Pięć osób w szpitalu-poradnik najemcy

Dziś w Poznaniu doszło do zamknięcia galerii handlowej. Ktoś na pierwszym piętrze budynku rozlał kwas masłowy.

Działanie substancji jest szkodliwe dla zdrowia. Drażni górne drogi oddechowe. Ponad setka klientów została ewakuowana wraz z pracownikami galerii handlowej. Pięć osób trafiło do szpitala. 18 osób przebadano.

W akcji uczestniczyło pięć wozów strażackich i ekipa chemiczno-ekologiczna. Nie wiadomo kto i dlaczego rozlał kwas. Strażacy usuwają szkodliwą substancję i wietrzą budynek Górczyńskiego Centrum Handlowego.

Z wstępnych ustaleń wynika, że rozlany kwas nie był przypadkowym zdarzeniem. Policja nie udziela na razie informacji w tej sprawie.

Źródło: http://plosnica.wm.pl

Przypomnę, że kilka lat temu doszło do ewakuacji Starego Browaru w Poznaniu. Tysiąc osób ewakuowano.

„Jak twierdzi osoba przebywająca wówczas w galerii, podczas ewakuacji ruchome schody dalej jeździły w dwóch kierunkach, winda działała (chociaż nie powinna!), a na parkingu podziemnym zrobiło się spore zamieszanie. – Chciałem wyjechać z parkingu samochodem. Pracownicy jak gdyby nigdy nic pobierali opłaty! – relacjonuje pan Adam. – Na zewnątrz trzeba było jeszcze czekać na światłach. 

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/432089,poznan-czy-galerie-handlowe-sa-przygotowane-do-ewakuacji,id,t.html

Jeszcze w lipcu b.r. ewakuację przeżyli też klienci galerii Malta. Kilkaset osób plus pracownicy opuścili budynek.

http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3940305,poznan-z-galerii-malta-ewakuowano-okolo-500-osob,id,t.html

Wniosek: przed podpisaniem umowy w  galerii handlowej zadbaj o odpowiedni paragraf w umowie kto pokryje straty, kto za to odpowie i w jakim trybie.

P.S. Kwas masłowy to w temperaturze pokojowej oleista, bezbarwna ciecz. Jest łatwo rozpuszczalny w wodzie i większości organicznych rozpuszczalników polarnych (aceton,etanoleter dietylowy itp.).

W mniejszych stężeniach (od 10 do 100 ppm) nadaje potrawom lekko gorzki smak, z zauważalną nutą słodką. W nieco większych stężeniach jego zapach kojarzy się wielu ludziom z wymiocinami, ze względu na to, że to właśnie ten związek nadaje charakterystyczny zapach wymiocinom małych dzieci, które są nadmiernie karmione mlekiem. W większych stężeniach posiada ostry, intensywny, trudny do zniesienia zapach zjełczałego tłuszczu.(żródło: Wikipedia)

 

 

Jak Bombaj-poradnik najemcy

W Polsce przybywa biednych. Nie wszystkich stać na wyjazd za granicę. Tutaj zostają. Prośby przenoszą się na warszawskie ulice. Nie trzeba szukać tych ludzi. Ten młody mężczyzna żebrał „o skarpetki” pod Biedronką. 

00110

-Dostałem trzy pary skarpetek z biedronki. Psa przywiozłem z Amsterdamu, rozumie tylko po angielsku…

00213

Ta prestiżowa sieć jest akurat w tym przypadku dołączona do prestiżowego biurowca.

0038

Idąc dalej przy wejściu do nie mniej prestiżowego Banku PKO BP mężczyzna liczy na datki.

0048

W okolicach kolejnej prestiżowej lokalizacji pomiędzy Mariottem, a dworcoglerią warszawską kobieta liczy na parę groszy.

00511

„To dzielnica prestiżu, luksusu w sąsiedztwie wielkich zachodnich profesjonalnych marek. Zasięg do około 20 milionów klientów. Warszawa staje się lukratywną okazją na zmianę. Welkam tu Mumbaj”.

Tak sobie wyobrażam PR tekst. Ale zaglądając w podziemia handlowe warto wiedzieć o ludziach, którzy wynajmując lokale nie opuszczali ich przez kilka tygodni. Nie płacili nierealnych czynszów. Bali się wyjść ze sklepu i tam mieszkali, po to, żeby ochrona nie zabrała im resztek towaru. 

00113

-Ochrona stała pod drzwiami i pilnowała, kiedy wyjdą. Zainstalowano żelazne blokady na drzwiach. Tutaj dochodziło do dantejskich scen-mówi mi jeden z małych sprzedawców. Trzęsie się zdenerwowany kiedy pytam o umowy, o czynsze o nadzabezpieczenia.

Nie chce o tym mówić.

00215

00310

0049

00512

0069

0078

0085

0093

0103

0113

0122

0131

„Zmieniamy się dla Państwa”. „Już teraz zapraszamy do dworcowej biedronki”. Remont warszawskiego dworca będzie kolejnym cywilizacyjnym nie tylko skokiem, ale i siedmiomilowym krokiem w stronę Dubaju. Wie coś o tym pani Weronika (83l.).

-Jedno oko mam szklane. Nie wiele widzę. Mam niską emeryturę. Zapłaci mi pan rachunek za telefon?

0067

-Pani chce mnie oszukać. Wyłudzić pieniądze…

-Nie proszę pana. Pan nie wie, że brakuje mi na leki. Ja nie dzwonię, mam abonament i do zapłaty 21 złotych. Nie oszukuję. Nie jestem taka. Niech pan da przynajmniej część, jeśli może…

0077

Kobietę spotykam tuż przy siedzibie Agory przy Czerskiej. Na obiad zje sałatę i może coś jeszcze. Dziwi mnie, że nie ma programów dla seniorów, że jest ich coraz więcej. Że nawet oni szukają drogi na emigrację.

Akty desperacji widoczne są też w retailowym świecie. Akwizytorzy z Dubaju próbują pozyskiwać najemców w Londynie.

