Gemini Jasna Park-poradnik najemcy

„Trafiłam na Pana bloga i vloga przypadkowo. Jestem w trakcie negocjacji lokalu w Gemini Park w Tarnowie.

Gemini_Jasna_Park_Tarnow

Źródło: Internet

Lokal negocjuję i ze zdecydowanym wrażeniem bycia petentem, któremu się „poszczęściło” że mnie tam chcą wpuścić.

Muszę powiedzieć ze zaproponowano mi czynsz w wysokości 65 euro/m2 (choć przez miesiące próbowano mi wciskać lokal 40m2 , gdzie miesięczny czynsz byłby na poziomie 12 000zł).

I wszystko byłoby fajne bo podobno Galeria dobra (choć w zapewnienia o 7 milionach ff nie wierzę 🙂 ) dla mojego biznesu i czy się to, że leży wokół dwóch dużych osiedli mieszkaniowych a Tarnovia podobno mocno podupada więc jestem prawie zdecydowana. Prawie bo: negocjacje z nimi żadne.

Dość dobrze czytam umowy i niejedną z galerią analizowałam i negocjowałam ale tu nic się nie daje wynegocjować. Naciskają na – relokację (wiem czym to pachnie) – 11 miesięczny okres wypowiedzenia – wsteczną waloryzację czynszu:).

Lokal od lipca i pierwsza waloryzacja w styczniu  za poprzedni rok, co mnie ubawiło. Kary umowne z 10.000 zł na 4.000 zł…. za dzień, oczywiście. Czyli przy dobrym układzie miesięczna kara może wynieść 120.000 zł netto 🙂

– zniesienie odpowiedzialności Galerii za wszystkie awarie, wady itp.,

– brak możliwości sprzedaży lub przeniesienia własności mojego przedsiębiorstwa na inną osobę lub podmiot (boją się „słupów”),

– proponowałam ustalenie zasad zaliczania czynszu jako pierwszeństwa w opłatach – zdecydowane NIE,

– nieznane koszty w Opłacie eksploatacyjnej oraz możliwość dodatkowych, bliżej nieokreślonych opłat za koszty podatków i opłat związanych z Centrum.

Szukam możliwości które mimo podpisania takiej umowy pomogłyby mi się w razie choćby upadku mojego franczyzodawcy z Galerii wycofać bez konsekwencji.

Z Pana bloga wyczytałam, że kobieta z Poznania mogła wyjść z Pestki ponieważ okazało się , ze galeria zrobiła cesję na lokale i tak naprawdę nie była stroną w sporze z Najemcą . Czy ten „myk” rzeczywiście zadziała?

Druga rzecz – pisze Pan gdzieś , żeby w razie czego zaprzestać płacić czynsz. Czy po to ,żeby Galeria sama rozwiązała umowę i żeby w ten sposób uniknąć kary umownej za wyjście (wyczytałam, że nie wolno wtedy stosować kar umownych za przedwczesne rozwiązanie umowy jeśli to Galeria jako Wynajmujący sama ją rozwiąże), i że wtedy tylko zaległy czynsz (czyli pewnie 2 czynsze) + odsetki?

Nie jestem kombinatorem. Stąpam po prostu mocno po ziemi i najzwyczajniej chcę mieć wyjście zanim będę musiała go na gwałt szukać. Zapyta Pan – dlaczego do cholery w ogóle chcę wejść do Galerii?

Nie chcę, ale w mojej branży salony firmowe przenoszą się do galerii i punkty „na ulicy” po prostu padają. I tak, franczyzodawca też naciska. Jestem w tym biznesie 9 lat i widzę co się dzieje z moimi punktami na ulicy – miałam 3, zostały 2 w tym jeden „na wylocie, bo FD otworzył mi punkt konkurencyjny w Galerii po drugiej stronie ulicy.

PS. Też Pan miał do czynienia ze Stanisławem z Gemini??? Kiedyś próbował mi wcisnąć lokal w Bielsku na 10 lat mówiąc że bez tego nie wpuszczą mnie do Tarnowa (z Pana bloga wynika że nie byłam jedyną 🙂 ). Oczywiście podziękowałam.

Co do Tarnowa – wiem ze Tarnovia chyba jest w kiepskiej sytuacji i sądziłam, że wynika to z dobrej i dominującej pozycji Gemini – stąd moje „napalenie”. Co do negocjacji – są niezmiernie uparci. Głusi na argumenty i rozmowy są na zasadzie „deal breakerów” wiec jest słabo. Nie wynegocjuję 3 miesięcznego okresu wypowiedzenia – standardowo pada odpowiedz że bank im nie pozwala :).

Dlatego szukam innych sposobów na ewentualne unieważnienie umowy i wyjście bez kary. Spółka z o. o. jest w planach ale oczywiście oni sobie życzą żeby miała duży kapitał zakładowy (wiem, wiem , można zawczasu zrobić likwidację spółki).  O ewentualnym zaprzestaniu płacenia czynszu myślałam żeby w razie „W” doprowadzić do tego żeby to Galeria rozwiązała umowę, bo wtedy nie mogą naliczyć kary umownej za przedwczesne rozwiązanie umowy (skoro sami ją rozwiązują). 

