Polak potrafi-poradnik najemcy

Jestem w trasie. Zatrzymuję samochód. Młody człowiek. Zmęczony i jakiś nieobecny. 

-Aklimatyzuję się. Wróciłem z Nepalu. Udar mnie zatrzymał. Wycieńczenie. Przeliczyłem się. Ja po galeriach handlowych nie chodzę. Wolę góry. Przyrodę. Wyzwania. Nie mam tutaj na razie pracy, ale poszukam. Na kolejną wyprawę. I znowu wyjadę.

W galeriach to jedynie buty profesjonalne kupuję. W Nepalu ich nie ma. Tam budynki z błota i kamieni stoją. Gdyby były galerie to padłyby, jak domki z kart.

003

-Odstresowuje taka wędrówka?

-Pozwala się zastanowić nad życiem. To jest wyzwanie. Zbierałem kasę na polakpotrafi. Ludzie się zrzucili na ten wyjazd. Niestety nie dałem rady. Projekt Himalaje miał na celu przejście 3500km przez dwa najwyższe pasma górskie świata. Niestety z powodu niebezpieczeństwa dla życia, musiałem przerwać po ponad 2500km. Cała podróż trwała równo trzy miesiące.

 

001

W tym czasie w Nepalu przytrafiły się oficjalnie trzy katastrofy.

 

0021

Gdy wsiadałem do samolotu do Katmandu zostaliśmy poinformowani o wypadku samolotu na owym i jedynym międzynarodowym lotnisku w Nepalu nieco ponad miesiąc później zaczęła się czarna seria dla Nepalu.

 

004

Trzęsienie ziemi jakie nie wystąpiło od dawna na świecie wystąpiło 150km od Kathmandu przez co łącznie zginęło przez kolejny miesiąc ponad 8000 osób w lawinach oraz kolejnych trzęsieniach. Na koniec mojej podróży nad Nepal nadchodziła fala upałów.

005

Kilometry pokonywałem cały czas z tą samą prędkością a dzienny dystans oscylował w okolicy 31 km. Ludność Nepalu jest nie zależnie czy podczas katastrof czy nie, zawsze pomocna, życzliwa. Nawet z dala od szlaków pomagają obcemu, białemu. Nie chcą za to pieniędzy. Biali natomiast wyciągają ręce po kasę.

Genialne widoki jakie co rusz ukazują się w Himalajach rekompensują wszystko. 

Podróżując po Azji należy pamiętać na każdym kroku o higienie rąk i o antybiotykach na wypadek zatrucia pokarmowego, bo gdy złapiecie jakiegoś pasożyta to będą najgorsze chwile w życiu….

Podróżnik dotarł do celu. Daję mu na pamiątkę książkę. Może kiedyś przeczyta. Seweryn Falkowski (l.27) ze Strzyżyna k.Słupska promuje polską markę.

http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20130610/MAGAZYN/130609645

Tymczasem miłe zaskoczenie, kiedy czytam na wejściu do Rossmana w Radomsku, że ten organizuje akcję charytatywną dla ofiar w Nepalu. To dobry wymiar retailu w tym przypadku. Bywa, że galerie handlowe organizują różne akcje charytatywne na rzecz biednych i ubogich. I to jest fajne. I to należy popierać. Nawet jeśli jest to na pokaz. Dla PR. Nieistotne. Ważne, że jest. Często wracam myślami do Katowic, gdzie ochroniarze pomagają bezdomnym.To takie fajne i rzadkie. 

wniosek: jak w trakcie wędrówki w azjatyckie góry należy myć ręce, tak przed wejściem w retail należy pamiętać o tym, że dla wielu skończyło się to trzęsieniem ziemi. Udarem. Brudne ręce nawet po wyjściu i zejściu-wyciągają ręce po kasę. Taki pasożyt.

 

Biznes po niemiecku-poradnik najemcy

Taki dostałem list.

„Witaj,

Jestem wiernym fanem Twojego bloga  i profilu na fb i popieram to co robisz. Na wstępie celem przedstawienia się powiem, że  natrafiłem na twoją stronę  po tym jak szukałem pomocy, gdy po 2 latach galeria handlowa rozwiązała ze mną umowę.

Historia była prosta, do galerii wszedłem zaraz po otwarciu i miałem box z umową bezterminową. Po 2 latach ciężkiej pracy, po tym jak wyrobiliśmy sobie markę i klientów umowa została rozwiązana z powodu wynajęcia mojego miejsca innemu najemcy prowadzącemu taką samą działalność.

Dwa lata pracowaliśmy i wszedł po nas ktoś inny, zrobił taką samą wyspę i taki sam towar i cieszy się, bo wszystko ma gotowe. Tylko nam było niewesoło, bo dużo w to zainwestowaliśmy i czasu i pieniędzy. Ale nieważne. Chcę pokazać tu tylko jedną rzecz. Byłem niedawno na zakupach w Berlinie.

0015

Przygotowując się do wyjazdu nauczony tym, że zakupy można zrobić w pl tylko w galeriach zacząłem szukać w internecie i planować i co?

0028

Okazuje się, że w centrum Berlina są dwie  galerie i nie są duże, a wszystkie fajne sklepy są na ulicy. Pięknie to wygląda i fajnie działa. Przedsiębiorców stać na czynsz, bo łatwiej dogadać się z właścicielem kamienicy niż z dyrekcją galerii.

0034

Czynsze idą do właścicieli kamienic a nie do wielkich firm,  co sprawia że ludzie Ci zostawią później te pieniądze na mieście i wszystko się kręci.

A u nas?