-Organizują spotkania i próbują zachęcać do tego, aby otwierać tam swoje sklepy. Ja produkuję na małą skalę kapelusze, ale nie miałam tyle pieniędzy, aby tam otworzyć butik. Szukają-mówi mi jedna z polskich emigrantek mieszkających w Londynie.

wniosek: przed podpisaniem umowy w jakimkolwiek centrum handlowym w ramach sprawadzania na własną rękę pamiętaj, że coraz więcej ludzi jest biednych, ukredytowanych, nie mających pieniędzy na podstawowe opłaty, nie stać tych ludzi na zakupy. Po jej podpisaniu jesteś załatwiony i pozostaje Ci m.in. wyjazd-gdzie miejsc pracy jest coraz mniej.

 

Zanim podpiszesz umowę-poradnik najemcy

Jestem w trasie. Galeria Felicity w Lublinie to porażka. Niewiele wysp. Żaden ruch.

00112

W części restauracyjnej kręcą się Wietnamczycy. Tutaj, co jest rzadkością, faktycznie nastąpi otwarcie z tajskim jedzeniem. Tuż obok Kurdowie z sieciowym kebabem.

-Dobzie prosie pana. Teraz nie ma ludzi, wakacje, ale idzie dobźie. Śeiść lat mieśka w Polska. Mam żona i dziećko. To dobry kraj.

Kurdowie mają szczęście. Uciekli ze strefy konfliktu w Syrii. Tutaj się czują bezpiecznie. Jedzenie jest. Mieszkanie jest. I spokój.

00214

Zaczytana pani czeka na amatorów dziecięcych samochodzików. 10 minut-1,30 za sztukę.

0039

Tak dziś przed południem wygląda to szczęście. Tymczasem takie dostałem zapytanie.

„Witam. Czy Pan się może orientuje jaki jest koszt wynajmu wyspy? Jakie mniej więcej są obostrzenia w takiej umowie? Oczywiście wiem iż stawka będzie zależna od miasta itd. W tej chwili zbieram informacje czy jest to gra warta przysłowiowej świeczki. Bardzo bym prosił o wskazówki. Wolałbym uniknąć przysłowia: mądry Polak po szkodzie. Czy warto przed podpisaniem skonsultować taką umowę na jakie szczegóły zwrócić uwagę?”

Panie Łukaszu. Wyspa to nie lokal. Niemniej jednak zwracam uwagę na to co jest napisane na blogu. Jeśli pan nie ma czasu przeklikać wszystkiego to sugeruję na spokojnie „na raty” i poszukać tego co jest napisane na temat wysp. Może pan to zrobić i wyciągnąć własne wnioski.

Tutaj są informacje na ten temat zbierane od ludzi, którzy takie wyspy prowadzili i prowadzą. Nie ma pan żadnej gwarancji, że jeśli pan rozkręci punkt to w pana miejsce nie wejdzie koleś „ciecia” czytaj „dyrektora”. Takie zachowania nie są rzadkością.

O łapówkach pisałem, o skandalicznych praktykach pisali inni więc jako, że wyspy nie posiadałem nie powiem panu, aby pan postąpił w taki czy inny sposób. Umowę proszę skonsultować z prawnikiem i jeśli tam nie będzie „wyłączności” to proszę jej nie podpisywać. Szkoda nerwów, czasu i pieniędzy. Oczywiście to pana pieniądze.

Proszę pamiętać, że uzyskanie informacji od najemców bywa trudne. Na potwierdzenie tego przytoczę panu ten list i zwracam uwagę na to, że ludzie potrafią iść po bandzie, zaciągać kolejne kredyty tylko po to, aby być w porządku wobec galerii (błąd), a nie są otwarci wobec najbliższych.

„Witam serdecznie panie Danielu! 
Wczoraj wieczorem szukając, już nawet nie pamiętam czego, natrafiłam  zupełnie przypadkowo na Pana bloga…czytałam do 6tej rano! Przeczytałam 29 stron jak najciekawszą powieść kryminalną. Sama jestem najemcą w galerii w X i strasznie żałuję, że wcześniej na Pana stronę nie trafiłam. W sensie przed podpisaniem umowy z galerią. Oczywiście starałam się przygotować do tego dobrze, bo już słyszałam, ze to ciężki przeciwnik. Umowę omawiałam razem z prawnikiem i trwało to kilka miesięcy zanim wypracowałam – zdawało by się dobre warunki.

Z kim nie rozmawiam, to słyszę, że mam bardzo dobry czynsz – bo za 62m2 płacę po przeliczeniu ok. 5200zł + opłaty wspólne ok. 950zł +media max100zł. Do tego umowa 3+1+1 – mogę pół roku przed końcem 3-ego roku najmu wypowiedzieć umowę, albo przed końcem 4 roku. Łącznie pięć lat maksimum – wówczas wydawało mi się to atrakcyjne w porównaniu z 10 letnim okresem najmu. Dziś wiem, że najlepiej było by podpisać umowę na czas nieokreślony z 2 mies. wypowiedzeniem. Była bym dziś uratowana. Moja przygoda/czyt.koszmar/ z galerią zaczęła się w 2013r.

Prawie rok czasu zajęło mi planowanie biznesu. Jestem projektantem wnętrz z zawodu i po urodzeniu dwójki dzieci postanowiłam zrobić coś więcej. Chciałam połączyć przyjemne z pożytecznym i wykorzystać mój zawód i pasję przy prowadzeniu jednocześnie sklepu z wyposażeniem i dekoracjami wnętrz oraz artykułami dla dzieci. Właściwie liczyłam, że sklep da mi finansową niezależność, bo z projektów w moim rejonie nie da się żyć.Nie miał to być banalny sklep, bo miałam ambicję uchronić się od chińszczyzny i tandety – stąd rok mojej pracy nad wyszukiwaniem odpowiednich producentów. Z myślą, że żyjemy w dobie wszechobecnego internetu i zakupów w sieci, utworzyłam rzecz jasna też sklep internetowy. Dziś po mojej całej ambicji został tylko on.