Ps. Jestem nadal w trakcie „negocjacji”… i nadal słyszę „proszę mi uwierzyć na słowo”, że Galeria nie nalicza kar umownych, że 3500 netto!!! za dzien zamknięcia lokalu z powodu wypadków losowych (na moje tłumaczenie że przecież pracownik może mieć wypadek po drodze do pracy ,śmierć w rodzinie itp.) to niewielka kwota. I że kwota pierwotna to było 10.000 więc rabat jest 65 % 🙂

Nadal nie mogę się doprosić o określenie na jakim poziomie są roczne opłaty eksploatacyjne (żeby się nie okazało, że dostanę fakturę na 30.000 zł niezależnie od płaconych kosztów comiesięcznych).

Na mój argument, że rozbudowa może stanowić problem usłyszałam: że to dla dobra najemców żeby potem było lepiej. Ja na to: ale do tego „lepiej” należy dotrwać i płacić…”

http://rafalsonik.pl/przedsiebiorca/gemini-park-tarnow/

No więc usłyszałam „a Pani tylko o pieniądzach, na biznes tylko przez pryzmat kasy patrzy”. Oczywiście punkt o relokacji nie dał się wykasować”.

To fragment korespondencji  z niedoszłym bankrutem. Umowa nie została podpisana.

Poznaj Koleje Państwowe-poradnik najemcy

Polskie Koleje Państwowe puchną z zachwytu, a pasażerowie pękają-ze śmiechu. Jeśli jednak trafisz na spory ruch to już wcale wesoło nie jest. Przykładowo w Warszawie jest 16 kas, a z nich połowa czynnych. Oszczędność na ludziach sprawia , że klient swoje odczekać musi. Podobnie jest w dworcogalerii w Katowicach i Krakowie. Kasy na dworcu kolejowym mają trzeciorzędne znaczenie choć wydawać by się mogło, że przecież o sprzedaż biletów tu chodzi.

pkp_1

 Warszawa Centralna.

pkp_2

Katowice.

Nie ma znaczenia fakt braku poczekalni. Znaczenie ma to, że Polskim Kolejom Państwowym coraz mniej wspólnego z komfortem oczekujących. Wprawdzie pasażerów przybywa, ale nie oczekujmy ucywilizowania tego co nowoczesne. Pekap od jakiegoś czasu zajmuje się komercjalizowaniem powierzchni do wynajęcia. Trend jest widoczny w kraju, a plany remontów imponujące. Problem polega na tym, że można wpaść w pułapkę bez wyjścia. Pasażerowie nie robią zakupów. Prognozy odwiedzalności nie mają związku z faktami.

Zajrzyjmy w takim razie do nowej dworcogalerii handlowej Bydgoszcz Główna, która przygotowuje się do wielkiego otwarcia.

pkp_3

pkp_4

 pkp_5

pkp_6

pkp_7

To poczekalnia wg retailu.

pkp_8

 A to na razie jedyna czynna kawiarnia. Godzina 20.30.

pkp_9

 pkp_101

pkp_11

pkp_12

Ochroniarze już krążą.

Zwracam uwagę na to, że w tym przypadku jest w sumie 8 z czego cztery „dla klienta” okienek do sprzedaży biletów. Oznacza to, że ruch nie jest powalający i pekap o tym wie, dlatego w okienka biletowe nie inwestuje. Co ciekawe Bydgoszcz to ulubione miasto pani Kulczyk, która buduje w mieście nową galerię handlową pomimo, że nie ma już miejsca na to. Wynajęci naganiacze trabią o tym, że rynek jest nienasycony i wciąż daleko nam do Europy. Pamiętajcie, że to ściema. Wokół tej nowej dworcogalerii handlowej opłakany bilbord informuje, że są jeszcze wolne powierzchnie do wynajęcia.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w Bydgoszcz Głównej pamiętaj o dworcogalerii katowickiej i nie zapomnij poznać City Center w Poznaniu.

Na zmywak-poradnik najemcy

-Nie można ograniczać polskich emerytów i rencistów w dostępie do galerii handlowych, dlatego mogą być budowane w centrach miast. Chodzi o to, żeby mieli blisko i żeby nie musieli jeździć na peryferie…

To jeden z argumentów zasłyszany na antenie radiowej „jedynki”. Przybywa lawinowo apologetów systemu retail, znawców, ludzi zorientowanych, a przede wszystkim-kompetentnych. I takie komunikaty zapodają m.in. w ramach kampanii wyborczej. Zero z mojej strony komentarza, ale wiem, że znawcy nie wiedzą o czym mówią. Na tym to polega. Mówić. Od rzeczy.

Ważne jest to, aby spróbować błysnąć. Najpierw coś chlapnąć, a potem pomyśleć. Dlatego mimo wszystko nawet jak „się gotuje” słuchając to warto słuchać, po to żeby móc przemyśleć wiedzę opartą o fakty i słowotok oparty o głosy. O te ostatnie bije się wiele opcji. I mam obawy, że w czasie kiedy trudno o wielkie chmury to i nawet mały deszcz nie kapnie.

Zatem można się spodziewać kolejnych milionów kwadratowych metrów i tysięcy „newsów” jak jest fajnie, jak super i jak nowocześnie.

http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,18819238,w-polsce-powstaje-az-642-tys-m-kw-sklepow-w-galeriach-handlowych.html

I wciskać kit. Ważne jednak jest to, że mamy przeciwwagę opartą o fakty- a nie o głosy.

Człowiek, który wiele wniósł w tego bloga-wyjechał. 30 latek, dwójka dzieci. Napisał parę zdań jak układa życie w Londynie.