Warszawa nie ma takiej ulicy gdzie jest dużo sklepów, centrum miasta to tylko złote tarasy i arkadia, ulica niestety została zabita przez duże galerie i naszych polityków, bo przecież ktoś musiał na to wyrazić zgodę.

0044

Weźmy też no takie kupieckie domy towarowe w centrum Warszawy, gdzie setki przedsiębiorców miało się bardzo dobrze aż do czasu gdy Hanna Gronkiewcz Waltz spacyfikowała ich i rozebrała hale po pretekstem budowy muzeum. Muzeum do dziś nie ma, ale hale zburzone za to mamy Złote Tarasy dla których hale były dużą konkurencją.

0055

Uważam że winę za obecną sytuację ponoszą politycy, którzy zgadzają się na budowę galerii w centrach miast, Berlin jest przykładem, że gdzie nie ma galerii tam żyje ulica.

0065

Zastanawia mnie tylko czym się Ci ludzie kierują zgadzając się na to. Bo jak dla mnie to zdrada i zasługuje na najwyższy wymiar kary.

0073

Mam nadzieje że mój @ chociaż w części zostanie umieszczony na Twoim blogu. Oczywiście bez nazwiska poproszę.”

0083

Dzięki za list i zdjęcia. Dziś bez komentarza z mojej strony, bo w Berlinie nie byłem. Podobno stawki tam proponowane są niższe niż w Polsce. Dostałem tabele, ale nie przetłumaczone-tabele stawek czynszu i opłat.

Dostałem też zdjęcia  z Nepalu i podobno mają przyjść z Węgier. Pokażcie jak to wygląda na świecie. Może do kogoś to przemówi?

Europa przy Pszczyńskiej w Gliwicach-poradnik najemcy

Barack Obama wyszedł na spacer, po raz pierwszy od wielu lat. I jest mu trudno, bo jest rozpoznawalny, w Kalifornii szaleją pożary, w amerykańskich księgarniach hitem są kolorowanki dla dorosłych. Można kupić specjalne wydania dla dorosłych, są zwierzątka, krajobrazy albo nic nie znaczące wzory. Kolorowanki dostały 8 „gwiazdek” jako najlepiej sprzedające się książki. Nie wykluczone, że ten koncept niebawem trafi do Polski w formie franczyzy i genialnego sposobu na „zarabianie pieniędzy”.

To skrót dzisiejszych faktów po Faktach. Czyli serwis „informacyjny” dla Polaków w Polsce.

Owszem, było też o prezydencie Dudzie który, a jakże-modlił się w Rychwałdzie, o Kopaczowej, której przekaz był zagmatwany, że w sumie tylko ona sama wie o czym mówiła. Było też o Palikocie i Millerze-panowie znów biorą się za łby, ale ogłosili, że są tym samym i o Petru, który zapowiedział w Polsce „drugie Niemcy”. To znaczy, że w Polsce będzie tak dobrze jak w Niemczech. Tymczasem o problemach realnych echo. „Wakacyjne ogórki”. 

Dlatego postanowiłem odwiedzić trochę Europy w Gliwicach. I faktycznie-choć miałem taką nadzieję-z Europą nie wiele ma wspólnego ten budynek galerii handlowej. Nazwa nowoczesna, na miarę naszych czasów. Wielki świat. Nareszcie ciemnogród doczekał się kaganka nowoczesności. Tymczasem już sam dojazd zniechęca. Nowoczesne rozwiązania komunikacyjne nijak mają się z informacją jak tam płynnie dojechać. Miejscowi nie mają problemu, ale klienci-jak najbardziej, bo oznakowanie jest nieczytelne.

Nagle wpadasz na autostradę- w przeciwnym kierunku.

0014

Na oznakowanie dróg krajowych czy autostrad najemca nie ma wpływu co oczywiste. Dlatego nie warto podpisywać umowy przed jej powstaniem. Na nic nie masz wpływu a płacisz za wszystko. Nikt na temat źle wykonanych znaków nie będzie z Tobą rozmawiał, bo to nie jest problem GDDKiA, ale inwestora, a nie najemcy.

O wszelkie mapy, plany i dokumenty zapytaj  przed podpisaniem umowy, a najlepiej poczekaj i zobaczysz jak to wygląda. Lokale nie uciekną, a to że jest po 5-6 chętnych na jedno miejsce to świadomy  wymysł. Nie masz wpływu na oznakowanie, co z kolei ma wpływ na obroty.

0027

Róż praktycznie daje po oczach z każdego kąta.

0033

Pustostany pozakrywane przez odzież z sąsiednich sklepów. Wolna przestrzeń wykorzystana dla tych, którzy jeszcze zostali.

0043

To znany już sposób. Z jednej strony to lepiej wygląda niż wyklejenia, a z drugiej galeria „pomaga” najemcom.

0054

Około południa sugeruję zakupy. Cisza. Spokój.

0064

 

0072

Na nic nie masz wpływu, a płacisz za wszystko. Płacisz pensje tzw. specom od zarządzania. Jedzą i piją za Twoje pieniądze. Na wakacje jadą za twoje pieniądze. To takie współczesne Chamburgery.

To jest też tak, jakbyś kupował brylantowego kota w worku. I nie dotyczy to tylko tych, którzy potencjalnie mogą sobie założyć sznur na szyję, ale klienta galerii handlowej. Ten ostatni teoretycznie jest najważniejszy.

To jednak złudzenie. Bywa i coraz częściej tak się zdarza, że klient kupuje cos w galerii handlowej po czym po firmie, marce, nie ma śladu. Nie ma gdzie i komu złożyć reklamacji (Bata, Centro, Vobis, Ravel itd. itp. etc.).