Prawdę mówiąc nigdy ten sklep nie przynosił zysków a przez te dwa lata nie zarobiłam nawet na jego roczne opłaty. Ale wracając do tematu – starałam się wszystko robić jak najniższym kosztem, ale i tak wyszło super. Sklep był piękny i każdy pytał, czy to jakaś sieciówka. Zaciągnęłam – właściwie mój partner – kredyt w wys. 78000 tys – do spłaty z  odsetkami ok 100.000 tys. Sama wykonałam projekt, remont musiałam zrobić od podstaw bo nie było najemcy przede mną. Udało mi się załatwić znajomą ekipę, więc właściwie wyszło taniej niż normalnie by było, a galeria zgodziła się zapłacić za witrynę z kratą. W dodatku pozyskałam ok 32.000zł z dofinansowania z Urzędu Pracy na utworzenie dwóch stanowisk pracy. Ta umowa obowiązuje mnie 2 lata – tzn muszę utrzymać te dwa pełne etaty. Suma summarum, mój jedyny koszt to był ten kredyt w banku no i niestety musiałam zamrozić 5500euro w kaucji.

Otworzyłam w listopadzie 2013r. Listopad i grudzień były znakomite, po czym od stycznia poszło z górki. Obroty spadły diametralnie a koszty pozostały bez zmian. Męczyłam się tak kilka miesięcy. Tu udało mi się załatwić jedną kartę kredytową, tu drugą, tam limit w koncie, trochę podratował mnie mój partner.

Próbowałam trochę ciąć koszty, był okres, że miałam jednego pracownika tylko. W maju 2014r. nie zapłaciłam pierwszy raz czynszu i jednocześnie napisałam pismo z prośbą o zmniejszenie czynszu. Pismo to pisałam co miesiąc, bo obroty moje były na poziomie 6-9000 brutto. Nie pokrywały nawet kosztów. Nie wspominając już o tym, że każdy kiepski miesiąc oznaczał mniej towaru na sklepie, bo niby z czego też ten towar miałam kupić przy marży ok. 38% i takich obrotach. Już wtedy jeden z moich znajomych mówił mi, żeby nie płacić czynszów, tylko kupować towar. Ale starałam się mimo wszystko czasami płacić. Pisma słałam bezustannie.

Najgorsze było to, że pismo dawałam na początku miesiąca a odpowiedź dostawałam po miesiącu – znów faktura nie zapłacona. To takie ich granie na zwłokę, a tobie dług rośnie. I tak z miesiąca na miesiąc. Jakoś dobrnęłam do października z nadzieją, że te trzy ostatnie miesiące w roku pozwolą mi się odbić. Jednak okazało się, że obroty są o ponad 50% mniejsze niż w roku poprzednim.

Wymyśliłam, że zmienię branżę. Galeria wyraziła na to zgodę i o dziwo pozwoliła na chwilowe ustanowienie czynszu od obrotu. Udało mi się przez 4 kolejne miesiące zapłacić czynsz i inne opłaty bez najmniejszego problemu. Cały styczeń wyprzedawałam towar, aby w lutym zamknąć sklep na ok 7 dni na mały remont i dostosowanie sklepu pod odzieżówkę. Nawiązałam umowę partnerską z marką Y. Myślałam, że to będzie strzał w dziesiątkę. Zwłaszcza, że luty i marzec miały taki obrót, że zatrudniłam 3 osobę. Po czym obroty systematycznie zaczęły maleć z miesiąca na miesiąc.

Znów nie zapłaciłam dwóch czynszów i napisałam kolejne 3 pisma w sprawie jego obniżenia. Galeria – grając chyba znów na zwłokę – po miesiącu poprosiła o przedstawienie bliżej dokumentów takich jak faktury zakupu itp., aby rzekomo bliżej przyjrzeć się mojej sytuacji. Było to na początku miesiąca. Do tej pory nie dostałam odpowiedzi, napisałam już następne pismo, no i oczywiście otrzymałam koleją fakturę. Nadmienię tylko, że otwierając sklep w 2013r miałam towaru za ok. 55000zł, dotowarowałam w ciągu roku dwa razy za łączną sumę ponad 14.000, a na otwarciu sklepu o kolejne 15.000tys. Na dzień dzisiejszy zostało mi na sklepie towaru za ok 12.900 netto.

A otwierając sklep łudziłam się, że w razie niepowodzenia mam towar, który jak spieniężę to się zwróci, ewentualnie wyjdę na zero. Najem w galerii handlowej to nie tylko bezwzględna szkoła biznesu, ale też prawa (bezprawia?) i wyzysku. Moje pytanie jest, czy jakoś się mogę jeszcze z tego wszystkiego wyplątać. Dodam, że stanowiska pracy z up – a tym samym całe wyposażenie sklepu muszę utrzymać przynajmniej do końca grudnia 2015r. Inaczej tu tez będę musiała oddać pieniądze wraz z odsetkami ustawowymi. Najchętniej wyniosła bym się z tej galerii i wynajęła jeszcze na ten czas jakiś lokal na mieście.

Najbardziej obawiam się, że zajmą mi lokal z wszystkimi rzeczami. Mój dług u nich to ok 33.000zł (z czego 5500eur jest kaucja), pewnie wzrośnie o kolejne czynsze, aczkolwiek staram się coś co miesiąc wpłacać na poczet zadłużenia, żeby nie było, że się zupełnie uchylam. Ponadto mam już ok 36.000 długu w bankach no i ten kredyt 78.000.

X to miasto ok 30 tys, wszak jest na granicy, ale to miasto emerytów i pustostanów. Czesi też nie są tu na porządku dziennym. Rynek jest przesycony, Jest Real z pasażem handlowym, ale odkąd przyszedł Carrefour ze swoim, to raczej Real wymarł. Następnie wybudowano śmieszną galerię B, którą po pięciu latach umów wszyscy zaczęli opuszczać, wszedł natomiast tam chiński market, Pepco i Jysk, został Sfinks i dyskont meblowy, reszta to pustostany. Następnie wybudowano galerię A, która do czasu opuszczania przez najemców galerii B  nie miała chyba nawet 50% powierzchni wynajętej. Ja właśnie się skusiłam w tym okresie.