„Za mną pierwszy dzień na nocnej zmianie. W sumie da się przeżyć – na nocnej zmianie pracuje jakieś 12 osób: 9 Polaków, 2 Czechów i jeden Azjata. Także polska nuta grzeje na pełną moc więc spać się nie chce i jest totalny luz byle zrobić swoją robotę na czas. No i stawka na nocce jest lepsza (7,5 funta per 1h). Dzisiaj idę ostatni dzień do roboty na Sanitary tzn. na zmywak. Menadżer powiedział że marnuje się na zmywaku i przerzucił mnie na produkcje – robota tam spokojniejsza, nie ma takiej presji czasu, ale kasa taka sama. Zobaczymy…
 A korzystając z faktu że zrobiłem w końcu porządek ze swoim telefonem to zrobiłem kilka fotek jak wyglądają okoliczne uliczki (Avenue) w Londynie. Dominuje delikatnie mówiąc „zabudowa szeregowa”. Wszystkie uliczki mieszkalne – praktycznie blisko w 100% nazywają się „coś tam coś tam” Avenue i wyglądają identycznie (bardziej główne ulice z kolei mają człon „Street” a te największe ulice mają w nazwie „Road”). Różnią się tylko furami które stoją pod chatą. Można np. spotkać pod chatą wyglądająca z zewnątrz jak ruina: najnowszego Mercedesa SLS, Lamborghini 🙂
 f11

Na tych zdjęciach akurat na chodniku jest wyjątkowo czysto, ale na ogół panuje na nich totalny syf, ze zdecydowaną przewagą puszek po piwie marki Perła 🙂 Londyn to strasznie brudne miasto ale co się dziwić jak mieszka tutaj totalna mieszanka kulturowa. Ale nigdy nie spotkałem się tutaj z jakąś islamizacją jaką widać w TV. Owszem ludzie chodzą w swoich strojach religijnych: często można spotkać kobietę w burce, czy muzułmanina w tych ich kieckach ale wygląda to zupełnie inaczej niż w TV.

f31

Ludzie tutaj są uśmiechnięci i wyluzowani. Kierowca autobusu zatrzymie się między przystankami jak się na niego kiwnie, poczeka zanim ruszy aż stara babcia sobie usiądzie jak wchodzi do busa, ludzie są bardzo pomocni i na każdym kroku słychać: proszę, dziękuje, przepraszam. Np. w barze jak ktoś przypadkiem cię trąci i rozbijesz sobie kufel z piwem to gościu przeprasza i jeszcze odkupuje ci piwo. A jak wygląda to w Polsce każdy wie: „eee… masz jakiś problem, chcesz w ryja???”

Tyle na dzisiaj. Napiszę znowu wkrótce…

Muszę koniecznie w końcu przejechać się metrem i legendarnym piętrowym autobusem bo na razie nie miałem okazji :)”

Nie ukrywam, że M. bardzo pomagał. Wrzucał zdjęcia na bloga, pisał teksty, robił też memy. Nie zamierza wracać. Po 10 latach pracy w gh niczego się nie dorobił, niczego nie osiągnął. I wyjechał. Dziękuję tą drogą za to co zrobił, a przede wszystkim, że się nie bał i sporo własnego czasu poświęcił. Wiele jego spostrzeżeń jest tutaj na blogu. Można skorzystać.

Korzystają też ci, którzy mieszkają w Polsce. Ten człowiek ze zdjęcia zaczepił mnie na stacji Orlenu.

201509174164

 

Emigrant? Uchodźca? Przedstawia się, że jest Węgrem i proponuje kupno najnowszego modelu Xperii. Za 800 złotych. Na pytanie skąd to ma nie odpowiada. Zaprzecza, że są kradzione. Twierdzi, że mieszka na stacji paliw.

M1

Sprzedaje kradziony sprzęt. Nikt mu w tym nie przeszkadza. Wolny człowiek w wolnym kraju. W którym młodzi ludzie starają się jednak zostać i nie wszyscy zamierzają wyjeżdżać.

M5

 

Ten gitarzysta to Tomek. Ugrał na studia 8 tysięcy złotych.

M21

Promenada w Mielnie to dobra lokalizacja na to żeby dorobić. I zarobić. Kawiarnie tętnią życiem.

To był dobry sezon dla wielu. Pogoda plus zagraniczne konflikty czy zamachy sprawiły, że nad polskie morze zjechało więcej ludzi niż zwykle. W Mielnie gh nie ma. Są w Koszalinie (już o nich pisałem) i w Świnoujściu gdzie nie dotarłem. Podobno „wszyscy tam zarabiają” i „ma być” budowana kolejna. Jeśli „ma być”- to zwizualizuję ją tak:

 

201509174166

 To pozostałość po „domu strachów” w Mielnie. Interes się zamknął. Potworek pozostał. Gh w Polsce to takie paczworkowe potworki. Jak na tym zdjęciu. Czyli z „wielki pijar”-mały deszcz.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w gh pamiętaj, że to prosta droga na zmywak.

P.S. Pozdrawiam przy okazji uczestników ostatnich spotkań w Mielnie i ludzi których tam poznałem oraz pod Poznaniem, gdzie mieliśmy okazję porozmawiać-jak to wygląda realnie, a nie wirtualnie.

Pralinki-poradnik najemcy

Łapanka trwa od momentu przygotowania prezentacji, wybrania firmy „komercjalizującej” poprzez kopanie dziury i budowę.

Podpisanie umowy na etapie dziury-jest błędem.

Co zrobić np. w Stalowej Woli gdzie kobieta podpisała umowę, a po ujawnieniu tutaj sfałszowanych map oraz gorącej dyskusji na portalach społecznościowych, chce-i słusznie-się wycofać?

