W Krakowie galerie handlowe pustoszeją. Centrum miasta się broni, bo trudno żeby było inaczej. Dzielnica Kazimierz też przyciąga tysiące ludzi. Centrum tętni życiem. W szczególności rynek, Wawel, standard.
Jestem w Krakowie. Tym razem, były najemca dziś bankrut, zaprosił mnie na spotkanie do galerii Kazimierz.
-Zna pan film układ zamknięty?
-Znam.
-To historia o poszkodowanych przedsiębiorcach, którzy zostali zniszczeni przez państwo, przez prokuraturę, urząd skarbowy, generalnie przez system. Z filmu nie dowiadujemy się o jakich biznesmenów chodzi, czym się zajmowali, w jakim mieście się to działo. Ale ta narracja jest tylko w jedną stronę. Ci „poszkodowani” są z Krakowa. Chodziło o to, że tym pomysłem na super biznes na którym inni chcieli położyć łapę były nowoczesne zakłady mięsne. Oni przejęli ziemię na których stały zakłady państwowe i mieli je rozbudować. To miały być najnowocześniejsze w Polsce zakłady. Działkę przejęli. Wcześniej przejęli pięć Polmozbytów. To nie jest tak jak opowiada ten film. Tam w grę wchodziła polityka, biznes i służby, ale nie do końca tak było, że ci przedsiębiorczy ludzie byli, aż tak poszkodowani, bo w końcu ofiary systemu i tak przejęły te zakłady, a dziś na tej ziemi stoi galeria Kazimierz.
W takim razie zapraszam na spacer. Popękane płytki „przykrywają” pachołki.

Z każdej strony wyprzedażowe „procenty”.



Z lewej był Ochnik z prawej Bata w środku „ostał się jeno” Ryłko.

Familijne informacje.




Wspólna akcja retailerów i krakowskich przedszkoli pod egidą UNICEF. Jakież to jest wzruszające i chwyta za serce. Na pustostanie można przeczytać podziękowania dla maluchów.

Warto wiedzieć o tym, że sala zabaw dla dzieci jest darmowa.Tam rodzice mogą rozwijać edukacyjne talenty. O tyle jest to istotne, że w wielu galeriach handlowych place zabaw, „cudowne krainy”, „rajskie klimaty”-nie mają biznesowej racji bytu. Za darmo-być może się to opłaca. Obok darmowej sali, płatne automaty do gier.


Zatrzymajmy się na chwilę. I wróćmy do rozpoczętej rozmowy.
-Wynajmowaliśmy 170 metrów kwadratowych. Nie zalegaliśmy z czynszem. To było kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie. W innych galeriach nie płaciliśmy regularnie. Zbyt wysokie koszty, obsługa kredytów, spadki obrotów. Zero chęci dialogu, rozratowania. Ale tutaj długu nie było.
Na pół roku przed wygaśnięciem umowy mieliśmy przedstawić gwarancje bankowe, ale bank nam odmówił z racji problemów o których mówię. Nie byliśmy w stanie przedłożyć wymaganej gwarancji. Co z nami zrobili? Wypowiedzieli nam umowę i nałożyli 12 miesięczna karę. Nie pozwolili nam dotrwać do końca, bo im się nie „opłacało”. Potem ten lokal przez wiele miesięcy stał pusty. Nie potrafili go wynająć. Tak skończyliśmy współpracę w galerii Kazimierz.
Lokal dziś wygląda tak.

Przyjrzyjcie się uważnie.Gdzie tutaj są drzwi do pustostanu?

Tutaj.

Świetnie zamaskowane. Świetnie. Brakuje jeszcze wyklejenia Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, Caritasu, Szlachetnej Paczki i Fundacji Dzieci Niczyje. Dorzuciłbym do tego świetlice środowiskowe, noclegownie, meliny i stołówki brata Alberta plus krakowskie okno „życia”. Dla PR i lepszego samopoczucia.
Tak to działa. Ładnie, pięknie i charytatywnie.
wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej banki chętnie udzielają gwarancji, po jej podpisaniu, kiedy nie ma zdolności bank może jej nie przedłużyć. Wówczas lądujesz na bruku. Nawet UNICEF Ci-nie pomoże.











