Kilka sklepów się otworzyło, z tego co wiem, żaden nie daje rady i nie omieszkam przekazać właścicielom namiarów na pana stronę jeszcze dziś. Ale też kilka się zamknęło – apteka i stokrotka – ta właściwie z dnia na dzień bez uprzedzenia pracowników. Większość lokali jest zaklejona plakatami, wiszą jakiś obrazy na wystawach, nie ma nawet porządnego foodcortu. Jest tylko jedno bistro, które oczekuje dokonania umowy w listopadzie 2015, oraz carte dor – słyszałam, że im niższy czynsz chcą, tym dłuższą dostają umowę. Ponadto wszystkie te sklepy są praktycznie w jednym miejscu na skrzyżowaniu dwóch ulic wjazdowych do miasta, a tymczasem buduje się kolejna galeria na samej granicy w centrum miasta…

Jak na 30 tys. miasto to sporo, prawda? Zapraszam w ogóle do poczytania o tym mieście, bo miasto niby małe, ale w Polsce raczej nie cieszące się chyba dobrą opinią… Wspominałam, że ostatnio dach mi przeciekał, to postawili wiadro na podwieszonym suficie, mysz biegała po sklepie, miałam nieprzyjemne sytuacje z pijakami z klubu, który mam w pobliżu, nie wspominając już o małpim gaju po drugiej stronie i beznadziejnych hałaśliwych „iwętach” odstraszających klientów a przyciągających gapiów… Ahh, naprawdę Pana strona działa terapeutycznie. Nie mam nikogo, kto by to wszystko zrozumiał, komu mogę o tym powiedzieć. Mojemu partnerowi, nawet nie mówię, jakie mam zadłużenie, bo sam prowadzi działalność, z którą wiecznie trzeba się użerać – polskie realia…”

Przeczytał pan?

Niech pan to weźmie pod uwagę. Zatem jak człowiek ma się panu przyznać skoro boi się, nie chce-powiedzieć osobie teoretycznie najbliższej. Powiem panu tak.

Ani pan mój brat ani swat, ale życzę panu mądrej decyzji podjętej w oparciu o doświadczenia ludzi, tak żmudnie dokumentowane tutaj. Ten list dostałem z prośbą o anonimowość więc pozmieniałem trochę lokalizację, aby się nikt nie zorientował. Wiem, w którym to mieście.

Niebawem opiszę w jaki sposób małe grupy polskich dzieci okradają galerię tuż za granicą. Batony i jedzenie chowają w kapturach, w bluzach i bazują na nieznajomości języka. A co do tego czy strona działa terapeutycznie, to różne mam sygnały: że dołująco, że wzmacniająco, że ciekawie, że potrzebna, że warto.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej masz jedyną okazję, aby dowiedzieć się jak jest, a nie jak chciałoby się, żeby było.

Schody do śmierci-poradnik najemcy

Wirtualna Polska pokazała dzisiaj wstrząsający film z galerii handlowej w Azji. Widać na nim, jak kobieta stojąca na czynnych, ruchomych schodach zostaje wciągnięta przez mechanizm urządzenia…

Schody1

Link do artykułu z filmem na portalu Wirtualna Polska:

http://wp.tv/i,tragiczny-wypadek-w-centrumhandlowym,mid,1748051,cid,4051,klip.html?ticaid=6154c2

Powyżej link do wspomnianego filmu – ostrzegamy, że jest on drastyczny!

0012

W polskich galeriach handlowych również dochodzi do tragicznych wypadków, jednak nikt tego nie nagłaśnia i nie wyjaśnia. Jak to jednak jest w Polsce z ruchomymi schodami w centrach handlowych? Otóż równie niebezpiecznie. Mechanizm nikogo jeszcze na szczęście nie przemielił, ale ludzie z ruchomych schodów spadają. 

0026

I tak w sierpniu 2013 roku w Galerii w Jastrzębiu Zdroju 56-letni mężczyzna spadł z ruchomych schodów z najwyższej kondygnacji na poziom parkingu ponosząc śmierć.

0031

Z kolei 16 października 2010 roku w Galerii Złote Tarasy 18-letni chłopak zjeżdżał ruchomymi schodami siedząc na barierce. Stracił równowagę i spadł. Zmarł.

0041

A rok wcześniej, na początku października 2009 roku, zmarł 12-latek, który spadł z ruchomych schodów w galerii Malta w Poznaniu. Jak wykazało śledztwo chłopiec wskoczył podczas zabawy z rówieśnikiem na barierkę schodów, z której spadł kilka metrów w dół. Po przewiezieniu do szpitala zmarł z uwagi na rozległe rany głowy.

0052

Ostatnie zdarzenie miało miejsce zupełnie niedawno, bo w drugiej połowie czerwca tego roku w galerii Focus Mall w Rybniku. Tam z ruchomych schodów spadł 9-letni chłopiec. Na szczęście nie odniósł on poważniejszych obrażeń.

0061

Wypadki jednak się zdarzają. Chociażby z tego względu właściciele obiektów, gdzie ruchome schody są obecne powinni w jakiś sposób postarać się o ich należyte zabezpieczenie. Niestety, jak to bywa w naszych realiach, nikomu to do głowy do tej pory nie przyszło. Nawet, jak się okazuje, ustawodawca zapomniał o tym, dzięki czemu odpowiednie przepisy budowlane, które określają jak powinny być zbudowane schody dotyczą wyłącznie schodów tradycyjnych, a nie ruchomych.

Niebezpieczne zdarzenia na schodach ruchomych są jednak rzeczywistością i czas najwyższy, aby pomyśleć o takim ich zabezpieczeniu, aby nikt kto z nich korzysta nie ucierpiał w tego powodu.

010

Obserwator

Wniosek: Przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że tragiczne wypadki czy tego chcemy czy nie chcemy się zdarzają. Może to mieć wpływ na funkcjonowanie całego obiektu. Przed podpisaniem umowy sprawdź też, kto za co odpowiada. W końcu są to tzw. „części wspólne”.