Można taką umowę unieważnić z różnych względów. Niemniej jednak biorąc pod uwagę to, że blog jest czytany przez retailowych prawników-źle by było opisać to tutaj i teraz. Zatem proponuję kontakt mailowy. Nie upublicznię tego nie dla tego, że jest to sposób nielegalny, ale jest to sposób, który natychmiast będzie kwestionowany i podważany- a jest skuteczny. Podpisywanie czegokolwiek na etapie budowy czy rozbudowy jest błędem.

Wchodzenie do gh nie ma nic wspólnego z zarabianiem pieniędzy. Dotyczy to franczyz różnej maści.

Naganiacze ze „sprawdzonym modelem biznesowym” wiedzą co robią. Człowiek wpada w potrzask z jednej strony ze strony „dawcy”,  a z drugiej ze strony gh.

Franczyza jako taka nie jest żadnym sprawdzonym modelem biznesowym. Niewątpliwie kapitalnym sposobem na wydojenie franczyzobiorcy z kasy, majątku i złudzeń.  Powierzenie swojej przyszłości w systemie franczyzowym w zdecydowanej większości przypadków jest początkiem końca. To jest biznes w jedną stronę. Czyli dla tego, kto nagle uznał, że kopernikańskim pomysłem franczyzowym jest np. rysowanie przez dzieci nie w bloku, ale na „specjalnym” programie komputerowym, „wymyślonym” przez franczyzodawcę. Płacisz za program powiedzmy 50.000 zł po czym zostajesz z ręką w nocniku. I takich nowych- IT „franczyz” zaczyna przybywać. Warto uważnie się temu przyjrzeć.

A propos. Przestrzegam przed podpisywaniem umowy z siecią Mont Blanc. A klientów również przed zajadaniem się darmowymi pralinkami. Okazuje się, że pralinka raz wyłożona na talerzyk-nie zjedzona-wraca do następnego klienta i tak do skutku.

pralinka1

Warto też sprawdzić czy proponowane fotele w ramach wyposażenia są ze skóry czy skaju. Generalnie jeśli w ramach franczyzy ktoś ma „produkt”-niech to będą np. buty to nie kupujemy mebli…

Jaki związek mają buty z meblami? „Franczyzodawca” zarabia na meblach które są kilkaset procent droższe od zrobionych w polskim zakładzie na tym samym wzorze. Zawarta klauzula dotycząca tego, że „biorca” musi co pięć lat remontować lokal na bazie dostarczonych „wzorów” czy płytek to rozumiemy, że nie chodzi tutaj o to, aby lokal był odświeżony, ale o to aby zasilić budżet „dawcy”. Odświeżenie jest miłe dla oka, ale nie dla portfela i niejednokrotnie nie ma racjonalnego uzasadnienia, bo lokal dobrze zarządzany nie wymaga kapitalnego remontu co pięć lat.

W związku z tym, że przybywa materiałów związanych z franczyzą to zachęcam czytelników do kontaktu-może warto coś od siebie jeszcze dołożyć? Jest mocno akcentowane porzucanie pracy na etatach czy w korporacjach i zachęcanie do uruchamiania własnych firm. Jestem zdania, że jeśli masz coś do powiedzenia co może się przyczynić do obnażenia danej marki czy sieci to warto to zrobić. Tym bardziej, że na jednej z wyższych uczelni w Poznaniu franczyzodawcy prowadzą nabór studentów zarządzania nieruchomościami….a bohaterowie Dumasa będą jednymi z bohaterów publikacji dotyczącej Meduzy czyli franczyzy.(oson@vp.pl)

 

 

 

Wyjście na żywo-poradnik najemcy

Wałbrzych. W sieci znalazłem fan page czekoladziarni, która kilka dni temu pożegnała się z klientami. Właściciel i pracownicy niejako „na żywo” na facebooku opuszczali to centrum. 

odchodzimy

„Ostatniego dnia naszej działalności w Galerii Victoria, załoga ESPRESSO ma tylko jeden cel – zakończyć niedzielę z pustymi półkami! 
Na zakończenie dnia nie może zostać w Espresso ani jedna gałka lodów, ani jedna pralinka czy szklanka czekolady, ani jeden zestaw czekoladowych figur!

Nasze panie będą obniżać ceny, stosować wariackie promocje, sprzedaż wiązaną, będą czarować, negocjować i wciskać desery na siłę. Mogą wykorzystać podstęp, prowokację, szantaż. Im bliżej godz. 20-tej, tym determinacja wyższa, a dziewczyny nie lubią przegrywać! Co się będzie działo po 18-tej?! Wykorzystajcie to, przyjdźcie koniecznie i bawcie się!”

Espresso

 

„Dziękujemy klientom, którzy po latach stali się naszymi dobrymi znajomymi, a w końcu przyjaciółmi. To Wy poprzez swoje odwiedziny w naszym lokalu, konstruktywne uwagi na temat menu oraz „głosowanie” pustymi naczyniami, zostawianymi na stolikach, umacnialiście nas w przekonaniu, że to, co i jak robimy jest właściwe.

pucha1

Zawsze w naszej działalności kierowaliśmy się uczciwością. Wiemy, że jest ona podstawowym elementem wszelkich relacji międzyludzkich, których nie można budować na oszukiwaniu klientów. Świeże produkty, bezkompromisowa jakość, uczciwe ceny – w taki sposób okazywaliśmy Wam szacunek. Warto było!