0082

W tej galerii kartka odsyła do punktu info. Panie z punktu rzekomo informacyjnego mają mieć informacje co dalej z okularami, oprawkami.

Nie mają, ani numeru telefonu, ani go nie przekazują. Poprosiłem, aby go dały. Miały zadzwonić z numerem-nie zadzwoniły. To jest antykonsumenckie miejsce. Klient się nie liczy. Ważne, żeby najemca spłacił dług. Reszta jest bez znaczenia. Wciskamy pierdoły na maksa. Ile wlezie.

Najnowsze pozamykane sklepy to: obuwie galanteria „Lara”, restauracja Angkor Wat i sklep z odzieżą „Nuna Lie”. Nowe pustostany –do wynajęcia. Co ciekawe można w galerii kupić samochód. Tu autosalon ma swój punkt.

0092

 

0102

 

0111

Nigdzie informacji ile padło tam firm i w jakiej wysokości były czynsze plus opłaty wspólne. Nie wiadomo jaki los spotkał tych od „Smacznego” i pozostałych. Nie wykluczone, że dołączą do tych, którzy w kolejkach stoją za zupą w stołówkach społecznych Brata Alberta.

0121

wniosek: przed podpisaniem umowy w  galerii handlowej pamiętaj, że nikt nie poprowadzi Twojego biznesu lepiej od Ciebie. Na oznakowania, zarządzanie, rozbudowy, chaos i ciemnotę-nie masz wpływu. Na oszustwa-też nie miałeś. Teraz masz. 

P.S. W poniedziałek zadzwonili z „europy” z namiarem na byłego już optyka. Dodzwoniłem się. Z jakimi wyszedł długami?

O tym niebawem.

Z Bielska Białej-do Monte Carlo-poradnik najemcy

Sezon wakacyjny w pełni. Kto może, gdzieś jedzie. Morze, góry, ciepłe kraje. Jak wiadomo, w tym czasie „się nie kręci”, bo nie ma ludzi, ale już „po wakacjach ruszy”. Jak wiemy, nie ruszy. A jeśli, to drgnie. Drganie to też jakiś ruch. I takie drganie niemal konwulsyjne zauważył jeden z Czytelników w Bielsku Białej.

img_3443

Do Gemini bankrut Park (właściciel Rafał Sonik, filantrop, zwycięzca Rajdu Dakar) zjeżdżają jednak autokary nawet w wakacje. Nawet w Beskidach.

img_3444

Ważne jest to, że parking jest darmowy. Filantropijny dar „cudownego dziecka” z Krakowa z małopolski.

img_3445

Jesteśmy wdzięczni za wkład w rozwój lokalnej turystyki w ramach akcji Poznaj Beskidy. Ten manifest uznania zapoczątkował Jurek Owsiak który stwierdził na falach eteru Polskiego Radia, że pan Rafał „urodził się biznesmenem”- nie człowiekiem. Zatem mamy do czynienia z nadczłowiekiem. „Old manem”.

A w ramach festiwalu retailstock vel wódstokcs będzie okazja posłuchać filantropijnych mądrości i manifestu lidera Platformy Obywatelskiej na kraj. Słyszałem, że były prezydent popadł w depresję i że… sondaże poparcia poszły dla niego w górę-w sensie, że więcej ludzi dziś ocenia go dobrze niż jeszcze parę tygodni temu.

Odpowiadając na pytania zainteresowanych: przesyłka w postaci darujhovno.cz do panów dotarła. Bez informacji zwrotnej czy podziękowań. Jeśli pani Kopacz nadal będzie opowiadała bzdety o galeriach handlowych, czynszach, centrach handlowych czy Biedrach to też na taki prezent zasłuży. Na zakończenie swojej żałosnej kadencji i tragikomicznej akcji w pociągach, czy tramwajach. Ta dama wzbudza mediowstręt. Nie da się tego oglądać, czytać i słuchać.

Dlatego sugeruję wyjazd i jednak wypoczynek. W tym miejscu serdecznie pozdrawiam czytelników z Chorwacji (widać to w statystykach) życząc wspaniałych wakacji.

11

Gdybyście zajrzeli do Splitu to tam też retail się posadowił. To jedno z najpiękniejszych, starych miast doczekało się takiej retailowej nowotworowej galerii handlowej. Takie nove hovno w starym mieście.

21

Miejscowi architekci odmówili zaprojektowania tego budynku. Ich zdaniem w Splicie budowanie galerii było absurdem.

3

Znaleźli się jednak  architekci z Zagrzebia, którzy przygotowali projekt.

4

Co ciekawe ta galeria nie jest konkurencją dla nikogo, bo jest pusta. Zero klientów. Pieniążki zostały zalegalizowane.

5

W Chorwacji rosną galerie jak grzyby po deszczu. Zanim ta weszła do UE już galerie tam rosły. Na tym samym retailowym patencie. Podobne kloce, podobne projekty, ten sam marketing, te same hasła. W minionym roku otwarto dużą Ikeę „u Splitu”. Sieci się tam pchają, choć miejsca zdecydowanie mniej.

6

I rozjadą Chorwatów tak jak retail Polaków na patencie „standardowych umów”. Co ciekawe przekazy medialne w Chorwacji są następujące: w Polsce społeczeństwo jest zadowolone z prywatyzacji majątku, nikt nie narzeka i po wejściu do UE jest w Polsce dobrobyt.

Teksty mają na celu przekonanie Chorwatów do tego, żeby pójść w ślady Polski, że jest fajnie, jest super. Chorwaci widząc jak wielu Polaków wybiera tam urlop, faktycznie mają wrażenie, że bogaty zachód przyjechał na jeszcze nie bogate Bałkany. Zatem skoro tak jest w Europie to i u nas będzie dobrze, a nawet lepiej.