Mapka z wakacji-poradnik najemcy

Spadające słupki słuchalności Radia Zet i generalnie nie najlepsza kondycja TVP usprawiedliwiają w jakimś stopniu lokalizację wczorajszego koncertu w ramach 592-lecia Łodzi. Koncert zorganizowano na terenie manufaktury-galerii handlowej, która stała się „wizytówką” miasta. Tysiące ludzi przyszło, aby posłuchać wschodzące i zachodzące gwiazdy polskiego show biznesu.

Trwa usuwanie mega sceny.

201507270

Dziś pozostało wspomnienie i zdjęcia „na pamiątkę” pobytu w tym wyjątkowym na mapie polskiego krajobrazu miejscu.

201507271

Fontanny, muzea, zieleń. Na mapie samej gh coraz mniej wysp. Manufaktura słynie z mega wysokich czynszów i kapitalnego pijaru. Faktem jest, że pomysł na koncert był świetny.

Zetka pozyskuje utraconą pozycję po ćwierć wieku nadawania, a galeria rozgłos na zasadzie „wow”. Takiego spędu mega gwiazd w jednym miejscu w jednym czasie- może pozazdrościć nie jeden prowincjonalny budowlaniec. Zostawmy jednak Łódź.

 „Czy w Częstochowie, konkretnie w Jurajskiej- jest sens, abym, otwierał sklep”?-pytanie Czytelnika.

Odpowiem mapkami z zastrzeżeniem, że to mapki ściśle tajne łamane przez poufne. Dla przeciętnego śmiertelnika-nie dostępne. Zatem przyjrzyjmy się wspólnie. I co tam mamy? Wszystko. Jurajska pęka w szwach, gdyby nosiła spodnie, zobaczylibyśmy tę dziurę na tyłku znoszonych portków.

Z mapki nie wynika, że w środku stoi dwadzieścia budek pod dachem od dawna pustych-nie wynajętych. Co ciekawe Jurajska startowała od 50 euro za metr. Gdzie te czasy? Całkiem nie dawno. Sama Jurajska jęczy i kwiczy, ale udaje greka choć od dawna wysadziła na emigrację najemców i próbuje ściemniać kolejnych zainteresowanych.

mapka_1

mapka_2

Dziś oczekują 30-35 euro za metr. Zrozumiałe, że są upały, ale komuś tam chyba poszło nieźle po czaszce bez czapy.

Krótko mówiąc szanowny nie doszły najemco – cieszę się, że pan nie podpisał umowy w tym obozie handlowym i pan tego nie zrobi. Cieszę się, że zwrócił się pan z zapytaniem do nas w tej sprawie. Witamy w klubie kolejnego niedoszłego bankruta.

I z najwyższą przyjemnością zapewniam pana, że nie jest pan w tej decyzji osamotniony. Przybywa przedsiębiorców-niedoszłych wprowadzonych w błąd bankrutów i już niebawem ubywać będzie zorganizowanych gangów retailowych – bo niestety – formuła się wypaliła. Koncerty tego nie zmienią, relacje na żywo-też. 

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej chętnie odpowiemy na te pytania na które znamy odpowiedź-za darmo. Pro publico bono.

Takie są realia-poradnik najemcy

W ostatnim czasie ukazało się kilka recenzji książki „Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych”. To fragment jednej z nich.

„Nie wszystkie przypadki opisywane w Przeliczonych są jednakowo pesymistyczne, choć żaden radosny nie jest. Zdarzały się jednak osoby, które odpowiednio szybko potrafiły się wycofać z interesu i wyjść na zero, ale to rzadkość. Więcej najemców wychodzi z galerii z potężnymi długami. Pojawiają się też w książce żebracy czyli nieodłączny element galerii handlowych. Żebracy, którym się wydaje, że do takich przybytków chodzą ludzie o pełnych portfelach.

Jest także przykład alternatywnej galerii czy raczej minigalerii, powstałej z rodzimego kapitału i działającej w formie spółdzielni, gdzie – jeśli komuś nie idzie interes, czynsz jest czasowo obniżany, dopóki najemca nie zacznie zarabiać. Dość tajemniczym interludium wśród tych opowieści o ludziach jest historia śmierci seniora, zamordowanego w tajemniczych okolicznościach.

Druga część Przeliczonych to krótka historia galerii handlowych od ich zarania do dnia dzisiejszego i opis na czym polega umowa retailu, która tak wielu ludzi pozbawiła i pozbawia środków do życia. Dziewit opisuje wszystkie sztuczki stosowane przez właścicieli galerii handlowych do zwabienia nowych najemców. Demaskuje najczęstsze oszustwa, takie jak podawana przez zarząd galerii liczba klientów odwiedzających codziennie ów przybytek czy markowe sklepy, które już wykupiły miejsce w nowo powstającym obiekcie.

Ostatnia część to już Daniel Dziewit i jego krucjata w mediach. Coraz więcej gazet – na skutek m.in. popularności blogu O prawdę – zaczyna dostrzegać ciemną stronę galerii handlowych. Tak więc są tu artykuły z gazet, rozmowa z prawnikiem reprezentującym najemców oraz z psychologiem, bowiem wielu najemców z galerii wychodzi nie tylko z długami ale i z depresją.

Książka zdecydowanie warta zapoznania się z nią. Nawet jeśli ktoś nie ma w planach otwierania biznesu w galerii handlowej. Czasami po prostu warto wiedzieć, jaki kto ma pożytek z organizowania wycieczek szkolnych do galerii handlowych czy że nie każdy kto handluje w galerii to bogacz. A ja, kiedy tak sobie siedziałam w galerii i przy kawie kończyłam czytać Przeliczonych, próbowałam sobie wyobrazić, co na tych przestrzeniach galerii mogło by być, gdyby galeria musiała ogłosić bankructwo. 