Na zdjęciu – nasza załoga. To oni stoją za sukcesem ESPRESSO! Są wśród nich magistrzy, inżynierowie, studenci, zawodowi kucharze. Niektórzy – nieobecni na fotografii – pracują już w innych miejscach, niektórzy wyjechali z Wałbrzycha, a niektórzy z Polski. Wszyscy, podczas pobytu w naszym mieście, odwiedzali kawiarnię, w której zostawili cząstkę swego życia. Dziękujemy im za to!

ludzie

Podziękowania dla dyrektora Galerii Victoria.

Światło zgaszone, klucze oddane.

Jeszcze tylko dyrektor CH VICTORIA przygotował dla nas wielką niespodziankę. Ten na co dzień niesamowicie przyjazny, uśmiechnięty, spokojny, życzliwy człowiek, postanowił na koniec zrobić nam wyjątkowy prezent! Widać, też mu było żal rozstawać się z najemcą, który przez 5 lat nigdy z niczym nie zalegał i z wszelkich zobowiązań wywiązywał się sumiennie. Jaką niespodziankę przygotował dla nas dyrektor? Może kwiaty, może wspólne zdjęcie albo tort? Tak, tort byłby najlepszy! Nic z tego.
Co nas spotkało, co zaskoczyło, opiszemy innym razem….

Dziękujemy Panie Dyrektorze! Tej wzruszającej chwili nigdy nie zapomnimy! Tak, jak Pana ciepłego tembru głosu i spokojnych oczu, a jak mówi przysłowie „co z oczu, to z serca”.
________________________

Przyszłym najemcom galerii polecamy książkę Daniela Dziewita: „Przeliczeni. Tajemnice galerii handlowych” oraz lekturę bloga tegoż autora:
www.przeliczeni.blox.pl

https://www.facebook.com/espressowalbrzych?fref=ts

Przeglądam tego fejsa. Mnóstwo pary w gwizdek. Zero przyszłości. 5 lat pracy w błoto. Dobrze, że nie 10. Warto swoje doświadczenia wrzucać do sieci. Swoją drogą ciekawe jak podziękował dyrektor. Mam nadzieję, że się dowiemy. Odesłał ludzi żeby kopali w tunelach w Wałbrzychu? Wsadził do przedziałów złotego pociągu? To jest ostatnio modne.

 

 

„Ucho od śledzia”-poradnik najemcy

Czasami się czuję jak zaszczuty retailem pies tropiciel. Szarik z czterech pancernych i psa. I tak między nami mówiąc cały ten retail wali mnie centralnie. W sensie ich nietykalności. Są jak dzieci we mgle zaskoczeni projektem „przeliczeni”. Frustraci. Ludzie już nie chcą podpisywać umów.

Eksperci, specjaliści z branży, otoczka. Panie w wysokich szpileczkach, miniówkach. Panowie w kaszmirowych jedwabiach, z obcym akcentem. Oni cię nauczą, podpowiedzą, wiedzą, wicie rozumicie, ten tego ten-na tej zasadzie.

Chłopaki przestali czytać-dodam, że nazywa się to „wyparciem”. Co więcej- zabawna była dyskusja w zarządzie Echo Investment-„na samym szczycie”. Poważnie. Kopnął mnie zaszczyt. „Echo” się rozniosło i „ucho” doniosło. Stąd wiem. 

Prezesi wkurzeni zamierzali mnie pozwać za rzekomo film Przeliczeni (na youtube.com), ale litościwie-jak na razie-tego nie zrobili. Czekałem z niecierpliwością na ten moment i już miałem termin iwętu w Kielcach w galerii Echo i spotkanie autorskie z mieszkańcami Kielc.

https://www.youtube.com/watch?v=sXU9LrhZ8pk

Panowie jednak chyba stwierdzili, że pozywanie mnie nie ma sensu-i mają rację-kupa tego gnoju jeszcze bardziej by się rozlała w salonie np. bjuti. Albo w lokalu naprzeciw.

Odprysk trafiłby znów  w filantropa z Krakowa i tym razem-niestety- w jego nową miłość-nie tylko własną. Spokojnie więc czekam patrząc na to z boku i odbieram kolejne maile w ramach nie spamu, ale reklamy.

Onet w darmowej wersji skrzynki mailowej uprawia mailing i dostaję różne zaproszenia. A to np. na taki iwęt.

noc

 Albo taki.

Kablownia

 

I żałuję że jedna z kobiet z kablowni mając ciekawe kwity o lewych odbiorach technicznych czy awariach, niestety mi ich nie udostępniła. Jedynie  widziałem. Skoro zapraszają do zabawy to chętnie bym się dołączył. Niestety. Nie tym razem.

W kablowni były i są puchy. Porażka. Miasto się dowartościowało. Podniosło swoją inwestycyjną atrakcyjność. Decydent zmienił fryzurkę. Wdzianko. I strategię. A jeszcze jakiś czas temu ani to mówić nie umiało, ani się ubrać ani uczesać. Bez obrazy. Takie są fakty. Galerię jednak z radnymi-przepchnął. Pisowski politykomecenas pomaga-rujnować ludzi.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej warto wiedzieć, że wielu  ludzi ma dość galerii handlowych i nie dość pieniędzy, mailing-tego nie zmieni, przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że po jej podpisaniu zastraszają ludzi.