W Chorwacji polecam Konzumy. To taki odpowiednik Społem. Niech kasa zostanie w Chorwacji i pomoże „pobratymcom”.

7

Zainteresowanym zgłębieniem tematu relacji polsko-chorwackich polecam wpisać w google „biała Chorwacja” albo „biała Chorwacja małopolska”. O związkach, podobieństwach pomiędzy nami, a nimi, lub nimi, a nami. O bliźniaczych nazwach miast, o podobieństwie języka, o migracji. Ciekawy temat na wakacyjny czas.

8

I jeszcze parę zdjęć które dostałem. Z galerii w Barcelonie.

20150514_190837_resized

Byki zajęły boksy.

20150514_190844_resized

„Amerykąński” badziew po katalońsku.

20150514_191149_resized

Obładowani siatami pełnymi klapek.

20150514_191157_resized

I pustostan w Monte Carlo w księstwie Monako.

10

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej weź pod uwagę, że to konwulsje. Filmowe spektakle-nie wiele wnoszą. Klapki nie robią obrotu.

P.S. Podeślijcie w wolnej chwili zdjęcia z wakacji, spostrzeżenia. Włączycie się w ten sposób w ten kanał informacyjny, po to, by po wakacjach ktoś w ten kanał nie wdepnął.

P.S. La Sagradę Familię (Barcelona) rocznie odwiedza 3 miliony ludzi, a gh gemini jasna park w Tarnowie 7 milionów. W 2012 roku Chorwację odwiedziło 12 milionów turystów. Czujecie to flamenco po tarnowsku w wersji sonique story koncept now?

Magda Gessler dała ciała-poradnik najemcy

Magda Gessler przyjęła zaproszenie do „iwętu” w dworcogalerii katowickiej.

Gwiazda jednak mimo szumnych zapowiedzi nie wiele poświęciła czasu na ratowanie tego projektu. Pani Magda-guru od garnków- nie zaszczyciła widzów swoimi daniami. Rozdawała autografy i uświetniła „iwęt” możliwością zrobienia sobie z nią pamiątkowego zdjęcia.

20150628a

http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,18073123,Magda_Gessler_zlekcewazyla_uczestnikow_katowickiego.html

Tymczasem zauważyłem co schodzi bez problemu i dlaczego ustawiają się nawet kolejki.

Z lotu ptaka trudno oprzeć się wrażeniu, że tam na dole dzieje się coś ważnego, albo ktoś wpadł na genialny „koncept”.

20150628b

Na dole lepiej widać.

20150628c

-Zapraszamy, zapraszamy! Mamy tutaj czekoladę!

20150628d

-Za darmo proszę państwa! Za darmo czekolada!!! Zapraszamy!

To jest ten koncept. Nagle pada z głośników komunikat-jak na dworcogalerię przystało, że niestety to już ostatnie kubki i się-nie załapałem.

20150630a

Nie wiadomo kiedy znów będzie okazja na darmową czekoladę, ale wiadomo za to, że w dworcogalerii w Krakowie kolejne novum. Kibelek teoretycznie bezpłatny, ale przy tej miseczce na datki stoi w uniformie pani z firmy sprzątającej i choć wygląda to żenująco to po wyjściu z kibelka pani głośno za każdym razem głośno dziękuje-tak, aby datek do miseczki wpadł.

-Dzięęękuję! Dziękujęęęęę! -zamyśleni ludzie nagle się otrząsają i sięgają po monety. Jak na dworcogalerię przystało, ale bez głośników.

Żeby nikt nie przeoczył.

20150630b

Trudno też nie zauważyć, że dworcogaleria przyjęła nową twarz.

20150630c

I jeszcze jedna nowość. Kilkanaście dni temu zadebiutował lombard. Można zastawiać -nie tylko precjoza.

Warto też wiedzieć, że poczekalni z prawdziwego zdarzenia i w Katowicach i Krakowie-nie ma. Takiej jak przystało na przeznaczenie. Co robią pasażerowie? Objuczeni walizami, torbami czekając na pociąg szukają miejsc w kawiarniach.

20150630d1

Grycanowi to nie podnosi obrotu. Kawa-prawie dycha. Sok-17 złotych. Miła obsługa w Grycanie nie wyprasza podróżnych. To miłe, bo Starbucks Coffe w Warszawie wyprasza bezdomnych.

http://natemat.pl/142441,starbucks-wyprasza-tych-ktorzy-wygladaja-biednie-prof-monika-platek-to-dyskryminacja

20150630e

Amerykańska franczyzowa sieć uczy Polaków jak traktować ludzi. Grycan wie, na czym polega szacunek. W końcu to polska marka, a nie jakiś tam szit.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej wiedz, że kolejki są wówczas, gdy rozdajesz cokolwiek za darmo. Po jej podpisaniu w Krakowie-masz lombard pod ręką. W Grycanie możesz poczekać na pociąg. Nie wyrzucą Cię. Podczas iwętu- gwiazdy nie koniecznie nimi są.

„B” jak bilard-poradnik najemcy

Obserwator przysłał tekst. W ramach wstępu parę zdań.

Wielu znam ludzi, którzy coś budowali. Dom, siedzibę firmy, hotel. Normy są bardzo wyśrubowane, a procedury trudne, mnóstwo papierów, pozwoleń, odbiorów. Trwa to miesiącami, nie rzadko latami. I jeśli coś nie gra, to trzeba poprawiać. W przypadku galerii handlowych te zasady nie obowiązują.