Oczyma duszy widziałam dzieci ganiające za piłką po tych olbrzymich pustych przestrzeniach, albo siebie, mówiącą, że pracuję w Urzędzie Miasta/Marszałkowskim/Wojewódzkim. Adres? Siedziba dawnej galerii handlowej. Podziemny parking dla pracowników urzędu, a przed urzędem całkiem spory dla interesantów… Tymczasem jednak to właśnie urzędnicy zatwierdzają plany zagospodarowania przestrzennego, uwzględniając w nich miejsce na kolejną galerię handlową.”

https://sarasticzyta.wordpress.com/

W innym  z przypadków recenzent poważnej gazety zwrócił się do szefostwa z pełnym niepewności zapytaniem czy, aby można mieć zaufanie do autora, bo opisywane zdarzenia wydają się być mało prawdopodobne. Między innymi dopytywał o kwestię związaną ze zdarzeniem z 5 grudnia minionego roku.  Sprawę opisałem na tamten czas jak wyglądała, natomiast ma ona swój ciąg dalszy.

Po tym jak policjanci wykonali swoją robotę w końcu dostałem klucze do mieszkania. Zaprosiłem jednak do niego technika kryminalistyki Roberta Duchnowskiego- byłego technika  z komendy stołecznej. To jeden z autorytetów w tej dziedzinie w Polsce.

Zrobiliśmy oględziny po oględzinach czyli sprawdziliśmy w jaki sposób policja na polecenie prokuratury zabezpieczyła ślady na miejscu zdarzenia. Jak się okazało-niestety-nie wiele w tej kwestii zrobiono. Poprosiłem zatem policję, aby raz jeszcze wykonali to co mieli zrobić w grudniu.

Nie upierałbym się gdyby nie to, że mężczyzna został znaleziony w zalanym krwią mieszkaniu z raną łuku brwiowego i gdyby Robert Duchnowski uznał, że jest w porządku.  Czyli w lipcu jeszcze raz zrobiono oględziny i zabezpieczenie śladów. Pytanie brzmi. Jakich.

0018

Szklanka na zdjęciu nie wiadomo skąd tam się wzięła. W dniu oględzin jej tam nie było.

Fragment ucha. Ktoś zabrał kubek do zdjęcia odcisków palców. Ucho zostawił.

00211

Nie zabezpieczyli rachunku leżącego na stole, rozbitego szkła, butelek. Przedmiotów, które mogłyby pomóc w wyjaśnieniu co wydarzyło się tego feralnego dnia.

0036

 

0046

-To prokurator decyduje co mamy zabrać. Nie my-słyszę od skądinąd sympatycznych funkcjonariuszy policji.

Jak w retailu-to nie my-to oni.

Czynności wypunktował Duchnowski po to, aby pomóc policji. Tymczasem kilka dni po ponownych oględzinach prokurator zawiesił sprawę do jesieni w kwestii tego czy pani z numeru 112 miała wysłać pomoc czy nie miała.

W przywołanej recenzji pada wątek urzędniczy i perspektywy retailu. Jakież było moje zdumienie kiedy wczoraj chciałem odebrać akt zgonu w ratuszu, ale niestety-ze względu na upał urzędnicy skrócili o dwie godziny pracę, a dziś pracowali do 13.30.

0059

W tym samym ratuszu zaginęło zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej o to, kto, kilka lat temu zablokował budowę galerii handlowej. Odpowiedzi nie ma jak i szumnie zapowiadanej budowy już na wiosnę  galerii handlowej „Skałka”. Ni widu ni słychu. Jakiś fitness podpisał umowę, ale na razie chętnych wielu nie ma.

Nawiązując jeszcze do ostatnich dni to faktycznie ludzie z którymi rozmawiam jadą na antydepresantach czego nie polecam. Niektóre sprawy trzeba po prostu „olać”. Taki mamy system, taki mamy klimat, takie są realia.

Żeby nie było tak ponuro to zakończę uznaniem dla jedynej i chyba ostatniej nie skompromitowanej służby. To strażacy. To co robią ratując dobytki, pomagając poszkodowanym nawałnicami czy ratując ludzkie życie zasługuje na podziw i szacunek. Nie wnikam w jaki sposób odbierają  retailowe budynki. To w całym ich poświęceniu-nie ma większego znaczenia.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pamiętaj, że w Tychach od lat gh jest palcem na wodzie pisana. W Tychach gh nie jest potrzebna i nie ma takiej opcji, aby mały najemca zarobił na wydumane czynsze. Tychy sobie świetnie radzą bez gh. Nikt na peryferie jeździł nie będzie. Psychotropy może i pomagają, ale na dłuższą metę mogą też szkodzić.

Kup galerię-poradnik najemcy

Taka okazja, to jeszcze rzadkość, a jednocześnie przestroga. Podążając śladami retailu w Polsce trafiliśmy do Włocławka. A tam co? Galeria na sprzedaż…

milenium_wloclawek_01

„Galeria Milenium” już z daleka wygląda na upadłą. Kiedyś w środku tętniło życie.

milenium_wloclawek_02

Właścicielem jest warszawski deweloper.

milenium_wloclawek_03

W środku pobojowisko. Zaciekawieni sprawdziliśmy ile trzeba kasy, aby stać się posiadaczem było nie było prawdziwej galerii? W firmie, która ma w ofercie ów przybytek dowiedzieliśmy się, że niestety właściciel obiektu nie określił ceny minimalnej.

– Zdecyduje konkurs ofert – oznajmił nam nasz rozmówca.

Nie ma więc progu, od którego można licytować. Mamy więc własną ofertę, w imieniu właściciela (chcąc mu oczywiście pomóc pozbyć się niechcianej galerii).

milenium_wloclawek_04

 

milenium_wloclawek_05

Zatem dajemy stówkę!

 

milenium_wloclawek_06

Kto da więcej? Może w budynek zainwestuje gmina Włocławek? To idealne miejsce na mieszkania socjalne. A może przenieść tam urząd?