30 tysięcy czynszu-poradnik najemcy

Z krakowskiej galerii Kazimierz zniknął sklep „premium”.f1

Standardowo pozostały manekiny. Ujęcie z lewej strony.

f2I z prawej strony.

f3

 

„W nowym, multimarkowym salonie MADE IN G, otwartym w Galerii Kazimierz w Krakowie, znaleźć można świetne modowe kolekcje najlepszych marek premium, akcesoria na każdą okazję, a także wysokiej jakości buty.

Jeżeli dodamy do tego obsługę na najwyższym poziomie oraz wyjątkowy wystrój wnętrza salonu – otrzymamy fuzję doskonałą, gwarantującą udane zakupy. MADE IN G oferuje odzieżowe i akcesoryjne marki, które zyskały sobie uznanie na całym świecie.

Przykładem może być reklamowana przez światowej sławy top modelki takie jak: Alessandria Ambrosio, Helena Christensen oraz samą Naomi Campbell – marka Pinko, czyli moda dla kobiety dynamicznej, która chce mieć w swojej garderobie coś na każdą okazję.

Podobnie prezentuje się oferta marek Atos Lombardini i Basler. Wielbicielki mody przed duże „M” z pewnością będą zachwyceni propozycjami marki Liviana Conti i Axara. Ofertę MADE IN G w Krakowie uzupełniają akcesoryjne marki Calvin Klein, Lauren, Piquadro oraz roccobarocco, oferujące buty i dodatki najwyższej jakości”.

To tekst ze strony internetowej gh Kazimierz.

Na razie nie wiadomo czy nastąpi kolejne „wkrótce otwarcie” czy np. „wynajmij mnie”. Wiadomo jednak, że czynsz w tej budce pod dachem wynosił 30 tysięcy złotych miesięcznie. Sklep czynny był ok. roku. Z jakim długiem wyszedł najemca? 200 tysięcy?300? 250.000? Ile władował w ściany?Jest na ten temat gdzieś informacja? Nie ma. Więc od dziś jest. Mąż żonie kupił ten sklep. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że szmaty być może jeszcze idą na europejskim poziomie, exlusive idzie- w Monte Carlo, Nicei i w St. Tropez.

„Polak ubrany 2014”-poradnik najemcy

images1

„Pierwszy polski sklep Kiabi otwarto na początku tego roku w warszawskim centrum handlowym Blue City. Był to test, i chyba wypadł pozytywnie. Sieć właśnie zapowiedziała, że chce u nas mieć 20 placówek. Kolejne powstaną w stolicy (w systemie franczyzowym we współpracy z zaprzyjaźnioną Grupą Schiever), później przyjdzie czas na Gdańsk, Poznań, Wrocław, Katowice oraz Kraków. Sklepy są dość duże, mają od 1500 do 2000 m kw.

Czy Kiabi odniesie u nas sukces? Rodzina Mulliez stosuje strategię żółwia. Jest powolna, ale systematyczna. W Polsce właśnie połyka przejęte przez Auchan hipermarkety Real. Tym samym Francuzi są największą siecią hipermarketów na naszym rynku. Ich sieć marketów budowlanych Leroy Merlin jest numerem dwa w swoim segmencie. Decathlon z kolei numerem jeden na rynku marketów sportowych.

Wszystko wskazuje więc na to, że Kiabi będzie rosło tak samo: powoli. A jest na czym zarabiać. Na odzież, obuwie i bieliznę Polacy wydają rocznie średnio ponad 2200 zł – wynika z raportu „Polak ubrany 2014″ sporządzonego przez firmę badawczą GfK. Ponad połowa tej kwoty, czyli 1300 zł, to wydatki na odzież, 700 zł respondenci wydają na obuwie, a 500 zł na artykuły sportowe. Najchętniej ubrania kupujemy w centrach handlowych”. 

http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18799212,ubrania-od-francuskich-carringtonow-kiabi-wchodzi-do-polski.html#ixzz3ljxjgdtg

Klasyka. Firma badawcza przeliczyła. Na jakiej grupie? Gdzie, kiedy, kto, jaką metodologią, który Polak? Czy ten na Wyspach Brytyjskich czy Owczych? Na podobnej zasadzie badacze pieją o potencjałach rynku o wirtualnych danych wyssanych z palca-na zamówienie. Dla przeciwwagi warto wiedzieć, a nie badać ile ton używanej odzieży się sprzedaje w Polsce. Ile par butów mają dorośli i gdzie niby zostawiają te 2200 złotych rocznie, bo jak rozumiem „Polak ubrany 2014” odnosi się do rocznych zakupów jednego dorosłego Polaka. To „badanie” przypomina wyliczenie zarobków i tzw. średniej krajowej. Na papierze fajnie wygląda.

Warto wiedzieć, że tak się robi PR przed wejściem danej marki. Jeśli francuscy Carringtonowie będą płacić od obrotu to się nie dowiemy jak to jest dziś i jak będzie za rok. Wejście i łapanka franczyzobiorców odbywają się na podobnej zasadzie czyli „sukces”, wejście i wniosek, że najwięcej się kupuje w gh.

Skąd te dane? To jest „tajemnica handlowa”. Przestrzegam przed odzieżową franczyzą i przypominam Centro i szumne zapowiedzi „menegerów”. Co do francuskich marek to przestrzegam podwójnie-także w spożywce. Tej dużej. I wszelkich inspiracjach pn. „jeden za wszystkich wszyscy za jednego”.

kawalerCharlesDeBatz

U Alexandra Dumasa-to zadziałało. W literaturze.(fot.internet). Nie dajcie się w to „ubrać”.

