakiś tam szit.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że kolejki są wówczas, gdy rozdajesz cokolwiek za darmo. Po jej podpisaniu w Krakowie-masz lombard pod ręką. W Grycanie możesz poczekać na pociąg. Nie wyrzucą Cię. Podczas iwętu- gwiazdy nie koniecznie nimi są.

„B” jak bilard-poradnik najemcy

Obserwator przysłał tekst. W ramach wstępu parę zdań.

Wielu znam ludzi, którzy coś budowali. Dom, siedzibę firmy, hotel. Normy są bardzo wyśrubowane, a procedury trudne, mnóstwo papierów, pozwoleń, odbiorów. Trwa to miesiącami, nie rzadko latami. I jeśli coś nie gra, to trzeba poprawiać. W przypadku galerii handlowych te zasady nie obowiązują.

Bywa, że procedura pozwoleń związanych z budową domu trwa  np. 1,5 roku. Tymczasem bywa, że rozbudowa budynku gh czy centrum trwa tyle samo. Tutaj wszystko dzieje się na szybko-„zgodnie z procedurami”. Nie ma budynku nie do odebrania. Nie słyszałem o takim przypadku, czy zamknięciu galerii handlowej ze względu na wady techniczne. Również nie znalazłem informacji o tym, żeby ze względów bezpieczeństwa definitywnie zamknięto centrum handlowe (przypadek PCC w Poznaniu był ekstremalny i wtedy galerię zamknięto, bo nie było innego wyjścia).

W najbardziej znanym przypadku były wojewoda śląski zakazał Gołębiewskiemu w Wiśle użytkowania hotelu, bo nie było odbioru strażaków. Gołębiewski się nie ugiął, wady poprawił i nie było sprawy. Wojewoda żądał zamknięcia obiektu.

W Kazimierzu nad Wisłą właściciel Restauracji „Kocioł smaków” zakończył inwestycję początkiem czerwca. Przyszedł inspektor i zakwestionował ustęp w który wbudowano okno na zapleczu. Zabroniono otwarcia restauracji z tego powodu. Poprawki i odbiory trwały trzy miesiące. W efekcie facet stracił cały letni sezon. 

Pewnie przykładów można mnożyć, niemniej jednak galerie handlowe to państwa w państwie. Z własną walutą, własnym kodeksem, regulaminem, własnym sanepidem, strażą pożarną, prawem karnym, cywilnym, handlowym, drogowym i skarbowym. Tymczasem święte krowy chodzą w samych centrach miast. Trafiliśmy na taką-nie gdzie indziej-jak w Poznaniu. Architekci przeszli samych siebie.

„Będąc w Poznaniu trafiłem do galerii „MM”. I z miejsca się zdziwiłem, chociaż pomny wielu galeryjnych przecież przykładów dziwić się już niczemu nie powinienem. A jednak…

Poznańska galeria szokuje zanim się do niej człowiek dostanie. Po pierwsze upchano ją na siłę w centrum miasta. W miejscu, do którego trudno dojechać i wyjechać z niego. Już sam wjazd do galerii budzi zdziwienie – piesi idący po chodniku nagle muszą się zatrzymać, aby przepuszczać wjeżdżające do niej samochody.

Nie wiem ile to ma wspólnego z bezpiecznymi zasadami ruchu drogowego, widać coś ma skoro na to pozwolono, w każdym razie prędzej, czy później w miejscu tym ktoś kogoś po prostu rozjedzie na miazgę. Oczywiście będzie to wina pieszego… W żadnym razie ludzi, którzy pozwolili na to rozwiązanie.

201506262

foto_1_wejscie_do_galerii_i_kot

Sama galeria tymczasem, jak to galeria – na dolnych poziomach ludzi jeszcze trochę jest, im wyżej zaś, tym gorzej. Zamaskowane pustostany, samotni sprzedawcy w sklepach, i mnóstwo kolorowego światła nikomu niepotrzebnego. Na przykładzie jednak tej galerii okazuje się jak szybko rotują w tego typu obiektach sklepy.

W „MM” na jednym z poziomów najpierw był Fawor – piekarnia, na jego miejscu po plajcie powstał sklep z wędlinami Mielczarek, a chwilę później już obecny sklep z winami. Nawet stali klienci zaczęli się w tym gubić. Mało tego, również sami najemcy.
– Tu było, a widać, że jest tak nadal, jak w kalejdoskopie – mówi pani Agnieszka, która jeszcze do niedawna prowadziła mały zakład usługowy na terenie wspomnianej galerii (przygodę w niej zakończyła rzecz jasna z długiem, a jakże…).

foto_2_czarkw

Kolorowy zawrót głowy, można powiedzieć. Najciekawsze jest jednak to, że – jak twierdzi moja rozmówczyni – w galerii istnieje „wędrujący bilard”.

bilard1
– Umieszcza się go wszędzie tam, gdzie akurat jest pustostan – przekonuje pani Agnieszka. – Bilard był już w kilku miejscach, na kilku poziomach.

foto_3_bilard

foto_4_bistro_byo..._jest_bilard

Tak to jest, kiedy nie klient jest ważny, a kasa. Ale w retailu to nic nowego.

Obserwator

Dziękuję za tekst. Faktycznie rotujący bilard to coś nowego. Podobnie jak wysokość czynszu krawcowej 1400 złotych miesięcznie. Jeden z najemców sądzi się z M jak Miłość, albo B jak Bilard. Galeria chce 16 tysięcy. Najemca proponuje połowę. Może się dogadają.

wniosek: przed podpisaniem umowy w  galerii handlowej pamiętaj, że czynsz na poziomie 1400 złotych jest do uniesienia, przynajmniej w przypadku krawcowej. Co jak co, ale to centrum Poznania.