Bywa, że procedura pozwoleń związanych z budową domu trwa  np. 1,5 roku. Tymczasem bywa, że rozbudowa budynku gh czy centrum trwa tyle samo. Tutaj wszystko dzieje się na szybko-„zgodnie z procedurami”. Nie ma budynku nie do odebrania. Nie słyszałem o takim przypadku, czy zamknięciu galerii handlowej ze względu na wady techniczne. Również nie znalazłem informacji o tym, żeby ze względów bezpieczeństwa definitywnie zamknięto centrum handlowe (przypadek PCC w Poznaniu był ekstremalny i wtedy galerię zamknięto, bo nie było innego wyjścia).

W najbardziej znanym przypadku były wojewoda śląski zakazał Gołębiewskiemu w Wiśle użytkowania hotelu, bo nie było odbioru strażaków. Gołębiewski się nie ugiął, wady poprawił i nie było sprawy. Wojewoda żądał zamknięcia obiektu.

W Kazimierzu nad Wisłą właściciel Restauracji „Kocioł smaków” zakończył inwestycję początkiem czerwca. Przyszedł inspektor i zakwestionował ustęp w który wbudowano okno na zapleczu. Zabroniono otwarcia restauracji z tego powodu. Poprawki i odbiory trwały trzy miesiące. W efekcie facet stracił cały letni sezon. 

Pewnie przykładów można mnożyć, niemniej jednak galerie handlowe to państwa w państwie. Z własną walutą, własnym kodeksem, regulaminem, własnym sanepidem, strażą pożarną, prawem karnym, cywilnym, handlowym, drogowym i skarbowym. Tymczasem święte krowy chodzą w samych centrach miast. Trafiliśmy na taką-nie gdzie indziej-jak w Poznaniu. Architekci przeszli samych siebie.

„Będąc w Poznaniu trafiłem do galerii „MM”. I z miejsca się zdziwiłem, chociaż pomny wielu galeryjnych przecież przykładów dziwić się już niczemu nie powinienem. A jednak…

Poznańska galeria szokuje zanim się do niej człowiek dostanie. Po pierwsze upchano ją na siłę w centrum miasta. W miejscu, do którego trudno dojechać i wyjechać z niego. Już sam wjazd do galerii budzi zdziwienie – piesi idący po chodniku nagle muszą się zatrzymać, aby przepuszczać wjeżdżające do niej samochody.

Nie wiem ile to ma wspólnego z bezpiecznymi zasadami ruchu drogowego, widać coś ma skoro na to pozwolono, w każdym razie prędzej, czy później w miejscu tym ktoś kogoś po prostu rozjedzie na miazgę. Oczywiście będzie to wina pieszego… W żadnym razie ludzi, którzy pozwolili na to rozwiązanie.

201506262

foto_1_wejscie_do_galerii_i_kot

Sama galeria tymczasem, jak to galeria – na dolnych poziomach ludzi jeszcze trochę jest, im wyżej zaś, tym gorzej. Zamaskowane pustostany, samotni sprzedawcy w sklepach, i mnóstwo kolorowego światła nikomu niepotrzebnego. Na przykładzie jednak tej galerii okazuje się jak szybko rotują w tego typu obiektach sklepy.

W „MM” na jednym z poziomów najpierw był Fawor – piekarnia, na jego miejscu po plajcie powstał sklep z wędlinami Mielczarek, a chwilę później już obecny sklep z winami. Nawet stali klienci zaczęli się w tym gubić. Mało tego, również sami najemcy.
– Tu było, a widać, że jest tak nadal, jak w kalejdoskopie – mówi pani Agnieszka, która jeszcze do niedawna prowadziła mały zakład usługowy na terenie wspomnianej galerii (przygodę w niej zakończyła rzecz jasna z długiem, a jakże…).

foto_2_czarkw

Kolorowy zawrót głowy, można powiedzieć. Najciekawsze jest jednak to, że – jak twierdzi moja rozmówczyni – w galerii istnieje „wędrujący bilard”.

bilard1
– Umieszcza się go wszędzie tam, gdzie akurat jest pustostan – przekonuje pani Agnieszka. – Bilard był już w kilku miejscach, na kilku poziomach.

foto_3_bilard

foto_4_bistro_byo..._jest_bilard

Tak to jest, kiedy nie klient jest ważny, a kasa. Ale w retailu to nic nowego.

Obserwator

Dziękuję za tekst. Faktycznie rotujący bilard to coś nowego. Podobnie jak wysokość czynszu krawcowej 1400 złotych miesięcznie. Jeden z najemców sądzi się z M jak Miłość, albo B jak Bilard. Galeria chce 16 tysięcy. Najemca proponuje połowę. Może się dogadają.

wniosek: przed podpisaniem umowy w  galerii handlowej pamiętaj, że czynsz na poziomie 1400 złotych jest do uniesienia, przynajmniej w przypadku krawcowej. Co jak co, ale to centrum Poznania. 

Karka co?-cz.II-poradnik najemcy

Jeden z naszych Czytelników snuje powieść retailową (pierwszą część opublikowałem 09.06.2015). Przypomnę, że akcja dzieje się gdzieś w Polsce. Panie od komercjalizacji szukają najemców przy ulicy Warszawskiej 44. Tytuł nawiązuje do ogólnej orientacji czyli Carcasson we Francji. Pani Sandra, choć wyedukowana nie ma pojęcia co to jest Carcasson.

W pierwszej części autor wprowadził nas w klimat rekrutacji do nowoczesnego projektu „Warszawska-nowe oblicze handlu”. Sandra Knot jest akwizytorką firmy o mądrze brzmiącej nazwie „komercjalizująca”. Pani Sandra umówiła się na drugie spotkanie z przedsiębiorcami dla których przygotowała umowy i wspaniałe wizje.