Galerie w Polsce już się zamykają i upadać będą. Dla zainteresowanych kupnem lub wynajmem galerii podajemy numer telefonu, gdzie dowiedzą się więcej o szczegółach: 22 544 8000

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej czy centrum handlowym pamiętaj, że to nie ma perspektyw. Szukaj mimo wszystko przy ulicach, w miejscach często odwiedzanych przez ludzi. Prawdą jest, że galerie były modne i potrzebne wówczas, kiedy było ich mniej. Małe galerie w małych i średnich miastach nie są dla przedsiębiorców szansą na rozwój i zarabianie.

Nie tylko krew ich zalewa-poradnik najemcy

Galeria handlowa Rondo w Bydgoszczy stała się miejscem do rozgrywek kajak-polo.

Źródło: http://www.canoepolo.pl

Gra  polega na tym, że kajakarze w kapokach i kaskach wrzucają przy pomocy rąk i wioseł gumową piłkę do bramek zawieszonych nad wodą. Wygrywa ten kto więcej ich wrzuci. Okazuje się, że w bydgoskiej galerii Rondo są do tego doskonałe warunki. Zwłaszcza kiedy leje.

Te zdjęcia obrazują jakie możliwości stają przed najemcami i Klientami. Nie tylko mogą zagrać w tę mało znaną grę.

Ale przeobrażają się w surferów.

0029

Źródło: http://www.pomorska.pl
Fot: Pani Alicja

Galeria kilka dni temu popłynęła w dosłownym tego słowa znaczeniu i może być też miejscem uprawiania canyoningu w ekstremalnej retailowej formule.

0074

Źródło: http://www.pomorska.pl
Fot: Pan Dariusz Bloch

Na parkingu kajakowy slalom.

0112

Źródło: http://www.pomorska.pl
Fot: Pan Dariusz Bloch

Albo 50 metrów stylem rozpaczliwym.

0056

Źródło: http://www.pomorska.pl
Fot: Pan Dariusz Bloch

Dziś już sytuacja wróciła do normy.

 D0011

 Ale worki zostały, bo nie tylko podczas intensywnych opadów zalewa najemców.

D002

W galerii wszystko na pozór nowoczesne i profesjonalne. Pisuary, suszarki i woda działają na fotokomórki.

D003

Tymczasem partacko zbudowany budynek w miejscu, które się do tego nie nadaje doprowadza do zniszczeń.

-Po zalaniu wybija kafelki. Zalewa nas z każdej strony od strony wejścia, z boku i wzdłuż -mówi kierowniczka sklepu z butami.

D004

Bo właśnie od tej strony nas zalewa-dodaje.

D005

To prowadzi do zniszczeń.

D006

Zalanie galerii handlowej Rondo oczami Klienta

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=vwm0zV0LXtk

Zalanie parkingu podziemnego CH Sarni Stok w Bielsku-Białej 17.09.2009

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=TzZo034yA0E

Zalanie CH Sfera w Bielsku-Białej 07.09.2007

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=X1HXbOjkEQ0

Rwący potok rzeki sąsiadujący z CH Sfera w Bielsku-Białej 17.05.2010

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=7WfhRk_Z1fQ

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wyrób sobie kartę pływacką, zaopatrz się w  płetwy i wiosła.

Od krezusa-do bankruta-poradnik najemcy

Bankrutem zostać może każdy, wiadomo. Wystarczy, że się… przeliczy. Blog od początku opisuje losy „normalnych” ludzi, którzy ryzykując często rodzinne majątki dali się zbajerować specjalistom od galeryjnych połowów. Ale są też bankruci grube ryby – dzisiaj o jednym z takich właśnie, swego czasu potentatem na rynku stołecznych nieruchomości – warszawskiej firmie developerskiej Edbud.

Firmę stworzyło w 1992 roku dwóch wspólników, dwóch Edwardów. Jeden z nich,M. zmarł w 2009 roku, kiedy wiadomo już było, że czasy świetności minęły, a zamiast nich pojawiły wielkie problemy. Ale zanim do nich doszło firma zdążyła wybudować kilkadziesiąt domów mieszkalnych, uczestniczyła w niezliczonych akcjach promocyjnych, była sponsorem filmu „Lawstorant” z Michałem Wiśniewskim w roli głównej – jak podaje Wikipedia, sponsorowała także klub Polonia Warszawa. Było więc dobrze. Może za dobrze. Tak dobrze, że w 2008 roku Edbud miał już 350 mln zł przychodów. A trzy lata później już 50 mln zł długów… I zaczęło się.

Dzisiaj firma jest bankrutem postawionym w stan likwidacji. Dłużnikom zalega ponad 110 mln zł, w tym ZUS-owi, podwykonawcom, i oczywiście pracownikom. Syndyk sprzedaje ich majątek, ale otwarcie mówi, że pieniądze z wyprzedaży nie wystarczą na pokrycie wszystkich długów, które powstały również z tego powodu, że w ferworze pewnie samozachwytu nad własną przedsiębiorczością Edbud budował domy na działkach, których nie był właścicielem i na gruntach, na których budować nie było wolno. Wolno było za to brać pieniądze od przyszłych właścicieli mieszkań…

Pozostały przy życiu wspólnik firmy, Edward G. bronił się przed ogłoszeniem upadłości likwidacyjnej. Chciał, aby sąd zezwolił na upadłość z możliwością zawarcia układów z wierzycielami. Sądy dwóch instancji uznały jednak, że lepiej będzie, kiedy Edbud postawiony będzie w stan likwidacji – m.in. dlatego, że zarząd Edbudu nie zgłosił w odpowiednim momencie wniosku o upadłość, choć powinien – fiskusowi zalegał od 2008 r., pracownikom od połowy 2009 r., a problemy z wypłacalnością, zdaniem sądu, miał od 2003 r… Ale cóż… bankrutem łatwo się nie zostaje. Trzeba mieć odwagę.

Obserwator

Budynek który widzicie wybudował Edbud. Na dole centrum handlowe, sklep spożywczy Mokpol i lokatorzy. Syndyk szuka kupca na garaż za jedyne 20 tysięcy. Najemca szuka kolejnego najemcy. Patent w budynku jest taki jak w galeriach handlowych. Ciasne garaże, limitowane komórki lokatorskie. „Real estate bajlding” jak Modern Talking.