 

Od siebie-poradnik najemcy

-Facet jest na liście 100 najbogatszych Polaków. To producent jedzenia. Ma zasądzone alimenty w wysokości 15 tysięcy złotych miesięcznie, ale nie płaci. Dług to ponad 200 tysięcy złotych. Kobieta jest zdesperowana i pytanie, czy można by to wyciągnąć na światło dzienne?

-Jaki to ma związek z blogiem i tematem gh?

-Chodzi o to, że ona nie wie co ma robić, bo on nie wykazuje dochodów jakieś machloje w papierach i można by to upublicznić, albo uruchomić media. Ona nie ma kasy na jedzenie dla dzieci, ale boi się że jak to wyjdzie to on będzie jeszcze bardziej mścił na niej i na dzieciach.

-A to jego jedzenie jest sprzedawane w centrach handlowych czy gh?

-No pewnie, to jest znane nazwisko.

-To niech prześle ta kobieta wyrok, oświadczenie że nie płaci i przyjmiemy go do grona przeliczonych w innym sensie. Jak przypuszczam tabloidy to wezmą, a wtedy jak znam życie ludzie przestaną kupować to żarcie i szybko przeleje kasę. Niech da kwit.

Mija kilka tygodni.

-Ona jednak boi się go. Nie da tych dokumentów. Boi się zemsty.

-To trudno, nic z tym się zrobić nie da.

Przytaczam ten dialog, bo przypominam, że nie jestem w zawodzie. Chyba jesteśmy zgodni, że kobiecie należą się te pieniądze jak psu kiełbasa.

Kolejny sygnał (do mnie, do bloga)  dotyczy afery w Straży Miejskiej, gdzie komendant robi co chce z podtekstem seksualnym. Po co mam o tym tutaj pisać skoro inni coś napisali, a media lokalne milczą jak zaklęte?

To, że prezydent za apartament w gh załatwił plan zagospodarowania i zniszczono zabytek, zginęło dwoje ludzi, a na planie jak w bloku rysunkowym dla malucha-można tam bazgrać do woli- za korzyści majątkowe (tak się to w żargonie nazywa)-jest „powszechnie” wiadome.

Powstaje jednak pytanie dlaczego-tutaj-miałbym o tym pisać. Roztrząsać nietykalność komendanta i wchodzić w ten temat?

Sama nazwa faktycznie jest pojemna, bo przeliczyć można się w różny sposób, ale jestem zdania, że dla jasności przekazu nie będzie wartościowym tekst o tym, dlaczego lokalny prezydent miasta toleruje patologię w Straży Miejskiej. To nie ma związku. Związek z tym jest taki, że strażnicy miejscy pilnują na podziemnym parkingu gh samochodu prezydenta, a miejsce dla niego zarezerwowane jest od wczesnych godzin rannych do godzin popołudniowych kiedy król się już zjawi. I iwęt odprawi. A Strażnicy stoją i warują.

Taki związek był i jest. Nie ma to znaczenia dla najemcy, czy kogoś, kto chciałby cokolwiek mieć wspólnego z gh. Są też i tacy, którzy nie dali się ani kupić, ani sprzedać i to jest pozytywne. Nie da się i nie chcę tego robić żeby pluć na wszystko i wszystkich. To nic nie wnosi. Poza tym jeśli mieszkańcy wybrali danego człowieka to można albo się frustrować, albo machnąć ręką. Wybieram drugą opcję zauważając też pozytywne przykłady, bo i takie są. I wcale nie jest ich mało.

W ostatnim czasie przybywa ekspertów od polityki, piłki nożnej i ostatnio to nowość-od emigrantów ekonomicznych i uchodźców. Absolutnie zdecydowana większość ma na ten temat zdanie i jest jazda bez trzymanki. Nie wielu wstrzymuje się od komentarzy. Bo wiedzą. Więc mamy jak w średniowieczu-gawiedź, mentorów i mędrców. Jedni rzucają pomidorami, a drudzy robią miny. I szukają wciąż nowych słów-aby zabłysnąć. W mojej ocenie nie istotne jest co kto mówi, ale kto to mówi. W tej nawalance jednak trudno się połapać pomiędzy jednym i drugim. Aby nie być podejrzanym o sztuczne wywołanie tematu przytoczę treść spotkania do którego doszło 2,5 miesiąca temu. Dzwoni człowiek. Proponuje spotkanie. Przeczytał Przeliczonych i chce się spotkać. Nie znam go. Przedstawia się.

-Mam 70 lat. Widzi pan to?-podnosi koszulę, spod skóry coś wystaje.-To jest rozrusznik. Przeżyłem 5 zawałów. Jestem przesiedleńcem. Wyjechałem z Polski wiele lat temu. Uciekłem stąd. Napisałem pamiętnik uchodźcy. Chciałem, aby ktoś to przeczytał i żeby to wydać. Dzwoniłem do dwóch redakcji-nikt nie oddzwonił. Czy mógłby pan to przeczytać i powiedzieć mi czy to się nadaje na książkę czy nie? Opisałem wiele przygód. Byłem w obozie dla uchodźców. Nauczyli nas języka, dali pracę, dali mieszkanie. Przyjęli nas do siebie. Niemcy są dobrymi ludźmi. I o tym piszę. Piszę też o nas-Polakach jak niektórzy tam robili nam opinię. Jak kradli, jak pili, jak olewali pracę, nie uczyli się języków. Opisuję tamte czasy jak nas okradali polscy celnicy. Piszę o służbie zdrowia o moich spostrzeżeniach….