Czy dziś je podpiszą? Miłej lektury.

20150619

„Dzień przed oficjalną wizytacją w pizzerii odbyła się odprawa techniczna. Zebrali się wszyscy przedsiębiorcy z ulicy. Lokal pękał w szwach. Gwar.

– Proszę Państwa, proszę Państwa. Czy już możemy zaczynać? – denerwowała się Sandra.

– Brakuje jeszcze Jana – słychać głos z głębi sali.

– Tak, Pana Jana dziś nie będzie. Kilka dni temu podpisaliśmy umowę. Dziś Pan Jan wraz z Prezesem naszej firmy odpoczywa poza miastem. Panowie wybrali się na konie. Widzicie Państwo, że szkoda czasu na ociąganie się z podpisaniem umowy. Jutro ważny dzień. Nasz Prezes osobiście będzie wizytował Warszawską. Czujcie się Państwo wyróżnieni. Jutro też w obecności mediów podpiszemy umowy.

– Ale jak to? – wtrącił się Janusz.

– Zaraz do tego dojdziemy. Jest Pan Kamil? Nie widzę… Ooo, jest Pan. Proszę zapisać dwie osoby na jutro do Pańskiego salonu. Na rano. Musimy się zrobić na bóstwo!

– Jutro będzie to problem. Jest sobota. Sezon wesel. Dziewczyny w salonie mają pełne obłożenie.

– Panie Kamilu. Chyba się nie rozumiemy. Proszę odwołać klientki. Naprawdę nie wiem, ale już na początku są problemy. Musicie się Państwo aktywnie włączać w ten projekt. Bez tego nic nie będzie. Zobaczcie na Pana Roberta. Zorganizował dzisiejsze spotkanie, jutrzejszy obiad. Pan Jan ufundował nocleg w hotelu dla mnie i dla mojej koleżanki Monique. Czy to takie trudne?

– Dobrze – rzekł Kamil – Na którą Panie sobie życzą fryzjera? Kogo mam zapisać? Pani Sandra i Pani Monique…

– Pudło.

– Yyyyy – zakłopotał się Kamil.

– Monika Pudło. Nazywana pieszczotliwie przez najemców Monique. To będzie wasz marketingowiec. Świetny fachowiec.

I profesjonalista.

Janusz wyciąga z kieszeni telefon. Łączy się online. Przeszukuje nerwowo internet. Odrywa wzrok od ekranu.

– Mam. Monika Pudło. Absolwentka Wyższej Szkoły Marketingu w Przasnyszu. To ma być ten super marketingowiec?

– Proszę Pana – wtrąciła się Sandra – Tu nie chodzi o papiery. Profesjonalizmu nie uczą w szkołach. Proszę doczytać gdzie ta Pani  pracowała? Dobrze, ja Panu powiem. Pracowała dla Star Development, Marmur Development, Sea Develop, “Bar u Grażyny” , Johnson Development i Cat International Project. Pracowała jako marketingowiec w czwartej co do wielkości galerii w Ciechanowie.

– I z informacji wynika, że chyba kiepsko pracowała skoro galeria w 70% stoi pusta. Tak przynajmniej piszą na stronie tej galerii.

– Tak piszą?

– Nie, tylko, że w 70% pusta.

– Tak. Wg moich informacji obiekt przechodzi fazę rekomercjalizacji. To jest proces. To musi trwać. Zresztą znam tam osoby zarządzające. To profesjonaliści. Dobrze, idziemy dalej. Czas nas nagli. Jak już mówiłam jutro podpiszecie Państwo umowy. Z naszej strony…

– Tak bez konsultacji z prawnikiem? – ktoś rzucił z sali. – Nie pozwalacie mi Państwo skończyć. Z naszej strony to będzie taki gift dla was. Nasz prawnik przygotował umowy specjalnie dla Państwa. Nie musicie dodatkowo płacić za konsultacje. To Pan Michel Colucci.

– Kolejne pudło? – ironizuje Janusz.

– Ha ha ha. Bardzo śmieszne. Apeluje o szacunek dla osób pracujących dla tego projektu. O szacunek dla projektu. I przede wszystkim o szacunek do developera. W moim środowisku jest takie powiedzenie:    „Brak szacunku dla developera    odróżnia człowieka biednego od milionera”.

Sandra jeszcze długo roztaczała cudowne wizje przed przedsiębiorcami. Spotkanie zakończyło się późnym popołudniem. Wieczorem Sandra i Monique usiadły na drinku w hotelowym lobby barze.

– O której jutro wstajemy? – zapytała Monique.

– Nie wiem. Jestem zmęczona tymi debilami. Jutro wizytacja. Nie możemy dać plamy.

– Odpuść trochę Sandra. Wiem, że jest ciężko. Sama się trochę denerwuje. Mam mieć przemówienie. Co ja mam mówić?

– To co zwykle. Że footfall, że wielokanałowość, że wszystko rośnie i takie tam.

– Ale przecież to są bzdury.

– No, są. Ludzie to lubią. Używaj anglojęzycznych terminów. To się nie połapią.

– A jak będzie jakieś trudne pytanie?

– Spoko. Zadbałam i o to. Powiedziałam im, że boimy się prowokacji. Pytania będą na kartkach, będziemy znali je wcześniej. Nie dopuścimy niewygodnego pytania. proste! Wiesz czym gardzę Monia?

– Nieudacznictwem!