201507113803

201507113804

Drzwi w mieszkaniach-przemysłowe, bo tańsze. Łatwo do nich dorobić klucze-wiedzą o tym Ci, którzy naprawiają zamki i złodzieje, którzy bez problemu taki klucz potrafią dorobić. Kiedy czytam pełne peanów teksty o kolejnych inwestycjach deweloperskich to przypomina mi się rok 2006.

201507113805

Napisałem tekst do gazety zatytułowany „Poroniłam”. Kobieta była w ciąży. Kiedy jadła zupę, kawałek sufitu spadł jej na głowę. Kobieta trafiła do szpitala i poroniła. Towarzystwo Budownictwo Społecznego pozwało mnie o ten tytuł do sądu. Sprawa trwała rok. TBS przegrał tę sprawę-chcieli zawrzeć „ugodę”. Budynki były zagrzybione, popękane, oblodzone od środka. Nie chcieli obniżyć czynszów. Walczyli o dobre imię i odszkodowanie. Nic nie dostali.

Rynek wtórny przeżywa renesans. Dziś Bareja, który spoczywa na warszawskim cmentarzu na Sadybie miałby nie jeden ubaw i serial. Np. na „prestiżowym” Wilanowie. Wystarczy podjechać tam autem, porozmawiać z ludźmi i zobaczyć jak te osiedla zostały zrobione. Alternatywy 4-to była górna półka.

201507113806

Na razie zapowiadana  „klasyczna” galeria handlowa tam nie powstanie. Mają być zbudowane czasowe place zabaw dla dzieci, jakieś boiska. Z zapowiedzi wynika, że to czasowe przesunięcie. Rynek jest wydrenowany. Nawet jak na Wilanów, budowa kolejnej galerii handlowej to-poroniony pomysł.

Tymczasem jak na razie trwa komercjalizacja małej ni to galerii ni to pasażu. 60 procent wynajętych na razie lokali wskazuje, że chętni drzwiami i oknami się nie pchają, a inwestycja ma być zakończona jeszcze w tym roku. Szkoda, że podczas tych inwestycji giną ludzie. W kwietniu zawalił się mur. Przygniotło ludzi. Jeden z nich zmarł. Co było przyczyną wypadku –tego media nie podały.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej pozbądź się mieszkania, domu, majątku i złudzeń.

Świat pełen bzdur-poradnik najemcy

Rybnik. Kluczem do tego, aby nie popaść w kłopoty jest ustalenie jakie obroty robił poprzednik. Jednemu z Czytelników udało się dojść do tego. Napisał o tym na fejsie.

„Heh. A nam się wydawało że to byłby dobry biznes. Chcieliśmy kawiarnię w Rybniku w Plazie. Na szczęście dowiedzieliśmy się jakie obroty robiła poprzednia firma i zrezygnowaliśmy. Z danych wynikało że marża pokrywałaby dopiero koszt najmu (z dodatkami)”.

-Dziwię się, że wchodzą kolejni do gh. Nie pytają. Trzeba to robić. Ja akurat zarabiam i nie dokładam, ale wokół mnie ciągła rotacja. Ciągłe zmiany- pisze kolejny nowy znajomy.

W rybnickim focus mall vel plaza -jeśli chcesz cokolwiek robić-to najpierw przeanalizuj płachty zasłaniające pustostany.

101

Zorganizowane gangi retailowe podsuwają umowy, które z mocy polskiego prawa są nie ważne. Jeśli podpisujesz się pod pojęciem „tajemnicy handlowej” to podpisujesz się pod czymś co z mocy polskiego prawa jest nie ważne. Bo pojęcie :tajemnicy handlowej nie istnieje. Kwestia interpretacji prawników to dywagacje.

102

 

103

Termin prawniczy został wprowadzony 16 kwietnia 1993 roku i dotyczy tajemnicy przedsiębiorstwa. Zgodnie z przepisem z art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurecji, przez tajmnicę przedsiębiorstwa` rozumie się nieujawnione do wiadomości publicznej informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, co do których przedsiebiorca podjął niezbędne działalnia w celu zachowania ich poufności.

104

 

105

 

106

 

107

 

108

Tyle. Kropka. Dlatego do tej pory żadna retailowa kancelaria prawna nie wytoczyła procesu za ujawnianie dokumentów  i pisanie o czynszach. Dlatego też zachęcam do wysyłania kwitów, papierów, absurdów.

Podpisaliście umowy-nie ważne. Bo jeśli coś nie istnieje to trudno żeby było, a jeśli ktoś komuś wmawia, że to jest -to wg dowolnej interpretacji. Paragraf dotyczący tajemnicy w przypadku budki pod dachem jest sam w sobie śmieszny i z perspektywy czasu dopiero widać o co chodzi. O wodę w mózgu i w ustach. Aby nikt nie popuścił. Żeby pijar się zgadzał.

O zastraszanie, niezgodne  z prawem i ustawą. Dlatego siedzą cichutko. Na tej podstawie umowa nie jest ważna i jeśli prawnik twierdzi, z jest inaczej to tylko dlatego, że nie chce się pomyśleć, albo interpretuje jak mu wygodnie. Tyle w kwestii tajemnicy handlowej w przypadku boksu czy kiosku pod dachem.

Trzymając się litery prawa można żonglować słowami, które merytorycznej wartości-nie mają. Skoro „pacta non serwanda” jak bełkoczą niektórzy, to sugeruję pałowanie się tzw. prawników.  Ab alio exspectes, alteri quod feceris. Albo coś jest albo nie ma. To tak jak z pikami. Niby ludzie, a nie ludzie. Niby są, tylko nikt ich nie widział. 

„Kary umowne”  też nie są ważne. Niezgodne z polskim prawem. 

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej zapoznaj się z kodeksem cywilnym, handlowym i karnym, bo po jej podpisaniu możesz już nie  mieć na to czasu i pieniędzy.