-Ale czuje się pan Niemcem czy Polakiem? Jak pan napisze, że Niemcy są dobrymi ludźmi to pan wie, że część opinii publicznej pana rozerwie…

-Tak pół na pół.

-Co pan chce przekazać ludziom, potencjalnym czytelnikom? Jaki miałby być cel takiej książki?

-Podzielić się też tym jak oceniam zmiany w Polsce i jak żyje się w Niemczech.

I opowiada. Tak ze 4 godziny. Biorę ten pamiętnik. Wczytuję się. Ciekawy. Od środka. Napisany przez starszego człowieka który w ciekawy, dowcipny sposób opisuje jak te ileś lat temu ludzie uciekali z Polski.

Pisze też o pięknych nowoczesnych galeriach handlowych w Polsce które przyniosły nowoczesność i nie zostawia suchej nitki na tych, którzy ich budowie byli czy są przeciwni. Pisze o tym jak zachłysnął się Niemcami i generalnie cieszy się, że wyjechał, a z drugiej w kontrastowy sposób odnosi różne sfery życia tam i tu. Co mnie zainteresowało to określenie Polaków „zachowywali się jak nadludzie”. O tym pisał Hitler w Mein Kampf i zaskoczyło mnie to. Podobnie jak to, że człowiek który przetłumaczył Mein Kampf na język polski współpracował z Big Starem i odebrał sobie życie. Nie wiem jednak czy fakt samobójstwa miał związek z długami czy były tego inne przyczyny.

Po co o tym piszę? Żeby pokazać spektrum patrzenia na problemy jako takie. Z tekstu autora wynika, że absurdy, bałagan, chaos nie wynikają z „komuny”. To nie komuna pracuje, pije i kradnie. To nie komuna jest praźródłem wszelkiego chaosu. To nie komuna zarządza służbą zdrowia czy środkami w ZUSie. To nie komuna bierze w łapę czy daje. I to nie ja będę tutaj cenzorem, mentorem i kimś od wszystkiego. I nie zamierzam być „pistoletem” w sprawach, które nie mają związku z systemem retail. To jest temat, który ma służyć innym w podejmowaniu takiej czy innej decyzji.

Jeśli gdzieś samorządowcy uznają, że temat jest śliski i wcale nie rozwija danego miasta czy gminy- to dobrze. Jeśli fakt publikacji książkowej przyczyni się do zmiany myślenia to o to chodziło. Jeśli dostaję sygnały, że faktycznie tak jest, że następuje inne postrzeganie, które z kolei rodzi życiowe decyzje to o to mi chodziło, a nie o to, aby tutaj się wymądrzać na temat polityki, piłki nożnej czy emigracji pomimo, że coś na wspomniane tematy wiem. Moim zdaniem wystarczy-po przemyśleniu-trzymać się tego, bo przecież wy wiecie i ja wiem, że nie można znać się na wszystkim. Pozdrawiam.

 

 

 

 

Gębopysk-poradnik najemcy

Kolejny list. Tym razem z Bydgoszczy. Dotyczy Domu Mody „Drukarnia”.

„Wraz z żoną mieliśmy wątpliwą przyjemność być takimi najemcami w latach 2007-2010. Podejmowaliśmy wraz z innymi najemcami próby wspólnego załatwiania problemów źle funkcjonującej galerii handlowej, ale jej właściciele tak długo grali na czas, że większość z najemców zdążyła się „wykruszyć”.

Wynajmujący rozwiązał z nami umowę dopiero kiedy zaczęliśmy  zalegać z płatnościami i po nie udanym polubownym załatwieniu problemu skierował sprawę do Sadu Arbitrażowego.  Sprawa zakończyła się połowicznym sukcesem ponieważ  Sąd zasądził na rzecz powoda  zapłatę zaległego czynszu bez kary dodatkowej za wcześniejsze zerwanie umowy. ( umowa zawarta na 10 lat )

W związku z tym uniknęliśmy  zapłaty gigantycznej kwoty 500 000 zł. kary ale pozostały zobowiązania czynszowe dla galerii, niespłacone kredyty walka z firmami windykacyjnymi i komornikami”.

Kwiaciarnia powstała w miejscu gdzie wcześniej był sklep z zegarkami Swiss. Wyglądała tak.

kwiaty4Z dalszej części maila wynika, że ludzie stracili czas, pieniądze i zdrowie. Olbrzymie straty. Ten przykład wyraźnie jest sygnałem i konkretną informacją jak zarabianie pieniędzy wygląda w galerii handlowej, w jaki sposób kruszą jakiekolwiek wspólne działania

Jeszcze 3-4 lata temu czynnych było 55 sklepów, dziś ok.30. Po tamtych czasach pozostał wirtualny spacer.

http://www.drukarniadommody.pl/pl/Sklepy/Panorama/Default.aspx

Z kolei ten spacer -po pięciu latach- to twarde lądowanie systemu retail. Aby to zilustrować słowem-na pysk. Bo kuluarowe informacje na gębę prowadzą do klaocznego grymasu systemu retail.

zdjcie0511

zdjcie0471

zdjcie0473

zdjcie0514

zdjcie0520

zdjcie0519

zdjcie0518

zdjcie0515

zdjcie0510

 

 

zdjcie0470

 

zdjcie0468

 

zdjcie0517

 

zdjcie0516

 

zdjcie0509

 

zdjcie0469

zdjcie0512