– Nie. Frajerstwem gardzę Monia. Frajerstwem. Idziemy spać. jutro ważny dzień. Jak się nie uda to będzie kicha. Ja nie wrócę na podlaską wieś. Do chłopaków w wytuningowanych Kadetach. Nie wrócę. Kończ już i do spania.

– Już się zbieram.

cdn.

Zdjęcie ilustruje rolę jaką odgrywają obie panie-akwizytorki. Co ciekawe akwizytorzy nie mogą korzystać z galerii handlowej jako terenu do pracy jak i żebracy. Na zdjęciu fragment regulaminu jednej z „dworcogalerii”. O akwizycji traktuje m.in. film- Przeliczeni-tajemnice galerii handlowych na youtube. Czekamy na kolejną część tej historii…

Szczęście po lubelsku-poradnik najemcy

Lublin. Sierpień minionego roku kilka miesięcy po otwarciu.

-To weekendowa galeria handlowa, w tygodniu nie ma tu ludzi. Za stoisko 2x2m płacimy 2000 złotych brutto i musieliśmy zapłaciliśmy też 3 miesięczną kaucję. Mamy miesięczny okres wypowiedzenia. W umowie m.in. jest zapisane, że za opuszczenie stoiska powyżej godziny płacimy karę w wysokości 100 euro. Za brak sprawozdania finansowego o obrotach jest 1000 złotych kary. Zresztą nie pamiętam już czy złotych czy euro… -opowiada sprzedawca plastrów.

Zamawiam kawę w pięknie zrobionej kawiarni weneckiej. Spotykam właściciela. Młody najemca.

–Mamy już 170.000 złotych długu. Przez 2-3 miesiące byli klienci, zaspokoili ciekawość i nie wrócili. Teraz i w weekendy szału nie ma. Jest nas czworo. W spółce była Brytyjka i moich dwóch braci. Wzięliśmy 400.000 złotych leasingu na urządzenia do produkcji lodów. Nie wiemy co robić. Doszło do nieoficjalnego spotkania najemców. Wszyscy zadłużeni po uszy. Wystraszeni. Chcę stąd wyjść bez kar-opowiada.

Bracia w wieku 30, 36, 38 lat są z Lubartowa. Wszyscy mają rodziny. Prowadzą sezonowy serwis opon, który generuje jakieś zyski. Są utopieni na wiele lat. Co im pozostaje? Londyn? Berlin? Zmywak czy sprzątanie hoteli? Zajęcie domów?

Felicity_korytarze_1

Galeria być może jest rentowna dla inwestora. Kilka dni temu dostałem stamtąd zdjęcia.

„Panie Danielu przesyłam zdjęcia zamkniętych lokali z CH Atrium Felicity Lublin: kawiarni „La Piazza”, kawiarni „You and Me” oraz sklepu obuwniczego „Centro”.
Centrum funkcjonuje od marca 2014 r. Ruch w tygodniu jest taki, że można jeździć samochodem po korytarzach nie robiąc nikomu krzywdy …
Przesyłam też parę zdjęć korytarzy – zrobiłem je w poniedziałek 29.06 o godz. 14.30

Felicity_korytarze_2

Felicity_korytarze_3

Felicity_korytarze_4

Felicity_La_Piazza_1

Felicity_La_Piazza_2

Za tymi wyklejankami była wenecka kawiarnia. Włoski styl. Elegancko i profesjonalnie.

Felicity_La_Piazza_3

Felicity_You_a_Me_1

Felicity_You_a_Me_2

Felicity_You_a_Me_3

Felicity_Centro_1

Felicity_Centro_2

Nie wiadomo z jak wysokim długiem wyszli bracia. I kiedy to odrobią. Zostali naciągnięci i omamieni „sukcesem”. Felicity-znaczy szczęście. Trudno powiedzieć w jakim znaczeniu.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej sugeruję nie zaciąganie kredytu, nie korzystanie z leasingu, ani z żadnych podobnych wynalazków. Zakleją lokal-tak, aby kolejny się nie domyślił, nie dowiedział, kto za tym wyklejeniem „stoi”, jak skończył i gdzie.

Bez przyszłości-poradnik najemcy

Bochnia liczy ok. 30 tysięcy mieszkańców. Bezrobotnych jest ponad 3200 osób. Jednym z większych pracodawców w Bochni jest lokalny Społem. W rynku żółto-czerwono. Niewiele jest takich miast w Polsce i nie wiele takich rynków jak tam. 250 osób ma stałą i stabilną pracę. Warto to zobaczyć.

20150630

Ta polska marka kojarzona  z komuną, peerelem i obciachem w Bochni obciachem nie jest. Zarządzający Społem nie wyprzedali majątku i własne sklepy prowadzą w dużej mierze we własnych lokalach.

201506303

 

201506304

 

201506305

 

201506307

Jeszcze do nie dawna w barze mlecznym zupa kosztowała 1,40 a pierogi 2,50. Dotacje zostały zabrane barom mlecznym, bo ktoś z Ministerstwa Finansów uznał, że przeliczenia nie były właściwe i dotacje pozabierano barom mlecznym. Ceny poszły w górę, ale Społem bar ten utrzymuje.

201506308

 

201506309

 

201506310

W środku nowocześnie.

201506311

I własny supermarket. Wielkopowierzchniowy sklep. Podatki zostają na miejscu.

201506312

Dało się nie tylko nie wyprzedać, ale i coś zbudować.

201506313

Wyrzucona trochę na zewnątrz centrum miasta retailowa galeria wypluwa kolejnych „uszczęśliwionych” zapowiadając kolejne otwarcia.

2015063010

Tak wiosenno i letnio.

20150631

 

20150632

 

201506331

 

20150634

Do opalania pozostaje słońce.

2015063051

 

2015063061

Wyrżnięci najemcy opuszczają to specyficzne rondo.

Bochnia jest mimo wszystko dobrym przykładem jak zadbać o długofalowy rozwój. Prawie stuletnia tradycja robi wrażenie.

Galerie handlowe padają jak muchy. Rekorowo szybki upadek i zamknięcie nastąpiło w Bukareszcie. Pół roku trwała „kariera” całej galerii handlowej. To jest temat bez przyszłości, bez racjonalnego myślenia, bez perspektyw i jakiejkolwiek przewidywalności.

Wyprać kasę, złupić ludzi, zastraszyć, zabrać majątki. Mamić jak długo się da. Na tym to polega. Łatwy pieniądz- szybka piłka.

wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej weź pod uwagę, że żadna galeria handlowa nie dotrwała nie tylko do stu, ale nawet 50 lat. Jej „żywotność” to ok. 30 lat. w USA. I nic więcej. Nie buduj przyszłości w oparciu o system retail. Niszczy miasta, wyludnia ulice, niszczy to co chciałeś budować lub zbudowałeś przez lata. Prowadzi do ruiny. Tarnovia w Tarnowie zamienia się w kino. Galeria, która ma niespełna 6 lat. Powoli chyli się ku upadkowi. Zresztą zniszczyli wiele polskich firm, nie tylko tam.

P.S. Polecam Bochnię na wycieczkę. Kopalnię soli warto zobaczyć. Sól bocheńska lecznicza za worek jedyne 6 złotych. Fajny rynek. Wiele zabytków. To jedno z najstarszych miast w Polsce.

CV do apteki-poradnik najemcy

Spada bezrobocie. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. I tego się trzymajmy. Spadnie jeszcze bardziej w Bochni (małopolskie).

W ścisłym centrum miasta stoi okazały budynek. Z zewnątrz wygląda jak elegancka kamienica, ale w środku trwają intensywne prace. Powstaje w centrum w tym właśnie budynku galeria bocheńska tzw. „Solna”.

Co ciekawe trwa rekrutacja w aptece naprzeciw przyszłej, ale na razie wciąż niedoszłej galerii handlowej. Można przyjść do apteki i złożyć swoje CV. Stanowiska są różne. Od fryzjera przez makijażystkę, kasjerów, barmanów, nawet dekorator ma szansę. Jest tylko jeden szkopuł. To wielkie otwarcie trwa już wg różnych źródeł blisko dwa lata.

O rekrutacji trąbi lokalny portalik, drugi-konkurencyjny pieje z zachwytu, że już lada dzień galeria zostanie otwarta.

201506302

-Panie jak my to do grudnia skończymy to będzie dobrze-mówi mi jeden z pracujących w środku robotników.

Faktycznie roboty trwają, ale do końca jeszcze sporo pracy. Końca na razie nie widać.

Aplikację do pracy można też wysłać mailem. Przestrzegam jednak najemców przed podpisywaniem tam umów.

201506300

W 2013 roku przedstawiciel firmy komercjalizującej na portalu retailnet zapewniał, że „trwają ostatnie prace wykończeniowe” i trwają ostatnie zaawansowane rozmowy z najemcami. Przyznacie, że to dość specyficzne poczucie czasu wg retailu.

„Bocheńska Galeria Solna swoim zasięgiem obejmie nie tylko Bochnię, ale również okoliczne miasta. Bliska odległość od Wieliczki, Niepołomic, Brzeska i Krakowa oraz położenie miasta przy trasie A4 sprawia, iż dotarcie do Galerii Solnej jest łatwe i komfortowe. Łącznie w zasięgu bezpośredniego oddziaływania galerii znajdzie się ponad 260 tys. osób”.

201506301

To fragment teksu reklamowego. Przestrzegam przed dosłownym traktowaniem jego brzmienia. Wg autora tekstu tuż obok galerii „Solnej” w odległości kilkudziesięciu metrów ma się znajdować zabytkowa kopalnia soli. Ona jest i owszem, ale autor zdaje się nigdy w Bochni nie był i zapomniał dodać, że w odległośći kilkunastu metrów od tej galerii handlowej są delikatesy i społemowski sklep spożywczy. Kopalnia jest w zupełnie innym miejscu.

W Bochni jest już jedna duża retailowa galeria handlowa.

-Podpisanie tam umowy, to założenie sobie pętli na szyję-słyszę od ludzi dobrze zorientowanych w lokalnych realiach handlowych. Odwiedziłem i tę drugą galerię. Szału nie ma.

Ta w rynku ma niestety szansę nie tylko na pogrążenie małych najemców, ale w znaczący sposób uderzy w mocną markę jaką w Bochni jest lokalny Społem. Zastanawia mnie jednak czy faktycznie ta nic nie mająca wspólnego z solą galeria jest faktycznie skomercjalizowana, bo pianie w tym momencie o jej rzekomym sierpniowym otwarciu wydaje się być na wyrost i być może jest to wołanie do „tłumu” chodźcie-jeszcze macie szansę…

Sugeruję rozwagę w podejmowaniu decyzji, bo w tej branży-absolutnie wszystko-może się zdarzyć i pamiętajcie, że tutaj wszystkie chwyty są dozwolone-bez ochrony prawnej i bez wyobraźni przestrzennej.

Wniosek: przed podpisaniem umowy w galerii handlowej weź gruby margines na to co czytasz czy słyszysz. Rzadko jedno i drugie ma cokolwiek wspólnego z tzw. „prawdą” i tzw. logiką. Widzicie te ćwierć miliona ludzi zasięgu? A jedzie im tam czołg?